3. Życie po Śmierci – Czym jest śmierć – cz. 2

Życie po Śmierci – Czym jest śmierć – cz. 2

 

Zapraszam do obejrzenia materiału wideo:



 

Poniżej znajduje się transkrypt tego nauczania (to dla tych, którzy wolą czytać).

 

Życie po Śmierci
Część 3
CZYM JEST ŚMIERĆ (cd.)?

W trzeciej części serii ‘Życie po Śmierci’ kontynuujemy omawianie natury śmierci. Jak mówiliśmy w drugim odcinku, wiemy, że wracamy do prochu. Proch nie ma świadomości. To dlatego niewierzący muszą zmartwychwstać, aby usłyszeć wyrok. Jeśli mielibyśmy świadomość po śmierci, to zmartwychwstanie nie byłoby konieczne dla niewierzących, by usłyszeli wyrok. Zastanówcie się nad tym, gdyż jest to ważne. Dlaczego każdy, wierzący i niewierzący, potrzebuje zmartwychwstania do nowego ciała, jeśli świadomość istnieje poza ciałem? Jeśli moglibyśmy istnieć poza ciałem, jako nasz duch, to nikt nie potrzebowałby zmartwychwstania do życia wiecznego, uwalniającego nas od śmierci. Nie potrzebowalibyśmy zmartwychwstania do wiecznych nagród. Niewierzący nie potrzebowaliby zmartwychwstania, by usłyszeć wyrok. Niepotrzebne byłyby nam takie wersety:

Izaj 26:19
Twoi umarli ożyją, wraz z moim trupem powstaną. Ocućcie się i śpiewajcie, wy, którzy spoczywacie w prochu! Twoja rosa bowiem będzie jak rosa na ziołach, a ziemia wyda umarłych.

Przy śmierci duch odchodzi, a my stajemy się prochem. I dopiero aż się „obudzimy”, ponownie staniemy się świadomi. To przy zmartwychwstaniu wiernych śpiewamy z radości i ponownie stajemy się świadomi i żywi.

Jakub 2:26
Jak bowiem ciało bez ducha jest martwe, tak i wiara bez uczynków jest martwa.

Najprawdopodobniej Jakub wziął to z Joba 34:14-15.

Gdyby zwrócił ku człowiekowi swoje serce, gdyby wziął do siebie jego ducha i tchnienie; to zginęłoby wszelkie ciało razem, a człowiek w proch by się obrócił.

Bez ducha Jahwe, który nas ożywia, jesteśmy martwi i wracamy do prochu. Pismo stale nam mówi, że wracamy do prochu, bo to powrót do prochu jest problemem, a zmartwychwstanie rozwiązaniem. Oczywiście powrót do prochu nie jest problemem, jeśli teoria, że wierni są jak duchy w niebie, jest prawdziwa. Nawet dla niewierzącego powrót do prochu nie jest problemem, jeśli porównamy to do wiecznego cierpienia jako duch w miejscu, zwącym się piekłem. O tym nieco później. Na razie wskazujemy, że Biblia podkreśla, iż wracamy do prochu, co jest wynikiem grzechu, zaś zmartwychwstanie jest rozwiązaniem. I wskazujemy, że Biblia milczy o jakiejkolwiek formie istnienia w postaci świadomego ducha pomiędzy śmiercią a zmartwychwstaniem.

Job 21:26
Razem będą leżeć w prochu i okryją ich robaki.

Psalm 22:15
Moja siła wyschła jak skorupa, a mój język przylgnął do podniebienia, położyłeś mnie w prochu śmierci.

Psalm 90:3
Wracasz człowieka w proch i mówisz: Wracajcie, synowie ludzcy.

Wrócić do czegoś oznacza, że stajemy się tym, czym kiedyś byliśmy. Zanim zostaliśmy stworzeni, jako ludzie, byliśmy prochem. Nie byliśmy świadomym duchem, który sobie gdzieś latał. To nakaz Jahwe ‘Wracajcie, synowie ludzcy’ przywołuje nas ponownie do życia.

Psalm 103:14
On bowiem wie, z czego jesteśmy ulepieni; pamięta, że jesteśmy prochem.

Jesteśmy prochem i Jahwe to pamięta? Po co? Ze względu na obiecane zmartwychwstanie. Nie jesteśmy świadomym duchem, czekającym na zmartwychwstanie, lecz nieżywym prochem, czekającym na zmartwychwstanie do życia.

Psalm 104:29
Lecz gdy ukrywasz swe oblicze, trwożą się; gdy odbierasz im ducha, giną i obracają się w proch.

Czym się stajemy? – Obracamy się w proch. Wzorzec jest wciąż taki sam, stajemy się niczym innym niż proch. Nie widzimy, by nasze ciało stawało się prochem, a jednocześnie stawalibyśmy się świadomym duchem. Biblia stale nam pokazuje, że jesteśmy prochem i w konsekwencji potrzebujemy zmartwychwstania. Problemem nie jest to, że jesteśmy duchem i potrzebujemy ciała.

Eklezjastów 3:20
Wszystko to idzie do jednego miejsca; wszystko jest z prochu i wszystko w proch się obraca.

CZYM JEST SZEOL?

Czyż Biblia nie mówi nam, że wszyscy idziemy do Szeolu? Czy Szeol nie jest czymś więcej niż tylko prochem? Prawdę mówiąc, nie. Szeol to tak naprawdę kolejna metafora na stawanie się prochem. Nie jest niczym szczególnym, ani też nie jest w sprzeczności z Pismem, mówiącym, że stajemy się prochem.

Job 17:16
Zstąpią do zasuw grobu, gdy razem odpoczniemy w prochu.

Szeol to po prostu hebrajskie słowo na grób. Co się dzieje w grobie? Stajesz się prochem. Proste do zrozumienia, no nie? To nie jest skomplikowane. To raczej dość proste. Szeol to my, składani do ziemi, gdzie potem stajemy się ziemią. Zejście do szeolu oznacza, że ktoś po prostu umarł. To hebrajski idiom, nie różni się od naszych idiomów na śmierć.

• „Kopnął w kalendarz”. (Czy faktycznie kopnął w kalendarz?

• „Wącha kwiatki od dołu”. (Czy faktycznie ktoś wącha?)

• „Gryzie piach”. (Czy rzeczywiście gryzie piasek?)

Job 17:16
Zstąpią do zasuw grobu, gdy razem odpoczniemy w prochu.

