Historia Ezawa i Jakuba

Opowieść o Ezawie i Jakubie

**********************************************

**********************************************

Dzisiaj zajmiemy się następującą rzeczą, i zrezygnuję tu ze wszelkich grzeczności, i od razu przejdę do tematu, bo mam do omówienia wiele rzeczy, a troszkę nas dzisiaj czas goni. Będzie to przygotowanie do tego, co będziemy omawiać dziś wieczorem. A to, co będziemy wieczorem robić, to… będziemy mówić o rzeczach, o jakich nie powinniśmy publicznie rozmawiać. Czyli publicznie rozmawiać o religii i polityce. Ale wiecie, w moim zawodzie niewiele mi zostaje.

Omówimy sobie jednak część tych rzeczy, ale najpierw musimy sobie ustalić pewne zasady z Pisma. Jeśli byliście tu wczoraj po południu, to pamiętacie, że jeśli chcecie zrozumieć koniec, to musicie najpierw zrozumieć – początek. Gdy patrzyliśmy sobie na początek, nie tylko jako zapis tego, co wydarzyło się w historycznej przeszłości – tak to też jest to – ale także historii dzisiaj i tego, co wydarzy się w przyszłości. Gdyż w Izajaszu 46:9-10 Stwórca mówi: ja, Jahwe, oznajmiam koniec w początku. Co oznacza, że początek albo historia o początku tak de facto opowiada historię końca. Nie przepowiada końca – mówi historię końca.

Tak więc rozważaliśmy wczoraj 5 Mojżeszową, jak Izrael miał znaleźć się w pewnym miejscu, jak miał przestrzegać Jego instrukcji – Przykazań. I będąc w tym wybranym miejscu, robiąc to, co mieli robić, spełnialiby swój cel – byliby światłem dla narodów. I gdy tak szli do ziemi – pamiętacie, były tam trzy narody, z jakimi mieli się nie zadawać – Edom, Moab i synowie Ammona. I sugeruję wam, że po części, dlaczego im tak powiedział, jest to, iż w Edomie, Moabie i wśród synów Ammona byli ludzie, dla których Izrael miał być światłem. Zatem znaleźliby się tacy, którzy wychodziliby z ciemności do tej światłości. Przykładem niech będzie Rut, która pochodziła z Moabu. Ale to, do czego wczoraj nie doszliśmy, a co zaczniemy dzisiaj, tego wieczoru, to kolejny, prawdopodobny powód, dlaczego Stwórca powiedział im, by nie mieszali się z Edomem, Moabem i Ammonem, jest to, że jeśli byliby tym światłem, to przyciągaliby tych ludzi do tego światła. Lecz co, jeśli Izrael nie był tam, gdzie miał być, i nie czynił tego, co miał czynić? Wtedy właśnie te narody powstałyby i zaczęły nękać Izraela. Edom, Moab i synowie Ammona.

To jak się wydaje, a raczej jak Stwórca wymyślił te rzeczy to, że Izrael miał mieszkać tuż obok ludzi, dla których miał być światłem. Jednak gdy Izrael zaczął postępować jak te narody, wtedy te narody zaczęły nękać Izraela. Literalnie rzecz biorąc, byli oni cierniem w ich boku. Gdy po upadku, po zjedzeniu mieszanego owocu, Adamowi zostało powiedziane, że od teraz ziemia wydawać będzie ciernie i oset, to w języku hebrajskim widać tam pewnego rodzaju łącznik między pojęciami cierni i ostu – a Ezawem. Innymi słowy, Ezaw był kimś, dla kogo miałeś być światłem, lecz gdy zacząłeś zachowywać się jak Ezaw, wtedy – literalnie – Ezaw stanie się cierniem w twoim boku. Więc porozmawiamy sobie teraz o… Ezawie.

Otwórzmy sobie Genesis 25. Będę mówił raczej dość szybko, by omówić wszystkie punkty dzisiejszego poranka, byśmy nie musieli poświęcać na to całego dzisiejszego wieczoru. Jesteśmy w Genesis 25. Ze względu na czas nie będziemy tego czytać, skondensuję całą historię. Izaak poślubił kobietę o imieniu Rivka (Rebeka). Ona jest bezpłodna. Uściślając, jest ona bezpłodna od dwudziestu lat. Jest to dość istotne, gdyż to Izaak był tym, przez którego miało przedłużyć się przymierze, jakie Bóg zawarł z Abrahamem. Abraham miał powiedziane – w Izaaku będzie nazwane twoje nasienie. Jeśli więc Abraham ma być ojcem wielu narodów, i ma to iść przez Izaaka, i jeśli Izaak ożenił się z kobietą, która jest bezpłodna – mamy problem!! Mamy tam powiedziane, że Izaak wstawiał się za Rebeką i ona poczęła. Drogie panie, ona przez 20 lat była bezpłodna. 20 lat bezpłodna, po czym poczęła, zauważyła, że jest w ciąży. W tym momencie powinna szaleć z radości, czyż nie? Powinna być przeszczęśliwa. Co tam jest jednak powiedziane? Jest zaniepokojona, bo stwierdza, że coś dziwnego się w niej dzieje. I idzie się pytać Jahwe. Oto co Jahwe jej odpowiada: dwa narody rosną w twoim łonie. Przeczytajmy to sobie.

Genesis 25:23
Dwa narody są w twoim łonie i dwa ludy wyjdą z twego wnętrza. Jeden lud będzie mocniejszy niż drugi i starszy będzie służył młodszemu.

Więc to, co jej powiedziano, brzmi tak: Tę walkę, jaką czujesz w swoim łonie, to nie tylko dwoje dzieciaczków – to dwa narody. Chcę użyć takiego określenia – pomyślcie następująco – dwie natury. Gdy ty i ja narodziliśmy się na nowo z niezniszczalnego nasienia, którym jest Mesjasz, myśleliśmy sobie, że odtąd wszystko pójdzie gładko, prawda? Co jednak odkryliśmy, że się dzieje w nas każdego dnia? Walka! Toczy się w nas walka, czyż nie? Gdy po raz pierwszy przyszliśmy na ten świat, to z jaką naturą przyszliśmy na ten świat? Z cielesną naturą. Lecz zostaliśmy ponownie zrodzeni z tego niezniszczalnego nasienia. Prawda? I co musimy codziennie robić? Musimy krzyżować cielesną naturę.

Więc ona czuje, że w niej toczy się jakaś walka, a Stwórca mówi: tak, są w tobie dwa narody oraz dwie natury – to moje słowo – walczące w tobie. I o co oni prawdopodobnie walczą? Kto się pierwszy urodzi. Kto zdobędzie pierworództwo. Kto otrzyma błogosławieństwo. Prawdopodobnie o to się biją. Ale On kontynuuje i mówi jej dalej, że zostaną one oddzielone od jej ciała. Że nie będą żyć w zgodzie. Prawdę mówiąc, nie powinno im się dobrze razem żyć. Nie są oni przeznaczeni do koegzystencji. Jeden będzie mocniejszy od drugiego. To oznacza coś takiego, że nie będą rządzić w rodzinie obok siebie. Jeden zawsze będzie panował nad drugim. I jeśli ten drugi, który jest słabszy, zacznie się umacniać, to oznacza, że ten, który jest mocniejszy, zacznie się osłabiać. Jeden lub drugi będą nad sobą panować. Oni nie mogą współistnieć. Lecz na końcu starszy będzie służył młodszemu. Tak więc mamy walkę, ktoś zawsze wygrywa – to się może zmieniać w czasie – jednak na końcu to starszy będzie służył młodszemu. Będzie mu podległy. Tak mówi proroctwo.

Gdy to będziemy omawiać, chcę, byście rozważyli, że nie jest tu mowa tylko o dwóch postaciach, które żyły tysiące lat temu. Gdyż koniec jest ogłoszony w początku. Werset 24 tak mówi: A gdy nadszedł czas porodu, okazało się, że w jej łonie były bliźnięta. I wyszedł pierwszy – wrzucę tu hebrajskie określenie – admoni. Admoni – czerwony. Mamy tu kogoś studiującego hebrajski? Kogokolwiek? Jeden… dwóch… dwóch i pół. Dla całej reszty mam informację. Gdy pójdziemy do Królestwa, to przepraszam, ale nie będziemy tam mówić po polsku. Mam takie podejrzenie, że kiedy Mesjasz nas wszystkich powita, to powie ‘Szalom’. Zapewne.

W każdym razie po hebrajsku powiedziane jest ‘admoni’. I rdzeniem tego słowa jest – dam. A ‘dam’ jest hebrajskim słowem na krew. I gdy do słowa krew dodamy jedną literkę, otrzymujemy ‘adam‘. Czyli po prostu Adam. Jeśli weźmiecie sobie słowo ‘krew’ i dodacie do niego literę ‘alef’, która, nawiasem mówiąc, reprezentuje Stwórcę, gdyż On jest panem, ‘aluf’ – zatem alef reprezentuje ‘aluf’, pana. Postawcie ją przy słowie krew i otrzymamy adam lub Adam. Bo kiedy tchnął w niego dech życia, stał się on żyjącym ‘nefesz’, stał się on żyjącą duszą – prawda? 3 Mojż. 17:11 mówi, że życie wszelkiego ciała jest we krwi. Gdy więc tchnął w niego dech życia – a życie wszelkiego ciała jest we krwi – to w tym stwierdzeniu zawiera się to, że kiedy Bóg tchnął w jego nozdrza, to nie tylko wpuścił powietrze do jego płuc, lecz także wtłoczył krew w tę nieożywioną formę. Skąd Adam wziął swoją krew? Zatem ‘dam’, krew łączy się z ‘adam’. Adam – człowiek, ludzkość. Wiąże się z tym kolejne określenie – adamah. Adamah – dodajemy tam kolejną literę hebrajską. I adamah oznacza ziemię, proch, glinę. Bo z czego został ukształtowany człowiek? Z prochu ziemi. Zatem te wszystkie określenia – dam (krew), adam (człowiek, ludzkość), adamah (ziemia) – są powiązane ze słowem ‘admoni‘. Admoni, co jest tutaj przetłumaczone jako czerwony. Innym tłumaczeniem może być rumiany, rudy.

Lecz co ja chcę, byście w tym zobaczyli to, że nie tylko jest on fizycznie czerwonawy lub rudy, lecz byście spojrzeli na to, jak na określenie teologiczne. Wiąże się ono z ideą krwi, z ideą człowieka. Lub użyjmy takich słów – ciało, cielesny, przyziemny. Ponieważ Ezaw reprezentuje tą ziemską, cielesną naturę, dlatego jest czerwony, jest admoni. Ale tam jest powiedziane również coś takiego: że był on cały pokryty owłosieniem jak szatą.

Wyobraźcie sobie Izaaka. Wasza żona od dwudziestu lat jest bezpłodna i nagle zachodzi w ciążę. Przechodzi przez całą ciążę i nadchodzi dla niej czas porodu… Jesteście na zewnątrz namiotu, krążycie niespokojnie, akuszerki są w namiocie i nagle słychać to klapnięcie w plecy, potem ten charakterystyczny płacz dziecka; mówisz: mam syna. Potem go wynoszą do ciebie i dają ci go na ręce, a ty: hej, co to? Jest tak owłosiony, jakby miał płaszcz na sobie. Ja bym się wystraszył. Coś bardzo podejrzanego dzieje się tutaj. Chodzi o to, że wyglądał on jak miniaturowy mężczyzna. Słowo, jakie przetłumaczono na owłosiony lub włochata szata – tak przy okazji jest także tłumaczone jako włochaty kozioł – to słowo to ‘sear‘. Sear – sin, ajin, resz. Sear – od tego słowa otrzymujemy następujące słowo: seir – jak w górze Seir. Słyszeliście to już wcześniej? To tam, gdzie Edom (Ezaw) będzie mieszkał. Góra Seir. Czyli Ezaw wskazuje na cielesny, ziemski, rudawy, krwawy, kozły – wszystkie tego typu rzeczy.

Potem jest powiedziane: A potem wyszedł jego brat, trzymając swą ręką za piętę Ezawa, więc nazwano go Jakow lub Jakub. Naprawdę nie mam czasu, by się tym zająć, jednak chcę powiedzieć, że stanowczo i kategorycznie nie zgadzam się z poglądem, iż Jakow lub Jakub oznacza uzurpator. W większości przypadków, gdy otworzycie leksykon, konkordancję lub słownik biblijny i poszukacie imienia Jakub, lub Jakow, to z boku – i jest tak pisane przez chrześcijańskich oraz żydowskich komentatorów – dodadzą, iż Jakub oznacza uzurpator. Całkowicie się nie zgadzam – i oto dlaczego. Dlatego, że rdzeniem słowa Jakow jest ‘akew‘, które oznacza słowo ‘pięta‘, p-i-ę-t-a. Istnieje hebrajska literka, zwąca się jod i to jod przedstawia rękę. Gdy weźmiecie literę przedstawiającą rękę, jod, i złączycie ją ze słowem ‘pięta‘, to otrzymacie Jakow lub Jakub. Co oznacza Jakub? Ręka na pięcie. A czemuż mieliby go tak nazwać? Bo tak się działo, gdy wychodził z łona swojej matki.

Prawdziwe pytanie brzmi – jeśli o mnie chodzi – dlaczego ma swoją rękę na pięcie brata? Oto moja opinia. Bo walczą w łonie o to, kto się pierwszy urodzi, kto zdobędzie pierworództwo i błogosławieństwo. Pojawia się więc Ezaw, ten, który jest ziemski, cielesny i tego typu rzeczy. I gdy wychodzi z łona, to zgadnijcie, gdzie jest jego pięta? Jest dokładnie nad głową tego, który wychodzi tuż za nim. Innymi słowy, jego pięta jest skierowana, by – potencjalnie – zdeptać głowę tego, któremu będzie później służył. Próbuję przekazać tu coś takiego, że już od samego początku istnienia Izraela istnieje ten przeciwnik, który pragnie zniszczyć Izraela. W Genesis 3:15 Bóg powiedział wężowi: ustanowię nieprzyjaźń między tobą i kobietą, między twoim nasieniem a jej nasieniem; ty ukąsisz je w piętę, ale ono skruszy twoją głowę swą piętą. Co więc od tamtego momentu próbuje czynić przeciwnik? Chce przekręcić tę decyzję. To on chce wziąć i zgnieść swoją piętą głowę sprawiedliwego nasienia. I gdy rodzi się Jakub, co to maleńkie dzieciątko robi? Wyciąga swoją rączkę, by osłonić swoją głowę przed piętą swego przeciwnika. Lub coś w tym stylu. W każdym razie nie oznacza ono uzurpator, bo nieco później zobaczymy, kto wysuwa takie oskarżenie, że Jakub jest uzurpatorem. Ezaw! To Ezaw jest oskarżycielem swojego brata.

Idźmy dalej. Czytamy: Izaak miał sześćdziesiąt lat, gdy oni mu się urodzili. A gdy dzieci urosły, Ezaw został człowiekiem biegłym w myślistwie i człowiekiem pola. Jakub zaś był człowiekiem spokojnym, mieszkającym w namiotach. Jest to idiomatyczne określenie na powiedzenie, że Jakub był pasterzem. Spójrzcie na ten obraz. Ezaw utożsamiany jest z kozłami. Jakub utożsamiany jest z owcami. Później będzie to bardzo ważne. Powróćmy jednak do Ezawa. Czytamy tam, że Ezaw był biegłym myśliwym. Czytając to, myślę sobie w swojej głowie: cóż, musiał być naprawdę dobry z łukiem i strzałą lub dzidą, lub czymkolwiek, co tam używał do polowania. Jeśli to wszystko, o co tu chodzi, to można by pomyśleć, po co to wspominać? Lecz jeśli się cofniemy i spojrzymy po hebrajsku, to hebrajskie określenie na ‘biegły myśliwy’ to ‘jodea cajid’. Jodea cajid. Jodea pochodzi od słowa jada, które oznacza ‘znać’. Czyli mieć w czymś dogłębną wiedzę. Gdy mamy powiedziane i Adam poznał swoją żonę i ona poczęła, określenie tam użyte to ‘jada‘ – mieć intymną wiedzę.

Powiedziane jest ‘jodea‘, że Ezaw miał intymną/dogłębną wiedzę w czymś. W ‘cajid‘, co przetłumaczono jako polowanie, lecz literalnie oznacza to stawiane pułapek. Że wiedział, jak stawiać pułapki. Wiedział, jak zastawiać pułapki – innymi słowy. Jest on zręcznym, biegłym myśliwym.

Czy są tu na sali jacyś myśliwi? Ok… ty?… jestem pod wrażeniem. Popraw mnie, jeśli się mylę. Gdy idziesz na jelenia, to z reguły nie czekasz do południa, by udać się do lasu, racja? Idziesz o 4:30 rano. A dlaczego? – Bo wciąż jest ciemno, prawda? Nosisz kamuflaż? Oczywiście, że zakładasz kamuflaż, idąc do lasu. Dlaczego? Bo chcesz się wtopić w środowisko. Idziesz pod osłoną ciemności, chcesz się wtopić w tło. Zapewne idziesz do miejsc, jakie już wybadałeś. Nie spacerujesz sobie bezcelowo po lesie. O, tutaj jest fajnie. Nie. Ty już wybrałeś sobie miejsce. Widziałeś ślady, że ten jeleń już tu był. Przygotowałeś już swoje miejsce. Zastawiłeś pułapkę. A może już nawet coś tam podrzuciłeś? Zakładasz swój kamuflaż, bo chcesz się wtopić w środowisko. Idziesz tam pod osłoną ciemności i kiedy wchodzisz do lasu to, czy wołasz tak: hej jeleniu… jestem tutaj? Chodź i weź to sobie? Nie, idziesz tam bardzo cicho, bo nie chcesz, by zwierzyna wiedziała, że jest w niebezpieczeństwie. Widzicie – z całym szacunkiem do myśliwych – polowanie jest odpowiednikiem zwiedzenia. Jest to zastawianie pułapki na twoją zwierzynę. Wtapianie się w tło. Nie chcesz ostrzegać zwierząt, że są w niebezpieczeństwie. Chcesz, by sobie myślały, iż wszystko jest tak, jak zawsze było.

I Ezaw jest naprawdę w tym dobry. Ezaw zna się na pułapkach, wie jak stawiać paści. Kochani, to nie jest tylko opis człowieka, który żył parę tysięcy lat temu. Jest to opis ducha. Chcecie zrozumieć koniec – to zrozumcie początek. Ezaw jest jodea cajid, on wie, jak zastawiać pułapki.

W 10 rozdziale Genesis, nie otwierajcie, ale 10 rozdział Genesis mówi nam o człowieku, zwącym się Nemrod. Powiedziane jest, że Nemrod zaczął być mocarzem na ziemi. Oraz że był mocarnym myśliwym przed Jahwe. I czytając to jako dzieciak, zastanawiałem się, cóż to tutaj oznacza. Czy był taki dobry w strzelaniu z łuku, że Bóg musiał wspomnieć: patrzcie, ten Nemrod jest niezłym myśliwym. Lecz potem, gdy zacząłem uczyć się hebrajskiego, to czytałem lub widziałem ten tekst, że mówi on – a Nemrod był mężnym myśliwym ‘lifne YHWH‘. Literalnie – w twarzy (wielce się stawiał) Jahwe. To samo określenie użyte jest wobec Koracha, który powstał i postawił się Mojżeszowi. Panowie, jeżeli inny facet stawia się wam (wchodzi wam w twarz), to co to oznacza? Że kwestionuje twój autorytet. Mówi – przeciwstawiam ci się. Więc gdy jest powiedziane, że Nemrod był potężnym myśliwym ‘lifne Jahwe‘, to kwestionował Jego autorytet. Widzicie, on zaczął być potężny na ziemi. On, jako pierwszy, jest wymieniony w Biblii, że posiada królestwo. Co oznacza, że kiedy zaczął być potężnym, to stawał się królem. A skoro jest król, to musi być królestwo. Ale jest jeszcze coś, czego potrzebujecie – poddanych! Potrzebujecie tych, którzy podporządkują swoją wolę waszej woli. Co on zatem zamierza robić? Jaka jest jego wola? – Buntować się przeciwko Wszechmocnemu.

Chcę wam zasugerować, że jeśli ktoś taki jak Nemrod, który jest myśliwym – a pamiętajcie, że polowanie to sztuka zwodzenia – to sugeruję wam, że Nemrod nie zebrał wszystkich do budowy Babilonu przez mówienie im: słuchajcie, mam dość Jego autorytetu, Jego zasad i Jego nakazów – chcę się Mu zbuntować! Kto idzie ze mną? Z reguły to tak nie działa. Jak to więc Nemrod przeprowadza? Jak inni to robili na przestrzeni historii? Jak Adolfowi Hitlerowi udało się namówić Niemców do jego planu? SŁOWA… Przez bardzo przebiegłe, zręczne, subtelne… słowa. O ile wiadomo, Hitler nie wziął ani jednego Żyda i nie wsadził go osobiście do wagonu bydlęcego, by wysłać go do Oświęcimia. O ile wiadomo, osobiście nie wsadził ani jednego człowieka do komory gazowej. A jednak jest osobiście odpowiedzialny za śmierć 6 mln (Żydów) plus 5-6 mln innych ludzi, których nie lubił. Jak to zrobił? Słowami. Zręcznymi słowami. Zwodniczymi słowami. Mówił ludziom to, co chcieli słyszeć. A gdy im mówił i dał to, co chcieli, to potem oni mu dali to, co on chciał od nich.

Zerknijmy szybko do Jeremiasza 16. Jesteście wciąż ze mną? Jeremiasz 16:14-15. Dlatego oto nadchodzą dni, mówi Jahwe, że już nie będą mówić: Jak żyje Jahwe, który wyprowadził synów Izraela z ziemi Egiptu, Ale: Jak żyje Jahwe, który wyprowadził synów Izraela z ziemi północnej i ze wszystkich ziem, do których ich wygnał. I sprowadzę ich znowu do ich ziemi, którą dałem ich ojcom. To jest proroctwo, ale ono się jeszcze nie wypełniło. Jak wierzę, ono się spełnia, lecz jeszcze się nie wypełniło. Oto skąd wiem. Bo za parę tygodni świętować będziemy Pesach, Paschę. I gdy zasiądą do kolacji sederowej, to zgadnijcie co? Wciąż będą mówić: jako żyje Pan, który wyprowadził ich z ziemi Egiptu. Oni wciąż będą patrzeć na to, co On uczynił w Egipcie. Czyli nadchodzi dzień, kiedy powiedzą, nie że żyje Pan, który ich wyprowadził z ziemi Egiptu, ale że żyje Pan, który wyprowadził ich ze wszystkich ziem, do jakich ich rozproszył. To mi mówi, że takie coś się dopiero stanie; jest to przyszłościowe. Jesteście ze mną?

Mając to w pamięci, werset 16 mówi: Oto poślę po wielu rybaków, mówi Jahwe, i ci ich wyłowią. Innymi słowy, aby spełnić Swe słowo, by wypełnić Słowo, że zgromadzi wszystkich Swych ludzi ze wszystkich narodów, by sprowadzić ich z powrotem do ziemi ich ojców, i by to uczynić – a ponieważ zawsze działa przez ludzi – wyśle On rybaków. Gdy Mesjasz chodził wokół Jeziora Galilejskiego, powołując Swoich uczniów, to mówił: pójdźcie za mną, a uczynię was rybakami ludzi. Prawda? Wysłał więc rybaków. Później wysyła ich do Judei, Samarii i po krańce ziemi – by co robili? By wyławiali. Jakiej przynęty używali? Ewangelii. Dobrej Nowiny. Słowa. Czyż nie? Co odnajdywali? Byli tacy, co na to odpowiadali… byli tacy, co nie odpowiadali. Dwa tysiące lat później, do czego jesteśmy powołani? Do bycia rybakami ludzi. Jakiej przynęty używamy? Ewangelii. Co odkrywamy? Niektórzy ludzie odpowiadają, niektórzy nie.

I dlatego dalej jest powiedziane: (Jer 16:16-17) Potem poślę po wielu myśliwych, i ci ich upolują na każdej górze i na każdym pagórku, i w rozpadlinach skalnych. Moje oczy bowiem patrzą na wszystkie ich drogi. Nie są ukryte przed moim obliczem ani ich nieprawość nie jest zakryta przed moimi oczami. I ujmując to w kontekście, panie i panowie, gdy mówi te słowa, to nie ma na myśli świata. On mówi o swoich ludziach. Zrozumcie taką rzecz: pierwszą rzeczą, jaką zrobi, jest to, że najpierw wyśle rybaków. Lecz jeśli nie odpowiedzą rybakom, to wiecie, kogo pośle – myśliwych. Takich jak Nemrod. Kogoś, kto jest potężnym myśliwym przed Jahwe. Wiecie, ludzie, Nemrod nie polował na jelenie, on polował na ludzi. Polował na ludzi i używał zręcznych słów. Dlaczego to ważne? Bo jest powiedziane, że Ezaw też był biegłym myśliwym. Literalnie, że Ezaw wiedział, jak zastawiać pułapki.

Ale mamy tu coś, co namiesza wam w głowie. Spójrzcie na werset 28, gdzie jest powiedziane, że Izaak kochał Ezawa, bo jadał z jego łowu, Rebeka zaś kochała Jakuba. Oto pytanie, jakie mam. Jak to jest, że patriarcha Izraela, Izaak woli tego, którego Bóg odrzuca. Jakuba umiłowałem, Ezawa znienawidziłem (Mal 1:2-3). I przy okazji, nie dlatego, że Bóg sobie zdecydował, entliczek, pętliczek… ciebie lubię, ciebie nie. To nie o to chodzi. On odrzuca Ezawa, bo to Ezaw najpierw odrzuca Jego. Wróćcie do historii Kaina i Abla. Zanim Abel zostanie zamordowany przez swego brata, przynoszą oni swoje ofiary, i Abel ofiarowuje lepszą ofiarę niż Kain. Spochmurniała twarz Kaina i Bóg przychodzi do niego i mówi: Czemu spochmurniała twoja twarz? Wiesz, co robić. Jeśli będziesz dobrze czynił, czy nie przyjmę także twojej ofiary? To nie było tak, że Kain po prostu nie był lubiany przez Boga i urodził się, by być zły. Kain pierwszy odrzuca Boga. Dopiero potem Bóg zwraca się do Kaina i nakazuje mu czynić to, co dobre. A co Kain robi? Cóż, idzie do swego brata Abla i mówi mu, chodź ze mną na pole, bym cię tam mógł zabić. Czy sądzicie, że tak to wyglądało? Nie, on zastawił pułapkę. Zwabił go, by wyszedł na pole. A jak sądzicie, udało mu się zwabić go na pole? Słowem. Co potem zrobił? Tradycja mówi, że wziął narzędzie rolnicze – inne tradycje mówią, że kamień – i zatłukł swego brata na śmierć. Innymi słowy, oznacza to, że uderzył go w głowę. No wiecie, ‘głowę’ sprawiedliwego. Widzicie, on go zwabił.

