28. Koniec Objawiony w Początku – Zderzenie Światopoglądów – 8

Koniec Objawiony w Początku – Zderzenie Światopoglądów – 8

 

Zapraszam na odcinek podsumowujący cykl „Zderzenie Światopoglądów”.

______________________________________________________________________

______________________________________________________________________

Poniżej zamieszczam skrypt z tego nauczania:

Zderzenie Światopoglądów
część 8

Cześć i witam, chyba w ostatnim odcinku pt. „Zderzenie Światopoglądów”. Przez ostatnie kilka tygodni rozmawialiśmy o różnicach między stworzeniem i ewolucją. Nie tylko organicznym stworzeniem i ewolucją, lecz także teologicznym. Ostatnim razem, gdy tu byliśmy, mówiłem o wyciąganiu ogólnych wniosków na podstawie marnych dowodów. Co widać było na przykładzie skamielin. Mówiliśmy o rozwoju człowieka i o tych wszystkich pełnych postaciach poskładanych ze skromnych lub w niektórych przypadkach z żadnych dowodów w ogóle. Zakończyliśmy, przenosząc to do Pisma.

Wspominaliśmy o Rzym 6:14. Przejdźmy na chwilę na ekran i przeczytajmy ten werset. Chciałbym porozmawiać o tym bardziej szczegółowo. Rzym 6:14 mówi: Grzech bowiem nie będzie nad wami panował, bo nie jesteście pod prawem, lecz pod łaską. A wniosek, jaki z tego wyciągamy, jest taki, że Chrystus uwolnił nas… ups, chyba mam zły slajd, przełączcie na mnie, już tak mieliśmy. Grzech bowiem nie będzie nad wami panował, bo nie jesteście pod prawem, lecz pod łaską. Wniosek, jaki z tego wyciągamy, jest taki, że Mesjasz uwolnił nas od Prawa. Porozmawiajmy o tym przez chwilę.

Po pierwsze, zasada nasienia, o jakiej mówiłem wcześniej. Paweł mówi o tym i używa tego słowa częściej niż ktokolwiek inny, z wyjątkiem Mojżesza – o czym też mówiłem. Uczy o tej zasadzie przez całe Pismo, a zasada jest po prostu taka: jeśli nie masz nasienia Bożego Słowa w sobie, to nie możesz wydać owocu tego nasienia. Paweł denerwował się na faryzeuszów, saduceuszów i braci, z jego krwi, o to, że próbowali wydać owoc, nie mając nasienia. Gdyż od samego początku człowiek ma ten dylemat, że odpadł od Ojca. Z rolniczego zaś punktu widzenia, jeśli mam w sobie tylko nasienie człowieka, albo nasienie drzewa poznania dobrego i złego, to wydam tylko dobro i zło. Nie jestem w stanie wydać owocu naturalnego drzewa, Drzewa Życia – jeśli wolicie, jeśli nie mam w sobie jego nasienia. Jeśli nie czerpię z tego nasienia, nie wydam jego owocu. Tak więc od samego początku człowiek jest skazany na własny owoc. Od samego początku człowiek jest pod prawem i grzech panuje nad człowiekiem. Gdyż nie ma w sobie Bożego Słowa, by dawało mu moc do pokonania grzechu. Tak więc wszyscy ludzie są pod prawem. Widzicie, a my jesteśmy uczeni, że rzeczy z Nowego Testamentu są nowe. A jak mówiłem wcześniej, one nie są nowe, tylko prawdziwe. Więc wszyscy ludzie – Paweł uczy – są pod prawem, dopóki nie znajdą się pod łaską. I teraz gdy jesteś zbawiony z łaski i masz Jego Słowo w sobie, jesteś teraz w stanie wydać owoc tego drzewa. Jeśli jesteś tylko dzikim drzewem oliwnym lub naturalną gałęzią, która została odłamana, to nie wydajesz owocu tego drzewa. Jesteś pod panowaniem tego drzewa, w jakim tkwisz. Gdyż wszyscy ludzie podlegają temu panowaniu.

Podam wam tego przykład – mamy go w 1 Mojż. 5. Jeśli udamy się do 1 Mojż. 5, oto co mówi – 1 Mojż.5:1 mówi tak: To jest księga rodu Adama. W dniu, w którym Bóg stworzył człowieka, uczynił go na podobieństwo Boga. Pierwszy werset, po raz pierwszy mówi, że w dniu, w którym Bóg stworzył Adama, stworzył go na Swój obraz. Potem czytamy werset drugi, który mówi: Stworzył ich mężczyzną i kobietą; błogosławił ich i nadał im imię Adam w dniu, w którym zostali stworzeni. Czyli Duch Święty przypomina wam – to jest drugi świadek – dwa razy mówi nam, że to w dniu, w którym zostali stworzeni, byli na podobieństwo Boga. Zwróćcie teraz uwagę na zmianę myśli, gdy czytamy werset 3: Adam żył sto trzydzieści lat i spłodził [syna] na SWOJE podobieństwo, na SWÓJ obraz, i nadał mu imię Set. Dlaczego Duch Święty powiedział nam, że począwszy od Seta, oni są na podobieństwo Adama, na jego obraz? Dlatego, że między 3 a 5 rozdziałem Genesis zaszła diametralna zmiana. A jest nią to, że człowiek zgrzeszył i odwrócił się od Boga, a On wypędził go z Ogrodu. Odtąd człowiek będzie wydawał na swoje podobieństwo. Zasada – dany rodzaj rodzi dany rodzaj. Od tego momentu człowiek wydaje tylko… fizyczne nasienie, wydaje tylko fizyczne nasienie. I według Saula, czyli Pawła, ciało i krew, czyli to, co pochodzi z fizycznego nasienia, nie odziedziczy Bożego Królestwa. Jeśli Boże Królestwo jest reprezentowane przez Jego Dom, tę pierwszą literę w słowie Bereszit z pierwszego wersetu, i nikt w nim nie będzie, bo są oddzieleni od Boga, to Bóg ma problem przed Sobą. Albowiem Bóg tak umiłował cały świat, że dał Swego jednorodzonego syna. A ponieważ miłuje cały świat, ma teraz przed Sobą problem.

I chcę wam powiedzieć, że daje antidotum na problem w imionach od Adama do Noego. Jest to jedno z tych miejsc, gdzie trudno to ujrzeć po polsku. Ale jeśli spojrzycie na to w języku, w jakim zostało to napisane, to nagle te rzeczy wychodzą, jakich nie tylko nie widać w polskim, ale również w greckim, w greckim Starym Testamencie. Natomiast ujrzycie to w hebrajskim, gdyż hebrajskie imiona od Adama do Noego rozwiązują problem człowieka, oddzielonego od Boga, wydającego teraz potomstwo na podobieństwo Adama, a nie Boga. Co oznacza, że od tego momentu wszyscy ludzie są pod panowaniem grzechu i pod prawem. Gdyż nie mamy tu trzech lub czterech różnych opcji. Jesteś albo pod prawem, albo jesteś pod łaską. Jeśli nie jesteś pod łaską, czyli innymi słowy, nie otrzymałeś Jego nasienia, to będziesz wydawał tylko z drzewa, którego nasienie jest w tobie, czyli dobra i zła. Jesteś przeklęty i potępiony; wszyscy ludzie, od początku, są potępieni. Bóg zatem rozwiązuje problem w imionach od Adama do Noego. Oto co te imiona znaczą po hebrajsku, zaczynając od Adama:

Człowiekowi przeznaczony jest śmiertelny znój, lecz błogosławiony Bóg zstąpi na dół, ucząc, że Jego śmierć przyniesie zdesperowanym pocieszenie albo wytchnienie.

Więc rozwiązuje problem, pokazując nam, że to On jest Tym, że to poprzez krew itd. Że to ona przykryje teraz człowieka, by z powrotem przywrócić człowieka na Boży obraz. To dlatego muszę się na nowo narodzić. Jeśli jestem stworzony na Boży obraz, czego się nas tradycyjnie uczy… Ileż to razy słyszeliśmy ludzi, jak mówili, bądź co bądź jestem stworzony na Boży obraz. Nie, nie jesteś. Żaden z nas, żyjących dzisiaj, nie jest obrazem Boga. Wszyscy zostaliśmy zrodzeni na obraz Adama. To dlatego musimy się narodzić na nowo, byśmy zostali przywróceni do Bożego obrazu. On zasiewa Swoje nasienie w nas, bo na razie mamy w sobie tylko nasienie człowieka. Jeśli już jestem stworzony na obraz Boga, to po co miałbym się na nowo rodzić? Co może być lepszego niż bycie na Boży obraz? Prawda jest taka, że Pismo – grunt i dowód – uczy, że nie urodziliśmy się w ten sposób. Jesteśmy urodzeni na obraz Adama i dlatego musimy przyjąć Jego nasienie, byśmy mogli wydać Jego owoc. Tak właśnie wygląda kontekst Rzymian 6.

Drugą rzecz, jaką musimy sobie uświadomić, jest to, że jest tam powiedziane ‘a nie pod prawem’. I zakładamy – bazując na naszym religijnym nauczaniu – że ilekroć słowo ‘prawo’ pojawia się w Nowym Testamencie, to mówi o Torze. Jeśli byłbyś urodzony w ortodoksyjnym systemie, to faktycznie prawo rozumiałbyś jako Torę, gdyż tak cię tego nauczono. Ale widzicie, jeśli nie macie relacji, jeśli nie ma ducha, jeśli nie ma relacji, to jesteś tylko pod tym. A ponieważ jesteś w tej samej sytuacji, co Adam po upadku, jesteś przeklęty – bo nie będziesz przestrzegał Tory. Jeśli zaś urodziłeś się domu, który był w Rzymie lub w Grecji, albo na jakiejś wyspie, to mamy tam rzymskie prawo, greckie prawo, naturalne prawo, głupie prawo; jest pełno różnych praw i każdy z nas się pod nimi rodzi. I jeśli nie przyjąłeś łaski, a jest to jedyna rzecz, na jaką możesz odpowiedzieć, to Bóg wie, że z tego powodu jesteś przeklęty. To dlatego nieco później powie, skoro Go teraz przyjąłeś i jesteś pod łaską, możesz teraz dać swoje członki ku świętości i sprawiedliwości. Teraz możesz wydawać owoc naturalnego drzewa, bo jesteś do niego wszczepiony. Bo teraz masz nasienie. Ale widzicie, my automatycznie zakładamy, tak się nas uczy, że prawo to mowa o Torze.

Problem z tym jest taki, że jest inne prawo, które dominuje w waszym NT, prawo faryzejskie, zwące się ‘uczynkami prawa’. Istnieje na to hebrajskie słowo I tym hebrajskim słowem jest takanot. Takanot oznacza, tłumaczy się jako przepisy lub miary faryzeuszów, a nie Mesjasza. On był doskonałym Słowem Boga. Pamiętacie, oni dodali do Bożego Słowa i ujęli z niego. Tak więc używali swoich własnych miar i przepisów. Rdzeniem jest takan, t-a-k-a-n. Hebrajskie takan oznacza mierzyć coś. To także hebrajskie słowo na przepis. To tak, abyście wiedzieli, o czym tu mówimy. To, że jest powiedziane prawo, nie oznacza to zaraz, że jest mowa o Torze.

Podam wam przykłady z życia. Wiele lat temu, może nie tak wiele, kilka lat temu, gdy zacząłem jeździć, gdy zacząłem robić to na stałe. Robię już to od dłuższego czasu. Jeździłem i uczyłem ludzi, oni dzwonili do mnie do domu i zapraszali, bym mówił na ich społecznościach. Dzwonili do mojej żony Carol i pytali, czy mogłabyś coś polecić, co Brad lubi, albo czego nie lubi? Czy możesz powiedzieć, co lubi i czego nie lubi? Czy jest jakieś jedzenie, które lubi i którego nie lubi? Czy lubi wielkie poduszki, czy też małe poduszki? Czy lubi spać w hotelach, czy też woli spać u ludzi, w domach? Bla, bla, bla, takie pytania zadawali. Carol na początku mówiła im tak, teraz już tego nie robi. Mówiła, wiecie, jeśli naprawdę chcecie uszczęśliwić Brada, jeśli naprawdę chcecie uszczęśliwić Brada, zróbcie mu placek kukurydziany. Brad je uwielbia. Powodem, dlaczego tak mówiła, było to, bo wiedziała, że uwielbiałem placek kukurydziany mojej mamy. Wychowałem się w takiej wyższo-średniej klasie. Nie byliśmy biedni i brudni – dlatego o tym wspominam. Raz w tygodniu, dlatego że mój ojciec został tak wychowany, raz w tygodniu chcieliśmy, by mama robiła placek kukurydziany, który wkładaliśmy sobie do szklanki mleka. Mama robiła placek kukurydziany, a my wkładaliśmy to sobie do szklanki z mlekiem. I potem wyjadaliśmy to ciasto z tej szklanki mleka. Mówię o tym, że tak robiliśmy, nie dlatego, iż byliśmy biedni, jedliśmy to, bo to uwielbialiśmy. Uwielbialiśmy placek kukurydziany w mleku. Carol to wiedziała, więc mówiła, zróbcie mu placek kukurydziany, by zrobić na Bradzie wrażenie. Tak więc jestem gdzieś na konferencji lub seminarium, wracamy do kogoś do domu, powiedzmy o 10:30 w nocy, oni się pytają, czy jestem głodny, a ja odpowiadam, chyba nie powinienem już jeść o tej porze, ale tak, jestem nieco głodny. Kładą na stole placek kukurydziany, mało nie oszalałem, skąd wiedzieliście, że uwielbiam placki kukurydziane? Oni oczywiście odpowiadają, modliliśmy się do Ojca i Ojciec nam odpowiedział. Nieważne. W rzeczywistości to Carol im oczywiście powiedziała. Wracając do historii, jem ten placek i mówię, nie mogę uwierzyć, że wiedzieliście, że lubię ten placek. Naprawdę uwielbiam placek kukurydziany, biorę go i zaczynam jeść, nie uwierzycie, jak cudowny… ojej… spójrzcie, co się okazało. Ten placek kukurydziany, tak naprawdę, był okropny. Oni nazywali to plackiem kukurydzianym, ale to nie był placek mojej mamy. Oni to tylko nazywali plackiem kukurydzianym. Mówiąc wprost, oni nie mieli tego samego przepisu, co moja mama. Używali tych samych słów ‘placek kukurydziany’, ale dla mnie on nim nie był, bo oni mieli inny przepis.

Zatem w I wieku, a nawet i dzisiaj, we współczesnym Izraelu, mamy wybiórczą grupę ludzi, którzy nazywają to Torą, ale zmienili oni przepis. Dodali do przepisu rzeczy, jakie do niego nie należą, lub też usunęli rzeczy, jakie powinny tam być i nazywają to plackiem kukurydzianym. To właśnie z tym Jaszua miał problem z faryzeuszami i innymi. Chodzi o to, że oni nazywali to Torą, lecz pododawali i poujmowali z niej. Zauważycie, że wiele razy właśnie z tym rozprawiał się Paweł, szczególnie w liście do Galacjan, gdzie rozprawia się z przepisem lub prawem ‘uczynki prawa’. W liście do Galacjan w szczególności omawia to wyrażenie ‘uczynki prawa’. Nie możecie więc automatycznie zakładać, że mówi o Torze, bo oni mieli swoje własne przepisy (prawa).