‘Zejście do Szeolu’ lub ‘zejście do grobu’ oznacza po prostu, że ktoś powrócił do tego, czym był pierwej – do prochu. Zasuwy grobu wskazują metaforycznie, że śmierć jest więzieniem. Śmierć jest stałym stanem, nie uwzględniając przyszłego zmartwychwstania, jakie nas wybawia. Śmierć trzyma nas, dopóki nie zostaniemy uwolnieni przez zmartwychwstanie do życia. Zobaczymy, że wiele wersetów opisujących co dzieje się po śmierci, używa w hebrajskim metafor lub poetyckiego języka. Wspominamy o tym, bo niektórzy mogą sugerować, że skoro jest to język poetycki, to nie powinniśmy tego traktować poważnie lub literalnie. Taka jest jednak natura języka biblijnego. Metafory, idiomy i język poetycki należy interpretować, a później te interpretacje przyjmować literalnie. Spójrzcie na przykład na Izajasza 26:16-21. Wersety te wyraźnie mówią o zmartwychwstaniu, używając hebrajskiego poetyckiego i metaforycznego języka. Gdy się jednak zinterpretuje ten poetycki i metaforyczny język, wszystko się zgadza z resztą Biblii, gdy chodzi o literalną naturę i czas zmartwychwstania. Podczas gdy ważne jest zrozumienie, że cały ten język poetycki mówiący o tym, co stanie się po śmierci, zgadza się z całym Pismem, mamy jeszcze jedną, równie ważną rzecz, do rozpatrzenia. Nie ma żadnego poetyckiego języka, mówiącego, że jesteśmy świadomymi duchami, istniejącymi w niebie przed lub po zmartwychwstaniu. Wszystkie przykłady języka poetyckiego opisują śmierć jako stan nieświadomości. Ten stan nieświadomości trwa u wierzących tak długo, aż dzięki zmartwychwstaniu wejdziemy do życia wiecznego. Tak samo jest z niewierzącymi, lecz z innym zakończeniem. Ci, którzy nie wierzyli, są nieświadomi aż do zmartwychwstania, kiedy to usłyszą wyrok skazujący ich na wieczną śmierć. Teraz, po omówieniu wzorców i spójności natury biblijnych metafor, idiomów i języka poetyckiego, które odnoszą się do natury życia po śmierci, możemy iść dalej…

MILCZENIE ŚMIERCI

Autor Psalmu 30 pisze, że kiedy umrze, pójdzie do dołu i stanie się prochem, to nie będzie już mógł wielbić Jahwe. Zatem Szeol nazywany jest również dołem (grobem). Czy to oznacza, że dół jest miejscem dokąd idziemy, gdy umrzemy, i że tam jesteśmy świadomym duchem? Nie. Proch jest martwy. Proch nie żyje. Proch nie ma świadomości. Proch nie ma myśli. Proch nie może wielbić Jahwe.

Psalm 30:9
Jaki pożytek z mojej krwi, gdybym zstąpił do dołu? Czy proch będzie cię chwalić? Czy będzie głosić twoją prawdę?

Gdybyś umarł i stał się świadomym duchem, wielbiłbyś Jahwe? Czy uwielbiałbyś Boga? Tak, oczywiście, wszyscy wielbilibyśmy Boga w śmierci. Z pewnością! Zatem jedyną przyczyną, dlaczego nie będziemy wielbić Jahwe w śmierci, jest to, że nie możemy. Rozumiecie? Gdyś byś w śmierci świadomym duchem, wielbiłbyś Jahwe. Jednakże Dawid stwierdza, że kiedy umrze, nie będzie wielbił Jahwe! Proch nie może myśleć. Proch nie może wielbić. Proch nic nie może robić. Czemu mielibyśmy się spodziewać, że proch będzie coś lub kogoś wielbił?

Tutaj dół przyrównany jest do śmierci. Dół przyrównany jest również do tego, jak stajemy się prochem. To zaczyna być interesujące. Nasze słowo dół zakrywa metaforyczne znaczenie, jakie jest obecne w jego hebrajskim znaczeniu. Hebrajskie słowo na dół to ‘szachat‘. Wywodzi się ono ze znaczeń: zniszczyć, zepsuć, zrujnować. Pójście do dołu oznacza, że jesteśmy zniszczeni. Jesteśmy martwi. Jesteśmy prochem. Nie ma nas. Zrujnowani. Zniszczeni. Prochem. Nicością. Skończyliśmy się. Niczym. Zerem. Czyli również powodem, dla którego potrzebujemy zmartwychwstania. Na początku przeciwnik przekonał człowieka, że tak naprawdę nie umrze.

Genesis 3:4
I wąż powiedział do kobiety: Na pewno nie umrzecie.

Ale wąż skłamał. My umieramy. Jako proch nie żyjemy w nowej formie, pod postacią ducha. Idea, że martwi tak naprawdę nie umierają, lecz mają świadomość po śmierci, czy to w niebie, czy w piekle jest dziś najbardziej rozpowszechnioną, i w rzeczywistości to wąż ją pierwszy powiedział. Umieramy, i to było jedną z pierwszych rzeczy, jaką wyjaśnił Jahwe, by zripostować kłamstwo węża, oznajmiając, że po śmierci wracamy do prochu. Niestety kłamstwo węża wciąż żyje…

Job ma wiele do powiedzenia na temat śmierci i jej natury. Po tym, jak Job doświadczył ogromnych, mentalnych oraz fizycznych prób i strat, przeklął dzień swoich urodzin i żałował, że nie umarł podczas porodu. Oto co mówi o umarłych – grupie, w jakiej niestety chciał się znaleźć.

Job 3:11-19
Czemu nie umarłem w łonie? Czemu nie zginąłem, kiedy wyszedłem z łona? Czemu przyjęły mnie kolana? Czemu przyjęły mnie piersi, abym mógł je ssać? Teraz bowiem leżałbym i trwał w spokoju, spałbym i odpoczywał; z królami i z doradcami ziemi, którzy sobie budowali opustoszałe miejsca albo z książętami, którzy mieli złoto i napełnili swe domy srebrem; albo czemu nie stałem się jak ukryty, martwy płód, jak niemowlęta, które nie widziały światła? Tam bezbożni przestają straszyć, tam pozbawieni siły odpoczywają. Tam więźniowie razem wypoczywają i nie słyszą głosu ciemięzcy. Mały i wielki są tam sobie równi i niewolnik jest wolny od swego pana.

Job dość dokładnie opisuje nam status martwych. Job mówi, że źli już nam nie dokuczają podczas śmierci, bo sobie odpoczywamy. (Nie wolno nam tu zapominać o kontekście. A w rzeczywistości to kontekst nam to lepiej wyjaśnia.) Informuje nas również, że zmarli śpią. Jest to stan, do jakiego śmierć jest przyrównywana w Biblii wiele razy. Job wyjaśnia nam dalej, że WSZYSCY zmarli, znaczący i nieznaczący, mali i wielcy, znajdują się w takim stanie. Jeszcze później Job wspomina, że spodziewa się położyć do ziemi po śmierci.

Job 7:21
Czemu nie przebaczysz mojego przestępstwa i nie zmażesz mojej nieprawości? Teraz bowiem położę się w prochu i gdy rano będziesz mnie szukał, nie będzie mnie.

Job ciągnie dalej swe rozważania na temat śmierci, lecz dodaje ważny szczegół.

Job 14:10-14
Ale człowiek umiera i marnieje; a gdy oddaje ducha, gdzie on jest? Jak ubywa wód z morza i rzeka opada, i wysycha; tak jest z człowiekiem, gdy się położy i już nie wstanie; dopóki niebiosa będą trwać, nie ocknie się ani nie będzie obudzony ze swego snu. Obyś mnie w grobie ukrył i schował, aż twój gniew się uciszy, wyznaczył mi czas i wspomniał na mnie. Gdy człowiek umrze, czy znowu ożyje? Przez wszystkie dni wyznaczonego mi czasu będę czekał, aż nadejdzie moja zmiana.

Widzimy tutaj, że Job coś wie na temat zmartwychwstania. Kiedy umieramy, nie jesteśmy żywi, nie jesteśmy świadomym duchem. Dlatego Job pyta – Czy ponownie ożyjemy? To nie jest pytanie, jakie się zadaje lub jakie cię interesuje, jeśli jesteś szczęśliwym, świadomym duchem, żyjącym sobie w niebie. Zastanówcie się. Zatem co, będziemy znowu żyć? Odpowiedź brzmi, tak, w odpowiednim czasie Jahwe wspomni o nas, zostaniemy wtedy odnowieni, zmartwychwstaniemy. Job wspomina o tym i wyraźnie wskazuje, że zmartwychwstanie jest środkiem, byśmy przestali być martwi. Zmartwychwstanie ożywia nas do stanu świadomości ze stanu odpoczynku i nieistnienia, z powrotem do żywych.