Wracamy do Ezawa. Jak to jest, że patriarcha Izraela, ten, przez którego Bóg zamierza szerzyć Swoje przymierze, woli tego, którego Bóg odrzuca. Było to dla mnie interesujące pytanie. Chcielibyście poznać moją opinię? Powiedziane jest: ponieważ jadł z jego łowu. W języku polskim brzmi to tak, że powodem, dlaczego Izaak woli Ezawa, jest to, przy jego potrawie cieknie mu ślinka. Wydaje się, że coś takiego próbuje nam się tu wślizgnąć. Może, na jednym poziomie, tak jest. Lecz chcę, byście posłuchali, co mówi hebrajski lub co to literalnie oznacza z hebrajskiego, gdy jest powiedziane, że jadł z jego łowu. Powiedziane tam jest, że Izaak miłował Ezawa, bo ‘zdobycz’ była w jego ustach. A występujące tam słowo ‘zdobycz’ to cajid, co jest tym samym słowem, jakie wam czytałem, gdy jest mowa, że Ezaw był biegłym myśliwym – jodea cajid – literalnie, wiedział, jak stawiać pułapki. Innymi słowy, powiedziane tam jest, że Izaak miłował Ezawa, bo w jego ustach były pułapki. Rozumiecie, co wam właśnie powiedziałem? Innymi słowy, myśleliśmy sobie, że była mowa o ustach, to chodzi o usta Izaaka. A co powiedziecie na możliwość, że dodatkowo, poza tym, cośmy cały czas myśleli, że tekst ten mówi również, że pułapki były w ustach Ezawa? Widzicie, on jest zręcznym myśliwym; on wie, jak stawiać pułapki; wie, jak stawiać paści; wie, co powiedzieć.

Przeciwnik nie przychodzi w czerwonym płaszczu i z widłami. Ale jak wygląda? Jak anioł światłości. Gdy po raz pierwszy pojawia się w Genesis 3, to czego używa, by zwieść kobietę? Słów. Zręcznych słów. Czy Bóg nie powiedział, że możecie jeść ze wszystkich drzew w Ogrodzie? No… nie. Możemy jeść ze wszystkich drzew w Ogrodzie, poza jednym w środku ogrodu. Nie możemy go nawet dotknąć, bo umrzemy. Na pewno nie umrzecie… – co było oczywiście kłamstwem – lecz Bóg wie, że w dniu, gdy zjecie owoc z tego drzewa, to będziecie jak On, odróżniający dobro od zła – co okazało się, że było prawdą. Wiecie, jak to zrobił? Wziął coś, co było prawdą i wymieszał z czymś, co było fałszem. Widzicie, on jest ojcem kłamstwa. I jeśli się nad tym zastanowicie, to każde przekonywujące kłamstwo będzie zawsze zawierało cząstkę prawdy. Musi to być możliwe, musi brzmieć dobrze, być odczuwane, wyglądać dobrze. Przekona cię nawet, że to jest od Boga. Będzie to brzmiało wzniośle. Jednak przeciwnik i ci, przez których działa, nie powiedzą wam, co tak naprawdę mają na myśli, jaką pułapkę zastawili. Już od samego początku przeciwnik używał czegoś, co wydawało się dobre… bo jak sądzicie, jaką część owocu pokazał kobiecie? Nie pokazał jej złej części. Widzicie, przeciwnik jest iluzjonistą. Iluzjonista chce, byście patrzyli na tę rękę. Chce, byście patrzyli na chusteczkę lub czymkolwiek tam macha, co ma przyciągnąć waszą uwagę. I kiedy tam patrzycie (co jest jego celem)… Czemu chce, byście patrzyli na tę rękę? Bo nie chce, byście patrzyli na drugą. Nie chcecie, byście patrzyli na to, co faktycznie tam robi. Myślę, że mogę tu to powiedzieć na tej konferencji i Jo nie ma nic przeciwko temu. Od dłuższego czasu mówi się, patrzcie na Rzym, obserwujcie Rzym! Dlaczego? Bo nie chce, byście patrzyli na Babilon. Wróćcie na początek i znajdźcie mi Rzym na początku. Nie jesteście w stanie. A wiecie czemu? Bo go tam nie ma. Lecz wróćcie na początek, a znajdziecie tam Babilon. Jest iluzjonistą i chce, byście patrzyli na to, co wydaje się dobre, co wydaje się Boże, bo nie chce, byście patrzyli na złe zamiary.

Ezaw jest zręcznym myśliwym. Wie, jak zakładać sidła. Wydaje się, iż jest w tym tak dobry, że jego własny ojciec dał się złapać w pułapkę myślenia, myślenia, że Ezaw jest kimś, kim w rzeczywistości nie jest. Sugeruje nam to, że Ezaw kreował się na kogoś, kogo – jak sądził – jego ojciec chce widzieć. Lecz jeśli jest kozłem, oznacza to, że udaje, iż jest… owcą. Jeśli jest kąkolem, to udaje, że jest pszenicą. Jeśli jest przeciwnikiem, to powie: jestem chrześcijaninem.

Rebeka natomiast kochała Jakuba. Bo Rebeka wie o czymś, o czym nikt inny nie wie. (Gen 25:29) Pewnego razu przyrządził Jakub potrawę, a Ezaw przyszedł zmęczony z pola. Rzekł wtedy Ezaw do Jakuba: Daj mi, proszę, skosztować nieco tej – i oto co tu jest powiedziane po hebrajsku: ha·a·Dom ha·a·Dom. Słowo wymawiane jest dokładnie tak samo jak ‘adam’ lub ‘Adam’, ale oznacza ono – (to) czerwone czerwone. Pożąda ciała. Pożąda tych rzeczy, jakie odnoszą się do ziemskiej, cielesnej natury. Daj mi, proszę, skosztować nieco tej oto – ha’adom ha’adom – czerwonej potrawy, bo jestem zmęczony. Dlatego nazwano go Edom. Gdybym wziął hebrajskie słowo ‘adam’ i dodał do niego jedną literkę waw, to otrzymam ‘edom‘. Nie bez przyczyny nazwany jest Edom. Dlatego że reprezentuje tę ziemską, cielesną, pożądliwą naturę, która musi być zaspokajana.

(Gen 25:31-32) Na to rzekł Jakub: Sprzedaj mi dzisiaj twoje pierworodztwo. A Ezaw rzekł: Oto jestem bliski śmierci… Zadam wam takie pytanie: Czy faktycznie umierał? Nie. Wmówił sobie jednak, że ten cielesny apetyt jest tak silny, że jeśli w tej chwili nie zjem tej potrawy, to umrę. …na cóż mi więc pierworodztwo? Do czego się on tu odnosi? Do odpowiedzialności, jaka idzie w parze z pierworództwem. By nieść tę obietnicę, to przymierze, jakie Stwórca wszechświata zawarł z Abrahamem i jego nasieniem. I oto jak Ezaw postrzega swoje dziedzictwo – nic ono dla mnie nie znaczy. Nic nie znaczy. To, co święte, co uświęcone, co cenne, i co jego ojciec szanuje – on nie cierpi i pogardza. Mówię tu, że Ezaw nienawidzi tego, co jego ojciec szanuje. Ezaw pogardza swoim dziedzictwem. Nic dla niego nie znaczy. Znaczy dla niego tyle, co miska zupy. Zatem Ezaw jest tą osobą, ludem, narodem, mentalnością lub jakiekolwiek słowo tu sobie wstawicie, która spojrzy na dziedzictwo, na to, co było cenne dla ojców i powie: to nic dla mnie nie znaczy; mam pragnienia, jakie muszę zaspokoić teraz, w tej chwili, inaczej umrę. Mam nadzieję, że śledzicie to ze mną, gdyż nie mówimy tu tylko o człowieku, który żył tysiące lat temu. Mówimy o początku, byśmy mogli zrozumieć, co dzieje się dzisiaj. Jesteście ze mną?

(Gen 25:33-34) Jakub rzekł: Przysięgnij mi dzisiaj. I przysiągł mu, i sprzedał pierworodztwo swoje Jakubowi. Wtedy Jakub podał Ezawowi chleb i ugotowaną soczewicę, a on jadł i pił. Potem wstał i odszedł. Tak wzgardził Ezaw pierworodztwem. Wzgardził odpowiedzialnością, jaka została mu przekazana przez jego ojców. Przehandlował to, co było święte na pospolite. Po tym jak zjadł posiłek, co stanie się kilka godzin później? Znów będzie głodny. I co zrobi, by zaspokoić to pragnienie? Co teraz przehandluje? Najważniejszą rzeczą dla Ezawa, ponieważ jest ziemski, ponieważ jest cielesny, najważniejszą rzeczą dla niego jest to – moje pragnienia muszą być zaspokojone. I jeśli będę musiał, zastawię pułapkę, po to, by zaspokoić te potrzeby. A on jest w tym naprawdę, naprawdę dobry.

Przejdźmy teraz do rozdziału 27. I jak wiecie, Rebeka wie coś, czego nikt inny nie zna. Co to jest? To, że choć jeden zawsze będzie panował nad drugim, co jest to postanowione z góry, że starszy, czyli Ezaw, który ma ziemską, cielesną naturę, będzie służył młodszemu. Kiedy więc usłyszała, jak Izaak powiedział do Ezawa, idź i upoluj jakąś dziczyznę, a potem wróć i przygotuj mi smaczną potrawę, jaką moja dusza lubi, bym ci potem błogosławił, zanim umrę. Ona to usłyszała, po czym pobiegła do Jakuba, mówiąc: dobra, idź szybko i weź dwa małe koźlątka, przynieś je tutaj a ja ugotuję potrawę i zaniesiesz ją swemu ojcu. Będziesz udawał Ezawa, abyś to ty był pobłogosławiony, zanim umrze. Możemy dywagować, czy zrobiła to w ten sposób, czy inny, jednak idzie o to, że ona wiedziała coś, czego inni nie wiedzieli, a czas jest krótki.

Jeśli przeczytacie sobie historię – ze względu na czas my tego nie zrobimy – to zobaczycie, że Jakub opiera się, by robić to, co matka mu każe robić. Co mówi mi, że to było wbrew jego naturze, by zwodzić. To było wbrew jego naturze, by być oszustem i uzurpatorem. (Gen 27:11-12) I broni się, mówiąc, jestem gładkim mężczyzną, mój brat jest owłosiony. Ojciec może mnie dotknąć, a gdy mnie dotknie – to zgadnijcie – wtedy stanę się w jego oczach oszustem i ściągnę na siebie klątwę. Ona mu odpowiada, pozwól, że ja się o to będę martwić. Jeśli będzie przekleństwo, ja je przyjmę; ty zrób, co ci powiedziałam. Idzie więc, a oni biorą skórę tego koźlęcia i kładą ją na Jakuba, który jest spokojnym człowiekiem, mieszkającym w namiotach – co jest idiomatycznym określeniem na bycie pasterzem lub związanym z owcami. Innymi słowy, Ezaw, który kojarzony jest z kozłami, wydaje się, że udaje bycie… owcą. I mamy teraz faceta związanego z owcami, i on będzie udawał, że jest… kozłem.

Widzicie, kiedy przebywamy z kozłami, kiedy przestajemy być światłością dla narodów, i kiedy zaczynamy postępować jak narody, to tym ludziom tam będzie naprawdę ciężko rozróżnić między owcami i kozłami. Bo jeśli wpuścisz kozły, kiedy przestaniesz uważać i wpuścisz kozły lub kąkol, to zgadnij, nim się spostrzeżesz, owce zaczną zachowywać się jak kozły. W tej chwili mamy kulturę kozłów i wiecie, co robią? Ogromnie naciskają na Jego ludzi, by zachowywali się jak one. I zgadnijcie, co dzieje się z wieloma z Jego ludzi? Zaczynają zachowywać się jak one, zamiast mówić, nie! Nie, nie zrobię tego. Mamy więc mnóstwo owiec, które wyglądają jak kozły. I zastanawiam się, czy to nie ma coś wspólnego z powrotem Mesjasza, kiedy ten będzie musiał oddzielić owce od kozłów. Nie możemy być światłem dla narodów, jeśli postępujemy jak narody.

Zatem przychodzi. Znacie historię. Gdy ją czytacie, to oczywiście Izaak jest nieco podejrzliwy. Czy naprawdę jesteś moim synem Ezawem? Jestem. Po czym Izaak mówi coś bardzo dla mnie dziwnego. Genesis 27:21-22 mówi coś takiego: Potem Izaak powiedział do Jakuba: Zbliż się, proszę, abym cię dotknął, mój synu, czy ty jesteś moim synem Ezawem, czy nie. Jakub podszedł więc do swego ojca Izaaka, który dotknął go i powiedział: Głos jest głosem Jakuba, ale ręce są rękami Ezawa. Tu nie chodzi o proste stwierdzenie, wiesz, brzmisz jak mój syn Jakub, lecz twoje ręce są rękami Ezawa. I może – podkreślam może – mamy tu podpowiedziane coś więcej. I by to zobaczyć, musimy spojrzeć na werset 20. Izaak zapytał swego syna: Jakże tak szybko to znalazłeś, mój synu? A on odpowiedział: To Jahwe, twój Bóg, sprawił, że mi się udało. Innymi słowy, gdy mówi, że to jest głos Jakuba, to może mówi: ty mówisz jak lub twe słowa są słowami Jakuba, ale w dotyku jesteś Ezawem. To, co wychodzi z twoich ust, brzmi jak Jakub, ale dlaczego wyglądasz, czuć cię, a nawet pachniesz jak Ezaw? Nie mamy czasu się w to zagłębiać.

Zatem akcja się toczy i on go błogosławi. Błogosławi Jakuba – co i tak powinno było się wydarzyć. Pierworództwo i błogosławieństwo były przeznaczone, były dane Jakubowi, gdy ten wciąż był w łonie matki. Widzicie, Ezaw sądzi, że Jakub ma coś, co w pierwszym rzędzie nigdy nie należało do Ezawa. W każdym razie Jakub wychodzi i jest powiedziane, że praktycznie zaraz potem Ezaw wraca z pola i przygotowuje potrawę. Potem udaje się do swego ojca i werset 32 mówi: Jego ojciec Izaak zapytał go: Kim jesteś? A on odpowiedział: Jestem twoim synem, twoim pierworodnym, Ezawem. Wtedy Izaak bardzo się przeraził i zapytał: Kto? A gdzie jest ten, co ułowił zwierzynę i przyniósł mi, a ja jadłem ze wszystkiego, zanim ty przyszedłeś, i błogosławiłem mu? Będzie więc błogosławionym. A gdy Ezaw usłyszał słowa swego ojca, podniósł donośny krzyk pełen goryczy i powiedział swemu ojcu: Błogosław też i mi, mój ojcze. A on mu powiedział: Twój brat podstępnie przyszedł i wziął twoje błogosławieństwo. I to jest prawdą. Jakub przyszedł z podstępem. Tu nie ma się z czym kłócić. I Izaak to teraz wie. Izaak wie, że Jakub podstępnie przyszedł i zabrał błogosławieństwo. Gen 27:36. Ezaw powiedział: Czy nie słusznie nadano mu imię Jakow (Jakub)? Podszedł mnie bowiem już dwukrotnie: wziął moje pierworództwo, a teraz zabrał moje błogosławieństwo. Czy jest co złego w tym stwierdzeniu? To kłamstwo! Lecz jak każde przekonywujące kłamstwo, zawiera odrobinę prawdy. Bo Izaak dobrze wie, że Jakub podstępem zdobył błogosławieństwo. Opierając się na tekście, nie ma powodu, by wierzyć, że Izaak zna szczegóły, jak Jakub zdobył pierworództwo. Widzicie więc, jak sprytny, jak przebiegły, jak dobry jest naprawdę Ezaw w zastawianiu pułapek. Wykorzystuje okoliczność, że Izaak wie coś, co jest prawdą i dodaje coś, co nie jest prawdą, by próbować przekonać swego ojca, że jest to prawdą. Tka sieć, by wysunąć takie oskarżenie: słusznie nazwałeś go Jakow, bo on mnie podszedł.

Mnóstwo ludzi, mnóstwo chrześcijan, a także mnóstwo rabinów wciąż znajduje się pod zaklęciem słów Ezawa. Gdyż wciąż uważają, że Jakub oznacza uzurpator. Moim głębokim przekonaniem, panie i panowie, jest to, że to właśnie jest powodem, dlaczego tak wielu tak zwanych chrześcijan opowie się i wesprze Palestyńczyków, a Izraelczyków nazwie okupantami, agresorami, i będzie wzywać do zakończenia izraelskiego apartheidu. Bo wciąż są pod zaklęciem tego stwierdzenia, że Jakow jest uzurpatorem. A to oznacza, że Izrael jest uzurpatorem, oszustem, kłamcą, to on jest wrogiem – w każdym razie to oni ukrzyżowali naszego Pana. To oni są oszustami. Wszyscy oni są pod czarem Ezawa. Czuję się, jakbym był teraz Zielonoświątkowcem. Po tej całej reprymendzie… Mam jednak nadzieję, że słyszycie, co mówię. Mam nadzieję, że dostrzegacie to, co próbuję wam pokazać. Że to Ezaw wtapia się w środowisko, bo nie chce, byście wiedzieli, że to on; nie chce, byście widzieli, kim naprawdę jest. On chce bronić tego stwierdzenia – to ja jestem skrzywdzony, to ja jestem zraniony, to ja jestem wykorzystany, to ja jestem oszukany. I dzieje się tu coś takiego – oskarża on swego brata o to, w czym sam jest winny. To on jest oszustem, to on jest zwodzicielem, to on jest zręczny z zastawianiu pułapek. No bo jestem…

Spójrzcie, ludzie, co się teraz dzieje na świecie. Przyjrzyjcie się temu, co ma się wydarzyć za parę tygodni. Ezaw zna się na pułapkach. Oto, w co wierzę: pułapka została zastawiona. Nie tylko dla narodu Izraela. Panie i panowie, to ma wymiar globalny. Pułapka została zastawiona na Bożych ludzi na całym świecie. Jest bardzo zręczna, dokonana poprzez słowa. Oferuje ci to, co chcesz. I oferuje ci to, co chcesz usłyszeć. Tutaj pokazuje ci coś mieniącego i błyskotliwego, coś dobrego, bo nie chce, byś patrzył na drugą rękę. On jest zręcznym myśliwym. I spójrzcie, co mu odpowiada na wiedzę o tym, że stracił błogosławieństwo. (Gen 27:37-38) Izaak odpowiedział Ezawowi: Ustanowiłem go panem nad tobą i wszystkich jego braci dałem mu za sługi, i zapewniłem mu zboże i wino. Cóż więc mogę dla ciebie zrobić, mój synu? I Ezaw powiedział do swego ojca: Czy masz tylko jedno błogosławieństwo, mój ojcze? Błogosław także i mnie, mój ojcze. I Ezaw podniósł głos i zapłakał. Jest mu przykro, jest zrozpaczony, jest oszalały, bo utracił rzeczy. Bo utracił to, co uważał, że należy do niego – rzeczy, stada, bydło, materialne błogosławieństwo, jakie idzie w parze z byciem synem Izaaka.

Porównajcie to z tym, jak odpowiedział na odpowiedzialności, jakie wiązały się z byciem synem Izaaka. Widzicie, on chciał błogosławieństwo, lecz nie chciał odpowiedzialności. Ale widzicie, nie otrzymacie błogosławieństwa, dopóki nie przyjmiecie odpowiedzialności. Widzicie, jest tylko jedna droga, co prowadzi do życia i niewielu ją znajduje. Jest to wąska brama i wąska ścieżka. I prawdę mówiąc, to słowo może oznaczać – uciążliwa. To nie jest zabawa. Gdyby była zabawna, wszyscy by to robili. Gdyby to była zabawa organizować takie konferencje… Lecz chcę, byście zauważyli, że droga, jaka prowadzi do życia, jest także tą, jaka prowadzi do błogosławieństwa. Bo położyłem dziś przed tobą życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierz więc życie. Ale wybierając życie, wybierasz także błogosławieństwo.

Tak więc Ezaw chce błogosławieństwo, chce rzeczy, ale nie chce odpowiedzialności, jaka idzie z tym w parze. »Panie, pomóż mi to powiedzieć.« Ezaw chce darmowej antykoncepcji, ale nie chce odpowiedzialności – by iść i pracować. Ezaw chce swego iPada, swego iPoda, swojego Internetu i tego typu rzeczy, chce opieki zdrowotnej, chce tych wszystkich korzyści, chce wszystkich błogosławieństw związanych z byciem w tej prosperującej ziemi, ale nie chce odpowiedzialności, jaka została mu przekazana przez jego ojców. Nic go ta spuścizna nie interesuje. A w rzeczywistości gardzi dziedzictwem ojców. Nienawidzi tych rzeczy, jakie jego ojciec szanuje. Gardzi swoim pochodzeniem. On po prostu chce rzeczy. A gdy ich nie może dostać, dostaje szału i mówi: jak tylko pogrzebię swego ojca, zabiję Jakuba.

Ezaw, panie i panowie, żyje i ma się dobrze. To myślenie, ta mentalność – chcę rzeczy, ale nie chcę odpowiedzialności. Panie i panowie, mówcie, co chcecie o ojcach założycielach tego kraju, ale – co, mam nadzieję, było to wczoraj bardzo jasno i wyraźnie pokazane – mimo tego, że nie byli ludźmi doskonałymi, bo nikt nie jest sprawiedliwy, ani jeden, to jednak wierzyli w doskonałe zasady. A te doskonałe zasady zawarte są w tej księdze. I to, co się naprawdę dzieje, panie i panowie, to nie tylko atak na Konstytucję Stanów Zjednoczonych, to jest głębsze, to atak na tę oto księgę tutaj. To o to biega. Widziałem ten nonsens „my jesteśmy 99%”. Okupujcie to, okupujcie tamto. Wiecie czemu okupują Wall Street? Bo to Jego ludzie nie okupowali. Bo nie strzegliśmy, pozwoliliśmy wejść kozłom, pozwoliliśmy wejść kąkolowi. Zaczęliśmy postępować jak kąkol, jak kozły i teraz za to płacimy.

Mam jeszcze jedną rzecz do podzielenia się z wami. To wszystko jest tak naprawdę wstępem do tego, co będziemy omawiać wieczorem. Gdyż musimy zrozumieć te rzeczy, aby, gdy będę wam pokazywał pewne sprawy, fakty, liczby i rzeczywistość, jaka obecnie się dzieje, wtedy, mam nadzieję, dostrzeżecie połączenia. Ale na razie wróćmy do rozdziału 27. Mamy tam lament o utracone rzeczy. Tu nie ma nic o dziedzictwie ani o pierworództwie. Spójrzcie, co mówi Izaak w odpowiedzi na błaganie Ezawa o błogosławieństwo. Gen 27:39-40. Twoje mieszkanie będzie z żyznej ziemi i z rosy nieba z góry. A będziesz żył z twego miecza i będziesz służył twemu bratu. Ale gdy stanie się, że będziesz panował – tutaj tłumaczenia mogą być różne, ale powiedziane tam jest – Ale gdy stanie się, że się zniecierpliwisz, zrzucisz jego jarzmo z twojej szyi. Czyje jarzmo z jego szyi? Jarzmo Jakuba. Gdy się zniecierpliwisz, zrzucisz jarzmo Jakuba z twojej szyi. Co tu Izaak mówi? Bo pamiętajcie, oni nie mogą współistnieć. Nie mogą panować obok siebie. Jeden będzie zawsze panował nad drugim. Tak przy okazji, patrząc globalnie, gdy spojrzycie na świat, to kto rządzi, Jakub czy Ezaw? Ok… Lecz na końcu starszy będzie służył młodszemu. Bo gdy Mesjasz powróci, Ezawa nie będzie, prawda? Lecz do tego czasu wciąż toczy się to współzawodnictwo. Tu mamy słowa, jakie Izaak powiedział Ezawowi. I powiem to prostym polskim. Będziesz żył ze swego miecza. Będzie miał zapewnione ziarno, wino i te wszystkie rzeczy. Lecz będziesz żył ze swego miecza. Lecz gdy będziesz pełen cierpień, gdy będziesz rozżalony, wtedy będziesz miał sposobność, by zrzucić jego jarzmo ze swojego karku. Jaki mamy wniosek w tym stwierdzeniu? Wtedy będziesz miał sposobność włożyć twoje jarzmo na jego kark. Ujmijmy to w ten sposób. On ma pierworództwo, on ma błogosławieństwo, i dopóki będzie chodził wart tego pierworództwa i tego błogosławieństwa, będziesz mu służył. Lecz jeśli kiedykolwiek zacznie postępować jak ty, jeśli będziesz rozżalony, jeśli nie będzie chodził godnie tego pierworództwa i błogosławieństwa, i wracając do tego, co mówiliśmy wczoraj, jeśli nie jest w tym miejscu, gdzie powinien, jeśli nie robi tego, co powinien, jeśli nie jest solą, jeśli nie jest światłością, wtedy ty będziesz żałował, Ezawie, i wtedy złamiesz jego jarzmo ze swego karku i to ty będziesz miał okazję włożyć mu twoje jarzmo na jego kark.

Chciałbym wam, ludzie, zasugerować, że globalnie, to Ezaw prowadzi show – że tak to ujmę. Lecz chciałbym spojrzeć na ten naród nieco dogłębniej. To moja opinia – stanowcza, niezłomna – że na przestrzeni zwłaszcza ostatnich miesięcy, choć można by się cofnąć latami, a nawet dekadami, jest to bardzo widoczne, w bardzo dramatycznym wydaniu, wierzę całym sercem, że to, co widzimy, iż dzieje się z tym narodem to, że Ezaw zrzuca jarzmo ze swojego karku. I jeśli zrzuca jarzmo ze swojego karku, co zamierza zrobić? Zamierza narzucić jarzmo na kark Jakuba. Jeśli się tak dzieje, to dlaczego się tak dzieje? Dlaczego Stwórca, dlaczego nasz Ojciec w Niebie pozwala Ezawowi zrzucić jarzmo Jakuba ze swojego karku i pozwala Ezawowi narzucić jego jarzmo na kark Jakuba? Przychodzi mi na myśl tylko jedna rzecz. Po pierwsze Ezaw ma żal. Dlatego że Jakub, Jego lud, nie czynił tego, co powinien był czynić. I jeśli pozwala On Ezawowi nałożyć jarzmo na kark Jego ludu, to przygniecie ich to na kolana. Bo przecież nie jest powiedziane – jeśli ci ludzie, którzy nie są nazwani Moim imieniem – ale Moi ludzie, jeśli Moi ludzie, którzy nazwani są Moim imieniem, ukorzą się, będą szukać Mego oblicza, modlić się; i odwrócą się od swoich złych dróg – i pamiętajcie, złych nie musi oznaczać gwałtu, morderstwa, chaosu – wystarczy po prostu nie być na swoim miejscu, nie robić tego, co powinieneś, nie być solą, nie być światłem. Pamiętajcie, jeśli sól straci swoją słoność, jest wyrzucana i co? Deptana piętami. To jedna z rzeczy, jaka się dzieje, ludzie.

