Jesienne Święta Jahwe 2020

Biblijne Święta Jahwe – Jesień 2020

Dobry Bóg pozwolił nam, by nowy miesiąc (siódmy) zaczął się wieczorem 18 września.

Święta wypadają w następujących terminach:

  • Święto Trąbienia – 19 września – pierwszy dzień siódmego miesiąca
  • Jom HaKipurim – 28 września – dziesiąty dzień siódmego miesiąca
  • Święto Namiotów/Szałasów – od 3 października do 9 października – piętnasty i dwudziesty pierwszy dzień siódmego miesiąca
  • Ostatni Wielki Dzień – 10 października – dwudziesty drugi dzień siódmego miesiąca

Przypomnienie – biblijny dzień zaczyna się wieczorem poprzedniego dnia. Np. jeśli Święto Trąbienia mamy 19 września to zaczyna się ono 18 września wieczorem.

6. Życie po śmierci – Zmartwychwstanie sprawiedliwych

Życie po śmierci – Zmartwychwstanie sprawiedliwych

 

Zapraszam do wysłuchania szóstej części nauczania z serii „Życie po Śmierci”. Ten odcinek nosi tytuł: Zmartwychwstanie sprawiedliwych.

 



 

Poniżej zamieszczam transkrypt z tego nauczania:

Seria – Życie po Śmierci
Część 6
Zmartwychwstanie Sprawiedliwych

Jak do tej pory z serii Życie po Śmierci nauczyliśmy się, że kiedy umieramy, to ani wierzący, ani niewierzący nie mają świadomości aż do zmartwychwstania. Co się dzieje z nami, wierzącymi, w czasie zmartwychwstania? Czy to wtedy idziemy do nieba i wiecznie tam żyjemy? Mimo że pójście do nieba jest powszechnym przekonaniem w głównym nurcie chrześcijaństwa, nie wydaje się ono właściwe, nawet po przyjściu zmartwychwstania. Spróbujmy najpierw się coś dowiedzieć z Pisma o zmartwychwstaniach.

Hebr 6:1-3
Dlatego zostawmy podstawowe nauki o Chrystusie i przejdźmy do tego, co doskonałe, nie zakładając ponownie fundamentu, którym jest pokuta od martwych uczynków i wiara w Boga; nauka o chrztach i nakładaniu rąk, o zmartwychwstaniu umarłych i sądzie wiecznym. I to uczynimy, jeśli Bóg pozwoli.

Mimo że zmartwychwstanie umarłych jest podstawową nauką o Jaszua, ludzie dzisiaj starają się, by ich ostatecznym celem było pójście do nieba, czym dowodzą, iż nie rozumieją, że naszą nadzieją jest znaleźć się w zmartwychwstaniu.

Dz. Ap. 23:6
A Paweł, poznawszy, że jedna część składa się z saduceuszy, a druga z faryzeuszy, zawołał do Rady: Mężowie bracia, jestem faryzeuszem, synem faryzeusza. Sądzą mnie dziś z powodu nadziei i zmartwychwstania umarłych.

Dz. Ap. 24:15
Mając nadzieję w Bogu, że będzie zmartwychwstanie, którego i oni oczekują, zarówno sprawiedliwych, jak i niesprawiedliwych.

Dobra nowina nie dotyczy pójścia do nieba. Dobrą nowiną jest to, że jesteśmy ratowani od śmierci w zmartwychwstaniu, jakie nadejdzie. Bez zmartwychwstania nie ma dobrej nowiny. Bez zmartwychwstania pozostajesz martwy. Bez zmartwychwstania życie jest skończone, na zawsze. Zmartwychwstanie jest chyba najważniejszą obietnicą dla wierzących, jaka pozostała. Zmartwychwstanie jest nagrodą za naszą wiarę. Zmartwychwstanie wybawia nas ze śmierci. Nasze własne zmartwychwstanie jest możliwe tylko dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Jaszua. Gdy umrzemy, następną rzeczą, jakiej doświadczymy, będzie zmartwychwstanie. Chociaż zmartwychwstanie może nastąpić wiele lat po naszej śmierci i ponieważ nie mamy świadomości po śmierci, zmartwychwstanie może wydać się natychmiastowe. Mnóstwo wersetów opisuje szczegóły nadchodzących zmartwychwstań. Spędzimy trochę czasu, śledząc te wersety biblijne, by namalować obraz, pokazujący nie tylko, jak ważne jest zmartwychwstanie, ale także, kiedy się go spodziewać.

Daniel 12:1-4
W tym czasie powstanie Michał, wielki książę, który wstawia się za synami twego ludu. Nastanie czas ucisku, jakiego nie było, odkąd narody zaczęły istnieć aż do tego czasu. W tym czasie twój lud zostanie wybawiony, każdy, kto znajdzie się zapisany w księdze. A wielu z tych, którzy śpią w prochu ziemi, obudzi się, jedni do życia wiecznego, a drudzy ku hańbie i wiecznej pogardzie. Ci, którzy są mądrzy, będą świecić jak blask firmamentu, a ci, którzy przyprowadzili wielu do sprawiedliwości – jak gwiazdy na wieki wieków.

Danielowi zostały ukazane „czasy końca”. Podano mu pewne prorocze szczegóły, które zawierają informacje dotyczące nadchodzących zmartwychwstań. Jest to ważne do zrozumienia, zwłaszcza dla tych, którzy wierzą, że po śmierci idziemy do nieba. To właśnie przy tym zmartwychwstaniu sprawiedliwych, czyli wierzących, jesteśmy ‘wyzwoleni’. Hebrajska definicja słowa ‘wyzwolić’ oznacza ‘być zbawionym’ lub ‘uciec/uniknąć’. To przy naszym zmartwychwstaniu jesteśmy uratowani ze śmierci, unikamy ostateczności i wieczności śmierci.

W tym czasie twój lud zostanie wybawiony, każdy, kto znajdzie się zapisany w księdze. A wielu z tych, którzy śpią w prochu ziemi, obudzi się…

Pomyślcie o tym przez chwilę. Gdybyśmy zaraz po śmierci szli do nieba, to czy musielibyśmy być ‘wybawieni’ od nieba? Czy musielibyśmy być ‘zbawieni’ od nieba? Czy musielibyśmy być ‘wyzwoleni’ od nieba? Oczywiście, że nie. Jak powiedziano to Danielowi, gdy następuje „Zmartwychwstanie Sprawiedliwych”, jesteśmy prochem, niczym więcej. Już na samym początku mieliśmy obiecane, że ze względu na grzech, stajemy się prochem. W śmierci nie mamy świadomości, i to z tego stanu musimy zostać wybawieni. To z tego stanu musimy zostać wyratowani. Kiedy dostaniemy ‘życie wieczne’? Czy wtedy, gdy umieramy i idziemy do nieba? Nie, nie tak powiedziano Danielowi.

Daniel 12:2
A wielu z tych, którzy śpią w prochu ziemi, obudzi się, jedni do życia wiecznego, a drudzy ku hańbie i wiecznej pogardzie.

Po śmierci nie idziemy do nieba. Po życie wieczne nie idziemy do nieba. To dzięki zmartwychwstaniu w końcu się budzimy i dopiero potem mamy ‘życie wieczne’. W Danielu 12 widzimy, że wspomniane jest również inne zmartwychwstanie. Zmartwychwstanie dla niewierzących. To są ci, którzy powstaną ‘ku hańbie i wiecznej pogardzie’. Dlaczego niewierzący muszą zmartwychwstać? To chyba jest najważniejsze pytanie, jakie prowadzi nas do właściwego zrozumienia ostatecznego stanu niewierzących. Zmartwychwstanie niewierzących omówimy w 7 części serii Życie po Śmierci. Izajasz przedstawia rewelacyjną oś czasu, gdy chodzi o Zmartwychwstanie Sprawiedliwych.

Izaj 26:19-21
Twoi umarli ożyją, wraz z moim trupem powstaną. Ocućcie się i śpiewajcie, wy, którzy spoczywacie w prochu! Twoja rosa bowiem będzie jak rosa na ziołach, a ziemia wyda umarłych. Chodź, mój ludu! Wejdź do swoich komnat i zamknij swoje drzwi za sobą. Skryj się na krótką chwilę, aż gniew przeminie. Oto bowiem Jahwe wychodzi ze swojego miejsca, aby nawiedzić nieprawość mieszkańców ziemi. Wtedy ziemia ujawni swoją krew i nie będzie już ukrywać swoich zabitych.

Izajasz 26 mówi o przyszłym zmartwychwstaniu. Jest tu wiele szczegółów, jakie warto wymienić. Po pierwsze, Izajasz pisze, że znów ożyjemy, gdy nasze ciała powstaną. Nie żyjemy w niebie, jesteśmy martwi w prochu. Przebywamy w prochu. Nie przebywamy w niebie. Gdy się obudzimy i wrócimy do życia, wtedy zaśpiewamy z radości! Kiedy to wszystko się wydarzy? Wydarzy się w czasie gniewu, gdy wszyscy na ziemi zostaną osądzeni. Później dowiemy się, że to zmartwychwstanie to czas powrotu Jaszua. Wydaje się, że Jahwe ochroni nas podczas tego czasu gniewu, umieszczając nas w bezpiecznym miejscu – w komorze lub pokoju. Warto tu wspomnieć, że jedynym gniewem wymienionym w czasach końca w księdze Objawienia są czasze gniewu. Ezechiel 37:1-5 także wspomina zmartwychwstanie.

Ręka Jahwe była nade mną i on wyprowadził mnie w duchu Jahwe, i postawił mnie w środku doliny, która była pełna kości; Przeprowadził mnie obok nich dokoła, a oto było ich bardzo dużo na obszarze tej doliny, a oto były bardzo wyschłe. I powiedział do mnie: Synu człowieczy, czy te kości ożyją? Odpowiedziałem: Panie, Jahwe, ty wiesz. Wtedy powiedział do mnie: Prorokuj o tych kościach i mów do nich: Wyschłe kości, słuchajcie słowa Jahwe. Tak mówi Pan, Jahwe do tych kości: Oto sprawię, że wstąpi w was tchnienie i ożyjecie.

Proroctwo zmartwychwstania z Ezechiela 37 łączy się z Genesis, gdzie jest powiedziane, że tchnienie Jahwe w nas wejdzie i znów będziemy żyć. Przypomnijcie sobie, w opisie stworzenia jesteśmy stworzeni z prochu plus tchnienia Jahwe. Przy śmierci wracamy do prochu – w wyniku przekleństwa śmierci – co było obiecane nam przy grzechu Adama i Ewy. Lecz przy zmartwychwstaniu Jahwe jeszcze raz tchnie w nas życie, Jego Duch ożywi nas do życia.

Job 19:25-26
Wiem bowiem, że mój Odkupiciel żyje i że w ostateczny dzień stanie na ziemi. A choć moja skóra się rozłoży, to w swoim ciele ujrzę Boga.

Widzimy, że Job wiedział o przyszłym zmartwychwstaniu. I co ważniejsze, Job mówi, że nie ujrzy Boga, dopóki Ten nie stanie na ziemi przy zmartwychwstaniu. Job nie oczekiwał życia w niebie, oczekiwał on życia wiecznego poprzez zmartwychwstanie. Przechodząc do Nowego Testamentu, dowiadujemy się, że to śmierć i zmartwychwstanie Jaszua daje nam przyszłe zmartwychwstanie.

Jan 11:25-26
I powiedział do niej Jaszua: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we mnie wierzy, choćby i umarł, będzie żył. A każdy, kto żyje i wierzy we mnie, nigdy nie umrze. Czy wierzysz w to?

Jaszua podkreśla tutaj, że to zmartwychwstanie jest tym, co daje nam życie, i że dzięki temu zmartwychwstaniu już nigdy nie umrzemy. Jaszua nie umarł, byśmy mogli pójść do nieba. Jaszua umarł, byśmy mogli zmartwychwstać. To zmartwychwstanie w Jaszua jest naszą nadzieją.

1 Piotr 1:3
Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec naszego Pana Jaszua, Mesjasza. który według swego wielkiego miłosierdzia zrodził nas na nowo do żywej nadziei przez wskrzeszenie Jaszua, Mesjasza, z martwych.

Rzym 8:11
A jeśli Duch tego, który Jaszua wskrzesił z martwych, mieszka w was, ten, który wskrzesił Mesjasza z martwych, ożywi i wasze śmiertelne ciała przez swego Ducha, który w was mieszka.

Co to znaczy być zbawionym? Jesteśmy zbawieni przy zmartwychwstaniu.

Jan 3:16-17
Tak bowiem Bóg umiłował świat, że dał swego jednorodzonego Syna, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Bo Bóg nie posłał swego Syna na świat, aby potępił świat, lecz aby świat był przez niego zbawiony.

Kiedy więc zaczyna się życie wieczne? W ostatnim dniu, przy zmartwychwstaniu – to jest ten dzień, kiedy ‘powstaniemy’.

Jan 6:40
I to jest wola tego, który mnie posłał, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w niego, miał życie wieczne, a ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.

Jan 6:54
Kto je moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne, a ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.

Czyli jak mówił nam Daniel 12, a teraz i Jaszua, życie wieczne zaczyna się przy zmartwychwstaniu. Zatem w ostatnim dniu powróci Jaszua i zbawi nas poprzez zmartwychwstanie. Powstaniemy wtedy z martwych. Jeśli Biblia czasem mówi, że już jesteśmy zbawieni, to chodzi o obietnicę. Wielu może być zaskoczonych, dowiadując się, że technicznie nie jesteśmy zbawieni, dopóki nie powróci Jaszua i nie zbawi nas poprzez zmartwychwstanie.

Heb 9:28
Tak Chrystus jeden raz został ofiarowany, aby wziąć na siebie grzechy wielu; za drugim razem ukaże się tym, którzy go oczekują, nie z powodu grzechu, ale by ich zbawić.

Nasze nagrody otrzymujemy nie wtedy, gdy umieramy i jako duch idziemy do nieba, ale wtedy, gdy zmartwychwstaniemy z powrotem do życia. Zmartwychwstanie jest naszą nagrodą.

Łuk 14:14
A będziesz błogosławiony, bo nie mają ci czym odpłacić, ale otrzymasz odpłatę przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych.

A jak to się stanie?

1 Tes 4:16-17
Gdyż sam Pan z okrzykiem, z głosem archanioła i dźwiękiem trąby Bożej zstąpi z nieba, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, którzy pozostaniemy żywi, razem z nimi będziemy porwani w obłoki, w powietrze, na spotkanie Pana, i tak zawsze będziemy z Panem.

Jaszua jest pierwszym zmartwychwstałym, my pójdziemy za Nim dokładnie tak samo.

1 Kor 15:20-23
Tymczasem jednak Chrystus został wskrzeszony z martwych i stał się pierwszym plonem tych, którzy zasnęli. Skoro bowiem śmierć przyszła przez człowieka, przez człowieka przyszło też zmartwychwstanie umarłych. Jak bowiem w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni. Ale każdy w swojej kolejności, Chrystus jako pierwszy plon, potem ci, którzy należą do Chrystusa, w czasie jego przyjścia.

1 Kor 15:51-53
Oto oznajmiam wam tajemnicę: Nie wszyscy zaśniemy, ale wszyscy będziemy przemienieni; w jednej chwili, w mgnieniu oka, na ostatnią trąbę. Zabrzmi bowiem trąba, a umarli zostaną wskrzeszeni niezniszczalni, a my zostaniemy przemienieni. To bowiem, co zniszczalne, musi przyodziać się w to, co niezniszczalne, a to, co śmiertelne, przyoblec się w nieśmiertelność.

Wszyscy zmartwychwstaną, wierzący i niewierzący. My zmartwychwstaniemy do życia wiecznego, nieśmiertelności. Podczas gdy niewierzący zmartwychwstaną tylko na sąd. Dlaczego? Bo musisz być w pełni świadomy, by otrzymać wyrok. By być świadomy, musisz zmartwychwstać po śmierci.

Jan 5:28-29
Nie dziwcie się temu, bo nadchodzi godzina, w której wszyscy, którzy są w grobach, usłyszą jego głos; i ci, którzy dobrze czynili, wyjdą na zmartwychwstanie do życia, ale ci, którzy źle czynili, na zmartwychwstanie na potępienie.

Przypominam, zmartwychwstanie na potępienie będzie omówione w części 7 tej serii. Objawienie 20 zaczyna podawać pewne szczegóły, jeśli chodzi o czas tych dwóch zmartwychwstań.

Obj 20:4-6
Zobaczyłem też trony i zasiedli na nich, i dano im władzę sądzenia. I zobaczyłem dusze ściętych z powodu świadectwa Jaszua i z powodu słowa Bożego oraz tych, którzy nie oddali pokłonu bestii ani jej wizerunkowi i nie przyjęli jej znamienia na czoło ani na rękę. I ożyli, i królowali z Chrystusem tysiąc lat. A inni z umarłych nie ożyli, aż się dopełniło tysiąc lat. To jest pierwsze zmartwychwstanie. Błogosławiony i święty ten, kto ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu. Nad nimi druga śmierć nie ma władzy, lecz będą kapłanami Boga i Chrystusa i będą z nim królować tysiąc lat.

Wiele z tych wersetów, dotyczących zmartwychwstania, mówiło o zmartwychwstaniu sprawiedliwych. Dzieje się ono podczas powrotu Jaszua. Jest to pierwsze zmartwychwstanie. My wszyscy, z wiary, zmartwychwstaniemy przy tym pierwszym zmartwychwstaniu. Jaszua dopełni obietnicy naszego wejścia do ziemi obiecanej. Zmartwychwstaniemy i nas zbierze.

Mat 24:31
Pośle on swoich aniołów z potężnym głosem trąby i zgromadzą jego wybranych z czterech stron świata, od jednego krańca nieba aż do drugiego.

Będziemy tam przebywać 1000 lat. W tym czasie, poprzez Jaszua, Tora pójdzie do narodów. I narody będą pełne znajomości Tory. Jahwe będzie panował poprzez Jaszua, a my będziemy panować pod Nim. Nie będzie już wojny. Od narodów oczekiwać się będzie, że pójdą za Torą, a Izrael będzie panował nad wszystkimi narodami ziemi. Gdy wejdziemy do ziemi obiecanej, ziemia zostanie podzielona między plemiona. Granice już są wyznaczone. Dla tych z nas, którzy, jako poganie jesteśmy wszczepieni do Izraela, ziemia, jaką wybierzemy do zamieszkania, określi też, do jakiego plemienia wejdziemy.

Eze 47:21-23
A tak podzielicie sobie tę ziemię według pokoleń Izraela. A gdy ją podzielicie, przypadnie ona w dziedzictwo wam i cudzoziemcom, którzy przebywają wśród was, którzy zrodzą synów wśród was. Będą dla was jak zrodzeni w ziemi pośród synów Izraela. Z wami będą mieli dziedzictwo pośród pokoleń Izraela. A w którymkolwiek pokoleniu cudzoziemiec będzie przebywał, tam mu dacie jego dziedzictwo – mówi Pan, Jahwe.

1000 lat lub panowanie milenijne znane jest jako odpoczynek szabatowy. Jest to odpocznienie w Jaszua, Mesjaszu, jakiego mamy wyczekiwać. By dowiedzieć się o tym więcej, polecamy takie nauczania:

Proroctwo w Dziele Stworzenia

Hebrajczyków 4: W Jego Odpocznieniu – Teraz czy Później?

• Seria BritHadasza: 4-ty i 7-my Dzień.

Po tysiącu latach, okresie próby, kiedy to Szatan zostanie na krótko uwolniony, nastąpi kolejne zmartwychwstanie. Zmartwychwstanie dotyczyć będzie niewierzących, by stanęli na sądzie, na czym skupimy się w części 7 tej serii. Zauważcie, że na razie nie było tu nic o pójściu do nieba i życiu tam. Sprawa dotyczy zmartwychwstania, by żyć na ziemi.

Objawienie 5:10
I uczyniłeś nas dla naszego Boga królami i kapłanami, i będziemy królować na ziemi.

Zgodnie z modlitwą Jaszua, wolą Jahwe jest niebo na ziemi, że tak powiem. Jego królestwo ma być na ziemi.

Mat 6:10
Niech przyjdzie twoje królestwo, niech się dzieje twoja wola na ziemi, tak jak w niebie.

Konstytucją Królestwa jest Tora.

Izaj 2:2-3
Stanie się w dniach ostatecznych, że góra domu Jahwe będzie utwierdzona na szczycie gór i wywyższona ponad pagórki; i wszystkie narody popłyną do niej. I pójdzie wiele ludów, i powie: Chodźcie, wstąpmy na górę Jahwe, do domu Boga Jakuba; on będzie nas uczył swoich dróg, a my będziemy kroczyli jego ścieżkami. Z Syjonu bowiem wyjdzie prawo (Tora), a słowo Jahwe z Jerozolimy.

Co stanie się z nami po 1000 latach na ziemi? Czy wtedy pójdziemy do nieba? Objawienie 21 przedstawia nam szczegóły i jasność tego, co stanie się po 1000 latach.

Objawienie 21:1
Potem zobaczyłem nowe niebo i nową ziemię. Pierwsze niebo bowiem i pierwsza ziemia przeminęły i nie było już morza.

Tak naprawdę nie wiadomo, jak wygląda nowe niebo i nowa ziemia. Ale jeśli celem będzie przywrócenie wszystkiego, jak było na początku, to spodziewamy się, że ziemia będzie przypominać to, co straciliśmy z powodu grzechu – a straciliśmy Ogród. Nieważne jak, ale fakt pozostaje, będzie nowe niebo i nowa ziemia. Jeśli będzie nowa ziemia, to musi być i powód na nową ziemię. To wydaje się teraz takie oczywiste, ale warto to wspomnieć. Nie potrzeba nowej ziemi, byśmy mogli żyć w niebie. Ma to sens?

Po co ziemia została stworzona na początku? Aby człowiek mógł żyć na ziemi. Po co więc ziemia zostanie uczyniona nową? Tak samo, aby człowiek mógł na niej żyć. Po co czynić nową ziemię z innego powodu? Wracamy do początku!… Pamiętajcie, koniec jest objawiony w początku (Izaj 46:10). Chodzi o odnowienie wszystkich rzeczy. Jahwe przywróci ziemię do tego, jak wyglądała na początku. Dlaczego? Aby mógł zamieszkać z nami tak, jak z Adamem i Ewą. Celem nie jest zamieszkanie z Jahwe w niebie, celem jest to, że Jahwe zamieszka z nami na ziemi. Taki był plan od samego początku. Taka była modlitwa Mesjasza, prawda? Na ziemi jak w niebie! Pierwsze zamieszkanie na ziemi nie było planem A, a następnie pojawił się plan B, my mieszkamy w niebie. Nie, Jahwe zamieszka z nami na ziemi.

Objawienie 21:2-4
A ja, Jan, zobaczyłem święte miasto, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak oblubienica przyozdobiona dla swego męża. I usłyszałem donośny głos z nieba: Oto przybytek Boga jest z ludźmi i będzie mieszkał z nimi. Oni będą jego ludem, a sam Bóg będzie z nimi i będzie ich Bogiem. I otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu, i śmierci już nie będzie ani smutku, ani krzyku, ani bólu nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły.

Jest to odnowienie wszelkich rzeczy. To niebo schodzące na ziemię. To Jahwe mieszkający z ludźmi. Tak będzie wyglądał koniec. Koniec jest jak początek. Wszystko będzie uczynione nowe. I tak, będzie to niesamowite!

Objawienie 21:5-6
A zasiadający na tronie powiedział: Oto wszystko czynię nowe. I powiedział do mnie: Napisz, bo te słowa są wiarygodne i prawdziwe. I powiedział do mnie: Stało się. Ja jestem Alfa i Omega, początek i koniec. Ja spragnionemu dam darmo ze źródła wody życia.

Naszym dziedzictwem w wierze jest stanie się synami Bożymi.

Objawienie 21:7
Kto zwycięży, odziedziczy wszystko i będę dla niego Bogiem, a on będzie dla mnie synem.

Więcej na ten temat znajdziecie w nauczaniu: „Seria BritHadasza – Pierworodny Syn”. Końcowy stan nie bycia w wierze jest w tym czasie znacznie mniej przyjazny.

Objawienie 21:8
Ale bojaźliwi, niewierzący, obrzydliwi, mordercy, rozpustnicy, czarownicy, bałwochwalcy i wszyscy kłamcy będą mieli udział w jeziorze płonącym ogniem i siarką. To jest druga śmierć.

Na temat drugiej śmierci porozmawiamy więcej w części 7. Reszta Objawienia 21 opisuje Nowe Jeruzalem. Niektórzy interpretują Nowe Jeruzalem literalnie, inni metaforycznie. My wierzymy, że może być i tak i tak, literalnie i metaforycznie. Gdy chodzi o rozumienie metaforyczne, rozważcie wysłuchanie naszego nauczania pt. „144 000”.

Literalne rozumienie przedstawia Nowe Jeruzalem w postaci budynku. Metaforyczne rozumienie przedstawia Nowe Jeruzalem jak Ciało (zmartwychwstałych wierzących), z Jaszua na górze. Bez względu na to, co kto myśli, nie jest to ważne do celów nauczania w tej serii. Jednakże jest tu jedna informacja, która jest naprawdę interesująca, gdy chodzi o temat tej serii, a znajduje się w wersetach 22-27.

Lecz świątyni w nim nie widziałem, bo jego świątynią jest Pan Bóg Wszechmogący oraz Baranek. A miasto nie potrzebuje słońca ani księżyca, aby świeciły w nim, bo oświetla je chwała Boga, a jego lampą jest Baranek. Narody, które będą zbawione, będą chodziły w jego świetle, a królowie ziemi wniosą do niego swoją chwałę i cześć. W dzień jego bramy nie będą zamknięte, bo nocy tam nie będzie. I wniosą do niego chwałę i cześć narodów. I nie wejdzie do niego nic nieczystego ani ten, kto popełnia obrzydliwość i kłamstwo, tylko ci, którzy są zapisani w księdze życia Baranka.

Widzimy teraz, że gdy chodzi o nowe niebo i nową ziemię, to na ziemi są ci, którzy z powodu Nowego Jeruzalem otrzymają światło. Może to być fizyczne światło, może też to metaforycznie wskazywać na Torę. Może nawet obie rzeczy. Ponieważ słońce i księżyc wymienione są jako niepotrzebne, to wydaje się, że z tego wychodzi i praktyczne zastosowanie. W każdym razie oznacza to, że na ziemi są wciąż ludzie i na tym chcemy się skupić, gdyż odnosi się to do tej części serii „Życie po Śmierci”.

Narody, które będą zbawione, będą chodziły w jego świetle, a królowie ziemi wniosą do niego swoją chwałę i cześć.

Wydaje się również, że gdy będziemy wiecznie mieszkać na ziemi, to będziemy mieć dostęp do Nowego Jeruzalem, gdyż będziemy mogli tam wejść. Bramy będą zawsze otwarte. Ludzie zatem będą mogli wejść i wyjść z Nowego Jeruzalem.

Narody, które będą zbawione, będą chodziły w jego świetle, a królowie ziemi wniosą do niego swoją chwałę i cześć. W dzień jego bramy nie będą zamknięte, bo nocy tam nie będzie. I wniosą do niego chwałę i cześć narodów.

Jeśli więc potraktujemy Nowe Jeruzalem jako część niebios, to tak, poniekąd można by powiedzieć, że wtedy będziemy mieć dostęp do nieba. Jednak, co widać, chodzi o to, by życie toczyło się na ziemi, a gdy tak będzie, mamy dostęp do Nowego Jeruzalem, ale dopiero w fizycznym, zmartwychwstałym ciele. Wydaje się istnieć jeszcze jeden moment, gdy tymczasowo będziemy w niebiosach. Ten moment występuje po pierwszym zmartwychwstaniu, w czasach wielkiego ucisku. Wróćmy na chwilę do Izajasza.