Ilu z was wie, że w swoim rdzeniu hebrajskie słowo ‘odpoczynek’ oznacza wstrzymać się lub zaprzestać? Na przykład w szabat mamy odpoczywać. Wstrzymujemy się lub zaprzestajemy pracy. Gdy umieramy, po prostu wszystko wstrzymujemy. Nie ma żadnej aktywności. Jest to dość znaczące, gdy sobie to przemyślimy. Definicja śmierci jako odpoczynku jest tuż przed nami, oznacza wstrzymanie. Jest to przeciwieństwem bycia gdzieś tam, po śmierci, aktywnym, świadomym duchem. W śmierci powstrzymujemy się od wszystkiego, aż do zmartwychwstania. Nieco dalej Job bardziej szczegółowo mówi o zmartwychwstaniu.

Job 19:25-27
Wiem bowiem, że mój Odkupiciel żyje i że w ostateczny dzień stanie na ziemi. A choć moja skóra się rozłoży, to w swoim ciele ujrzę Boga. Ujrzę go ja sam, ujrzą go moje oczy, a nie kto inny, choć moje nerki zniszczały w moim wnętrzu.

Job wiedział, że nawet gdy jego ciało zgnije w grobie, w ostateczności i tak ujrzy Boga w swoim ciele, swoimi własnymi oczami. Kiedy więc zobaczymy Boga? Czy wtedy, kiedy umrzemy, zobaczymy Boga jako duch, a potem zmartwychwstaniemy? Nie. Job nie mówi, że stajemy się świadomym duchem i to on widzi Boga. Nie mówi, by cokolwiek się działo po tym, jak umrzemy, nie mówiąc już o oglądaniu Boga. Job nie mówi, iż ujrzy Boga w niebie. Job mówi, że ujrzy Boga, gdy zmartwychwstanie. Wielka różnica. Ogromna różnica. Job mówi, że po raz pierwszy ujrzymy Boga, gdy zmartwychwstaniemy, i że będziemy potrzebować zmartwychwstałego ciała. To wtedy, już w ciele, omdlewać będzie jego serce (nerki). On wyczekuje zmartwychwstania, ponieważ po zmartwychwstaniu w końcu ujrzy Boga. Nie jesteśmy inni niż Job. My również musimy czekać na zmartwychwstanie. On wiedział o zmartwychwstaniu i z tęsknotą go wyczekiwał. Dlaczego? Bo rozumiał, że zmartwychwstanie jest jedyną nadzieją ludzkości na pokonanie i zwyciężenie śmierci. Gdyby nie było zmartwychwstania, to zmarli spaliby na wieki w swoich grobach, nieświadomi i nieczuli.

Król Salomon miał to samo przekonanie co Job, gdy chodzi o los tych, którzy umarli. Salomon, o którym mówi się, że był najmądrzejszą osobą na ziemi, wyraźnie rozumiał ostateczność śmierci. Również i Salomon wspomina, że i sprawiedliwy i niegodziwy doświadczają w śmierci tego samego scenariusza, czyli – jak już mówiliśmy – całkowitej nicości.

Eklezjastów 9:2-5
Wszystkich spotyka to samo: ten sam los spotyka sprawiedliwego i niegodziwego, dobrego i złego, czystego i nieczystego, składającego ofiary i tego, który nie składa ofiar, zarówno dobrego, jak i grzesznika, przysięgającego i tego, kto boi się przysięgi. Jest takie zło we wszystkim, co się dzieje pod słońcem: jeden los spotyka wszystkich. A przy tym serca synów ludzkich są pełne zła, a głupota znajduje się w ich sercach, póki żyją, a potem idą do zmarłych. Ktokolwiek bowiem jest złączony ze wszystkimi żyjącymi, ma nadzieję, gdyż lepszy jest żywy pies niż zdechły lew. Żyjący bowiem wiedzą, że umrą, ale umarli o niczym nie wiedzą i nie mają już żadnej zapłaty, gdyż pamięć o nich uległa zapomnieniu.

Eklezjastów 9:10
Wszystko, cokolwiek twoja ręka postanowi czynić, czyń z całej swojej siły; nie ma bowiem żadnej pracy ani zamysłu, ani wiedzy, ani mądrości w grobie, do którego zmierzasz.

Jeśli weźmiemy te słowa Salomona wprost i w kontekście, to ich znaczenie jest raczej oczywiste. To samo trafia się wszystkim przy śmierci. Idziemy do Szeolu, do grobu. W tamtym stanie niczego nie wiemy. Nie ma żadnej nagrody. A czyż pójście do nieba nie byłoby nagrodą? jednak Salomon mówi, że gdy umieramy, nie ma tam nagrody. Nie ma pracy. Nie ma wiedzy. Nie ma mądrości. Nie doświadczymy nawet najdrobniejszej myśli. To oczywiście zgadza się z opisem natury śmierci Joba. To dlatego mamy nadzieję na zmartwychwstanie. Zmartwychwstanie JEST naszą nagrodą. Wieczna śmierć jest końcowa, co oznacza wieczne nieistnienie, bez żadnej możliwości zmartwychwstania. Niestety ci, którzy wierzą i uczą, że po śmierci istnieją nieśmiertelne oraz świadome duchy, nie przyjmują tych jasnych i wyraźnych słów, napisanych przez Salomona. Wiele innych, wyraźnych wersetów z Pisma potwierdza słowa Salomona o stanie śmierci. Spójrzmy na niektóre wersety z księgi Psalmów, by zobaczyć, czy Job i Salomon mówili przeciwnie do słów Biblii, jeśli chodzi o śmierć oraz stan umarłych.

Psalm 6:5
W śmierci bowiem nie ma pamięci o tobie, a w grobie któż cię będzie wysławiać?

Dawid w Psalmie 6 wyraźnie mówi, że nikt nie pamięta o Bogu w grobie. On także wspomina, że nikt z umarłych nie wielbi Boga. Nie ma tu znaczenia, czy byłeś wierzący czy niewierzący. Gdy umrzesz, nie będziesz pamiętał Boga. Gdy umrzesz, nie będziesz wielbił Boga. Zaprzestajesz. Wstrzymujesz. Kto z was słyszał, jak mówi się i wierzy się, że gdy umieramy, natychmiast stajemy się duchem wielbiącym Boga, i że wtedy zaczyna się wieczność. Jednak Dawid wyraźnie pokazuje w Psalmie 6, że w śmierci nikt ani nie wielbił, ani nie wielbi Boga, ani nawet o Nim nie pamięta.

Czy wyobrażacie sobie, że wierzący, który umarł i stał się jakąś tam formą świadomego ducha, nigdy, ale to nigdy nie wielbił Boga? Czy wyobrażacie sobie taką możliwość, że gdybyśmy byli świadomi po śmierci, że w ogóle nie pamiętalibyśmy Boga? Oczywiście, że nie. Jedynym powodem, dlaczego nie pamiętamy Boga lub nie wielbimy Boga jest to, że nie możemy. Nie mamy świadomości. Nie jesteśmy świadomi. Zasnęliśmy. Jesteśmy niczym więcej niż proch. Gdy umrzesz, nie będziesz wielbił Boga. Będziesz Go wielbił, gdy zmartwychwstaniesz, i jak Job, ujrzysz Go w końcu na własne oczy. Dawid w Psalmie 13:3 przyrównuje śmierć do snu.