Dziś wieczorem pokażę wam pewne rzeczy, które to potwierdzą. Ale zostawię was z tym, że nie mamy tracić serca, bo nasz Ojciec panuje i nie ma niczego, co czyni lub na co pozwala, co nie jest w najlepszym interesie Jego ludu. On mówi – Nebokadnezar jest Moim sługą. A Nebokadnezar zniszczył Jerozolimę i rozwalił Świątynię. Zabrał skarby świątynne do Babilonu i umieścił w domu swego boga. Czemu tak zrobił? By sprowadzić Jego lud na kolana, sprowadzić ich do pokory, sprowadzić ich do nawrócenia. A z nawrócenia przywieść ich do odnowienia.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz ten artykuł w pliku pdf – Historia-Ezawa-i-Jakuba.pdf

Jesienne Święta Jahwe 2019

Jesienne Święta Jahwe

 

Właśnie nastał pierwszy dzień siódmego miesiąca. Oznacza to, że Święta wypadają w następujące dni:

 

— 1-szy dzień 7-go miesiąca – (30 września 2019) – Święto Trąbienia

— 10-ty dzień 7-go miesiąca – (9 październik 2019) – Jom Kippur (Dzień Pojednania, Dzień Przebaczenia)

— 15-ty dzień 7-go miesiąca – (14 październik 2019) – pierwszy dzień Święta Namiotów

— 21-szy dzień 7-go miesiąca – (20 październik 2019) – ostatni dzień Święta Namiotów

— 22-gi dzień 7-go miesiąca – (21 październik 2019) – Ostatni Wielki Dzień

 

Tekst pogrubiony to Szabaty.

Kalendarz oparty na obserwacji księżyca z Jerozolimy.

Ofiary ze zwierząt w świetle Mesjasza

Ofiary ze zwierząt w świetle Mesjasza

Zapraszam do obejrzenia i wysłuchania nauczania pt. „Ofiary ze zwierząt w świetle Mesjasza”, które omawia problem, czy ofiary ze zwierząt wciąż obowiązują?

 

Film do obejrzenia:



 

Poniżej zamieszczam transkrypt z tego nauczania:

Ofiary ze zwierząt
w świetle Mesjasza

Witam w kolejnym nauczaniu 119 Ministries. Wierzymy, że cała Biblia jest wciąż prawdziwa i ma bezpośrednie zastosowanie w naszym życiu. Jeśli chcielibyście wiedzieć więcej, w co wierzymy i co uczymy, odwiedźcie naszą stronę TestEverything.net Mamy nadzieję, że spodoba się wam słuchanie i badanie tego nauczania.

Gdy wierzący zaczynają się uczyć, że Boże Prawo – Tora – jest wciąż aktualne dla wierzących dzisiaj i że ani Mesjasz, ani apostołowie nie uczyli, że żadna jego część nie została unieważniona, pojawiają się pewne pytania. Zapewne niektóre z tych pytań dotyczą roli ofiar ze zwierząt w naszej teologii. Niektórzy mogą pytać: jeśli to prawda, że każda kreska i jota z Prawa wciąż są ważne, co wydaje się potwierdzać Jaszua w Mat 5:17-20, jak mamy podchodzić do ofiar ze zwierząt? Czy mamy stawiać ołtarz w ogródku i poświęcać kozły? W praktycznym sensie jest to najważniejsza sprawa, gdyż dotyczy trzymania się Tory. Jak dzisiaj mamy wykonywać takie aspekty Bożej Tory?

Pojawiają się także inne, zasadne pytania, jak te: Jaki jest w ogóle cel składania ofiar ze zwierząt? Czy ofiary ze zwierząt pojawią się, gdy powróci Mesjasz, jak wydają się sugerować niektóre fragmenty z Biblii? Jeśli tak, to jak patrzeć na nie przez pryzmat śmierci Jaszua, którą Nowy Testament opisuje jako ostateczną ‘ofiarę’ za nasze grzechy? I na koniec, co to wszystko ma wspólnego z grzechem, przebaczeniem, odkupieniem i ewangelią?

Na szczęście Biblia ma odpowiedzi na te ważne pytania. W tym nauczaniu przebadamy te pytania i przedstawimy niektóre odpowiedzi, które, mamy nadzieję, pomogą wam zdobyć jaśniejsze zrozumienie tego fascynującego tematu. Następnie rozwiniemy, jaką rolę w naszej wierze grają dzisiaj ofiary ze zwierząt.

Zanim zaczniemy, niestety zapewne zauważacie, że temat ten jest zaniedbywany we współczesnym chrześcijaństwie. My, zachodni ludzie XXI wieku, jesteśmy tysiące lat oddzieleni od świata z ofiarami ze zwierząt. Będąc uczciwymi, wydaje się nam to totalnie dziwaczne. Nasze umysły widzą obrazy z czegoś takiego, jak Indiana Jones i Świątynia Zagłady – jakieś przerażające, rytualne ceremonie, gdzie przynosisz swoją kozę człowiekowi w dziwnych szatach, który poderżnie jej gardło i pokropi coś jej krwią. Jest to dziwaczne! Jednakże znajomość tego tematu jest niezbędna do zrozumienia pewnych, niesamowicie istotnych nauk biblijnych, takich jak odkupienie i pojednanie, które wszystkie zawarte są w przesłaniu ewangelii o naszym Mesjaszu. Dlatego musimy przejść nieco ponad naszą zachodnią wrażliwość.

Jak ujmuje to dr William Lane Craig:
Większość z nas nigdy nie widziała zarzynania zwierząt ani tego nie dokonała. I przyzwyczajeni do kupowania naszego mięsa i drobiu w antyseptycznych opakowaniach, leżących na półkach chłodniczych, jesteśmy skłonni uważać ofiary ze zwierząt, opisane w ST, za odrażające. Na dodatek większość z nas nie zna się na świecie, w którym praktyki rytualne, pełne symbolicznego znaczenia, grają ważną rolę w czyjejś interakcji ze światem duchowym, i dlatego starotestamentowe praktyki mogą być dla nas dziwaczne i mroczne. Jeśli mamy zrozumieć te praktyki, musimy pozbyć się naszej zachodniej wrażliwości i starać się wejść z życzliwością do świata pasterskiego społeczeństwa, które nie wzdrygało się na widok krwi i wnętrzności, i które miało wysoko rozwinięty system rytuałów w swoim podchodzeniu do Boga.

W ostateczności uczenie się szczegółów na temat ofiar jest sposobem na poznawanie Boga w większym stopniu. Pomaga nam to zrozumieć Jego świętość oraz Jego pragnienie, jak Go wielbić. Daje nam to pełniejsze objawienie na temat naszego Mesjasza i Jego dziele na krzyżu. Z pewnością ten temat jest ważny i istotny dla wierzących w Jaszua, chociaż może wydawać się dziwny dla wielu z nas. To powiedziawszy, zaczynamy.

Po pierwsze, jaki dokładnie jest cel ofiar ze zwierząt? Dlaczego Bóg ich żądał? Dlaczego ustanowił kapłaństwo i system ofiarniczy? By odpowiedzieć na te pytania, musimy zrozumieć problem pomiędzy ludźmi i Bogiem. Na początku, zanim na świat wszedł grzech, Boża obecność przebywała z człowiekiem w Ogrodzie. Panowała doskonała relacja między Bogiem i człowiekiem. Wszystko było tak, jak powinno. Lecz gdy na świat wszedł grzech, ta społeczność została zerwana. W wyniku grzechu człowiek został wygnany z Ogrodu, a stąd odłączony od Bożej obecności.

1 Mojż. 3:23-24
Jahwe Bóg wydalił go więc z ogrodu Eden, aby uprawiał ziemię, z której został wzięty. [Tak] wygnał człowieka i postawił na wschód od ogrodu Eden cherubinów i płomienisty miecz obracający się we wszystkie strony, aby strzegły drogi [do] drzewa życia.

Człowiek został stworzony, by mieć społeczność z Bogiem. To nasz cel w życiu – znać Boga, mieć z Nim relację, przynosić Mu chwałę. Lecz ta relacja została zerwana z powodu grzechu. Nas wszystkich dotyka problem bycia oddzielonymi od Boga. Dlaczego? Gdyż Bóg jest doskonale święty i sprawiedliwy, i stąd nie może przebywać pośród grzechu i śmierci. I stąd grzeszny człowiek nie może przebywać z Bogiem. Ten fakt bycia oddzielonym od Boga, z powodu naszego grzechu, jest wielką tragedią w ludzkim istnieniu. Lecz dobrą nowiną jest to, że Bóg obiecuje, iż pewnego dnia całkowicie usunie grzech i śmierć. Powstaną nowe niebiosa i nowa ziemia, a Boża obecność ponownie ogarnie ziemię, jak to było w Ogrodzie Eden. Tak jak to mówi końcówka Objawienia.

Obj 21:3
I usłyszałem donośny głos z nieba: Oto przybytek Boga [jest] z ludźmi i będzie mieszkał z nimi. Oni będą jego ludem, a sam Bóg będzie z nimi i [będzie] ich Bogiem.

Interesujące jest, że Objawienie mówi dalej, iż tak de facto w Nowym Jeruzalem nie będzie świątyni. Z poprzedniego rozdziału dowiadujemy się, że całe zło i grzech, i śmierć zostaną usunięte i pochłonięte w jeziorze ognia. Dlatego nie będzie potrzeby dla fizycznej Świątyni lub Przybytku, w jakim przebywałaby Boża obecność na ziemi. Jednak zanim ten przyszły czas nadejdzie, potrzebna jest Świątynia. Po co? Związane jest to z głównym powodem, dlaczego człowiek został odłączony od Bożej obecności – grzechem i śmiercią. Krótko mówiąc, Bóg jest święty i Jego obecność nie może przebywać wśród grzechu i śmierci. Byłaby to sprzeczność – logicznie niemożliwe. Świętość i życie nie mogą istnieć w tym samym miejscu co grzech i śmierć. Zatem Przybytek i Świątynia stały się granicami między świętym i powszechnym, czystym i nieczystym, życiem i śmiercią. Celem Przybytku i Świątyni było to, by Bóg mógł przebywać pomiędzy Swoim ludem i mógł mieć z nimi społeczność. Ale po co są potrzebne ofiary ze zwierząt? Cóż, kiedy Przybytek został postawiony i wypełniła go chwała Jahwe, wciąż widzimy, że nikt nie był w stanie przebywać w Bożej obecności.

2 Mojż. 40:34-35
Wtedy obłok okrył Namiot Zgromadzenia, a chwała Jahwe napełniła przybytek. I Mojżesz nie mógł wejść do Namiotu Zgromadzenia, bo spoczywał nad nim obłok, a chwała Jahwe napełniła przybytek.

Czyli podczas gdy Boża obecność przebywała na ziemi w Przybytku, było potrzebne coś więcej, by człowiek mógł przebywać przy Bogu. 3 Mojż. mówi, co to było.

3 Mojż. 1:2
Przemów do synów Izraela i powiedz im: Jeśli ktoś z was zechce złożyć Jahwe ofiarę, niech złoży ją z bydła, ze stada albo z trzody.

To sprowadza nas tam, gdzie zaczęliśmy. Powód dla istnienia Przybytku, kapłaństwa i ofiar ze zwierząt leży w znaczeniu hebrajskiego słowa, przetłumaczonego w tym wersecie jako ‘ofiara’. Tym słowem jest ‘korban‘, które ma swój korzeń w czasowniku ‘karav‘, oznaczającym ‘zbliżyć się‘. I rzeczywiście, w ostateczności taki jest cel ofiar – zbliżyć się do Boga. To wszystko wiąże się z posiadaniem relacji z Bogiem, spotykaniem z Jego obecnością na ziemi. Przybytek, kapłaństwo oraz ofiary, wszystkie są częścią Bożego rozwiązania na przywrócenie relacji pomiędzy Bogiem i człowiekiem, gdy czekamy na przyjście Nowego Jeruzalem. Czyli człowiek miał możliwość przebywania z Bogiem w Przybytku poprzez przynoszenie ofiary. Śmierć zwierzęcia była pewnego rodzaju zastępstwem dla człowieka, by mógł się zbliżyć do Boga. Innymi słowy, przelanie krwi zwierzęcia czyni możliwym społeczność między Bogiem i człowiekiem na ziemi. Spójrzcie, co mówią dwa kolejne wersety z tego samego rozdziału.

3 Mojż. 1:3-4
Jeśli jego ofiara całopalna [będzie] ze stada, niech złoży samca bez skazy. Niech go przyprowadzi przed Namiot Zgromadzenia, by był zaakceptowany przez Jahwe. I położy swą rękę na głowie ofiary całopalnej, a zostanie przyjęta jako przebłaganie za niego.

Mówiliśmy o tym, że Bóg jest w pełni święty i dlatego nie mieszka On pośród grzechu. Dla Izraela był to poważny i ryzykowny interes, mieć świętego Boga mieszkającego pośród grzesznych ludzi. Prawdę mówiąc, bezmyślne zbliżanie się do Boga skutkowało śmiercią, co widzimy w przypadku synów Aarona, Nadaba i Abihu (3 Mojż. 10). Widzimy to ponownie, gdy Bóg zapowiada porzucenie Izraela po grzechu cielca.

2 Mojż. 33:3-5
Idźcie do ziemi opływającej mlekiem i miodem. Lecz sam nie pójdę z tobą, bym cię w drodze nie wytracił, bo jesteś ludem twardego karku. Gdy lud usłyszał te złe wieści, zasmucił się i nikt nie włożył na siebie swoich ozdób. Jahwe bowiem powiedział do Mojżesza: Powiedz synom Izraela: Jesteście ludem twardego karku. Gdybym choć przez chwilę był pośród ciebie, pochłonąłbym cię. Teraz więc zdejmij z siebie swoje ozdoby, abym wiedział, co mam ci uczynić.

W tym fragmencie Bóg powiedział, że wciąż pozwoli Izraelowi posiąść ziemię, jaką obiecał Abrahamowi, pomimo incydentu ze złotym cielcem. Ale Jego obecność z nimi nie pójdzie. Dlaczego? Bo Jego doskonała świętość pochłonęłaby ich po drodze. Potem Mojżesz wstawiał się za Izraelem i Bóg powiedział, że Jego obecność pójdzie z nimi, gdyż Mojżesz znalazł łaskę w Bożych oczach. Chcemy tu powiedzieć, że Boża obecność jest tak totalnie święta, że zniszczyłby On wszystko, co nie jest święte, gdyby się zbliżyło. Grzech nie może istnieć w tej samej przestrzeni co Boża święta obecność. Nie można było tego lekko traktować. Dlatego, gdy chodzi o podejście do problemu ludzkiego grzechu i śmierci w świetle zbliżania się do świętego Boga, ofiary ze zwierząt służyły na kilka różnych sposobów. Jednym z aspektów ofiar ze zwierząt było przebłaganie – czyli odsunięcie sprawiedliwego Bożego gniewu z powodu grzesznego człowieka.

Craig wyjaśnia:
System ofiarniczy służył do torowania drogi między świętością i nieświętością. Czynił to nie tylko przez oczyszczanie Przybytku i jego przyborów z nieczystości, lecz przejednywał też Boga i przez to odsuwał Jego gniew na lud. Szczególnie pieczenie ofiarowanych zwierząt jest stale określane mianem „miła woń dla Jahwe”.

Kolejnym aspektem ofiar ze zwierząt była skrucha/pokuta. Na przykład były takie ofiary, które oczyszczały Przybytek i święte obiekty. Ale ofiary służyły też do usuwania nieczystości rytualnej, jak również i moralną winę ludzi. Służyły jako ‘odkupienie’ lub dawały pojednanie między Bogiem i człowiekiem, by człowiek mógł zbliżyć się do Boga w Przybytku lub w Świątyni. Jest to powtarzana obietnica w Torze.

3 Mojż. 4:20
… jak postąpił z cielcem złożonym za grzech; tak właśnie z nim postąpi. W ten sposób kapłan dokona za nich przebłagania i będzie im przebaczone.

3 Mojż. 4:25,26
I kapłan weźmie na palec nieco krwi ofiary za grzech, i pomaże rogi ołtarza całopalenia. […] W ten sposób kapłan dokona za niego przebłagania za jego grzech i będzie mu przebaczony.

3 Mojż. 5:9,10
I pokropi krwią tej ofiary za grzech ścianę ołtarza. […] W ten sposób kapłan dokona za niego przebłagania za jego grzech, który popełnił, i będzie mu przebaczony.

W jaki sposób dokładnie ofiary dawały odkupienie, skutkujące tym, że czyjeś grzechy były przebaczone, by ten czciciel mógł zbliżyć się do Boga? Dlaczego była potrzebna ofiara, po to, by człowiek mógł być pojednany z Bogiem, po to, by mógł przebywać z Bogiem?

Wracając do fragmentu, jaki czytaliśmy wcześniej z 3 Mojż. 1:2-4, Craig podaje nam na to ciekawy pogląd:

Osobistym lewickim ofiarom ze zwierząt towarzyszył wymowny rytuał nakładania rąk. Składający ofiarę ze zwierzęcia, zanim je zarżnął, musiał położyć rękę na głowie zwierzęcia. Hebrajskie określenie samak jado sugeruje forsowne nałożenie ręki: ten ktoś musiał nacisnąć swoją dłonią na głowę zwierzęcia, jakie miało być poświęcone […] ten dobitny gest prawdopodobnie miał oznaczać utożsamienie się ofiarującego ze zwierzęciem, tak że los zwierzęcia symbolizował jego własny. Śmierć jest zapłatą za grzech, a zwierzę umiera zamiast czciciela. Tu nie chodzi o to, że to zwierzę zostało ukarane za tego czciciela; raczej zwierzę to poniosło los, jaki spotkałby tego czciciela, gdyby kara spadła na niego. Kapłan pokrapiający ołtarz krwią ofiary, cokolwiek to oznaczało, w minimalnym stopniu wskazuje, że życie zwierzęcia zostało oddane Bogu jako ofiara na odkupienie za grzech czciciela.

Śmierć zwierzęcia przypomina nam, że zasługujemy na śmierć z powodu naszego grzechu. Lecz to zwierzę umiera zamiast nas. Gdy czciciel położył swe ręce na zwierzęciu, symbolizowało to przeniesienie tożsamości czciciela na zwierzę. W pewnym sensie zwierzę to umarło w imieniu czciciela. Jak widzieliśmy, ofiary ze zwierząt w Torze ‘czyniły pojednanie’, które dość często łączy się z przebaczeniem grzechów.

Lecz jest jeszcze inny wymiar pojednania, interesujący do naszego rozważenia. Zbliżanie się do Boga poprzez składanie ofiar palnych, wiązało się z braniem krwi zarżniętego zwierzęcia i pokrapianie nią brzegów ołtarza.

3 Mojż. 1:5
Potem zabije tego cielca przed Jahwe. A kapłani, synowie Aarona, ofiarują krew i pokropią tą krwią z wierzchu dokoła ołtarz, który [jest] przed wejściem do Namiotu Zgromadzenia.

Jakie było znaczenie tego rytuału? Według niektórych badaczy klucz do zrozumienia tego leży w idei krwi zawierającej ‘życie’, czyli duszę stworzenia. Lub w hebrajskim nefesz tego stworzenia.

3 Mojż. 17:11
Życie (nefesz) [wszelkiego] ciała bowiem jest we krwi. Ja dałem ją wam na ołtarz dla dokonywania przebłagania za wasze dusze (nefesz), gdyż to krew dokonuje przebłagania za duszę (nefesz).

Gdy kapłan pokrapiał ołtarz krwią zwierzęcia, to według tego wersetu to tak de facto położył na ołtarz nefesz lub życie zwierzęcia. Dlaczego? Bo ‘życie’ jest we krwi. Jednakże w wyniku rytuału nakładania rąk, krew zwierzęcia lub jego życie niosło tożsamość czciciela – stąd, symbolicznie, to życie czciciela zostało położone na ołtarzu. Po co więc krew była kładziona na ołtarz? Jeszcze raz, tu chodziło o społeczność człowieka z Bogiem.

Lancaster wyjaśnia:
W starożytnym świecie ludzie uważali ołtarze za punkty styku między niebem a ziemią. Ołtarz działał jako brama, jako pewnego rodzaju portal pomiędzy światem ludzkim i światem boskim. Cokolwiek dotknęło ołtarza, stawało się święte (rytualnie oddzielone) dla Boga i wchodziło w Jego obecność. Z góry ołtarza ciała ofiar wznosiły się w dymie do Boga. Za pośrednictwem krwi zwierzęcia, dusza ofiarującego wchodziła do Bożej obecności. W skrócie dusza czciciela zbliżała się do Boga w Jego świętym miejscu. Zastępstwo ofiary rozwiązywało problem zbliżenia się do świętego Boga.

Mając teraz względne pojęcie o celu ofiar ze zwierząt, możemy przejść dalej i zobaczyć, jak mogą one wyglądać w świetle Nowego Testamentu. Jak wspomnieliśmy na początku tego nauczania, Jaszua potwierdził trwającą ważność każdej ‘kreski’ i ‘joty’ Tory, co oczywiście dotyczy też ofiar ze zwierząt. Prawdę mówiąc, w ewangeliach wprost każe ludziom, by brali udział w systemie ofiarniczym.

Marek 1:40-44
Wtedy przyszedł do niego trędowaty, upadł przed nim na kolana i prosił go: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. A Jaszua, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i powiedział do niego: Chcę, bądź oczyszczony! Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony. A [Jaszua] surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc: Uważaj, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i ofiaruj za swoje oczyszczenie to, co nakazał Mojżesz, na świadectwo dla nich.

Niektórzy mogą argumentować, że skoro miało to miejsce przed śmiercią i zmartwychwstaniem Jaszua, system ofiarniczy oczywiście wciąż działał. Ale po zmartwychwstaniu Jaszua i zainaugurowaniu Nowego Przymierza, ofiary są teraz zniesione. Problem z tym argumentem jest taki, że wierzący z Nowego Testamentu, włączając w to samych apostołów, wciąż, na długo po zmartwychwstaniu Jaszua, brali udział w ceremoniach świątynnych. Oto kilka przykładów.

Dz. Ap. 2:46
Każdego dnia trwali zgodnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali pokarm z radością i w prostocie serca.

Dz. Ap. 3:1
Piotr i Jan weszli razem do świątyni w godzinie modlitwy, o dziewiątej.

Dz. Ap. 21:26
Wtedy Paweł wziął ze sobą tych mężczyzn, a następnego dnia poddał się razem z nimi oczyszczeniu i wszedł do świątyni, zgłaszając wypełnienie dni oczyszczenia, aż za każdego z nich złożona zostanie ofiara.

W kolejnym przykładzie Paweł używa ceremonii świątynnych jako analogii, na poparcie swego argumentu, że właściwe jest, by ludzie wspierali swych nauczycieli. Gdyby Paweł uważał służbę świątynną za nieważną w świetle zmartwychwstania Jaszua, z pewnością nie odwoływałby się do niej w swoim nauczaniu.

1 Kor 9:13-14
Czy nie wiecie, że ci, którzy służą w [tym, co jest] święte, żyją ze świątyni, a ci, którzy służą przy ołtarzu, mają [w ofiarach] wspólny udział z ołtarzem? Tak też Pan postanowił, aby ci, którzy ewangelię głoszą, z ewangelii żyli.

Poza przykładami z Nowego Testamentu wskazującymi na trwanie służby świątynnej oraz ofiar ze zwierząt, wielu teologów uczy, że w przyszłości będzie znowu ziemskie kapłaństwo i świątynia, gdzie, po powtórnym przyjściu Jaszua, będą składane ofiary, a przed pojawieniem się nowych niebios i nowej ziemi. To wszystko podczas tak zwanego ‘panowania millenijnego’. To będzie era, gdy Mesjasz będzie rządził i panował na ziemi z Jerozolimy.

Obj 20:4-6
Zobaczyłem też trony i zasiedli na nich, i dano im władzę sądzenia. I [zobaczyłem] dusze ściętych z powodu świadectwa Jaszua i z powodu słowa Bożego oraz tych, którzy nie oddali pokłonu bestii ani jej wizerunkowi i nie przyjęli jej znamienia na czoło ani na rękę. I ożyli, i królowali z Chrystusem tysiąc lat. A inni z umarłych nie ożyli, aż się dopełniło tysiąc lat. To jest pierwsze zmartwychwstanie. Błogosławiony i święty ten, kto ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu. Nad nimi druga śmierć nie ma władzy, lecz będą kapłanami Boga i Chrystusa i będą z nim królować tysiąc lat.

Teolodzy utożsamili ten przyszły okres tysiąca lat, gdy Jaszua będzie panował na ziemi, z ‘nadchodzącym światem’, o jakim prorokuje cały Tanach. We fragmentach omawiających ten przyszły świat, kilka z nich wspomina o ziemskim kapłaństwie i o odbudowaniu nowej, chwalebnej Świątyni. Fragmenty te wyszczególniają nawet niektóre ofiary ze zwierząt, jakie będą mieć miejsce. Oto lista fragmentów, w kontekście millenijnego panowania, które omawiają ofiary ze zwierząt: Eze 43:20, 26; 45:15, 17, 20; Izaj 56:7; Jer 33:18; Zach 14:20-21; Mal 3:3-4. Dodatkowo, poza fragmentami z Nowego Testamentu, jakie wskazują na kontynuację ofiar, jak również fragmentów z Tanachu wskazujących, że w przyszłości będą się odbywać ofiary ze zwierząt, w Jeremiaszu jest ciekawy fragment, dość często niezauważany.