Izaj 26:19-21
Twoi umarli ożyją, wraz z moim trupem powstaną. Ocućcie się i śpiewajcie, wy, którzy spoczywacie w prochu! Twoja rosa bowiem będzie jak rosa na ziołach, a ziemia wyda umarłych. Chodź, mój ludu! Wejdź do swoich komnat i zamknij swoje drzwi za sobą. Skryj się na krótką chwilę, aż gniew przeminie. Oto bowiem Jahwe wychodzi ze swojego miejsca, aby nawiedzić nieprawość mieszkańców ziemi. Wtedy ziemia ujawni swoją krew i nie będzie już ukrywać swoich zabitych.

Możecie tu zauważyć, że po pierwszym zmartwychwstaniu zostajemy wzięci do komnat, gdzie jesteśmy chronieni, podczas gdy gniew, krótko wylewany jest na ziemię. Gniew, zapewne czasze gniewu, jakie znajdujemy w Objawieniu, wydaje się następować po Wielkim Ucisku i pierwszym zmartwychwstaniu. Zmartwychwstałych w komnatach widzimy w Objawieniu 7:9-17.

Potem zobaczyłem, a oto wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu, plemienia, ludu i języka, który stał przed tronem i przed Barankiem ubrani w białe szaty, a palmy w ich rękach. I wołali donośnym głosem: Zbawienie należy do naszego Boga zasiadającego na tronie i do Baranka. A wszyscy aniołowie stali dokoła tronu i starszych, i czterech stworzeń, i upadli przed tronem na twarze, i oddali pokłon Bogu, mówiąc: Amen. Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i siła naszemu Bogu na wieki wieków. Amen. A jeden ze starszych odezwał się do mnie tymi słowy: Kim są ci, którzy są ubrani w białe szaty i skąd przybyli? Odpowiedziałem mu: Panie, ty wiesz. I powiedział do mnie: To są ci, którzy przyszli z wielkiego ucisku i wyprali swoje szaty, i wybielili je we krwi Baranka. Dlatego są przed tronem Boga i służą mu we dnie i w nocy w jego świątyni, a zasiadający na tronie osłoni ich sobą jak namiotem. Nie zaznają już głodu ani pragnienia, nie porazi ich słońce ani żaden upał; ponieważ Baranek, który jest pośrodku tronu, będzie ich pasł i poprowadzi ich do żywych źródeł wód, i otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu.

Po wylaniu gniewu wyjdziemy z komnat i zacznie się tysiącletnie panowanie na ziemi. Ponieważ tak wiele już omówiliśmy, dobrym pomysłem byłoby podsumować nauczanie tej serii aż do tego momentu. Dla uproszczenia sprawy skupimy się na tym, co dzieje się z wierzącymi w momencie śmierci. W części 7 skupimy się na tym, co dzieje się z niewierzącymi. Zaczynamy.

Gdy umieramy, zamieniamy się w proch. Jest to przekleństwo śmierci wynikające z grzechu. Nie jesteśmy wtedy świadomi ani aktywni, metaforycznie podobne to do snu. Obudzimy się lub wstaniemy do życia podczas obiecanego zmartwychwstania, gdy powróci Jaszua. Jest to pierwsze zmartwychwstanie oraz błogosławieństwo dla tych, którzy mają w nim udział. Przy pierwszym zmartwychwstaniu ci, którzy umarli w wierze, wstają do życia. Ci, którzy wierzą, a wciąż żyją, zostają przemienieni do nowych ciał. Jesteśmy wyzwoleni z ciała, które nie chce podążać za Torą, i mamy ciała, które na całe wieki, chcą iść za Torą. Będziemy tak żyć na wieki, wielbiąc Jahwe. Przy tym pierwszym zmartwychwstaniu zostaniemy wzięci do komnat, celem ochrony, gdyż na ziemię, na krótki czas, zostaje wylany gniew. Wychodzimy z komnat i zaczyna się 1000-letnie panowanie. Proroczo jest to siódme tysiąclecie albo siódmy dzień. Co właśnie proroczo reprezentuje Szabat. Po 1000-letnim panowaniu zstępuje Nowe Jeruzalem. Wchodzimy do niego. Niebo i ziemia zostają zniszczone, a uczynione są nowe. Potem przez wieczność żyjemy na ziemi i wygląda na to, że w tym czasie mamy wstęp do Nowego Jeruzalem. To się dzieje po siódmym dniu. Po siódmym dniu mamy ósmy dzień. To właśnie przedstawia ósmy dzień Sukkot – dzień, kiedy kończy się nasze przebywanie na tymczasowej ziemi. W czasie Sukkot mamy mieszkać w tymczasowych szałasach przez 7 dni, a potem jest wymieniony ten ósmy, tajemniczy dzień. Zatem mieszkamy na tymczasowej ziemi przez 7 dni. Ósmego dnia uczyniona jest nowa ziemia i wtedy zamieszkamy na niej na stałe, z Jahwe mieszkającym z nami. Pomyślcie o tym przez chwilę. Jest to Ostatni Wielki Dzień, który trwa na wieki. Po nadejściu Nowego Jeruzalem, po obu zmartwychwstaniach, Objawienie 22:1-5 wspomina o rzece wody życia.

I pokazał mi czystą rzekę wody życia, przejrzystą jak kryształ, wypływającą z tronu Boga i Baranka. A pośrodku rynku miasta, po obu stronach rzeki, było drzewo życia przynoszące owoc dwunastu rodzajów, wydające swój owoc co miesiąc. A liście drzewa służą do uzdrawiania narodów. I nie będzie już żadnego przekleństwa. Lecz będzie w nim tron Boga i Baranka, a jego słudzy będą mu służyć. I będą oglądać jego oblicze, a jego imię będzie na ich czołach. I nocy tam nie będzie, i nie będzie im potrzeba lampy ani światła słońca, bo Pan Bóg będzie im świecił i będą królować na wieki wieków.

Jaszua użył podobnego języka, również ósmego dnia, ostatniego wielkiego dnia Święta Sukkot.

Jan 7:37-38
A w ostatnim, wielkim dniu tego święta (Ostatniego Wielkiego Dnia Sukkot), Jaszua stanął i wołał: Jeśli ktoś pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije. Kto wierzy we mnie, jak mówi Pismo, rzeki wody żywej popłyną z jego wnętrza.

Mamy tu zapewne celowe prorocze połączenie, łączące rzekę życia z przyszłym ósmym dniem. To właśnie reprezentuje obrzezka ósmego dnia, w którym to dniu wszyscy wierzący będą już zmartwychwstali. Wszyscy mają usunięte kamienne serca i dane nowe serca, serca Jahwe.

Rzeki wody żywej popłyną z jego wnętrza.

Wracając do tematu, nie ma niczego, co mówiłoby o życiu w niebie na wieczność. Celem wszystkiego jest przywrócenie tego do początków, by uczynić rzeczy doskonałymi i nowymi. Dzień ósmy znany jest też jako ‘nowy początek’. Wracamy do ogrodu, a Jahwe odtąd mieszka z nami. Wszystko jest odnowione. Wszystko jest doskonałe.

Skąd zatem wzięła się idea pójścia do nieba?

Jak większość z nas wie, jedną z głównych doktryn chrześcijaństwa jest nauczanie, że wierzący spędzą wieczność w niebie. Jednakże Stary Testament nie uczy takiej doktryny. Takie rozumienie opiera się wyłącznie na fragmentach z Nowego Testamentu. Pismo mówi, że nasza nagroda jest w niebie, a nie my. Za chwilę dokładnie to omówimy, a na razie zerknijmy do Pisma.

Mat 6:19-21
Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną; ale gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Gdzie bowiem jest wasz skarb, tam będzie i wasze serce.

Mat 19:21
Jaszua mu odpowiedział: Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za mną.

Inne fragmenty mówią o nagrodzie, która jest w niebie.

Mat 5:11-12
Błogosławieni jesteście, gdy z mego powodu będą wam złorzeczyć, prześladować was i mówić kłamliwie wszystko, co złe, przeciwko wam. Radujcie się i weselcie, ponieważ obfita jest wasza nagroda w niebie; tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.

Nasze imiona zapisane są w niebie.

Łuk 10:19-20
Oto daję wam moc stąpania po wężach, skorpionach i po wszelkiej mocy nieprzyjaciela, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, ale cieszcie się raczej, że wasze imiona są zapisane w niebie.

Hebr 12:22-23
Lecz podeszliście do góry Syjon i do miasta Boga żywego, do niebiańskiego Jeruzalem i do niezliczonej rzeszy aniołów; na powszechne zebranie, do zgromadzenia pierworodnych, którzy są zapisani w niebie, do Boga, sędziego wszystkich, do duchów sprawiedliwych uczynionych doskonałymi.

Paweł powiedział, że wierzący są obywatelami nieba.

Filipian 3:20-21
Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też oczekujemy Zbawiciela, Pana Jaszua, Mesjasza. On przemieni nasze podłe ciało, aby było podobne do jego chwalebnego ciała, zgodnie ze skuteczną mocą, którą też może poddać sobie wszystko.

Nasza nadzieja znajduje się w niebie.

Kolosan 1:3-6
Dziękujemy Bogu i Ojcu naszego Pana Jaszua, Mesjasza, nieustannie modląc się za was; odkąd usłyszeliśmy o waszej wierze w Mesjasza, Jaszua i o miłości względem wszystkich świętych; z powodu nadziei odłożonej dla was w niebie. O niej to przedtem słyszeliście w słowie prawdy ewangelii, która dotarła do was, jak i na cały świat, i wydaje owoc, tak jak u was od dnia, w którym usłyszeliście i poznaliście łaskę Boga w prawdzie.

1 Piotra zgadza się z tymi wersetami i mówi, że mamy ‘niezniszczalne dziedzictwo’, przygotowane dla nas w niebie.

1 Piotra 1:3-5
Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec naszego Pana Jaszua, Mesjasza, który według swego wielkiego miłosierdzia zrodził nas na nowo do żywej nadziei przez wskrzeszenie Jaszua, Mesjasza z martwych; do dziedzictwa niezniszczalnego i nieskalanego, i niewiędnącego, zachowanego w niebie dla was; którzy jesteście strzeżeni mocą Boga przez wiarę ku zbawieniu, przygotowanemu do objawienia się w czasie ostatecznym.

Przebadane właśnie fragmenty Biblii są często błędnie przyjmowane i przedstawiane na poparcie myśli, że po śmierci idziemy do nieba. Gdy się im jednak bliżej przyjrzymy, dowiadujemy się, że te fragmenty pokazują, iż Nowy Testament skupia się przede wszystkim na nagrodzie dla wierzących, jaką jest skarb, przygotowany dla nich w niebie. W 2 Koryntian Paweł pisze szczegółowo na temat natury tej nagrody.

2 Koryntian 5:1-4
Wiemy bowiem, że jeśli zostanie zniszczony ten namiot naszego ziemskiego mieszkania, to mamy budowlę od Boga, dom nie ręką uczyniony, wieczny w niebiosach. Dlatego w tym wzdychamy, pragnąc przyodziać się w nasz dom z nieba; jeśli tylko zostaniemy znalezieni odziani, a nie nadzy. Bo my, którzy jesteśmy w tym namiocie, wzdychamy, obciążeni, ponieważ nie pragniemy być rozebrani, ale przyodziani, aby to, co śmiertelne, zostało wchłonięte przez życie.

W tym fragmencie Paweł pisze obrazowo o życiu w tym ziemskim ciele (nasze ziemskie mieszkanie). Mówi Koryntianom, że mają oni ‘budowlę od Boga’ w niebie, jaka czeka na nich, gdy umrą ich ziemskie ciała. Zauważcie, iż nie mówi on, że idziemy do nieba. Coś z nieba przychodzi do nas. Długo się rozwodzi na temat przywdziewania duchowego ciała, tego ‘niebiańskiego odzienia’. Stwierdza on, że ci wierzący wzdychają z tęsknotą w ciele, czekając na przywdzianie swoich niezniszczalnych ciał duchowych podczas zmartwychwstania. To właśnie to nieśmiertelne ciało duchowe jest tym skarbem lub nagrodą, czekającą w niebie na wierzących. Paweł mówi o naszym zmartwychwstałym ciele, które zastąpi nasze ziemskie ciało. Nowe zmartwychwstałe ciało jest naszym nowym domem, naszym odzieniem. Zamienia to, co śmiertelne i daje nam życie. To właśnie zmartwychwstanie przywraca nas do życia.

W poprzednim liście Paweł dobrze to wyjaśnił. Paweł powiedział Koryntianom, że ‘ciało i krew NIE MOŻE odziedziczyć Bożego Królestwa’ i łączy rozwiązanie tego problemu z nadchodzącym zmartwychwstaniem, które ratuje nas ze śmierci.

1 Koryntian 15:50-54
To zaś mówię, bracia, że ciało i krew nie mogą odziedziczyć królestwa Bożego ani to, co zniszczalne, nie odziedziczy tego, co niezniszczalne. Oto oznajmiam wam tajemnicę: Nie wszyscy zaśniemy, ale wszyscy będziemy przemienieni; w jednej chwili, w mgnieniu oka, na ostatnią trąbę. Zabrzmi bowiem trąba, a umarli zostaną wskrzeszeni niezniszczalni, a my zostaniemy przemienieni. To bowiem, co zniszczalne, musi przyodziać się w to, co niezniszczalne, a to, co śmiertelne, przyoblec się w nieśmiertelność. A gdy to, co zniszczalne, przyoblecze się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyoblecze się w nieśmiertelność, wtedy wypełni się to słowo, które jest napisane: Połknięta jest śmierć w zwycięstwie.

Połknięta jest śmierć w zwycięstwie. Nauczanie Pawła jest jasne dla tych, którzy nie patrzą na ludzkie tradycje. Nagroda dla wierzących zarezerwowana w niebie. To nie jest przebywanie w samym niebie, lecz raczej niezniszczalne niebiańskie ciało, jakie otrzymają wierzący przy zmartwychwstaniu. Biblia nigdzie wprost nie mówi, że wierzący będą wzięci do nieba, by spędzić tam wieczność. To nasza nagroda – zmartwychwstałe ciało – przychodzi z nieba, a my żyjemy na ziemi. I faktycznie, Paweł wyjaśnia nam, gdzie wierzący spędzą wieczność. Czyni to w liście do Tesaloniczan.

1 Tesaloniczan 4:13-17
A nie chcę, bracia, abyście byli w niewiedzy co do tych, którzy zasnęli, abyście się nie smucili jak inni, którzy nie mają nadziei. Jeśli bowiem wierzymy, że Jaszua umarł i zmartwychwstał, to też tych, którzy zasnęli w Jaszua, Bóg przyprowadzi wraz z nim. Bo to wam mówimy przez słowo Pana, że my, którzy pozostaniemy żywi do przyjścia Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy zasnęli. Gdyż sam Pan z okrzykiem, z głosem archanioła i dźwiękiem trąby Bożej zstąpi z nieba, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, którzy pozostaniemy żywi, razem z nimi będziemy porwani w obłoki, w powietrze, na spotkanie Pana, i tak zawsze będziemy z Panem.

Paweł wyraźnie mówi, że po powrocie Mesjasza, gdy martwi powstaną, ci, którzy są ‘w Chrystusie’, ‘na zawsze będą z Panem’. Wielu ludzi uważa, że te wersety mówią o niebiańskim miejscu zamieszkania. To mogłaby być właściwa interpretacja, gdyby Jaszua zamierzał być w niebie po naszym zmartwychwstaniu. Ale tak nie jest. Po zmartwychwstaniu Jaszua będzie panował na ziemi. Zatem być z Panem po zmartwychwstaniu, to być na ziemi. Sam Jaszua obiecał, że wróci i zabierze wierzących tam, gdzie On będzie.

Jan 14:1-3
Niech się nie trwoży wasze serce. Wierzycie w Boga, wierzcie i we mnie. W domu mego Ojca jest wiele mieszkań. Gdyby tak nie było, powiedziałbym wam. Idę, aby wam przygotować miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, żebyście, gdzie ja jestem, i wy byli.

Wiele osób uważa, że ten fragment Pisma z księgi Jana mówi o niebiańskim mieszkaniu. To mogłaby być właściwa interpretacja, gdyby Jaszua zamierzał być w niebie po naszym zmartwychwstaniu. Ale tak nie jest. Po zmartwychwstaniu Jaszua będzie panował na ziemi. Jaszua mówi tutaj o ‘domu jego Ojca’. Powszechnie myśli się także, że chodzi tu o niebo i wielu zakłada, że Jaszua obiecuje tutaj sprowadzenie Swoich uczniów do nieba, by mogli tam zamieszkać na zawsze. Jednakże Nowy Testament mówi też o innym duchowym Bożym domu – o ciele wierzących. W tym nowym Bożym domu będzie wiele mieszkań. Fizyczne ciała wierzących staną się indywidualnymi mieszkaniami lub siedzibami wewnątrz duchowej świątyni Ojca. Czyli ‘przygotowane dla nas mieszkania’ to nasze nowe zmartwychwstałe/niebiańskie ciała. By to jeszcze lepiej uzasadnić, widać to po kontekście. Przybywamy w tych ‘przygotowanych dla nas mieszkaniach’ przy powrocie Jaszua, gdy On przyjdzie.

Jan 14:3
A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, żebyście, gdzie ja jestem, i wy byli.

Przy powrocie Jaszua natychmiast doświadczymy pierwszego zmartwychwstania. Zostaniemy na chwilę wzięci ‘do komnat’, podczas krótkiego okresu gniewu, następującego po zmartwychwstaniu. Mamy więc tutaj dwie możliwości. Albo mieszkania, o jakich mówi Mesjasz, to nasze nowe zmartwychwstałe ciała, albo te przygotowane dla nas mieszkania to ‘komnaty’, do jakich na chwilę wejdziemy, gdy gniew Jahwe na chwilę jest wylewany na ziemię, o czym wspomina Izajasz 26. Wydaje się jednak, że Jaszua mówiąc o nowych mieszkaniach, mówił o nowych zmartwychwstałych ciałach tak, jak i podobnie Paweł metaforycznie opisywał nasze zmartwychwstałe ciała. 2 Koryntian 5:2 określa nasze nowe ciała, jako nowe ‘namioty’ do zamieszkania.

Dlatego w tym wzdychamy, pragnąc przyodziać się w nasz dom z nieba.

Nasze zmartwychwstałe ciała mogą być tymi ‘nowymi mieszkaniami’, o jakich mówi Jaszua. W każdym razie Jan 14:1-3 nie mówi o wiecznym miejscu zamieszkania w niebiosach. Jednym z powodów, dlaczego chrześcijanie uczepili się nieba, jako ich wiecznego mieszkania, jest to, że nie studiują oni wystarczająco Starego Testamentu, by dowiedzieć się, czego uczy on o nadchodzącym Królestwie Bożym (przez Mateusza zwanym ‘Królestwem Niebieskim’).

Jeśli wierzący, po Jego powrocie, mają być ‘na zawsze z Panem’, to w takim razie, co Biblia mówi o tym, gdzie On będzie? Już wcześniej odpowiedzieliśmy na to pytanie, ale poświęcimy teraz resztę tej sekcji serii Życie po Śmierci na przypomnienie szczegółów odpowiedzi na to pytanie. Zacznijmy od własnych słów Mesjasza, znajdujących się w kazaniu na górze.

Mat 5:1-10
Wtedy otworzył usta i nauczał ich: Błogosławieni ubodzy w duchu, ponieważ do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, ponieważ oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, ponieważ oni odziedziczą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, ponieważ oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, ponieważ oni dostąpią miłosierdzia. Błogosławieni czystego serca, ponieważ oni zobaczą Boga. Błogosławieni czyniący pokój, ponieważ oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie z powodu sprawiedliwości, ponieważ do nich należy królestwo niebieskie.

Mnóstwo ludzi interpretuje wyrażenie ‘królestwo niebieskie’ jako oznaczające, że królestwo jest w niebie. Ale nie o to chodziło Mateuszowi w zastosowaniu tego wyrażenia. Jaszua powiedział, że ‘ubodzy w duchu’ (Mat 5:3) i ci, ‘którzy cierpią prześladowanie z powodu sprawiedliwości’ (Mat 5:10), odziedziczą królestwo niebieskie. Jednakże cisi odziedziczą ziemię (Mat 5:5). Czy będą dwie różne nagrody dla tych grup ludzi? Czy też te dwie nagrody są tym samym? Czy Królestwo Niebieskie (w innych ewangeliach – Królestwo Boże) wiąże się z nami, dziedziczącymi ziemię? Z nami… mieszkającymi na ziemi? Znajdźmy tę odpowiedź. Nieco później po Kazaniu na Górze, Jaszua uczył Swoich uczniów, jak się modlić. Początek tej modlitwy, którą zna chyba każdy wierzący, zawiera wgląd w naszą wieczność.

Mat 6:9-10
Wy więc tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech będzie uświęcone twoje imię. Niech przyjdzie twoje królestwo, niech się dzieje twoja wola na ziemi, tak jak w niebie.

Wydaje się, iż Jaszua modlił się, by Królestwo przyszło na ziemię. By ostatecznie ukazać, że ‘królestwo niebieskie’ oraz Mesjasz będą na ziemi, musimy przebadać starotestamentowe proroctwa. One wyraźnie nam powiedzą, gdzie wierzący będą się cieszyć swoją ‘niebiańską’ nagrodą. Zacznijmy od proroctwa z księgi Zachariasza.

Zach 8:2-8
Tak mówi Jahwe zastępów: Byłem zazdrosny o Syjon w wielkiej gorliwości, byłem zazdrosny w wielkim gniewie. Tak mówi Jahwe: Wróciłem na Syjon i zamieszkam w Jerozolimie; a Jerozolima będzie nazwana Miastem Wiernym, a góra Jahwe zastępów – Górą Świętą. Tak mówi Jahwe zastępów: Jeszcze siadać będą starcy i staruszki na ulicach Jerozolimy, każdy z nich z laską w ręku z powodu podeszłego wieku. I ulice miasta będą pełne bawiących się na nich chłopców i dziewcząt. Tak mówi Jahwe zastępów: Jeśli w tych dniach wyda się to niemożliwe w oczach resztki tego ludu, czy będzie to też niemożliwe w moich oczach? – mówi Jahwe zastępów. Tak mówi Jahwe zastępów: Oto wybawię swój lud z ziemi wschodniej i z ziemi zachodniej, i sprowadzę go i zamieszka w Jerozolimie, i będzie moim ludem, a ja będę jego Bogiem, w prawdzie i sprawiedliwości.

Zachariasz wyraźnie pisze, że Jahwe wróci do Jerozolimy i zamieszka tam, pośród Izraela. Jest to stale i stale powtarzane w Tanachu, co pokazują następne proroctwa.

Zach 2:4-12
I powiedział do niego: Biegnij i powiedz temu młodzieńcowi: Jerozolima będzie zamieszkana jak miasta bez murów ze względu na mnóstwo ludu i bydła w niej. A ja, mówi Jahwe, będę dla niej murem ognistym dokoła i będę chwałą pośród niej. Hej, hej! Uciekajcie z ziemi północnej, mówi Jahwe, ponieważ rozproszyłem was na cztery strony świata, mówi Jahwe. Ratuj się, o Syjonie, który mieszkasz u córki Babilonu. Tak bowiem mówi Jahwe zastępów – posłał mnie na chwałę do tych narodów, które was ograbiły, bo kto was dotyka, dotyka źrenicy jego oka; oto podniosę swoją rękę przeciwko nim i staną się łupem dla swoich sług. I poznacie, że Jahwe zastępów mnie posłał. Zaśpiewaj i raduj się, córko Syjonu, bo oto przyjdę i zamieszkam pośród ciebie, mówi Jahwe. Wiele narodów przyłączy się w tym dniu do Jahwe i będą moim ludem, a ja zamieszkam pośród ciebie i poznasz, że Jahwe zastępów posłał mnie do ciebie. Wtedy Jahwe weźmie Judę w posiadanie jako swój dział w ziemi świętej i znowu wybierze Jerozolimę.

Micheasz mówi coś podobnego.

Micheasz 4:1-8
Ale w ostatecznych dniach stanie się, że góra domu Jahwe będzie utwierdzona na szczycie gór i wywyższona ponad pagórki, a narody do niej popłyną. I wiele narodów przybędzie, mówiąc: Chodźcie, wstąpmy na górę Jahwe, do domu Boga Jakuba, i będzie nas nauczał swoich dróg, a my będziemy chodzili jego ścieżkami. Z Syjonu bowiem wyjdzie prawo (Tora) i słowo Jahwe z Jerozolimy. On będzie sądzić wśród wielu narodów i będzie karać narody potężne i odległe. I przekują swoje miecze na lemiesze, a swoje oszczepy na sierpy. Naród przeciwko narodowi nie podniesie miecza i już nie będą się uczyć sztuki wojennej. Ale każdy będzie siedział pod swoją winoroślą i pod swoim drzewem figowym i nikt nie będzie ich straszył, bo to usta Jahwe zastępów powiedziały. Wszystkie narody bowiem będą chodzić, każdy w imię swego boga, ale my będziemy chodzić w imię Jahwe, naszego Boga, na wieki wieków. W tym dniu, mówi Jahwe, zgromadzę chromą, zbiorę wygnaną oraz tę, którą trapiłem; a z tej chromej uczynię resztkę, a z wygnanej – potężny naród. I Jahwe będzie królował nad nimi na górze Syjon odtąd aż na wieki. A ty, wieżo trzody, twierdzo córki Syjonu, wiedz, że do ciebie przyjdzie, przyjdzie pierwsze panowanie, królestwo córki Jerozolimy.

Joel 3:16-21
I Jahwe zagrzmi z Syjonu, a z Jerozolimy wyda swój głos, tak że zadrżą niebiosa i ziemia. Ale Jahwe będzie ucieczką dla swego ludu i siłą synów Izraela. I poznacie, że ja jestem Jahwe, waszym Bogiem, który mieszka na Syjonie, mojej świętej górze. I Jerozolima stanie się święta, a obcy już nie będą przez nią przechodzić. I stanie się w tym dniu, że góry będą kropić moszczem, pagórki opływać mlekiem i wszystkie strumienie Judy napełnią się wodą, a z domu Jahwe wyjdzie źródło, które nawodni dolinę Sittim. Egipt zostanie spustoszony, a ziemia Edom zamieni się w opustoszałe pustkowie z powodu przemocy wyrządzonej synom Judy, bo przelewali niewinną krew w ich ziemi. Ale Juda będzie trwać na wieki, a Jerozolima – z pokolenia na pokolenie. I oczyszczę tych, których krwi nie oczyściłem. Jahwe bowiem mieszka na Syjonie.

Izajasz mówi podobnie.

Izaj 24:17-23
Strach, dół i sidła na ciebie, mieszkańcu ziemi! I stanie się, że kto ucieknie przed głosem strachu, wpadnie w dół, a kto wyjdzie z dołu, będzie złapany w sidłach. Otworzą się bowiem upusty w górze i zadrżą fundamenty ziemi. Ziemia rozpadła się całkowicie, ziemia rozpłynęła się doszczętnie; jest wielce wstrząśnięta. Ziemia będzie się słaniać jak pijany, będzie chwiać się jak lepianka. Zaciąży na niej jej nieprawość i upadnie, a już nie powstanie. W tym dniu Jahwe nawiedzi zastęp wysokich na wysokości, także i królów ziemskich na ziemi. I będą zgromadzeni jak więźniowie zebrani w ciemnicy, i będą zamknięci w więzieniu, a po wielu dniach zostaną nawiedzeni. Wtedy księżyc zarumieni się i słońce się zawstydzi, gdy Jahwe zastępów będzie królować na górze Syjon, w Jerozolimie, i wobec swoich starszych w swej wielkiej chwale.