Spójrz i wysłuchaj mnie, Jahwe, mój Boże! Oświeć moje oczy, bym nie zasnął w śmierci.

W Psalmie 17 Dawid mówi o przebudzeniu ze śmierci podczas zmartwychwstania. To zgadza się z uwagami Joba na temat zmartwychwstania.

Psalm 17:15
Ja zaś w sprawiedliwości ujrzę twe oblicze, a gdy się obudzę, nasycę się twoim podobieństwem.

Nie obudzimy się na Boże podobieństwo aż dopiero przy zmartwychwstaniu. Śpimy aż do zmartwychwstania. Nie jesteśmy świadomi aż do zmartwychwstania.

Psalm 30:2-4
Jahwe, Boże mój, wołałem do ciebie i uzdrowiłeś mnie. Jahwe, wyprowadziłeś moją duszę z piekła, ożywiłeś mnie spośród tych, którzy schodzą do grobu. Śpiewajcie Jahwe, święci jego, i wysławiajcie go, wspominając jego świętość.

W tej pieśni, na poświęcenie domu Dawida, psalmista dziękuje Bogu za przywrócenie mu życia. Wielbienie Boga po śmierci nie dzieje się, aż zmartwychwstanie nie przywróci nas do życia. Zatem jedyną drogą z więzienia Szeolu jest zmartwychwstanie. To oznacza, że wszyscy zmarli wciąż są w Szeolu, w dziurze, w grobie, jako proch, dopóki nie pojawi się przyszłe zmartwychwstanie. Pytanie, jakie zadaje w wersecie 9, podkreśla, że jeśli byłby martwy, to nie byłby w stanie wielbić Boga za Jego dzieła i ogłaszać Jego prawdy.

Psalm 30:9-10
Jaki pożytek z mojej krwi, gdybym zstąpił do dołu? Czy proch będzie cię chwalić? Czy będzie głosić twoją prawdę? Usłysz, Jahwe, i zmiłuj się nade mną; Jahwe, bądź moim pomocnikiem.

Dlaczego nie będzie chwalił Boga w swojej śmierci? Bo w tym momencie jest tylko prochem. W Psalmie 80 Heman Ezrachita mówi o swoim cierpieniu, jakie przechodził. Błaga Boga, by go wyratował, zanim umrze, bo wie, że jeżeli tak się nie stanie, nie ma dla niego nadziei. Jego retoryczne pytania mają służyć do tego, by pobudzić Boga do działania, zanim on umrze i utracona zostanie wszelka nadzieja.

Psalm 88:1-12
Jahwe, Boże mego zbawienia, we dnie i w nocy wołam do ciebie. Niech dojdzie do ciebie moja modlitwa, nakłoń swego ucha na moje wołanie. Moja dusza bowiem jest nasycona utrapieniem, a moje życie zbliża się do grobu. Zaliczono mnie do tych, którzy zstępują do dołu; stałem się jak człowiek bez siły. Zaliczono mnie do umarłych; jestem jak zabici, którzy leżą w grobie, o których już nie pamiętasz i którzy są odłączeni od twojej ręki. Strąciłeś mnie w najgłębszy dół, w ciemności, w głębie. Twój gniew ciąży na mnie i przytłoczyłeś mnie wszystkimi twymi falami. Oddaliłeś ode mnie moich znajomych, uczyniłeś mnie dla nich ohydą; jestem uwięziony i nie mam wyjścia. Moje oko płacze nad moim utrapieniem; wzywam cię, Jahwe, codziennie, wyciągam do ciebie swe ręce. Czy dla umarłych będziesz czynił cuda? Czy umarli powstaną, aby cię wysławiać? Czy w grobie będzie się opowiadać o twoim miłosierdziu, a o twojej wierności – w zniszczeniu? Czy twoje cuda pozna się w ciemnościach, a twoją sprawiedliwość w ziemi zapomnienia?

Istnieje odpowiedź na to pytanie. Psalmista z Psalmu 115 stanowczo twierdzi, że zmarli nie wielbią Boga. Tutaj użyta jest ‘cisza’ na opisanie grobu, tak samo, jak w Psalmie 115:17.

Umarli nie będą chwalili Jahwe ani nikt z tych, którzy zstępują do miejsca milczenia.

Hebrajskie słowo dumah, przetłumaczone jako milczenie, literalnie oznacza milczenie. Gdy jesteśmy martwi, nie tylko nie wielbimy Jahwe, ale w ogóle nic się nie dzieje. Jeśli jesteśmy tylko prochem, to nie powinno nas to dziwić. I jak widzicie, to ma się nijak do tego, że stajemy się świadomymi duchami. Jest wręcz przeciwnie, w dniu, kiedy umieramy, nasze myśli znikają.

Psalm 146:3-4
Nie pokładajcie ufności we władcach ani w żadnym synu ludzkim, u którego nie ma wybawienia. Opuszcza go duch i wraca do swojej ziemi; w tymże dniu zginą wszystkie jego myśli.

Stawanie się prochem równa się brakowi myśli. Nie powinno nas to dziwić. Dlaczego proch miałby mieć myśli? Jak właśnie widzieliśmy, w Psalmach jest mnóstwo mądrości na temat stanu umarłych. W każdym przypadku martwi w grobie ukazywani są bez świadomości i niezdolni do czynienia czegokolwiek. Nie ma tam myślenia, nie ma czucia, nie ma wielbienia, nie ma świadomości, nie ma niczego. Stale i stale widzimy, jak Pismo konsekwentnie to przedstawia. Metafora mówiąca o śnie również ma sens. Śmierć jest postrzegana jako tymczasowa. Wszyscy przejdą zmartwychwstanie, zarówno wierzący, jak i niewierzący. Wszyscy się obudzimy! W tym sensie śmierć u wszystkich podobna jest do snu. W ostateczności wszyscy się obudzimy. Oczywiście końcowy stan po zmartwychwstaniu będzie odmienny dla obu grup. Więcej na ten temat później. Na razie chcemy podkreślić metaforę śmierci jako snu, co pasuje do idei naszego tymczasowego stawania się nieświadomymi tak jak proch.

ŚMIERĆ JAKO SEN

Język użyty na opisanie śmierci Dawida także popiera pogląd, że martwi zasnęli i odpoczywają w swoich grobach.

1 Królewska 2:10
Potem Dawid zasnął ze swymi ojcami i został pogrzebany w mieście Dawida.

Apostołowie, Piotr i Paweł, w Dziejach Apostolskich potwierdzają takie rozumienie, mówiąc, że Dawid nie poszedł do nieba po śmierci.

Dz. Ap. 2:29, 34
Mężowie bracia, mogę swobodnie mówić do was o patriarsze Dawidzie, że umarł i został pogrzebany, a jego grobowiec znajduje się u nas aż do dziś… Dawid bowiem nie wstąpił do nieba.

Dawid bowiem nie wstąpił do nieba. A jeśli już o tym mowa, dzieje się to po zmartwychwstaniu Jaszua.

Dz. Ap. 13:36
Dawid bowiem za swego pokolenia służył woli Boga, zasnął i został przyłączony do swoich ojców, i doznał zniszczenia.