Jer 33:20-22
Tak mówi Jahwe: Jeśli będziecie mogli złamać moje przymierze z dniem i moje przymierze z nocą, aby nie było dnia ani nocy w swoim czasie, [Wtedy] też będzie złamane moje przymierze z Dawidem, moim sługą, aby nie miał syna, który by królował na jego tronie, i [moje przymierze] z Lewitami kapłanami, moimi sługami. Jak niezliczone są zastępy niebios i niezmierzony piasek morski tak rozmnożę potomstwo Dawida, mojego sługi, i Lewitów, którzy mi służą.

W tym fragmencie Bóg ogłasza, że Jego przymierze z kapłaństwem Lewickim nigdy nie może być zerwane. Jego przymierze z nimi i z Dawidem jest tak pewne, jak pewność dnia i nocy. Jeśli, według Jeremiasza, podważamy ważność kapłaństwa Lewitów, musimy również podważać ważność obietnicy Bożej dla Dawida, że wyprowadzi z jego linii Mesjasza, który będzie rządził. Oczywiście byłoby to bardzo problematyczne. Bóg dotrzymuje Swoich obietnic! Wszystko, co musimy zrobić, to popatrzeć za okno i stwierdzić, że dzień i noc wciąż przychodzą. Dlatego – kapłaństwo Lewickie nie zostało zniesione.

Utwierdziwszy się w tym: jaki ma sens ciągła ważność ofiar ze zwierząt w świetle nauczań Nowego Testamentu na temat Mesjasza? Czy ofiary ze zwierząt w jakiś sposób ujmują wartości ofiary Mesjasza? Kluczem do rozwiązania tego pozornego dylematu jest uznanie tego, że tylko poprzez śmierć Mesjasza nasze grzechy są przebaczane:

Heb 10:10-12
Za sprawą tej woli jesteśmy uświęceni przez ofiarę ciała Jaszua, Mesjasza raz [na zawsze]. A każdy kapłan staje codziennie do wykonywania służby Bożej, wiele razy składając te same ofiary, które nigdy nie mogą zgładzić grzechów. Lecz ten [Mesjasz], gdy złożył jedną ofiarę za grzechy na zawsze, zasiadł po prawicy Boga.

Załapaliście to? Autor Hebrajczyków pisze, że ofiary ze zwierząt nigdy nie mogły usunąć grzechów. To ofiara Mesjasz jest tą, która usuwa grzech. Jest to wyraźniejsze we wcześniejszych wersetach:

Heb 10:1-4
Prawo bowiem, zawierając cień przyszłych dóbr, a nie sam obraz rzeczy, nie może nigdy przez te same ofiary, które co roku są nieustannie składane, uczynić doskonałymi tych, którzy przychodzą. W przeciwnym razie przestano by je składać, dlatego że składający [je], raz oczyszczeni, nie mieliby już żadnych grzechów na sumieniu. A jednak przez te [ofiary] każdego roku odbywa się przypominanie grzechów. Niemożliwe jest bowiem, aby krew wołów i kozłów gładziła grzechy.

Jak pisze autor Hebrajczyków, ofiary ze zwierząt zawsze były tylko cieniem, jaki wskazuje na rzeczywistość, dokonaną w dziele Mesjasza. One nie są dane, by usuwać grzech w wiecznym i ostatecznym wymiarze. One tylko wskazują na tę, która to czyni. Dlatego ofiary ze zwierząt, przed i po ofierze Mesjasza, w swej naturze są pamiątką i dlatego nie ujmują wartości Jego ofiary. Nie ma dwóch dróg zbawienia ani dwóch dróg przebaczenia. To wszystko opiera się na Mesjaszu.

Mesjański teolog Tim Hegg ujmuje to w ten sposób:

Ponieważ ofiary ze zwierząt nigdy nie zostały dane, by dokonać ostatecznej zapłaty za grzech, jakiej wymaga Bóg, zapłaty, jaką mógł zapłacić tylko nieskończony i wieczny Boży Syn, widzimy, że składanie ofiary w Przybytku lub w Świątyni w żaden sposób nie może umniejszać wartości śmierci Mesjasza. Jedynie, gdyby Pismo faktycznie uczyło, że ofiary ze zwierząt przed przyjściem Jaszua, faktycznie czyniły wieczną zapłatę za grzech, wtedy, po śmierci Jaszua, ich składanie mogłoby sygnalizować pogardę dla tego, czego On dokonał. W rzeczywistości składanie ofiar nie ujmuje niczego z Jaszua, a raczej wskazuje na Jego dzieło w odkupieniu grzeszników.

Ale, chwileczkę – ktoś powie. Czyż Tora nie uczy, że ofiary ze zwierząt dawały przebaczenie grzechu? To prawda. Według tych wersetów, jakie cytowaliśmy wcześniej, ofiary ze zwierząt wyraźnie odkupywały grzech. Jak więc rozwiążemy tę wyraźną sprzeczność? Wyjaśnia się to, jeśli zrozumiemy, że odkupienie osiągane poprzez ofiary ze zwierząt, odnosiło się wyłącznie do czystości rytualnej, związanej z ziemskim Przybytkiem lub Świątynią. Oznacza to, że grzech powstrzymywał kogoś od zbliżania się do Boga w Świątyni albo w Przybytku. Czyli ofiary ze zwierząt funkcjonowały na zasadzie ‘tymczasowego odkupienia’, by czciciel mógł powrócić do stanu rytualnej czystości, a zatem mógł brać udział w ceremoniach w Świątyni lub w Przybytku. Ofiary ze zwierząt funkcjonowały też na zasadzie ‘cienia’, ukazującego Boży sposób na przebaczenie grzechów w tym najwyższym wymiarze – czyli, niewinny płaci cenę za winnego.

Tim Hegg mówi tak:

Ofiary funkcjonowały na zasadzie ucieleśnienia sposobu, w jaki Bóg przebacza grzech, jednak nie zapewniały one samego środka tego przebaczenia.

Autor Hebrajczyków dokonuje tego samego podziału pomiędzy tymczasowym i wiecznym odkupieniem.

Hebr 9:13-14
Jeśli bowiem krew wołów i kozłów oraz popiół z jałówki, którymi skrapia się nieczystych, uświęca aż do oczyszczenia ciała; To o ileż bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego ofiarował Bogu samego siebie bez skazy, oczyści wasze sumienie z martwych uczynków, by służyć Bogu żywemu?

Oczyszczanie ciała odnosi się do przywrócenia stanu rytualnej czystości czciciela, by mógł się on zbliżyć do Boga w Świątyni lub brać udział w ceremoniach. Jednak ofiary ze zwierząt nie mogły oczyścić sumienia. Nie były dane w tym celu. Ofiary ze zwierząt funkcjonowały w ziemskim wymiarze, by oczyszczać ciało. Zaś ofiara Jaszua funkcjonowała w niebiańskim wymiarze, by oczyszczać sumienie. Zatem jeszcze raz, ofiary ze zwierząt nie ujmują z ofiary Jaszua, gdyż nie zostały one dane do oczyszczania naszego sumienia. One nie służą do usuwania grzechu w tym ostatecznym wymiarze. Może to uczynić tylko ofiara Jaszua.

Niektórzy mogą uważać, że ofiary ze zwierząt są teraz bezcelowe, gdyż kierowały nas one tylko do Mesjasza. A teraz, gdy mamy Mesjasza – tę treść, sposób – nie potrzebujemy już ‘cienia’. Lecz jak pokazaliśmy wcześniej, jeśli to prawda, to najwyraźniej apostołowie o tym nie wiedzieli. Prawdę mówiąc, nawet autor Hebrajczyków, który wielce podkreśla, jak Mesjasz jest wyższą ofiarą i kapłanem, podkreśla ważność kapłaństwa Lewickiego na ziemi.

Hebr 8:4
Gdyby zaś [Mesjasz, Jaszua] był na ziemi, nie byłby kapłanem, gdyż są tu inni kapłani, którzy ofiarują dary zgodnie z prawem.

Ziemskie kapłaństwo, Świątynia i ofiary ze zwierząt wciąż służą swoim funkcjom. Po pierwsze, dają czystość rytualną tym, którzy stali się rytualnie nieczyści z powodu grzechu, by mogli oni brać udział w ceremoniach świątynnych na ziemi. Po drugie, służą one także jako obraz Bożego planu odkupienia przez Mesjasza. To dlatego autor Hebrajczyków wciąż opisuje Świątynię, kapłanów i ofiary ze zwierząt jako ‘cienie’. Paweł, w Kolosan, używa podobnego języka w odniesieniu do Szabatów i Świąt, o jakich mówi, że są ‘cieniem’ rzeczy, jakie nadejdą.

Kol 2:16-17
Niech więc nikt was nie osądza z powodu jedzenia lub picia, co do święta, nowiu księżyca lub szabatów. Są to cienie rzeczy przyszłych, ciało zaś jest Chrystusa.

Jest to raczej poruszające doświadczenie zabić coś niewinnego, tylko dlatego, że zgrzeszyliśmy. Głęboko nam to przypomina o ofierze Mesjasza dokonanej w naszym imieniu. Warto zauważyć, że i Paweł, i autor Hebrajczyków stwierdzają, że Sabaty, Święta, kapłaństwo, ofiary itd., dalej funkcjonują w ten sposób. Pisali oni po śmierci, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Mesjasza. Gdyby sądzili, że funkcje ‘cieni’ są bez znaczenia, teraz gdy Mesjasz przyszedł – dlaczego o tym wspominali? Dlaczego tyle zabiegów na wyjaśnienie roli i funkcji tych przykazań Tory, jeśli one w ogóle się nie liczą? Dlaczego nie powiedzieć wprost, że nie musimy się już martwić o te rzeczy, bo Mesjasz przyszedł. Sam fakt, że autor Hebrajczyków poświęca całe rozdziały na wyjaśnianie, że zgodnie z Torą, Jaszua nie może być legalnie kapłanem, wskazuje na to, że wciąż uważa przepisy z Tory, dotyczące kapłaństwa, za ważne. Prawda?

Kolejną rzeczą do zauważenia we fragmencie z Kolosan jest to, że Paweł mówi, iż wciąż są rzeczy w przyszłości, na jakie te cienie wskazują. Zatem cienie te nie tylko wskazują wstecz na śmieć i zmartwychwstanie Jaszua, lecz wskazują też wprzód na przyszłe panowanie Jaszua i odnowienie wszystkiego. Zatem argument – mamy już rzeczywistość (Jaszua), więc nie potrzebujemy już cieni – oparty jest na błędnych przesłankach. Według Pawła pełnia rzeczywistości jeszcze nie nastała. Więcej na ten temat znajdziecie w naszym nauczaniu pt.: „Kolosan 2”.

Jak więc widzimy, ofiary ze zwierząt w Torze dalekie są od bezcelowości, nawet po śmierci, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Jaszua. Nie dziwi zatem, że tak wielu chrześcijańskich teologów przyznaje, że ofiary ze zwierząt ponownie będą składane i że będą służyć jako cienie podczas Rządów Millenijnych. Jak ujmuje to były rektor Seminarium Teologicznego Dallas, John F. Walvoord:

Choć podano wiele wyjaśnień na temat Ezechiela 40-48, który ujawnia te detale, żadne satysfakcjonujące wyjaśnienie nie padło, poza tym, że jest to opis millenijnego kultu. W każdym z przypadków jasne jest, że ofiary nie przeminęły, lecz są zwyczajnymi pamiątkami jedynej, pełnej ofiary Chrystusa. Jeśli w mądrości i suwerennej woli Bożej szczegółowy system ofiar Starego Testamentu był wystarczającą zapowiedzią tego, co zostanie osiągnięte przez śmierć Jego Syna, i jeśli pamiątka śmierci Chrystusa ma być ustanowiona, to nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby był użyty jakiegoś rodzaju system ofiarniczy.

Teraz gdy dowiedzieliśmy się o ogólnym celu ofiar ze zwierząt, a także, jak mamy na nie patrzeć w świetle śmierci Jaszua, co to dla nas dziś znaczy? Widzieliśmy, że ofiary ze zwierząt będą ponownie składane w przyszłości – dlaczego nie teraz? W końcu są częścią Tory, a Tora jest wiążąca dla wierzących, prawda? Dlaczego więc nie składamy dzisiaj ofiar ze zwierząt? Po pierwsze, mamy nadzieję, iż wyjaśniliśmy, że jak wierzymy, ofiary ze zwierząt nie zostały zniesione. W Nowym Testamencie nie ma żadnej sugestii, że zostały zniesione i unieważnione. Wciąż służą swojemu celowi i w przyszłości też tak będzie. Czyli powodem, że nie składamy dziś ofiar ze zwierząt, nie jest to, że zostały one zniesione. Odpowiedź po prostu jest taka: Nie jesteśmy w stanie przestrzegać tych aspektów Tory w sposób, w jaki Bóg powiedział, by je przestrzegać. Oto jest kilka punktów do rozważenia. Po pierwsze, mamy nakazane, by składać ofiary tylko w Jerozolimie, w miejscu, gdzie Jahwe umieścił Swoje imię.

5 Mojż. 12:13-14
Strzeż się, abyś nie składał swoich całopaleń na każdym miejscu, które zobaczysz, lecz tylko na miejscu, które wybierze Jahwe w jednym z twoich pokoleń, tam będziesz składał swoje całopalenia i tam będziesz czynił wszystko, co ci nakazuję.

Te przykazania muszą być realizowane przez Lewitów w działającej Świątyni lub Przybytku w Jerozolimie. A ponieważ nie ma w Jerozolimie żadnej Świątyni ani Przybytku, ani działającego kapłaństwa Lewickiego, które realizowałoby te przykazania, nie ma po prostu możliwości, by je wypełniać.

Używając analogii – prawo drogowe w Ameryce dotyczy tylko kierowców. Jeśli nie masz prawa jazdy, nie możesz „przestrzegać” znaków ograniczenia prędkości, stopu itp. A nawet, jeśli próbowałbyś jeździć nielegalnie – to znaczy nie mając prawa jazdy – łamałbyś prawo, nawet jeśli trzymałbyś odpowiednią prędkość i zatrzymywałby się przy stopie. Więc w tym sensie nie jeżdżąc, przestrzegasz prawa.

Tak samo jest z ofiarami ze zwierząt. Cała infrastruktura, by przestrzegać tych przykazań, w tej chwili nie istnieje. Zapomnijcie, że nie mamy „prawa jazdy”. My nawet nie mamy samochodu. Nie ma nawet dróg do jeżdżenia. Zaczynacie dostrzegać ten obraz? Przez nieskładanie ofiar poza świątynią, tak naprawdę przestrzegasz Bożego prawa. Tora nakazuje nam, byśmy nie składali ofiar na nasz sposób. Wymaga ona przybytku lub świątyni z działającym kapłaństwem. Czyli nie składając ofiar w brakującej świątyni i funkcjonującym kapłaństwie, ktoś, tak de facto, przestrzega Tory. Co więc mamy robić? Cóż… system ofiarniczy i kapłaństwo Lewickie będą przywrócone podczas Rządów Millenijnych, po drugim przyjściu Mesjasza. W międzyczasie róbmy, co w naszej mocy, by przestrzegać tych aspektów Tory, jakie możemy przestrzegać, oczekując dnia, kiedy będziemy mogli pełniej przestrzegać Tory. Więcej na ten temat znajdziecie w naszym blogu – „Co robić?” Nasza sytuacja dzisiaj nie różni się od sytuacji Izraela w Babilonie. Fakt, że nie mogli oni przestrzegać przykazań, uczestnicząc w ofiarach, nie unieważniało przykazań. Oznaczało to tylko, że te przykazania zostały wstrzymane aż do czasu, gdy mogli wrócić do ziemi, odbudować Świątynię i zacząć je znów przestrzegać.

Podsumowując, w ofiarach ze zwierząt chodzi o to, by mieć na ziemi relację z Bogiem poprzez system świątynny. Poza tym, że dają nam rytualną czystość, uczą nas o świętości Boga, a także zapowiadają Boży plan odkupienia przez Mesjasza. Nie zostały zniesione. Nie można ich spełniać z prostego faktu, że nie ma Świątyni w Jerozolimie, ale będą przywrócone podczas Panowania Millenijnego. Na koniec, ofiary ze zwierząt nie ujmują z ofiary Jaszua, bo one nie zostały dane, by uzyskać to, co tylko dzieło Jaszua na krzyżu mogło dokonać.

Mamy nadzieję, że to wstępne nauczanie pomoże w zrozumieniu paru podstawowych i popularnych pytań dotyczących tego tematu. Modlimy się, by to nauczanie było dla was błogosławieństwem.

I pamiętajcie, by wszystko badać.

Szalom.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – Ofiary-ze-zwierząt-w-świetle-Mesjasza.pdf

PEŁNIA POGAN – 6 (zakończenie)

Pełnia Pogan – część 6 i ostatnia.

 

Zapraszam do obejrzenia ostatniej części wykładu:

_____________________________________________________

__________________________________________________

 

Poniżej zamieszczam transkrypt z tego nauczania:

 

PEŁNIA POGAN – CZĘŚĆ 6

Chciałbym wrócić do obrazu, jaki widzimy w Mateuszu 17. Stoi tam Mesjasz, jest przemieniony, Jego twarz jaśnieje jak słońce, oni z Nim rozmawiają. Znajdujemy tam Mojżesza i Eliasza. I jak już wam mówiłem, wierzę, iż Mojżesz reprezentuje Torę. Lecz reprezentuje także naturalną gałąź z tej analogii z Rzymian 11. I jest tam Eliasz, reprezentujący Proroków. Obaj stanowią dwóch świadków poświadczających, że Jaszua jest Mesjaszem. Lecz Eliasz reprezentuje tę dziką gałąź. Tych, którzy nie urodzili się etnicznie Izraelem, lecz weszli do rodziny, zostali wszczepieni do rodziny. I nie widzimy tam, by Eliasz mówił co innego, niż Mojżesz. On nie zaprzecza Torze, że tak powiem. On nie wydaje innego rodzaju owocu, niż wydawał Mojżesz. Jeśli wolicie, razem stanowią jedno drzewo i będą wydawać owoc tego samego rodzaju.

Dzisiaj wielu wierzących zaczyna interesować się korzeniami swojej wiary. I choć wierzę, że jest parę odnóg w Ruchu Hebrajskich Korzeni, które zboczyły, to jednak to, co Bóg czyni, to rozbudza Swój lud. Fakt, nastał czas radowania się z Syjonu – tak, wyznaczony czas nadszedł – Twoi słudzy bowiem miłują jego kamienie i litują się nad jego prochem. Wracamy do korzeni tej wiary i łączymy się z Syjonem, z tym, czym jest Syjon. Ludzie pragną się tego uczyć i zaczynamy to pokazywać. Zaczynamy wydawać owoc – przestrzegamy Jego szabatów, przestrzegamy Jego Świąt, chcemy przestrzegać Jego instrukcji. I tak przy okazji, nie po to, BY zostać zbawionymi, ale dlatego, że JESTEŚMY zbawieni. W skrócie – wierzę, że owoc, jaki się pojawia, gdy szczep się przyjął, zaczyna się pojawiać. Pszenica – z przypowieści o pszenicy i kąkolu – która rosła na polu, zaczyna wydawać swój owoc. Zaczyna wypuszczać kłosy zboża.

Przez tak wiele stuleci wierzący w Mesjasza nie dostrzegali tych rzeczy. Lecz teraz zaczynamy je dostrzegać. I nie wierzę, że jest osoba lub jakieś miejsce, jakie możemy wskazać i powiedzieć: tu się to zaczęło, on to zaczął. Jest to coś, co zaczęło pojawiać się w sercach ludzi na całym świecie. I zaczyna się to rozprzestrzeniać coraz bardziej – można by powiedzieć. I przy okazji – gdyż wierzę, że to Bóg czyni i chce to dokończyć – dlatego przeciwnik chce się wkręcić i nasiać kąkolu wśród pszenicy.

Podsumuję to i powiem coś takiego. Wierzę, że to, czego doświadczamy, że ludzie wracają do korzeni swej wiary, jest jednym z największych znaków tego, że żyjemy w czasach odnawiania wszystkich rzeczy. I z tym chciałbym przejść do Amosa 9:11, gdzie prorok mówi coś takiego:

W tym dniu podniosę upadły przybytek Dawida i zamuruję jego wyłomy. Są tam wyłomy, pęknięcia, rzeczy, jakie poodpadały. On to naprawi. Wzniosę jego ruiny i odbuduję go, jak za dawnych dni.

Czyli oznacza to, że przywróci go do stanu, w jakim powinien być. Jest to inne określenie na odnowienie wszystkich rzeczy lub w szczególności upadłego przybytku Dawida. Podniesienie go i naprawienie wyłomów oznacza wzięcie tych dwóch, że tak powiem, płacht namiotu – bo jest tam przerwa, rozdarcie, dziura – czyli bierzecie te dwie płachty i łączycie je razem. Łączycie je razem. A kiedy to następuje? Cóż… On podnosi nas trzeciego dnia. Czyli trzeciego dnia On podnosi ten upadły przybytek Dawida, który leżał rozwalony. Mówi tu o połączonym Królestwie z jednym Królem. A co zapoczątkuje to zjednoczenie?

Wróćmy do Rzymian 11:25-27
Nie chcę bowiem, bracia, abyście nie znali tej tajemnicy – żebyście sami siebie nie uważali za mądrych – że zatwardziałość po części przyszła na Izrael, dopóki nie wejdzie pełnia pogan. I tak cały Izrael będzie zbawiony, jak jest napisane: Przyjdzie z Syjonu wybawiciel i odwróci bezbożność od Jakuba. A to [będzie] moje przymierze z nimi, gdy zgładzę ich grzechy.

Pierwszą rzeczą, jaką zauważam w tym wersecie, jest to, że Paweł mówi: hej, mamy tu pewną tajemnicę; jest tu coś, co było ukryte i zakryte aż do tego czasu; więc baczcie uważnie, nie chcę, byście byli ignorantami w tej tajemnicy; nie chcę, byście uważali się za mądrych – co, jak wierzę, mogło łączyć się ze sprawą: nie pozwólcie, by wasze dogmaty, wasze tradycje, a nawet wasza teologia zaślepiła was na to, co mamy tu objawiane. Tajemnica była ukryta, lecz teraz jest objawiana. I Paweł stara się ją objawić. Napomina nas, byśmy pamiętali – nie tylko ludzi sprzed 2000 lat, ale nas, ludzi, czytających to dzisiaj – nie pozwólcie, by wasze dogmaty, by wasze tradycyjne myślenie, nie pozwólcie, by wasza teologia stała się dla was tak istotna, by zaślepiła was na to, co Bóg tak naprawdę czyni. I mówi, że w kontekście tej tajemnicy, jaka jest objawiana, że ta ślepota, która dotknęła Izraela, zostanie odsunięta, gdy nadejdzie czas na Pełnię Pogan.

Przypomnijcie sobie Mateusza 16, byli tam ludzi, którzy przyszli do Mesjasza, prosząc Go o znak, choć On ukazał im już znaki. On im rzekł: potraficie rozpoznawać to, co dzieje się w świecie fizycznym, dlaczego nie potraficie rozpoznawać tego, co dzieje się w świecie duchowym? Dlaczego nie potraficie spojrzeć na znaki, jakie wam daję i wywnioskować z tego, że jest tu Mesjasz, że przyszło ku wam Królestwo Niebieskie. Dlaczego tego nie widzicie? Cóż, wydaje mi się, że dlatego – przynajmniej częściowo – pozwolili swoim dogmatom, swojej teologii, swoim tradycjom stanąć na drodze. Ok? To, co ich dotknęło, ta ślepota, na jaką cierpieli, może dotknąć dziś i nas. I prawdę mówiąc, wierzę, że do pewnego stopnia tak było przez wieki. Zaślepiło nas to na pewne prawdy, jakie zawsze były w Piśmie. Zatem, jeśli nasza ślepota zostanie zniesiona, jeśli zostanie uleczona lub jeśli nasze oczy zostaną otworzone – pamiętacie dwóch uczniów w drodze do Emaus? – ich oczy zostały otwarte, gdy przełamał macę. I gdy przełamał chleb, to jeśli mogę, jeśli wejdziecie do Słowa, które przyrównane jest do chleba, do treści życia, to jeśli przełamiecie ten chleb, naprawdę wejdziecie w Słowo, to co ono naprawdę mówi? A co nam mówiono, że ono mówi? Nasze oczy zostały otwarte. Musimy faktycznie być prowadzonymi przez Ducha, by widzieć, by zauważać, by postrzegać i rozumieć te rzeczy. Ok?

Do jakiej więc tajemnicy odnosi się tu Paweł? Cóż, musi wiązać się ze ślepotą. Ale sposób, w jaki to opisuje, jest taki – to częściowa ślepota – ja to traktuję nie jako całkowitą ślepotę, ale częściową ślepotę. Ta częściowa ślepota sprawia, że nie trzymasz się drogi. A to oznacza, że nie dostaniesz prawa jazdy. Oznacza to, że nie możesz jeździć, musisz mieć kogoś, kto cię wozi. I jesteś od nich zależny, by zabierali cię tam, gdzie chcesz. W rzeczywistości nie widzisz, gdzie powinieneś iść, więc musisz ufać, że oni znają drogę. Czasem może wiedzą, a czasem może nie wiedzą. Cóż, takie są skutki bycia częściowo ślepym. Mówi więc, że ślepota po części lub częściowa ślepota dotknęła Izraela, dopóki nie wejdzie Pełnia Pogan.

Spójrzmy teraz na to słowo, jakie przetłumaczono jako ‘pełnia‘. Co ono oznacza? Cóż, w rzeczywistości oznacza ono dopełnienie. Czyli częściowa ślepota dotknęła Izraela do czasu dopełnienia się Pogan. To stąd niektórzy zaczerpnęli ten pomysł, że mówimy tu o liczbach. Że jest pewna liczba, jaką zna Bóg – została wyznaczona z góry. I kiedy ta liczba pogan się dopełni i wejdą oni do Królestwa, to On usunie ich z drogi – dobra, powie, skończyłem z Poganami, teraz zajmę się Izraelem. Może ma to coś wspólnego z liczbami. Nie byłbym taki zarozumiały, by mówić, że absolutnie nie ma. Jednakże sądzę, że raczej ma to coś wspólnego z dochodzeniem do owocowania.

To powiedziawszy, ta Pełnia Pogan ma coś wspólnego z tą wszczepioną gałęzią, która wykonuje swoją robotę i prowokuje do zazdrości te naturalne gałęzie, dzięki czemu całe drzewo zaczyna wydawać owoc. Że gałąź, jaka została wszczepiona wbrew naturze, która wyszła z drzewa oliwnego, zaczyna wydawać swój owoc. To jest to dopełnienie – wydawanie owocu, robienie tego, co powinno, do czego zostało stworzone od samego początku.