Izaj 12:1-12
I w tym dniu powiesz: Wysławiać cię będę, Jahwe, bo choć gniewałeś się na mnie, odwróciłeś swój gniew i pocieszyłeś mnie. Oto Bóg jest moim zbawieniem, zaufam i nie będę się lękał, gdyż Jah, Jahwe jest moją mocą i moją pieśnią; i on stał się moim zbawieniem. Z radością więc będziecie czerpać wodę ze zdrojów zbawienia. W tym dniu powiecie: Wysławiajcie Jahwe, wzywajcie jego imienia, rozgłaszajcie wśród ludów jego dzieła, przypominajcie, że jego imię jest wywyższone. Śpiewajcie PANU, gdyż uczynił wielkie rzeczy. Niech będzie o tym wiadomo w całej ziemi. Wykrzykuj i śpiewaj, mieszkanko Syjonu! Wielki bowiem jest pośród ciebie Święty Izraela.

Psalm 2 to fascynujące mesjańskie wersety, mówiące o tym przyszłym czasie.

Psalm 2:1-12
Dlaczego poganie się buntują, a narody knują próżne zamysły? Królowie ziemscy powstają, a władcy naradzają się wspólnie przeciwko Jahwe i jego pomazańcowi, mówiąc: zerwijmy ich więzy i zrzućmy z siebie ich pęta. Lecz ten, który mieszka w niebie, będzie się śmiał, Jahwe będzie z nich szydził. Wtedy przemówi do nich w swoim gniewie i swą zapalczywością ich zatrwoży, [mówiąc]: Ja ustanowiłem mojego króla na Syjonie, mojej świętej górze. Ogłoszę dekret: Jahwe powiedział do mnie: Ty jesteś moim Synem, ja ciebie dziś zrodziłem. Poproś mnie, a dam ci narody w dziedzictwo i krańce ziemi na własność. Potłuczesz je laską żelazną, jak naczynie gliniane je pokruszysz. Teraz więc, królowie, zrozumcie, przyjmijcie pouczenie, sędziowie ziemi! Służcie Jahwe z bojaźnią i radujcie się z drżeniem. Pocałujcie Syna, by się nie rozgniewał i abyście nie zginęli w drodze, gdyby jego gniew choć trochę się zapalił. Błogosławieni wszyscy, którzy mu ufają.

Jak właśnie przeczytaliśmy, wiele starotestamentowych proroctw mówi o zgromadzeniu Izraelitów w Izraelu pod panowanie Jahwe poprzez Mesjasza, Jaszua. Widać wyraźnie, że Jaszua będzie panował nad narodami tu, na ziemi, z Jerozolimy. A według Pawła, gdy pojawi się Pan, my będziemy z Nim na wieki. Jeśli tak jest, to my również będziemy na ziemi, i będziemy panowali z Nim jako królowie i kapłani. Izajasz pisze o tym, co będziemy wtedy robić.

Izaj 1:24-26
Dlatego mówi Jahwe, Jahwe zastępów, Mocarz Izraela: Biada! Ulżę sobie od swoich przeciwników i zemszczę się na moich wrogach. I zwrócę moją rękę przeciwko tobie, wypalę twój żużel i usunę całą twoją cynę. I przywrócę twoich sędziów, tak jak dawniej, i twoich doradców, jak na początku. Potem nazwą cię Miastem Sprawiedliwości, Miastem Wiernym.

Zmartwychwstali, w niezniszczalnych ciałach duchowych, służyć będą jako nauczyciele, doradcy i jako sędziowie tym, którzy mieszkać będą w mesjanistycznym królestwie Boga. Jak pokazuje przypowieść Jaszua o 10 talentach, Mesjasz, Jaszua, gdy wróci, nagrodzi Swoje sługi pozycją panowania w królestwie Bożym, w oparciu o to, ile zyskali oni w zamian od Ducha Świętego, który został im dany. Będzie im dana odpowiedzialność, by prowadzić i uczyć, co pokazują nam słowa Izajasza. A to wszystko odbywać się będzie pod panowaniem Mesjasza, Jaszua, jedynego i prawdziwego Nauczyciela, który powie: taka jest droga, nią chodźcie.

Izaj 30:18-21
I dlatego Jahwe będzie czekać, aby okazać wam łaskę, i dlatego będzie wywyższony, aby się zlitować nad wami. Jahwe bowiem jest Bogiem sądu. Błogosławieni wszyscy, którzy na niego czekają. Lud bowiem będzie mieszkał na Syjonie, w Jerozolimie, nie będziesz już płakał. Na pewno zlituje się nad tobą na głos twego wołania, a gdy tylko cię usłyszy, odezwie się. A choć Pan dał wam chleb niedoli i wodę ucisku, to jednak twoi nauczyciele nie będą już usunięci, ale twoje oczy zobaczą twoich nauczycieli; Twoje uszy usłyszą słowo wołające za tobą: To jest droga, chodźcie nią – gdybyście zboczyli na prawo lub na lewo.

Prorocy nie uczą, że pójdziemy do nieba. Pod koniec 1000-letniego panowania Mesjasza niebo przyjdzie na ziemię.

Objawienie 21:1-4
Potem zobaczyłem nowe niebo i nową ziemię. Pierwsze niebo bowiem i pierwsza ziemia przeminęły i nie było już morza. A ja, Jan, zobaczyłem święte miasto, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak oblubienica przyozdobiona dla swego męża. I usłyszałem donośny głos z nieba: Oto przybytek Boga jest z ludźmi. I będzie mieszkał z nimi. Oni będą jego ludem, a sam Bóg będzie z nimi i będzie ich Bogiem. I otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu, i śmierci już nie będzie ani smutku, ani krzyku, ani bólu nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły.

Po panowaniu Mesjasza na ziemi nadejdzie czas, gdy sam Bóg zejdzie z nieba. Będzie On mieszkał na ziemi wśród ludzkości. Obecna ziemia a także ziemia, która pojawi się po Millenium, zawsze będzie domem dla ludzkości. Na tym kończą się wydarzenia, następujące po śmierci wierzących.

Chyba byłoby dobrze znów podsumować nauczanie serii aż do tego momentu, dotyczące wierzących. Zaczynamy.

Gdy umrzemy, wracamy do prochu. Jest to przekleństwo grzechu. W tym czasie nie jesteśmy świadomi i aktywni, metaforycznie śpimy. Obudzimy się lub powrócimy do życia przy obiecanym zmartwychwstaniu, gdy Jaszua powróci. Jest to pierwsze zmartwychwstanie oraz błogosławieństwo dla tych, którzy mają w nim udział. Przy pierwszym zmartwychwstaniu ci, którzy umarli w wierze, powracają do życia. Ci wierzący, którzy wciąż żyją, także będą przemienieni do nowych ciał. Zostaniemy wybawieni od naszych ciał, które nie chcą podążać za Torą i dostaniemy ciała, które na wieczność chcą podążać za Torą. Będziemy tak żyć na wieki, wielbiąc Jahwe. Przy tym pierwszym zmartwychwstaniu zostaniemy wzięci do komnat, celem ochrony, gdyż gniew wyleje się na krótko na ziemię. Wychodzimy z komnat i zaczyna się 1000-letnie panowanie. Jest to, proroczo, 7 tysiąclecie lub 7 dzień. To właśnie reprezentuje szabat. Po milenijnym panowaniu zjawia się Nowe Jeruzalem. Wchodzimy do niego. Niebo i ziemia są zniszczone i uczynione nowe. Potem, przez całą wieczność, żyjemy na ziemi, i najwyraźniej, przez cały ten czas, mamy dostęp do Nowego Jeruzalem.

W części siódmej szczegółowo omówimy, co dzieje się z niewierzącymi po śmierci. Czy niewierzący idą do miejsca wiecznej kaźni? Czy też są zniszczeni? Po co oni również zmartwychwstaną? Będzie dużo do omówienia.

Mamy nadzieję, że to nauczanie było dla was błogosławieństwem.

I pamiętajcie, by wszystko badać.

Szalom.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – Zmartwychwstanie-sprawiedliwych.pdf

5. Życie po śmierci – Trudne wersety – cz. 2

Seria Życie po śmierci – Trudne wersety – część 2

 

Zapraszam do wysłuchania kolejnej części omawiającej stan ducha po śmierci.



 

Poniżej transkrypt z tego nauczania:

Seria – Życie po Śmierci
Część 5 – TRUDNE WERSETY – cd.

Jesteśmy już dość daleko w naszej serii Życie po Śmierci. Poświęciliśmy mnóstwo czasu na wyjaśnienie natury śmierci. Podkreśliliśmy istotę zmartwychwstania jako jedynej rzeczy, która ratuje nas od śmierci. Omówiliśmy wiele trudnych wersetów, takich jak Łukasz 23 i złodziej na krzyżu, oraz przypowieść o bogaczu i Łazarzu z Łukasza 16. Zanim pójdziemy dalej, wciąż musimy omówić parę trudnych wersetów na temat tego, co w ostateczności stanie się z wierzącymi i niewierzącymi.

Trzy fragmenty z Pawła często są cytowane jako ‘dowód’ na to, że po śmierci ciała świadomy duch żyje. Spójrzmy najpierw na fragment z 2 listu Pawła do Koryntian.

2 Koryntian 5:1-9
Wiemy bowiem, że jeśli zostanie zniszczony ten namiot naszego ziemskiego mieszkania, to mamy budowlę od Boga, dom nie ręką uczyniony, wieczny w niebiosach. Dlatego w tym wzdychamy, pragnąc przyodziać się w nasz dom z nieba; jeśli tylko zostaniemy znalezieni odziani, a nie nadzy. Bo my, którzy jesteśmy w tym namiocie, wzdychamy, obciążeni, ponieważ nie pragniemy być rozebrani, ale przyodziani, aby to, co śmiertelne, zostało wchłonięte przez życie. A tym, który nas do tego właśnie przygotował, jest Bóg, który nam też dał Ducha jako zadatek. Tak więc mamy zawsze ufność, wiedząc, że dopóki mieszkamy w tym ciele, tułamy się z dala od Pana. (Przez wiarę bowiem kroczymy, a nie przez widzenie.) Mamy jednak ufność i wolelibyśmy raczej wyjść z ciała i zamieszkać u Pana. Dlatego też zabiegamy o to, żeby się jemu podobać, czy mieszkamy w ciele, czy z niego wychodzimy.

Jeśli wrócilibyśmy się do 1 listu Pawła do Koryntian, to dowiemy się, że ‘nasz ziemski dom’, nasze fizyczne ciało, zostanie ‘skonsumowane przez życie’ przy zmartwychwstaniu. Taki jest kontekst, w jakim Paweł tutaj pisze. Gdy Paweł mówi, że „wolałby raczej wyjść z ciała i zamieszkać u Pana”, to po prostu mówi, że nie możemy być z Panem, dopóki nie otrzymamy naszego nieśmiertelnego ciała podczas zmartwychwstania. Wersja KJV Bible mówi to praktycznie tak samo i jest dość znana pośród ludzi. Wolimy raczej wyjść z tułactwa w ciele, a znaleźć się przy Panu. Gdy się to poprawnie zrozumie, to Paweł potwierdza, że jedynie po zmartwychwstaniu będziemy żywi z Jaszua. Gdy Paweł mówi o ‘opuszczeniu ciała i byciu z Panem’, to mówi o zmartwychwstaniu umarłych, gdy śmiertelne ciało zostanie zamienione na ‘budowlę od Boga’. My zmartwychwstaniemy, gdy przyjdzie Jaszua i dopiero wtedy z nim będziemy. Pierwsza część tych wersetów opisuje zmartwychwstanie… nasze nowe ciała to nasze nowe namioty lub mieszkanie, nasze nowe odzienie. Paweł mówi, że dopóki żyjemy w tym ziemskim ciele, w tym namiocie, mieszkaniu, które ulegnie zniszczeniu, to nie jesteśmy jeszcze z Jaszua. Po czym mówi dalej, że lepiej byłoby być poza tym ciałem i w domu, z Jaszua. Jest to po prostu zwykłe stwierdzenie faktu, że wolelibyśmy już być zmartwychwstali. Mówi coś podobnego do słów: na razie jesteśmy w naszych fizycznych, ziemskich ciałach, nie zmartwychwstaliśmy jeszcze do naszych nowych ciał i stąd nie jesteśmy jeszcze z Jaszua.

Uczeni biblijni wielokrotnie próbowali wyjaśniać pozorne sprzeczności w naukach Pawła o przejściowym stanie wierzącego pomiędzy śmiercią a zmartwychwstaniem. Sugerowali, że Paweł pojmował coraz więcej o pośmiertnym stanie, gdy zwiększało się jego rozumienie eschatologii. To miałoby wyjaśniać różnice w poglądach z jego wcześniejszych pism i tych późniejszych. Jednak niektórzy badacze uważają, że dostrzegane różnice wynikają po prostu z różnego podkreślania pewnych okoliczności, w jakich każdy z tych listów był pisany. W ‘Słowniku Listów Pawła’ znajdujemy taki ciekawy komentarz na temat rzekomej zmiany postawy Pawła między 1 Koryntian a 2 Koryntian.

Oba listy wskazują na przemianę wierzącego w Chrystusie; kiedy jednak następuje ta przemiana? F.F. Bruce mądrze pisze w tej sprawie: Konflikt, jaki utworzył się między postulowaną przerwą między śmiercią i zmartwychwstaniem, może zostać dziś zniesiony, gdyby sugerowano, że w świadomości wierzącego, który odszedł, nie ma przerwy między rozkładem a ponownym powstaniem, i nieważne jak długa byłaby ta przerwa, patrząc na nią z perspektywy ziemskiego kalendarza ludzkiej historii.

Innymi słowy, wierzący, którego świadomość ustała przy śmierci, nie byłby świadom upływającego czasu na ziemi do czasu przebudzenia przy zmartwychwstaniu. Pozwalałoby to twierdzić Pawłowi, że wolałby być raczej poza śmiertelnym ciałem i być z Panem, i przez to nie unieważniać tych rzeczy, jakie pisał wcześniej o umarłych, że są w stanie snu. Przyjrzyjmy się teraz urywkowi z listu do kościoła w Filipach.

Filipian 1:21-24
Dla mnie bowiem życie to Chrystus, a śmierć to zysk. Lecz jeśli życie w ciele jest dla mnie owocem mojej pracy, to nie wiem, co mam wybrać. Jedno i drugie bowiem mnie naciska: chcę odejść i być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze; Lecz pozostać w ciele jest bardziej potrzebne ze względu na was.

Opierając się na wcześniejszym rozumowaniu Pawła, przedstawionym w 1 Kor 15 i 1 Tes 4, dlaczego miałby mówić, umrzeć byłoby dla niego zyskiem. Jak dzięki odejściu mógłby być z Mesjaszem? W oparciu o pogląd Pawła na temat stanu zmarłych oraz zmartwychwstania, co widać z fragmentów, jakie właśnie omówiliśmy, umrzeć byłoby dla niego zyskiem, gdyż zasnąłby i nie musiałby już więcej cierpieć w ciele. Podczas snu śmierci nie ma poczucia upływu czasu. Kolejnym momentem świadomości Pawła po jego śmierci byłoby jego zmartwychwstanie, gdy Jaszua wróci po Swoich wiernych. Gdy to wszystko uwzględnimy, łatwo dostrzec, o co chodzi Pawłowi. Spójrzmy na kolejny fragment z listu Pawła do Tesaloniczan.

1 Tes 5:9-10
Gdyż Bóg nie przeznaczył nas na gniew, lecz abyśmy otrzymali zbawienie przez naszego Pana, Jaszua, Mesjasza, który umarł za nas, abyśmy, czy czuwamy, czy śpimy, razem z nim żyli.

Jedynym sposobem, by użyć tego tekstu na poparcie teorii świadomego ducha, to zignorowanie kontekstu. Pamiętajcie, zaledwie kilka wersetów wcześniej, Paweł mówi o przebudzeniu zmarłych ze snu podczas zmartwychwstania (1 Tes 4:13-17). W tym wersecie Paweł po prostu mówi, że obojętne czy wierzący jest świadomy (żyje w ciele), czy też zasnął (martwy w grobie), to ostatecznie, po zmartwychwstaniu, będzie żył z Jaszua, Mesjaszem.

Adwokaci świadomego ducha celowo używają tych trzech fragmentów Pawła i próbują udowadniać swoje twierdzenie, że sprawiedliwi, którzy umarli, żyją w niebie z Jaszua. Czyniąc tak, muszą odrzucić lub wyjaśnić wiele wyraźnych fragmentów Pisma, czy to Pawła, czy inne, które obalają ich pozycję. Jednym z takich oczywistych fragmentów jest drugi list Pawła do Tymoteusza, napisany tuż przed jego śmiercią.

2 Tym 4:6-8
Ja bowiem już mam być złożony w ofierze, a czas mojego odejścia nadchodzi. Dobrą walkę stoczyłem, bieg ukończyłem, wiarę zachowałem. Odtąd odłożona jest dla mnie korona sprawiedliwości, którą mi w owym dniu da Pan, sędzia sprawiedliwy, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali jego przyjście.

Paweł wyraźnie mówi tutaj Tymoteuszowi, że umrze i że jego nagroda nie zostanie mu dana, aż Pan pojawi się w Swoim dniu – w dniu, kiedy z nieba wróci Jaszua, by wzbudzić Swoich świętych. Jest to najwyraźniejsze stwierdzenie Pawła spośród wszystkich tematów i całkowicie obala pogląd, że wierzący są nagradzani podczas śmierci tym, że są świadomi i przebywają z naszym Mesjaszem w niebie. Zbadajmy teraz opis przemienienia, który jest powszechnie wykorzystywany jako dowód na to, że po śmierci dusze są świadome.

Mateusz 16:28-17:9
Zaprawdę powiadam wam: Są wśród stojących tutaj tacy, którzy nie zakosztują śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego w swoim królestwie. A po sześciu dniach wziął Jaszua Piotra, Jakuba i Jana, jego brata, i wprowadził ich na wysoką górę, żeby byli na osobności. I został przemieniony przed nimi: jego oblicze zajaśniało jak słońce, a jego szaty stały się białe jak światło. A oto ukazali się im Mojżesz i Eliasz, którzy z nim rozmawiali. Wtedy Piotr powiedział do Jaszua: Panie, dobrze nam tu być. Jeśli chcesz, postawimy tu trzy namioty: jeden dla ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Kiedy on jeszcze mówił, oto jasny obłok zacienił ich, a z obłoku rozległ się głos: To jest mój umiłowany Syn, w którym mam upodobanie, jego słuchajcie. Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się bali. Wtedy Jaszua podszedł, dotknął ich i powiedział: Wstańcie, nie bójcie się. Oni zaś, podniósłszy oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jaszua. A gdy schodzili z góry, Jaszua im przykazał: Nikomu nie mówcie o tym *widzeniu*, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie.

Obrońcy świadomego ducha słusznie sądzą, że jedynym sposobem, by Mojżesz i Eliasz mogli pojawić się z Jaszua na górze, jest to, że byli oni żywi w niebie i stamtąd przyszli. Pozornie taka odpowiedź jest zrozumiała. Jednak, niestety, takie twierdzenie nie jest udowodnione przez Pismo. W rzeczywistości grecki tekst 9-go wersetu literalnie obala takie twierdzenie. Po pierwsze, musimy zrozumieć, że wydarzenie to miało miejsce, by wypełniła się obietnica Jaszua, że niektórzy z apostołów „nie zakosztują śmierci, aż Syn Człowieczy przyjdzie w Swoim Królestwie”. Minęło już praktycznie 2000 lat, odkąd Jaszua chodził po ziemi jako człowiek, a Boże Królestwo wciąż nie przyszło w swojej mocy. I nie przyjdzie, dopóki Mesjasz nie powróci z nieba, by rządzić narodami żelazną rózgą. Jak zatem któryś z tych 12-tu apostołów mógł ujrzeć to wydarzenie, zanim pomarli? Kluczem do prawidłowego zrozumienia tego fragmentu jest uświadomienie sobie, że to, co widzieli Piotr, Jakub i Jan to była nadnaturalna wizja przyszłości, a nie istniejąca rzeczywistość. Słowo, jakie w Mat 17:9 przetłumaczono jako ‘wizja’ to grecki rzeczownik ‘horama‘. W odniesieniu do znaczenia tego słowa leksykon greckiego Nowego Testamentu (Friberg’s Analytical Lexicon) mówi:

w NT [horama to] nadnaturalna wizja, dana jako środek boskiej komunikacji…

A przy okazji, to samo słowo ‘horama‘ użyte jest przy opisie wizji Piotra wielkiego płótna, wypełnionego wszelkim czworonożnym zwierzem ziemi, dzikimi bestiami, pełzającymi rzeczami i ptakami nieba, jak również wizji Pawła pewnego Macedończyka, który błagał, by została im głoszona ewangelia. Te rzeczy literalnie nie miały miejsca. Nikt nie wierzy, że literalnie się wydarzyły. To wszystko były wizje.

Dodatkowo w starożytnym greckim przekładzie Starego Testamentu, Septuagincie, horama użyte jest do opisania nadnaturalnych wizji przyszłości, danych Danielowi, jak również i innym.

Wyraźnie widać, że przemienienie na górze było wizją przyszłego Królestwa, daną Piotrowi, Jakubowi i Janowi, wypełniającą słowa Jaszua, że niektórzy ujrzą Królestwo, zanim doświadczą śmierci. Dany im był przebłysk chwały Mesjasza z dwoma Jego świętymi, którzy literalnie będą z Nim w Królestwie, gdzie tych dwóch, metaforycznie, symbolizuje, że Królestwo oparte będzie na Duchu i Prawdzie.

Jest bardzo trudno udowodnić biblijnie, że Mojżesz i Eliasz musieli żyć w tym momencie, aby być widzianymi w wizji przyszłości. Teraz spróbujmy przebadać twierdzenie Jaszua, że Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych. Niektórzy zwolennicy teorii świadomego ducha uważają, że to stwierdzenie jest dowodem, iż Abraham, Izaak i Jakub byli żywi, gdy Jaszua to mówił. Omawialiśmy już to, ale krótko to przypomnimy. Po pierwsze, musimy sobie uświadomić, że twierdzenie Jaszua miało na celu obalić przekonanie Saduceuszów, iż nie ma zmartwychwstania. Wiedząc, dlaczego Jaszua to powiedział, popatrzmy na to, co mówi Biblia.

Mateusz 22:31-32
A co do zmartwychwstania umarłych, czy nie czytaliście, co wam zostało powiedziane przez Boga: Ja jestem Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba? Bóg nie jest Bogiem umarłych, ale żywych.

Marek 12:26-27
A o umarłych, że będą wskrzeszeni, nie czytaliście w księdze Mojżesza, jak Bóg do niego z krzaka przemówił, mówiąc: Ja jestem Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba? Bóg nie jest Bogiem umarłych, ale Bogiem żywych. Wy więc bardzo błądzicie.

Łukasz 20:37-38
A że umarli zmartwychwstaną, to i Mojżesz pokazał przy krzaku, gdy nazywa Pana Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Bóg przecież nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych, bo dla niego wszyscy żyją.

Widać wyraźnie, że Jaszua udowadniał niewierzącym Saduceuszom realność zmartwychwstania w tych kilku fragmentach. Kontekstem jest udowadnianie przez Jaszua zmartwychwstania. I mimo że Abram, Izaak i Jakub byli martwi w chwili, gdy Jaszua to wypowiadał, Bóg obiecał, że ich wzbudzi. To o tym mówił Jaszua. Bóg daje życie umarłym i nazywa te rzeczy, jakie nie istnieją, jakby istniały (Rzym 4:17). Zatem Jaszua mógł pewnie twierdzić, że Abraham, Izaak i Jakub żyli, bo wiedział, że Bóg dotrzyma Swej obietnicy wzbudzenia ich z martwych.

Na wypadek, gdyby to wciąż było niejasne, księga Hebrajczyków jasno nam mówi, że tych trzech (a także inne ważne osoby ze ST) jest martwych i czekają na doskonałość oraz nagrodę przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych.

Hebr 11:13
Wszyscy oni (włączając Abrahama – werset 8, Izaaka – werset 9 i Jakuba – werset 9) umarli w wierze, nie otrzymawszy spełnienia obietnic, ale z daleka je ujrzeli, cieszyli się nimi i witali je, i wyznawali, że są obcymi i pielgrzymami na ziemi.

Hebr 11:39-40
A ci wszyscy (włączając Abrahama – werset 8, Izaaka – werset 9 i Jakuba – werset 9), choć zyskali chlubne świadectwo dzięki wierze, nie dostąpili spełnienia obietnicy; ponieważ Bóg przewidział dla nas coś lepszego, aby oni nie stali się doskonali bez nas.

Jaszua i autor Hebrajczyków nie negują sobie. Jaszua mówił po prostu w kontekście obiecanego zmartwychwstania. Ci, którym obiecano zmartwychwstanie, uważani są za „żywych”. Podobnie ci, którzy nie wierzą, ale choć literalnie żyją, nazywani są umarłymi, gdyż niewierzącym obiecana jest druga śmierć. Niektórzy próbują wykorzystywać słowa z Objawienia „dusze pod ołtarzem” na poparcie swojej wiary w świadome duchy w niebie.

Objawienie 6:9-11
A gdy otworzył piątą pieczęć, widziałem pod ołtarzem dusze zabitych z powodu słowa Bożego i świadectwa, które złożyli. I wołały donośnym głosem: Jak długo jeszcze, Panie święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i nie pomścisz naszej krwi na mieszkańcach ziemi? I dano każdemu z nich białą szatę, i powiedziano im, aby odpoczywali jeszcze przez krótki czas, aż dopełni się liczba ich współsług i braci, którzy mają zostać zabici, jak i oni.

Pierwsze i najważniejsze, musimy sobie uświadomić, że księga Objawienia została napisana symbolicznym językiem. Nie znamy żadnego badacza, który spodziewa się, że w czasach końca, literalnie pojawi się czterech jeźdźców, którzy będą siać spustoszenie, przy otwarciu pierwszych czterech pieczęci. Tych jeźdźców i ich konie traktuje się jako alegoryczne ukazanie wydarzeń, jakie nastąpią. Dlaczego więc mielibyśmy literalnie traktować piątą pieczęć, skoro pierwsze cztery są wyraźnie symboliczne? Możemy tu zasugerować bycie konsekwentnym? Ołtarz to miejsce, gdzie przedstawiane są ofiary. Pamiętajcie, symbolicznie są one „pod ołtarzem”. Ich pojawienie się reprezentuje tych męczenników, którzy poświęcili swe życie w służbie Bogu. Pytanie stawiane przez te „dusze”, użyte jest, by symbolicznie ukazać, jak wielkie będzie ostateczne męczeństwo wierzących u końca czasów. Nawet to obrazowe, metaforyczne wydarzenie ukazuje prawdziwy status zmarłych. Tym zabitym powiedziano, by ODPOCZĘLI jeszcze trochę, zanim nie dokończy się ostatnia masowa rzeź wierzących. Mają wrócić do odpoczynku w śnie śmierci, aż nastąpi zmartwychwstanie wszystkich wierzących przy dźwięku siódmej trąby. Następnie i tylko dopiero wtedy Jahwe wyleje swój gniew.

I na koniec, spróbujmy zbadać opis Saula przywołującego ducha Samuela. Filistyńska armia stanęła przeciwko Saulowi, i z powodu jego nieposłuszeństwa Bóg go opuścił. Ponieważ bał się armii filistyńskiej i Bóg nie chciał odpowiadać na jego pytania w sprawie nadchodzącej bitwy, Saul postanowił użyć medium, by skontaktować się z martwym prorokiem Samuelem. Opis ten znajdujemy w 1 Samuelowej 28:11-19.