I wracając, jeśli przeczytacie sobie kontekst Rzymian 6 – wróćmy do tego szybciutko. Jeśli spojrzycie na kontekst Rzym 6, to mówi on tam o grzechu. Mówi o tym, że stary człowiek, począwszy od wersetu 4 – Rzym 6:4 – Zostaliśmy więc pogrzebani z nim przez chrzest w śmierci, aby jak Mesjasz został wskrzeszony z martwych przez chwałę Ojca, tak żebyśmy i my postępowali w nowości życia. Jeśli bowiem zostaliśmy z nim wszczepieni – zwróćcie tu uwagę na rolnicze określenia, jakich tu używa – Jeśli bowiem zostaliśmy z nim wszczepieni w podobieństwo jego śmierci, to będziemy też [z nim wszczepieni] w podobieństwo zmartwychwstania. Zwróćcie teraz uwagę na to, co mówi w wersecie 6. Wiedząc o tym, że nasz stary człowiek został ukrzyżowany razem [z nim], aby ciało grzechu zostało zniszczone, żebyśmy już więcej nie służyli grzechowi. Jeśli masz w sobie tylko nasienie drzewa poznania dobra i zła, to będziesz wydawał tylko jego owoc i to nazywa się starym człowiekiem. To ciało grzechu ulega zniszczeniu. Dlatego Paweł stale i stale mówi, że zapłatą za grzech jest śmierć. Mesjasz umarł, by uwolnić nas od kary za grzech, jaką jest śmierć. Czyli umarł za nasze grzechy, a nie, by uwolnić nas od Bożych przykazań. To nie jest prawdą, to nigdy nie było uczone. Jest to ewolucyjne, darwinistyczne myślenie, jakie wtedy mieli, że została ona (Tora) odrzucona, zanikła i została zastąpiona łaską. Łaska i Tora istniały razem od samego początku. Jedno nie wyewoluowało z drugiego. Łaska nie wyewoluowała z praw, dodatki prawa nie odpadły i nie zostały zastąpione dodatkiem łaski. One współistniały od samego początku. Miłosierdzie i łaska przyszły przez Mesjasza, który… jest od samego początku. To skupia się na tym, że to stary człowiek umiera. Musicie to rozumieć, gdy dojdziecie także do Rzymian 7, gdzie jest mowa o starym człowieku, który był nakreślony w Rzymian 6. Oraz to, że to stary człowiek musiał umrzeć. Teraz gdy masz Jego nasienie w sobie, jesteś nowym człowiekiem w Mesjaszu. Albo biorąc to bezpośrednio z greki do hebrajskiego, odnowionym człowiekiem w Mesjaszu. Teraz możesz wydać Jego owoc. I dlatego mówi dalej: Niechże więc grzech nie króluje w waszym śmiertelnym ciele, żebyście [mieli] mu być posłuszni w jego pożądliwościach. I nie oddawajcie waszych członków jako oręża niesprawiedliwości grzechowi, ale oddawajcie samych siebie Bogu. Dlaczego? Bo macie teraz Jego nasienie. … jako ożywieni z martwych i wasze członki jako oręż sprawiedliwości Bogu. Grzech bowiem nie będzie nad wami panował, bo nie jesteście pod prawem, lecz pod łaską. Cóż więc? Będziemy grzeszyć, bo nie jesteśmy pod prawem, ale pod łaską? Nie daj Boże! Czyż nie wiecie, że komu oddajecie siebie jako słudzy w posłuszeństwo, komu jesteście posłuszni, [tego] jesteście sługami: bądź grzechu ku śmierci, bądź posłuszeństwa ku sprawiedliwości?

Jeśli masz w sobie tylko nasienie drzewa poznania dobra i zła, to musisz być posłuszny temu, co ono produkuje. Tak więc jesteś pod nim, a ono zawsze będzie wydawało śmierć, gdyż to drzewo ma mieszankę dobra i zła. Lecz teraz, gdy masz Jego nasienie w sobie, teraz możesz wydawać Jego sprawiedliwość, bo to drugie nasienie reprezentowane jest przez naturalne drzewo z Rzymian 11. Od tego momentu możecie Mu się podporządkować.

Przejdźmy do kolejnego przykładu. W Piśmie mamy np. taki werset, Rzym 14:5, który mówi: Jeden bowiem czyni różnicę między dniem a dniem, a drugi każdy dzień ocenia [jednakowo]. Każdy niech będzie dobrze upewniony w swoim zamyśle. Z tego niby dowodu wyciągamy ogólny wniosek, że Chrystus uwolnił nas od sabatu. Z tego tu wersetu. Przełączcie na mnie. W tym wersecie Paweł mówi nam, że jeden traktuje jakiś dzień za lepszy i niech każdy jest o tym w sobie przekonany. Jest to w Rzymian 14, otwórzmy to sobie. Wciąż jesteśmy w liście do Rzymian. Od wersetu 6 mówi coś takiego. Kto przestrzega dnia, dla Pana przestrzega, a kto nie przestrzega dnia, dla Pana nie przestrzega. Kto je, dla Pana je, bo dziękuje Bogu, a kto nie je… itd. Wyciągamy z tego wniosek, że ponieważ Żydzi czczą dzień sabatu ponad wszystkimi dniami, i tak było przez cały czas, aż dotąd, i nagle zostało to usunięte i zmienione na to, że każdy dzień jest taki sam. Jednak kontekstem tego, o czym mówi Paweł, w ogóle nie jest szabat. On nawet tam nie wymienia szabatu. My wkładamy to do tekstu.

W kulturze tamtych czasów mamy wiele panujących religii gnostycznych. Chodzi o tamtą kulturę, w tamtych czasach. Te wszystkie religie, z jakich powychodzili ci nowi wierzący poganie, miały różne dni, które traktowały jako ważniejsze, które były ważniejsze dla ich bogów. On zwraca się tu do pogan w Rzymie. I pewne dni mieli oni lepsze np. na ślub. Tak na marginesie, współczesny judaizm robi to samo. Talmudyczny judaizm uważa jedne dni lepsze na ślub niż inne dni. Tak samo było z gnostycznymi religiami w tamtym czasie. Tak więc kultura, z jakiej wywodzili się poganie rzymscy, bo to do nich się tu zwraca, i mowa tu o tym, że wtorek jest lepszy na ślub niż czwartek lub środa, lub sobota. Tora nie uczy cię, że jakiś dzień jest lepszy na ślub od innego dnia. Mieli oni również naukę, że jeden dzień jest lepszy do pójścia na wojnę niż inny. Z powodu nauk różnych bożków, jakich czcili, jedne dni uważali za lepsze od drugich. Mieli lepsze dni do poczęcia niż inne dni – tak również uczyli. Ale Biblia nie uczy cię, że jakiś dzień jest lepszy na poczęcie dziecka, że jest lepszy dzień na poczęcie dziecka, od innego. Takie były nauki i tradycje pogan, którzy wychodzi ze swoich kultur. Tak więc Tora nie uczy, że jakiś dzień jest lepszy od drugiego. Tak więc mówi on, że jeśli wierzysz – umieśćcie to w kontekście – jeśli wierzysz, że wtorek jest lepszy na ślub niż inny dzień, to świetnie, rób tak dla Pana. Jeśli uważasz, że wszystkie dni są ok na ślub, to świetnie, rób tak dla Pana. Jeśli uważasz, że wtorek jest lepszy na poczęcie dziecka, to świetnie, rób tak dla Pana. Jeśli wierzysz, że którykolwiek z 7 dni jest na to dobry, to czyń tak dla Pana. To tego tam uczy. Nie uczy on, że szabat został usunięty.

Prawdę mówiąc, jest to hipokryzją, bo uczymy czegoś takiego, hej, wy goście od szabatu i tym podobnych spraw, czyż nie uczy się tu, że wszystkie dni są jednakowe? Dlaczego więc główne religie w naszym kraju uczą, że niedziela jest ważniejsza od innych dni? Wydawało mi się, że właśnie nam powiedzieliście, iż wszystkie dni są jednakowe. Dlaczego nie macie kościoła we wtorek? Dlaczego nie macie kościoła w piątek wieczorem lub kiedykolwiek indziej? Widzicie, to część problemu. Powód, dlaczego mamy w tym takie zamieszanie, sprzeczności i hipokryzję, jest taki, że, po pierwsze Rzymian 14 nie tego tu uczy. Jeśli Tora nam mówi, że coś jest właściwe, jeśli Boże przykazania mówią, że to jest właściwe, a to złe, to jest to właściwe lub złe przez cały czas, nic się nie zmienia. Natomiast rzeczy, o jakich Biblia nie mówi, to mówi on, że jeśli chcesz tak robić, to rób tak dla Pana. Jeśli uważasz, że wszystkie dni są jednakowe, to czyń tak dla Pana. Tego tu uczy. Zapewne byłoby dobrze podyskutować o tych wszystkich rzeczach, jakie mówił Paweł, ale kończy nam się czas.

Chciałbym niejako podsumować tę całą rzecz ewolucja-stworzenie i zamknąć to, bo w następnych odcinkach przejdziemy do czegoś innego. Nie zdecydowałem jeszcze, co będziemy robić, więc wam tego nie powiem, bo nie wiem. Ale będzie to coś zupełnie odmiennego. Mam nadzieję, że jesteście w stanie dostrzec tutaj relację między organicznym ewolucyjnym myśleniem i ewolucją teologiczną. To tutaj robiliśmy. Chcę wam powiedzieć, że Bóg, którego czcimy, którego naśladujemy, jest, że tak powiem, Bogiem stworzenia. On wszystko stworzył takie, jakie ma być, już od samego początku. Dlaczego? Bo umiłował cały świat i dał wszystko, co potrzebujemy już na początku, zanim w ogóle powstał świat. Nie gdzieś dopiero w Mat 1 lub Dz. Ap. 2, lecz dał i stworzył wszystko tak, jak to powinno być, w pierwszych rozdziałach Genesis. I powtarzam, gdy to zrobił, gdy to skończył, jest to w doskonałej harmonii z 1, 2 i 3 Prawem Termodynamiki. Dokończył to tak, jak miało to być stworzone, a potem powiedział, już na samym początku, idźcie i rozmnażajcie się w sobie. Uczy nas także, że wszystko, co potrzebował, było tam w tym samym czasie, na początku. Dla wielu z nas ciężko to dostrzec, zwłaszcza jeśli czytamy Biblię po angielsku (polsku). Ciężko dostrzec te rzeczy, lecz jeśli zaczniemy czytać to w języku, w jakim to zostało napisane, zaczynamy zauważać, jak te rzeczy wychodzą z tekstu. Są jak skarby zakopane na polu, jakich nie zobaczycie w żadnym innym języku. Nie ujrzycie tego w greckim, z pewnością nie ujrzycie tego w polskim. Gdy wrócimy z nimi do ich znaczeń na szczycie góry, do tej czystości i nieskazitelności, jaką miały na samym początku, wtedy wiemy, że te rzeczy są dla nas dobre i sprawiedliwe. Bo to właśnie Bóg czyni w tych czasach ostatecznych, przywraca nas do rzeczy, jak wyglądały one na samym początku. Ile razy Mesjasz mówił do faryzeuszów, wiem, że tak uczycie, ale na początku tak nie było? Ile razy tak powiedział? Bo stało się to z tego powodu lub z tamtego, wyście to wszystko powykręcali. Mesjasz nas stale kieruje do rzeczy, jak wyglądały one na początku. Syn marnotrawny. Wołanie do syna marnotrawnego, wróć do domu, do rodziny, do kawałka pola, skąd wyszedłeś. Do Bożego stworzenia z samego początku. To podsumowuje nasze „Zderzenie Światopoglądów”.

A w międzyczasie, zanim się ponownie zobaczymy, przylgnijcie do waszych korzeni, ani dni wasze były długie i by szczęściło się wam we wszystkim, do czego przykładacie swoją rękę.

Do zobaczenia. Szalom Alechem.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – Zderzenie_światopoglądów_cz_8.pdf

27. Koniec Objawiony w Początku – Zderzenie Światopoglądów – 7

Koniec Objawiony w Początku – Zderzenie Światopoglądów – 7

 

Zapraszam do obejrzenia kolejnego odcinka.

________________________________________________________

________________________________________________________

 

Poniżej zamieszczam skrypt z tego nauczania:

Zderzenie Światopoglądów
część 7

Szalom i witam ponownie w WildBranch Ministry. Jestem Brad Scott i opowiadam wam tu o „Zderzeniu Światopoglądów”, o zasadniczych różnicach między stworzeniem a ewolucją.

Ostatnim razem, gdy tu byliśmy, porównywałem geologiczną, tak zwaną geologiczną kolumnę z tak zwaną kolumną dyspensacjonalizmu, ideą, że Bóg działa odmiennie w różnych dyspensacjach. Że człowiek – jeśli wolicie – rozwija się duchowo i ewoluuje od prymitywnego Żyda do kościoła, że tak to ujmę. Że Bóg działa odmiennie w różnych dyspensacjach. Mówiąc szczerze, porozmawiajmy trochę o tym, zanim pójdziemy dalej. To, co Ojciec czyni, w reakcji na entropię, co obserwujemy historycznie, jest to, że ponieważ człowiek coraz bardziej popada w upadek, Ojciec dodaje do systemu coraz więcej informacji, by go utrzymać, gdyż człowiek przez cały czas się stacza, a nie ewoluuje. I chociaż cała Tora, wszystkie nakazy Boże są tam objawione, w pierwszych rozdziałach Genesis, Bóg objawia to i daje człowiekowi, gdy entropia zaczyna działać. On przekazuje informację człowiekowi, gdyż już na początku zna koniec i wie, co się stanie. Na przykład mamy przekazanie informacji lub jeśli wolicie praw, dotyczących chorób. Albo praw dotyczących obrzezania. Gdy nadchodzi czas – zauważcie, że od Gen 1:1 aż do Abrahama nie ma ani jednej wzmianki o chorobach. I z powodu zepsucia człowieka – na początku był doskonały, lecz stopniowo zaczął ulegać rozpadowi – Ojciec to wie, że jeśli nie zainterweniuje, cała ludzkość stopi się w gorejącym ogniu i ulegnie zniszczeniu. Więc wkłada informację do systemu, by nas utrzymać przy życiu, bo tak nas kocha. I dlatego mamy tak wiele przykazań związanych z chorobami w czasie, gdy wie On, że choroby zaczną być problemem. Nie macie obrzezania aż do czasów Abrahama. Nie słychać o chorobach do tego momentu. Przekazuje pewne rzeczy dotyczące terytoriów, w jakich znajdzie się Jego lud, gdy wejdzie do ziemi, a które objawia na Górze Synaj, gdyż wie, do czego teraz wchodzą. Widzicie, przed Górą Synaj, żyli sobie w systemie patriarchalnym. Żyli sobie w różnych klanach lub rodzinach. Lecz On wie, że od teraz będą jedną, wspólną grupą ludzi, zwącą się Izrael. A ponieważ będą oni żyć razem w jednym miejscu, zaczyna im dawać przykazania na Górze Synaj, które dotyczą tego faktu, że będą teraz pośród różnych kultur. I by powstrzymać ich przed przejmowaniem ich praktyk, daje im informacje, by ich zachować przed tym. Widzicie, chodzi mi o to, że rzeczy stopniowo się pogarszają, więc nic z tamtego się nie zakończyło. Jak to przedstawia dyspensacjonalizm, że w tej dyspensacji Bóg działa tak, potem ma inny zestaw rzeczy tutaj a tutaj też inny. One wszystkie się sumują, nie odejmują jedno od drugiego. One wszystkie się sumują, gdyż człowiek stopniowo stacza się w dół, nie w górę. Więc chciałem, żeby to było bardzo jasne, że to wszystko jest tam, na początku, Lecz Bóg ujawnia je i daje człowiekowi, bo Bóg wie, co nadchodzi, człowiek zaś nie.

Mając tę różnicę na uwadze, przejdźmy do tego cytatu na ekranie, z książki Darwina „O pochodzeniu gatunków”. W oryginalnej książce mówi tak: Ale, jak to wynika z tej teorii – innymi słowy, teorii ewolucji – musiały zaistnieć niezliczone formy przejściowe, dlaczego nie odnajdujemy ich w tej ogromnej liczbie, zawartej w skorupie ziemskiej? Czyli Darwin przyznaje – co mówiłem – i w swoim późniejszym życiu zauważa, ups, nie ma na to żadnego gruntu i dowodów. Bo jeśli moja teoria jest prawdziwa, to musielibyśmy je mieć. Innymi słowy, jeśli różne, nowe gatunki pochodzą z poprzednich i nie są one do siebie podobne, to dlaczego nie istnieją te formy przejściowe? Uświadamia sobie, żeby np. przejść z ryby do ptaka, to musiałoby istnieć pewnego rodzaju przejście, pół-ryba pół-ptak, albo część ryby część ptaka. Musiałoby istnieć coś takiego. I pyta się: dlaczego nie znajdujemy czegoś takiego? Przyznawał coś takiego.