Osobiście wierzę, że chodzi tu o coś więcej. Prawdę mówiąc, hebrajskim odpowiednikiem greckiego określenia, tłumaczonego jako ‘pełnia’, jest słowo ‘mila‘. Mem, lamed, alef – mila. Jest ono tym samym słowem, które oznacza wypełnić lub dopełnić. Mesjasz użył dokładnie tego samego słowa, gdy powiedział: nie sądźcie, iż przyszedłem zanegować Prawo i Proroków; nie, przyszedłem je wypełnić – mila. Wypełnić, sprawić, by czyniły to, do czego zostały przeznaczone. Sprawić, by nabrały pełnego znaczenia. Nie odrzucić je, nie pozbyć się ich, lecz doprowadzić je do zaowocowania. Doprowadzić je do miejsca, gdzie wydają owoc, jaki Bóg im przeznaczył w pierwszej kolejności. Takie by było znaczenie mila.

I wierzę, że dokładnie to Paweł stara się nam przekazać, gdy mówi na temat Pełni Pogan, dopełnieniu się pogan. Że dochodzą oni do pełni tego, co Bóg dla nich zamierzał. A co dla nich zamierzał? W 1 Mojż. 12 tak Bóg mówi Abrahamowi: w tobie będą błogosławione wszystkie narody (rodziny) ziemi. Będą w ciebie wszczepione. Będą wydawać taki sam owoc, jaki ty wydajesz. To oznacza pełnia.

W hebrajskim określenie poganie to gojim lub ha’gojim – ci poganie. Jeśli wzięlibyśmy określenie Pawła ‘Pełnia Pogan’ i przetłumaczyli to na hebrajski, to byłoby to mila ha’gojim. Określenie ‘wchodzić’ lub ‘być wchodzącym’ literalnie to powstać. Więc to, co mówił, to, że częściowa ślepota spotkała Izraela, dopóki nie powstała pełnia lub dopełnienie pogan. W haśle powstawanie chodzi o to, że pojawia się coś, co było zasadzone. Zaczyna się jego owocowanie. Zaczyna rozkwitać, zaczyna kwitnąć. Zaczyna robić to, co powinno robić. O to w tym chodzi.

I jeszcze raz – 1 Mojż. 12 – wszystkie rodziny ziemi będą wszczepione w Abrahama. A jeśli są wszczepione, to logiczne jest wnioskować, że powinny wydawać one ten sam owoc. Powinny wykonywać one dzieła (uczynki) Abrahama. A jakie są uczynki Abrahama? Mówiąc wprost, słuchał tego, co Bóg mówi i czynił to, co Bóg powiedział. A ponieważ uwierzył Mu i działał na podstawie tej wiary, Bóg policzył mu to jako sprawiedliwość. Słuchanie, co Bóg mówi i wykonywanie, co Bóg mówi.

Tak wielu wierzących, przez ogrom lat, nic nie wiedziało o tym, co napisał Mojżesz. I do pewnego stopnia, także to, co pisali prorocy. I że powinniśmy czynić te rzeczy. Powinniśmy działać na podstawie tych rzeczy i manifestować je. I jeszcze raz – nie po to, by być zbawionymi, ale jako wyraz tego, że jesteśmy zbawieni. Czyli pojawi się, powstanie Dopełnienie Pogan. Wszystko zacznie rozwijać się w kwiat. I przypominam, chodzi tu o pojęcie wydawania owocu. Ok.

Paweł nie wytrzasnął tego określenia z powietrza. Nie zerknął sobie pewnego dnia przez okno i nie zobaczył tam kogoś, kto szczepi drzewo, i stwierdził, oo… to wygląda dobrze. Chyba to wykorzystam, by pokazać, o co mi chodzi. Nie. Paweł był nieźle obeznany z wersetami z Tory, z wersetami z Proroków. Szkolony u stóp Gamaliela. I bardzo inteligentnym człowiekiem. Pisząc więc listy, by przekazać ludziom z pogan, jak oni pasują do tego planu, jaki Bóg ma od samego początku, w Rzymian 11 zaczął mówić o tym drzewie, o niewierze, o odłamanych gałęziach; i o tym, jak wy nie byliście częścią tej rodziny, ale teraz – zgadnijcie – dostaliście sposobność wejścia i stania się częścią tej rodziny. I kiedy pisze ten list – może pisze po łacinie, może pisze po grecku – lecz nawet jeśli pisze po grecku, to gwarantuję wam, że myśli po hebrajsku. To jego pierwszy język. Gdy więc pisze na temat Pełni Pogan, to używa tam tego określenia „mela ha’gojim”. Skąd go wziął?

Cóż… w 1 Mojż. 48 Jakub udaje się do Egiptu, gdzie spotyka się ze swoim synem Józefem. Poznaje tam swoich wnuków – Manassesa i Efraima. I według 1 Mojż. 48:5-6, każe podejść do siebie Manassesowi i Efraimowi, i adoptuje ich jako własnych synów. Stają się jak Ruben i Symeon – mówi. Są zliczani jako plemiona Izraela. Są jak pozostali synowie Jakuba. Są traktowani jako posiadający dziedzictwo. Są dziedzicami – jeśli wolicie – zgodnie z obietnicą. W pewnym sensie moglibyśmy powiedzieć, że to, co zrobił Jakub w 1 Mojż. 48, to wziął Manassesa i Efraima, i wszczepił ich w drzewo rodzinne. Ich ojciec był Hebrajczykiem, lecz ich matka była Egipcjanką. Przynajmniej częściowo wywodzili się z narodów (pogan). A jednak wciąga ich do drzewa rodzinnego. To są moi synowie – nie będzie żadnej różnicy między nimi a Rubenem i Symeonem. To bardzo, bardzo ważna sprawa. I potem gdy czytamy dalej opis, on ich będzie błogosławił. Ponieważ przygotowuje się do śmierci – i tak de facto dlatego Józef przyprowadził swoich synów do ojca, by ten mógł ich pobłogosławić. I czytamy dalej z 1 Mojż. 48:13-19, gdzie tak mamy powiedziane:

Potem Józef wziął obydwu i [postawił] Efraima po swojej prawej ręce, czyli po lewej stronie Izraela; a Manassesa po swojej lewej ręce, czyli po prawej stronie Izraela, i przyprowadził ich do niego. Izrael wyciągnął swoją prawą rękę, położył ją na głowę Efraima – prawa ręka symbolizuje moc i potęgę – położył ją na głowę Efraima, który był młodszy, a swoją lewą rękę na głowę Manassesa, umyślnie przekładając swoje ręce, choć pierworodny był Manasses. I błogosławił Józefowi, mówiąc: Bóg, przed którego obliczem chodzili moi ojcowie, Abraham i Izaak, Bóg, który mnie żywił od mej młodości aż do dziś; Anioł, który wybawił mnie ze wszelkiego zła, niech błogosławi tym chłopcom i niech będą nazywani od mego imienia i od imienia moich ojców, Abrahama i Izaaka, i niech się rozmnożą na ziemi. A gdy Józef zobaczył, że jego ojciec położył swoją prawą rękę na głowę Efraima, nie podobało mu się to. Wziął więc rękę swego ojca, aby ją przenieść z głowy Efraima na głowę Manassesa. I Józef powiedział do swego ojca: Nie tak, mój ojcze. Ten bowiem (Manasses) [jest] pierworodny, połóż swoją prawą rękę na jego głowę. Ale jego ojciec wzbraniał się i powiedział: Wiem, mój synu, wiem. Ten też stanie się ludem i on też urośnie, ale jego młodszy brat go przewyższy, a z jego potomstwa wyjdzie „mnóstwo narodów”.

Pierwszą rzeczą, jaką chcę tu powiedzieć, jest to: nie po raz pierwszy tu pierworodny nie otrzymał błogosławieństwa pierworodnego. Prawdę mówiąc, możemy się cofnąć aż na początek. Kain i Abel. Prawdopodobnie Kain urodził się pierwszy, potem Abel. Kto z nich jest sprawiedliwy, a kto niegodziwy? Cóż… pierworodny jest niegodziwy. To ten drugi, który się urodził, uważany jest za sprawiedliwego. Potem przechodzimy do Izaaka i Ismaela. Ismael jest pierworodnym, ale to pierworodny według ciała. To Izaak jest synem obietnicy, choć urodził się po Ismaelowi. W Izaaku będzie nazwane twoje nasienie. I ponownie, gdy dochodzimy do Ezawa i Jakuba, Ezaw jest pierworodnym – ale Ezawa odrzuciłem; umiłowałem Jakuba. I oczywiście to Jakub będzie znany jako Izrael.

Wracamy teraz do Jakuba, który miał syna imieniem Ruben, jednak kładzie on błogosławieństwo pierworodnego nie na Rubena, pierworodnego swego ciała, lecz na Józefa – pierworodnego miłości swego życia, Racheli. I teraz Józef przyprowadza swoich synów – i jest tam pierworodny – sądząc, że to on otrzyma błogosławieństwo i prawo pierworodnego. Nie – idzie ono do urodzonego po nim, do Efraima. Dotarło to do mnie kilka lat temu. Potem usłyszałem mojego dobrego przyjaciela, Brada Scotta, nauczającego o tym, który mówił: jeśli spojrzycie na te przykłady i spojrzycie na pierworodnego, to jest nim zawsze ten zły gościu. Niekoniecznie w każdym przypadku, ale wiecie – Kain, Ismael, Ezaw. Wydaje się, że to jakoś tego drugiego Bóg preferuje.

Oto, jaka jest różnica. Pierworodnym nie jest ten, w którego człowiek umieszcza swe nasienie, lecz pierworodnym jest ten, w którego Bóg umieszcza Swe nasienie – Swoje Słowo. Więc tutaj mamy kolejny przykład tego. Bóg ma dla Efraima cel. Jakub uspakaja Józefa – słuchaj, wiem, co robię. Wiem, że Manasses jest twoim pierworodnym. Ale wiem, co robię. Pobłogosławię Efraima.

Pomyślcie o tym w ten sposób, kiedy Józef był w Egipcie i ożenił się z córką kapłana Heliopolis, urodził mu się Manasses i nazwał go tak, gdyż oznacza to ‘zapomnieć‘. Gdyż mówił: zapomniałem o całym domu mego ojca. Czyli Manasses to zapominanie. Zapominanie o przeszłości, zapominanie o bólu, zapominanie o zdradzie. Zapominanie… zapominanie… Usuwanie tego z umysłu. Efraim. Nazwał go tak, gdyż Bóg rozmnożył mnie w ziemi mego utrapienia. Efraim oznacza płodny, urodzajny. I to nie w liczbie pojedynczej, ale w liczbie mnogiej. Innymi słowy, wiele (mnóstwo) owocu. I to dotyczy także przyszłości. Spoglądamy na przyszłość. Nie patrzę na przeszłość, zapominam o tych rzeczach; ale patrzę na przyszłość. Patrzę, by być płodnym. A tak przy okazji, jak oddajemy naszemu Ojcu w niebie cześć i honor? Przez wydawanie mnóstwa owocu. Jak więc Jakub mógł złożyć błogosławieństwo na tego, który reprezentuje zapominanie o domu swego ojca? On złożył błogosławieństwo na tym, którego imię oznacza ‘być płodnym, owocować’. I mówi o nim, że będzie on większy, niż ten starszy. A jego nasienie stanie się mnóstwem narodów. Hebrajskie wyrażenie, jakie w tej Biblii przetłumaczono jako ‘mnóstwo narodów’, to mela ha’gojim. Jest to to samo wyrażenie, jakiego użyłby Paweł w Rzymian 11, gdy mówi o Pełni Pogan lub dopełnieniu się pogan. Prawdę powiedziawszy mela ha’gojim pojawia się tylko raz w Tanachu. Dokładnie w 1 Mojż. 48, gdzie jest mowa o tym, jak Jakub kładzie błogosławieństwo na głowę Efraima. I mówi: w nim będzie mela ha’gojim, mnóstwo narodów lub – jeśli wolicie – Pełnia Pogan.

Widzicie, nasienie Efraima – niekoniecznie oznacza to naturalne, fizyczne nasienie – ale nasienie Efraima, czyli ci, którzy wydają owoc tego nasienia, to jest ta Pełnia Pogan. To jest ta pełnia, o jakiej mówił Paweł. To jest to owocowanie drzewa, o jakim mówi w Rzymian 11. Lub ujmijmy to w ten sposób – to są ci, adoptowani do rodziny, zwącej się Izrael. Grają oni bardzo istotną rolę w Pełni Pogan. Eliasz gra bardzo istotną rolę w odnowieniu wszystkich rzeczy. Pomnażanie Efraima… tak na marginesie, jest to imię nadane Domowi Izraela. Wiele, wiele razy nazywa go Efraimem. Ta wszczepiona gałązka, ta dzika gałązka, która została wszczepiona wbrew naturze, odgrywa bardzo ważną rolę w odnawianiu wszystkich rzeczy. Bo gdy ta gałąź zaczyna dochodzić do swojej pełni, do owocowania i gdy zaczyna wydawać ten owoc, prowokuje pozostałe gałęzie do wydawania owocu, jakiego – tak się wydaje – do tej pory nie były w stanie wydawać.

Przypomnę, główny nurt chrześcijaństwa nie uważa się za cząstkę Izraela. I konsekwentnie, główny nurt chrześcijaństwa uważa, że Tora nie jest dla chrześcijan, że jest tylko dla Żydów. Konsekwencją tego jest to, że wierzący Żydzi – tu mam na myśli tych, którzy wierzą w Mojżesza, w to, co napisał, że jest jeden Bóg, niekoniecznie, że Jaszua jest Mesjaszem – oni nigdy nie zaakceptują Mesjasza, którego naśladowcy mówią, że On im powiedział, iż nie muszą przestrzegać tego, co napisał im Mojżesz. Oni nigdy nie zaakceptują Mesjasza, którego postrzegają, iż mówiłby ludziom, by odchodzili od Mojżesza lub od tego, co Mojżesz napisał w Torze. To było bardzo istotne w utrzymywaniu tych dwóch oddzielnie.

Wiecie, mówi się, że Ameryka została założona na judeo-chrześcijańskich wartościach, bo to, co znamy jako chrześcijaństwo – a przynajmniej jego rdzeń – ta prawda, jaka jest w chrześcijaństwie – nie te wszystkie rzeczy, jakie podochodziły po drodze – ale prawdziwa esencja tego, czym miało być chrześcijaństwo, wywiodło się z tego, czym miał być prawdziwy rdzeń judaizmu. Nie to wszystko, co oni podoczepiali po drodze, co ludzie pododawali i poodejmowali. Zrozumcie to, co mówię tutaj. To, co my nazywamy chrześcijaństwem, wywiodło się z tego, co świat nazywa judaizmem. Nie mówię tu o religiach. I nie mówię tu o ludzkich rzeczach. Mówię tu o głównym sednie.

Tak, jak Adam, który zasnął i Bóg wyjął z niego resztkę i uczynił z niej inne ciało. Lecz nigdy nie zamierzał, by te dwa ciała były oddzielne. Nigdy nie zamierzał, by żyły one osobnym życiem. On zawsze chciał, by zeszły się razem. On zawsze chciał, by było one jedno, po to, by mogły wydać owoc. By mogły wydać owoc. Bo w owocu jest nasienie. I tak rozprzestrzenia się życie.

Mamy więc kościół, który mówi, nie jesteśmy częścią Izraela. Nie musimy robić tego, co Bóg powiedział Izraelowi. A tu mamy Izrael, który mówi, że nigdy nie zaakceptuje Mesjasza, który mówiłby, że nie musisz czynić tego, co powiedział Mojżesz. Więc żyją sobie osobnym życiem. Coś więc musi się stać, jeśli obrzezanie i nieobrzezanie ma się kiedykolwiek zejść i stać jedno. Musimy teraz pamiętać, że jako wierzący w Mesjasza, jesteśmy zbawieni przez krew Mesjasza. Nie jesteśmy zbawieni przez nakazy i zakazy. A skoro jesteśmy zbawieni, są pewne drogi, według jakich powinniśmy żyć. I tu są nakazy i zakazy.

Są również inne sprawy, o jakich pisał Mojżesz. I na przykład Mojżesz pisał też o Mesjaszu. Mojżesz pisał o poganach, którzy zostaną wszczepieni w rodzinę Abrahama, która określana jest mianem ‘Izrael’. I to nie z powodu ich więzów krwi lub linii genealogicznej. Jedyna licząca się krew to krew Mesjasza.

Ok, to doprowadza mnie do takiej myśli. Jeśli częściowa ślepota dotknęła Izraela, aż wejdzie Pełnia Pogan, i jeśli, poprzez Mesjasza, ty i ja jesteśmy częścią Izraela, czy nie oznacza to, że my też jesteśmy częściowo ślepi? Zawsze patrzyliśmy na to, że jest tu mowa, iż to Żydzi nie widzą, kim jest Mesjasz, są na to ślepi. Ok, zgadzam się z tym. Oni, w większości, nie uznają Jaszua za Mesjasza. Są ślepi na Jego tożsamość. Lecz jest to częściowa ślepota. Jeśli więc nie dostrzegają oni tożsamości Mesjasza – bo na to są ślepi – co w takim razie dostrzegają? Oto opinia Billa. Widzą to, że powinni wykonywać rzeczy, jakie napisał Mojżesz. Że powinni robić rzeczy, a jakich Bóg powiedział: rób i nie rób. Co Bóg powiedział: nie czyń. Innymi słowy – przestrzegać Jego przykazań. Ok. To jeśli my jesteśmy częścią tej rodziny, również powinniśmy być częściowo ślepi. My oczywiście wiemy, kim jest Mesjasz. Widzimy to bardzo wyraźnie. Ale co jest tym, na co my moglibyśmy być zaślepieni? W mojej opinii – my jesteśmy ślepi na to, co oni widzą. A oni są ślepi na to, co my widzimy. Jeśli moglibyśmy zobaczyć to, co oni widzą, i nasze oczy zostałyby otwarte, i bylibyśmy pełni, to sprowokowałoby w nich, że dostrzegliby Tego, którego wcześniej nie widzieli.

Pełnia Pogan to coś takiego: gdy nasze oczy są otwierane na fakt, że tak, Jaszua jest Mesjaszem; a ponieważ jest Mesjaszem i ponieważ powiedział, jeśli Mnie miłujecie, przestrzegajcie Moich przykazań, zaczynamy przestrzegać tych przykazań. To sprawia, że naturalne gałęzie zaczynają widzieć to, czego nie widzieli, czyli tożsamość Mesjasza. Gdy (dzika) gałąź zaczyna owocować, wywołuje to w naturalnej gałęzi, że ona również zaczyna owocować. I ten szczep, do jakiego jesteśmy przyrównani, z reguły przyjmuje się trzeciego dnia. Tak się składa, że akurat żyjemy w trzecim proroczym dniu. Widzicie, przebudzenie jest tutaj. Jesteśmy ożywiani. Dochodzimy do odnawiania wszystkich rzeczy.

Pełnia Pogan nie jest tym samym, co czasy pogan. Czasy pogan to coś takiego, że te narody, które panują nad Izraelem, ich czas się kończy. A to daje narodziny przywracaniu Królestwa. I w środku tego, tworząc bardzo istotny składnik przywracania tego Królestwa, jest Pełnia Pogan. Dochodzenie do wydawania owocu tego, co Bóg ustanowił już dla nich na samym początku. Prowokowanie naturalnych gałęzi również do rozkwitu i owocowania. Przekazywanie życia. To właśnie odnawianie wszystkich rzeczy. To właśnie Pełnia Pogan. Ty, ja, inni, którzy dochodzą do zrozumienia, że CAŁE Boże Słowo jest dla WSZYSTKICH ludzi. I zaczynamy te rzeczy manifestować. Tu nie chodzi o bycie Żydem, gdyż Żydzi tego wszystkiego nie pojęli. Tu nie chodzi o próbowanie bycia chrześcijaninem, bo chrześcijanie też tego wszystkiego nie pojęli. To staranie się być jak On. I pamiętanie o tym, że Żydzi nie są naszymi przeciwnikami. Żydzi są naszymi braćmi. Proszę zauważyć, że nie judaizm, ale mężczyzna, kobieta, dziecko. I nawet, jeśli zostali odłamani z powodu niewiary, Bóg jest w stanie, i zapewne ponownie ich wszczepi. Gdy to się stanie, gdy tych dwoje się zejdzie i staną się jedno, to powstanie jedno Królestwo; powstanie jeden lud pod Jednym Królem. Musimy być więc tymi, którzy dostosowują się do korzenia, by wydawać owoc nasienia, by prowokować inne gałęzie, by widziały Tego, którego nie dostrzegały. Bo jeśli czynimy to, co powinniśmy czynić, dochodzimy do pełni tego, kim jesteśmy i wielkie rzeczy będą się dziać. I na końcu – oto co powiedział Paweł – cały Izrael zostanie zbawiony.

I wraz z tym chcę powiedzieć: dziękuję, że dołączyliście do mnie. Mam nadzieję, że w pewnym stopniu było to dla was błogosławieństwem, że czegoś się nauczyliście. I mamy nadzieję, że do zobaczenia wkrótce. Szalom.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – Pełnia-Pogan-6.pdf

PEŁNIA POGAN – 5

Pełnia Pogan – część 5

 

Zapraszam do wysłuchania piątej części nauczania pt. „Pełnia Pogan”.

*****************************************************

*****************************************************

 

Poniżej zamieszczam transkrypt z tego nauczania:

 

PEŁNIA POGAN – CZĘŚĆ 5

Chcę się wrócić i jeszcze raz podkreślić pewną rzecz. Gdy chodzi o to drzewo, o jakim Paweł wspomina w Rzymian 11, bardzo wyraźnie widać, że nie ma dwóch drzew – jest jedno drzewo! Nie ma drzewa Izraela i drzewa kościoła. Jest tylko drzewo, które reprezentuje Izraela. Nie tylko to, ale ponieważ mówi o tym, jak my, będąc dziką gałązką, jesteśmy wszczepieni wbrew naturze, i jak gałęzie, które zostały odłamane, mogą ponownie zostać wszczepione, wydaje mi się, że każdy, kto jest częścią rodziny, zwanej Izraelem, nieważne czy się urodzili etnicznie Izraelitami, czy nie, musi być wszczepiony do rodziny wiary. Innymi słowy, genetyka, rodowody, tego typu sprawy – cóż, nie powiem, że one nic nie znaczą – nie są one gwarancją, że znajdziesz się w Królestwie. Drzewo – Izrael – to rodzina wiary. Paweł wyraźnie to mówi. Stale i stale, i wciąż. Jeśli my jesteśmy w drzewie z powodu naszej wiary, a gałęzie zostały odłamane z powodu braku wiary, to aby zostać z powrotem wszczepiony, musisz zostać wszczepiony dzięki wierze, nie dzięki temu, kim byli twoja matka i twój ojciec. Czyli jeszcze raz, każdy, kto chce być uznany za część Izraela, musi zostać wszczepiony w drzewo. Osobiście widzę to drzewo upersonifikowane w Drzewie Życia, którym jest Mesjasz. Musimy więc być wszczepieni w Mesjasza. Nie ma nic, co by sugerowało, że kościół miałby pójść i zacząć swoje własne drzewo. Choć wierzę, że w swoich umysłach wielu ludzi dokładnie tak sądzi. Że tak powinno być i tak właśnie robią. Nie ma nic takiego, co by sugerowało, że kościół jest inną zasadzoną rośliną. Kościół, Boży ludzie, ci, którzy się na nowo narodzili, którzy przyszli do wiary w Mesjasza, są wszczepiani w już istniejące drzewo, zwące się Izrael. Gdyż jest tylko jedno drzewo. Jest tylko jedna rodzina.

Przejdźmy zatem do Efezjan 4 celem podkreślenia tych rzeczy. W wersetach 4-6 Paweł mówi:

Jedno [jest] ciało i jeden Duch, jak też zostaliście powołani w jednej nadziei waszego powołania. Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest; jeden Bóg i Ojciec wszystkich, który jest ponad wszystkimi, przez wszystkich i w was wszystkich.

Jeden! Nie dwa. Zatem ci, którzy trzymają się idei teologii zastąpienia, uważają, że kościół zastąpił Izraela, że Bóg skończył z Izraelem i teraz skierował Swoją uwagę na kościół. Oczywiście nie zgadzam się z tym. Nie powinniśmy się z tym zgadzać. Nie ma to żadnych biblijnych podstaw. Idea ta mówi, że tutaj jest jedna grupa ludzi, która ma jeden zestaw reguł, swoją własną drogę, jaka prowadzi do życia. A my jesteśmy tutaj, jako kościół (jeśli chcecie używać tego słowa), i mamy inną drogę, inny zestaw reguł, jakie prowadzą do życia. To również nie ma żadnych biblijnych podstaw. Jesteśmy częścią tego samego drzewa.

Paweł powiedział coś takiego, że dzika gałązka jest wszczepiana wbrew naturze. To sugeruje mi coś takiego: po pierwsze, jest to dzika gałązka oliwna. Nie jest to gałązka jabłka, nie jest to gałązka gruszy. Jest to gałązka oliwna. Po prostu zdziczała, wyrosła dziką. Robiła swoje rzeczy, nie była przycinana, nie była pielęgnowana. Rozrosła się, działała po swojemu. Wybrała własną drogę. A jednak, gdy chodzi o proces wszczepiania, ktokolwiek odcina tę gałąź z dzikiego drzewa, musi widzieć w tym coś wartościowego. Musi być jednak przystosowana do szlachetnego drzewa. Co sugeruje, że my, dzikie gałązki, musimy przejść jakiś nadnaturalny proces przemiany. To oczywiście nawiązuje do bycia ponownie narodzonym. Pierwsze i najważniejsze. Ale wierzę również, że chodzi tu o… cóż, jeśli jesteśmy częścią Izraela, jeśli to do tej rodziny zostaliśmy wszczepieni, to powinniśmy zachowywać się, jak ta rodzina się zachowuje. Robić, co zostało nakazane tej rodzinie robić. Nie możemy być czym innym. I prawdę mówiąc, Tora zakazuje mieszania gatunków. Jest to znane jako ‘kilajim‘, czyli zakaz przeciwko rzeczom, które są odrębnymi gatunkami – nie można ich mieszać razem. Rzeczy, jakie nie są przeznaczone do mieszania, powinno się trzymać osobno. 3 Mojż. 19:19; 5 Mojż. 22:9 mówią o tej sprawie. Zatem kilajim mówi o zabronionym mieszaniu. Nie miesza się rzeczy, o jakich Bóg powiedział, nie mieszaj. Nawet Paweł odnosi się do tego, kiedy w 2 Kor 6:14 mówi o fakcie, że ty i ja, wierzący, nie powinniśmy być w nierównym jarzmie. Jaką społeczność ma to światło z ciemnością albo Chrystus z Belialem.