Wtedy kobieta zapytała: Kogo mam ci wywołać? A on odpowiedział: Wywołaj mi Samuela. A gdy kobieta zobaczyła Samuela, krzyknęła głośno i powiedziała do Saula: Czemu mnie oszukałeś? Przecież ty jesteś Saul! Król powiedział do niej: Nie bój się. Cóż widziałaś? Kobieta odpowiedziała Saulowi: Widziałam boga wstępującego z ziemi. Pytał dalej: Jak wyglądał? Odpowiedziała: Wstępuje stary mężczyzna, a jest on ubrany w płaszcz. I Saul poznał, że to Samuel, schylił się twarzą do ziemi i pokłonił. Samuel zaś powiedział do Saula: Dlaczego nie dajesz mi spokoju i wywołujesz mnie? Saul odpowiedział: Jestem w wielkim ucisku, gdyż Filistyni walczą ze mną, a Bóg odstąpił ode mnie i już nie odpowiada mi ani przez proroków, ani przez sny. Dlatego cię przyzwałem, abyś mi oznajmił, co mam czynić. Samuel powiedział: Czemu więc mnie pytasz, skoro Jahwe odstąpił od ciebie i stał się twoim wrogiem? I Jahwe uczynił ci, jak zapowiedział przeze mnie: Jahwe wyrwał królestwo z twoich rąk i dał je twemu bliźniemu – Dawidowi. Ponieważ nie byłeś posłuszny głosowi Jahwe ani nie wykonałeś jego srogiego gniewu nad Amalekiem, dlatego Jahwe tak ci dzisiaj uczynił. Ponadto Jahwe wyda Izraela wraz z tobą w ręce Filistynów, a jutro ty i twoi synowie będziecie ze mną. Jahwe wyda również wojsko Izraela w ręce Filistynów.

Ci, którzy wierzą, że po tym, jak ciało umrze, dusze dalej żyją, czasem używają tego fragmentu, by dowieść swojej racji. Gdyby jednak uwzględnili to, co „Samuel” mówi tutaj, zapewne by tę rację porzucili. Jedna szkoła utrzymuje, że ta postać „Samuela” to był demon przebrany za zmarłego proroka. Ponieważ jednak tekst wydaje się traktować pojawiającego się ‘elohim‘ jako faktycznego Samuela, przeanalizujemy ten fragment najpierw w tym świetle.

Zauważcie, jaka jest pierwsza rzecz, jaką Samuel mówi do Saula poprzez medium: Dlaczego nie dajesz mi spokoju i wywołujesz mnie? To z pewnością brzmi, jakby umarły Samuel spał w śmierci i nie był zbyt szczęśliwy za przeszkadzanie mu przez Saula i jego medium. Z Pism wiemy, że Samuel był prawym człowiekiem, Bożym sługą, który całe życie był sędzią w Izraelu. Wiemy również, że pierwotnie Saul również był wybrany przez Boga, by był królem Izraela, lecz został później przez Niego odrzucony z powodu buntu i nieposłuszeństwa. Dualiści wierzą, że świadome duchy świętych idą po śmierci do nieba, podczas gdy duchy tych, którzy Boga odrzucili, idą do piekła. Skoro Samuel był wyraźnie Bożym człowiekiem, czyż nie wydaje się to dziwne, że wychodził z ziemi i mówił, że mu się przeszkadza, skoro rzekomo miał mieszkać w niebie? Lub niektórzy wierzą w literalną wersję przypowieści o Łazarzu i bogaczu, gdzie istnieją dwie strony szeolu; jedna na łonie Abrahama, a druga jako wieczne męki w piekle. W obu przypadkach widać ten sam problem.

Spójrzmy, co Samuel mówi Saulowi o jego przyszłości. Jutro ty i twoi synowie będziecie ze mną. Jeśli przyjmiemy, że tą wezwaną postacią był faktycznie Samuel, a nie podszywający się demon, to widać wyraźnie, że Samuel był wezwany przez to medium ze snu śmierci. Nie był zadowolony, że przeszkadza mu się w odpoczynku. Gdy Saul przedstawił Samuelowi, co się dzieje, Samuel powiedział Saulowi, że on i jego synowie jutro będą martwi, po bitwie z Filistynami. a następnie oni także zasną z nim w szeolu (grobie). Samuel został poinformowany o bieżących wydarzeniach i wtedy Samuel wypowiedział proroctwo odnoszące się do kolejnego dnia. W tym opisie nie ma niczego, co sugerowałoby, że pozostajemy świadomi po śmierci. A w rzeczywistości słowa Samuela wydają się wyraźnie temu przeczyć. Samuel spoczywał, w całkowitej nicości. Następnie jego myśli i emocje, jako jego świadomy duch, zostały wezwane w tym medium. Pamiętajcie, do świadomości potrzebne jest ciało, w przeciwnym razie medium nie byłoby potrzebne.

Kobieta, do której poszedł Saul, opisana jest jako medium. Medium działa jako naczynie komunikacyjne. Wszystko, co się wydarzyło, działo się wewnątrz medium i było przekazywane przez to medium. Nawet Saul niczego nie widział i wszystko musiało mu być opisywane słownie. Hebrajskie słowo na medium pochodzi od bukłaka (na wino, wodę). Wywodzi się ono z tego źródła za względu na pusty dźwięk, jaki wydaje taki bukłak. Coś podobnego do brzuchomówcy. Ciekawe jest również to, że Septuaginta, grecka wersja Starego Testamentu, tłumaczy hebrajskie słowo na wiedźmę (lub nekromantę) greckim słowem oznaczającym brzuchomówcę. To sugeruje, że gardłowe dźwięki pochodzą z brzucha. W każdym razie oznacza to, że dźwięki mające rzekomo pochodzić od zmarłego, pochodzą od medium, od tego czegokolwiek, co znajduje się w medium.

Zatem skoro Samuel został wezwany przez medium, które umożliwiało mu komunikowanie się z Saulem, był w stanie wypowiedzieć proroctwo dotyczące przyszłości, podobnie jak czyniło to wielu innych proroków, związanych z Jahwe.

Dla niektórych jest to dość trudne i być może stanowi dobry przykład, dlaczego Bóg potępia medium i zabrania komunikowania się ze zmarłymi poprzez nich. Jest również możliwe, że tak naprawdę Samuel nie został wezwany, gdyż powoduje to ogromne problemy. Jeśli wiedźma z Endoru wezwała Samuela z martwych, czy to oznacza, że niegodziwi mają władzę nad Bożymi wiernym w zaświatach? Pomyślcie o tym przez chwilę… może jest to możliwe, jednak myśl, że my, wierzący, po śmierci, możemy być wezwani na rozkaz wiedźmy, praktykującej wróżenie, nie wydaje się zbyt właściwa. Zastanówcie się i nad tym. Jak wielce jest to możliwe, że po tym, jak umrzemy, Jahwe pozwoliłby nam brać udział w czyimś grzechu, który w Torze karany jest najwyższą karą? Gdyż w tej sytuacji mamy tylko dwie opcje. Albo zła osoba może nas dowolnie sobie wzywać po naszej śmierci, bez naszej woli, albo mamy wybór, by wziąć udział w grzechu kogoś, kto kontaktuje się ze zmarłymi. Sam Saul nawet wspomina, że Jahwe przestał mówić do niego. Mamy zatem uwierzyć, że Jahwe użył Samuela, by przemówić do Saula w wielce zabronionej praktyce, gdy Jahwe odmawiał odpowiadać Saulowi poprzez odpowiednie kanały?

Co przez to rozumiemy? W 1 Samuelowej 28:6 mamy powiedziane, że Jahwe przestał odpowiadać Saulowi, nawet poprzez proroków. Dlaczego więc Bóg miałby złamać Swoje milczenie w akcie czarnej magii, która jest wyraźnie zabroniona w Torze? Modlimy się do Jahwe, by nie pozwolił nam, po śmierci, być wzywanymi przez złe media do swoich ciał. Czyż nie jest bardziej prawdopodobne, że to pojawienie się Samuela to tak naprawdę kłamliwy duch, opierający się na informacji, która była już znana? Patrząc w taki sposób, wydaje się możliwe, że Samuel w ogóle nie został wezwany. Może to był demon lub sztuczka medium.

Ciekawe jest to, że gdy medium ujrzało Samuela lub cokolwiek to było, była ona wyraźnie zaskoczona, na co wskazuje jej głośny okrzyk. Wydaje się, że to medium nie doświadczyło czegoś takiego wcześniej. Dzięki temu wiedziała ona, że osoba, z którą rozmawia, była bardzo ważna; dowiedziała się, że to Saul. Wydaje się bardziej prawdopodobne, że tą postacią Samuela był duch, jak na przykład demon, udający zmarłą osobę. I wydaje się być Samuelem, gdyż mówi historię z jego perspektywy. Podobnie jak w wielu miejscach Biblia opowiada historię z perspektywy świadka.

Z drugiej strony, historia ukazuje wydarzenia, jakby to faktycznie był Samuel. Samuel odwołuje się nawet do posłuszeństwa Jahwe i przedstawia jakieś proroctwo. Jest to trudny tekst do prawidłowego zrozumienia. W ostateczności historia Saula i medium z Endor to pewnego rodzaju gra moralności. Lekcja pokazująca, jak niebezpieczne jest porzucenie Boga i zwrócenie się ku radzie demonom, poprzez wróżbiarstwo i czary. Jest to droga strachu, desperacji, kłamstw, przekleństw i śmierci. Ukazuje ona smutny i tragiczny koniec człowieka, który wykazywał tak wielki potencjał, lecz który pozwolił, aby zazdrość i duma doprowadziły go oraz jego dom do upadku.

Bez względu na to, czy ktoś uważa, że Samuel był wezwany lub nie, samo wydarzenie nie potwierdza faktu, czy jesteśmy świadomi po śmierci, przed zmartwychwstaniem, i dla celów tej serii nauczań, tak naprawdę tylko to się liczy. Bo mówiąc uczciwie, nie jesteśmy do końca pewni, jaką stronę byśmy przyjęli, gdy chodzi o prawidłową interpretację wydarzenia z Saulem. Podobnie jak większość poważnych badaczy.

W każdym razie żadna z tych pozycji nie popiera świadomego ‘życia po śmierci’ przed zmartwychwstaniem. Pierwsze kłamstwo Szatana skierowane do Ewy, wciąż żyje i ma się dobrze na Ziemi. Jednak przeglądnięcie wszystkich rzeczowych fragmentów Pisma wyraźnie pokazuje, że umarli nie są świadomi i że ‘śpią’ aż do zmartwychwstania. Ich duchy nie są świadome ani w niebie, ani w piekle. Wszystkie fragmenty, które dualiści twierdzą, że mówią co innego, mogą być wytłumaczone, jak my to robimy, aby całe Pismo było w harmonii. Śmierć to koniec życia. Gdyby nie było nam obiecane zmartwychwstanie, nie mielibyśmy żadnej nadziei na życie. Jednak nasz niebiański Ojciec obiecał, że podźwignie nas z martwych i da nam życie wieczne w Jego Synu, Jaszua, Mesjaszu.

To prowadzi nas do przyszłych zmartwychwstań. Co się stanie, gdy wierzący zmartwychwstaną? Kiedy ono będzie? Czego się spodziewać? Czy idziemy do Nieba? Co się stanie, gdy niewierzący powstaną z martwych? Kiedy to się stanie i czego mogą się spodziewać? Czy za karę pójdą do piekła na wieczne męki?

Pozostałe odcinki serii Życie po Śmierci koncentrować się będą na wszystkim, co następuje po zmartwychwstaniach, zarówno sprawiedliwych, jak i niesprawiedliwych.

Mamy nadzieję, że to nauczanie było dla was błogosławieństwem.

I pamiętajcie, by wszystko badać.

Szalom

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – 5-Czym-jest-śmierć-trudne-wersety-cd.pdf

Współczesna Modlitwa Proroka Daniela

Modlitwa jak za czasów Daniela

Modlitwa na otwarcie sesji senatu w Kansas

Kochani

Poruszeni do głębi serca tym listem, postanowiliśmy go przetłumaczyć i rozesłać wśród przyjaciół. Jesteśmy zbudowani odwagą Pastora Joe Wright’a i prosimy Was o podanie tej modlitwy dalej. Z życzeniami Bożego pokoju i radości.
Tula i Douglas

Kiedy Pastor Joe Wright poproszony został aby otworzyć nową sesję Senatu w Kansas (USA), każdy spodziewał się zwykłych sloganów i „uogólnień” – lecz oto co usłyszeli…

„Ojcze Niebieski, Stoimy tutaj dziś przed Tobą, aby prosić o Twoje przebaczenie oraz szukając kierunku i Twojego prowadzenia. Wiemy, że Twoje Słowo mówi: „Biada tym, którzy zło nazywają dobrem… (Iz 5:20) lecz jest to właśnie to co zrobiliśmy.

  • Zatraciliśmy naszą duchową równowagę i odwróciliśmy nasze wartości.
  • Wykorzystujemy biednych i nazywamy to loterią.
  • Wynagradzamy lenistwo i nazywamy to opieką społeczną.
  • Zabijamy nasze nienarodzone dzieci i nazywamy to wyborem.
  • Strzelamy do antyaborcjonistów i nazywamy to słusznym.
  • Zaniedbaliśmy wychowanie i dyscyplinę naszych dzieci i nazywamy to budowaniem poczucia wartości własnej.
  • Nadużywamy władzy i nazywamy to polityką.
  • Pożądamy własności naszych bliźnich i nazywamy to ambicją.
  • Zanieczyszczamy powietrze bluźnierstwami i pornografią i nazywamy to wolnością słowa.
  • Wyśmiewamy odwieczne i szczytne wartości naszych przodków i nazywamy to oświeceniem.

Zbadaj nas, O Boże, i poznaj dzisiaj nasze serca, oczyść nas z każdego grzechu i wyzwól nas. Amen!”

* Izajasz 5:20-23 mówi:

Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zmieniają ciemność w światłość, a światłość w ciemność, zamieniają gorycz w słodycz, a słodycz w gorycz. Biada tym, którzy we własnych oczach uchodzą za mądrych i we własnym mniemaniu za rozumnych!. Biada tym, którzy są bohaterami w piciu wina i mocarzami w mieszaniu mocnego napoju, Którzy uniewinniają winowajcę za łapówkę, a niewinnym odmawiają sprawiedliwości.

Reakcja na to była natychmiastowa.

Kilku członków senatu wyszło w czasie modlitwy na znak protestu. W ciągu tylko 6 tygodni Central Christian Church (Chrześcijański Centralny Kościół), którego Joe Wright jest pastorem, otrzymał ponad 5000 telefonów i w nich tylko 47 negatywnych wypowiedzi. Nadchodzą do Kościoła listy z wielu krajów, jak: Indie, Korea, Afryka, z prośbą o kopie tej modlitwy.

Komentator radiowy Paul Harvey odczytał tą modlitwę w swoim programie
zatytułowanym „The Rest of the Story” i otrzymał większy oddźwięk słuchaczy na ten program niż na jakikolwiek dotychczas.

Z Bożą pomocą niech modlitwa ta obejmie nasz naród oraz cały świat i będzie pragnieniem głębi naszego serca, abyśmy znowu mogli się nazwać „Jednym Narodem pod Rządami Boga.”

Beata Racki

Przedruk z – https://poznajpana.pl/modlitwa-na-otwarcie-sesji-senatu-w-kansas/

Wiosenne Święta Jahwe 2020

Wiosenne Święta Jahwe

 

Dobry Bóg pozwolił nam znowu zacząć kolejny rok.

1-szy dzień 1-go miesiąca – 26 marca 2020

Pascha, 14-ty dzień – 8 kwietnia 2020 wieczorem, o zmierzchu

Przaśniki – od 9 kwietnia do 15 kwietnia 2020 (szabaty 9 i 15 kwietnia)

Pierwociny – 12 kwietnia 2020

Święto Tygodni – 31 maja 2020

 

(przypomnienie – dzień biblijny zaczyna się wieczorem poprzedniego dnia kalendarzowego)

4. Życie po Śmierci – Trudne wersety – cz. 1

Życie po Śmierci – Trudne wersety – część 1

 

Zapraszam do obejrzenia czwartej części wykładu z serii „Życie po Śmierci”.



Poniżej zamieszczam transkrypt z tego nauczania:

Życie po Śmierci
Część 4
TRUDNE WERSETY

Na tym etapie serii „Życie po Śmierci” powinniście już rozumieć, że kiedy umieramy, wchodzimy w okres nieświadomości. Nie mamy myśli. Nie mamy działającej świadomości. Pozostajemy w takim stanie aż do zmartwychwstania. Mimo że wyczerpująco przebadaliśmy Pismo, by osiągnąć taki wniosek, to jednak są w Piśmie pewne fragmenty, które mogą niektórym sugerować, że mają świadomość tuż po śmierci, istniejącą w formie ducha i przebywającą w czymś takim jak niebo lub piekło. I chociaż idea ewentualnego przebywania w niebie lub w piekle zostanie nieco później przebadana w tej serii, wpierw musimy jednak przebadać te fragmenty Pisma, które wydają się sugerować, że jesteśmy świadomi po śmierci a przed zmartwychwstaniem.

ZŁODZIEJ NA KRZYŻU

Prawdopodobnie najczęściej używanym tekstem biblijnym na ‘udowodnienie’, że jesteśmy świadomi po śmierci jako duch, są słowa Jaszua, skierowane do złodzieja na krzyżu.

Łuk 23:42-43
I powiedział do Jaszua: Panie, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. A Jaszua mu odpowiedział: Zaprawdę powiadam ci: Dziś będziesz ze mną w raju.

Sprawa zamknięta – ktoś mógłby powiedzieć. Czy faktycznie jest to takie gładkie i proste? Jest tu parę czynników, które powinny nas przystopować i sprawić, że rozważymy to, co ten fragment wydaje się mówić. Pierwszym jest sama prośba, skierowana przez złodzieja. Poprosił Jaszuę, by pamiętał o nim, GDY wejdzie do Swego królestwa. Jest to istotne. Bo jak się mówi, ważny jest kontekst. Jaszua odpowiedział na prośbę złodzieja w tym kontekście.

Wydaje się, że złodziej pojmował Królestwo Mesjanistyczne w taki sam sposób, jak większość Żydów I-go wieku; wiedział, że będzie to fizyczne królestwo, panujące na ziemi. Złodziej miał sprecyzowaną prośbę: Jaszua, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa.

Kiedy zatem Jaszua wejdzie do Swego ziemskiego królestwa? Gdy powróci z nieba i będzie panował z Jerozolimy nad wszystkimi narodami żelaznym berłem, jak zapowiadał Izajasz.

Izajasz 2:1-4
Słowo, które widział Izajasz, syn Amosa, dotyczące Judy i Jerozolimy. Stanie się w dniach ostatecznych, że góra domu Jahwe będzie utwierdzona na szczycie gór i wywyższona ponad pagórki; i wszystkie narody popłyną do niej. I pójdzie wiele ludów, i powie: Chodźcie, wstąpmy na górę Jahwe, do domu Boga Jakuba; on będzie nas uczył swoich dróg, a my będziemy kroczyli jego ścieżkami. Z Syjonu bowiem wyjdzie prawo, a słowo Jahwe z Jerozolimy. On będzie sądził wśród narodów i karcił wielu ludzi. I przekują swe miecze na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie już miecza i nie będą się już ćwiczyć do wojny.

Aby odpowiedź Jaszua była literalnie prawdziwa, jak to przedstawiają ci, którzy wierzą, że po śmierci stajemy się świadomymi duchami, złodziej musiałby podążyć za Jaszuą do „Raju” tego samego dnia, gdy zmarli. Złodziej prosił, by o nim pamiętał, gdy Jaszua wejdzie do Królestwa. Gdy Jaszua wejdzie do Królestwa, będzie to 1000-letnie panowanie na ziemi. Być może Jaszua odnosi się do tego okresu, jako formy raju – raju na ziemi, można by powiedzieć. A ponieważ Jaszua nie ustanowił jeszcze Bożego Królestwa w Jerozolimie, nie spełnił jeszcze prośby złodzieja, gdy chodzi o czas ‘tego samego dnia’. Chociaż, jak wyraźnie pokazuje Pismo, Raj znajduje się w niebie, tam, gdzie jest Drzewo Życia. Więc być może złodziej poszedł do nieba lub do raju, tego samego dnia, gdy umarli z Jaszuą. Jednakże wiemy, na podstawie własnych słów Mesjasza, że nie poszedł on do nieba z chwilą śmierci.

Jan 20:15-17
Jaszua ją zapytał: Kobieto, czemu płaczesz? Kogo szukasz? A ona, sądząc, że to ogrodnik, odpowiedziała mu: Panie, jeśli ty go wziąłeś, powiedz mi, gdzie go położyłeś, a ja go zabiorę. Jaszua powiedział do niej: Mario! A ona, obróciwszy się, powiedziała do niego: Rabbuni! – co się tłumaczy: Nauczycielu. Jaszua do niej powiedział: Nie dotykaj mnie, bo jeszcze nie wstąpiłem do mego Ojca. Ale idź do moich braci i powiedz im: Wstępuję do mego Ojca i waszego Ojca, i do mego Boga, i waszego Boga.

Po Swoim zmartwychwstaniu Jaszua powiedział Marii, by się Go nie dotykała, bo On JESZCZE NIE wstąpił do nieba, do Swego Ojca. Zamiast tego spędził trzy dni i trzy noce, martwy w grobie. Jeśli Jaszua nie wstąpił do Raju, aż dopiero po Swoim zmartwychwstaniu, to nie ma szansy, by złodziej mógł być tam z nim tego samego dnia, gdy obaj umarli na krzyżu. Jeśli Jaszua i złodziej nie poszli do nieba w dniu swojej śmierci, to co Jaszua miał na myśli w tym stwierdzeniu?

Tak naprawdę odpowiedź jest bardzo prosta. W oryginalnym greckim tekście tego fragmentu nie ma interpunkcji. Gdy tłumacze umieścili przecinek przed słowem ‘dzisiaj’, uczynili tak z powodu swoich wierzeń (pod wpływem tradycyjnego nauczania Kościoła Rzymskokatolickiego), gdyż wierzą, że ludzie po śmierci stają się świadomymi duchami, co też często pokazywane jest w filmach. Współcześni tłumacze idą tą samą drogą. To greckie zdanie, gramatycznie, można też przeczytać następująco:

Zaprawdę powiadam ci dziś, [że] będziesz ze mną w raju.

Ponieważ takie rozumienie usuwa mnóstwo trudności i pozornych sprzeczności w Biblii, powinno ono być preferowanym tłumaczeniem. Niestety ludzkie tradycje długo umierają. Nie różni się to od stwierdzenia: „Dziś ogłaszam…”. Na przykład jak u Zachariasza.

Zachariasz 9:12
Wróćcie do twierdzy, więźniowie, którzy macie nadzieję. Dziś bowiem ogłaszam, że wynagrodzę w dwójnasób.

Złodziej wciąż śpi… nieświadomy i nieaktywny, czekając na zmartwychwstanie. Złodziej zostanie wzięty do Królestwa, co spełni jego prośbę. Potem, na zakończenie 1000 lat, zostanie wzięty do Raju, co spełni obietnicę Jaszua. Nieco później w naszym nauczaniu szczegółowiej omówimy te 1000 lat i co nastąpi później. Wniosek jest taki – złodziej nie znalazł się w Raju zaraz po swojej śmierci. Fakt jest taki, że złodziej wciąż nie jest w Raju, i jak wielu innych czeka na przyszłe zmartwychwstanie.

ŁAZARZ I BOGACZ

Jeśli słowa Jaszua, skierowane do złodzieja na krzyżu, są najczęściej używane na poparcie świadomego istnienia po śmierci, to drugą w kolejności jest Przypowieść o Bogaczu i Łazarzu.

Łuk 16:19-31
Był pewien bogaty człowiek, który ubierał się w purpurę i bisior i wystawnie ucztował każdego dnia. Był też pewien żebrak, imieniem Łazarz, który leżał u jego wrót owrzodziały; pragnął on nasycić się okruchami, które spadały ze stołu bogacza. Nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. I umarł żebrak, i został zaniesiony przez aniołów na łono Abrahama. Umarł też bogacz i został pogrzebany. A będąc w piekle i cierpiąc męki, podniósł oczy i ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. Wtedy zawołał: Ojcze Abrahamie, zmiłuj się nade mną i poślij Łazarza, aby umoczył koniec swego palca w wodzie i ochłodził mi język, bo cierpię męki w tym płomieniu. I powiedział Abraham: Synu, wspomnij, że za życia odebrałeś swoje dobro, podobnie jak Łazarz zło. A teraz on doznaje pociechy, a ty cierpisz męki. I oprócz tego wszystkiego między nami a wami jest utwierdzona wielka przepaść, aby ci, którzy chcą stąd przejść do was, nie mogli, ani stamtąd przejść do nas. A on powiedział: Proszę cię więc, ojcze, abyś posłał go do domu mego ojca. Mam bowiem pięciu braci – niech im da świadectwo, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki. Lecz Abraham mu powiedział: Mają Mojżesza i Proroków, niech ich słuchają. A on odpowiedział: Nie, ojcze Abrahamie, lecz jeśli ktoś z umarłych przyjdzie do nich, będą pokutować. I powiedział do niego: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś zmartwychwstał, nie uwierzą.

Przypowieść o bogaczu i Łazarzu jest podstawą wielu fałszywych wierzeń w tradycyjnym chrześcijaństwie na temat świadomych duchów w ‘piekle’. Niektórzy widzą to nie jako przypowieść, czyli figurę retoryczną, lecz jako prawdziwą historię, jaką opowiedział Jaszua, celem ukazania szczegółów kary dla grzeszników w piekle. W pewnym stopniu jest to zrozumiałe. W Piśmie nie zawsze wiadomo, kiedy przypowieść jest przypowieścią, a kiedy prawdziwe wydarzenia są prawdziwymi wydarzeniami. W ten sposób stanowi to wyzwanie do rozróżnienia, kiedy rzeczy powinny być interpretowane literalnie, a kiedy powinny być traktowane w przenośni. Tak jest dzisiaj i tak samo było w czasach Jaszua.

Powszechne było, że Jaszua mówił, używając przypowieści lub mówiąc w przenośni, a traktowano Go literalnie. Przypomnijcie sobie, gdy Jaszua mówił: „Zburzcie tę Świątynię, a ja w trzy dni ją odbuduję”. Ci, którzy słuchali, wszyscy myśleli, że mówi o rzeczywistej świątyni i mówili: „Czterdzieści sześć lat budowaną tę świątynię, a ty chcesz ją postawić w trzy dni?” Jednak – mówi Jan – mówił On o Świątyni Swojego ciała. Mówił w przenośni, a jego słuchacze nie rozumieli i przyjmowali to literalnie.

Nawet uczniowie Jaszua nie byli odporni na niezrozumienie Jego przenośnego języka. Na przykład pewnego razu powiedział Swoim uczniom, by uważali na zakwas Faryzeuszów i Saduceuszów, czego oni nie zrozumieli. Sądzili, że mówi do nich, iż zapomnieli kupić chleba. A my żyjemy 2000 lat później. O ileż bardziej prawdopodobne, że my również tego nie rozumiemy? Ponieważ nastąpiło nieporozumienie, wyjaśnił On im, że mówił w przenośni; zakwasem były nauki Faryzeuszów i Saduceuszów, czyli metaforycznie zakwas odnosił się do doktryn.

Jeśli chcemy właściwie zrozumieć Łukasza 16:19-31, to musimy to rozumieć w kontekście reszty Biblii. Musimy być również ostrożni oraz precyzyjni w interpretacji. Jaszua wyraźnie mówił, że Jego przypowieści będą trudne do zrozumienia. Nie możemy udawać, że przypowieści należy traktować dosłownie i że nie trzeba poświęcić im trochę pracy i wyjaśniania, by otrzymać właściwą interpretację.

Mateusz 13:13
Dlatego mówię do nich w przypowieściach, bo patrzą, a nie widzą, i słuchają, a nie słyszą ani nie rozumieją.

Jan 16:25
Mówiłem wam o tym w przypowieściach. Ale nadchodzi godzina, gdy już więcej nie będę mówił wam w przypowieściach, ale otwarcie oznajmię wam o moim Ojcu.