Dawid Raup-Field z biuletynu Historia Naturalna. Oto co mówi: Jesteśmy już 120 lat po Darwinie i wiedza o skamielinach znacząco wzrosła. Mamy teraz ćwierć miliona skamielin gatunków, lecz sytuacja niewiele się zmieniła. Zapis ewolucyjny jest wciąż zdumiewająco pourywany i, jak na ironię, mamy mniej przykładów przejść ewolucyjnych, niż mieliśmy w czasach Darwina. Wróćmy do poprzedniego slajdu. Oto Darwin i czasy Darwina. Jak to wynika z tej teorii, musiały zaistnieć niezliczone formy przejściowe, dlaczego nie odnajdujemy ich w tej ogromnej liczbie, zawartej w skorupie ziemskiej? Darwin mówił, że w jego czasach nie mają żadnych zapisów w skamielinach. Potem, 120 lat później, ten gościu mówi, że mają nawet mniej dowodów, niż miał Darwin. Czyżbyśmy mieli negatywne przykłady? Widzicie, ci goście przynajmniej powinni się zgadzać. Ale widzicie, ta cała teoria ewolucji jest takim roztrzepanym, absurdalnym procesem myślenia, że pojawiają się takie chaotyczne stwierdzenia, jak te.

Mam teraz zamiar – wróćcie na chwilę na mnie – mam zamiar pokazać wam coś, co dzieje się teologicznie. Chcę wam powiedzieć, że aby chrześcijaństwo lub główna religia – ups… wypowiedziałem słowo na ‘c’ – w naszej kulturze wyszło z judaizmu – a tak dziś twierdzi chrześcijaństwo, że z tego wyszło – to aby tak się stało, musimy mieć jakieś przejście, link, między tymi dwoma. Chcę wam powiedzieć, że teologicznie uczono nas, świadomie lub nieświadomie, że Jezus jest tym brakującym ogniwem. Że to Jezus jest tym brakującym ogniwem, między przejściem od Prawa Starego Testamentu do łaski Nowego Testamentu. Od Świąt Starego Testamentu do nowotestamentowego Bożego Narodzenia, Wielkanocy i wszystkich innych, jakie wymyśliliśmy. Że między tymi rzeczami musi być przejście i że tym przejściem jest Jezus. Innymi słowy, On musiałby być tym linkiem. Czyli, że mamy jakąś postać, zwaną Jezus, która była pół-Hebrajczykiem i pół-chrześcijaninem. Zatem to On jest ogniwem między tymi dwoma. Oczywiście z upływem czasu ta hebrajska część, która powstrzymywała proces ewolucyjny, została wypleniona i teraz jesteśmy w 100% chrześcijanami, gdyż pozbyliśmy się tych starych dodatków. One odpadły i teraz głównym genem – bo rzekomo judaizm lub rzeczy ze Starego Testamentu były powstrzymującym genem – ten główny gen dominuje i mamy teraz 100% chrześcijaństwo. Więc sugeruję, że zgodnie z naszą obowiązującą teologią, Jezus jest tym brakującym ogniwem. On musi nim być, bo, powtarzam, nie możemy mieć czegoś z czegoś, z zupełnie odmiennym zachowaniem, jeśli między tym nie byłoby mutacji. Więc musi być jakieś ogniwo. A ja wam mówię, że w Biblii nie ma takiego ogniwa, linku. Jaszua był w 100% Hebrajczykiem. Tak więc ci, którzy są w Mesjaszu, są w 100% Hebrajczykami. Gdyż jedyną informacją genetyczną, jaka jest w Mesjaszu, to hebrajska informacja genetyczna. W Jaszua, że tak powiem, nie ma ani grama chrześcijańskiej informacji. Jasne i proste.

Wracamy do ekranu. Colin Patterson, główny paleontolog w Brytyjskim Muzeum Historii Naturalnej. Napisał książkę, która dotyczy świadectw skamieniałości. Napisał całą książkę o skamielinach. A oni napisali do niego: gdzie są tego dowody? Oto co odpisał im Colin Patterson. Całkowicie się zgadzam z komentarzem na brak bezpośrednich przykładów przejść ewolucyjnych w mojej książce. Gdybym znał jakieś, żywe lub skamieniałe, z całą pewnością bym je umieścił… Wróćcie do mnie. Z całą pewnością bym je umieścił. Co więc mówi? Nie mamy żadnych dowodów w skamielinach. Tak właśnie mówi. Pisze książkę na temat świadectw skamieniałości i nie przedstawia żadnych ilustracji. O to się właśnie pytają. Gdzie są przykłady tego, o czym mówisz? A on odpowiada, gdybym znał jakieś, to na pewno umieściłbym je w książce. Czy to coś dla was oznacza? Bo z pewnością powinno. Powinno.

Idziemy dalej. Stephen Jay Gould, który zmarł kilka lat temu. W swojej książce „Powrót Spodziewanych Potworów” znanej jako ‘przerywana równowaga’… Jest to ewolucjonista, który także wie, że nie ma przejściowego, stopniowego przejścia w skamielinach z jednego gatunku do drugiego. Napisał więc książkę „Powrót Spodziewanych Potworów”. Pisze: Wszyscy paleontolodzy wiedzą, że skamieniałości zawierają niewiele drobnych form przejściowych; przejścia między głównymi grupami są przerwane. Co akurat zgadza się z tym, czego uczy Biblia. Istniejące przerwy wynikają z tego, że Bóg stworzył to tak na początku. Powrót Spodziewanych Potworów. Zostało to tak nazwane, bo obecna teoria, obecna teoria jest taka, że skoro nie mamy dowodów na powolne formy przejściowe, to teoria ta, podana przez bardzo znanego z teorii ewolucji Stephena Jay Goulda, jest taka, że pewnego razu kura zniosła jajo, a z niego wykluł się żółw. Albo, że wykluł się królik lub wykluł się zupełnie inny gatunek. Innymi słowy, skoro nie ma dowodów na to, że stało się powoli, zaczynamy teraz myśleć, że stało się to ot, tak. Powtarzam – wymyślimy absurdy, by uniknąć oczywistego. Dlaczego tak mówię? Bo nie mamy żadnych dowodów, że królik wyskoczył z kurzego jaja. Dlaczego nie mamy dowodów? Z powodu praw genetyki, moi przyjaciele. I próbuję wam pokazać, że Boże Słowo, które stworzyło te wszystkie rzeczy, działa na tej samej zasadzie. Bo w informacji genetycznej kury jest tylko informacja o kurze. I dlatego z jaja kurzego dostaniecie tylko kurczaka. To nie jest jakaś kosmiczna nauka. To wszystko jest bardzo proste i dokładnie tak działa Boże Słowo.

Od początku dał nam Swoje drogi, Swoje Święta, Swoje szabaty, Swoje prawa i nakazy. I te rzeczy reprodukują to samo. Bo jedyną informacją genetyczną, jaka jest w Jego Świętach – to Jego Święta. Gdy więc Boże Słowo przywdziewa ciało i zamieszkuje pośród nas, to wyda On z siebie takie samo zachowanie, jakie mamy na początku, bo On jest Bożym Słowem, stającym się ciałem. I dlatego postępowanie Jaszua, Mesjasza, było takie, że przestrzegał Świąt, jakie On sam nam nadał. Nawet nasza teologia mówi, że Jaszua jest od początku. On jest tym – zgodnie z Kol 1 i Jan 1 – On jest tym, który wszystko stworzył. Wszystko zostało stworzone przez Niego i dla Niego. I nie ma niczego, co by nie zostało stworzone przez Niego. Zatem to wszystko pochodzi od Niego. Gdy więc przywdziewa ciało człowiecze i mieszka wśród nas, to przestrzega wszystkich przykazań, jakie sam napisał. A potem mówi, weź swój krzyż i naśladuj Mnie. Nie powiedział, weź swój krzyż, a Ja będę cię naśladował, dokądkolwiek pójdziesz. Nie powiedział tego, ty idź, a Ja pójdę za tobą, gdziekolwiek pójdziesz. Nie. On powiedział, weź swój krzyż i pójdź za Mną. Jeszcze raz, to jest prawo rodzaju. Przecież rozumiemy naukowo te stwierdzenia dotyczące prawa rodzaju. Ja tak robiłem, teraz wy tak róbcie. A jak my to interpretujemy w naszych współczesnych religiach? Że przywdział ciało, zamieszkał wśród nas, przestrzegał wszystkich przykazań, jakie sam napisał, a ponieważ On je przestrzegał, my teraz nie musimy ich przestrzegać. Dokładnie czegoś takiego uczymy. Ponieważ On to zrobił, my nie musimy. A On tak nie powiedział. Nie powiedział tak na początku, nie powiedział tak w środku i również nie powie tak na końcu.

Wracamy do ekranu. Oswald Spengler w swojej książce „Upadek Zachodu” tak pisze: Nie ma bardziej rozstrzygającego obalenia darwinizmu, niż to, jakie zafundowała nam paleontologia. Paleontologia to generalnie badanie starych rzeczy. Badanie starych rzeczy – takie jest tego znaczenie. … odkrywamy doskonale stabilne i niezmienione formy zachowania przez długie wieki … pojawiające się nagle i naraz w swoim ostatecznym kształcie. Innymi słowy, znajdujemy je w takiej samej postaci teraz, jak i w skamielinach. W skamielinach, jakie mamy. Powodem, dlaczego w skamielinach nie mamy brakującego ogniwa, jest to, że to, co obserwujemy w skamielinach, widzimy i teraz. Sam fakt, że nawet mamy skamieliny, pokazuje nam, że coś nagłego i gwałtownego przytrafiło się tym rzeczom, które skamieniały. Dlatego są zachowane i nie niszczeją. Bo rzeczy, które umierają naturalnie i leżą przez długi czas, nie pozostawiają po sobie skamielin. A ponieważ, przyjaciele, tak się nie stało, jest to dowodem na potop; dowodem dziejącej się nagle katastrofy, która uwięziła te rzeczy i pozwoliła im skamienieć. Jeśli leżałyby na powierzchni przez dłuższy czas, nie zostawiłyby po sobie skamieniałości. Są to głupoty.

W książce pt. „Rozwijanie się, czyli Teoria i Procesy Ewolucji Organicznej” napisano: Większość rzędów, klas i gromad pojawia się nagle z nabytymi już wszystkimi cechami, jakie je rozróżniają. Biblia czegoś takiego nie uczy. Ta książka została napisana przez ewolucjonistę, nie została napisana przez kreacjonistę. Oni wiedzą, że grunt i dowód uczą kilku rzeczy. Rzeczy pojawiły się gwałtownie, nagle, co dokładnie mówi Genesis 1 i 2 na temat pojawienia się rzeczy. Oraz że mają już nabyte wszystkie cechy, jakie rozróżniają jeden gatunek lub jedną rzecz od drugiej. Idziemy dalej.

W swojej książce „Rozbiórka ewolucji” Ralph Muncaster mówi: Jeśli skamieliny coś potwierdzają, to potwierdzają rzeczywistość niewielkich zmian. Rośliny i zwierzęta, jakie istniały miliony lat temu, są jak rośliny i zwierzęta dzisiaj. Powtórzę. Rośliny i zwierzęta, jakie istniały miliony lat temu – oczywiście pan Muncaster chce rozmontować ewolucję, ale on również ma problem z czasem. Ma problem z czasem, gdyż mówi – Rośliny i zwierzęta, jakie istniały miliony lat temu, są jak rośliny i zwierzęta dzisiaj. Zgodnie z zapisem Biblii, te rzeczy nie istniały miliony lat wcześniej. Nie były w stanie istnieć miliony lat temu. Idziemy dalej.

Istnieją mutacje. Mutacje to oczywiście rozwijające się w górę zmiany, pojawiające się w wyniku mutacji w genach, jakie są przekazywane dziedzicznie. Taka jest ich definicja mutacji. Przeczytam ponownie. Rozwijające się w górę zmiany, pojawiające się w wyniku mutacji w genach, jakie są przekazywane dziedzicznie. Taka jest definicja mutacji, jaką dostaniecie od ewolucjonistów. Innymi słowy, dodawanie lub odejmowanie informacji w naszych genach, tworzy mutacje. Niestety mutacje tworzą pogarszające zmiany. Nie ma żadnych dowodów na rozwijające się zmiany w wyniku mutacji genów. Dr Robert Clark z Uniwersytetu w Cambridge stwierdza: Zatem w mutacjach – nie chcę, byście opierali się tylko na moim słowie – mamy tylko jeden rodzaj dziedziczenia, znany nauce, w którym naturalna selekcja mogłaby działać, by uzyskać nowe odmiany i gatunki. Mimo że zbadano już tysiące mutacji, nie znaleziono ani jednego przykładu, w jakim mutacja uczyniłaby jakieś zwierzę bardziej skomplikowanym, wniosła jakąś nową strukturę do istnienia, lub nawet wpłynęła na jakąś nową adaptację radykalnej natury. Innymi słowy, dowody, jakie widzimy w tych tysiącach mutacji, które przebadali, nie ma w nich żadnego pozytywnego dowodu, że coś takiego miało miejsce.

I ponownie Julian Huxley. Cytowaliśmy go wcześniej. Wiodący ewolucjonista, stwierdza: … wiele mutacji jest śmiertelnych, niepozwalających organizmom w ogóle żyć, a większość pozostałych wybija maszynerię z rytmu. … szanse na uzyskanie pozytywnej mutacji w jednym rzucie, dzięki zwykłemu przypadkowi, są jak jeden do tysiąca do milionowej potęgi. Czy wiecie, jak wielka to liczba, tysiąc podniesione do milionowej potęgi, o jakiej tu mówi? To jest absurdalnie niemożliwe. Nie tylko niemożliwe, ale absurdalnie niemożliwe. A to dlatego, że te rzeczy nie miały miejsca. To dlatego mamy te komentarze. Te rzeczy się nie wydarzyły. Rzeczywistość, czyli to, co widzimy w gruncie i dowodach, a także w tym, co uczy Biblia, jest taka, że cała informacja genetyczna musiała już być obecna na samym początku. Taką rzeczywistość napotykamy. Ona już musiała istnieć. Chcę wam zasugerować, że większość ewolucyjnego myślenia wyciąga błędne wnioski, oparte na skromnych dowodach.

Wracamy na ekran. Oto przykład. Kompletny człowiek – niektórzy widzieliście to w muzeach – Kompletny człowiek rysowany jest na podstawie niewielkiej ilości dowodów. Mamy człowieka z Nebraski. Przypominacie sobie ten obrazek o rozwoju człowieka? Mamy coś takiego jak człowiek z Nebraski. Cały ten człowiek został zbudowany na podstawie znalezionego zęba. Później, oczywiście, okazało się, że to nie był nawet ząb człowieka. To był ząb świni, nawet nie był ludzki. Wyciągnęliśmy ogólny wniosek na podstawie niewielkich dowodów.

Kolejny przykład. Człowiek z Piltdown. Kolejny, kompletnie poskładany człowiek, który okazał się totalnym oszustwem. Czymś, co nawet nie było prawdą, przy ukazywaniu tego dowodu.

To samo dzieje się teologicznie. Nie ma żadnego biblijnego dowodu na to, że nasz Mesjasz urodził się w Święta Bożego Narodzenia. Jednak w Ameryce (i Polsce) mamy to całe świętowanie, które co roku pochłania większość czasu ludzi i ich pieniędzy. Stało się częścią naszej nomenklatury, w tym, co mówimy i co robimy. Wszyscy opieramy się – na czym? Na słabym albo żadnym dowodzie, że to wtedy się urodził. Podczas gdy Łukasz 1 do 4 uczy nas wyraźnie, uczy nas wyraźnie, że urodził się podczas Sukkot, ok. W czasie Święta Sukkot. Cały dowód na to mamy w Łukaszu 1 do 4. Gdybyśmy znali początek, gdybyśmy np. znali Księgę Kronik, gdybyśmy znali to wszystko, co Łukasz nam opisuje w Łukaszu 1 do 4, wiedzielibyśmy, że zaczerpnął to wszystko z Tanaku, Starego Testamentu. Zatem dowód na to, kiedy urodził się Jaszua, jest nam dostarczony w tych różnych wypowiedziach, przekazanych np. w tym, co mówili pasterze na polu, gdy przebywali tam ze swoimi owcami itp., itd. Gdybyśmy znali te rzeczy, to wiedzielibyśmy dokładnie, kiedy się urodził. Jednak wyciągamy ogólne wnioski na podstawie słabiutkich lub żadnych dowodów. To nie wtedy miało miejsce.