Opierając się zatem na prawie mieszania różnych gatunków nasion i zakazach na tym nałożonych, rabinicznie jest rozumiane tak, że te zakazy dotyczą także szczepienia roślin i drzew. Innymi słowy, Tora jest przeciwko – jeśli mowa o rabinach – wszczepianiu, powiedzmy, gałęzi jabłoni w drzewo oliwne. Jeśli chcesz wszczepiać w drzewo oliwne, musisz mieć gałązkę oliwną. Aczkolwiek w naszym przypadku jest ona dzika. A zatem mieszanie dwóch różnych gatunków – i to jest sedno – jest zakazane!

Jak to się ma do tego, o czym tu mówimy? Ponieważ nie miesza się świętego i pospolitego, czystego i nieczystego, nie miesza się więc razem dwóch różnych gatunków drzew. Izrael nie miesza się z narodami. Izrael i poganie nie łączą się ze sobą. Izrael to powołany naród, oddzielony naród. Narody mają swoje drogi, robią swoje rzeczy. I Bóg mówi Swojemu ludowi, zwanemu Izrael, nie zachowuj się jak narody. Ty i ja zostaliśmy wszczepieni w tę rodzinę, zwącą się Izrael. Dlatego nie powinniśmy postępować jak narody. Powinniśmy postępować tak, jak Bóg poinstruował Swój lud, by się zachowywali. Gdyż nie możemy mieszać ze sobą dwóch różnych rzeczy. Próbuję tu powiedzieć coś takiego i ujmę to prosto i następująco: mieszanie kościoła pogan i przestrzegającego Tory Żyda, i próbowanie uczynić ich jednym, nie zadziała! Prawdę mówiąc, Bóg tego nawet nie chce. Dzika gałązka musi być przemieniona i dostosowana do szlachetnego drzewa. Musi się stać jedno z oryginalnym korzeniem.

Mówię tak, bo jak już sugerowałem lub wspominałem, wielu z głównego nurtu chrześcijaństwa uważa kościół za oddzielną jednostkę. Tam jest Izrael – oni mają swoje prawa, mają swoje zasady, muszą – wiecie – trzymać się praw żywieniowych, muszą przestrzegać szabatów. My tego nie musimy robić. My jesteśmy kościołem. Jesteśmy tutaj inną grupą ludzi. Bóg ma do nas zupełnie inne podejście. Takie jest myślenie wielu ludzi w głównym nurcie chrześcijaństwa. Czy jednak Biblia wspiera takie myślenie? Czy Biblia wspiera te dwie grupy ludzi, dwie drogi życia, a nawet dwa różne przeznaczenia, ale pod tym samym Królem? Jak mogą przyjść pod rządy Jednego Króla i mieć dwa różne zestawy reguł, dwie różne drogi życia, które prowadzą ich do dwóch różnych miejsc? Zatem dogmat, że kościół i Izrael to dwie różne rzeczy, nie wierzę, iż ma biblijne poparcie.

Według Szczepana, w Dz. Ap. 7, kościół był już na pustkowiu (pustyni). To, co my nazywamy kościołem, to ciało wierzących, którzy zostali powołani (wezwani). Cóż, tak właśnie nazywany był Izrael. I powtarzam, zostaliśmy wszczepieni w jedno drzewo. Jest więc jedno ciało, jeden duch, jeden chrzest, jest jeden Pan wszystkich – nie dwóch.

Galacjan 3:16 mówi: Abrahamowi i jego Nasieniu zostały dane obietnice. Nie nasionom. Nasieniu – jednemu – liczba pojedyncza. Pamiętajcie? Tora zabrania mieszania dwóch różnych nasion. Nie bierze się dwóch różnych gatunków nasion i nie łączy ich razem. Jest więc tylko Jedno nasienie Abrahama. Jeśli jesteście z wiary (w wierze), to jesteście nasieniem Abrahama. Nie miesza się więc tego z czymś innym. Dlatego – przypominam – gdy Paweł o tym mówi, nie mówi o dzikiej gałązce gruszy lub o dzikiej gałązce jabłoni. Mówi on o dzikiej gałązce oliwnej. Jest ona traktowana jako ten sam gatunek, jest po prostu dzika; nie jest to inna roślina. Bo gdy wszczepienie ma miejsce – i tu jest cel – tu jest powód stojący za wszczepieniem – a jest on taki, że kiedy wszystko zostanie powiedziane i uczynione, wszystkie gałęzie – dzikie i naturalne – one wszystkie będą wydawać ten sam owoc. One wszystkie będą wydawać oliwki. To nie będzie tak, że jedna gałązka (szlachetna) będzie wydawać oliwki, a ta druga gałązka tutaj, będzie wydawać jabłka i grejpfruty. Tak to nie będzie działać. One wszystkie mają wydawać ten sam owoc. Dlaczego? Bo one wszystkie wyszły z tego samego nasienia, nie nasion.

Chcę przez to wszystko powiedzieć, że jeśli jesteśmy w Mesjaszu, nie jesteśmy jakąś inną osobą, oddzieloną od rodziny wiary, zwaną Izraelem. Zostaliśmy do niej wszczepieni, staliśmy się częścią rodziny, którą Bóg nazywa Izraelem. A ponieważ jesteśmy z wiary, nikogo nie zamieniamy, lecz zajmujemy swoje miejsce. Zajmujemy swoje miejsce przy stole, zajmujemy swoje miejsce w Bożej rodzinie. Czyli Paweł dostrzegł to w tym samym wersecie z 1 Mojż. 12, co 2000 lat później, współczesny, XX- i XXI-wieczny rabin z Izraela również dostrzegł. Że w 1 Mojż. 12 wszystkie rodziny, wszyscy poganie na ziemi będą błogosławieni w Abrahamie. Literalnie – będą wszczepieni w Abrahama. Paweł to dostrzegł, więc w Gal 3:7-9 Paweł tak pisze:

Wiedzcie zatem, że [tylko] ci, którzy są z wiary, ci są synami Abrahama. A Pismo, które przewidziało, że Bóg z wiary będzie usprawiedliwiał pogan, wcześniej ogłosiło [ewangelię] Abrahamowi, mówiąc: W tobie będą błogosławione wszystkie narody. Tak więc ci, którzy są z wiary, dostępują błogosławieństwa wraz z wierzącym Abrahamem. I dalej w wersecie 29: A jeśli należycie do Mesjasza, to jesteście potomstwem Abrahama, a zgodnie z obietnicą – dziedzicami.

Czyli jeszcze raz. Paweł cytuje ten sam werset i rozdział z Genesis, który mówi o nasieniu Abrahama. W jaki sposób jest ono błogosławieństwem dla narodów świata i że tak naprawdę to zostaną one wszczepione w Abrahama. Czyni te same obserwacje, jakie poczynił rabin Ginsburg dwa milenia później. Jasno też podkreśla, że jeśli jesteś Mesjasza, jeśli się na nowo narodziłeś i należysz do Mesjasza, to jesteś nasieniem Abrahama, nie nasionami, jakby z wielu, ale jednym. I jesteście dziedzicami, zgodnie z obietnicą. Jaka obietnica? Ta, złożona Abrahamowi.

Jaka obietnica została złożona Abrahamowi? Cóż, było w niej coś takiego: będę ci błogosławił, twoje nasienie będzie liczne, jak gwiazdy na niebie, jak piasek na plaży; i dam tę ziemię tobie i twojemu nasieniu. Wszystkie obietnice dane Abrahamowi, myśmy odziedziczyli poprzez Mesjasza, bo jesteśmy częścią tej rodziny. Dodałbym do tego to: odpowiedzialność, jaka wiąże się z byciem nasieniem Abrahama, również została nam powierzona. Czynić dzieła Abrahama, że tak powiem.

Gdy mówimy o nasieniu Abrahama, co to oznacza? Cóż, traktuję to dość literalnie, że jesteśmy częścią rodziny, którą Bóg zwie Izraelem. Wiem, że się powtarzam, powtarzam i powtarzam, ale chcę bardzo jasno pokazać, gdzie tutaj stoimy i dlaczego w to wierzymy. Lecz przypatrzmy się najpierw fizycznym potomkom Abrahama. Najpierw będzie miał syna o imieniu Ismael. Potem będzie miał syna z Sary o imieniu Icchak lub Izaak. Ismael, według Pawła, jest synem z ciała. To wtedy, kiedy Abraham i Sara zmawiają się razem i stwierdzają, że pomogą Bogu dotrzymać Jego obietnicy. Idź więc do Hagar, Egipcjanki. Cóż… to nie był Boży plan i tak na marginesie, stworzyło to później konsekwencje, nie tylko dla Abrahama, Izaaka i tamtej rodziny wtedy. Te konsekwencje wciąż są żywe i dzisiaj, dla nas. Ale wracamy do sedna. Paweł jasno to przedstawia, że to Izaak jest synem obietnicy. Gdyż Abraham miał powiedziane: w Izaaku będzie twoje nasienie – nie nasienia – w Izaaku będzie nazwane twoje nasienie. Tak więc tu chodzi o obietnicę, tu chodzi o wiarę. Tu nie chodzi o ciało, nie o to, jak my możemy sprawiać pewne rzeczy. Czyli Izaak jest synem obietnicy. Izaak jest utożsamiany z nasieniem Abrahama.

Ale od Izaaka dochodzimy do Ezawa i dochodzimy do Jakuba. I mimo że Ezaw jest pierworodnym… tak przy okazji, technicznie rzecz biorąc, Ismael był pierworodnym Abrahama… lecz Ezaw, mimo że jest pierworodnym, kiedy się urodził, jego pięta była skierowana na głowę Jakuba. A Jakub złapał go za piętę, by, jak wierzę, ochronić swoją głowę od zmiażdżenia. To nie będzie Ezaw, którego Bóg wybierze. Powiedział On Racheli, że starszy, Ezaw, będzie służył młodszemu. Zatem to Jakub jest tym, którego wybiera Bóg. To Jakub jest tym, który, gdy ucieka przed Ezawem, w miejscu zwącym się Luz, tam objawia mu się Bóg i mówi: ja jestem Bogiem twojego ojca, Abrahama, ja jestem Bogiem twojego ojca, Izaaka. Ja zawrę z tobą Moje przymierze, będę cię strzegł, gdziekolwiek pójdziesz i przyprowadzę cię z powrotem do tej ziemi. Moją obietnicę złożę tobie i twojemu nasieniu. I oczywiście Jakub, gdy faktycznie powróci z Syrii, w przededniu spotkania ze swoim bratem, Ezawem, spotyka człowieka, który ma twarz Boga i siłują się ze sobą. I oczywiście wtedy – ja tak lubię na to patrzeć lub wolę tak na to patrzeć – Jakub rodzi się na nowo. Otrzymuje nowe imię. Nie będziesz się już nazywał Jakow (Jakub), ale będzie to Izrael, bo walczyłeś z Bogiem i z człowiekiem, i się ostałeś. Izrael. Rodzi się więc na nowo jako Izrael. Od tego momentu ma inny chód, gdyż będzie chodził, utykając przez resztę swoich dni. Kto dał mu taki charakterystyczny chód? Bóg mu go dał, człowiek, który miał twarz Boga. Widziałem Boga twarzą w twarz i przeżyłem. Bóg dał mu ten charakterystyczny chód, który identyfikuje go jako Izraela. Od tego momentu każdy, kto go widzi, będzie w stanie rozpoznać, kim on jest, przez to, jak chodzi. Czyli poprzez przestrzeganie Bożych instrukcji, przez chodzenie drogą, w jaki powinna to robić rodzina.

Czyli kiedy ty i ja rodzimy się na nowo z nasienia niezniszczalnego, to jest z Mesjasza, gdyż wszystkim, którzy Go przyjęli, dał moc, to jest prawo i możliwość stania się synami Boga. Paweł mówi, że jeśli należymy do Mesjasza, to jesteśmy nasieniem Abrahama. Co jest tożsamością nasienia Abrahama? Nie jest to Ismael, ale jest ono poprzez Izaaka. Nie jest to Ezaw, bo Ezawa odrzuciłem. Ale przez Jakuba, bo Jakuba umiłowałem. To Jakub narodził się na nowo jako Izrael. Kiedy wiadomość została przekazana Marii, że pocznie dziecko, to dziecko, które pocznie i urodzi, to Król Izraela. Taka jest właśnie tożsamość nasienia Abrahama.

Powtórzę raz jeszcze, dla upewnienia – tutaj nie ma dwóch drzew. Jest jedno. Jedyne dwa drzewa, jakie przychodzą mi na myśl, jakie są dla nas ważne do zapamiętania i podkreślenia, to dwa drzewa, jakie były na początku pośród Ogrodu. I tylko jedno z nich wiązało się z życiem. Drugie to… śmierć. Dlaczego? Bo były to dwie rzeczy zmieszane ze sobą, co spowodowało zepsucie, a to skutkowało śmiercią. Tak więc my jesteśmy wszczepiani tylko w jedno Drzewo. Jeśli chcecie, to można powiedzieć, że są dwie gałęzie. Ale te dwie gałęzie schodzą się razem i stają się jednym w Drzewie. A ponieważ wydają ten sam rodzaj owocu, oznacza to, że obie pochodzą z tego samego nasienia. Ta sama siła życiowa, jaka płynie z korzenia do pnia, popłynie też przez gałęzie, zarówno naturalną, jak i dziką. Ta sama siła życiowa płynie przez obie, gdyż ta siła życiowa pochodzi tylko z jednego źródła. Tylko z jednego!

Chcę teraz przejść do Efezjan, by podkreślić trochę to, o czym tu rozmawiamy, wersetami z Pisma. Paweł, pisząc w 2 rozdziale, wersety 12-13, 19, mówi tak:

Byliście w tamtym czasie bez Mesjasza – pamiętajcie, on właśnie powiedział, że niegdyś byliście poganami; byliście poganami, a kiedy byliście poganami… byliście w tamtym czasie bez Mesjasza, obcy względem społeczności Izraela i obcy przymierzom obietnicy, niemający nadziei i bez Boga na świecie. Tacy byliście kiedyś, gdy byliście poganami. Lecz teraz w Mesjaszu, Jaszua, wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Mesjasza. Przejdę teraz do wersetu 19, gdzie mówi: A więc nie jesteście już więcej obcymi i przybyszami, ale współobywatelami ze świętymi i domownikami Boga.

Jak to się stało, że przeszli od bycia poganami, obcymi przymierzom obietnicy, niebędącymi częścią wspólnoty Izraela, niemający nadziei, będąc obcymi przymierzom obietnicy? Jak są oni wprowadzeni? Dzięki temu, że Mesjasz zburzył ten mur rozdzielający. On zburzył ten rozdzielający mur. Ja rozumiem to tak, że zapewne odnosi się to do muru rozdzielającego, jaki stał w Świątyni lub na terenie Świątyni. Stał tam mur rozgraniczający, jaki oddzielał dziedziniec pogan od dziedzińca Izraela. Ja rozumiem to tak, że stał tam znak, który mówił poganom mniej więcej coś takiego: nie możecie iść dalej, doszliście wystarczająco daleko, tutaj jest koniec, jeśli przekroczycie tę linię i wejdziecie na dziedziniec, możecie zostać zabici. Oczywiście parafrazuję, ale takie było ogólne przesłanie.

Zatem każdy nie-Izraelita musiał pozostać na dziedzińcu pogan. Byli odcięci, byli oddzieleni, byli dalecy. Byli trzymani z dala, nie byli uważani za część wspólnoty Izraela. Co zatem zrobił Mesjasz, zgodnie z tym, co mówi Paweł? On zburzył ten mur rozdzielający. On go usunął. Jaki jest tego skutek? Teraz wy, którzy byliście daleko, nie mogliście podejść, przekroczyć tej linii, nie mogliście się zbliżyć do Stwórcy, nie mogliście zbliżyć się do Jego Domu – zgadnijcie? – teraz możecie. Teraz możecie podejść, możecie przekroczyć tę linię. Możecie zbliżyć się do Boga i możecie być teraz częścią wspólnoty Izraela. Możecie być uczestnikami przywilejów tej rodziny. Możecie być uczestnikami przymierzy obietnicy. Macie teraz nadzieję. I prawdę mówiąc, zburzenie tego muru podziału – Paweł mówi – skutkuje powstaniem jednego, nowego człowieka.

I faktycznie, w Efezjan 2:16 Paweł mówi, że On zburzył ten mur rozdzielający, by mógł wziąć tych, którzy uważani są za obrzezanie, to jest Izrael, Żydzi, ci, którzy etnicznie są Izraelem, i złączyć ich razem z tymi, którzy uważani są za nieobrzezanie, to jest nie-Izraelczycy, poganie. Więc to, co uczyni, to weźmie ich i uczyni z nich jedno ciało, i przedstawi ich Ojcu jako jedno ciało. Nie dwa odrębne ciała, ale jedno ciało. Taki jest cały powód zburzenia muru podziału.

Oczywiście przeczytaliśmy to… ale nie wzięliśmy tego do serca. Nie przetrawiliśmy tego i nie wyciągnęliśmy z tego odpowiedniego wniosku. A jest nim to – jest tylko JEDNO ciało. Nie ma dwóch odrębnych ciał. Nie ma dwóch żon tego samego męża. Nie ma dwóch różnych drzew, wydających swe odrębne owoce, które są zawsze rozdzielone, aż dojdziemy do momentu końca, kiedy to w jakiś cudowny sposób wszystko się dzieje i schodzimy się ze sobą. Nie sądzę, że o czymś takim tu mowa. Powiedziane jest, że Mesjasz, gdy został ukrzyżowany, pochowany i powstał z martwych, sprawił, że te dwa ciała stały się jednym. I po prawdzie po to przyszedł.

To doprowadza nas do kulminacji, że tak powiem, tego, o czym tu mówimy. A jest nią „Pełnia Pogan”. Na samym początku wspominałem wam, że niektórzy uważają, iż Pełnia Pogan mówi o tym, że tylko pewna określona liczba pogan ma wejść do Królestwa. Że Bóg ma w Swoim umyśle tylko określoną liczbę. I że kiedy ta określona liczba pogan zostanie zbawiona i znajdzie się na drodze do nieba, wtedy Bóg powie: dobra, ja was teraz wszystkich usunę z równania, po prostu zabiorę was z ziemi i skieruję teraz Swoją uwagę z powrotem na Izraela. Zacznę się z nimi rozprawiać i zobaczę, ilu z nich da się zbawić. Nie sądzę, że o coś takiego tu chodzi.

Wróćmy więc na chwilę do drzewa i zastanówmy się, co się musi stać z gałęzią, by mogła być na powrót wszczepiona w to drzewo. Po pierwsze, przynajmniej jak ja to rozumiem, w podtrzymującym drzewie musi zostać zrobione nacięcie. Muszą podejść do drzewa, w jakie chcą wszczepiać i muszą wziąć ostrze i zrobić nacięcie z boku drzewa. Chcę, byście przypomnieli sobie, że kiedy Jaszua wisiał na drzewie, oni mu coś takiego zrobili. Robi się więc nacięcie w głównym pniu drzewa. Potem bierze się gałąź, jaką chce się wszczepić w to drzewo i ją również się nacina. To nawiązuje nam do idei przymierza. Brit po hebrajsku. Brit pochodzi od słowa, które oznacza ciąć, nacinać. Czasami możecie słyszeć, jak ktoś mówi o nacinaniu przymierza, bo bardzo często przymierza, nie zawsze, ale bardzo często, są potwierdzane krwią. Nacina się więc bok drzewa, gdzie się chce wszczepić i nacina się gałąź, jaką chce się w to nacięcie wszczepić. Prawdę mówiąc, ta gałąź, jaką tam wszczepiacie – określenie to ‘sajon‘ lub ‘sijon‘ – s, a, j,o n – sajon. Ale oto co ono oznacza – spadkobierca. Dziedzic, następca. Bo widzicie, jeśli należycie do Mesjasza, to jesteście nasieniem Abrahama i dziedzicami – zgodnie z obietnicą. Bierze się więc dziedzica, nacinacie go i wsadzacie (sajon) tego dziedzica do oryginalnego pnia. Gdzie? Tam, gdzie było zrobione nacięcie. I jeśli spojrzycie na to z perspektywy Rzymian 11, to może to nacięcie jest zrobione przez fakt, że niektóre gałęzie zostały odłamane. Ponieważ nie wydają owcu, nie wierzą, są więc odłamane. Powstaje więc pewna rana w boku drzewa, bierzemy więc tego dziedzica, ten sajon i wszczepiamy go, wsadzamy tam, gdzie ta rana jest. Łączymy je razem.

Kilka lat temu byłem w Izraelu i grupą zwiedzaliśmy gaj oliwny. Był tam człowiek, hodowca oliwek, który pokazał nam cały proces. Pokazał nam, jak się wyciska oliwę. Rodzaje oliwek. Skąd wiemy, kiedy są dojrzałe. Tego typu rzeczy. Pojawiła się też kwestia wszczepiania. W czasie tej wizyty powiedziano mi, że jeśli chce się wszczepiać w drzewo, w drzewo oliwne, wszczepić z boku, to robi się cięcie, bierze się ‘sajon‘ czyli ‘dziedzica’ i przyczepia się go do boku tego drzewa oliwnego. Jeśli się przyjmie, to typowo trwa to 3 dni. Innymi słowy, gdy to czynisz, trzeciego dnia będziesz wiedział, czy szczepienie się przyjęło, czy nie. Bo tego dnia ta dzika gałązka, jeśli wolicie, zaczyna proces przystosowywania się do oryginalnego pnia. Przez pierwsze dwa dni może wyglądać jak gałąź, która została tu przyczepiona, ale faktycznie, tak naprawdę, nie jest częścią drzewa. Jednak trzeciego dnia naprawdę wiąże się z tym drzewem. Wiąże się z nim i jest przystosowywana do oryginalnego pnia. Człowiek ten powiedział nam również, że proces ten wywołuje leczenie w pniu, gdzie ta rana, że tak ujmę, była. Wywołuje uleczenie. Lub, jeśli mogę, pojednanie. Wywołuje także, w pozostałych gałęziach tego drzewa, pewnego rodzaju pobudzenie do wydawania więcej owoców. Bo prawdę mówiąc, po to się wszczepia. Chcesz zmusić drzewo do wydawania owocu. I do tego ten proces jest przeznaczony.

I dlatego pamiętajcie, Ozeasz 6 mówi nam, że po dwóch dniach On nas ożywi, a trzeciego dnia podniesie nas, byśmy żyli przed Jego obliczem. Mesjasz wisi na drzewie… ma rozcięty bok… i co reprezentuje to rozcięcie w Jego boku, gdzie była Jego rana? Reprezentuje możliwość, bym mógł być w Niego wszczepiony. Być wszczepionym w to, co On reprezentuje. W Drzewo Życia. W Bożą rodzinę, której jest głową. Ta rana, a potem Jego zmartwychwstanie trzeciego dnia, czynią możliwym, bym zajął swe miejsce przy stole rodzinnym i był traktowany w tej rodzinie jako dziedzic. Nie z powodu tego, kim jest lub byli moja matka i mój tata, ale z powodu tego, kim Mesjasz jest.

Jesteśmy w trzecim proroczym dniu i jestem przekonany, że szczep się przyjmuje. Niebawem wrócimy.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – Pełnia-pogan-5.pdf

PEŁNIA POGAN – 4

Pełnia Pogan – część 4

 

Zapraszam do wysłuchania kolejnego odcinka.

*************************************************

*************************************************

 

Poniżej zamieszczam skrypt z tego nauczania:

PEŁNIA POGAN – CZĘŚĆ 4

Wszystko, co czyni Ojciec, ma cel. Czytając sobie Biblię, widzimy taką scenę, czytamy taką rozmowę, i bardzo łatwo nam przejść przez to, nie zwracając na to baczniejszej uwagi. W Mateuszu 17, na Górze Przemienienia stoją tam Mojżesz i Eliasz. I tak wiele jest w tym zawarte. Dzieliłem się już z wami, że jest to obraz dwóch świadków i kim są ci dwaj świadkowie, w tym sensie, że jest to Tora oraz Prorocy. Nie twierdzę, że to Mojżesz będzie jednym z dwóch świadków z Objawienia 11. Ale twierdzę, że Mojżesz – to znaczy ktoś reprezentujący naturalną gałąź, nim będzie. I podobnie z Eliaszem. Jeśli Eliasz jest ’tiszbitą’, bo pochodzi od takich ludzi – a ludzie, od których pochodzi to obcy, cudzoziemcy, przychodnie; ale też tacy, którzy przyłączyli się do Boga Izraela, do ludu Izraelskiego, do Ziemi Izraelskiej. Oni – jeśli mogę – oni radują się w jej kamieniach i litują nad jej prochem. Reprezentuje on dziką gałąź, jaka jest wszczepiona w Mesjasza. Naturalna gałąź także tkwi w Mesjaszu. I te dwie jako jedno świadczą, że Jaszua jest Mesjaszem. Jestem przekonany, że Eliasz jest reprezentantem dzikiej gałęzi. On jest reprezentantem tych, którzy etnicznie nie narodzili się Izraelitami. Ale jednak nimi są, bo zapragnęli być i stać się częścią tej rodziny.

To przypomina nam o Rut i Naomi, o tym, jak Naomi przygotowuje się do powrotu do Izraela, do Betlejem. Jak Rut i Orpa mają powiedziane, by wróciły do swego ludu, a Rut odpowiada, nie, nie, gdzie ty pójdziesz, tam ja pójdę, twój lud będzie moim ludem, twój Bóg będzie moim Bogiem. I ta kobieta, która urodziła się w innych narodach, dodam w kazirodczych narodach, dołącza do Bożych ludzi i w konsekwencji staje się ona przodkinią króla Dawida, i syna Dawidowego, samego Mesjasza.

Tak więc jest to ważny obraz, jaki mamy malowany dla nas przy przemienieniu. Mamy tam przekazane stwierdzenie na temat ciała Mesjasza i tego, kim jest Izrael. Są to naturalne gałęzie, etniczni Izraelici, jednak muszą oni złączyć się z Mesjaszem, oraz ci, którzy etnicznie nie urodzili się Izraelitami, a mimo tego przyłączyli się do Mesjasza i w konsekwencji stali się częścią tej rodziny.