Zatem tak, musimy poświęcić trochę pracy, by właściwie zrozumieć Łukasza 16:19-31. Nie możemy wskazywać na tę przypowieść i zakładać, że mówi bezpośrednio. Podobnie jak ci w I wieku nie mogli przyjmować przypowieści Jaszua bezpośrednio. Musimy pamiętać, że z jakiegoś powodu Bóg dał nam rozum i dlatego przy tej przypowieści użyjemy go.

Mateusz 10:16
Bądźcie więc roztropni jak węże i niewinni jak gołębice.

1 Koryntian 14:20
Bracia, nie bądźcie dziećmi w rozumieniu, ale bądźcie dziećmi w złym, a w rozumieniu bądźcie dojrzali.

Tak dla zilustrowania, przyjrzyjmy się kilku przypowieściom. Musimy pokazać, jak działają przypowieści.

W Mateuszu 13:24-30 mamy przypowieść o rolniku, który odkrywa chwasty na swoim polu. Interesujące w sprawie tej przypowieści jest to, że jest ona jedną z niewielu, gdzie Jaszua dogodnie wyjaśnił znaczenie uczniom:

• Siewca = Mesjasz, Jaszua

• Pole = Świat

• Dobre ziarno = dobrzy ludzie

• Złe ziarno = źli ludzie

• Nieprzyjaciel = diabeł, szatan, przeciwnik

• Żniwiarze = aniołowie

• Żniwo = koniec świata

Tutaj nie ma jakichś większych problemów, ponieważ sam Jaszua podał tożsamości osób z przypowieści. A co ważniejsze i lepsze dla nas, mamy tu ustanowiony wzorzec dla właściwej interpretacji przypowieści Jaszua.

W Łukaszu 14:16-24 Jaszua mówi przypowieść o człowieku, który wysyła zaproszenia na przyjęcie. Ale zapraszani goście są zbyt zajęci, by przyjąć zaproszenie. Gospodarz denerwuje się na nich, więc zaprasza biednych oraz wyrzutków. Łatwo dostrzec, że postacie z przypowieści to prawdziwi ludzie lub grupy ludzi:

• Gospodarz przyjęcia = Bóg

• sługa wysłany z zaproszeniem = Mesjasz, Jaszua

• goście, którzy odmawiają = uczeni w Piśmie, faryzeusze, saduceusze

• biedni i chorzy = zwykli Żydzi

• ci spoza miasta = poganie

Opierała się ona również na okolicznościach, z życia wziętych. Gdy Jaszua opowiadał tę przypowieść, był akurat na przyjęciu, a jego słuchacze stanowili dokładnie te grupy, jakie były wymienione w przypowieści. Widzicie, jak te przypowieści układają się według pewnego wzorca interpretacyjnego? Idźmy dalej.

W Łukaszu 15:11-16 mamy następną przypowieść. Wzmianka o odległym kraju i o świniach w wersecie 15 sugeruje ten sam temat:

• ojciec = Bóg

• starszy syn = Żydzi, Dom Judy

• młodszy syn = Dom Izraela

I znowu prawdziwi ludzie, prawdziwe lokalne okoliczności. Więcej na temat okoliczności w tej przypowieści znajdziecie w naszych nauczaniach: „Zagubione Owce” oraz „Czym jest Ewangelia?

W Łukaszu 16:1-13 mamy znacznie trudniejszy temat. Jednak przypowieść ta jest metaforyczna i zawiera pewne szczegóły, które wymagają interpretacji. Jaszua wyraźnie pokazuje, że mówi o „faryzeuszach, którzy miłowali pieniądze”. Gdy wyśmiewali tę przypowieść, skierował się do nich i powiedział „wy nimi jesteście!”

• Pan = Bóg

• nieuczciwy zarządca = faryzeusze

• dłużnicy = ludzie

W naszym świecie pracownik, np. manager, dokumentuje i pilnuje pieniędzy między jego pracodawcą a jego klientami, i w zamian pracodawca płaci managerowi pensję. Gdyby ten manager pomniejszył faktury, jakie klienci są winni jego pracodawcy i został na tym złapany, z pewnością zostałby zwolniony, a nawet mógłby pójść do więzienia. Czy Jaszua pochwala takie zachowanie? Na pewno nie.

Problem przy czytaniu Biblii jest taki, że wciskamy do testu swą własną kulturową perspektywę, co wywołuje często ogromne problemy w interpretowaniu tego samego tekstu. Odkryto, że w I wieku pan (pracodawca) nie płacił szafarzowi (pracownikowi) pensji. Zamiast tego szafarz zarabiał swoje pieniądze przez dodawanie prowizji do rachunków wierzycieli (klientów) swego pana. Gdy wierzyciel otrzymywał od szafarza rachunek, nie wie on, jaka kwota z rachunku należy do pana, a jaka kwota należy do szafarza – tylko szafarz to wiedział. Gdy wierzyciele płacili rachunek szafarzowi, szafarz zabierał swoją część z rachunku, a resztę pieniędzy przekazywał swemu panu. Ponieważ nazwany jest on ‘nieuczciwy’, możemy przyjąć, że dopisywał on do rachunków ogromnie wielkie kwoty swojej prowizji, by zarobić wielkie pieniądze kosztem swego pana i jego wierzycieli. Gdy dowiedział się jednak, że grozi mu zwolnienie, wziął rachunki wierzycieli i zredukował lub usunął kwotę, jaka mu się należała. Czyli wyświadczał tym wierzycielom przysługę, w nadziei, że któryś z nich zatrudni go za tą niby ‘szczodrość’.

Dochodzimy do ostatniej przypowieści w tej części Łukasza, tej, jaka nas interesuje. Jedna ważna uwaga: tam nie ma żadnej przerwy między słowami „wy nimi jesteście” a przypowieścią o Łazarzu. To sugeruje, że faryzeusze byli słuchaczami także tej przypowieści. I jak zobaczymy, jest to dość istotne do właściwej interpretacji.

Jak przy innych przypowieściach, przypowieść tę musimy zbadać poprzez okulary kontekstu i kultury I wieku; a także w tym przypadku, musimy podać parę historycznych faktów o czasach Jaszua. Przeczytajmy tę przypowieść raz jeszcze.

Łukasz 16:19-31
Był pewien bogaty człowiek, który ubierał się w purpurę i bisior i wystawnie ucztował każdego dnia. Był też pewien żebrak, imieniem Łazarz, który leżał u jego wrót owrzodziały; Był też pewien żebrak, imieniem Łazarz, który leżał u jego wrót owrzodziały; Nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. I umarł żebrak, i został zaniesiony przez aniołów na łono Abrahama. Umarł też bogacz i został pogrzebany. A będąc w piekle i cierpiąc męki, podniósł oczy i ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. Wtedy zawołał: Ojcze Abrahamie, zmiłuj się nade mną i poślij Łazarza, aby umoczył koniec swego palca w wodzie i ochłodził mi język, bo cierpię męki w tym płomieniu. I powiedział Abraham: Synu, wspomnij, że za życia odebrałeś swoje dobro, podobnie jak Łazarz zło. A teraz on doznaje pociechy, a ty cierpisz męki. I oprócz tego wszystkiego między nami a wami jest utwierdzona wielka przepaść, aby ci, którzy chcą stąd przejść do was, nie mogli, ani stamtąd przejść do nas. A on powiedział: Proszę cię więc, ojcze, abyś posłał go do domu mego ojca. Mam bowiem pięciu braci – niech im da świadectwo, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki. Lecz Abraham mu powiedział: Mają Mojżesza i Proroków, niech ich słuchają. A on odpowiedział: Nie, ojcze Abrahamie, lecz jeśli ktoś z umarłych przyjdzie do nich, będą pokutować. I powiedział do niego: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś zmartwychwstał, nie uwierzą.

Ci, którzy nalegają, że nie jest to przypowieść, lecz prawdziwa, literalna historia, jaką opowiedział Jaszua, by pokazać, jakie warunki mają zgubieni w piekle, muszą przeoczać kilka faktów, by dojść do takich wniosków.

Po pierwsze, Jaszua nigdy nie zarzuca bogaczowi jakiegoś grzechu. Po prostu przedstawia bogacza, który wydaje się prowadzić bardzo dostanie życie. Bycie bogatym nie jest niesprawiedliwością ani wygodne życie nie jest niesprawiedliwością. Więc zapewne dzieje się tu coś innego.

Dodatkowo Łazarz nigdy nie został określony mianem sprawiedliwego. Ma po prostu ‘pecha’, że jest biedny i nieczysty, i nie może się o siebie zatroszczyć.

Jeśli ta historia jest prawdą, to logicznym wnioskiem jest to, że wszyscy bogacze skazani są na palenie w piekle, zaś wszyscy bezdomni i nędzarze będą zbawieni. Czy ktokolwiek w to wierzy? Nie. Minus dla literalnej wersji. Idźmy dalej.

Jeśli piekło jest prawdziwe, jak przedstawia to opowieść, to zbawieni będą w stanie widzieć tych, którzy tam płoną. Czy ktoś mógłby się radować na wieki, widząc swoich utraconych przyjaciół, rodzinę, znajomych, wtrąconych do piekła, lecz nigdy nie ulegających spaleniu? Kolejny minus dla literalnej wersji.

Na dodatek, jeśli piekło (jak się tradycyjnie przedstawia) to otchłań z ogniem i siarką, gdzie grzesznicy są dręczeni przez wieki, to czy ktoś naprawdę wierzy, że kropla wody ulży w bólu i cierpieniu kogoś, kto pali się w płomieniach? Kolejny minus dla literalnej wersji.

To tylko niektóre z problemów, jakie napotykamy, próbując traktować opis Łazarza i bogacza literalnie, zamiast uświadamiać sobie, że jest to przypowieść. Jeśli jest to prawdziwa historia, to wszystko, co powiedział Jaszua musi być faktem. Jeśli szczegóły w tej historii nie są literalne, wtedy musimy patrzeć na tę opowieść jak na analogię, jakiej używa Jaszua, by uczyć głębszych duchowych prawd. Uświadomiwszy to sobie, to tak jak z poprzednimi przypowieściami Jaszua, musimy prawidłowo zinterpretować język przenośni, używając takich samych wzorców interpretacyjnych, jak w innych przypowieściach. Musimy zatem zidentyfikować osoby w tej przypowieści. Kim jest bogacz? Kim jest jego ojciec? Kim są jego pięcioro bracia? Kim jest Łazarz? Kim jest Abraham?

Wydaje się, że najłatwiejsze, gdzie jest najwięcej zgody, jest to, że Abraham to Abraham z Genesis. Kolejnym najłatwiejszym jest Łazarz. Istnieje tylko jedna osoba, nazwana tak w Biblii, Łazarz z Betanii, brat Marii i Marty, który został wskrzeszony z martwych przez Jaszua w Janie 11:1-44. Porównując dwa opisy namaszczenia w Betanii z Jana 12:3 i Mateusza 26:6, widzimy, że innym imieniem Łazarza było Szymon, i że był on trędowaty. Trąd musiał ustąpić, gdy Chrystus wskrzesił Łazarza z martwych, lecz dalej był znany jako ‘Szymon trędowaty’. To by wyjaśniało, dlaczego Łazarz z przypowieści był ‘cały owrzodziały’.

Łukasz 16:20-21
Był też pewien żebrak, imieniem Łazarz, który leżał u jego wrót owrzodziały; pragnął on nasycić się okruchami, które spadały ze stołu bogacza. Nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody.

Łazarz był biedny, gdyż był nieczysty. Zgodnie z Prawem Mojżeszowym, Torą, gdy Szymon był ceremonialnie nieczysty, nie mógł nawet wejść do swojego domu w Betanii – taki musi żyć poza obozowiskiem. Mamy więc dwóch ludzi, obaj Żydzi, obaj zwą się Łazarz, obaj biedni, obaj nieczyści trędowaci, obaj umarli, i obaj nie przekonaliby innych ludzi przez swoje zmartwychwstanie. Istnieje tu zbyt wiele podobieństw, by oni nie byli tą samą osobą. Zatem:

Abraham = Abraham.

Łazarz = Łazarz.

Możemy się zatem spodziewać, że ‘Bogacz’ to także ktoś znany słuchaczom przypowieści.

Kim Jest Ten ‘Bogacz’?

Czytając opowieść, możemy dostrzec następujące podpowiedzi co do tożsamości bogacza:

• był bogaty

• ubierał się w purpurę i bisior

• żył wystawnie każdego dnia

• za swego życia otrzymał dobre rzeczy

• miał pięciu braci

• żyli oni w domu swego ojca

• mieli Mojżesza i Proroków

• lecz ich nie słuchali

• nie daliby się przekonać, nawet gdyby ktoś powstał z martwych

Dla współczesnego czytelnika nie jest oczywiste, kim jest ten bogacz. Lecz powinno być, że obraz ten jest zbyt szczegółowy, by po prostu przedstawiał wszystkich bogaczy. Jednak słuchający faryzeusze natychmiast wiedzieli, o kim mówił Mesjasz. Nie mogli się mylić, bo tylko jeden człowiek w Izraelu ubierał się w purpurę i bisior. Człowiek, który idealnie pasował do tych wszystkich podpowiedzi, jakie dał Jaszua, do zidentyfikowania bogacza. Tak jak w poprzedniej przypowieści z Łukasza o nieuczciwym zarządcy, klucz do zrozumienia znajduje się w Starym Testamencie. W 2 Mojżeszowej 28 mamy podane instrukcje, przekazane Aaronowi, do wykonania szat arcykapłana: błękit, purpurę, karmazyn i bisior. Faryzeusze nie mogli nie zrozumieć, że człowiekiem odzianym purpurę i bisior był arcykapłan.

Imię Bogacza

Arcykapłanem, gdy Jaszua opowiadał tę przypowieść, był Kajfasz. Od żydowskiego historyka, Flawiusza, który szczegółowo opisał ten okres w ‘Dawnych Dziejach Izraela’ wiemy, że Kajfasz spełnił wszystkie pierwsze cztery warunki na bogacza z Łukasza 16:

• był bogaty

• ubierał się w purpurę i bisior

• żył w przepychu każdego dnia

• za swego życia otrzymał dobre rzeczy

Dom Jego Ojca

W Łukaszu 3:2 oraz w Dz. Ap. 4:6 spotykamy innego arcykapłana, który służył z Kajfaszem, Annasza, który był teściem Kajfasza. Flawiusz opisuje także, że Kajfasz służył jako arcykapłan w latach 18-35 n.e., w czasach działalności Jaszua. Annasz został usunięty z urzędu przez Rzymian za otwarte sprzeciwianie się im, jednak poza sceną utrzymywał swój autorytet i pozycję. To dlatego w Janie 18:13-24 Jaszua jest najpierw sądzony przez Annasza, a dopiero potem odesłany do Kajfasza. Następnie Kajfasz, nie Annasz, odsyła Jaszua do Piłata.

Pięciu Braci

Na wypadek, gdyby jakiś słuchacz nie domyślał się, o kogo mu chodzi, Jaszua jest jeszcze bardziej specyficzny: ‘Pięciu braci’, o których wspomina Jaszua, to pięciu innych arcykapłanów, którzy w rzeczywistości są jego pięcioma szwagrami, pięcioma synami Annasza. Historyk Flawiusz tak pisze:

Przekaz ten głosi, że ten starszy, Annasz, okazał się być najszczęśliwszym człowiekiem; gdyż miał on pięciu synów, którzy wszyscy sprawowali urząd arcykapłana Boga, a on sam także cieszył się z tego zaszczytu w przeszłych czasach, co się nigdy nie przydarzyło żadnemu z naszych arcykapłanów…

Lata, w jakich służyli, są następujące:

• Eleazar 16-17 AD

• Jonatan 36-37 AD

• Teofil 37-41 AD

• Mattias 41-43 AD

• Annasz Młodszy 62 AD

Jak wspominaliśmy, w latach 18-35 AD, między Eleazarem i Jonatanem panował Kajfasz. Między 43 a 62 AD arcykapłani byli wzięci z innych rodzin niż Annasza. W roku 70 AD świątynia została zburzona i urząd arcykapłana nie mógł już być sprawowany. To potwierdza listę zbieżności pomiędzy bogaczem a Kajfaszem:

• miał pięciu braci

• żyli oni w domu swego ojca

• mieli Mojżesza i Proroków

• ale ich nie słuchali

Ostatnia zbieżność potwierdzona jest po zmartwychwstaniu Szymona z Betanii, gdyż czytamy, że ‘naczelni kapłani naradzali się nad tym, żeby zabić również Łazarza, gdyż z jego powodu wielu spośród Żydów odstąpiło i uwierzyło w Jaszua.

Nie uwierzyliby, nawet jeśli ktoś powstałby z martwych.

Jan 12:10 także potwierdza kolejną zbieżność między Łazarzem z przypowieści a Szymonem-Łazarzem z Betanii.

Jan 12:10
I naradzali się naczelni kapłani nad tym, żeby zabić również Łazarza…

Zmartwychwstanie obu z nich zostało odrzucone przez Annasza i jego pięciu synów.

Podsumowanie

Ustaliliśmy tożsamość wszystkich postaci:

• Abraham = Abraham

• Łazarz = Szymon Trędowaty z Betanii

• Bogacz = Kajfasz

• Jego ojciec = Annasz

• Jego pięciu braci = Eleazar, Jonatan, Teofil, Mattias, Annasz Młodszy

Ale co oznacza ta przypowieść?

U Wrót Bogacza

Był też pewien żebrak, imieniem Łazarz, który leżał u jego wrót owrzodziały; pragnął on nasycić się okruchami, które spadały ze stołu bogacza. Nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody.

Jak zauważyliśmy przy omawianiu prawdziwego Łazarza, gdy jakaś osoba łapała chorobę skóry, stawała się ‘nieczysta’. To oznaczało, że nieczysty nie mógł już spożywać z ofiar składanych na dziedzińcu wewnętrznym. W ten sposób Szymon z Betanii miał zakazane spożywanie ze stołu Kajfasza w Jerozolimie.

Podobny język mamy w Mateuszu 15, kiedy kananejska kobieta (która była pogańskim psem – jeśli chodzi o faryzeuszów) powiedziała do Jaszua: A ona powiedziała: Tak, Panie, ale i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów.

Jaszua mówi, że słabi, nieczyści i ubodzy, oni wszyscy mieli zakazany duchowy pokarm przez panującą kastę arcykapłanów.

Łono Abrahama

Łukasz 16:22
I umarł żebrak, i został zaniesiony przez aniołów na łono Abrahama. Umarł też bogacz i został pogrzebany.

Tutaj ta historia zaczyna się komplikować. Nigdzie indziej Biblia nie mówi, że gdy człowiek umiera, to idzie na łono Abrahama. Niektóre Biblie mają ‘łono Abrahama’, w znaczeniu jego kolana. Na ekranie widzicie hebrajskie słowo na łono (chejak), które oznacza wasze kolana, ale niesie w sobie także znaczenie przykrywania lub obejmowania. A tutaj macie aramejskie słowo, które również oznacza kolana.

Jeżeli dziś zapytacie setkę ludzi o ich teorię na śmierć, to otrzymacie ze sto pięćdziesiąt odpowiedzi. Wielu ludzi głęboko wierzy, że kiedy umrą, to pójdą do bram nieba, gdzie spotka ich apostoł Piotr. Inni wierzą w inne rzeczy. Jednak w to, że umarli siadają ‘na kolanach’ Abrahama, jest czymś, w co dzisiaj nikt nie wierzy. Ale w czasach Jaszua ludzie w to wierzyli. Wzmianki o ‘łonie Abrahama, Izaaka i Jakuba’ zostały odnalezione na papirusach. We wczesnych legendach rabinicznych ‘łono Abrahama’ było miejscem, gdzie szli sprawiedliwi. Oczywiście nie wynika to z Biblii, ale tak wierzono.

Jedni tłumaczą ‘do boku Abrahama’, literalne oddanie mówi o ‘łonie Abrahama’, co jest lepsze niż ‘łono Abrahama, Izaaka i Jakuba’. Była to popularna koncepcja, w jaką wierzyli.

Kolejnym źródłem tego, w co wierzyli Żydzi w czasach Jaszua jest 4 księga Machabejska, która najprawdopodobniej została napisana przez Żydów w Egipcie pokolenie później po Jaszua. W tym fikcyjnym dziele Abraham, Izaak i Jakub przyjmują żydowskich męczenników do świata zmarłych.

4 Machabejska 13:17
W taki sposób, po naszej śmierci, Abraham, Izaak i Jakub przyjmą nas i wszyscy nasi ojcowie będą się cieszyć.

Przypominam, to nie jest biblijna nauka, ale popularne wierzenie z I wieku.

Bogacz w Piekle

Gdy przeczytamy następny werset, historia staje się jeszcze bardziej trudniejsza.

Łukasz 16:23-24
A będąc w piekle i cierpiąc męki, podniósł oczy i ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. Wtedy zawołał: Ojcze Abrahamie, zmiłuj się nade mną i poślij Łazarza, aby umoczył koniec swego palca w wodzie i ochłodził mi język, bo cierpię męki w tym płomieniu.

Mając nawet bujną wyobraźnię, trudno uwierzyć, że ktoś z piekła może dostrzec ludzi w niebie, a nawet z nimi rozmawiać. A historia staje się coraz dziwniejsza.

Łuk 16:25-26
I powiedział Abraham: Synu, wspomnij, że za życia odebrałeś swoje dobro, podobnie jak Łazarz zło. A teraz on doznaje pociechy, a ty cierpisz męki. I oprócz tego wszystkiego między nami a wami jest utwierdzona wielka przepaść, aby ci, którzy chcą stąd przejść do was, nie mogli, ani stamtąd przejść do nas.

W Biblii nie ma niczego, co by nas przygotowywało na taki opis piekła. Czyli kolejny raz przypowieść o Łazarzu i Bogaczu okazuje się wyjątkowa.

Które Piekło?

Musimy uściślić, co oznacza tutaj słowo ‘piekło’, gdyż w naszych Bibliach zostały pomieszane dwa słowa oraz złączone w jedno.

‘Piekło’ w polskich Bibliach może oznaczać jedno z dwóch oryginalnych słów greckich:

  1. Hades, grób, dziura, miejsce, gdzie śpią umarli. W Starym Testamencie znane jako szeol. W Biblii wszyscy ludzie idą do hadesu, by czekać na zmartwychwstanie. Nawet Jaszua był w hadesie lub szeolu przez 3 dni i 3 noce.

  2. Gehenna – oryginalnie nazwa doliny Gehenna na południe od Jerozolimy. W Starym Testamencie dolina ta znana była jako Ben Hinnom. W Nowym Testamencie nazwa ta łączy się z ogniem, gdzie będą zniszczeni odrzuceni podczas wielkiego sądu.

Problem z Łukaszem 16:23 jest taki, że opisane tam ‘piekło’ nie pasuje do żadnej z biblijnych definicji. W rzeczywistości jest tam hades, ale wyraźnie nie pasuje on do ‘hadesu milczenia’, gdzie złożony był Jaszua.

W Nowym Testamencie mamy jeszcze 9 razy wymieniony hades, w Starym – 50. Wszystkie one przedstawiają hades jako grób. Jedynie Łukasz 16:23 odstaje od reszty. Źródło nietypowego hadesu z Łukasza 16:23, jak również źródło samego ‘łona Abrahamowego’ leży poza Biblią, w mitach I wieku. Wiele tych żydowskich mitów przetrwało do dzisiaj. Wiele z nich ukazuje fantastyczne obrazy hadesu, które nie mają nic wspólnego ze Starym Testamentem.

Jednym z najbliższych obrazów, jaki widzimy w Łukaszu 16:23, jest dzieło zwące się Apokalipsą Sofoniasza.

Fałszywe Wierzenia o Piekle

Trzeba powiedzieć, że Apokalipsa Sofoniasza nie ma nic wspólnego z Sofoniaszem, który napisał taką księgę, znajdującą się w Biblii. Prawdziwy Sofoniasz żył w czasach króla Jozjasza około 620 roku p.n.e.

Z drugiej strony tak zwana Apokalipsa Sofoniasza została napisana przez nieznanego żydowskiego autora, prawdopodobnie faryzeusza, w okolicach roku 150 n.e. Innymi słowy, ta księga jest zmyślona. Jednakże jest o tyle interesująca, bo pokazuje, w co wierzyło sporo Żydów w czasach Jaszua. Szczegóły nie są takie same jak w Łukaszu 16:23-24.

Na przykład w Apokalipsie Sofoniasza przepaść między ognistą częścią hadesu a częścią daną Abrahamowi, ma w niej płynącą ogromną rzekę. Autor pisze w niej, że fikcyjna podróż Sofoniasza przez rzekę odbywa się w łódce, sterowanej przez anioła.

Apokalipsa Sofoniasza 9:2
Uciekłeś z otchłani i Hadesu. Przekroczysz teraz przejście… Następnie pobiegł do wszystkich sprawiedliwych: Abrahama, Izaaka, Jakuba, Henocha, Eliasza i Dawida.

Kolejna różnica jest taka, że w Łukaszu 16 tylko Abraham jest wymieniany. W Apokalipsie Sofoniasza wszyscy trzej patriarchowie, Abraham, Izaak i Jakub, znajdują się w zaświatach, po stronie zarezerwowanej dla sprawiedliwych, wraz z Enochem, Eliaszem i Dawidem. Jednak różnice są niewielkie, jest zaś dużo wspólnych cech, zwłaszcza w żydowskich mitach, by sugerować, że zawartość Przypowieści o Bogaczu i Łazarzu ma coś wspólnego ze współczesnymi żydowskimi myślami, a zwłaszcza z popularnymi naukami faryzeuszów.

Faryzeusze i „Grzesznicy”

Ustaliliśmy już wcześniej, że obraz hadesu, łona Abrahama oraz przepaści między nimi, ukazuje nauczanie faryzeuszów – lub co najmniej powszechne wierzenia Żydów, a nie własne nauczanie Jaszua. Jednakże tylko połowa z tego jest nauczaniem faryzeuszów. Druga połowa skupia się na faryzejskim podejściu do tego, kto będzie z „ojcem Abrahamem”, a kto pójdzie do ognistej części hadesu.

Według faryzeuszów wszyscy ‘grzesznicy’, czyli celnicy, poborcy podatków, biedni, kalecy, ślepi, chromi, trędowaci, ludzie z pozostałymi chorobami skóry, obłąkani, oraz oczywiście poganie i Samarytanie – oni wszyscy będą płonąć w ogniu. Jedynie ci, którzy wykonują wszystkie wymogi prawa (z reguły interpretowane jako ‘Ustne Prawo’ albo Talmud), są ‘sprawiedliwi’ – czyli bogaci i szanowani, uczeni w Piśmie, eksperci Prawa, zarządcy synagog, kapłani i arcykapłani, oraz oczywiście sami faryzeusze – pójdą, by być z ‘ojcem Abrahamem’. ‘Nasz ojciec Abraham’ to popularne określenie w żydowskiej Misznie.

Czego faryzeusze NIE UCZYLI?

Zauważcie jednak, iż faryzeusze nie uczyli, że sprawiedliwi szli do nieba. Nawet oni wiedzieli, że „żaden człowiek nie wstąpił do nieba”. Niebo było tylko dla Boga, i uczenie czegoś innego byłoby bluźnierstwem.

Faryzeusze nie uczyli również, że łono Abrahama było docelowym miejscem prawych. Faryzeusze uczyli o zmartwychwstaniu i sądzie na ziemi. Łono Abrahama było tylko poczekalnią.

Mając to na względzie, zdumiewające jest, że tak wielu ludzi cytuje historię o bogaczu i Łazarzu jako dowód na doktrynę pójścia do nieba tuż po śmierci. Nie dość, że historia ta ani razu nie wspomina nieba, to opis łona Abrahama nie przypomina żadnego innego opisu nieba gdzie indziej.

Dlaczego Jaszua Użył Tej Faryzejskiej Doktryny?