Ok, wracamy do ekranu. Mamy człowieka z Nebraski, człowieka z Piltdown, co było całkowitym oszustwem. Mamy człowieka pekińskiego, który został odtworzony z części kości twarzy. A na dodatek, te oryginalne części kości twarzy zostały zagubione. Czyli to też jest całkowitym oszustwem. Tak on wyglądał, co widać na ekranie. Te białe miejsca, jakie widzicie na ekranie, zostały dodane do twarzy. Widzicie, że połowa twarzy, jaka tam jest – na jej podstawie zbudowano całego człowieka, opierając się na skromniutkich dowodach.

No i w końcu mamy Lucy. Australopitek, którego cała postać została odtworzona na podstawie stawu kolanowego, na podstawie kolekcji kości, z których staw kolanowy, najważniejsza część, została znaleziona 60 metrów głębiej i ponad 2 km dalej niż pozostałe kości. Staw kolanowy był 2 km dalej. Oto jak to wygląda. Tak wygląda Lucy. To są kości, jakie mamy. Z tego jest odtworzona cała postać. Niektóre fragmenty, zwłaszcza najważniejsza część, kolano, zostało znalezione 60 metrów głębiej i ponad 2 km dalej.

Chcę wam powiedzieć, że to samo robimy biblijnie. Robimy to samo z Pismem. Uczy się nas wyciągać ogólne wnioski z niewielkich lub żadnych dowodów w Biblii. Pozwólcie, że podam wam przykład. Rzym 6:14 mówi: Grzech bowiem nie będzie nad wami panował, bo nie jesteście pod prawem, lecz pod łaską. I z tego wersetu – jestem pewien, że niektórzy wiedzą, o czym mówię – wyciągamy wniosek, że Chrystus umarł, by uwolnić nas od Tory! Chrystus umarł, by uwolnić nas od Tory! Wyciągnięte na podstawie słabego lub żadnego dowodu. Bo jeśli czytacie Rzym 6, to widzicie wyraźnie, że uczy nas, że skoro z Nim umarliśmy i z Nim powstaliśmy, to stary człowiek, który był pod Torą, pod prawem, pod jakimkolwiek prawem, w chrzcie został z Nim pogrzebany. I teraz powstałeś z Nim do nowego życia. Teraz możesz oddać swoje członki dla sprawiedliwości i świętości. Bo jeśli nie przyjąłeś łaski, to jedyny wybór, jaki masz, to bycie pod Prawem.

Dobra, następnym razem będziemy mówić o dalszych przykładach braku dowodów, na podstawie których wyciągamy ogólne wnioski. Będziemy mówić o relacji między stworzeniem i ewolucją, o różnicach między tymi rzeczami. A także o tym, jak wprowadziliśmy to do teologii. Czyli następnym razem, gdy się spotkamy, będziemy o tym mówić. Być może nawet zakończymy tą serię.

A w międzyczasie przylgnijcie do swoich korzeni, aby dni wasze były długie i by szczęściło się wam we wszystkim, do czego przykładacie swoją rękę. Do zobaczenia następnym razem. Szalom Alechem. Cześć. Do zobaczenia wkrótce. Szalom.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – Zderzenie_światopoglądów_cz_7.pdf

26. Koniec Objawiony w Początku – Zderzenie Światopoglądów – 6

Koniec Objawiony w Początku – Zderzenie Światopoglądów – część 6

Zapraszam na kolejny odcinek nauczania:

==========================

==========================

Poniżej znajduje się skrypt z tego nauczania (to dla tych, co wolą czytać):

 

Zderzenie Światopoglądów
część 6

Szalom i witam ponownie w WildBranch Ministry. Witam także w naszej serii, którą nazwaliśmy „Zderzenie Światopoglądów”. Przypomnę, że porównujemy w niej ewolucję do stworzenia. W naszym ostatnim odcinku zacząłem uczyć o różnicach między makroewolucją i mikro-ewolucją.

Zakończyłem tamten odcinek, wspominając, że ten poświęcimy na rozmowę o tak zwanej kolumnie geologicznej. I porównamy ją z czymś, co nazywam kolumną dyspensacjonalizmu. Zacznijmy najpierw od tej naturalnej. Poświęcimy na te slajdy trochę czasu, bo chcę, byście zobaczyli, jak ta kolumna jest przedstawiana. Bo to, co tu ujrzymy to, że istnieją olbrzymie porcje, że spore kawałki i fragmenty tej kolumny potrafimy odnaleźć na świecie. Bo z całą pewnością widzimy, gdy otworzymy ziemię na setki, tysiące metrów w dół, z całą pewnością widzimy pokłady lub warstwy w ziemi. To prawda i to widać, lecz ta cała teoria, ta cała rzecz opiera się na teorii ewolucji. Innymi słowy, zaczynamy od takiego założenia. Pierwsze – że to, co jest w najniższych warstwach, od tego się zaczęło. Z upływem czasu – dając wystarczająco czasu – kolejna warstwa została na niej położona. I miliony lat później pojawia się na tym kolejna warstwa. Nazywa się uniformitarianizmem. Czyli, że rzeczy stopniowo układają się na siebie w tych warstwach, w jakimś odpowiednio długim czasie – miliardów lat, jeśli wolicie. Czyli założenie jest takie, że na dole mamy proste struktury, proste struktury komórek; i idąc w górę, tam, gdzie teraz jesteśmy, dochodzimy do bardziej złożonych. Bo tak właśnie działa ewolucyjne myślenie – że wszystko się rozwija. Na ekranie macie pokazane, co się rzekomo nazywa kolumną geologiczną. Została ona stworzona. Z całą pewnością mamy warstwy w ziemi, choć one wszystkie nie występują razem w ani jednym miejscu, jednak istnieją w wielkich ilościach. Oczywiście wymyślone są te miliony lat i gdzie to wszystko leży.

Zacznijmy na dole, na dole kolumny geologicznej. Umieściłem to w takiej kolejności, bo jest to najniższa warstwa, jaką widzimy. Te pokłady są głębokie na setki i tysiące metrów w ziemi. Gdy dojdziemy do najniższej, mamy erę prekambru – macie to na dole ekranu. Prekambr oznacza, że warstwa istniała przed kambrem. To słowo brzmi jak prehistoria lub prehistoryczny. Prehistoryczni giganci lub prehistoryczne dinozaury. Słyszymy to określenie cały czas – prehistoryczny – co jest idiotycznym określeniem, gdyż prehistoria to próba powiedzenia o czymś, co istniało wcześniej niż jakiekolwiek zapisy rzeczy, jakie się pojawiły. Jest to całkowita zgadywanka. Bo jeżeli coś pojawia się przed historią, innymi słowy, przed czymś, co możemy potwierdzić gruntem i dowodami, to jest to totalne zgadywanie. Wszystko, co prehistoryczne, to całkowite zgadywanie, bo z definicji jest to przed historią. Więc skąd wiemy, jeżeli nic stamtąd nie mamy? Oczywiście ty i ja, wierzący w Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba, my mamy kogoś, kto istniał przedtem – Jego. I Jemu nie ufamy, ludziom zaś, którzy mówią, że tam nie byli, tym ufamy. Wydaje się, że mamy tu jakiś odwrócony sposób myślenia. Udajemy się na dół i ta warstwa na dole datowana jest pomiędzy 540 mln a 13,7 mld lat temu. Od lat tego już nie uaktualniałem, lecz ostatnio słyszałem – może słyszeliście coś innego – że wszechświat ma teraz 16,7 mld lat. Na spodzie tej tak zwanej warstwy mamy ameby, protoplazmy, gotujące się chemikalia, pierwotną zupkę. Taki jest opis tej gotującej się chemii na początku. Idąc w górę do następnej warstwy, czyli miliony, miliardy lat do przodu, mamy następną warstwę. I założenie, oparte na ewolucyjnym myśleniu jest takie, że zajęło to długi przedział czasu i pojawiają się teraz nieco bardziej skomplikowane organizmy. Od 505 do 540 mln lat temu mamy proste organizmy komórkowe oraz trylobity. Idziemy wyżej i dochodzimy do ery ordowik. Nie wiem, czy dobrze to wymawiam, ale przesuwając się miliony lat, dochodzimy do ery perm. Niektórzy z was, słuchający mego głosu, mogą znać tę nazwę ‘era perm’. Era ta rzekomo trwała pomiędzy 254 a 268 mln lat temu. Ewoluowaliśmy teraz do bardziej skomplikowanych organizmów, do prymitywnych gadów. Idąc dalej przez te tak zwane warstwy stratygraficzne, dochodzimy do ery triasu i jury, które należą do mezozoiku. Trwała ona między 245 a 144 mln lat temu. Jest to era dinozaurów. Znacie film Jurrasic Park. Stajemy się coraz bardziej skomplikowani, gdy dochodzimy do szczytu. Tak to się nam przedstawia. Na dole proste organizmy komórkowe, idąc w górę, te warstwy się nakładają na siebie, tak przy okazji, nie ma na to żadnych dowodów, ale tak na to patrzymy. Przechodzimy teraz do bardziej skomplikowanych gatunków. Jesteśmy teraz w erze eocen. Mamy tu ciepłokrwiste ssaki itp. Ewoluujemy dalej do trzeciorzędu. Mamy tam już małpy i szybko dochodzimy do ery, gdzie są duże ssaki – konie, słonie i podobne, aż dochodzimy w końcu do ery plejstocen, która trwa od 1,6 mln lat do teraz. I tu mamy ludzkie istoty.

Jak widzimy, zaczynamy od dolnej warstwy, mamy tam gotującą się chemię i zupy. Ewoluujemy w proste organizmy komórkowe, potem w prymitywne gady, dinozaury, aż w końcu na szczycie mamy ludzi. Przy takim rozumieniu, podejście jest takie, że gdy odnajdujemy dinozaura lub jakieś zwierzę, lub jakiś gatunek w danej warstwie, to wiek tej warstwy określa wiek danego gatunku, jaki znaleźliśmy w tej warstwie. Jeśli znajdujemy jakieś skamieliny, jeśli są one w warstwie kambru, to wiemy, że ta skamielina ma między 505 a 540 mln lat. Jeśli są one w prekambrze, to wiemy, że mają do 16 mld lat, bo tam je odnajdujemy. Znajdując dinozaura, odnajdujemy go w erze jury i wiemy, że ma około 144 do 245 mln lat. I tak dalej. Można by tu teraz zadać logiczne pytanie i wiem, że niektórzy z was to już słyszeli: skąd wiemy, jak stara jest warstwa jury, albo warstwa permu itp.? I odpowiedzą ci, że wiek warstwy określamy na podstawie skamielin lub gatunków odnajdywanych w tej warstwie. Wtedy zadajesz im pytanie: dobra, a skąd wiecie, ile lat ma dana skamielina lub gatunek? Oni odpowiedzą ci, że określa to wiek warstwy, w jakiej są odnajdywane.

Czy dostrzegacie tu problem? Niektórym z was to wyjaśniono, więc to wiecie. Jest to rozumowanie w kółko. Warstwę datują na podstawie skamielin, a skamieliny datują na podstawie warstwy. Znoszą jedno z drugim i nie mają pojęcia, ile lat mają te rzeczy. Chodzi teraz o to, że spodziewalibyśmy się znajdować proste komórkowce na dole, a bardziej skomplikowane na górze. Jedyny problem z takim założeniem jest taki, że nie odnajdujemy tego w gruncie i w dowodach. Za to w gruncie i dowodach odnajdujemy, np. odnajdujemy skomplikowane organizmy, wielkie ssaki, konie, odnajdujemy je w warstwie permu. A proste organizmy komórkowe znajdujemy w pliocenie. Małpy zaś odnajdujemy w dewonie itp. Gdy spojrzymy na grunt i dowód tego, co naprawdę widzimy, widzimy skomplikowane organizmy na niższych warstwach i proste komórkowce na wyższych warstwach. Innymi słowy, widzimy, że wszystko jest wymieszane. A główną przyczyną tego byłoby to, że sprawił to potop. Rzeczy są wymieszane i taka jest rzeczywistość w gruncie i dowodach. Nie zgadza się to z tak zwaną kolumną geologiczną, bo została ona wymyślona, by wesprzeć te domniemania.

Przejdźmy teraz do kolumny dyspensacjonalizmu. Ta cała teoria dyspensacjonalizmu jest dla wielu podstawą do eschatologii. Innymi słowy, dla wielu ludzi takie podejście jest podstawą do badania proroctw. Opiera się na czymś, co sugeruję wam, że po pierwsze, nie istnieje. Najpierw pojawiły się teorie dotyczące końca czasów, a potem stworzono tę kolumnę dyspensacjonalizmu, by poprzeć te teorie. Ta teoria brzmi mniej więcej tak albo myślenie dyspensacjonalizmu.

Pierwszy wiek został nazwany erą niewinności. Mówię o tej samej warstwie na dole. Mamy różne warstwy, era niewinności, świadomości, rządów, potem obietnicy, prawa oraz łaski, aż do wieczności. Wiek niewinności jest na początku. Jest to oczywiście okres związany z Ogrodem Edenu, czas trwania to 1 Mojż. 1:1 do 3:6, istniejące gatunki to Adam i Ewa. Potem gdy ta era się skończyła, mamy kolejną erę, zwaną erą świadomości, której czas trwania związany jest z poznaniem dobra i zła. Czas trwania 1 Mojż. 3 do 6, gatunki – od Adama do Noego. Idąc w górę tej kolumny, dochodzimy do siódmej i ósmej warstwy, do Królestwa. W erze obietnicy – było to powołanie Abrahama, a gatunkami byli patriarchowie. Przechodzimy do ery Prawa, gdzie nie było Ducha Świętego, trwała ona od 2 Mojż. 19:1 do Dz. Ap. 2:1. Istniejące wtedy gatunki to Izrael. Teraz, między Prawem i łaską, mamy spontaniczne pokolenie. Mamy ten kolosalny skok, jeśli wolicie, kwantowy skok od Izraela do chrześcijan; od Prawa do łaski. Ten okres to okres kościoła. Jest to okres przebywania Ducha Świętego na ziemi. Istniejący gatunek to chrześcijanie. A kiedy ta era się skończy, zostaniemy zabrani i pojawi się era ucisku. Mamy kolejny dyspensacjonalizm, zwany uciskiem. Teraz wszystko ponownie skupia się na Izraelu oraz na pozostałych narodach. Gdy ten okres się skończy, przechodzimy do ery Królestwa. Widzicie, jak te rzeczy układają się na sobie. Są pewne nauki i przykazania Boże, podobnie jak gatunki w kolumnie geologicznej, jakie istnieją w każdym z tych okresów. I to jest jednym z głównych powodów, dlaczego, gdy rozmawiacie o przestrzeganiu Świąt albo wyznaczonych terminów Ojca, niektórzy odpowiadają, ale to było w okresie Prawa, albo to było w okresie rządów, albo że to było w erze świadomości. Bierzemy te rzeczy i umieszczamy je w maleńkich klatkach er. Jak robiliśmy to z kolumną geologiczną, tu robimy to samo. Ale jest z tym jeden problem. Ta kolumna również nie istnieje. Została wymyślona, by po pierwsze, poprzeć te założenia.