Rozumiejąc to, idźmy dalej do Mateusza 17 i spójrzmy na coś interesującego, co się pojawia. Gdy schodzą z góry po tym, jak został przemieniony, Uczniowie oczywiście zastanawiają się nad tym, co widzieli, i nad tego konsekwencjami, wiedząc z całą pewnością, że Jaszua jest Mesjaszem. Stoją przed małym teologicznym problemem, a jest nim… chwileczkę… znawcy Pisma, badacze proroctw, ich teolodzy powiedzieli, że zanim przyjdzie Mesjasz, muszą pojawić się te bóle porodowe, zwiastujące Mesjasza. A przed bólami porodowymi musi się pojawić prorok Eliasz, który przyjdzie i powie nam, że te rzeczy mają się wydarzyć. To oczywiście opiera się na proroctwie z Malachiasza 4.

Oto poślę wam Eliasza proroka, [zanim] przyjdzie [ten] wielki i straszny dzień Jahwe. On zwróci serca ojców ku synom, a serca synów ku ich ojcom, abym nie ukarał ziemi przekleństwem, gdy przyjdę.

Czyli opierając się na tym proroctwie, ówcześni badacze proroctw zinterpretowali to tak, że zanim przyjdzie Mesjasz, pojawi się Eliasz. Zatem, gdy schodzą z góry, zadają Mu takie pytanie w wersecie 11. O, przepraszam, pytają się Go, dlaczego uczeni mówią, że najpierw musi przyjść Eliasz? A Jego odpowiedź w wersecie 11 jest taka. Istotnie, najpierw przyjdzie Eliasz i wszystko odnowi. I potem dowiadujemy się, że mówił On o Janie Chrzcicielu. Jan Chrzciciel przyszedł w duchu i mocy Eliasza, ale ponieważ tamtejsi badacze proroctw i teolodzy mówili im, że trzeba spodziewać się tego Eliasza, ich teologia, ich interpretacja przeszkodziła im i nie byli w stanie dostrzec tego, co Bóg czynił tuż przed ich nosem. Więc mówi: Eliasz już przyszedł, po prostu tego nie dostrzegliście.

Ale Eliasz przyjdzie i wszystko odnowi. I wiedząc, że najprawdopodobniej Eliasz nie był rodowitym Izraelitą, że jest on obrazem dzikiej gałęzi, która jest wszczepiona w korzeń, i że jest jednym z dwóch stojących tam i świadczących, że Jaszua jest Mesjaszem i Synem Żywego Boga, zauważcie, że to Eliasz jest wymieniony jako ten, który wszystko odnowi. Nie Mojżesz, nie naturalna gałąź, ale dzika gałązka, że tak powiem, gra tak ważną rolę w odnawianiu wszystkich rzeczy.

Pamiętacie drogę do Emaus, gdy weszli do domu, kiedy uczniom otworzyły się oczy, kiedy uświadomili sobie, że to Jaszua stoi przed nimi? Ich oczy otworzyły się wtedy, gdy On wziął i przełamał macę. A cóż to ma wspólnego z Eliaszem? Cóż, Żydzi wierzą, że Eliasz przyjdzie – przed strasznym dniem Jahwe, że przyjdzie przed bólami porodowymi Mesjasza, i że oznajmi nadejście Mesjasza. Wierzą też, że przyjdzie on podczas Paschy. Prawdę mówiąc, podczas każdego sederu paschalnego w każdym żydowskim domu i społeczności jest taki moment sederu, kiedy przerywają to, co robią, wtedy dzieci wstają od stołu, otwierają drzwi i śpiewają piosenkę zatytułowaną Elijahu HaNavi, Prorok Eliasz. Eliasz Gileadczyk, Eliasz tiszbita. Co tam śpiewają? – Czekamy na niego, bo jeśli on przyjdzie, to tuż za nim pojawi się Mesjasz. Czekają na Eliasza podczas Paschy. Przy ich stole czeka talerz, zastawa, puste krzesło dla Eliasza. Czekają więc, że Eliasz przyjdzie, usiądzie z nimi, przełamie z nimi macę, i to będzie oznaczać, że Mesjasz wkrótce się pojawi.

Lecz jeśli Eliasz jest dziką gałązką, jeśli Eliasz nie urodził się Izraelitą, ale przyłączył się do ludu Izraela, do Boga Izraela, to kogo wypatrują nasi żydowscy przyjaciele? Kogo się spodziewają, że przyjdzie i zasiądzie z nimi, dołączy do nich, by być z nimi jedno w tym wspólnym posiłku, i ogłosić nadejście Mesjasza? By przełamać z nimi macę, aby ich oczy otworzyły się na poznanie Mesjasza? Chcę zasugerować, że to ty i ja. Moim sednem tutaj jest to, że Mesjasz mówi – to Eliasz przyjdzie i wszystko odnowi.

Z Mateusza 17 dowiedzieliśmy się już, że Eliaszem niekoniecznie musi być ten Eliasz. To może być ktoś, kto przychodzi w duchu i mocy Eliasza. Czyli ci urodzeni pośród narodów, pośród pogan, którzy opuścili te pogańskie drogi i wierzenia, lecz przyłączyli się do Mesjasza, Jaszua; Mesjasza Izraela. Grają oni bardzo ważną rolę lub punkt w odnowieniu. Grają oni niesamowicie ważną rolę w odnowieniu wszystkich rzeczy, w odnowieniu Królestwa.

Jest sobie współczesny rabin, nazywa się Yitzhak Ginsburg. W mojej opinii jest intelektualnym geniuszem. W każdym razie czytałem wiele jego książek. Jest chyba jednym z największych współczesnych umysłów judaizmu. Dokonał fascynującego spostrzeżenia na temat pewnego wersetu z 1 Mojż. 12:3, który może nas zainteresować. Ten werset oczywiście mówi:

I będę błogosławił tym, którzy tobie będą błogosławić; a tych, którzy przeklinają ciebie, będę przeklinać. W tobie będą błogosławione wszystkie narody ziemi.

Nie tylko Izrael, ale w tobie, Abrahamie i w twoim nasieniu wszystkie narody ziemi, ludy, poganie, będą błogosławione. Mamy tu słowo, na jakim skupił się rabin Ginsburg, i dokonał tego spostrzeżenia. Tym słowem jest nivrechu – ve’nivrechu – które jest tłumaczone jako ‘będą błogosławione‘. Rabi Ginsburg zauważył, że to samo słowo używane jest w midraszach, gdy mowa w nich o szczepieniu roślin. Pozwólcie, że się upewnię, iż rozumiecie, co tu mówię. Bierze sobie jakieś żydowskie komentarze i w niektórych tych starożytnych pismach widzi, że niektórzy uczeni, autorzy z przeszłości używali tego określenia ve’nivrechu, które w 1 Mojż. 12:3 tłumaczone jest jako ‘będą błogosławione‘ i zauważa on, że oni łączyli to ze szczepieniem roślin. Wyciągnął więc wniosek, że 1 Mojż. 12:3 mówi tak, iż pewnego dnia poganie – poganie, ludzie z narodów – zostaną wszczepieni do Abrahama. Czyli staną się częścią rodziny Abrahama, następnie, zauważcie, staną się nasieniem Abrahama – ponieważ zostali wszczepieni. On dostrzega to już na samym początku.

Pamiętacie, Piotr wspomniał, że Bóg mówił o odnowieniu wszystkich rzeczy od chwili powstania świata. Rabi Ginsburg zauważył również i doszedł do wniosku, że to się wydarzy, że to zaowocuje, zostanie zrealizowane, gdy przyjdzie Mesjasz. Że Mesjasz przyjdzie i że poprzez Mesjasza narody, ludzie z narodów zostaną wszczepieni i staną się częścią Wspólnoty Izraela.

Muszę wam powiedzieć, że rabi Ginsburg nie był pierwszym rabinem, który doszedł do takiego wniosku. Był jeszcze jeden, szkolony u stóp starożytnego mędrca, imieniem Gamaliel, a jego imię to Raw Szaul. Znamy go jako Pawła, apostoła. On również doszedł do tego samego wniosku. W Rzymian 11 napisał, przeczytam wam wersety 17 i 24. Paweł zwraca się do tych, którzy pochodzą z narodów, z pogan. Mówi tak:

Ty, który byłeś dzikim drzewem oliwnym, zostałeś wszczepiony między nich. To jest między tych, którzy są szlachetnym drzewem oliwnym. Między nich, a nie zamiast nich! Nie zamieniając ich, lecz między nich… i stałeś się uczestnikiem korzenia i tłustości drzewa oliwnego. Werset 24 – ty zostałeś wycięty z dzikiego z natury drzewa oliwnego, a wbrew naturze zostałeś wszczepiony w szlachetne drzewo oliwne.

Rabi Ginsburg dokonał tego spostrzeżenia zaledwie kilka lat temu, względnie niedawno. Paweł dokonał tego spostrzeżenia 2000 lat temu. Jednakże to, o czym pisał Paweł, z czym próbował dotrzeć do tamtych ludzi w Rzymie, nie było nowe 2000 lat temu. To nie było nic nowego. Cytując mego przyjaciela, Brada Scotta, to było prawdziwe. To było coś, o czym już wcześniej mówiono. Mojżesz mówił już o tym w 1 Mojż. 12:3 – w tobie będą ‘wszczepione’ wszystkie narody ziemi. Staną się one częścią rodziny. Zaś żydowskie oczekiwania były takie, że Mesjasz przywróci Królestwo Izraelowi. Spodziewali się, że zakończy wygnanie i zbierze lud. A tu dowiadujemy się, że w judaizmie jest także taka nadzieja, że gdy przyjdzie Mesjasz, wszczepi On ludzi z narodów do Wspólnoty Izraela, by mogli się stać częścią tego szlachetnego drzewa oliwnego.

Przeczytam wam coś z książki, jaką mam, która opisuje, dlaczego Bóg wybrał drzewo oliwne, by pokazywać nam pewne obrazy. Cytuję:

Ze względu na swój potencjał życia ponad 1000 lat i ciągłego owocowania drzewo oliwne symbolizuje długowieczność i nieśmiertelność. Rozrasta się przez wypuszczanie pędów (lub gałęzi), zapewniając swoje przetrwanie, nawet gdy główny pień stanie się pusty. Potrafi znosić i wytrzymywać spore przeciwności i próby, i wciąż trwać. Stale wypuszcza nasiona, które wydają pędy (lub gałęzie), które później też wydadzą owoc, czyli wytworzą więcej nasion.

Taki jest zatem opis drzewa oliwnego. I być może dlatego Bóg wybrał drzewo oliwne, by było obrazem Jego ludu, Izraela. Gdyż musieli oni przejść i przezwyciężyć wiele trudności. Ale jest długowieczność. A misją jest ciągłe wypuszczanie pędów. Po hebrajsku to określenie brzmi szelach. Jest to jego rdzeń, postać czasownikowa. Wypuszczać pędy, wypuszczać gałęzie. Postać rzeczownikowa to szelijach – wysłany, posłany – my mówimy apostoł. Być tam posłanym i rozsiewać nasienie, by stale wydawać nasienie. Bo nasienie wytwarza owoc, a owoc wydaje jeszcze więcej nasienia. A to wytworzy więcej owocu, które wyda więcej nasienia. Tak właśnie działa drzewo oliwne. Tak to drzewo oliwne staje się emblematem Izraela. A dokładnie w Zachariaszu 4 mamy pewną wizję, w której prorok widzi menorę, siedmioramienny świecznik, obstawiony z obu stron przez dwie gałązki oliwne. I to stało się herbem współczesnego państwa Izrael. Dwie gałązki oliwne otaczające menorę, światło przybytku, świątyni – i to jest herbem Izraela.

Chodzi mi o to – gdy Paweł omawia szlachetne drzewo oliwne, odłamane gałęzie, wszczepienie itd., to, po pierwsze, nie wymyśla tego z powietrza. Nie wymyśla i nie tworzy sobie rzeczy po drodze. Jest to symbolika, jak była już w Tanachu. Co ważniejsze, Paweł jasno to wyjaśnia, Biblia to jasno wyjaśnia, że drzewem oliwnym, od jakiego odłamały się gałęzie, to Izrael. A gałęzie, jakie są wszczepiane w to drzewo oliwne, są wszczepiane do Izraela. Drzewem oliwnym nie jest kościół, jest nim Izrael.

A tak przy okazji, słowo kościół, to po prostu słowo. Uczyniliśmy z niego co innego, lecz jest to tylko słowo na opisanie społeczności, zgromadzenia Pańskiego – ekklezji – powołanych. W Dz. Ap. Szczepan mówi, że kościół – jeśli czytacie oryginał – był na pustkowiu. A nas uczą, że kościoła nie było do Dz. Ap., rozdział 2. Jak mógł kościół istnieć na pustkowiu? Cóż, dlatego że słowo kościół, wywodzące się od ekklezji, jest po prostu słowem, jakiego używamy w polskim na określenie Bożych powołanych, Jego zgromadzenie, Jego lud. Lecz biblijnie Jego ludzie są zidentyfikowani jako Izrael. A zatem drzewem oliwnym z Rzymian 11 nie jest kościół, to Izrael. Gałęzie zostały odłamane, by inne gałęzie mogły zostać wszczepione – w Izraela. Wydaje mi się, że to, co próbuję tu powiedzieć, mam nadzieję, że coś takiego tu mówię, to że Paweł uczył, iż ludzie, którzy nie są etnicznie Izraelem, zostali wszczepieni i stali się częścią rodziny, znanej jako Izrael. Nigdzie, w tym, co pisał Paweł, nie widzimy, ani nigdzie indziej w Piśmie nie widzimy, że ponieważ gałęzie zostały odłamane z jednego drzewa, możemy sobie iść i zasadzić własne drzewo., W Rzymian 11, w wersetach 13-20, czytamy tak:

Mówię bowiem do was, pogan. Na ile jestem apostołem pogan, chlubię się swoją służbą; Może [w ten sposób] wzbudzę zawiść w [tych, którzy są] moim ciałem i zbawię niektórych z nich. Jeśli bowiem odrzucenie ich stało się pojednaniem [dla] świata, czym [będzie] przyjęcie [ich], jeśli nie powstaniem z martwych do życia? Ponieważ jeśli zaczyn jest święty, [to] i ciasto, a jeśli korzeń jest święty, [to] i gałęzie. Jeśli zaś niektóre – nie wszystkie – niektóre z gałęzi zostały odłamane, a ty, który byłeś dzikim drzewem oliwnym, zostałeś wszczepiony między nich i stałeś się uczestnikiem korzenia i tłustości drzewa oliwnego – innymi słowy, stajesz się uczestnikiem tego samego drzewa, o jakim tu mówiłem – nie wynoś się nad gałęzie. Jeśli jednak się wynosisz, [wiedz, że] nie ty podtrzymujesz korzeń, lecz korzeń ciebie. Ale powiesz: Odłamane zostały gałęzie, abym ja został wszczepiony. Słusznie powiedziane, z powodu niewiary zostały odłamane, ty zaś trwasz przez wiarę. Nie pysznij się, ale się bój.

OK, pamiętajmy, że po pierwsze, Paweł nie mówi nam nic nowego, mówi nam coś prawdziwego. Coś, co było już ustanowione w Piśmie. Pamiętajmy również, że Paweł uczył się u stóp Gamaliela. Ten człowiek zna Torę, zna Proroków, zna Pisma z Biblii. Nie wymyśla więc tej idei z powietrza. Nie tworzy sobie nic po drodze. Prawdę mówiąc, w Jeremiaszu 11 widzimy wersety, które używają tych samych obrazów. To jest, gałęzie są odłamywane z drzewa oliwnego, z powodu niewiary. Jeremiasz 11:16-17 mówi:

Jahwe nazwał cię – mowa o Izraelu – Jahwe nazwał cię zielonym drzewem oliwnym, pięknym, [dającym] piękny owoc, [ale] wśród huku wielkiej burzy rozpalił nad nim ogień, połamane są jego gałęzie. Jahwe zastępów bowiem, który cię zasadził, zapowiedział przeciwko tobie to nieszczęście z powodu niegodziwości Domu Izraela i Domu Judy, którą popełniły na własną szkodę, aby mnie pobudzać do gniewu, paląc kadzidło Baalowi.

Czyli tutaj, w Jeremiaszu, odnosi się do Izraela, jako tego zielonego drzewa oliwnego. Oni odeszli, przestąpili Prawo. Ich niewiara doprowadziła do grzechu i dlatego niektóre gałęzie zostały odłamane.

Wracając się z tym do tego, co omawiał Paweł, zostawiło to miejsce, by inne gałęzie mogły zostać wszczepione. A to łączy się z 1 Mojż. 12, gdzie Bóg mówi do Abrahama: w tobie będą błogosławione lub wszczepione wszystkie narody ziemi. Zatem przypominam, te rzeczy, jakie omawiał Paweł, nie są nowymi pojęciami. On po prostu żyje w dniu i w czasie, gdy uświadamia sobie, hej, to jest to, po co przyszedł i co uczynił Mesjasz. To się właśnie dzieje. Te rzeczy, o jakich pisał Jeremiasz. Te rzeczy, o jakich pisał Mojżesz. Te rzeczy zaczynają się dziać i on dostrzega te rzeczy, on je rozpoznaje. Nie pozwala, by teologia jego poprzedniego życia przysłaniała mu wizję w tym, co czyni Bóg. A Bóg, przez Swego Ducha, daje mu objawienie tych rzeczy. I on teraz próbuje nam to wszystko wyjaśnić. Wraz z tym objawieniem pojawia się taka przestroga, takie ostrzeżenie dla tych z nas, którzy zostaliśmy wszczepieni – mówi – nie chełpcie się, nikogo nie zastąpiliście. Jesteście tutaj z powodu swojej wiary, więc nie wynoście się ponad gałęzie. To korzeń was podtrzymuje; wy niczego nie podtrzymujecie. Niczego nie zastąpiliśmy. I w wersetach 21-24 kontynuuje:

Jeśli bowiem Bóg nie oszczędził naturalnych gałęzi, wiedz, że i ciebie nie oszczędzi. Spójrz więc na dobroć i srogość Boga: srogość dla tych, którzy upadli, a dla ciebie dobroć – jeśli będziesz trwał w [Jego] dobroci. W przeciwnym razie ty też będziesz wycięty. Lecz i oni, jeśli nie będą trwali w niewierze, zostaną wszczepieni, gdyż Bóg ma moc ponownie ich wszczepić. Jeśli bowiem ty zostałeś wycięty z dzikiego z natury drzewa oliwnego, a wbrew naturze zostałeś wszczepiony w szlachetne drzewo oliwne, o ileż bardziej ci, którzy są [gałęziami] naturalnymi, wszczepieni zostaną w swoje własne drzewo oliwne!

Podsumuję to takimi słowami. Paweł właśnie zaprzeczył teologii zastąpienia. Kościół nie zastąpił Izraela. Kościół ma być częścią Izraela. Jak zatem możemy zastępować coś, czego mamy być częścią? Nie ma więc biblijnej podstawy na ostanie się teologii zastąpienia. Myśmy nikogo nie zastąpili. Paweł bardzo wyraźnie mówi, że wierzący w Mesjasza, bez względu na naszą etniczność, bez względu na kraj, w jakim się urodziliśmy, narodziliśmy się na nowo i poprzez Mesjasza staliśmy się częścią ‘tego’ narodu, rodziny, którą Bóg zwie Izrael. Bardzo mocno również podkreśla, że chociaż są gałęzie, które zostały odłamane z powodu niewiary, jeśli ich oczy się otworzą… jeśli maca zostanie złamana przez Eliasza – przez dziką gałąź – i otworzą się ich oczy, i wiara zakorzeni się w ich sercach, i uwierzą, to zgadnijcie, co? To z powrotem zostaną wszczepieni. Osobiście sądzę, iż nie powiedziałby tego, gdyby tak się miało nie stać. Gdyż Bóg ich nie odrzucił, On z nimi nie skończył. Gałęzie oliwne mogą zostać odłamane i drzewo oliwne może trwać uśpione przez lata. Może wyglądać na martwe, nic się na nim nie pojawia. A jednak, lata później, możliwe jest zrobić nacięcie i wszczepić je z powrotem w to drzewo. Paweł mówi, a przynajmniej mocno sugeruje, że tak się stanie. I przyrównuje to do powstania ze śmierci do życia, do zmartwychwstania, do podniesienia nas, byśmy mogli żyć przed Jego obliczem (w trzecim dniu).

Prawdę mówiąc, wiele proroctw mówi o wygnaniu i przyrównują to wygnanie do śmierci. I podobnie, odnowienie Królestwa do powstania z martwych. Podam wam kilka. Oczywiście Ozeasz 3:4-5.

Przez wiele dni bowiem synowie Izraela będą bez króla, bez księcia, bez ofiary, bez posągu, bez efodu i bez terafim. Potem synowie Izraela nawrócą się i będą szukać Jahwe, swego Boga, i Dawida, swego króla; a w ostatecznych dniach będą się bać Jahwe i Jego dobroci. I Jego dobroci. Pamiętajcie, co Paweł powiedział – jeśli będą trwać w Jego dobroci. A w ostatecznych dniach będą się bać Jahwe i Jego dobroci.

Pamiętacie, co Mojżesz powiedział? Kiedy to się stanie? W czasach ostatecznych. ‘Będą szukać Dawida, swego Króla’ nie odnosi się do rudawego pastuszka, który pokonał olbrzyma. Odnosi się to do syna Dawidowego, Mesjasza Króla. Znamy Go jako Jaszua. Czyli powiedziane jest, że po wielu dniach bez króla, bez świątyni, bycia martwym, pewnego dnia zostaną przywróceni. Pewnego dnia ożyją. Pewnego dnia wróci Królestwo i powstaną z martwych. I król zgromadzi wygnańców ze wszystkich innych narodów. On sprowadzi ich do ich własnej ziemi i będzie rządził i panował z Jerozolimy. Jaszua mówił o tym w Mat 24:30-31. Powiedział:

Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego. Wtedy będą lamentować wszystkie ludy ziemi i ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego na obłokach niebieskich z mocą i wielką chwałą. Pośle on swoich aniołów z potężnym głosem trąby i zgromadzą jego wybranych z czterech stron świata, od jednego krańca nieba aż do drugiego.

To zgromadzenie, zebranie jest przyrównane do zmartwychwstania umarłych. Jest pewna koncepcja w Tanachu, która uczy, że Izrael (lud) oraz ich Król (Mesjasz) idą równoległymi ścieżkami. I to prawda, bo jeśli się nad tym zastanowicie, to Mesjasz został zabity, umarł. Ale trzeciego dnia powstał z martwych. Izrael został rozproszony po narodach – martwy, jeśli wolicie. Bez świątyni, bez króla, że tak powiem. Duchowo mówiąc, są martwi. Ale On obiecał im, że ich wskrzesi z martwych, że zmartwychwstaną, że ich podniesie, by mogli żyć przed Jego obliczem. Kiedy? – Trzeciego dnia. Proroczo, ty i ja żyjemy w tych czasach. Powiedziane jest, że ich król zgromadzi ich. A gdy ich będzie zgromadzał, to jakby wołał ich z grobów. Widzimy to u Ezechiela 37:12-14.

Tak mówi Pan, Jahwe: ludu mój, oto otworzę wasze groby i wyprowadzę was z waszych grobów, i przyprowadzę was do ziemi Izraela. I poznacie, że ja jestem Jahwe, gdy otworzę wasze groby, mój ludu, i wyprowadzę was z waszych grobów. Włożę w was mojego ducha i ożyjecie, i osadzę was w waszej ziemi. I poznacie, że ja, Jahwe, to powiedziałem i uczyniłem – mówi Jahwe.

Czyli co, mówi tu tylko o podnoszeniu umarłych ciał z grobów? Nie. Mówi tu o sprowadzeniu ich do ich własnej ziemi. Zostali rozproszeni po narodach, odcięci od Boga, że tak powiem. Bo zwrócili się do innych bogów, więc wysłał ich do innych narodów, by służyli bożkom z drewna i kamienia. Są martwi. Ale nadejdzie dzień, o jakim mówił Mojżesz, że zaczniecie szukać Jahwe, waszego Boga, tam, między tymi narodami. Stanie się to w czasach ostatecznych. Zaczniecie Go poszukiwać, On wspomni sobie o was. I, jak mówi tutaj Ezechiel, On ich wezwie z grobów, z ich wygnania. On ich przywróci do życia, oni powstaną z martwych. I jak się okazuje, mówiąc proroczo, stanie się to trzeciego dnia.

Jestem przekonany, że żyjemy w tym czasie. Minęły dwa dni. On nas ożywia. Żyjemy na progu tego, gdy On nas podniesie, byśmy żyli przed Jego obliczem. Szybko zbliżamy się do końca czasów pogan, gdy powie – dosyć! Osiągnęliście swój kres! Wasz kubek jest pełny! Proroctwo za proroctwem mówią nam, jak wstrząśnie narodami, jak złamie narody. I jak królestwa tego świata staną się królestwami naszego Boga i Jego Mesjasza. Wierzę, że jesteśmy u progu wydarzeń tych rzeczy.

Lecz jeszcze nie skończyliśmy. Wciąż mamy do pogadania o Pełni Pogan. Wrócimy do was za chwilę.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – Pełnia-Pogan-4.pdf

PEŁNIA POGAN – 3

Pełnia Pogan – cz. 3

 

Zapraszam do wysłuchania trzeciej części nauczania pt. „Pełnia Pogan”.

 

**************************************

**************************************

 

Poniżej zamieszczam transkrypt z tego nauczania.

PEŁNIA POGAN – CZĘŚĆ 3

Izrael od dawna spodziewał się, że przyjdzie Mesjasz i zakończy wygnanie. Wierzę, że pokazaliśmy, iż to oczekiwanie istnieje praktycznie od samego początku. Nawet Jakub sugeruje, że spodziewamy się Jaszua, czekamy na Twoje zbawienie, czekamy na odkupienie, kiedy nie będziemy już przechodniami, nie będziemy już mieszkać w obcych ziemiach. Jak wspominałem wcześniej, główny nurt chrześcijaństwa nie skupia się na tym aspekcie tego, co Mesjasz miał uczynić, mimo że Jaszua wyraźnie powiedział, bardzo pragnąłem was zgromadzić – takie było Jego pragnienie. I kiedy przyszedł i zawisnął na drzewie, i został pochowany, i zmartwychwstał, z całą pewnością zainicjował On proces, w którym nastąpi koniec czasów pogan. Kiedy nastąpi koniec wygnania i Królestwo zostanie przywrócone. W przeszłości nie stało się zgodnie z oczekiwaniami niektórych teologów judaizmu, ani nawet dzisiaj. Wydarzyło się to jednak zgodnie z Bożym planem. Bo Bożym planem było to, że umrze On, będzie cierpiał, że będzie odrzucony. Kamień, jaki odrzucili budowniczowie, stał się kamieniem węgielnym. Pan to czyni i jest to cudowne w naszych oczach. Zatem ta śmierć, pogrzeb, zmartwychwstanie, odrzucenie – to przesłanie płynące do narodów jest częścią planu Ojca, gdy chodzi o przywrócenie Królestwa. I prawdę mówiąc, gdy uczniowie zapytali Go, czy teraz masz zamiar przywrócić Królestwo? On odpowiedział, chcę, byście zostali napełnieni mocą Bożego Ducha i potem szli do Jerozolimy, Judei, Samarii i na końce świata, i byli Moimi świadkami. Dlaczego? Bo On wiedział, że to właśnie po narodach Jego lud został rozproszony. Macie tam iść i zabrać przesłanie dobrej nowiny o Królestwie – tam, między narody, bo tam są Moi ludzie; tam są rozproszeni. I będą ludzie, którzy usłuchają tego przesłania. Przesłania, że w wyznaczonym czasie wyjdą oni spomiędzy tych narodów i wrócą do ziemi. Oraz że zostanie przywrócone Królestwo. To wszystko jest wkalkulowane w plan Ojca.