Wykazaliśmy wam, że nauczanie o hadesie i łonie Abrahama nie wywodzi się z Biblii, lecz z tamtejszych żydowskich przesądów.

To wpiera nas w podstawowej zasadzie, że Biblia sobie nie przeczy – ale stwarza to jeszcze większy problem: Z pewnością Jaszua nie aprobowałby fałszywej nauki?! – sama taka myśl jest odrażająca.

Odpowiedź typu: „cóż, to tylko przypowieść” niczego nie rozwiązuje. Nawet w przypowieści oczekiwalibyśmy poprawności nauczania. Równie dobrze mogłoby tak być, że nasz Mesjasz opowiedziałby przypowieść w taki sposób, by pasowała do nauki Starego Testamentu.

Jaszua z pewnością nie musiał odnosić się do hadesu, wielkiej przepaści, łona Abrahamowego oraz do ‘ojca Abrahama’.

Niedopuszczalne Rozwiązanie

Odpowiedź brzmi: „Jaszua dostosowywał się do słuchaczy, by przekazać wiadomość”. Ale to również nie pasuje.

Istnieją przykłady, kiedy Jaszua mówił do biednych i do prostych w taki sposób, by zrozumieli. Lecz nigdy do uczniów, a na pewno już nie do faryzeuszów Chrystus ‘dostosowywał’ swe słowa do fałszywej nauki po to, by mogli Go zrozumieć.

Jego uczniowie też tak nie robili. Paweł przestrzega nawet przed takimi żydowskim księgami, jak np. Apokalipsa Sofoniasza, które krążyły w I wieku.

Tytus 1:14
I nie zajmowali się żydowskimi baśniami i przykazaniami ludzi odwracających się od prawdy.

Jednak wciąż musimy wyjaśnić, dlaczego przypowieść o bogaczu i łazarzu tak bardzo odstaje od reszty Biblii. Odpowiedź może znajdować się w tym, jak Jaszua rozprawił się z faryzeuszami przy innej okazji. W Mat 12:22 Jaszua uzdrawia opętanego demonem człowieka, który był ślepy i niemy. Gdy faryzeusze o tym usłyszeli, powiedzieli:

Mateusz 12:24
On nie wypędza demonów inaczej, jak tylko przez Belzebuba, władcę demonów.

Jaszua mógł odpowiedzieć na to oszczerstwo na kilka sposobów. Mógłby zacytować 2 Mojż. 4:11, by pokazać, że Bóg czyni ślepym lub niemową, nie demony. Równie dobrze mógł przytoczyć 1 Król. 18:27 i 2 Król 1:3, by pokazać, że Belzebub, bóg Ekronu, nie udowodnił swego istnienia za dni Eliasza. Ale tak nie zrobił. Zamiast tego Jaszua odpowiada z ironią:

Mateusz 12:27
Jeśli ja przez Belzebuba wypędzam demony, to przez kogo wypędzają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami.

Komentarz „dlatego oni będą waszymi sędziami” to mocna nagana. Mówiąc to, Jaszua odbił te fałszywe słowa z powrotem im w twarz.

W czasach proroka Eliasza, jego sposób z rozprawieniem się z prorokami Baala niewiele się różnił. Eliasz wyśmiewał ich, by pokazać Izraelowi, że są fałszywi. Jeśli więc Jaszua wykorzystuje wierzenia faryzeuszów w przypowieści o bogaczu i Łazarzu, to musimy zapytać: czy Jaszua zgadza się z nimi, czy ich wyśmiewa?

Jaszua ZAPRZECZA WIERZENIOM faryzeuszy

Pierwsza sprzeczność została już wspomniana. W żydowskich mitach Sofoniasz był w stanie przepłynąć anielską łodzią z jednej strony hadesu na drugą. Jaszua zaprzecza temu.

Łukasz 16:26
I oprócz tego wszystkiego między nami a wami jest utwierdzona wielka przepaść, aby ci, którzy chcą stąd przejść do was, nie mogli, ani stamtąd przejść do nas.

Kolejną sprzecznością jest to, że w micie Abraham, Izaak i Jakub wstawiają się za tymi, którzy cierpią w hadesie.

Apokalipsa Sofoniasza 11:1-2
Gdy patrzyli na wszystkie męczarnie, które wołali, modląc się przed Wszechmogącego, mówiąc: „Modlimy się do Ciebie z powodu tych, którzy są we wszystkich tych udrękach, abyś mógł się nad nimi zmiłować”. Widząc je, powiedziałem do anioła, który mówił ze mną: „Kim są ci?” On powiedział: „Ci, którzy błagają Pana, są Abrahamem, Izaakiem i Jakubem.

Ale Jaszua zaprzecza temu. Zamiast tego ma tam Abrahama, który odmawia pomocy cierpiącemu bogaczowi.

Łukasz 16:25
A teraz on doznaje pociechy, a ty cierpisz męki.

Kolejne zaprzeczenie jest takie, że w innym żydowskim micie Abraham ma zdolności, by wykonać to, o co prosi bogacz i wzbudzić z martwych. Na przykład w fikcyjnym żydowskim Testamencie Abrahama z I wieku, patriarcha Abraham wstawia się za zmarłymi i przywraca do życia 7000.

Testament Abrahama ‘A’ 18:11
Wtedy powstał Abraham, upadł na twarz na ziemię i modlił się, a śmierć razem z nim, a Bóg zesłał ducha życia na tych, którzy umarli, i oni znowu ożyli.

I znowu Jaszua zaprzecza mitom, gdyż Abraham odmawia powrotu Łazarza.

Łukasz 16:29
Lecz Abraham mu powiedział: Mają Mojżesza i Proroków, niech ich słuchają.

To potwierdza Jego własne potępienie faryzeuszy w Janie 5:39.

Jaszua Wyśmiewa Fałszywe Nauczanie

Zostało już tylko jedno wytłumaczenie, wyjaśniające, dlaczego Jaszua celowo wybrał opowiedzenie przypowieści wyciągniętej z faryzejskich przesądów. A jest nim to, że Jaszua pokazywał, iż jest to fałszywe nauczanie, ujawniając go. Używał ich własnych wierzeń i tradycji przeciwko nim samym, odwracając role. To nie oznacza, że utwierdza ich wiarę w życie pozagrobowe za prawdę. To nie o to chodziło. On po prostu używał znanych tradycji, jako punktu wyjścia do napominania faryzeuszy. Jak? Czyniąc głównymi bohaterami przypowieści prawdziwych ludzi: Kajfasza i Szymona z Betanii.

Zgodnie z punktem widzenia faryzeuszy Szymon, jako trędowaty (a stąd ‘grzesznik’) po swojej śmierci powinien zejść i być dręczony w ognistej części hadesu. Z drugiej strony Kajfasz, jako arcykapłan na szczycie żydowskiej hierarchii religijnej, powinien być przyjaźnie powitany przez Abrahama po przeciwnej stronie zaświatów. A jednak Jaszua opowiedział im inną wersję ich historii, gdzie żebrak Łazarz został przyjęty przez Abrahama, podczas gdy bogaty arcykapłan, odziany w purpurę i len, zstąpił do płomieni.

By dolać oliwy do ognia, Jaszua powiedział, że arcykapłan wezwał ‘ojca Abrahama’, by okazał łaskę, a Abraham odmówił. (Mityczna łódka przepływająca przepaść w hadesie nie pływała!) Abraham też nie był taki chętny, by pomóc bogaczowi, który cieszył się takim dobrym życiem na ziemi. Po czym, jako ostateczny afront, Jaszua mówi, że to Kajfasz prosi Abrahama, by posłał Szymona Trędowatego do domu Annasza w Jerozolimie, by ostrzegł jego szwagrów. Lecz znowu, Abraham odmawia, drugi raz.

Łukasz 16:31
I powiedział do niego: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś zmartwychwstał, nie uwierzą.

W tej naganie nasz Mesjasz opowiada o Abrahamie, który obiecuje Kajfaszowi taką samą karę ognia dla całego jego domu: Eleazarowi, Jonatanowi, Teofilowi, Mattiasowi i Annaszowi Młodszemu, i z pewnością także jego teściowi, Annaszowi Starszemu. Nie dziwi więc, że jest to ostatnia z serii przypowieści w Łukaszu 14-16, adresowana do faryzeuszy lub gdy faryzeusze są obecni. W następnym wersecie (Łuk 17:1) faryzeuszy już nie ma i Jaszua pozostaje sam z uczniami.

Wnioski

  1. Przypowieść o bogaczu i Łazarzu nie jest taka prosta, na jaką wygląda. Pewne klucze (purpura i len, żebrak pokryty strupami, okruchy ze stołu bogacza) mogą być zrozumiane tylko poprzez przyrównanie do innych fragmentów ze Starego i Nowego Testamentu.

  2. Przypowieść zawiera parę szczegółów, gdzie znajomość historii (pięciu braci wymienionych przez Flawiusza), lub tamtejszych wierzeń (łono Abrahama), mogą być pomocne.

  3. Nawet bez tego wszystkiego, z całą pewnością przypowieść nie potwierdza współczesnych idei o pójściu do nieba.

  4. Przypowieść nie może być literalna. Kajfasz literalnie nie umarł i nie znalazł się w hadesie. W Dz. Ap. 4:6 wciąż był żywy. Podobnie, chociaż Abraham odmówił Łazarzowi zmartwychwstania w przypowieści, w rzeczywistości Jaszua go wzbudził. Jednak Jaszua mówi w Janie 11:11, że Łazarz ‘zasnął’; nie był literalnie na łonie Abrahama. I na koniec, oczywiście wiemy z Heb 11:13, 39-40, że Abraham literalnie nie rządzi w zaświatach; jest umarły i czeka na zmartwychwstanie.

Jedyną literalną rzeczą w tej przypowieści jest proroctwo z Łuk 16:31, które spełniło się w Janie 12:10, gdy Kajfasz i jego rodzina próbowali raczej zabić Łazarza, niż przyjąć do wiadomości, że Jaszua wzbudził go z martwych.

Wszyscy, którzy wskazują tę historię jako dowód na istnienie świadomości po śmierci, zagorzale twierdzą, iż to prawdziwa historia, dokładnie opisująca życie po śmierci. Bądź co bądź, jeśli ta przypowieść nie odzwierciedla dokładnie idei piekła i wiecznej kary, to czy Jaszua kłamałby? Stanowczo twierdzimy, że nie. Jest to przypowieść. Przypowieści są tak skonstruowane, że należy je rozkładać i właściwie interpretować. Jest w nich prawda, lecz nie literalna. Należy je prawidłowo interpretować, a następnie literalnie rozumieć w granicach tej interpretacji.

Jeśli ta przypowieść miała być interpretowana jako literalny opis piekła, tylko dlatego, że Jaszua nie użyłby w przypowieści niepoprawnego opisu piekła, to po prostu zamieniamy jeden problem na drugi.

Co przez to rozumiemy? Nawet jeśli przyjmiemy bezpodstawną pozycję, że opis Łazarza i bogacza faktycznie miał miejsce, to ta historia o istnieniu świadomego ducha niesie w sobie kilka problemów.

Pierwsze, pozycja dualistów jest taka, że wszystkie fragmenty Pisma, odnoszące się do śpiących zmarłych, tak naprawdę mówią TYLKO o ich ciałach. Zatem dualiści wierzą, że ciała zmarłych śpią, podczas gdy ich świadome dusze są albo w niebie, albo w piekle. Jeśli tak jest, to jak bogacz mógł podnieść oczy w hadesie? Czy duch ma oczy?

Na dodatek, jeśli ciało tego bogacza spało, podczas gdy dusza była dręczona, to dlaczego chciał, by Łazarz pokropił mu wodą język, aby go ochłodzić? Czy bezcielesna dusza ma język? Jak również, czy fizyczne płomienie sprawiałyby ból niefizycznej istocie? I czy bezcielesny duch Łazarza miałby palec, by zanurzyć go w wodzie, o jaką prosił?

Pamiętajcie, według Pawła z 1 Koryntian 15, nie mamy niebiańskiego ciała aż do zmartwychwstania. Są tylko dwa ciała, ziemskie i niebiańskie.

W rzeczywistości, co już mówiliśmy, Jaszua użył błędnego powszechnego przekonania z I wieku na temat zaświatów, by przekazać swoją myśl faryzeuszom, do których przemawiał. Jaszua odnosił się do hellenistycznego wierzenia o życiu po śmierci, jakie znalazło się w judaizmie z I wieku.

Zbieżność czasu nagrody Łazarza i kary bogacza stanowi kolejny poważny problem, gdy traktuje się to literalnie. W tej historii widzimy, że Łazarz otrzymał swoją nagrodę, a bogacz otrzymał swoją karę po śmierci. Jednak Biblia wyraźnie uczy, że nagrody i kary będą dane po powrocie Mesjasza z nieba.

Izajasz 40:10
Oto Pan, Jahwe przyjdzie z mocą, jego ramię będzie panować. Oto jego zapłata z nim, a jego dzieło przed nim.

Izajasz 62:11
Oto Jahwe rozkaże wołać aż po krańce ziemi: Powiedzcie córce Syjonu: Oto nadchodzi twój Zbawiciel, oto jego zapłata z nim, a jego dzieło przed nim.

Mateusz 16:27
Syn Człowieczy przyjdzie bowiem w chwale swego Ojca ze swoimi aniołami i wtedy odda każdemu według jego uczynków.

1 Koryntian 3:11-15
Nikt bowiem nie może położyć innego fundamentu niż ten, który jest położony, którym jest Jaszua, Mesjasz. A czy ktoś na tym fundamencie buduje ze złota, srebra, z drogich kamieni, drewna, siana czy ze słomy; dzieło każdego będzie jawne, dzień ten bowiem to pokaże, gdyż przez ogień zostanie objawione i ogień wypróbuje, jakie jest dzieło każdego. Jeśli czyjeś dzieło budowane na tym fundamencie przetrwa, ten otrzyma zapłatę. Jeśli zaś czyjeś dzieło spłonie, ten poniesie szkodę. Lecz on sam będzie zbawiony, tak jednak, jak przez ogień.

Objawienie 11:15-18
I zatrąbił siódmy anioł, i odezwały się donośne głosy w niebie mówiące: Królestwa świata stały się królestwami naszego Pana i jego Chrystusa i będzie królować na wieki wieków. A dwudziestu czterech starszych, którzy siedzą przed Bogiem na swoich tronach, upadło na twarze i oddało Bogu pokłon, mówiąc: Dziękujemy tobie, Panie Boże Wszechmogący, który jesteś i który byłeś, że wziąłeś swą potężną moc i objąłeś królestwo. I rozgniewały się narody, i nadszedł twój gniew i czas osądzenia umarłych, i oddania zapłaty twoim sługom prorokom i świętym oraz tym, którzy się boją twego imienia, małym i wielkim, i zniszczenia tych, którzy niszczą ziemię.

Objawienie 22:12
A oto przyjdę wkrótce, a moja zapłata jest ze mną, aby oddać każdemu według jego uczynków.

Zatrzymajmy się na moment i zastosujmy krytyczne myślenie. Czy prawdą jest to, że po śmierci niewierzący idą natychmiast do miejsca, zwanego piekłem, gdzie panują niewyobrażalne męki? Jak wyjaśnimy cel i konieczność, dla niewierzących, na zmartwychwstanie, aby stanęli przed sądem? Zastanówcie się… Czy dostrzegacie problem?

Załóżmy, że jakiś niewierzący Jasiu Kowalski umiera i idzie do piekła. Pozostaje tam aż do zmartwychwstania, kiedy to usłyszy wyrok. I słyszy taki wyrok: „Wiesz co, idziesz do piekła, bo nie wierzyłeś.” A niewierzący Jasiu Kowalski zastanawia się: Co? Przecież tam byłem! Dlaczego musiałeś mnie wsadzać do zmartwychwstałego ciała po to, by przekazać mi wyrok i z powrotem mnie tam posłać? I zapewne, co istotniejsze, dlaczego byłem karany przed ogłoszeniem wyroku? Dlaczego zostałem ukarany przed rozprawą?

Pamiętajcie, że niewierzący nie zmartwychwstaną na sąd aż dopiero przy drugim zmartwychwstaniu. A myśmy nie doświadczyli jeszcze pierwszego zmartwychwstania.

Pytanie wciąż brzmi: jako sprawiedliwy sędzia, dlaczego Bóg miałby ukarać niewierzących w zaświatach przed uczciwym sądem w obecności 2 lub 3 świadków? Nawet Niniwa, Sodoma i Gomora miały dwóch świadków, zanim zostały osądzone. Dlaczego niewierzący miałby być posłany do piekła na wieczne męki po to, by zmartwychwstać na sąd i usłyszeć na nim, że wraca z powrotem do piekła? Sama absurdalność tego objawia poważny logiczny problem, nie mówiąc o tym, że wszystkie biblijne teksty, jakie zamieściliśmy w tej serii, stawiają pod znakiem zapytania ideę stawania się świadomymi duchami po śmierci.

Jako dodatkowa myśl, w Torze nigdzie nie widzimy tortur jako kary… dlaczego więc wieczne tortury miałyby być wieczną karą? Tora to przykład Jahwe do sprawiedliwego życia. Zawiera ona wszystkie sprawiedliwe sądy, nakładane na tych, którzy łamią Torę w tym fizycznym świecie. Dlaczego wyrok tortur, w sprzeczności do przykładów sądów, znajdujących się w Torze, miałby być użyty przez Jahwe?

Nie mógłby być.

Ktoś mógłby powiedzieć, że kara śmierci poprzez ukamienowanie, zawiera w sobie torturę. Jest to dość trafna uwaga. Jednakże istnieje wyraźna granica między wykonywaniem wyroku śmierci a torturą. Można by o tym dyskutować, ale się przyjrzymy czystym intencjom i metodom tortur, to widać różnicę. Gdy chodzi o kamienowanie, jest to i historyczny, i dość humanitarny proces.

Sanhedryn, rozdział 6, Miszna 4 opisuje, jak to wyglądało. Pierwszy świadek popychał winnego, twarzą do przodu, z urwiska na skały, które było co najmniej dwa razy wyższe. Potem sprawdzano, czy upadek zabił człowieka. Jeśli nie, to drugi świadek brał bardzo wielki kamień i rzucał go na jego klatkę piersiową.

Mimo że nie było to przyjemne, to gdyby chciano go torturować, czyniliby to znacznie gorzej. Większość zdefiniowałaby torturę jako coś, co próbuje opóźnić śmierć, a w tym samym czasie próbuje zwiększyć ból do maksimum.

Biblijny oraz historyczny sposób kamienowania po prostu nie wydaje się tego odzwierciedlać.

Co widzimy w Torze jako ostateczną karę? Niegodziwi i niesprawiedliwy są wycięci spośród żywych. Jest im przypisana śmierć. A co widzimy jako wieczną karę dla niegodziwych? Widzimy, że powstają z martwych na sąd. Jest im następnie przekazane ich przeznaczenie i wyrok wiecznej śmierci, bez żadnej nadziei na przyszłe zmartwychwstanie. Ostateczną, wieczną karą dla niesprawiedliwych jest dokładnie ta sama równoległa ostateczna kara, jaką znajdujemy w Torze. Pamiętajcie, Tora stanowi przykład sprawiedliwości samego Jahwe, stanowi przykład tego, że jest On doskonałym sędzią, wydającym doskonałe wyroki. Jeśli Tora jest standardem w osądzie, to czy nie spodziewalibyśmy się tego samego standardu, użytego na samym końcu?

Oczywiście, że tak.

Karą za niesprawiedliwość jest najwyższa kara, jest nią śmierć. Na końcu dla tych, którzy nie wierzą, którzy są niesprawiedliwi, ich karą będzie śmierć, nie tortura.

To w tej chwili kończy 4 część Serii Życie po Śmierci. W części 5 dalej będziemy badać fragmenty Pisma, używane przez tych, którzy wierzą, że świadome duchy istnieją sobie po śmierci.

Mamy nadzieję, że to nauczanie było dla was błogosławieństwem.

Pamiętajcie, wszystko badajcie.

Szalom.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – 4-Czym-jest-śmierć-trudne-wersety-cz.1.pdf

3. Życie po Śmierci – Czym jest śmierć – cz. 2

Życie po Śmierci – Czym jest śmierć – cz. 2

 

Zapraszam do obejrzenia materiału wideo:



 

Poniżej znajduje się transkrypt tego nauczania (to dla tych, którzy wolą czytać).

 

Życie po Śmierci
Część 3
CZYM JEST ŚMIERĆ (cd.)?

W trzeciej części serii ‘Życie po Śmierci’ kontynuujemy omawianie natury śmierci. Jak mówiliśmy w drugim odcinku, wiemy, że wracamy do prochu. Proch nie ma świadomości. To dlatego niewierzący muszą zmartwychwstać, aby usłyszeć wyrok. Jeśli mielibyśmy świadomość po śmierci, to zmartwychwstanie nie byłoby konieczne dla niewierzących, by usłyszeli wyrok. Zastanówcie się nad tym, gdyż jest to ważne. Dlaczego każdy, wierzący i niewierzący, potrzebuje zmartwychwstania do nowego ciała, jeśli świadomość istnieje poza ciałem? Jeśli moglibyśmy istnieć poza ciałem, jako nasz duch, to nikt nie potrzebowałby zmartwychwstania do życia wiecznego, uwalniającego nas od śmierci. Nie potrzebowalibyśmy zmartwychwstania do wiecznych nagród. Niewierzący nie potrzebowaliby zmartwychwstania, by usłyszeć wyrok. Niepotrzebne byłyby nam takie wersety:

Izaj 26:19
Twoi umarli ożyją, wraz z moim trupem powstaną. Ocućcie się i śpiewajcie, wy, którzy spoczywacie w prochu! Twoja rosa bowiem będzie jak rosa na ziołach, a ziemia wyda umarłych.

Przy śmierci duch odchodzi, a my stajemy się prochem. I dopiero aż się „obudzimy”, ponownie staniemy się świadomi. To przy zmartwychwstaniu wiernych śpiewamy z radości i ponownie stajemy się świadomi i żywi.

Jakub 2:26
Jak bowiem ciało bez ducha jest martwe, tak i wiara bez uczynków jest martwa.

Najprawdopodobniej Jakub wziął to z Joba 34:14-15.

Gdyby zwrócił ku człowiekowi swoje serce, gdyby wziął do siebie jego ducha i tchnienie; to zginęłoby wszelkie ciało razem, a człowiek w proch by się obrócił.

Bez ducha Jahwe, który nas ożywia, jesteśmy martwi i wracamy do prochu. Pismo stale nam mówi, że wracamy do prochu, bo to powrót do prochu jest problemem, a zmartwychwstanie rozwiązaniem. Oczywiście powrót do prochu nie jest problemem, jeśli teoria, że wierni są jak duchy w niebie, jest prawdziwa. Nawet dla niewierzącego powrót do prochu nie jest problemem, jeśli porównamy to do wiecznego cierpienia jako duch w miejscu, zwącym się piekłem. O tym nieco później. Na razie wskazujemy, że Biblia podkreśla, iż wracamy do prochu, co jest wynikiem grzechu, zaś zmartwychwstanie jest rozwiązaniem. I wskazujemy, że Biblia milczy o jakiejkolwiek formie istnienia w postaci świadomego ducha pomiędzy śmiercią a zmartwychwstaniem.

Job 21:26
Razem będą leżeć w prochu i okryją ich robaki.

Psalm 22:15
Moja siła wyschła jak skorupa, a mój język przylgnął do podniebienia, położyłeś mnie w prochu śmierci.

Psalm 90:3
Wracasz człowieka w proch i mówisz: Wracajcie, synowie ludzcy.

Wrócić do czegoś oznacza, że stajemy się tym, czym kiedyś byliśmy. Zanim zostaliśmy stworzeni, jako ludzie, byliśmy prochem. Nie byliśmy świadomym duchem, który sobie gdzieś latał. To nakaz Jahwe ‘Wracajcie, synowie ludzcy’ przywołuje nas ponownie do życia.

Psalm 103:14
On bowiem wie, z czego jesteśmy ulepieni; pamięta, że jesteśmy prochem.

Jesteśmy prochem i Jahwe to pamięta? Po co? Ze względu na obiecane zmartwychwstanie. Nie jesteśmy świadomym duchem, czekającym na zmartwychwstanie, lecz nieżywym prochem, czekającym na zmartwychwstanie do życia.

Psalm 104:29
Lecz gdy ukrywasz swe oblicze, trwożą się; gdy odbierasz im ducha, giną i obracają się w proch.

Czym się stajemy? – Obracamy się w proch. Wzorzec jest wciąż taki sam, stajemy się niczym innym niż proch. Nie widzimy, by nasze ciało stawało się prochem, a jednocześnie stawalibyśmy się świadomym duchem. Biblia stale nam pokazuje, że jesteśmy prochem i w konsekwencji potrzebujemy zmartwychwstania. Problemem nie jest to, że jesteśmy duchem i potrzebujemy ciała.

Eklezjastów 3:20
Wszystko to idzie do jednego miejsca; wszystko jest z prochu i wszystko w proch się obraca.

CZYM JEST SZEOL?

Czyż Biblia nie mówi nam, że wszyscy idziemy do Szeolu? Czy Szeol nie jest czymś więcej niż tylko prochem? Prawdę mówiąc, nie. Szeol to tak naprawdę kolejna metafora na stawanie się prochem. Nie jest niczym szczególnym, ani też nie jest w sprzeczności z Pismem, mówiącym, że stajemy się prochem.

Job 17:16
Zstąpią do zasuw grobu, gdy razem odpoczniemy w prochu.

Szeol to po prostu hebrajskie słowo na grób. Co się dzieje w grobie? Stajesz się prochem. Proste do zrozumienia, no nie? To nie jest skomplikowane. To raczej dość proste. Szeol to my, składani do ziemi, gdzie potem stajemy się ziemią. Zejście do szeolu oznacza, że ktoś po prostu umarł. To hebrajski idiom, nie różni się od naszych idiomów na śmierć.

• „Kopnął w kalendarz”. (Czy faktycznie kopnął w kalendarz?

• „Wącha kwiatki od dołu”. (Czy faktycznie ktoś wącha?)

• „Gryzie piach”. (Czy rzeczywiście gryzie piasek?)

Job 17:16
Zstąpią do zasuw grobu, gdy razem odpoczniemy w prochu.

‘Zejście do Szeolu’ lub ‘zejście do grobu’ oznacza po prostu, że ktoś powrócił do tego, czym był pierwej – do prochu. Zasuwy grobu wskazują metaforycznie, że śmierć jest więzieniem. Śmierć jest stałym stanem, nie uwzględniając przyszłego zmartwychwstania, jakie nas wybawia. Śmierć trzyma nas, dopóki nie zostaniemy uwolnieni przez zmartwychwstanie do życia. Zobaczymy, że wiele wersetów opisujących co dzieje się po śmierci, używa w hebrajskim metafor lub poetyckiego języka. Wspominamy o tym, bo niektórzy mogą sugerować, że skoro jest to język poetycki, to nie powinniśmy tego traktować poważnie lub literalnie. Taka jest jednak natura języka biblijnego. Metafory, idiomy i język poetycki należy interpretować, a później te interpretacje przyjmować literalnie. Spójrzcie na przykład na Izajasza 26:16-21. Wersety te wyraźnie mówią o zmartwychwstaniu, używając hebrajskiego poetyckiego i metaforycznego języka. Gdy się jednak zinterpretuje ten poetycki i metaforyczny język, wszystko się zgadza z resztą Biblii, gdy chodzi o literalną naturę i czas zmartwychwstania. Podczas gdy ważne jest zrozumienie, że cały ten język poetycki mówiący o tym, co stanie się po śmierci, zgadza się z całym Pismem, mamy jeszcze jedną, równie ważną rzecz, do rozpatrzenia. Nie ma żadnego poetyckiego języka, mówiącego, że jesteśmy świadomymi duchami, istniejącymi w niebie przed lub po zmartwychwstaniu. Wszystkie przykłady języka poetyckiego opisują śmierć jako stan nieświadomości. Ten stan nieświadomości trwa u wierzących tak długo, aż dzięki zmartwychwstaniu wejdziemy do życia wiecznego. Tak samo jest z niewierzącymi, lecz z innym zakończeniem. Ci, którzy nie wierzyli, są nieświadomi aż do zmartwychwstania, kiedy to usłyszą wyrok skazujący ich na wieczną śmierć. Teraz, po omówieniu wzorców i spójności natury biblijnych metafor, idiomów i języka poetyckiego, które odnoszą się do natury życia po śmierci, możemy iść dalej…

MILCZENIE ŚMIERCI

Autor Psalmu 30 pisze, że kiedy umrze, pójdzie do dołu i stanie się prochem, to nie będzie już mógł wielbić Jahwe. Zatem Szeol nazywany jest również dołem (grobem). Czy to oznacza, że dół jest miejscem dokąd idziemy, gdy umrzemy, i że tam jesteśmy świadomym duchem? Nie. Proch jest martwy. Proch nie żyje. Proch nie ma świadomości. Proch nie ma myśli. Proch nie może wielbić Jahwe.