Bo, powtarzam, wiemy, że ludzkie szczątki – wracamy na chwilę do kolumny geologicznej – ludzkie szczątki są znajdywane w każdej warstwie, od kambru po eocen. Ludzkie szczątki, według tej kolumny geologicznej ludzie nie mogą być w warstwie kambru. Nie ma ich, aż dopiero na górze. Dlaczego więc odnajdujemy ludzkie szczątki w tych dolnych warstwach? Jeśli nauczanie ewolucyjne jest prawdą, dlaczego je wszędzie odnajdujemy? Szczątki, jakie powinny być tylko odnajdywane w najwcześniejszej warstwie prekambru, są odnajdywane na wielu naszych najwyższych szczytach gór. Jak te najprostsze komórkowce z początków dostały się na szczyty gór? Chcę wam powiedzieć, że odkryliśmy wiele takich rzeczy. Niektórzy z was wiedzą, że znaleziono mnóstwo różnych rzeczy, o jakich sądziliśmy, że są współczesnymi wynalazkami. Odnajdujemy takie, które mają tysiące lat. Czy wiecie, że odkryliśmy, że w czasach, jakie zwiemy przed naszą erą, przed Mesjaszem, przed Chrystusem, znaleźliśmy baterie, znaleźliśmy okulary, znaleźliśmy świece zapłonowe. Znaleźliśmy analogowe komputery do rysowania map, z zaznaczonymi długościami geograficznymi. Czy wiecie, że setki lat temu znaleźliśmy mapy, zanim powstały samoloty i tego typu rzeczy? Zanim byliśmy w stanie spojrzeć z góry, z satelitów itp.? Znaleźliśmy mapy, setki i setki lat stare, z zaznaczonymi na nich szerokościami i długościami geograficznymi. Skąd ci ludzie to wtedy wiedzieli? Jak byli w stanie rysować mapy? Widzicie, boję się, że mamy bardzo zaciemniony obraz historii. A nasza Biblia jest jedną, ciągłą historią od samego początku, gdzie Bóg uczy tych samych rzeczy stale i stale, i wciąż. W każdym miejscu widzimy te Jego cykle.

Pozwólcie, że podam przykład, o czym mówię. Wróćmy na chwilę do ekranu. W swojej książce „Darwin, Marks i Wagner”, J. Barzun tak mówi, cytuję: Podobnie jak Darwin, Marks sądził, że odkrył prawo rozwoju. Widział on historię w etapach, jak darwinista widział warstwy kolumny geologicznej i stopniowe formy życia. Czy widzicie różnice między takim dzieleniem na dyspensacje a patrzeniem na Biblię od samego początku, gdzie Bóg umieścił wszystko już na samym początku, a potem stale i stale, wciąż nam pokazuje to na nowo? Sugeruję wam, że wszystko było dane na początku, a potem od 1 Mojż. 5 i historii Noego, widzimy tę samą naukę powtarzaną w historii Noego, a potem u patriarchów, potem u proroków itd. A tam to tak nie działa.

Kolejny przykład. Sprawdzę, czy go mam. Tak, idziemy dalej. Chcę wam pokazać, że w tak zwanej kolumnie dyspensacjonalizmu mamy takie samo zamieszanie, jakie widzimy w kolumnie geologicznej. To chcę pokazać. Bo jeśli kolumna dyspensacjonalizmu jest prawdziwa, to nie spodziewamy się zobaczyć łaski (z ery łaski) w dolnych warstwach. Ale, przyjaciele, grunt i dowody są następujące. Tora, czyli Prawo, które powinno istnieć tylko w erze Prawa, odnajdywane jest w erze obietnicy i łaski. W 1 Mojż. 26:5, czyli w erze lub warstwie obietnicy, powiedziane jest: gdyż Abraham słuchał Mego głosu, przestrzegał Moich postanowień, Moich przykazań, moich zasad i Mojej Tory. Według dyspensacjonalizmu jest to rzekomo era obietnicy, a jednak widzimy ją (Torę) w tej erze. Nie powinna być w erze obietnicy. Powinna być w erze Prawa, ale widzimy ją w erze obietnicy. Mamy więc problem. A w Dz. Ap. 21:20, które zgodnie z kolumną dyspensacjonalizmu są w erze łaski, czytamy coś takiego: Gdy to usłyszeli, chwalili Pana i powiedzieli: Widzisz, bracie, ile tysięcy Yehudim uwierzyło, a wszyscy gorliwie trzymają się Tory. Ups… Mamy tu Prawo, które powinno leżeć w erze Prawa, a odnajdujemy go w warstwie łaski. Jest nie w swoim miejscu, mamy problem. Kolejny przykład – łaska odnajdywana jest w erze ludzkich rządów. Bereszit 6:8 mówi: Lecz Noe znalazł łaskę w oczach Jahwe. Ups… nie ta warstwa. Widzimy, że te rzeczy są wszędzie pomieszane.

Nim pójdziemy dalej, powiem wam coś. Pokażcie mnie na chwilę. Oto jak wasza Biblia jest zaprojektowana. Biblia nie jest zaprojektowana jak typowe książki. Biblia nie jest zaprojektowana tak, że ma np. rozdział o chrzcie. Chcę się dowiedzieć o chrzcie, więc otwieram rozdział o chrzcie. Nie ma rozdziału o chrzcie. Nie ma rozdziału o darach Ducha. Nie ma rozdziału o odkupieniu. Nie ma rozdziału o tym, tamtym lub owamtym. To samo przesłanie jest przedstawiane w całym zakresie Pisma, od Genesis do Objawienia. Bóg wziął przesłanie, jakie chce dać ludziom i rozłożył go na całej przestrzeni Biblii. Dlatego, gdybym miał tylko Księgę Lewicką, to całe nauczanie Bożego Słowa jest w Księdze Lewickiej. Zasugerowałbym, że jest zaprojektowana jak hologram. Wasza Biblia zaprojektowana jest jak hologram, jeśli wiecie, czym jest hologram. Podam wam przykład. Pokaz laserowy. Może widzieliście pokaz laserowy w planetarium. W pokazie laserowym macie mnóstwo różnych promieni, znacie Gwiezdne Wojny, jak ukazuje się Obi-wan Kenobi. Wtedy ta technika była taka rozmyta, on był taki drgający, gdy się na niego patrzyło. Był to laserowy obraz Obi-wan Kenobiego. A w planetariach to działa tak, że puszczają setki promieni laserowych i pojawia się z tego obraz. Gdybym usunął 50 promieni laserowych, obraz wciąż by pozostał, jednak ciężej by go było zobaczyć. Gdybym usunął jeszcze więcej promieni, obraz wciąż by tam był, byłby coraz bardziej rozmyty i trudniejszy do ujrzenia. Sugeruję, że Biblia tak właśnie jest zaprojektowana. Nawet jeśli usunąłbym znaczące fragmenty Pisma, pozostaje w niej całe nauczanie, tylko trudniej go dojrzeć. Nawet jeśli miałbym tylko 5 pierwszych ksiąg, czyli Torę, bo z jakiegoś powodu ktoś przyszedł i wydarł pozostałą część Pisma, gwarantuję, że objawienie Mesjasza i to wszystko, co czytamy w Nowym Testamencie, albo to, co nam się wydaje, że jest tylko nauczaniem Nowego Testamentu, znajdziemy w tych pierwszych 5 księgach. Będzie trudniej to znaleźć, niż gdyby się miało całą Biblię do dyspozycji, lecz to wszystko tam jest. Dlatego, gdy udamy się na początek i czytamy o rzeczach, jakie wydarzyły się na początku, nagle zaczynamy je widzieć w Nowym Testamencie. Zaczynamy widzieć w NT rzeczy, jakich nigdy wcześniej nie widzieliśmy. One zawsze tam były, ciężej je było dostrzec. Tak samo jest w drugą stronę. Objawienie, wszystkie rzeczy opisane w Nowym Testamencie, otwieramy teraz 1, 2, 3 Mojżeszową, i widzimy je tam, na początku. Jestem pewien, że znacie jakichś znanych mówców, którzy powalili was na kolana rzeczami z NT, i pokazali je w Starym, zwłaszcza samego Mesjasza. Bo jedną z rzeczy, jaka dzieje się w ostatnich dekadach, a przynajmniej w moim życiu, jest to, że coraz więcej i więcej objawia się nam Pismo, i gdy udamy się na początek, zaczynamy tam widzieć Jaszua. Zaczynamy Go tam widzieć. Prawdę mówiąc, mam dobrego przyjaciela, nazywa się Tony Robinson. Wydaje mi się, że Tony był u was. Jeśli się nie mylę, był tutaj. Tony odnajduje tam Mesjasza. Jest jednym z najporządniejszych gości, ze względu na użycie układów chiastycznych, o czym tu chyba mówił. Jest w stanie pokazać wam Mesjasza, wszędzie, we wszystkich rzeczach, jakakolwiek historia nam przyjdzie na myśl z Nowego Testamentu. Potrafi pokazać, że zawsze tam były, lecz teraz z lepszym objawieniem, stają się wyrazistsze. Dlatego tak naciskam, że Biblia jest podobna do tych promieni laserowych. To wszystko tam jest.

Wracamy do ekranu. Przypominam, że łaska, która powinna znajdować się tylko w erze łaski, odnajdowana jest w erze ludzkich rządów. Noe znalazł łaskę w oczach Jahwe. Kolejny przykład – 2 Mojż. 33:13, co znajduje się w erze lub warstwie Prawa, mówi: Teraz więc, jeśli znalazłem łaskę w twoich oczach, ukaż mi, proszę, twoją drogę, żebym cię poznał i żebym znalazł łaskę w twoich oczach. Zważ także, że ten naród jest twoim ludem. Ups… znaleźliśmy łaskę, która powinna znajdować się tylko w wyższej warstwie, później. A my znaleźliśmy ją w niższej warstwie, w warstwie Prawa. To samo jest prawdą ze Świętami. Święta mojżeszowe znajdowane są w erze łaski. Wydawało mi się, że one były tylko w erze Prawa, a tutaj mamy Dz. Ap. 18:21, które mówią: Ale żegnając się z nimi, powiedział: Nadchodzące Święto muszę koniecznie obchodzić w Jerozolimie, lecz jeśli taka będzie wola Boga, wrócę do was. I odpłynął z Efezu. Tutaj odnajdujemy łaskę, o przepraszam, Święto w erze łaski. Szabat także znajduje się w erze łaski – zgodnie z Dz. Ap. 13:42, które mówią: A kiedy Yehudim wyszli z synagogi, poganie prosili ich, aby również w następną niedzielę głosili im te same słowa. Źle! – W następny szabat. W Dziejach Apostolskich nie ma pojęcia niedzieli. Chodzi o następny szabat. O jejku i znowu mamy to w złej warstwie. Powinniśmy mieć to tylko w tej dyspensacji. Nieprawda. Kościół (eklezja), który powinien znajdować się w dyspensacji łaski, znajduje się w erze Prawa – 5 Mojż. 4:10 tak mówi: [Nie zapominaj] o dniu, w którym stałeś przed Jahwe, swoim Bogiem, na Horebie, gdy Jahwe powiedział do mnie: Zgromadź (eklezja) mi lud… Tu jest eklezja albo kościół, jak to tłumaczą w NT. … abym im przekazał swoje słowa, aby nauczyli się mnie bać przez wszystkie dni swego życia na ziemi i żeby uczyli [tego] swoich synów. Według dyspensacjonalizmu jest to w złej warstwie. Znajdujemy to nawet u Joba, w erze ludzkich rządów. Job 30:28 – Chodzę sczerniały, [ale] nie od słońca; powstaję i wołam w (eklezji) zgromadzeniu. Gdyby tam było w kościele, jak to jest tłumaczone w NT, to chcę wam powiedzieć, że mielibyśmy teraz zupełnie inny system myślenia. Te rzeczy znajdują się w niewłaściwych warstwach. Dlatego, że są wymieszane. Te rzeczy są w różnych miejscach, bo Bóg wziął to samo przesłanie i umieścił je w całym przedziale Pisma, od Genesis do Objawienia.

Magazyn Christianity Today w 1982 zamieścił: „… gdyż bez Żydów nie byłoby chrześcijaństwa… to dzięki Żydom mamy pierwszą chrześcijańską rodzinę…” To, moi przyjaciele – nie będę nawet komentował – jest najbardziej bzdurnym stwierdzeniem, jakie widziałem. Gdyż w rzeczywistości, jeśli wierzymy, że nasze dzisiejsze zachowanie w dominującej religii pochodzi od Żydów, jeśli dziś wierzymy, że pochodzimy od naszych starożytnych przodków, Żydów, judaizmu, lecz nasze zachowanie jest zupełnie odmienne, to zgodnie z twardą nauką, aby to było prawdą, musiała nastąpić mutacja. Jedynym sposobem, aby uzyskać coś nowego w gatunku, to musi wystąpić w nim mutacja. A mutacje zawsze idą w dół, nigdy do góry. Mutacje zawsze niszczą rzeczy, tak są skonstruowane.

Ok, w przyszłym tygodniu będziemy to kontynuować, przyglądając się dowodom, cytatom Darwina itp., na temat różnicy między stworzeniem a ewolucją. Ale nim się zobaczymy w przyszłym tygodniu, przylgnijcie do swoich korzeni, aby dni wasze były długie i by szczęściło się wam we wszystkim, do czego przyłożycie swoją rękę. Obiecuję wam to.

Szalom.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – Zderzenie_Światopoglądów_cz_6.pdf

25. Koniec Objawiony w Początku – Zderzenie Światopoglądów – 5

Koniec Objawiony w Początku – Zderzenie Światopoglądów – część 5

Zapraszam do obejrzenia materiału video:

______________________________________

______________________________________

Poniżej zamieszczam skrypt z tego nauczania:

Zderzenie Światopoglądów
część 5

Cześć. Szalom. Jestem Brad Scott, choć to nie jest takie ważne, ale oglądacie tu „Zderzenie Światopoglądów”, gdzie kontynuujemy naszą serię omawiającą stworzenie i ewolucję. Nie tylko główne różnice między organiczną ewolucją i organicznym stworzeniem, lecz także teologiczne aspekty tego zagadnienia. Przyglądaliśmy się paru podobieństwom w obu dziedzinach. Mam nadzieję, że to dostrzegacie. Że widzicie różnice i podobieństwa w obu tych procesach myślenia.

Zaczniemy się teraz przyglądać pojęciu makroewolucji. Na ekranie macie podsumowanie tego, co nazywa się makroewolucją. Gdyż istnieją mikro-ewolucyjne procesy, zachodzące w gruncie i dowodach, jakie widzimy w naszym świecie. Wiecie, gąsienice i motyle, tego typu rzeczy. To są mikro-ewolucyjne procesy. Nazywamy je mikro-, gdyż te same procesy wciąż i wciąż się powtarzają. Widzimy gąsienice zmieniające się w motyle, jednak wciąż obserwujemy ten sam proces gąsienica-motyl. Nie zamienia się w nic innego. My tu jednak mówimy o makroewolucji. I taka jest definicja – Naturalne, idące w górę (czyli korzystne) wielkie zmiany w rodzaju, na przestrzeni miliardów lat, dające zwiększającą się i dziedziczną złożoność. Powszechnie znane jako ‘od molekuł do człowieka’. Mówimy zatem o procesie makroewolucji, który różni się od tego, co obserwujemy lub widzimy w dowodach. Tym chcemy się tu naprawdę zająć.