Wyrażenie ‘zasnął ze swoimi ojcami’ jest użyte co najmniej 36 razy w Tanachu, na opisanie śmierci królów Izraela oraz Judy. Użyte jest zarówno do dobrych królów i do złych królów. Nie ma rozróżnienia między losem królów, czy to dobrych, czy złych. O wszystkich jest powiedziane, że zasnęli w śmierci ze swoimi ojcami. Interesujące jest, że tłumacze wybrali ‘zepsucie’ jako polskie tłumaczenie greckiego słowa, jakie w Septuagincie było używane na grób lub dół, albo ‘Szeol‘ lub ‘Sachat‘. Oba te słowa niosą w sobie sens zepsucia, co jest hebrajskim opisem śmierci. Śmierć to zniszczenie życia – ustajesz. Nowy Testament także wiele razy mówi o śmierci, jak o śnie.

Jan 11:11
To powiedział, a potem dodał: Łazarz, nasz przyjaciel, śpi, ale idę, aby obudzić go ze snu.

Dz. Ap. 7:60
A upadłszy na kolana, zawołał donośnym głosem: Panie, nie poczytaj im tego za grzech. A gdy to powiedział, zasnął.

1 Kor 15:6
Potem ukazał się więcej niż pięciuset braciom naraz, z których większość żyje aż dotąd, a niektórzy zasnęli.

Anioł, który oznajmiał Danielowi czasy końca, potwierdza biblijną perspektywę statusu zmarłych, gdy przekazuje mu słowa o jego losie.

Daniel 12:13
Ale ty idź swoją drogą do końca. Odpoczniesz i pozostaniesz w swoim losie przy końcu dni.

Danielowi zostało powiedziane przez anioła, że odpocznie w śmierci aż do czasów końca, a potem wstanie w zmartwychwstaniu, by ubiegać się o swoje dziedzictwo. Odpoczywanie oraz zaśnięcie nie pasuje zbyt dobrze do ram bycia świadomym duchem. Śpimy i nie mamy świadomości aż do zmartwychwstania.

NADZIEJA ZMARTWYCHWSTANIA

To obudzenie ze snu podczas zmartwychwstania, jest wspominane w Biblii wiele razy.

Daniel 12:2
A wielu z tych, którzy śpią w prochu ziemi, obudzi się, jedni do życia wiecznego, a drudzy ku hańbie i wiecznej pogardzie.

Kiedy zaczyna się życie wieczne? Czy zaczyna się wtedy, kiedy umierasz i stajesz się oddzielnym, świadomym duchem w niebie lub piekle? Nie. Mamy obietnicę życia wiecznego, gdy wejdziemy i będziemy żyć wiarą. Życie wieczne zaczyna się tak naprawdę, gdy wierni nie są już martwymi, lecz powstali na nowo do życia. Podobnie i niewierzący zmartwychwstają, lecz z zupełnie innym przeznaczeniem. Gdy niewierzący zmartwychwstają, to w tym samym czasie zmartwychwstają na sąd. Od swojej śmierci byli oni nieświadomi niczego. Na swoim sądzie poczują ogromny wstyd.

Daniel 12:2
A wielu z tych, którzy śpią w prochu ziemi, obudzi się, jedni do życia wiecznego, a drudzy ku hańbie i wiecznej pogardzie.

Kiedy więc zaczyna się życie wieczne? Życie wieczne zaczyna się przy zmartwychwstaniu! A co z tą wieczną pogardą? Czy oznacza to, że niewierzący zmartwychwstaną i będą żyć wiecznie w pogardzie w swoich zmartwychwstałych ciałach? Nie, oczywiście, że nie. Życie wieczne nie jest obiecane dla niewierzących. Im obiecana jest wieczna śmierć. Hebrajskie słowo na pogardę to ‘diron’. Bardzo istotna jest tu uwaga, że pozostały drugi raz w całym Tanachu (Starym Testamencie) jest ono użyte w Izajaszu 66:24, gdzie jest użyte w podobny sposób i w podobnym kontekście.

Izajasz 66:24
I gdy wyjdą, zobaczą trupy ludzi, którzy wystąpili przeciwko mnie. Ich robak bowiem nie zdechnie i ich ogień nie zgaśnie, i będą obrzydliwością dla wszelkiego ciała.

W Izajaszu 66:24 ci, którzy mają ‘diron‘ (pogardę, wstręt) to wierzący, którzy wychodzą i patrzą na martwe ciała. Wieczna pogarda będzie podobna do naszej pamięci o Adolfie Hitlerze lub Józefie Stalinie. Zawsze będziemy mieć pogardę lub wstręt do takich ludzi. Nawet do wieczności. Izajasz 66:24 i Daniel 12:2 są nierozerwalnie złączone tym samym hebrajskim słowem. I to hebrajskie słowo mówi o naszej wiecznej pogardzie dla niegodziwców, a nie o wiecznym, świadomym cierpieniu dla niegodziwców. Mamy tu dwie emocje, wstyd i pogardę. Oczywiście, że niezbawieni też mają wstyd, jako bezpośrednią konsekwencję ich zmartwychwstania i sądu. Ale to sprawiedliwi mają pogardę dla niegodziwców. Zauważcie, że tylko jedna z tych emocji trwa na wieki. Jest nią pogarda (wstręt), co dowodzi, że my (wierzący) będziemy żyć wiecznie i mieć emocje. Jednakże nic nie jest powiedziane o wstydzie, że będzie trwał na wieki. Dlaczego? Bo niegodziwcy będą zniszczeni w ciele i w duchu. Niegodziwi doświadczą drugiej śmierci. Zmartwychwstają oni tylko po to, by stanąć na sądzie i zaraz potem ponownie umrzeć. Ich wstyd nie jest odczuwany przez wieki, gdyż nie można czuć wstydu, jeśli jest się martwym. Jako proch niczego nie czujesz. Wszystko się u ciebie wstrzymuje. Teraz znacie powód, dlaczego wstyd jest czasowy, a pogarda wieczna. Nieco później powiemy więcej o czasie i procesie wiodącym do ostatecznego celu niewierzących. To było po prostu niezbędną wzmianką, gdyż było częścią Daniela 12. Teraz jednak wróćmy do wersetów podkreślających nasze zmartwychwstanie z naszego stanu śmierci jako prochu.

Izajasz 26:19
Twoi umarli ożyją, wraz z moim trupem powstaną. Ocućcie się i śpiewajcie, wy, którzy spoczywacie w prochu! Twoja rosa bowiem będzie jak rosa na ziołach, a ziemia wyda umarłych.

Czyli przy zmartwychwstaniu naszym stanem jest nieświadomy proch. Jesteśmy martwi. Jesteśmy prochem. My nie jesteśmy świadomym duchem. Nie śpiewamy w niebie z radości jako duchowa istota, nie śpiewamy z radości aż do zmartwychwstania.

Jan 5:28
Nie dziwcie się temu, bo nadchodzi godzina, w której wszyscy, którzy są w grobach, usłyszą jego głos.

Efezjan 5:13 -14
To wszystko bowiem, co ujawnia, jest światłem. Dlatego Pismo mówi: Obudź się, który śpisz, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus.