Psalm 30:9
Jaki pożytek z mojej krwi, gdybym zstąpił do dołu? Czy proch będzie cię chwalić? Czy będzie głosić twoją prawdę?

Gdybyś umarł i stał się świadomym duchem, wielbiłbyś Jahwe? Czy uwielbiałbyś Boga? Tak, oczywiście, wszyscy wielbilibyśmy Boga w śmierci. Z pewnością! Zatem jedyną przyczyną, dlaczego nie będziemy wielbić Jahwe w śmierci, jest to, że nie możemy. Rozumiecie? Gdyś byś w śmierci świadomym duchem, wielbiłbyś Jahwe. Jednakże Dawid stwierdza, że kiedy umrze, nie będzie wielbił Jahwe! Proch nie może myśleć. Proch nie może wielbić. Proch nic nie może robić. Czemu mielibyśmy się spodziewać, że proch będzie coś lub kogoś wielbił?

Tutaj dół przyrównany jest do śmierci. Dół przyrównany jest również do tego, jak stajemy się prochem. To zaczyna być interesujące. Nasze słowo dół zakrywa metaforyczne znaczenie, jakie jest obecne w jego hebrajskim znaczeniu. Hebrajskie słowo na dół to ‘szachat‘. Wywodzi się ono ze znaczeń: zniszczyć, zepsuć, zrujnować. Pójście do dołu oznacza, że jesteśmy zniszczeni. Jesteśmy martwi. Jesteśmy prochem. Nie ma nas. Zrujnowani. Zniszczeni. Prochem. Nicością. Skończyliśmy się. Niczym. Zerem. Czyli również powodem, dla którego potrzebujemy zmartwychwstania. Na początku przeciwnik przekonał człowieka, że tak naprawdę nie umrze.

Genesis 3:4
I wąż powiedział do kobiety: Na pewno nie umrzecie.

Ale wąż skłamał. My umieramy. Jako proch nie żyjemy w nowej formie, pod postacią ducha. Idea, że martwi tak naprawdę nie umierają, lecz mają świadomość po śmierci, czy to w niebie, czy w piekle jest dziś najbardziej rozpowszechnioną, i w rzeczywistości to wąż ją pierwszy powiedział. Umieramy, i to było jedną z pierwszych rzeczy, jaką wyjaśnił Jahwe, by zripostować kłamstwo węża, oznajmiając, że po śmierci wracamy do prochu. Niestety kłamstwo węża wciąż żyje…

Job ma wiele do powiedzenia na temat śmierci i jej natury. Po tym, jak Job doświadczył ogromnych, mentalnych oraz fizycznych prób i strat, przeklął dzień swoich urodzin i żałował, że nie umarł podczas porodu. Oto co mówi o umarłych – grupie, w jakiej niestety chciał się znaleźć.

Job 3:11-19
Czemu nie umarłem w łonie? Czemu nie zginąłem, kiedy wyszedłem z łona? Czemu przyjęły mnie kolana? Czemu przyjęły mnie piersi, abym mógł je ssać? Teraz bowiem leżałbym i trwał w spokoju, spałbym i odpoczywał; z królami i z doradcami ziemi, którzy sobie budowali opustoszałe miejsca albo z książętami, którzy mieli złoto i napełnili swe domy srebrem; albo czemu nie stałem się jak ukryty, martwy płód, jak niemowlęta, które nie widziały światła? Tam bezbożni przestają straszyć, tam pozbawieni siły odpoczywają. Tam więźniowie razem wypoczywają i nie słyszą głosu ciemięzcy. Mały i wielki są tam sobie równi i niewolnik jest wolny od swego pana.

Job dość dokładnie opisuje nam status martwych. Job mówi, że źli już nam nie dokuczają podczas śmierci, bo sobie odpoczywamy. (Nie wolno nam tu zapominać o kontekście. A w rzeczywistości to kontekst nam to lepiej wyjaśnia.) Informuje nas również, że zmarli śpią. Jest to stan, do jakiego śmierć jest przyrównywana w Biblii wiele razy. Job wyjaśnia nam dalej, że WSZYSCY zmarli, znaczący i nieznaczący, mali i wielcy, znajdują się w takim stanie. Jeszcze później Job wspomina, że spodziewa się położyć do ziemi po śmierci.

Job 7:21
Czemu nie przebaczysz mojego przestępstwa i nie zmażesz mojej nieprawości? Teraz bowiem położę się w prochu i gdy rano będziesz mnie szukał, nie będzie mnie.

Job ciągnie dalej swe rozważania na temat śmierci, lecz dodaje ważny szczegół.

Job 14:10-14
Ale człowiek umiera i marnieje; a gdy oddaje ducha, gdzie on jest? Jak ubywa wód z morza i rzeka opada, i wysycha; tak jest z człowiekiem, gdy się położy i już nie wstanie; dopóki niebiosa będą trwać, nie ocknie się ani nie będzie obudzony ze swego snu. Obyś mnie w grobie ukrył i schował, aż twój gniew się uciszy, wyznaczył mi czas i wspomniał na mnie. Gdy człowiek umrze, czy znowu ożyje? Przez wszystkie dni wyznaczonego mi czasu będę czekał, aż nadejdzie moja zmiana.

Widzimy tutaj, że Job coś wie na temat zmartwychwstania. Kiedy umieramy, nie jesteśmy żywi, nie jesteśmy świadomym duchem. Dlatego Job pyta – Czy ponownie ożyjemy? To nie jest pytanie, jakie się zadaje lub jakie cię interesuje, jeśli jesteś szczęśliwym, świadomym duchem, żyjącym sobie w niebie. Zastanówcie się. Zatem co, będziemy znowu żyć? Odpowiedź brzmi, tak, w odpowiednim czasie Jahwe wspomni o nas, zostaniemy wtedy odnowieni, zmartwychwstaniemy. Job wspomina o tym i wyraźnie wskazuje, że zmartwychwstanie jest środkiem, byśmy przestali być martwi. Zmartwychwstanie ożywia nas do stanu świadomości ze stanu odpoczynku i nieistnienia, z powrotem do żywych.

Ilu z was wie, że w swoim rdzeniu hebrajskie słowo ‘odpoczynek’ oznacza wstrzymać się lub zaprzestać? Na przykład w szabat mamy odpoczywać. Wstrzymujemy się lub zaprzestajemy pracy. Gdy umieramy, po prostu wszystko wstrzymujemy. Nie ma żadnej aktywności. Jest to dość znaczące, gdy sobie to przemyślimy. Definicja śmierci jako odpoczynku jest tuż przed nami, oznacza wstrzymanie. Jest to przeciwieństwem bycia gdzieś tam, po śmierci, aktywnym, świadomym duchem. W śmierci powstrzymujemy się od wszystkiego, aż do zmartwychwstania. Nieco dalej Job bardziej szczegółowo mówi o zmartwychwstaniu.

Job 19:25-27
Wiem bowiem, że mój Odkupiciel żyje i że w ostateczny dzień stanie na ziemi. A choć moja skóra się rozłoży, to w swoim ciele ujrzę Boga. Ujrzę go ja sam, ujrzą go moje oczy, a nie kto inny, choć moje nerki zniszczały w moim wnętrzu.

Job wiedział, że nawet gdy jego ciało zgnije w grobie, w ostateczności i tak ujrzy Boga w swoim ciele, swoimi własnymi oczami. Kiedy więc zobaczymy Boga? Czy wtedy, kiedy umrzemy, zobaczymy Boga jako duch, a potem zmartwychwstaniemy? Nie. Job nie mówi, że stajemy się świadomym duchem i to on widzi Boga. Nie mówi, by cokolwiek się działo po tym, jak umrzemy, nie mówiąc już o oglądaniu Boga. Job nie mówi, iż ujrzy Boga w niebie. Job mówi, że ujrzy Boga, gdy zmartwychwstanie. Wielka różnica. Ogromna różnica. Job mówi, że po raz pierwszy ujrzymy Boga, gdy zmartwychwstaniemy, i że będziemy potrzebować zmartwychwstałego ciała. To wtedy, już w ciele, omdlewać będzie jego serce (nerki). On wyczekuje zmartwychwstania, ponieważ po zmartwychwstaniu w końcu ujrzy Boga. Nie jesteśmy inni niż Job. My również musimy czekać na zmartwychwstanie. On wiedział o zmartwychwstaniu i z tęsknotą go wyczekiwał. Dlaczego? Bo rozumiał, że zmartwychwstanie jest jedyną nadzieją ludzkości na pokonanie i zwyciężenie śmierci. Gdyby nie było zmartwychwstania, to zmarli spaliby na wieki w swoich grobach, nieświadomi i nieczuli.

Król Salomon miał to samo przekonanie co Job, gdy chodzi o los tych, którzy umarli. Salomon, o którym mówi się, że był najmądrzejszą osobą na ziemi, wyraźnie rozumiał ostateczność śmierci. Również i Salomon wspomina, że i sprawiedliwy i niegodziwy doświadczają w śmierci tego samego scenariusza, czyli – jak już mówiliśmy – całkowitej nicości.

Eklezjastów 9:2-5
Wszystkich spotyka to samo: ten sam los spotyka sprawiedliwego i niegodziwego, dobrego i złego, czystego i nieczystego, składającego ofiary i tego, który nie składa ofiar, zarówno dobrego, jak i grzesznika, przysięgającego i tego, kto boi się przysięgi. Jest takie zło we wszystkim, co się dzieje pod słońcem: jeden los spotyka wszystkich. A przy tym serca synów ludzkich są pełne zła, a głupota znajduje się w ich sercach, póki żyją, a potem idą do zmarłych. Ktokolwiek bowiem jest złączony ze wszystkimi żyjącymi, ma nadzieję, gdyż lepszy jest żywy pies niż zdechły lew. Żyjący bowiem wiedzą, że umrą, ale umarli o niczym nie wiedzą i nie mają już żadnej zapłaty, gdyż pamięć o nich uległa zapomnieniu.

Eklezjastów 9:10
Wszystko, cokolwiek twoja ręka postanowi czynić, czyń z całej swojej siły; nie ma bowiem żadnej pracy ani zamysłu, ani wiedzy, ani mądrości w grobie, do którego zmierzasz.

Jeśli weźmiemy te słowa Salomona wprost i w kontekście, to ich znaczenie jest raczej oczywiste. To samo trafia się wszystkim przy śmierci. Idziemy do Szeolu, do grobu. W tamtym stanie niczego nie wiemy. Nie ma żadnej nagrody. A czyż pójście do nieba nie byłoby nagrodą? jednak Salomon mówi, że gdy umieramy, nie ma tam nagrody. Nie ma pracy. Nie ma wiedzy. Nie ma mądrości. Nie doświadczymy nawet najdrobniejszej myśli. To oczywiście zgadza się z opisem natury śmierci Joba. To dlatego mamy nadzieję na zmartwychwstanie. Zmartwychwstanie JEST naszą nagrodą. Wieczna śmierć jest końcowa, co oznacza wieczne nieistnienie, bez żadnej możliwości zmartwychwstania. Niestety ci, którzy wierzą i uczą, że po śmierci istnieją nieśmiertelne oraz świadome duchy, nie przyjmują tych jasnych i wyraźnych słów, napisanych przez Salomona. Wiele innych, wyraźnych wersetów z Pisma potwierdza słowa Salomona o stanie śmierci. Spójrzmy na niektóre wersety z księgi Psalmów, by zobaczyć, czy Job i Salomon mówili przeciwnie do słów Biblii, jeśli chodzi o śmierć oraz stan umarłych.

Psalm 6:5
W śmierci bowiem nie ma pamięci o tobie, a w grobie któż cię będzie wysławiać?

Dawid w Psalmie 6 wyraźnie mówi, że nikt nie pamięta o Bogu w grobie. On także wspomina, że nikt z umarłych nie wielbi Boga. Nie ma tu znaczenia, czy byłeś wierzący czy niewierzący. Gdy umrzesz, nie będziesz pamiętał Boga. Gdy umrzesz, nie będziesz wielbił Boga. Zaprzestajesz. Wstrzymujesz. Kto z was słyszał, jak mówi się i wierzy się, że gdy umieramy, natychmiast stajemy się duchem wielbiącym Boga, i że wtedy zaczyna się wieczność. Jednak Dawid wyraźnie pokazuje w Psalmie 6, że w śmierci nikt ani nie wielbił, ani nie wielbi Boga, ani nawet o Nim nie pamięta.

Czy wyobrażacie sobie, że wierzący, który umarł i stał się jakąś tam formą świadomego ducha, nigdy, ale to nigdy nie wielbił Boga? Czy wyobrażacie sobie taką możliwość, że gdybyśmy byli świadomi po śmierci, że w ogóle nie pamiętalibyśmy Boga? Oczywiście, że nie. Jedynym powodem, dlaczego nie pamiętamy Boga lub nie wielbimy Boga jest to, że nie możemy. Nie mamy świadomości. Nie jesteśmy świadomi. Zasnęliśmy. Jesteśmy niczym więcej niż proch. Gdy umrzesz, nie będziesz wielbił Boga. Będziesz Go wielbił, gdy zmartwychwstaniesz, i jak Job, ujrzysz Go w końcu na własne oczy. Dawid w Psalmie 13:3 przyrównuje śmierć do snu.

Spójrz i wysłuchaj mnie, Jahwe, mój Boże! Oświeć moje oczy, bym nie zasnął w śmierci.

W Psalmie 17 Dawid mówi o przebudzeniu ze śmierci podczas zmartwychwstania. To zgadza się z uwagami Joba na temat zmartwychwstania.

Psalm 17:15
Ja zaś w sprawiedliwości ujrzę twe oblicze, a gdy się obudzę, nasycę się twoim podobieństwem.

Nie obudzimy się na Boże podobieństwo aż dopiero przy zmartwychwstaniu. Śpimy aż do zmartwychwstania. Nie jesteśmy świadomi aż do zmartwychwstania.

Psalm 30:2-4
Jahwe, Boże mój, wołałem do ciebie i uzdrowiłeś mnie. Jahwe, wyprowadziłeś moją duszę z piekła, ożywiłeś mnie spośród tych, którzy schodzą do grobu. Śpiewajcie Jahwe, święci jego, i wysławiajcie go, wspominając jego świętość.

W tej pieśni, na poświęcenie domu Dawida, psalmista dziękuje Bogu za przywrócenie mu życia. Wielbienie Boga po śmierci nie dzieje się, aż zmartwychwstanie nie przywróci nas do życia. Zatem jedyną drogą z więzienia Szeolu jest zmartwychwstanie. To oznacza, że wszyscy zmarli wciąż są w Szeolu, w dziurze, w grobie, jako proch, dopóki nie pojawi się przyszłe zmartwychwstanie. Pytanie, jakie zadaje w wersecie 9, podkreśla, że jeśli byłby martwy, to nie byłby w stanie wielbić Boga za Jego dzieła i ogłaszać Jego prawdy.

Psalm 30:9-10
Jaki pożytek z mojej krwi, gdybym zstąpił do dołu? Czy proch będzie cię chwalić? Czy będzie głosić twoją prawdę? Usłysz, Jahwe, i zmiłuj się nade mną; Jahwe, bądź moim pomocnikiem.

Dlaczego nie będzie chwalił Boga w swojej śmierci? Bo w tym momencie jest tylko prochem. W Psalmie 80 Heman Ezrachita mówi o swoim cierpieniu, jakie przechodził. Błaga Boga, by go wyratował, zanim umrze, bo wie, że jeżeli tak się nie stanie, nie ma dla niego nadziei. Jego retoryczne pytania mają służyć do tego, by pobudzić Boga do działania, zanim on umrze i utracona zostanie wszelka nadzieja.

Psalm 88:1-12
Jahwe, Boże mego zbawienia, we dnie i w nocy wołam do ciebie. Niech dojdzie do ciebie moja modlitwa, nakłoń swego ucha na moje wołanie. Moja dusza bowiem jest nasycona utrapieniem, a moje życie zbliża się do grobu. Zaliczono mnie do tych, którzy zstępują do dołu; stałem się jak człowiek bez siły. Zaliczono mnie do umarłych; jestem jak zabici, którzy leżą w grobie, o których już nie pamiętasz i którzy są odłączeni od twojej ręki. Strąciłeś mnie w najgłębszy dół, w ciemności, w głębie. Twój gniew ciąży na mnie i przytłoczyłeś mnie wszystkimi twymi falami. Oddaliłeś ode mnie moich znajomych, uczyniłeś mnie dla nich ohydą; jestem uwięziony i nie mam wyjścia. Moje oko płacze nad moim utrapieniem; wzywam cię, Jahwe, codziennie, wyciągam do ciebie swe ręce. Czy dla umarłych będziesz czynił cuda? Czy umarli powstaną, aby cię wysławiać? Czy w grobie będzie się opowiadać o twoim miłosierdziu, a o twojej wierności – w zniszczeniu? Czy twoje cuda pozna się w ciemnościach, a twoją sprawiedliwość w ziemi zapomnienia?

Istnieje odpowiedź na to pytanie. Psalmista z Psalmu 115 stanowczo twierdzi, że zmarli nie wielbią Boga. Tutaj użyta jest ‘cisza’ na opisanie grobu, tak samo, jak w Psalmie 115:17.

Umarli nie będą chwalili Jahwe ani nikt z tych, którzy zstępują do miejsca milczenia.

Hebrajskie słowo dumah, przetłumaczone jako milczenie, literalnie oznacza milczenie. Gdy jesteśmy martwi, nie tylko nie wielbimy Jahwe, ale w ogóle nic się nie dzieje. Jeśli jesteśmy tylko prochem, to nie powinno nas to dziwić. I jak widzicie, to ma się nijak do tego, że stajemy się świadomymi duchami. Jest wręcz przeciwnie, w dniu, kiedy umieramy, nasze myśli znikają.

Psalm 146:3-4
Nie pokładajcie ufności we władcach ani w żadnym synu ludzkim, u którego nie ma wybawienia. Opuszcza go duch i wraca do swojej ziemi; w tymże dniu zginą wszystkie jego myśli.

Stawanie się prochem równa się brakowi myśli. Nie powinno nas to dziwić. Dlaczego proch miałby mieć myśli? Jak właśnie widzieliśmy, w Psalmach jest mnóstwo mądrości na temat stanu umarłych. W każdym przypadku martwi w grobie ukazywani są bez świadomości i niezdolni do czynienia czegokolwiek. Nie ma tam myślenia, nie ma czucia, nie ma wielbienia, nie ma świadomości, nie ma niczego. Stale i stale widzimy, jak Pismo konsekwentnie to przedstawia. Metafora mówiąca o śnie również ma sens. Śmierć jest postrzegana jako tymczasowa. Wszyscy przejdą zmartwychwstanie, zarówno wierzący, jak i niewierzący. Wszyscy się obudzimy! W tym sensie śmierć u wszystkich podobna jest do snu. W ostateczności wszyscy się obudzimy. Oczywiście końcowy stan po zmartwychwstaniu będzie odmienny dla obu grup. Więcej na ten temat później. Na razie chcemy podkreślić metaforę śmierci jako snu, co pasuje do idei naszego tymczasowego stawania się nieświadomymi tak jak proch.

ŚMIERĆ JAKO SEN

Język użyty na opisanie śmierci Dawida także popiera pogląd, że martwi zasnęli i odpoczywają w swoich grobach.

1 Królewska 2:10
Potem Dawid zasnął ze swymi ojcami i został pogrzebany w mieście Dawida.

Apostołowie, Piotr i Paweł, w Dziejach Apostolskich potwierdzają takie rozumienie, mówiąc, że Dawid nie poszedł do nieba po śmierci.

Dz. Ap. 2:29, 34
Mężowie bracia, mogę swobodnie mówić do was o patriarsze Dawidzie, że umarł i został pogrzebany, a jego grobowiec znajduje się u nas aż do dziś… Dawid bowiem nie wstąpił do nieba.

Dawid bowiem nie wstąpił do nieba. A jeśli już o tym mowa, dzieje się to po zmartwychwstaniu Jaszua.

Dz. Ap. 13:36
Dawid bowiem za swego pokolenia służył woli Boga, zasnął i został przyłączony do swoich ojców, i doznał zniszczenia.

Wyrażenie ‘zasnął ze swoimi ojcami’ jest użyte co najmniej 36 razy w Tanachu, na opisanie śmierci królów Izraela oraz Judy. Użyte jest zarówno do dobrych królów i do złych królów. Nie ma rozróżnienia między losem królów, czy to dobrych, czy złych. O wszystkich jest powiedziane, że zasnęli w śmierci ze swoimi ojcami. Interesujące jest, że tłumacze wybrali ‘zepsucie’ jako polskie tłumaczenie greckiego słowa, jakie w Septuagincie było używane na grób lub dół, albo ‘Szeol‘ lub ‘Sachat‘. Oba te słowa niosą w sobie sens zepsucia, co jest hebrajskim opisem śmierci. Śmierć to zniszczenie życia – ustajesz. Nowy Testament także wiele razy mówi o śmierci, jak o śnie.

Jan 11:11
To powiedział, a potem dodał: Łazarz, nasz przyjaciel, śpi, ale idę, aby obudzić go ze snu.

Dz. Ap. 7:60
A upadłszy na kolana, zawołał donośnym głosem: Panie, nie poczytaj im tego za grzech. A gdy to powiedział, zasnął.

1 Kor 15:6
Potem ukazał się więcej niż pięciuset braciom naraz, z których większość żyje aż dotąd, a niektórzy zasnęli.

Anioł, który oznajmiał Danielowi czasy końca, potwierdza biblijną perspektywę statusu zmarłych, gdy przekazuje mu słowa o jego losie.

Daniel 12:13
Ale ty idź swoją drogą do końca. Odpoczniesz i pozostaniesz w swoim losie przy końcu dni.

Danielowi zostało powiedziane przez anioła, że odpocznie w śmierci aż do czasów końca, a potem wstanie w zmartwychwstaniu, by ubiegać się o swoje dziedzictwo. Odpoczywanie oraz zaśnięcie nie pasuje zbyt dobrze do ram bycia świadomym duchem. Śpimy i nie mamy świadomości aż do zmartwychwstania.

NADZIEJA ZMARTWYCHWSTANIA

To obudzenie ze snu podczas zmartwychwstania, jest wspominane w Biblii wiele razy.

Daniel 12:2
A wielu z tych, którzy śpią w prochu ziemi, obudzi się, jedni do życia wiecznego, a drudzy ku hańbie i wiecznej pogardzie.

Kiedy zaczyna się życie wieczne? Czy zaczyna się wtedy, kiedy umierasz i stajesz się oddzielnym, świadomym duchem w niebie lub piekle? Nie. Mamy obietnicę życia wiecznego, gdy wejdziemy i będziemy żyć wiarą. Życie wieczne zaczyna się tak naprawdę, gdy wierni nie są już martwymi, lecz powstali na nowo do życia. Podobnie i niewierzący zmartwychwstają, lecz z zupełnie innym przeznaczeniem. Gdy niewierzący zmartwychwstają, to w tym samym czasie zmartwychwstają na sąd. Od swojej śmierci byli oni nieświadomi niczego. Na swoim sądzie poczują ogromny wstyd.

Daniel 12:2
A wielu z tych, którzy śpią w prochu ziemi, obudzi się, jedni do życia wiecznego, a drudzy ku hańbie i wiecznej pogardzie.

Kiedy więc zaczyna się życie wieczne? Życie wieczne zaczyna się przy zmartwychwstaniu! A co z tą wieczną pogardą? Czy oznacza to, że niewierzący zmartwychwstaną i będą żyć wiecznie w pogardzie w swoich zmartwychwstałych ciałach? Nie, oczywiście, że nie. Życie wieczne nie jest obiecane dla niewierzących. Im obiecana jest wieczna śmierć. Hebrajskie słowo na pogardę to ‘diron’. Bardzo istotna jest tu uwaga, że pozostały drugi raz w całym Tanachu (Starym Testamencie) jest ono użyte w Izajaszu 66:24, gdzie jest użyte w podobny sposób i w podobnym kontekście.

Izajasz 66:24
I gdy wyjdą, zobaczą trupy ludzi, którzy wystąpili przeciwko mnie. Ich robak bowiem nie zdechnie i ich ogień nie zgaśnie, i będą obrzydliwością dla wszelkiego ciała.

W Izajaszu 66:24 ci, którzy mają ‘diron‘ (pogardę, wstręt) to wierzący, którzy wychodzą i patrzą na martwe ciała. Wieczna pogarda będzie podobna do naszej pamięci o Adolfie Hitlerze lub Józefie Stalinie. Zawsze będziemy mieć pogardę lub wstręt do takich ludzi. Nawet do wieczności. Izajasz 66:24 i Daniel 12:2 są nierozerwalnie złączone tym samym hebrajskim słowem. I to hebrajskie słowo mówi o naszej wiecznej pogardzie dla niegodziwców, a nie o wiecznym, świadomym cierpieniu dla niegodziwców. Mamy tu dwie emocje, wstyd i pogardę. Oczywiście, że niezbawieni też mają wstyd, jako bezpośrednią konsekwencję ich zmartwychwstania i sądu. Ale to sprawiedliwi mają pogardę dla niegodziwców. Zauważcie, że tylko jedna z tych emocji trwa na wieki. Jest nią pogarda (wstręt), co dowodzi, że my (wierzący) będziemy żyć wiecznie i mieć emocje. Jednakże nic nie jest powiedziane o wstydzie, że będzie trwał na wieki. Dlaczego? Bo niegodziwcy będą zniszczeni w ciele i w duchu. Niegodziwi doświadczą drugiej śmierci. Zmartwychwstają oni tylko po to, by stanąć na sądzie i zaraz potem ponownie umrzeć. Ich wstyd nie jest odczuwany przez wieki, gdyż nie można czuć wstydu, jeśli jest się martwym. Jako proch niczego nie czujesz. Wszystko się u ciebie wstrzymuje. Teraz znacie powód, dlaczego wstyd jest czasowy, a pogarda wieczna. Nieco później powiemy więcej o czasie i procesie wiodącym do ostatecznego celu niewierzących. To było po prostu niezbędną wzmianką, gdyż było częścią Daniela 12. Teraz jednak wróćmy do wersetów podkreślających nasze zmartwychwstanie z naszego stanu śmierci jako prochu.

Izajasz 26:19
Twoi umarli ożyją, wraz z moim trupem powstaną. Ocućcie się i śpiewajcie, wy, którzy spoczywacie w prochu! Twoja rosa bowiem będzie jak rosa na ziołach, a ziemia wyda umarłych.

Czyli przy zmartwychwstaniu naszym stanem jest nieświadomy proch. Jesteśmy martwi. Jesteśmy prochem. My nie jesteśmy świadomym duchem. Nie śpiewamy w niebie z radości jako duchowa istota, nie śpiewamy z radości aż do zmartwychwstania.

Jan 5:28
Nie dziwcie się temu, bo nadchodzi godzina, w której wszyscy, którzy są w grobach, usłyszą jego głos.