Te rzeczy opierają się także na takim pojęciu jak genetyka. Kiedy w XIX wieku na scenie pojawia się Gregor Mendel i dokonuje odkryć, badając groch zwyczajny, zaczynamy rozumieć genetykę (geny) i to, z czego się składamy, jak rzeczy powielają się w sobie. Pojawia się więc Gregor Mednel i daje nowe spojrzenie lub rzeczywistość, jeśli wolicie, na to, jak działa genetyka i jak to się odbywa. Chcę wam powiedzieć, że to, co rozumiemy, jak rzeczy pomnażają się w naszej Biblii, o przepraszam, chodzi oczywiście o nasze ciała, całkowicie zaprzecza całej teorii ewolucji – obserwujemy to w genetyce. Na ekranie macie przykład, że 1 Mojż. 1:11 uczy nas wszystkiego na temat informacji genetycznej. W 1 Mojż. 1:11 mamy podane trzy prawa. Prawo rodzaju – że dany rodzaj rodzi dany rodzaj. Nasienie jest w owocu. Oraz pojęcie rozmnażania się w sobie. Pokażcie mnie na chwilę. Pomówmy o tych trzech prawach. W 1 Mojż. 1:11 mamy trzy prawa. Są to trzy naturalne prawa, które działają także w sferze duchowej. Obserwujemy je w tym, co widzimy swoimi oczami, a także jest to prawdą w rzeczach, jakie nie widzimy. Zatem te trzy naturalne prawa z 1 Mojż. 1:11 to coś takiego: nasiona są używane w Biblii do wyrażania tego, co rodzi i reprodukuje wszystkie żywe rzeczy. Tego słowa używa Biblia, by opisać, jak żywe rzeczy, rośliny, zwierzęta i ludzie, jak rodzą się według siebie. Nasienie – po hebrajsku zara – Zajin, resz i ajin. Jest to hebrajskie słowo, tłumaczone jako nasienie. To było pierwsze prawo. Nie zapominajcie, co to jest prawo. Zgodnie z twardą, empiryczną nauką, prawo to coś takiego, co zawsze działa i nigdy nie zawodzi. Jeśli zawsze działa w ustalonych i określonych warunkach, to testujcie to, testujcie i testujcie, a nigdy nie zawiedzie. Takie coś nazywamy prawem. A jeśli zawiedzie chociaż raz, to nazywa się to teorią. Pozostaje teorią, gdy zawiedzie choć raz. Jeśli zawodzi wiele razy, to pozostaje to w sferze hipotezy. A jeśli nigdy nie działało, wtedy nazywamy to ewolucją. Taka jest hierarchia w tych rzeczach. Mamy trzy prawa. Pierwsze prawo – wszystko się rodzi z nasienia. Drugie prawo – z hebrajskiego lemino – przekazywane zgodnie z ich rodzajem. To jest drugie prawo. Dany rodzaj produkuje ten sam rodzaj. To są prawa. Te rzeczy widzimy, jak dzieją się stale i stale, i stale. Trzecie prawo jest takie, że nasienie znajduje się w owocu. Chcę wam powiedzieć, że najważniejsze z tych trzech praw. Jest to ważna zasada przy nauczaniu o zasadzie nasienia, którym, zgodnie z Biblią, zgodnie z przypowieścią, tym nasieniem jest Słowo Boże. Łuk 8:11 w komentarzu do przypowieści na temat siewcy, wniosek jest taki: przypowieść jest taka (Łuk 8:11), nasieniem jest Boże Słowo. Gdy zrozumiecie, że nasienie jest w owocu, wtedy zrozumiecie wszystko, co mówił Paweł. Chcę wam powiedzieć, że raczej nie rozumiecie w pełni tego, czego Paweł uczy w liście do Rzymian oraz do Galacjan, jeśli nie rozumiecie zasady nasienia. To dlatego Szymon Kefas, czyli Piotr powiedział, że wiele rzeczy, jakie powiedział Paweł, ciężko zrozumieć. Zwłaszcza jeśli nie udasz się na początek, będziesz miał trudności ze zrozumieniem, dlaczego Paweł tak konsekwentnie uczy o nasieniu. Mamy więc te trzy prawa na początku. Te trzy prawa obserwujemy w genetyce, jak nasze ciała są stworzone, jak wszystko jest zrobione. To wszystko wiemy z genetyki. Wracamy do ekranu na temat informacji genetycznej. Dany rodzaj rodzi ten sam rodzaj. Nasienie jest w owocu. I przykazanie dla tych wszystkich rzeczy, jakie stworzył na początku, jest takie: idźcie i rozmnażajcie się według siebie. To są grunty i dowody, jakie widzimy, dziejące się w naszym świecie. Wszystkie rośliny stworzył dokładnie takimi, jakimi mają być. Rośliny, idźcie teraz i się rozmnażajcie. Wszystkie zwierzęta są stworzone tak, jak powinny być stworzone na początku. Idźcie i rozmnażajcie się w sobie. Tak samo wszyscy ludzie zostali stworzeni na początku tak, jak powinni. Idźcie i się rozmnażajcie. Jedyna różnica między ludźmi i roślinami jest taka, że jesteśmy Bożym obrazem, zaś rośliny i zwierzęta nie są. Jesteśmy stworzeni na obraz Boga. Możemy sobie wybrać, by odwrócić się od naszego Stworzyciela. Możemy tak uczynić.

Pozwólcie, że podam wam parę przykładów, jak te rzeczy działają. Pierwszy przykład. Zgodnie z prawem genetyki i zgodnie z tym, co mówi 1 Mojż. 1, nie można uzyskać życia z czegoś, co nie żyje. W naszym fizycznym, materialnym świecie mamy tylko dwie opcje, jakie znam. Jeżeli macie trzecią alternatywę, proszę, napiszcie do mnie, bo chciałbym ją poznać, gdyż naukowcy od dekad i dekad próbują to rozgryźć. A są one takie: albo na początku coś powstało z niczego, albo coś zawsze było. Tak naprawdę nie mamy tu trzeciej opcji. Kiedy cofniemy wszystko do samego początku lub jeśli wolicie do tego punktu w czasie, gdy wszystko się zaczęło, to stoimy przed tym, że albo wszystko pojawiło się z niczego, Wielki Wybuch lub jakkolwiek chcą to nazywać, albo coś zawsze było lub ktoś zawsze był. Z naszego trójwymiarowego, ludzkiego punktu widzenia wydaje się to trudne do zrozumienia. Oba jest ciężko zrozumieć. Jednak na początku życie nie mogło się pojawić z nieożywionego. Życie stwarza życie, gdyż w strukturze genetycznej nieożywionego nie ma informacji o życiu. Mamy zatem gen nieożywionego i w tym nieożywionym genie, zgadnijcie, jest tylko nieożywiona informacja. Nie możemy więc uzyskać żywej informacji z czegoś nieożywionego, gdyż nie ma w tym żywej informacji. Podam wam przykład, byśmy zrozumieli, co mówię. W strukturze genetycznej małp nie ma ludzkiej informacji. Nie ma informacji homo sapiens u małp. Dlatego nie możemy uzyskać człowieka z małpy, bo jeśli spojrzymy do struktury genetycznej komórki, to nie ma tam ludzkiej informacji. I dlatego nie można jej stamtąd uzyskać. I powtórzę, to są rzeczy, jakie widzimy na własne oczy, to są te grunty i dowody, jakie mamy podane w Piśmie, a także w naszej kulturze, w naszym życiu, jest to dookoła nas. Na przykład nie otrzymamy ptaków z ryb. Ryby nie mogły ewoluować lub to, co w morzach nie mogło ewoluować w te małe ptaszki ze skrzydełkami, bo jeśli spojrzymy do informacji genetycznej ryby lub kijanki itp., to nie ma tam informacji o ptakach. A ponieważ nie ma tam informacji o ptakach, to wiemy, że nie uzyskamy ptaka z ryby. Jest to jeden z dowodów, jaki skłonił dr Francisa Cricka do wniosku, cóż, opierając się na tym, co mówią nam prawa genetyki, wynika, że życie nie mogło ewoluować na ziemi. I dlatego musiał uciec się do absurdu, bo unika oczywistego.

To samo dotyczy następnego. Ujmę to tak, w genie Paschy nie ma informacji o Wielkanocy. W genie Paschy znajduje się tylko informacja o Passze. Dlatego Pascha wyda następną Paschę, następną Paschę i następną Paschę. Opisy biblijne podają nam informacje dotyczące Paschy. I gdy dochodzimy do Nowego Testamentu, to widzimy, że Jaszua przestrzega Paschy. Dlaczego? Bo Pascha rodzi Paschę. Dlatego nie jest możliwe, by to święto, ten wyznaczony czas, to święto, zwące się Wielkanocą, pochodziło z Paschy. Wielkanoc i Pascha to dwie, zupełnie różne rzeczy. Nie mają ze sobą nic wspólnego, gdyż w genie Paschy nie ma informacji o Wielkanocy.

I kolejny przykład. W Święcie Sukkot nie ma informacji o Bożym Narodzeniu. Jeśli udamy się do tego Święta, do wyznaczonego czasu Sukkot, to mamy tam tylko informację o Sukkot. Przez te 8 dni masz się radować. Masz przestrzegać tych rzeczy. To są Moje Święta. Te Święta zawierają Moją informację, Moje geny, jeśli wolicie. Dlatego nie jest możliwe, byśmy otrzymali Boże Narodzenie, choć wielu ludzi wierzy, że Boże Narodzenie, że obchodzenie Bożego Narodzenia wywodzi się z hebrajskiego święta Sukkot i idei świateł itp. A to nie jest prawdą. To są dwie, różne rzeczy. Jedno nie wywodzi się z drugiego.

Podam wam kolejny przykład. Nie można uzyskać czystego z nieczystego. Gen nieczystego zawiera tylko informację nieczystego i dlatego nieczyste zrodzi tylko nieczyste. Jeśli więc Bóg stworzył na początku homara, kraba, świnię – to są te popularne – i są one nieczyste, to wiecie co, homary, ponieważ są nieczyste, stworzone w ten sposób, i Bóg powiedział, idźcie i rozmnażajcie się w sobie, to homary będą rodziły tylko więcej homarów. Świnie będą rodziły świnie. I nie uzyskamy nagle czegoś takiego, że świnia jest czysta albo że homar jest czysty, gdyż w homarze i świni nie ma informacji o czystości. Jest to ważne do zrozumienia – przełączcie na mnie – jest to ważne do zrozumienia, bo jeśli spojrzymy na płótno Piotra, na wizję płótna Piotra, jeśli to pamiętacie, chodzi o Dz. Ap. 10, to potwierdza to, co wam właśnie mówię. Doskonale zgadza się z tym, jak Bóg zaprojektował te rzeczy na początku. Jak były one zaprojektowane na początku? Rzeczy nieczyste, zwierzęta, kwiaty, drzewa, owoce itd., nie mają możliwości wyboru. Różnica między naszym kamerzystą w studio, Jaredem, różnica między Jaredem a żonkilem jest taka, że Jared jest stworzony na obraz Boga i dano mu możliwość wyboru. To czyni go obrazem Boga. To oddziela Jareda od wszystkich innych rodzajów stworzenia. Jared ma możliwość wyboru. Jared, jeśli chce, może wstać rano, i większość ludzi na świecie to właśnie czyni, i powiedzieć: spadaj Boże, będę robił rzeczy po swojemu. Bo to odróżnia Jareda od kwiatów. Jednakże żonkile nie mają takiego wyboru. Kwiaty, drzewa, owoce, nasiona, żonkile budzą się rano i nie mają możliwości powiedzenia: no, nie będę dziś wydawać owocu. Koniec, mam tego dość. Widzicie, żonkile są stworzone jako żonkile i żonkil zrodzi kolejnego żonkila. Taka jest struktura genetyczna żonkila. Jared ma jednak wybór, więc może tak uczynić. Pamiętając teraz o tym, że tak jest ze zwierzętami i roślinami, ludzie mogą wybrać, czy pójść za Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba. Jeśli jestem więc niewierzącym i wybieram odrzucenie Boga, to w swoim życiu będę produkował tylko brak wiary. Jeśli zaś wybiorę, by przyjąć Ojca, jeśli wybiorę przyjęcie Jego zbawienia i uwolnienia, to Bóg może mnie zmienić. Dzięki swojemu wyborowi mogę stać się czysty w Jego oczach, bo to odróżnia mnie od kwiatów, zwierząt i roślin. Wracamy teraz do wizji płótna Piotra i do bogobojnego Korneliusza – tak o nim powiedziano – który podjął decyzję pójścia za Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba. On wybrał, by pójść za Nim i uwierzyć w Niego. Ujrzał wizję, że przyjdzie do niego człowiek. Znacie historię. Będzie nim Piotr. A Piotr o tym nie wie. Gdy czytacie Dz. Ap. 10, Piotr nie wie o Korneliuszu, który – z ortodoksyjnego, żydowskiego punktu widzenia – jest nieczysty. Dlaczego? Bo z ortodoksyjnego punktu widzenia nie był nawrócony na judaizm. Tak to widzi pogląd ortodoksyjny, a Bóg próbuje mu powiedzieć, to Ja, Ja jestem tym, który czyni czystym. Nie ta religia, nie ten system, lecz Ja mogę uczynić ludzi czystymi – bo ludzie mogą wybrać – to Ja mogę uczynić cię czystym. Więc pewnego dnia Piotr sobie odpoczywa, jest pora na lunch, pora, by coś zjeść, i jak pamiętacie, w czasie tego lunchu wpada w uniesienie, i ukazana jest mu wizja. I w tej wizji pojawia się płótno z czterema rogami, spadające z góry, z różnego rodzaju czystymi i nieczystymi zwierzętami i pełzającymi rzeczami, ptakami itp. Nie ludzie na płótnie, lecz zwierzęta na płótnie. I anioł mówi Piotrowi – trzy razy, prawdę mówiąc – Piotrze, wstań i jedz. A co mówi Piotr? Mówi: nie mogę, nigdy nie jadłem nic nieczystego. Co wam tam Piotr przed chwilą powiedział? 3,5 roku spędził z Jaszua i pozostałymi uczniami, i w tym całym okresie 3,5 roku nie zjadł niczego nieczystego. To właśnie wam powiedział. Będąc przez cały czas z Jaszua, nie jadłem niczego nieczystego, bo Jaszua nigdy nie jadł niczego nieczystego. On wie, że te rzeczy są nieczyste i mówi wam, że nigdy ich nie jadł. Piotr więc nie wstaje i nie je. Dlaczego? Bo nie rozumie wizji. Nie rozumie tego, co próbuje go nauczyć. Gdy czytamy dalszy tekst, udaje się on do Korneliusza, bo w międzyczasie Ojciec objawia mu, o co chodziło w tej wizji. Gdy spotyka Korneliusza, mówi im, że Bóg nauczył mnie, czego? Poprzez wizję tego, że mam nie nazywać Korneliusza nieczystym, gdyż Bóg uczynił go czystym. On nie uczynił zwierząt czystymi. Nie taka była nauka z wizji. Nauka z wizji polegała na tym, by pokazać mu, że z drugiej strony Korneliusz, a ponieważ Piotr nie wstał i nie jadł, i nigdy wcześniej tego nie robił, używa czegoś, co oni dobrze rozumieli w swojej kulturze, że ja jestem Bogiem, a Piotr jest człowiekiem, i że ludzie mogą wybrać, by pójść za Mną. Ludzie mogą zmieniać się z nieczystych na czystych. Dlaczego? Dlatego, że to właśnie odróżnia ludzi od roślin i zwierząt. Więc jeszcze raz, jeśli Bóg stworzył coś nie do jedzenia, to w strukturze tego czegoś jest tylko informacja o nieczystości. Nie uzyskacie informacji czystości z informacji nieczystości. To próbuję wam przekazać.

Tak samo nie uzyskacie niedzieli z szabatu. Gdy się cofniemy i ponownie przeczytamy o szabacie, wszystkie rzeczy z Biblii o szabacie, to znajdziemy tam, w tej strukturze genetycznej, tylko informację o szabacie. Zatem to siódmy dzień tygodnia jest szabatem, czasem naszego odpoczynku. Nie uzyskacie żadnej informacji o pierwszym dniu z siódmego dnia. Musi to być zupełnie coś odrębnego. I ta sama prawda dotyczy ostatniego przykładu. Wydawało mi się, że mam tu coś innego. Chyba jednak nie mam.