Jak to wciąż widzimy, Biblia mówi o śmierci jak o stanie nieświadomości, podobnym do snu. Wielu używa pism Pawła do rzekomego obalania naszego ‘śpiącego’ statusu śmierci i zajmiemy się tymi fragmentami w następnym odcinku tej serii nauczania. Jednakże to właśnie od Pawła otrzymujemy najdobitniejszą deklarację zmartwychwstania z umarłych, jako jedyną nadzieję dla tych, którzy zmarli. Zbadajmy szczegółowo słowa Pawła z 1 Kor 15 na temat zmartwychwstania.

1 Kor 15:12
A jeśli się o Chrystusie głosi, że został wskrzeszony z martwych, jak mogą niektórzy pośród was mówić, że nie ma zmartwychwstania?

Paweł rozpoczyna tu dyskusję z nauczaniem, sprowadzonym do Koryntu, które zaprzeczało zmartwychwstaniu umarłych w ciele. To fałszywe nauczanie zapewne przyjęło się w kościele korynckim, z powodu ogromnego kulturowego wpływu, wykorzystywanego w dualistycznym, greckim postrzeganiu ludzkiej natury, oraz gnostyckim wpływie, który uczył, że wszystko, co cielesne, jest złe. Grecy w I wieku posiadali pogląd, że świadomy duch żyje jako oddzielna istota duchowa nas, po tym, jak umrze ciało. Perspektywa ta wpłynęła na chrześcijańską naukę, co najmniej w I wieku, i miała wpływ na pewne sekty żydowskie takie, jak na przykład Saduceusze, przed i w trakcie I wieku. Widzimy ten wpływ nawet i dzisiaj. Najwyraźniej ten niebiblijny pogląd sprawił, że niektórzy korynccy wierzący fałszywie twierdzili, że zmartwychwstanie z martwych jest niepotrzebne, gdyż dusze wierzących były już z Chrystusem w niebie. To ma sens. Jeśli byłbyś duchem przebywającym w niebie, to po ci ciało? Po co komu zmartwychwstanie? Mówiliśmy już o tym kilkukrotnie. W konsekwencji Saduceusze, pod wpływem Greków, nie wierzyli w zmartwychwstanie, gdyż wierzyli w ideę, że zmarli stają się świadomymi duchami. Jednakże Paweł, pochodzący z żydowskiego środowiska Faryzeuszów, patrzył na naturę śmierci zupełnie inaczej.

Słownik Pawła i Jego Listów ma to do powiedzenia na temat wiary Pawła dotyczącej zmartwychwstania.
Nauka Pawła o cielesnym zmartwychwstaniu wywodzi się z żydowskiej antropologii, w której ‘dusza’ jest ożywiającą zasadą ludzkiego życia. W głównej żydowskiej myśli istoty ludzkie nie posiadają duszy, one są duszami… Z takim poglądem jest to doskonale zrozumiałe, że Rzymian 8:23 Paweł opisuje efekty zmartwychwstania słowami ostatecznego „odkupienia naszych ciał”.

A tak na marginesie, greckie słowo (egegertai) tłumaczone jako ‘powstać’, jest odmianą tego słowa na ekranie (egeiro).

Egzegetyczny Słownik Nowego Testamentu stwierdza:
Podstawowe znaczenie egeiro to obudzić się za snu… lub ocknąć się, powstać.

Literalne tłumaczenie słów Pawła byłoby takie: „On został obudzony z martwych…”

1 Kor 15:13-15
Jeśli bowiem nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie został wskrzeszony. A jeśli Chrystus nie został wskrzeszony, to daremne jest nasze głoszenie, daremna też wasza wiara. I okazuje się, że jesteśmy fałszywymi świadkami Boga, bo świadczyliśmy o Bogu, że wskrzesił Chrystusa, którego nie wskrzesił, jeśli umarli nie są wskrzeszani.

W wersecie 13 Paweł odnosi się do sedna tej fałszywej doktryny. Stanowczo łączy przyszłe zmartwychwstanie umarłych z przeszłym zmartwychwstaniem Mesjasza. Jeśli umarli nie będą zbudzeni ze swego snu podczas zmartwychwstania, to również i Chrystus – stwierdza Paweł – nie został wzbudzony z martwych. A jeśli Chrystus nie został wzbudzony ze śmierci, to ich nadzieja jest daremna i bezpodstawna. Na dodatek oznaczałoby to, że Paweł oraz pozostali apostołowie rozpowszechniali fałszywą wieść!

1 Kor 15:16-17
Jeśli bowiem umarli nie są wskrzeszani, to i Chrystus nie został wskrzeszony. A jeśli Chrystus nie został wskrzeszony, daremna jest wasza wiara i nadal jesteście w swoich grzechach.

Dla podkreślenia Paweł ponownie pisze w wersecie 16, że jeśli zmarli nie będą w przyszłości wzbudzani ze snu śmierci, to Chrystus także nie powstał. W takim przypadku, mówi Paweł, ich wiara jest bezużyteczna i nie ma przebaczenia za ich grzechy. Wszytko zależy od zmartwychwstania, które wybawia nas ze śmierci. Wszystko! Jeśli nie ma zmartwychwstania, to czeka nas tylko wieczna śmierć, już nigdy nie ożyjemy.

1 Kor 15:18-19
Tak więc i ci, którzy zasnęli w Chrystusie, poginęli. Jeśli tylko w tym życiu mamy nadzieję w Chrystusie, jesteśmy ze wszystkich ludzi najbardziej nieszczęśliwi.

Paweł idzie tu krok dalej. Jeśli nie ma zmartwychwstania, to ci wierzący, którzy umarli, wierząc w Chrystusa i przestając istnieć, zginęli na wieki. Zginąć – całkowicie zniszczyć; zabić, doprowadzić do niczego, spustoszyć, zatracić, być zniszczonym, zniszczeć. W słowach Pawła nie ma dwuznaczności. Wyraźnie on mówi, że jedyną nadzieją na życie po śmierci jest nasze zmartwychwstanie, co stało się możliwe dzięki zmartwychwstaniu Mesjasza. Bez przyszłego zmartwychwstania po śmierci, zginęliśmy, całkowicie zniszczeni, jesteśmy niczym. Gra skończona… wieczna nicość. Pozycja Pawła całkowicie neguje hellenistyczną wiarę, że po śmierci stajemy się świadomymi duchami z Mesjaszem w niebie. Jeśli po śmierci jesteśmy w niebie z Mesjaszem, to nie ma potrzeby zmartwychwstania, która rzekomo jest naszą jedyną nadzieją. Nie potrzebujemy nadziei na nic, nawet na zmartwychwstanie, jeśli po śmierci jesteśmy w niebie z Mesjaszem, Jaszuą. Po co potrzebna byłaby nam jakakolwiek inna nadzieja, jeśli po śmierci bylibyśmy już w niebie z naszym Mesjaszem?

1 Kor 15:20-25
Tymczasem jednak Chrystus został wskrzeszony z martwych i stał się pierwszym plonem tych, którzy zasnęli. Skoro bowiem śmierć przyszła przez człowieka, przez człowieka przyszło też zmartwychwstanie umarłych. Jak bowiem w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni. Ale każdy w swojej kolejności, Chrystus jako pierwszy plon, potem ci, którzy należą do Chrystusa, w czasie jego przyjścia. A potem będzie koniec, gdy przekaże królestwo Bogu i Ojcu, gdy zniszczy wszelką zwierzchność oraz wszelką władzę i moc. Bo on musi królować, aż położy wszystkich wrogów pod swoje stopy.