Oto kolejna rzecz, jaką chcę, byście dostrzegli. Odnowienie Królestwa wiąże się z pojednaniem dwóch ludów i uczynienie ich jednym. Coś tam było sugerowane albo czytaliśmy coś, gdzie to było sygnalizowane. Zwłaszcza gdy czytaliśmy Jeremiasza. Z całą pewnością jest to integralną częścią przywracania królestwa Izraelowi. Wzięcie dwóch, tych dwóch różnych narodów i uczynienie ich jednym. Przeczytamy sobie z Jana 11, gdzie nawet Kajfasz nieświadomie do tego nawiązał. Czytamy:

Jan 11:49-52
A jeden z nich, Kajfasz, który był tego roku najwyższym kapłanem. Jeden z nich, czyli jeden z tych ludzi, którzy zastanawiali się, co należy zrobić z tym człowiekiem. Powiedział do nich: Wy nic nie wiecie i nie bierzecie pod uwagę, że pożyteczniej jest dla nas, żeby jeden człowiek umarł za lud, a żeby cały ten naród nie zginął. Oto, co powiedział Jan o Kajfaszu, kohenie. A nie mówił tego sam od siebie, ale będąc tego roku najwyższym kapłanem, prorokował, że Jaszua miał umrzeć za ten naród. A nie tylko za ten naród, ale też [po to], aby zgromadzić w jedno rozproszone dzieci Boże.

Czyli Jan wyraźnie pokazuje, że śmierć, pogrzeb i zmartwychwstanie Jaszua, tak, było z powodu narodu żydowskiego, z powodu Żydów – ale nie jedynie z powodu Żydów. Lecz, że zgromadzi On razem w jedno wszystkich Swoich ludzi, którzy są rozproszeni poza granice. Innymi słowy, On weźmie tych, którzy są rozproszeni po narodach, zgromadzi ich i połączy razem z ludem Judy. I tak dwa narody staną się jednym ludem. Co więcej, w Mat 15:24 Jaszua wskazał, kim byli ci ludzie, rozproszeni poza granicami. Gdyż powiedział: Jestem posłany tylko do owiec zaginionych z Domu Izraela. Po wszystkie te zagubione owce. Mesjasz przyszedł, by nie tylko umrzeć za nasze grzechy, nie tylko być pogrzebany, nie tylko zmartwychwstać – chociaż jest to zwieńczenie tego, po co tu przyszedł. I zapewne jest to najważniejsza rzecz w tym, po co przyszedł i zrobił. Bo dzięki temu, ty i ja, możemy się na nowo narodzić i stać się częścią rodziny wiary. Jednak częścią Jego misji było to, by znaleźć to, co zgubione i zebrać to, co zostało rozproszone. Do tego tak de facto nawiązuje w przypowieści o zagubionej owcy z Łukasza 16. Mówi tam o tym, że wy, gdybyście mieli owcę, która by odeszła, zgubiła się, czyż nie zostawilibyście 99 na pustkowiu i nie poszli szukać tej zagubionej owcy? Musimy tu coś zrozumieć. Tak, mowa tu o ludziach, którzy zgrzeszyli, poszli swoją drogą, muszą zostać odnalezieni, a On ich zbawia. Dokonuje tego Jego śmierć, pogrzeb i zmartwychwstanie. Tak, możemy zastosować tę przypowieść do tego. Jednak chcę wam zasugerować, że nie wspomina tu o zagubionych owcach w jakiś nonszalancki, taki od niechcenia, sposób. On nie opowiada tylko fajnej historii, by coś pokazać. On używa terminologii, która pobudza myślenie w umysłach tych, którzy słuchali tego, co mówił. Czyli tego, że Mesjasz przychodzi, by odszukać Swe zagubione owce.

Jest to rzecz, jaką omawiał prorok Ezechiel, lub Bóg poprzez proroka Ezechiela, który tak mówił – Eze 34:11-13, 16.

Tak bowiem mówi Pan, Jahwe: Oto ja sam będę szukać moich owiec i o nie pytać. Jak pasterz troszczy się o swoją trzodę, kiedy znajduje się wśród swoich rozproszonych owiec, tak ja będę troszczył się o moje owce i wyrwę je ze wszystkich miejsc, dokąd zostały rozproszone w dzień pochmurny i mroczny. Wyprowadzę je z narodów, zgromadzę je z ziem i przyprowadzę je do ich ziemi, i będę je pasł na górach Izraela nad strumieniami i po wszystkich zamieszkałych miejscach tej ziemi. I teraz werset 16. Będę szukał zagubionej i przyprowadzę spłoszoną, obwiążę [to, co] złamane, i posilę słabą.

Zatem to Mesjasz jest tym, który idzie szukać zagubionych owiec. Przyszedłem do zagubionych owiec Domu Izraela. Przyszedłem zgromadzić te, które zostały rozproszone. Jego śmierć, pogrzeb i zmartwychwstanie rozpoczęły ten proces. On wysyła uczniów do narodów, by byli Jego świadkami – mówi – by zabrali dobrą nowinę o królestwie pomiędzy narody. Bo tam są Moje owce. One są zagubione. A wy tam idźcie i dzielcie się z nimi dobrą nowiną, bo, widzicie, nasiona odkupienia są wysiewane. W wyznaczonym czasie ziarno wyrośnie i eksploduje owocowaniem. Wtedy powie, wystarczy, pora już zebrać owoc. Czas, by zebrać Moje zagubione owce.

W tym, co czytaliśmy u Jeremiasza, przyrównuje On Swój lud do owiec. I wspomina też fakt, że kiedy będą zebrane razem, nastąpi pojednanie dwóch grup. Dwie staną się jedną. Przeczytam wam Jer 50:4-6, który mówi.

W tych dniach i w tym czasie, mówi Jahwe, przyjdą synowie Izraela, a wraz z nimi synowie Judy; będą szli w płaczu i będą szukać Jahwe, swego Boga. Będą pytać o drogę na Syjon i [zwróciwszy] tam swoje twarze, [powiedzą]: Chodźcie i przyłączmy się do Jahwe wiecznym przymierzem, które nie ulegnie zapomnieniu. Mój lud był trzodą owiec zbłąkanych, ich pasterze wiedli ich na manowce, po górach ich rozegnali. Schodził z góry na pagórek, zapomniał o swoim legowisku.

Przeczytałem to, by podkreślić, że Jego lud to zagubione owce i On przychodzi, by odnaleźć te zagubione owce. Mówi i podkreśla również coś takiego, że zbierze dwie grupy i uczyni z nich jedną. Określi ich tutaj mianem dzieci Izraela i dzieci Judy, które zejdą się razem. Bo, powtarzam, musicie zrozumieć, że po śmierci Salomona synowie Izraela i synowie Judy zostali rozdzieleni. Mamy podzielone Królestwo. I znów podkreślę pytanie zadane Mesjaszowi w Dz. Ap. 1, czy to teraz przywrócisz Królestwo Izraelowi? Jest wyznaczony czas, by zlitować się nad Syjonem. A ten wyznaczony czas zbiega się ze zgromadzeniem Jego ludu spomiędzy narodów i uczynieniem z dwojga, jedno.

Przeczytam wam teraz, co Mojżesz miał do powiedzenia na ten temat. Zobaczymy tu, kiedy to zgromadzanie się pojawi i skąd ono zacznie nabierać kształtu. W 5 Mojż. 4:27-31 Mojżesz rzekł:

Jahwe rozproszy was między narodami i mało z was zostanie pośród narodów, do których Jahwe was zaprowadzi. Tam będziecie służyli bogom, dziełom ludzkich rąk, drewnu i kamieniowi, które nie widzą ani nie słyszą, nie jedzą ani nie wąchają. Jeśli jednak stamtąd – stamtąd – będziesz szukać Jahwe, swego Boga – spośród narodów – wtedy znajdziesz [Go], jeśli będziesz Go szukał całym swym sercem i całą swą duszą. Gdy znajdziesz się w ucisku i spotka cię to wszystko w ostatnich dniach, jeśli wtedy zawrócisz do Jahwe, swego Boga, i będziesz słuchał jego głosu; Ponieważ Jahwe, twój Bóg, jest miłosiernym Bogiem, nie opuści cię ani cię nie zniszczy, ani nie zapomni o przymierzu z twoimi ojcami, które im poprzysiągł.

Czyli ten fragment również nam mówi, że byli wypędzeni, byli tam rozproszeni, jak owce, tam, pośród narodów. Potem pojawi się pasterz i zbierze swoje zagubione owce. Gdzie je odnajduje? Pomiędzy narodami. I ważniejsze – gdzie one Go odnajdują? Tam, pomiędzy narodami. Kiedy Go odnajdą? W czasach ostatecznych! Gdy te wszystkie rzeczy zaczną się dziać. W czasach ostatecznych, gdy czasy pogan zbliżą się ku końcowi i Bóg przygotuje się do powiedzenia ‘daj‘ – wystarczy. I ustanowi to ograniczenie. Wtedy się to stanie, a oni będą pomiędzy narodami, gdy to się wydarzy. Jest jeszcze coś fascynującego dla mnie w tym, co tu przeczytaliśmy. Mojżesz powiedział: będziecie szukać Jahwe, waszego Boga i go znajdziecie, gdy będziecie Go szukać całym sercem i duszą.

Rdzeniem słowa przetłumaczonego jako ‘znaleźć Go’ jest ‘maca‘, i literuje się go mem, cade, alef. Maca. Jest fonetycznie zbliżone do tego słowa – maca(h). Mem, cadi, hej. A macamem, cadi, hej – to przaśny chleb, jaki jemy w czasie Święta Przaśników. Rozpoczynamy nim, gdy siadamy do spożycia Pesach, Paschy. Czemu o tym wspominam? W dniu zmartwychwstania dwóch uczniów Jaszua idzie do Emaus, dyskutując o wydarzeniach dnia. Spotykają obcego, który pyta ich, dlaczego są tacy smutni i o czym rozprawiają? Oni mówią, że Ten, którego uważali za Wyzwoliciela Izraela, został wydany poganom; ukrzyżowali Go. A dzisiejszego ranka słyszeli, że Jego ciała nie ma w grobie, i to już trzeci dzień. On zaś wspominał im, że wstanie trzeciego dnia, i po prostu zastanawiamy się, co się dzieje. Więc ten obcy mówi do tych dwóch: dlaczego jesteście tacy powolni w uwierzeniu w to, co wszyscy prorocy pisali. Czyż Mesjasz nie miał cierpieć tych rzeczy, a potem wejść do Swojej chwały? A potem, począwszy od Mojżesza i Proroków, zaczął im wszystko wyjaśniać, co zostało o Nim napisane. Gdy tak sobie idą dalej, dochodzą do swojego domu i wydaje się, że obcy zamierza iść dalej, więc oni namawiają Go, by wszedł do domu. I gdy weszli – pamiętacie, to dzieje się w czasie Święta Przaśników? – wzięli macę. I gdy On wziął macę, pobłogosławił i złamał tę macę, ich oczy się otworzyły. Czyż nasze serca nie pałały, gdy On mówił? Moja myśl? Istnieje fonetyczna relacja między słowem na przaśny chleb, macę, którą łamie Mesjasz i wtedy otwierają się oczy tych ludzi, i rozpoznają Go, a słowem, które tłumaczone jest jako ‘znaleźć‘, jakie użyte jest w 5 Mojż. 4. Że ludzie, pomiędzy narodami, będą służyć bożkom z drewna i kamienia, zaczną szukać Jahwe, zaczną Go usilnie poszukiwać, i oni Go ‘maca‘, znajdą, gdyż będą Go szukać z całego swego serca i całej swej duszy. Uważam to za bardzo interesujące, gdyż żyjemy w dniu i w czasie, pomiędzy narodami, w czasach ostatecznych, gdy tak wielu Jego ludzi zaczyna powracać do korzeni swojej wiary. Siadają sobie, biorą udział w Pesach, biorą sobie macę – coś, co jest dla nich bardzo obce – i łamią tę macę, dyskutując sobie nad cierpieniem Mesjasza, i widzą Go w zupełnie inny sposób. Widzą Go nie tylko jako chrześcijańskiego Zbawiciela, ale zaczynają postrzegać Go i rozumieć Go, i przyjmować Go jako Mesjasza Izraela. Takie coś się teraz dzieje. Dla mnie wiąże się to z tym, że czas na zlitowanie się nad Syjonem nadszedł. A Jego słudzy radują się jego kamieniami i litują nad jego prochem. To są znaki, że żyjemy w czasie, o jakim wspominał Mojżesz w 5 Mojż. 4. Żyjemy w czasie, gdy dominacja pogan i deptanie Izraela szybko zmierza ku końcowi, i rozpoczyna się przywracanie Królestwa Izraelowi.

Łącząc te dwie rzeczy razem, otrzymujemy to – Pełnię Pogan. Lecz zanim do tego przejdziemy, porozmawiajmy o czymś, co Piotr wspomina w Dz. Ap. 3, a jest to, że niebiosa przyjmą Mesjasza, że ukryją Mesjasza, jeśli wolicie, aż do czasu przywrócenia. Lub jak podają niektóre tłumaczenia, odnowienia wszystkich rzeczy. Gdy Piotr wspomina o tym w Dz. Ap. 3, to nieco wcześniej mówi tam o pokucie. By wasze grzechy zostały wykreślone. I potem mówi, by nadeszły czasy odświeżenia lub czasy odnowienia od obecności Pana. I by posłał wam Jaszua, Mesjasza, który był wam głoszony, którego niebiosa muszą przyjąć aż do czasu odnowienia wszystkich rzeczy. To, co chcę, byście tu zobaczyli, jest to, że proces, o jakim wspomina tu Piotr – upamiętanie – które prowadzi do przebudzenia, kończy się odnowieniem wszystkich rzeczy. Przywróceniem rzeczy do stanu, w jakim miały być. Przywróceniem rzeczy do ich zamierzonego stanu. Takiego, jak były pierwotnie. I jest tego wiele aspektów. Jednak pozostańmy w tym kontekście, że On przywróci Królestwo Izraelowi. Kiedy narody nie będą już panowały nad Izraelem i nad Bożym ludem. I by się tam dostać, musi nastąpić upamiętanie, które prowadzi do przebudzenia, które prowadzi do odnowienia. To dlatego w Dz. Ap. 1 Mesjasz częściowo mówi Swoim uczniom, idźcie do Jerozolimy, Judei, Samarii, aż na krańce świata, i bądźcie Moimi świadkami. Gdyż ludzie muszą się odwrócić od tych bożków z drewna i kamienia. Muszą się odwrócić od tych innych filozofii, jakie wzięli spomiędzy narodów i od wszystkiego, co te narody robią. Muszą się od tego odwrócić, skruszyć, by ich grzechy zostały wymazane, i wtedy ich odnowię. A gdy będę ich odnawiał, skończy się tym, że wszystkie rzeczy zostaną odnowione. To jest, Królestwo zostanie znów przywrócone i stanie się znowu jedno.

Ten proces odnawiania, o jakim mówi Piotr, jest nam także ukazany u Ozeasza 6. Przeczytam wam wersety 1 i 2.

Chodźcie i zawróćmy – tu mamy to nawrócenie (szuw). Od szuw pochodzi teszuwa, czyli nawrócenie. Chodźcie i zawróćmy do Jahwe, bo on [nas] poszarpał i on nas uzdrowi; uderzył, a opatrzy nasze [rany]. Kiedy On to uczyni? Cóż, Mojżesz powiedział, że w czasach ostatecznych. Oto jak przedstawia to Ozeasz. Ożywi nas po dwóch dniach, a trzeciego dnia wzbudzi nas i będziemy żyć przed jego obliczem.

Czyli po dwóch dniach mamy przebudzenie, które następuje po upamiętaniu, a w trzecim dniu On nas podniesie (wzbudzi) – tutaj mamy odnowienie – byśmy żyli przed Jego obliczem. Bo odnowienie wszystkich rzeczy to, że król siedzi na Swoim tronie i panuje z Syjonu, a Jego lud został na powrót zgromadzony, podniesiony, że tak powiem, by żyć w Jego obliczu. Zatem Ozeasz mówi tymi samymi słowy, co mówił Piotr. Zaś Piotr powtarza to, co mówił Ozeasz, że On nas uzdrowi, gdy wrócimy do Niego. A potem nas odnowi – powiedziane jest, że po dwóch dniach. Wierzę, że odnosi się to do faktu, że Mesjasz, który jest ziarnem pszenicznym, idzie do ziemi i umiera, by mogło z tego wyróść wiele owocu. Umarł jakieś 2000 lat temu. Zmartwychwstał jakieś 2000 lat temu. A u Pana dzień jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień. Oznacza to, że Mesjasz udał się do grobu i powstał z niego jakieś dwa dni temu. Proroczo patrząc, jesteśmy u końca tych dwóch dni i On nas odnawia.

Wyrosłem w kościele zielonoświątkowym i za mojego dzieciństwa przebudzenie (odnowienie) oznaczało, że przyjeżdżał do miasta jakiś człowiek i przez bity tydzień miał zwiastować co wieczór. Generalnie przez ten tydzień nie miałeś żadnego życia, bo musiałeś siedzieć w kościele. I dla mnie tym było przebudzenie. Jednak ożywienie to tchnięcie życia z powrotem w ciało, które jest uśpione, lub chore, lub martwe. Musi zostać ożywione. Gdy zbliżamy się do końca tego millenijnego dnia, jest dla mnie fascynujące, że to teraz ludzie, wierzący w Mesjasza, chrześcijanie zaczynają rozumieć, przyjmować i powracać do korzeni swojej wiary. I rozumieć, że całe Boże Słowo jest dla wszystkich Bożych ludzi. Chodźcie i powróćmy do Niego to także – chodźcie i powróćmy do Jego dróg. On nas odnawia. A to doprowadzi nas, do czego? Trzeciego dnia On nas podniesie, byśmy żyli przed Jego obliczem. Żyjemy na progu odnowienia wszystkich rzeczy. I przywrócenia Królestwa Izraelowi. Wracamy do Dz. Ap. 3, gdzie Piotr powiedział, że Bóg mówił o tym, odkąd powstał świat. A zatem oznacza to oczywiście, że mówił o tym od Księgi Genesis, od opisu stworzenia, od Ogrodu.

Jednym aspektem tego, jaki znajdujemy na początku, na jakim chcę się skupić to – Adam i kobieta. Jak Adam został uformowany z prochu ziemi, Bóg tchnął w jego nozdrza dech życia i stał się on duszą żyjącą. Potem Bóg stwierdził, że niedobrze być człowiekowi samemu, więc uczynię mu pomoc – dokładnie przeciwną pomoc – tak jest napisane. Nagido po hebrajsku – jego przeciwieństwo. Gdy do tego dochodzi, sprawia, że Adam zapada w sen i gdy on śpi, wyciąga z jego boku żebro – ‘resztka Adama’ wychodzi z jego boku – i z tego żebra czyni kobietę. Potem przedstawia kobietę Adamowi. Kiedy Adam ją widzi, mówi, kość z mojej kości, ciało z mego ciała. Mojżesz to komentuje i mówi, z tego powodu opuści człowiek swego ojca i matkę, i przyłączy się do żony, i tych dwoje stanie się jednym ciałem. A kiedy staną się jednym ciałem, kiedy dwa przeciwieństwa, mimo że są tego samego gatunku – a to jest istotna sprawa – gdyż Adam szukał pośród wszystkich zwierząt, jakie zostały stworzone, nazywając je po imieniu, ale – Biblia mówi – nie znalazł tam pomocy. Bo to musi być ten sam gatunek. Nie można mieszać dwóch różnych gatunków. Jest to istotna sprawa, o jakiej porozmawiamy później. Ona jest inna, ona pochodzi z niego. Ona jest stworzona z ‘resztki’, jaka z niego pochodzi, ale jest inna, jest przeciwieństwem. Jest mu przeciwna w wielu rzeczach, ale chodzi o to, że tych dwoje staje się jednym. I w konsekwencji są w stanie wydać życie.

Co nam to zatem mówi o odnowieniu wszystkich rzeczy? Cóż, jeśli rozważycie, że Bóg uformował naród, zwący się Izrael, który notorycznie przysypiał – mówiąc duchowo – podczas jednej z takich drzemek, gdy Jaszua chodził po ziemi, oni nie potrafili, lub nie chcieli uznać w Nim Mesjasza. Musiał być więc wzięty na drzewo. Gdy wisiał na drzewie, rozcięto Mu bok, gdy przebiła Go włócznia, i wypłynęła krew i woda. On zmarł na tym drzewie, został położony w grobie i trzeciego dnia zmartwychwstał. A następnie, już po tym, mówi Swoim uczniom, by szli do Jerozolimy, Judei, Samarii i po krańce świata, i byli Jego świadkami. Widzicie, była resztka pomiędzy tym pokoleniem, która uwierzyła, że jest On Mesjaszem. Wyszli oni z tego ludu i udali się do narodów. I z ich świadectwa uformowało się inne ciało. Historycznie jest ono znane jako kościół. Podczas gdy tym drugim jest Izrael. I już od wielu stuleci te dwa ciała żyją przeciwnym życiem. Są sobie przeciwne na wiele sposobów, ale nadchodzi czas, gdy te dwa zejdą się razem i staną się jednym. I wszystkie rzeczy zostaną odnowione. Wtedy dopiero rozpocznie się prawdziwe życie. Pojawi się owoc, gdy te dwa staną się jedno. To jest tylko jeden z przykładów, jak od samego początku Bóg Ojciec mówił o odnowieniu.

Pokażę wam kolejny przykład obrazu, jaki próbuję tu namalować. Jest on wzięty z Mateusza 17. Jest to wtedy, gdy Jaszua zabrał Piotra, Jakuba i Jana na wysoką górę i został przed nimi przemieniony. Biblia mówi, że Jego oblicze jaśniało jak słońce, a Jego szaty były białe jak światło. Stoją tam z Nim Mojżesz i Eliasz. Rozmawiają z Nim. Piotr jest przepełniony sceną rozgrywającą się przed nimi i mówi, dobrze nam tu być, postawimy ‘sukka‘ dla Ciebie, dla Mojżesza i dla Eliasza. A potem pojawia się głos, mówiący z chmury i mówi: Piotrze – to moje tłumaczenie – zamilcz, to jest Mój syn, macie Go słuchać! Gdy upadli na twarz, podszedł do nich Mesjasz i mówi, nie chcę, abyście się bali. Oni spoglądają w górę i oczywiście On już jest taki, jaki był. Nie jest przemieniony. Ale widzieli tę wizję. Ten obraz rysuje nam bardzo ważny portret takiej myśli, a jest nią – dwóch schodzi się razem w jedno. Oni skupiają się na Mesjaszu, Jaszua. Mojżesz – wiemy, kim on jest. Znamy jego pochodzenie. Eliasz – wiemy o nim; znamy, co jest o nim napisane. Ale są to dwaj świadkowie, że Jaszua jest Mesjaszem, że jest Synem Boga. Mojżesz i Eliasz. Oni są obrazem dwóch świadków. Wszystko musi się opierać na dwóch lub trzech świadkach. Jest tam Mojżesz, by świadczyć i jest Eliasz, by świadczyć. A co więcej, Mojżesz reprezentuje Torę. Oczywiście – on ją napisał – albo Bóg mu ją dyktował, by ją napisał. Eliasz reprezentuje proroków. Czyż Mesjasz nie miał wycierpieć tych rzeczy? – pytał się uczniów po drodze do Emaus. Począwszy od Mojżesza i proroków zaczął im wyjaśniać wszystko, co zostało o Nim napisane. Czyli Mojżesz jest Torą, świadczącą, że Jaszua jest Mesjaszem. Eliasz, reprezentujący proroków, świadczy, że Jaszua jest Mesjaszem.

Ale chcę z tym pójść krok dalej. Wiemy, że etnicznie Mojżesz jest Izraelitą, był z plemienia Lewiego. Znamy imię jego ojca, wiemy, kim był; znamy, kim była jego matka. Etnicznie jest Izraelitą. Ale o Eliaszu nie mamy takiej informacji. Nie wiemy, kim była jego matka; nie wiemy, z jakiego plemienia pochodzi. I prawdę mówiąc, mamy powody wierzyć, że nie urodził się on Izraelitą, że urodził się pomiędzy narodami. Dlaczego to mówię? Bo w 1 Król. 17:1, mówiącym o Eliaszu, przedstawiającym nam Eliasza, mówi nam, że był on Tiszbitą, mieszkańcem Gileadu. Po hebrajsku jest tam powiedziane: był on hatiszbi (Tiszbitą), mitoszawe (z mieszkańców). lecz jeśli spojrzycie na słowo toszaw, toszawe, przetłumaczone jako mieszkańcy, tak naprawdę oznacza ono to: obcy, przechodzień, rezydent, cudzoziemiec. Innymi słowy, Eliasz był ’tiszbitą’, nie dlatego, bo stamtąd pochodził, ale z powodu tego, od kogo pochodził. Eliasz był tiszbitą, bo wywodził się z rezydentów, obcych, przechodniów, cudzoziemców, ludu spośród narodów, które dołączyły do Izraela. A co ważniejsze – do Boga Izraela. Czyli tam, na górze, stoją nie tylko Mojżesz i Eliasz, Torę i proroków świadczących, że On jest Mesjaszem. Ale mamy tam naturalną gałązkę i mamy dziką gałązkę, schodzące się razem do korzenia, świadczące, że On jest Mesjaszem.

Wrócimy do was za chwilę.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – Pełnia-Pogan-3.pdf