Idziemy dalej. Listy Ignacego – II wiek n.e. Pamiętając, jak genetyka działa i że dane rzeczy rodzą się według swego własnego rodzaju, dowiadujemy się czegoś z listów Ignacego z II wieku n.e. Mówi on coś takiego: Jeśli zatem ci, którzy żyli w starożytnych praktykach i przeszli do nowości nadziei, nie przestrzegają już Szabatu, lecz żyją w zgodzie z Dniem Pańskim… Nagle pojawia się ogromna zmiana. Mamy tu, że tak to ujmę, spontaniczne pokolenie, oraz ogromną zmianę tego, co na początku. Przez cały czas istniał Szabat i nagle pojawia się coś nowego. I żyją w zgodzie z Dniem Pańskim… Dlatego stając się Jego uczniami, nauczmy się żyć zgodnie z chrześcijaństwem… Zauważcie, że nie powiedział Biblia, że nie powiedział Pismo. Powiedział: nauczmy się żyć zgodnie z chrześcijaństwem… Jest całkowitym absurdem wyznawać Jezusa Chrystusa i praktykować judaizm. Jest całkowitym absurdem… Tu także zauważamy dwa różne gatunki, jeśli wolicie.

Mamy tu także cytat Tertuliana z jego publikacji „Odpowiedź do Żydów”. Cytuję to, co powiedział. I podobnie, jak w przypadku zniesienia cielesnego obrzezania oraz starego prawa, co widać w tym, że zostało ono zniesione w określonym czasie, tak samo przestrzeganie Sabatu lub Szabatu okazało się tymczasowe. Innymi słowy, ten dodatek odpadł. Czyli dodatek szabatu oraz dodatek obrzezania odpadły i zostały zastąpione innymi dodatkami. Podsumowując, coś takiego twierdzimy teologicznie. A wynika to z naszego rozumienia ewolucji organicznej.

List Ignacego do Antiochijczyków. Spójrzcie, co mówi. Cytuję: Piszę te rzeczy do ciebie, do Nowego Drzewa Oliwnego Chrystusa… Nowe Drzewo Oliwne Chrystusa. Pamiętacie, co Paweł uczył w Rzymian 11? Że my, z dzikiego drzewa oliwnego jesteśmy wszczepieni w naturalne drzewo oliwne, które zaczęło się od nasienia już na samym początku. I że gałęzie, kwiaty i owoce naturalnego drzewa pochodzą z tego, co było w nasieniu. Owoc nigdy nie będzie inny niż nasienie. Jeśli nasieniem drzewa było jabłko, to owocem będą jabłka. Zatem nasieniem dzikiej oliwki musiała być oliwka. Dlatego jest to drzewo oliwne, a my jesteśmy tam wszczepieni. Tak więc my wszyscy mamy udział w tych samych sokach odżywczych, jak naturalne gałęzie. Ale gdzie ma rację? Bo jest tutaj uczciwy. Piszę do Nowego Drzewa Oliwnego Chrystusa… Uważajcie na te ‘głupie psy’, na te wijące się węże, na te łuskowate smoki, żmije, bazyliszki i skorpiony. Gdyż są to wyrafinowane wilki i małpy, które przybierają pozór człowieka. Są to wyrafinowane wilki. Spójrzcie, jak ich nazywają. Nazywają ich małpami, udającymi człowieka. O kim oni tu mówią? O kim tu mowa? Mówi tu o starożytnych ojcach i o praktykach Izraela, i o wszystkim ze Starego Testamentu – o tym tu mówi. Nazywa tych ludzi małpami, jeśli wolicie, albo wyrafinowanymi wilkami, które tylko udają człowieka. Widać, że nie wyewoluowali jeszcze w człowieka. Na przestrzeni naszych dekad, ileż to razy czytaliśmy, jak dwie grupy ludzi w dzisiejszej kulturze nie są nawet nazywane ludźmi. Afroamerykanie lub Czarni, jak ich nazywamy. To o nich mowa oraz o Żydach. W Ameryce. W tym całym naszym procesie myślenia nazwaliśmy ich gorszymi od człowieka, gdzie jako małpy, naśladują tylko człowieka, gdyż jeszcze nie do końca ewoluowali. A ponieważ nasza kultura postrzega to jako: Afroamerykanin rodzi następnego Afroamerykanina, to założenie jest takie, że ci goście powstrzymują proces ewolucyjny od dalszego rozwoju. I dlatego musimy się ich pozbyć. To jest podstawą rasizmu. A rasizm przeszedł w zabijanie, wieszanie ich na drzewach, wpychanie do komór gazowych itd., itd. Robiliśmy to od samego początku, bazując na ewolucyjnym procesie myślenia. Tak właśnie czyniliśmy. I chcę dodać, że stało się tak, gdyż naturalny proces ewolucji wskoczył przed nasze duchowe pojmowanie rzeczy. A to wszystko zaczęło się już na samym początku. Mamy to powiedziane np. u Izajasza 14, co cytowałem. Izajasz wyjaśnia nam, że to przeciwnik pragnął się rozwijać i wywyższać, sądząc, że pewnego dnia może stać się Bogiem, dzięki procesowi rozwoju. I że mamy pokazane to w naturze i że tak samo działa to w sferze duchowej. Jest to jednym z powodów podziałów, rasizmu w tym kraju, rasizmu na całym świecie, nie tylko w tym kraju, bo taki jest ten proces myślenia.

Następnym razem, gdy się tu spotkamy, w następnym programie pokaże wam coś, co się nazywa tak zwaną kolumną geologiczną. Ta tak zwana kolumna geologiczna to różne warstwy, jakie rzekomo widzimy na naszej ziemi. Zawierają one obraz prostych organizmów, ewoluujących w bardziej złożone, w miarę jak zbliżamy się do szczytu tej kolumny. I pokażę wam, że to całe pojęcie dyspensacjonalizmu wzorowało się na tej samej rzeczy. Mamy więc bezpośrednią relację między tak zwaną geologiczną kolumną a kolumną dyspensacjonalizmu, jeśli przyłożylibyśmy je do siebie. Będziemy o tym mówić następnym razem, w trakcie naszego badania tych znaczących różnic między stworzeniem i ewolucją. I jak ważne jest, by się temu przeciwstawiać w tych czasach końca. Musimy być w stanie odpowiedzieć każdemu człowiekowi, który pyta się o tę nadzieję, jaka jest w nas. Musimy być w stanie udzielić odpowiedzi. To najwyższy czas, byśmy zaczęli się nawzajem tego uczyć.

A na razie, nim się zobaczymy, przylgnijcie do waszych korzeni, by dni wasze były długie i by szczęściło się wam we wszystkim, do czego przykładacie swoją rękę.

Do zobaczenia.

Szalom.

Cześć.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – Zderzenie_światopoglądów_5.pdf

24. Koniec Objawiony w Początku – Zderzenie Światopoglądów – 4

Koniec Objawiony w Początku – Zderzenie Światopoglądów – 4

 

Zapraszam do obejrzenia kolejnej części nauczania z serii „Zderzenie Światopoglądów”, czyli stworzenie kontra ewolucja.

Dotyczy to także religii i teologii.

___________________________________________________

___________________________________________________

Poniżej zamieszczam skrypt z tego nauczania:

Zderzenie Światopoglądów
część 4

Cześć. Szalom. Witam w „Zderzeniu Światopoglądów”. Od kilku tygodni omawiamy sobie ten temat. Różnice między stworzeniem i ewolucją. Jaskrawe różnice między stworzeniem i ewolucją. I to, jak są sobie przeciwstawne. Przekładamy to, że tak powiem, na różnice między teologią – naszym zrozumieniem Biblii i wszystkich rzeczy z Biblii, opartą na stworzeniu, w przeciwieństwie do naszego rozumienia teologii, opartego na myśleniu ewolucyjnym. O tym, jak wszystko ewoluowało i stopniowo szło w górę, rozwijając się na przestrzeni czasu. Że w tym czasie niektóre rzeczy zostały porzucone lub rozwinęły się i zostały zastąpione czym innym. Jednym z określeń, jakie stosujemy to ‘teologia zastąpienia’. Jestem pewien, że go znacie. To wszystko opiera się na ewolucyjnym typie myślenia. Mam zamiar kontynuować pokazywanie wam tego kontrastu.

Wróćmy do naszych cytatów dotyczących organicznego stworzenia lub organicznej ewolucji, co powiążemy z aspektami teologicznymi. Na ekranie macie cytat biochemika Leslie Orgel’a. Mówi coś takiego: Jest praktycznie niemożliwe, by proteiny i kwasy nukleinowe, które są ogromnie skomplikowane – to tak słabo powiedziane – pojawiły się spontanicznie w tym samym miejscu i czasie. Tak właśnie uczy Pismo, ale on nie wierzy w Boga, więc nazywa to nieprawdopodobnym. Jednak, z drugiej strony, dostrzega także grunty i dowody, i mówi: Lecz wydaje się niemożliwe – zwróćcie uwagę na kontrast między nieprawdopodobnym i niemożliwym, gdy chodzi o dowody – mieć jedno bez drugiego. Na pierwszy rzut oka, ktoś mógłby wywnioskować, że życie nigdy nie mogło pojawić się ze związków chemicznych. Bo tak się tradycyjnie uczy, że życie pojawiło się ze związków chemicznych, gotujących się na początku w pradawnej zupce i że ty i ja jesteśmy tylko skupiskiem związków chemicznych. Porozmawiajmy o tym. Na następnym ekranie widzimy, że zależności są symbiotyczne. To znaczy, jedno bez drugiego nie istnieje. Z organicznego punktu widzenia, czyli z fizycznego lub naturalnego punktu widzenia wiemy, opierając się na gruncie i dowodach, że na początku – gdyż teraz to wiemy – to, co sprawia życie w tobie i mnie, w ludziach, jest tą samą prawdą w stosunku zwierząt i roślin, wszystkiego, co ma masę i materię. Czyli to, że komórki dzielą się i pomnażają się według samych siebie. Dziś wiemy, że to, co jest w komórkach, jest początkiem wszystkiego. Wiemy również, że te rzeczy nie mogły ewoluować w czasie, bo jeśli brakowałoby jednej rzeczy, to rozsypałby się cały system.

Chcę wam zasugerować, że z Torą, z Bożym Słowem jest tak samo. Mieć Torę albo Prawo, przykazania i nakazy bez Mesjasza, jest tym samym, co mieć Mesjasza bez Tory. To jest to samo. Różnica jest taka, że jedno poprzedza drugie, jednak na początku są razem, w tej samej chwili. Dlatego dla naukowców logiczny jest wniosek, że jeśli ty i ja zrobieni jesteśmy z chemii, to wszystkie bolączki i choroby powinny być traktowane chemią. Jest to logiczne i jest to jednym z głównych powodów, dlaczego nas tak uczą myśleć. Widzicie, jeśli jesteśmy tylko zlepkiem gotujących się chemikaliów, jakie z czasem ewoluowały w człowieka, to łatwo – bazując na tym – przekonać, że jeśli mi coś dolega, mam jakąś chorobę, czuję się źle, cokolwiek, albo nawet jeśli nie czuję się fajnie, a chcę poczuć się fajnie, to rozwiązujemy to chemikaliami. Wkładamy coś do ust, łykamy tabletki, wstrzykujemy coś do żył. Cała nasza kultura się teraz na tym opiera. Przepisywanie lekarstw, legalnych lekarstw, jest znacznie większym problem w Ameryce, niż są nielegalne narkotyki. To wszystko jest w telewizji, która dudni na temat narkotyków, że są złe, oczywiście ja ich też nie bronię, ale nie dostrzegamy prawdziwego problemu w Ameryce, jakim są legalne używki (lekarstwa). Nie myślimy o tym z powodu tych frazesów, procesu myślenia. Nie myślimy o tym, gdyż słowo ‘legalny’ tam występuje, więc musi to być w porządku. Sugeruję wam, że jeśli będziecie mieli okazję, udajcie się do waszego sklepu i porównajcie rozmiar „apteczny” i wszystko dookoła, co się z tym wiąże, z działem warzyw i owoców w tym sklepie. I zobaczycie, czy nie odkryjecie, że a) są mniej więcej tego samego rozmiaru, b) dział farmaceutyczny jest nieco większy od działu z żywnością. Mamy problem z przepisywanymi lekarstwami, gdyż stopniowo, w czasie, zostaliśmy nabrani, że jesteśmy kupą związków chemicznych i jeśli coś jest nie tak, rozwiązujemy to chemią.

A ja chcę wam powiedzieć, że Biblia uczy, iż ty i ja pochodzimy z ziemi. Z ziemi, adamah – po hebrajsku. Zatem Adam, czyli człowiek, pochodzi z adamah. Nawet hebrajskie słowa pokazują nam, że zostaliśmy wzięci z ziemi. Zatem od samego początku Bożym rozwiązaniem, jeśli coś jest nie tak ze mną, leczę to i zachowuję zdrowie dzięki rzeczom, jakie pojawiają się z ziemi. Ale system tego nie lubi i bez względu na to, jakie są grunty i dowody, stale się temu będą sprzeciwiali. Dlaczego? Bo tu nie ma pieniędzy. Tu nie da się zarobić, jeśli ludzie sami chodzą i leczą się, idąc do ogrodu i zrywając owoc z drzewa lub zrywając coś z ziemi. Na tym nie da się zarobić. Tu chodzi o pieniądze. A system tego nie lubi. Ja gwarantuję wam, że to, czego uczę, opierając się na tym pięknym języku, w jakim napisana jest Biblia, nie spodoba się systemowi religijnemu w Ameryce. Bez względu na grunt i bez względu na dowody, nie spodoba im się to. Tak samo im się to nie spodoba. Ok, idziemy dalej.

Izajasz 14:14-15. Chcę wam powiedzieć, że to tu zaczyna się ewolucja, nie u Darwina, nie u dziadka Darwina, lecz to diabeł, wąż, smok, czyli ten ‘zły gościu’ jest tym, który rozpoczął cały ten proces już na samym początku. Tak to było na początku i tak będzie również na końcu. To on mówi, ja wzniosę się nad szczyty obłoków. To jest to samo, i w Biblii i w ewolucji proces jest taki sam. Sprawy i rzeczy stopniowo rozwijają się w czasie, idą do góry. Jednak z powodu tego, co uczynił ludziom w Ogrodzie, pojawiło się coś takiego, jak prawo entropii. Wszystko się rozpada i stacza w dół, nie w górę. Bóg mówi: lecz zostaniesz strącony aż do piekła, do krańców dołu. Tak stwierdza Pismo. Z jego punktu widzenia, wszystko idzie w górę, z Bożego punktu widzenia, mówi on, przepraszam, wszystko leci spiralą w dół, nie spiralą w górę. Sugeruję wam, że Bóg to wiedział. Nasz Ojciec wiedział już, że z powodu tego, co uczynił przeciwnik, rzeczy będą staczać się w dół. My nazywamy to prawem entropii. Wszystkie rzeczy, uczynione z masy i materii, rozpadają się. Jeśli On to wiedział, to wiedział również, że jeśli dostarczy systemowi informację – biblijnie i naukowo mówimy coś takiego, że dostarczamy informację do systemu, by powstrzymać entropię. Innymi słowy, jesteśmy w stanie zachować go od całkowitego zniszczenia i stopienia się w gorejącym ogniu, gdy dostarczymy informację do systemu.

Podawałem już tę analogię, lecz podam raz jeszcze. Jeśli wziąłbym nowego Cadillaca i zostawiłbym go na polu, powiedzmy, że zostawiłbym go tam sto lat. Czterdzieści też by wystarczyło, ale niech zostanie te sto lat. Zostawiam tego Cadillaca na polu. Jak ten Cadillac, pozostawiony sam sobie, wyglądałby za sto lat? Na polu zostałaby kupa złomu. Tyle by zostało, bo pozostawiony Cadillac, bez dostarczania informacji do systemu, rozsypałby się. Jednak gdybym wziął tego samego Cadillaca i zostawił na polu, ale chodził tam codziennie i przykrywał go, czyścił, polerował, chronił przed deszczem, pogodą itp., ile by przetrwał ten Cadillac? Może nie w nieskończoność, ale udałoby nam się go zachować przez dość długi czas. Co zatem zrobiliśmy? Z naukowego punktu widzenia dostarczyliśmy informacji do systemu. Bo widzicie, w rzeczywistości pozostawiony sobie samochód, rozsypałby się. Ale jeśli coś większego niż samochód, czyli ja, zatroszczy się o niego (mówimy, że dostarczamy informację do systemu), to możemy utrzymać go przez długi czas. Sugeruje wam, że Ojciec to wiedział, iż wypaczymy Jego Słowo, wypaczymy Jego drogi, z powodu zwiedzenia w Ogrodzie, na początku. I że powoli wypaczymy siebie. Więc dał nam antidotum, że tak powiem. Dał nam Swoje zasady, Swoje przykazania, Swoje nakazy, Swoją Torę, Swoją drogę, wiedząc, że jeśli to zastosujemy, to przez długi czas zachowamy życie i nie stopimy się w gorejącym ogniu. Sugeruję wam, że jeśli to, co powiedziałem, jest prawdą – a widzimy to zarówno w Biblii, jak i w naturalnym świecie – to dziś potrzebujemy Tory bardziej, niż potrzebował jej Abraham. Potrzebujemy jej bardziej niż nasi starożytni ojcowie. Dlaczego? Bo rzeczy się psują. Dzisiaj jest więcej zepsucia niż wtedy. Rzeczy nie idą stopniowo w górę. Rzeczy stopniowo lecą na dół. To przeciwnik chce, byśmy myśleli, że jest odwrotnie. A to nie jest prawdą. I dlatego przeciwnik nienawidzi stworzenia, a kocha ewolucję.