Po wyłożeniu ostatecznych konsekwencji odrzucenia zmartwychwstania w ich teologii, Paweł wylicza Koryntianom fakty. Jaszua naprawdę został zbudzony ze snu śmierci. Gdy Bóg podniósł Go ze snu śmierci do chwalebnego życia wiecznego, nasz Mesjasz stał się pierwociną tych wszystkich, którzy później zostaną obudzeni ze śmierci. Ponieważ śmierć oryginalnie przyszła na ludzką rasę za sprawą grzechu Adama, zmartwychwstanie umarłych do nieśmiertelności przyszło za sprawą doskonałego posłuszeństwa człowieka. Jest jednak porządek zmartwychwstania do nieśmiertelności: pierwszy Jaszua, Mesjasz, potem mesjańscy wierzący podczas przyjścia Jaszua. Nie mamy tu więcej szczegółów, Paweł podaje jedynie końcowy stan: Mesjasz będzie panował do czasu, aż ostatni wróg – śmierć – zostanie zniszczony. Pod koniec 15-go rozdziału Paweł podsumowuje tę rozprawę o śmierci.

1 Kor 15:50-54
To zaś mówię, bracia, że ciało i krew nie mogą odziedziczyć królestwa Bożego ani to, co zniszczalne, nie odziedziczy tego, co niezniszczalne. Oto oznajmiam wam tajemnicę: Nie wszyscy zaśniemy, ale wszyscy będziemy przemienieni; w jednej chwili, w mgnieniu oka, na ostatnią trąbę. Zabrzmi bowiem trąba, a umarli zostaną wskrzeszeni niezniszczalni, a my zostaniemy przemienieni. To bowiem, co zniszczalne, musi przyodziać się w to, co niezniszczalne, a to, co śmiertelne, przyoblec się w nieśmiertelność. A gdy to, co zniszczalne, przyoblecze się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyoblecze się w nieśmiertelność, wtedy wypełni się to słowo, które jest napisane: Połknięta jest śmierć w zwycięstwie!

Paweł zaczyna tu od stwierdzenia, jakie jest często przeoczane, ciało i krew śmiertelników nie może odziedziczyć Królestwa Bożego. Choć, jak wskazują to inne liczne fragmenty Pisma, będą oni w Bożym Królestwie. Pisze dalej, że nie wszyscy wierzący umrą przed powrotem Mesjasza, Jaszua. I gdy wróci, wszyscy wierzący zostaną natychmiast przemienieni na dźwięk ostatniej trąby. Na dźwięk tej trąby święci, którzy zmarli, obudzą się ze swego snu do nowych, nieśmiertelnych i niezniszczalnych ciał. To właśnie jest zmartwychwstanie. Przejdziemy z ziemskiego do ciała niebiańskiego.

1 Kor 15:40
Są też ciała niebieskie i ciała ziemskie, lecz inna jest chwała ciał niebieskich, a inna ziemskich.

Niech nie myli was określenie ‘ciała niebieskie’. Te niebieskie ciała to nie są duchy. To będą fizyczne ciała, jak zmartwychwstałe, fizyczne ciało Jaszua, jakie można było dotknąć i poczuć, jakie współdziałało z naszym światem. Zmartwychwstałe ciało Jaszua jest uważane za zmartwychwstałe ciało niebieskie. Po zmartwychwstaniu Jaszua objawił podobieństwa.

Łuk 24:39
Popatrzcie na moje ręce i nogi, że to jestem ja. Dotknijcie mnie i zobaczcie, bo duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że ja mam.

To nowe, niebiańskie ciało będzie doskonałe, niezniszczalne, nieskazitelne i nieśmiertelne. Użycie przez Pawła ‘niebiańskiego ciała’ ukazuje różnicę między naszymi obecnymi ciałami, które niszczeją i w ostateczności stają się prochem. Te ciała będą mieć również doskonałego nowego Ducha Jahwe, co przerabialiśmy już wcześniej w tej serii nauczania. To przy zmartwychwstaniu śmierć zostaje pokonana, jak pisał Paweł: Połknięta jest śmierć w zwycięstwie. Dla nas zatem śmierć nie jest pokonana aż do zmartwychwstania! Pokonana jest w obietnicy dzięki zmartwychwstaniu Jaszua, choć w nas jeszcze nie objawiona. Dlaczego? Jak mówiliśmy wcześniej, zmartwychwstanie chroni nas od drugiej śmierci, jakiej doświadczą niewierzący.

Objawienie 20:6
Błogosławiony i święty ten, kto ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu. Nad nimi druga śmierć nie ma władzy, lecz będą kapłanami Boga i Chrystusa i będą z nim królować tysiąc lat.

Jest to tak ważne do zrozumienia. Chcielibyśmy, żeby ta jedna rzecz była jasna, że bez zmartwychwstania nie mamy żadnej nadziei na ucieczkę od ostateczności i nicości śmierci. To zmartwychwstanie i tylko zmartwychwstanie pokonuje śmierć. Bez zmartwychwstania życie nie jest możliwe. Jednakże po drugim zmartwychwstaniu istnieje (druga) śmierć dla niewierzących.

Objawienie 21:8
Ale bojaźliwi, niewierzący, obrzydliwi, mordercy, rozpustnicy, czarownicy, bałwochwalcy i wszyscy kłamcy będą mieli udział w jeziorze płonącym ogniem i siarką. To jest druga śmierć.

Druga śmierć jest w ogniu.

Objawienie 20:14
A śmierć i piekło zostały wrzucone do jeziora ognia. To jest druga śmierć. Jezioro ognia.

Druga śmierć jest ostatecznym pojawieniem się śmierci. Nasze duchowe ciało, zmartwychwstałe do życia, chroni nas przed drugą śmiercią. Paweł mówił o tym samym wydarzeniu w liście do Tesaloniczan.

1 Tes 4:13
A nie chcę, bracia, abyście byli w niewiedzy co do tych, którzy zasnęli, abyście się nie smucili jak inni, którzy nie mają nadziei.

W wersecie 13 wyjaśnia kościołowi w Tesalonikach, dlaczego pisze. By dać pocieszenie i nadzieję, co do losu tych wierzących, którzy umarli (lub zasnęli).

1 Tes 4:14
Jeśli bowiem wierzymy, że Jaszua umarł i zmartwychwstał, to też tych, którzy zasnęli w Jaszua, Bóg przyprowadzi wraz z nim.

Werset 14 jest utwierdzeniem wiary w zmartwychwstanie. Paweł mówi, że tak jak wierzymy, jak Bóg wzbudził Jaszua z martwych, tak samo wierzymy, że Bóg wzbudzi podczas powrotu Chrystusa tych, którzy umarli wierząc w Niego. Niektórzy mówią, że werset ten uczy, że Jaszua przyprowadzi ze sobą z nieba świadome duchy zmarłych wierzących, by zjednoczyły się ze swoimi zmartwychwstałymi ciałami podczas Jego przyjścia. Jednakże taka interpretacja wersetu 14 całkowicie nie zgadza się z sednem tego, co mówi Paweł. Nic takiego tu nie mówi. Jeśli takie rozumienie stanu zmarłych stanowiło pociechę i nadzieję Tesaloniczan, to Paweł w ogóle nie musiałby nic mówić o zmartwychwstaniu. Mógłby po prostu powiedzieć, że duchy zmarłych wierzących były w tym czasie świadome i żywe wraz z Mesjaszem w niebie. Czy potrzebowaliby większego pocieszenia, jeśli chodziłoby o ich zmarłych braci i siostry? Przecież wszystko byłoby w porządku. Przecież takie słowa byłyby ulgą w uszach Tesaloniczan. Byłoby to dla nich pocieszeniem i uspokoiło ich niepokój. Wszystko jest dobrze. Jednak nie takie przesłanie daje Paweł i ma ku temu powód. Nadzieja – i to jedyna nadzieja – dla zmarłych, jaką przedstawia Paweł Tesaloniczanom, to zmartwychwstanie Mesjasza, które umożliwi wszystkie przyszłe zmartwychwstania. Tak jak mówił Koryntianom, Paweł podkreśla, że zmartwychwstanie Jaszua jest gwarancją przyszłego zmartwychwstania tych, którzy ‘zasnęli’ i którzy obudzą się w czasie Jego powrotu. To właśnie zmartwychwstanie jest tym rozwiązaniem. A gdy Jaszua wróci, przyniesie zmartwychwstanie. I dzięki Jahwe za ten dzień!

1 Tes 4:15-18
Bo to wam mówimy przez słowo Pana, że my, którzy pozostaniemy żywi do przyjścia Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy zasnęli. Gdyż sam Pan z okrzykiem, z głosem archanioła i dźwiękiem trąby Bożej zstąpi z nieba. Zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, którzy pozostaniemy żywi, razem z nimi będziemy porwani w obłoki, w powietrze, na spotkanie Pana, i tak zawsze będziemy z Panem. Dlatego pocieszajcie się wzajemnie tymi słowami.

Zachęta Pawła dla Tesaloniczan to oczekiwanie, że złączą się ze swoimi zmarłymi braćmi podczas zmartwychwstania umarłych. Najpierw zmartwychwstaną umarli, którzy zasnęli, zostaną porwani w powietrze z Mesjaszem, Jaszuą. Zaś pozostali wierni, którzy będą żyć w tym czasie, także zostaną przemienieni i porwani na spotkanie ze zmartwychwstałymi zmarłymi. Jahwe da nam z powrotem nasze myśli, emocje itp… nasze nowe serce i nowego ducha, gdy zmartwychwstaniemy, i będą one oczyszczone i czyste, wolne od wirusa grzechu. To zmartwychwstanie nastąpi, gdy Jaszua przyjdzie z nieba, gdy zabrzmi ostatnia trąba.

Bardzo ważne jest zrozumienie tego, co powiedział Paweł w odpowiedzi na zatroskanie Tesaloniczan. Tesaloniczanie chcieli wiedzieć, kiedy znów ujrzą swoich ukochanych. Co nam powiedział Paweł? Nie powiedział nam, że po śmierci złączymy się z wierzącymi w niebie. Mamy powiedziane, że będziemy złączeni przy zmartwychwstaniu.

Wielu nie dostrzega tego rozróżnienia. Najpierw powstaną umarli z grobów i wraz z tymi wierzącymi, którzy wciąż żyją, zostaną przemienieni do niebiańskich ciał i wzbiją się w powietrze na spotkanie Jaszua. Paweł mówi Tesaloniczanom, by mieli nadzieję w zmartwychwstanie, jako rozwiązanie na śmierć i ujrzenie swoich umiłowanych, a nie nadzieję w nieucieleśnionego, świadomego ducha w niebie. Paweł mówi Tesaloniczanom, by się zrelaksowali, jeśli chodzi o ich troskę o umiłowanych. Odpowiadając na ich troskę, nie mówi, nie martwcie się, ujrzycie ich ponownie w niebie jako istoty duchowe. Nie… odpowiada na tę troskę bardzo wyraźnie… ujrzycie swoich umiłowanych w czasie zmartwychwstania, gdy powróci Jaszua. Jest to raczej ważne wyjaśnienie dla tych, którzy wierzą, że ujrzymy kiedyś swoich umiłowanych w niebie, pod postacią latających świadomych duchów. Ezechiel 37 także wyszczególnia nadchodzące zmartwychwstanie.

Ezechiel 37:1-14
Ręka Jahwe była nade mną i on wyprowadził mnie w duchu Jahwe, i postawił mnie w środku doliny, która była pełna kości. Przeprowadził mnie obok nich dokoła, a oto było ich bardzo dużo na obszarze tej doliny, a oto były bardzo wyschłe. I powiedział do mnie: Synu człowieczy, czy te kości ożyją? Odpowiedziałem: Jahwe, Boże, ty wiesz. Wtedy powiedział do mnie: Prorokuj o tych kościach i mów do nich: Wyschłe kości, słuchajcie słowa Jahwe. Tak mówi Pan, Jahwe do tych kości: Oto sprawię, że wstąpi w was tchnienie i ożyjecie, nałożę na was ścięgna i sprawię, że obrośniecie ciałem, oblekę was w skórę, i włożę w was tchnienie, i ożyjecie. I poznacie, że ja jestem Jahwe. Prorokowałem więc, jak mi rozkazano. A gdy prorokowałem, powstał szum, a oto poruszenie; i kości zbliżyły się do siebie, kość do swojej kości. I spojrzałem, a oto pojawiły się na nich ścięgna, obrosły ciałem i skóra je powlekła z wierzchu, ale nie było w nich tchnienia. I powiedział do mnie: Prorokuj do wiatru, prorokuj, synu człowieczy, i powiedz do wiatru: Tak mówi Pan, Jahwe: Przyjdź od czterech wiatrów, tchnienie, i powiej na tych zabitych, i niech ożyją. Prorokowałem więc, jak mi rozkazał, i wstąpiło w nie tchnienie, a ożyły i stanęły na nogach, bardzo, bardzo liczne wojsko. I powiedział do mnie: Synu człowieczy, te kości to cały dom Izraela. Oto mówią: Nasze kości wyschły, nasza nadzieja przepadła, jesteśmy zgubieni. Dlatego prorokuj i mów do nich: Tak mówi Pan, Jahwe: Oto otworzę wasze groby i wyprowadzę was z waszych grobów, ludu mój, i przyprowadzę was do ziemi Izraela. I poznacie, że ja jestem Jahwe, gdy otworzę wasze groby i wyprowadzę was z waszych grobów, ludu mój. Włożę w was mojego ducha i ożyjecie, i osadzę was w waszej ziemi. I poznacie, że ja, Jahwe, to powiedziałem i uczyniłem, mówi Jahwe.

Gdy nastąpi zmartwychwstanie, zostaniemy sprowadzeni do ziemi Izraela, gdzie Jaszua będzie panował 1000 lat. O tym będzie później.

Na tym kończymy trzecią część serii Życie po Śmierci.

Po tej części serii Życie po Śmierci powinniśmy lepiej rozumieć następujące:

• Śmierć to powrót do prochu. Nie mamy świadomości po śmierci.

• Niektóre hebrajskie metafory na śmierć to Szeol, milczenie oraz sen, które pomagają zilustrować atrybuty nieświadomości śmierci.

• Naszą jedyną nadzieją i ucieczką ze śmierci jest nadchodzące zmartwychwstanie do życia, które jest powrotem naszej świadomości w nowym niebiańskim, ale fizycznym ciele.

W czwartym odcinku serii Życie po Śmierci przebadamy fragmenty Pisma, jakich używają ci, którzy wierzą, że po śmierci żyją świadome duchy. Innymi słowy, odpowiemy na krytykę lub obiekcje do stawianych przez nas wniosków.

Mamy nadzieję, że nauczanie to było dla was błogosławieństwem.

I pamiętajcie, by wszystko badać.

Szalom.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – 3.Życie-po-śmierci.pdf