Wracamy na ekran – Psalm 11:2-3. Chyba cytowałem go wcześniej. Mówi: Bo oto niegodziwi napinają łuk, kładą strzałę na cięciwę, aby w ciemności strzelać do tych, którzy są prawego serca. Gdy zostaną zburzone fundamenty, cóż może zrobić sprawiedliwy? Absolutna prawda. Jeśli zburzy się fundamenty, jeśli usuniemy cały początek, to na czym ma opierać się sprawiedliwy, jeśli te wszystkie rzeczy z początku zostały unieważnione? Ale widzicie, Izajasz 45:12 mówi: Ja uczyniłem ziemię i stworzyłem na niej człowieka. To ja – moje ręce rozciągnęły niebiosa i całemu ich zastępowi rozkazuję. Ojciec mówi, to Ja uczyniłem te wszystkie rzeczy. Idziemy zaraz do 1 Tym 6:20. Paweł pisze do Tymoteusza i mówi – posłuchajcie uważnie, co mówi – Tymoteuszu, strzeż [tego], co ci powierzono. O co mu chodzi, gdy pisze, strzeż tego, co ci powierzono? Gdy czytamy czerwone słowa (Jaszua) z Nowego Testamentu, słyszymy jak Mesjasz stale i stale powtarza, jak wierzę, w odpowiedzi na słowa ostrzeżenia o fałszywym proroku z 5 Mojż. 13 i 18. Mamy tam ostrzeżenie, kim jest fałszywy prorok – pociągnie nas za innymi bogami. Fałszywy prorok może nawet poprawnie prorokować. Jeśli połączymy 5 Mojż. 13 z 18 – (wróćcie na chwilę do mnie) – jeśli połączymy 5 Mojż. 13 z 18, widać wyraźnie w obu tych fragmentach, że jeden z nich uczy, iż jeśli pojawi się rzekomo ktoś ode Mnie, prorokując fałszywie i prowadząc was za innymi bogami, inną drogą, inną, niż tą, jaką dałem mu na początku, to ten prorok ma zostać ukamienowany, tak? Tak mówi 5 Mojż. 13. Lecz gdy przejdziemy do 5 Mojż. 18, powiedziane tam jest, że nawet jeśli prorok prorokował właściwie, lecz wiedzie cię do czegoś innego, niż to, co zostało ci dane na samym początku, to ten prorok ma być ukamienowany. Co tam jest wspólne? Te dwa fragmenty mówią wyraźnie, że nie wolno odwodzić ludzi od tego, co dałem wam na samym początku. Zatem kilka razy w NT Mesjasz mówi, wszystko, co mówię, powiedział mi Ojciec, wszystko, co czynię, czynię, bo tak mój Ojciec czyni. Zatem Mesjasz, opierając się na prawie rodzaju, tak właśnie mówi, bo takie jest prawo rodzaju, czynię to, co mój Ojciec kazał mi czynić. Nawet Paweł w 1 Koryntian mówi, naśladujcie mnie, jak ja naśladuję Mesjasza. Co więc mówi? Że prawo rodzaju przekazywane jest z jednego pokolenia na drugie. Wracamy do 1 Tym 6:20. Mówi teraz Tymoteuszowi, strzeż tego, co ci powierzono. Czy możemy wrzucić to na ekran? O Tymoteuszu, strzeż [tego], co ci powierzono. Paweł jest tutaj konsekwentny. Tymoteuszu, słuchaj tego, co ci przekazałem, gdyż to, co ci przekazałem, otrzymałem od Mesjasza. A skąd to ma Mesjasz? Dostał od Ojca. Dostrzegacie tu, jak prawo rodzaju rodzi prawo rodzaju? I dodaje – unikaj pospolitej, czczej gadaniny i sprzecznych twierdzeń rzekomej wiedzy. Unikaj tego. Występująca tam wiedza, to gnoza po grecku. Po hebrajsku da’at, co oznacza doświadczalną wiedzę. Hebrajski ma dwa słowa na wyrażenie wiedzy lub poznania w Biblii. Mają one dwa różne zastosowania. Jedno to jada – intymne poznanie, jak w ‘i Adam poznał swoją żonę, a ona poczęła i urodziła syna’. Słowo to dotyczy relacji. Da’at to poznanie doświadczalne, jak w drzewie da’at dobra i zła. To jest da’at – rodzaj doświadczalnego poznania, które da nam dobro i zło, zło i dobro, zło i dobro, dobro i zło. Potem mamy tam słowo rzekomej (fałszywej) – pseudonumos. Pseudonumos po grecku. Pseudo – fałszywie; numos – to greckie słowo na nazwę (imię). Czyli fałszywie nazywana wiedza/poznanie. Innymi słowy, tylko nazywa się wiedzą, tylko nazywa się nauką. Jest tak fałszywie nazwana – to stara mu się powiedzieć i o to mu chodzi.

Ok, wracamy ponownie na ekran. Mamy tu cytat paleoantropologa, Henry’ego Fairfielda Osborna. Mówi coś takiego: Gdy zacząłem szukać przewidywań teorii ewolucji, zostałem skierowany do greckich filozofów naturalnych i byłem zdumiony, odkrywszy, jak wiele wyraźnych i podstawowych cech teorii darwinizmu było przewidywanych nawet już w VII wieku p.n.e. Już nawet w VII wieku p.n.e. W pierwszych programach mówiliśmy trochę o procesach myślenia, chodzi o nasze programy, już jakiś czas temu. Mówiłem o różnicy między hebrajskim lub biblijnym myśleniem a greckim procesem myślenia. Pamiętajcie, greckie myślenie nie ma nic wspólnego z Grekami, ani nawet z greckim językiem. Jest to słowo, używane w Piśmie, na określenie sposobu patrzenia na świat, jaki bardzo często jest przeciwny biblijnemu patrzeniu na świat. Zatem ten proces myślenia, jaki pochodzi od samego początku, od drzewa poznania dobra i zła, potem poprzez Kaina, Ismaela, Ezawa, aż doszedł do egipskiej kultury, jak również i do samej greckiej kultury, a także do rzymskiej kultury, aż w końcu zlał się i z naszą, amerykańską (i polską), kulturą. Gdyż nasze myślenie w głównej mierze opiera się na greckim/rzymskim myśleniu. Mówiliśmy też, że to jest właśnie ewolucyjny proces myślenia. A pan Osborne, paleoantropolog, rozumie to tak samo.

Wracamy na ekran – Sir Arthur Keith w swojej książce „Ewolucja i Etyka” mówi: Wniosek, do jakiego doszedłem, jest taki: – to jego cytat – prawo Chrystusa jest niekompatybilne z prawem ewolucji. On oczywiście wybrał prawo ewolucji. Mało tego, te dwa prawa są w stanie wojny. Chodzi oczywiście o to, że Tora Mesjasza jest niekompatybilna z teorią ewolucji. Tak to powinno być powiedziane. W każdym razie cytuję go, bo ma rację. On dostrzega sprzeczność między tymi dwoma. Chociaż używa takiej niejednoznacznej terminologii, widzi on, że nie ma między tymi dwoma zrozumienia, że nie da się ich połączyć.

Ewolucjonista R. Lewontin również mówi coś takiego. Bez względu na nasze zrozumienie społecznej walki, jaka daje początek kreacjonizmowi, bez względu na to, jaka jest chęć połączenia nauki i religii, nie ma ucieczki przed fundamentalną sprzecznością pomiędzy ewolucją i stworzeniem; są one światopoglądami nie do pogodzenia. Jest to dokładnie to samo, co ja mówię. Tych dwóch poglądów nie da się połączyć. Wielu ludzi chce to uczynić. Powodem, dlaczego wielu wierzących chce to uczynić, bo większość z nas nie wie, jak odpowiedzieć na te rzeczy, gdyż większość z nas nie zna zbyt dobrze swoich Biblii. Niektórzy z was znają, ale mówię tu do mieszanej publiczności i rozumiem to; jednak według badań George’a Barnesa większość naszego zrozumienia Biblii pochodzi ze Starego Testamentu, a większość z nas nie zna Starego Testamentu tak dobrze. Większość z nas nie ma pojęcia, jaka jest teologia Starego Testamentu. Niektóre obrazy ze ST, jakie mamy w swoich umysłach, są takie, że ST to pływająca po wodzie łajba z wystającymi z niej głowami żyraf, coś takiego, ok. Taki jest nasz obraz Starego Testamentu. A my jesteśmy nowotestamentowymi wierzącymi, A ponieważ nie wiemy, o co chodzi, nie potrafimy odpowiedzieć na te rzeczy. A ponieważ wielokrotnie nie potrafimy na nie odpowiedzieć, wtedy próbujemy je ze sobą połączyć, twierdząc, cóż, no dobra, Bóg stworzył te rzeczy, gdyż wierzymy, że jest Stworzycielem. Przecież te ewolucyjne rzeczy wydają się takie prawdziwe, gdy się tego słucha, nic na to nie poradzimy. Jednak Biblia mówi, że są one przeciwstawne.

I jeszcze raz, sugeruję wam, że to nasienie kobiety jest diametralnie przeciwne, że tak to ujmę, nasieniu węża. Tak jest. 1 Mojż. 3:15 mówi, że tak już jest od samego początku. I wprowadzę nieprzyjaźń między tobą a kobietą, między twoim nasieniem a jej nasieniem. On zrani ci głowę, a ty zranisz mu piętę. Powodem, dlaczego te nauki są sobie przeciwne, jest to – powtórzę – że na początku mamy tylko dwa nasienia. Nasienie kobiety i nasienie węża. Nie mamy tam nawet opcji na trzecie nasienie. To część problemu. Ponieważ nasienie kobiety przyszło uczynić coś zupełnie odmiennego niż nasienie węża. Wróćmy znów na chwilę na ekran. Jochanan, czyli Jan 10:10 też pokazuje ten kontrast. Złodziej (czyli wąż) przyszedł tylko [po to], żeby kraść, zabijać i niszczyć. Tak na marginesie, ewolucjoniści to rozumieją. Jedynym sposobem, aby życie ewoluowało, jest to, że ci, którzy utrudniają nasz rozwój, muszą umrzeć. Śmierć jest jedną z niezbędnych części ewolucyjnego myślenia. Śmierć jest koniecznością. Zwłaszcza śmierć tych, którzy walczą o życie i nie chcą tych zmian. Śmierć jest bliską częścią. Zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem Boga jest życie wieczne w Mesjaszu. Czyli kontrastem jest życie i śmierć. Dlatego Jan 10:10 mówi dalej: Ja jednakże przyszedłem, abyście mieli życie i abyście mieli je w obfitości. Czyli kontrast jest taki, nasienie węża – śmierć, gdzie śmierć jest niezbędną częścią, aby toczył się proces ewolucji. Czy widzicie, jak teologicznie w I wieku – nie, w II wieku – bo gdy mówię ojcowie wczesnego kościoła, gdy tego używam, to nie mam na myśli Pawła, Piotra i innych uczniów. Nie mówię nawet o nauczaniu Jana w Księdze objawienia albo ludziach takich jak Polikarp, którzy byli bezpośrednio po nich. Mówię o tym, że gdy dochodzimy do II, III, IV wieku, kiedy to mamy początek zupełnie nowego systemu religijnego. A jedynym sposobem, by ten nowy system religijny przetrwał, jest to, że musi on potępić poprzednika – musi potępić Żydów, wszystkie te przykazania i prawa, i Torę, i Mojżesza. Wszystko to musi zostać potępione, po to, by zacząć nową religię.

Podstawą mojej służby WildBranch Ministry jest Rzymian 11, gdzie Paweł uczy, jak dzika gałązka oliwna jest wszczepiona w naturalne drzewo. Lecz by być w zgodzie ze współczesną teologią, zupełnie nowe drzewo zostało posadzone w pierwszych wiekach. Po to, by to się zgadzało. To jedyny sposób. Nie można uczyć, że wywodzimy się z czegoś, ale robimy zupełnie inne rzeczy. I porozmawiamy o tym, dlaczego to jest objawione w tym, jak dzieje się to genetycznie. Porównamy te dwie rzeczy później, w następnych programach. Posadzono zupełnie nowe drzewo. Zacytuję wam słowa wczesnych ojców kościoła, które dokładnie tak mówią. Jedyny sposób, by to nowe drzewo przetrwało, to potępić stare drzewo, że tak to ujmę, to naturalne drzewo. Gdyż rzeczywistość jest taka, że jeśli nic złego nie działoby się z tym, co było wcześniej, dlaczego mielibyśmy zaczynać coś nowego. Aby usprawiedliwić powstanie czegoś nowego, musimy całkowicie potępić to, co było wcześniej. I tak się dokładnie wydarzyło w historii. By mieć coś nowego, te rzeczy muszą być przeciwne. Tego próbuję tu nauczyć.

Ok, wracamy do ekranu. Rzym 6:23 mówi nam: Zapłatą bowiem za grzech jest śmierć, ale darem łaski Boga jest życie wieczne w Jaszua, Mesjaszu, naszym Panu. I tu pojawia się pytanie, jak długo istniał Mesjasz? Zgodnie z Jochananem 1:1 i pozostałą nauką Pisma, jak długo był tutaj Mesjasz, Boże Słowo? On był tutaj od samego początku. Jeśli więc zapłatą za grzech jest śmierć, lecz Bożym darem jest życie wieczne w Mesjaszu, a Mesjasz kręci się tu od samego początku, to tak musi być od samego początku. Nie od środka. Ciebie i mnie uczono religijnie, że to zaczęło się w Nowym Testamencie. Tak jednak było od samego początku. Zawsze trwała ta ciągła walka między tymi dwoma sposobami myślenia, od początku do końca. Dlatego musimy zajmować się tymi rzeczami na końcu, gdyż Bóg zapowiedział, że na końcu zacznie przywracać te wszystkie rzeczy, jakie były na początku. Nagle zaczynamy słuchać nauki naszych ojców, my, którzy jesteśmy jakimiś tam potomkami. Nagle zaczynamy rozumieć ich serce, nagle zaczynamy dostrzegać naukę tych dawnych ojców. I na tym dokładnie polegało proroctwo Malachiasza, że w czasach ostatecznych zwrócę serca ojców ku ich dzieciom. A wynikiem tego, jeśli chcecie posłuchać, jest to, że w czasach końca serca dzieci skierują się ku ojcom. To jest przypomnienie tego, dlaczego Eliasz będzie przywracał te wszystkie rzeczy naszej pamięci. Gdyż Malachiasz 4 mówi o służbie Eliasza przywracania wszystkich rzeczy w czasach końca. A my, dzieci, zaczynamy odpowiadać Ojcu, na to, co jest od samego początku.

Następnym razem porozmawiamy o makroewolucji. O różnicach między makro i mikroewolucją. Porównamy to także teologicznie.

Nim się zobaczymy, przylgnijcie do waszych korzeni, by dni wasze były długie i by szczęściło się wam we wszystkim, do czego przykładacie rękę.

Szalom. Do zobaczenia.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – Zderzenie_światopoglądów_4.pdf