Efezjan 5:13 -14
To wszystko bowiem, co ujawnia, jest światłem. Dlatego Pismo mówi: Obudź się, który śpisz, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus.

Jak to wciąż widzimy, Biblia mówi o śmierci jak o stanie nieświadomości, podobnym do snu. Wielu używa pism Pawła do rzekomego obalania naszego ‘śpiącego’ statusu śmierci i zajmiemy się tymi fragmentami w następnym odcinku tej serii nauczania. Jednakże to właśnie od Pawła otrzymujemy najdobitniejszą deklarację zmartwychwstania z umarłych, jako jedyną nadzieję dla tych, którzy zmarli. Zbadajmy szczegółowo słowa Pawła z 1 Kor 15 na temat zmartwychwstania.

1 Kor 15:12
A jeśli się o Chrystusie głosi, że został wskrzeszony z martwych, jak mogą niektórzy pośród was mówić, że nie ma zmartwychwstania?

Paweł rozpoczyna tu dyskusję z nauczaniem, sprowadzonym do Koryntu, które zaprzeczało zmartwychwstaniu umarłych w ciele. To fałszywe nauczanie zapewne przyjęło się w kościele korynckim, z powodu ogromnego kulturowego wpływu, wykorzystywanego w dualistycznym, greckim postrzeganiu ludzkiej natury, oraz gnostyckim wpływie, który uczył, że wszystko, co cielesne, jest złe. Grecy w I wieku posiadali pogląd, że świadomy duch żyje jako oddzielna istota duchowa nas, po tym, jak umrze ciało. Perspektywa ta wpłynęła na chrześcijańską naukę, co najmniej w I wieku, i miała wpływ na pewne sekty żydowskie takie, jak na przykład Saduceusze, przed i w trakcie I wieku. Widzimy ten wpływ nawet i dzisiaj. Najwyraźniej ten niebiblijny pogląd sprawił, że niektórzy korynccy wierzący fałszywie twierdzili, że zmartwychwstanie z martwych jest niepotrzebne, gdyż dusze wierzących były już z Chrystusem w niebie. To ma sens. Jeśli byłbyś duchem przebywającym w niebie, to po ci ciało? Po co komu zmartwychwstanie? Mówiliśmy już o tym kilkukrotnie. W konsekwencji Saduceusze, pod wpływem Greków, nie wierzyli w zmartwychwstanie, gdyż wierzyli w ideę, że zmarli stają się świadomymi duchami. Jednakże Paweł, pochodzący z żydowskiego środowiska Faryzeuszów, patrzył na naturę śmierci zupełnie inaczej.

Słownik Pawła i Jego Listów ma to do powiedzenia na temat wiary Pawła dotyczącej zmartwychwstania.
Nauka Pawła o cielesnym zmartwychwstaniu wywodzi się z żydowskiej antropologii, w której ‘dusza’ jest ożywiającą zasadą ludzkiego życia. W głównej żydowskiej myśli istoty ludzkie nie posiadają duszy, one są duszami… Z takim poglądem jest to doskonale zrozumiałe, że Rzymian 8:23 Paweł opisuje efekty zmartwychwstania słowami ostatecznego „odkupienia naszych ciał”.

A tak na marginesie, greckie słowo (egegertai) tłumaczone jako ‘powstać’, jest odmianą tego słowa na ekranie (egeiro).

Egzegetyczny Słownik Nowego Testamentu stwierdza:
Podstawowe znaczenie egeiro to obudzić się za snu… lub ocknąć się, powstać.

Literalne tłumaczenie słów Pawła byłoby takie: „On został obudzony z martwych…”

1 Kor 15:13-15
Jeśli bowiem nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie został wskrzeszony. A jeśli Chrystus nie został wskrzeszony, to daremne jest nasze głoszenie, daremna też wasza wiara. I okazuje się, że jesteśmy fałszywymi świadkami Boga, bo świadczyliśmy o Bogu, że wskrzesił Chrystusa, którego nie wskrzesił, jeśli umarli nie są wskrzeszani.

W wersecie 13 Paweł odnosi się do sedna tej fałszywej doktryny. Stanowczo łączy przyszłe zmartwychwstanie umarłych z przeszłym zmartwychwstaniem Mesjasza. Jeśli umarli nie będą zbudzeni ze swego snu podczas zmartwychwstania, to również i Chrystus – stwierdza Paweł – nie został wzbudzony z martwych. A jeśli Chrystus nie został wzbudzony ze śmierci, to ich nadzieja jest daremna i bezpodstawna. Na dodatek oznaczałoby to, że Paweł oraz pozostali apostołowie rozpowszechniali fałszywą wieść!

1 Kor 15:16-17
Jeśli bowiem umarli nie są wskrzeszani, to i Chrystus nie został wskrzeszony. A jeśli Chrystus nie został wskrzeszony, daremna jest wasza wiara i nadal jesteście w swoich grzechach.

Dla podkreślenia Paweł ponownie pisze w wersecie 16, że jeśli zmarli nie będą w przyszłości wzbudzani ze snu śmierci, to Chrystus także nie powstał. W takim przypadku, mówi Paweł, ich wiara jest bezużyteczna i nie ma przebaczenia za ich grzechy. Wszytko zależy od zmartwychwstania, które wybawia nas ze śmierci. Wszystko! Jeśli nie ma zmartwychwstania, to czeka nas tylko wieczna śmierć, już nigdy nie ożyjemy.

1 Kor 15:18-19
Tak więc i ci, którzy zasnęli w Chrystusie, poginęli. Jeśli tylko w tym życiu mamy nadzieję w Chrystusie, jesteśmy ze wszystkich ludzi najbardziej nieszczęśliwi.

Paweł idzie tu krok dalej. Jeśli nie ma zmartwychwstania, to ci wierzący, którzy umarli, wierząc w Chrystusa i przestając istnieć, zginęli na wieki. Zginąć – całkowicie zniszczyć; zabić, doprowadzić do niczego, spustoszyć, zatracić, być zniszczonym, zniszczeć. W słowach Pawła nie ma dwuznaczności. Wyraźnie on mówi, że jedyną nadzieją na życie po śmierci jest nasze zmartwychwstanie, co stało się możliwe dzięki zmartwychwstaniu Mesjasza. Bez przyszłego zmartwychwstania po śmierci, zginęliśmy, całkowicie zniszczeni, jesteśmy niczym. Gra skończona… wieczna nicość. Pozycja Pawła całkowicie neguje hellenistyczną wiarę, że po śmierci stajemy się świadomymi duchami z Mesjaszem w niebie. Jeśli po śmierci jesteśmy w niebie z Mesjaszem, to nie ma potrzeby zmartwychwstania, która rzekomo jest naszą jedyną nadzieją. Nie potrzebujemy nadziei na nic, nawet na zmartwychwstanie, jeśli po śmierci jesteśmy w niebie z Mesjaszem, Jaszuą. Po co potrzebna byłaby nam jakakolwiek inna nadzieja, jeśli po śmierci bylibyśmy już w niebie z naszym Mesjaszem?

1 Kor 15:20-25
Tymczasem jednak Chrystus został wskrzeszony z martwych i stał się pierwszym plonem tych, którzy zasnęli. Skoro bowiem śmierć przyszła przez człowieka, przez człowieka przyszło też zmartwychwstanie umarłych. Jak bowiem w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni. Ale każdy w swojej kolejności, Chrystus jako pierwszy plon, potem ci, którzy należą do Chrystusa, w czasie jego przyjścia. A potem będzie koniec, gdy przekaże królestwo Bogu i Ojcu, gdy zniszczy wszelką zwierzchność oraz wszelką władzę i moc. Bo on musi królować, aż położy wszystkich wrogów pod swoje stopy.

Po wyłożeniu ostatecznych konsekwencji odrzucenia zmartwychwstania w ich teologii, Paweł wylicza Koryntianom fakty. Jaszua naprawdę został zbudzony ze snu śmierci. Gdy Bóg podniósł Go ze snu śmierci do chwalebnego życia wiecznego, nasz Mesjasz stał się pierwociną tych wszystkich, którzy później zostaną obudzeni ze śmierci. Ponieważ śmierć oryginalnie przyszła na ludzką rasę za sprawą grzechu Adama, zmartwychwstanie umarłych do nieśmiertelności przyszło za sprawą doskonałego posłuszeństwa człowieka. Jest jednak porządek zmartwychwstania do nieśmiertelności: pierwszy Jaszua, Mesjasz, potem mesjańscy wierzący podczas przyjścia Jaszua. Nie mamy tu więcej szczegółów, Paweł podaje jedynie końcowy stan: Mesjasz będzie panował do czasu, aż ostatni wróg – śmierć – zostanie zniszczony. Pod koniec 15-go rozdziału Paweł podsumowuje tę rozprawę o śmierci.

1 Kor 15:50-54
To zaś mówię, bracia, że ciało i krew nie mogą odziedziczyć królestwa Bożego ani to, co zniszczalne, nie odziedziczy tego, co niezniszczalne. Oto oznajmiam wam tajemnicę: Nie wszyscy zaśniemy, ale wszyscy będziemy przemienieni; w jednej chwili, w mgnieniu oka, na ostatnią trąbę. Zabrzmi bowiem trąba, a umarli zostaną wskrzeszeni niezniszczalni, a my zostaniemy przemienieni. To bowiem, co zniszczalne, musi przyodziać się w to, co niezniszczalne, a to, co śmiertelne, przyoblec się w nieśmiertelność. A gdy to, co zniszczalne, przyoblecze się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyoblecze się w nieśmiertelność, wtedy wypełni się to słowo, które jest napisane: Połknięta jest śmierć w zwycięstwie!

Paweł zaczyna tu od stwierdzenia, jakie jest często przeoczane, ciało i krew śmiertelników nie może odziedziczyć Królestwa Bożego. Choć, jak wskazują to inne liczne fragmenty Pisma, będą oni w Bożym Królestwie. Pisze dalej, że nie wszyscy wierzący umrą przed powrotem Mesjasza, Jaszua. I gdy wróci, wszyscy wierzący zostaną natychmiast przemienieni na dźwięk ostatniej trąby. Na dźwięk tej trąby święci, którzy zmarli, obudzą się ze swego snu do nowych, nieśmiertelnych i niezniszczalnych ciał. To właśnie jest zmartwychwstanie. Przejdziemy z ziemskiego do ciała niebiańskiego.

1 Kor 15:40
Są też ciała niebieskie i ciała ziemskie, lecz inna jest chwała ciał niebieskich, a inna ziemskich.

Niech nie myli was określenie ‘ciała niebieskie’. Te niebieskie ciała to nie są duchy. To będą fizyczne ciała, jak zmartwychwstałe, fizyczne ciało Jaszua, jakie można było dotknąć i poczuć, jakie współdziałało z naszym światem. Zmartwychwstałe ciało Jaszua jest uważane za zmartwychwstałe ciało niebieskie. Po zmartwychwstaniu Jaszua objawił podobieństwa.

Łuk 24:39
Popatrzcie na moje ręce i nogi, że to jestem ja. Dotknijcie mnie i zobaczcie, bo duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że ja mam.

To nowe, niebiańskie ciało będzie doskonałe, niezniszczalne, nieskazitelne i nieśmiertelne. Użycie przez Pawła ‘niebiańskiego ciała’ ukazuje różnicę między naszymi obecnymi ciałami, które niszczeją i w ostateczności stają się prochem. Te ciała będą mieć również doskonałego nowego Ducha Jahwe, co przerabialiśmy już wcześniej w tej serii nauczania. To przy zmartwychwstaniu śmierć zostaje pokonana, jak pisał Paweł: Połknięta jest śmierć w zwycięstwie. Dla nas zatem śmierć nie jest pokonana aż do zmartwychwstania! Pokonana jest w obietnicy dzięki zmartwychwstaniu Jaszua, choć w nas jeszcze nie objawiona. Dlaczego? Jak mówiliśmy wcześniej, zmartwychwstanie chroni nas od drugiej śmierci, jakiej doświadczą niewierzący.

Objawienie 20:6
Błogosławiony i święty ten, kto ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu. Nad nimi druga śmierć nie ma władzy, lecz będą kapłanami Boga i Chrystusa i będą z nim królować tysiąc lat.

Jest to tak ważne do zrozumienia. Chcielibyśmy, żeby ta jedna rzecz była jasna, że bez zmartwychwstania nie mamy żadnej nadziei na ucieczkę od ostateczności i nicości śmierci. To zmartwychwstanie i tylko zmartwychwstanie pokonuje śmierć. Bez zmartwychwstania życie nie jest możliwe. Jednakże po drugim zmartwychwstaniu istnieje (druga) śmierć dla niewierzących.

Objawienie 21:8
Ale bojaźliwi, niewierzący, obrzydliwi, mordercy, rozpustnicy, czarownicy, bałwochwalcy i wszyscy kłamcy będą mieli udział w jeziorze płonącym ogniem i siarką. To jest druga śmierć.

Druga śmierć jest w ogniu.

Objawienie 20:14
A śmierć i piekło zostały wrzucone do jeziora ognia. To jest druga śmierć. Jezioro ognia.

Druga śmierć jest ostatecznym pojawieniem się śmierci. Nasze duchowe ciało, zmartwychwstałe do życia, chroni nas przed drugą śmiercią. Paweł mówił o tym samym wydarzeniu w liście do Tesaloniczan.

1 Tes 4:13
A nie chcę, bracia, abyście byli w niewiedzy co do tych, którzy zasnęli, abyście się nie smucili jak inni, którzy nie mają nadziei.

W wersecie 13 wyjaśnia kościołowi w Tesalonikach, dlaczego pisze. By dać pocieszenie i nadzieję, co do losu tych wierzących, którzy umarli (lub zasnęli).

1 Tes 4:14
Jeśli bowiem wierzymy, że Jaszua umarł i zmartwychwstał, to też tych, którzy zasnęli w Jaszua, Bóg przyprowadzi wraz z nim.

Werset 14 jest utwierdzeniem wiary w zmartwychwstanie. Paweł mówi, że tak jak wierzymy, jak Bóg wzbudził Jaszua z martwych, tak samo wierzymy, że Bóg wzbudzi podczas powrotu Chrystusa tych, którzy umarli wierząc w Niego. Niektórzy mówią, że werset ten uczy, że Jaszua przyprowadzi ze sobą z nieba świadome duchy zmarłych wierzących, by zjednoczyły się ze swoimi zmartwychwstałymi ciałami podczas Jego przyjścia. Jednakże taka interpretacja wersetu 14 całkowicie nie zgadza się z sednem tego, co mówi Paweł. Nic takiego tu nie mówi. Jeśli takie rozumienie stanu zmarłych stanowiło pociechę i nadzieję Tesaloniczan, to Paweł w ogóle nie musiałby nic mówić o zmartwychwstaniu. Mógłby po prostu powiedzieć, że duchy zmarłych wierzących były w tym czasie świadome i żywe wraz z Mesjaszem w niebie. Czy potrzebowaliby większego pocieszenia, jeśli chodziłoby o ich zmarłych braci i siostry? Przecież wszystko byłoby w porządku. Przecież takie słowa byłyby ulgą w uszach Tesaloniczan. Byłoby to dla nich pocieszeniem i uspokoiło ich niepokój. Wszystko jest dobrze. Jednak nie takie przesłanie daje Paweł i ma ku temu powód. Nadzieja – i to jedyna nadzieja – dla zmarłych, jaką przedstawia Paweł Tesaloniczanom, to zmartwychwstanie Mesjasza, które umożliwi wszystkie przyszłe zmartwychwstania. Tak jak mówił Koryntianom, Paweł podkreśla, że zmartwychwstanie Jaszua jest gwarancją przyszłego zmartwychwstania tych, którzy ‘zasnęli’ i którzy obudzą się w czasie Jego powrotu. To właśnie zmartwychwstanie jest tym rozwiązaniem. A gdy Jaszua wróci, przyniesie zmartwychwstanie. I dzięki Jahwe za ten dzień!

1 Tes 4:15-18
Bo to wam mówimy przez słowo Pana, że my, którzy pozostaniemy żywi do przyjścia Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy zasnęli. Gdyż sam Pan z okrzykiem, z głosem archanioła i dźwiękiem trąby Bożej zstąpi z nieba. Zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, którzy pozostaniemy żywi, razem z nimi będziemy porwani w obłoki, w powietrze, na spotkanie Pana, i tak zawsze będziemy z Panem. Dlatego pocieszajcie się wzajemnie tymi słowami.

Zachęta Pawła dla Tesaloniczan to oczekiwanie, że złączą się ze swoimi zmarłymi braćmi podczas zmartwychwstania umarłych. Najpierw zmartwychwstaną umarli, którzy zasnęli, zostaną porwani w powietrze z Mesjaszem, Jaszuą. Zaś pozostali wierni, którzy będą żyć w tym czasie, także zostaną przemienieni i porwani na spotkanie ze zmartwychwstałymi zmarłymi. Jahwe da nam z powrotem nasze myśli, emocje itp… nasze nowe serce i nowego ducha, gdy zmartwychwstaniemy, i będą one oczyszczone i czyste, wolne od wirusa grzechu. To zmartwychwstanie nastąpi, gdy Jaszua przyjdzie z nieba, gdy zabrzmi ostatnia trąba.

Bardzo ważne jest zrozumienie tego, co powiedział Paweł w odpowiedzi na zatroskanie Tesaloniczan. Tesaloniczanie chcieli wiedzieć, kiedy znów ujrzą swoich ukochanych. Co nam powiedział Paweł? Nie powiedział nam, że po śmierci złączymy się z wierzącymi w niebie. Mamy powiedziane, że będziemy złączeni przy zmartwychwstaniu.

Wielu nie dostrzega tego rozróżnienia. Najpierw powstaną umarli z grobów i wraz z tymi wierzącymi, którzy wciąż żyją, zostaną przemienieni do niebiańskich ciał i wzbiją się w powietrze na spotkanie Jaszua. Paweł mówi Tesaloniczanom, by mieli nadzieję w zmartwychwstanie, jako rozwiązanie na śmierć i ujrzenie swoich umiłowanych, a nie nadzieję w nieucieleśnionego, świadomego ducha w niebie. Paweł mówi Tesaloniczanom, by się zrelaksowali, jeśli chodzi o ich troskę o umiłowanych. Odpowiadając na ich troskę, nie mówi, nie martwcie się, ujrzycie ich ponownie w niebie jako istoty duchowe. Nie… odpowiada na tę troskę bardzo wyraźnie… ujrzycie swoich umiłowanych w czasie zmartwychwstania, gdy powróci Jaszua. Jest to raczej ważne wyjaśnienie dla tych, którzy wierzą, że ujrzymy kiedyś swoich umiłowanych w niebie, pod postacią latających świadomych duchów. Ezechiel 37 także wyszczególnia nadchodzące zmartwychwstanie.

Ezechiel 37:1-14
Ręka Jahwe była nade mną i on wyprowadził mnie w duchu Jahwe, i postawił mnie w środku doliny, która była pełna kości. Przeprowadził mnie obok nich dokoła, a oto było ich bardzo dużo na obszarze tej doliny, a oto były bardzo wyschłe. I powiedział do mnie: Synu człowieczy, czy te kości ożyją? Odpowiedziałem: Jahwe, Boże, ty wiesz. Wtedy powiedział do mnie: Prorokuj o tych kościach i mów do nich: Wyschłe kości, słuchajcie słowa Jahwe. Tak mówi Pan, Jahwe do tych kości: Oto sprawię, że wstąpi w was tchnienie i ożyjecie, nałożę na was ścięgna i sprawię, że obrośniecie ciałem, oblekę was w skórę, i włożę w was tchnienie, i ożyjecie. I poznacie, że ja jestem Jahwe. Prorokowałem więc, jak mi rozkazano. A gdy prorokowałem, powstał szum, a oto poruszenie; i kości zbliżyły się do siebie, kość do swojej kości. I spojrzałem, a oto pojawiły się na nich ścięgna, obrosły ciałem i skóra je powlekła z wierzchu, ale nie było w nich tchnienia. I powiedział do mnie: Prorokuj do wiatru, prorokuj, synu człowieczy, i powiedz do wiatru: Tak mówi Pan, Jahwe: Przyjdź od czterech wiatrów, tchnienie, i powiej na tych zabitych, i niech ożyją. Prorokowałem więc, jak mi rozkazał, i wstąpiło w nie tchnienie, a ożyły i stanęły na nogach, bardzo, bardzo liczne wojsko. I powiedział do mnie: Synu człowieczy, te kości to cały dom Izraela. Oto mówią: Nasze kości wyschły, nasza nadzieja przepadła, jesteśmy zgubieni. Dlatego prorokuj i mów do nich: Tak mówi Pan, Jahwe: Oto otworzę wasze groby i wyprowadzę was z waszych grobów, ludu mój, i przyprowadzę was do ziemi Izraela. I poznacie, że ja jestem Jahwe, gdy otworzę wasze groby i wyprowadzę was z waszych grobów, ludu mój. Włożę w was mojego ducha i ożyjecie, i osadzę was w waszej ziemi. I poznacie, że ja, Jahwe, to powiedziałem i uczyniłem, mówi Jahwe.

Gdy nastąpi zmartwychwstanie, zostaniemy sprowadzeni do ziemi Izraela, gdzie Jaszua będzie panował 1000 lat. O tym będzie później.

Na tym kończymy trzecią część serii Życie po Śmierci.

Po tej części serii Życie po Śmierci powinniśmy lepiej rozumieć następujące:

• Śmierć to powrót do prochu. Nie mamy świadomości po śmierci.

• Niektóre hebrajskie metafory na śmierć to Szeol, milczenie oraz sen, które pomagają zilustrować atrybuty nieświadomości śmierci.

• Naszą jedyną nadzieją i ucieczką ze śmierci jest nadchodzące zmartwychwstanie do życia, które jest powrotem naszej świadomości w nowym niebiańskim, ale fizycznym ciele.

W czwartym odcinku serii Życie po Śmierci przebadamy fragmenty Pisma, jakich używają ci, którzy wierzą, że po śmierci żyją świadome duchy. Innymi słowy, odpowiemy na krytykę lub obiekcje do stawianych przez nas wniosków.

Mamy nadzieję, że nauczanie to było dla was błogosławieństwem.

I pamiętajcie, by wszystko badać.

Szalom.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – 3.Życie-po-śmierci.pdf

2. Życie po Śmierci – Czym jest śmierć – cz. 1

Życie po Śmierci – Czym jest śmierć – część 1

 

Zapraszam do wysłuchania nauczania:



 

Poniżej znajduje się transkrypt z tego nauczania:

Życie po Śmierci
Część 2
CZYM JEST ŚMIERĆ?

Skoro wiemy już, czym jesteśmy – co zostało omówione w części 1 – możemy teraz, poprzez te ramy, badać Pismo, by zobaczyć, jak to się odnosi do tego, co dzieje się, gdy umieramy.

Aby rozpocząć, ponownie zaczniemy od początku. Będzie to trochę przypomnienie, ale pamiętajcie, by obejrzeć sobie część 1 – CZYM JEST ŚMIERĆ? Gdybyśmy zapytali o definicję śmierci, większość z nas najprawdopodobniej odpowiedziałaby następująco: ‘śmierć to ustanie fizycznego życia’ lub coś w tym stylu. Jest to dość dobra definicja w porównaniu z Biblią. Śmierć pojawia się w Biblii dość wcześnie. Spójrzmy na Gen 2:15-17, by zobaczyć pierwszą wzmiankę o śmierci:

Jahwe Bóg wziął więc człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby go uprawiał i strzegł. I rozkazał Jahwe Bóg człowiekowi, mówiąc: Możesz jeść do woli z każdego drzewa ogrodu, ale z drzewa poznania dobra i zła jeść nie będziesz, bo tego dnia, kiedy zjesz z niego, na pewno umrzesz.

Po opisaniu grzechu, Adamowi zostały pokazane konsekwencje. Na pewno umrze. Konsekwencją grzechu jest śmierć. I w dniu, w jakim Adam zjadł owoc, została ustanowiona obietnica grzechu. To właśnie w tym wydarzeniu mamy też podaną dokładną definicję grzechu. Grzech jest zdefiniowany jako Adam stający się prochem. Wraca do prochu. Wraca do takiego samego stanu, jak przed swoim istnieniem – czyli, nie istnieje.

Gen 3:19
W pocie czoła będziesz spożywał chleb, aż wrócisz do ziemi, gdyż z niej zostałeś wzięty – bo jesteś prochem i w proch się obrócisz.

Czyli śmierć, jako konsekwencja grzechu, nie jest definiowana jako wersja nas – to jest, świadomy duch oddzielony od tej wersji nas, która jest ciałem. Stajemy się prochem, gdy duch Jahwe już nas nie ożywia.

Job 34:14-15
Gdyby [Jahwe] zwrócił ku temu swoje serce, gdyby wziął do siebie [Jahwe] jego ducha i tchnienie, to zginęłoby wszelkie ciało razem, a człowiek w proch by się obrócił.

Czy proch ma świadomość? Czy proch myśli albo czuje? Nie, nie potrafi. I taka jest definicja śmierci. Takie coś ma miejsce. Tu nie ma w tym nic bardziej skomplikowanego lub mistycznego. Przypomnijcie sobie opis stworzenia.

Żyjąca osoba (nefesz) = proch + boski dech/wiatr (neszema/ruach).

Nefesz jest często tłumaczone jako dusza, co nie jest zbyt pomocne w dzisiejszym języku, gdyż ludzie bardzo często zamiennie używają słów dusza i duch. Musimy używać biblijnych ram, jakie nakreśliliśmy na początku tej serii nauczań. Dusza (nefesz) lub żywa osoba to proch + duch. My nie mamy duszy, ale my jesteśmy duszą. Biblia wyraźnie mówi, że ‘dusze’ (nefesz) umierają.

Eze 18:4
Oto wszystkie dusze (nefesz) są moje, tak dusza (nefesz) ojca, jak i dusza (nefesz) syna jest moja. Dusza (nefesz), która grzeszy, ona umrze.

4 Mojż. 31:19
A wy sami zostańcie przez siedem dni poza obozem. Każdy, kto zabił człowieka (nefesz), i każdy, kto dotknął zabitego, niech się oczyści trzeciego i siódmego dnia, wy i wasi jeńcy.

Eze 13:19
Bo bezcześcicie mnie wobec mego ludu dla garści jęczmienia i dla kęsa chleba, zabijając dusze (nefesz), które nie powinny umrzeć, a oszczędzając dusze (nefesz), które nie powinny żyć, okłamując mój lud, który słucha kłamstwa.

1 Piotra 3:20
Niegdyś nieposłusznym, gdy za dni Noego raz oczekiwała Boża cierpliwość, kiedy budowano arkę, w której niewiele, to jest osiem dusz (psyche), zostało uratowanych przez wodę.

Jak to już omówiliśmy, śmierć duszy albo nefesz, to umieranie ciała, a duch Jahwe wraca do Niego. Zaraz to omówimy szczegółowo, ale najpierw wspomnijmy, w co wierzy większość.

Większość chrześcijan przyjmuje greckie podejście, że człowiek ma podwójną świadomą naturę – duchową i fizyczną. W takim podejściu śmierć to oddzielenie nieśmiertelnego świadomego ducha od śmiertelnego świadomego ciała. Nasza duchowa wersja idzie żyć świadomie do innej rzeczywistości albo do nieba, albo do piekła, wiecznie przebywając w jednej z nich, w zależności od swojej wiary, gdy żyli w ciele. Jednakże duch, który został dany pierwotnie przez Boga, wraca do Niego – od wierzących i od niewierzących.

Kaznodziei 12:7
Wtedy proch powróci do ziemi, jak nią był, a duch (ruach) powróci do Boga, który go dał.

Czyli Biblia uczy, że duch każdego człowieka (wierzącego lub niewierzącego) wraca do Jahwe. Skoro taka jest prawda, wiemy zatem, że niewierzący nie mają świadomego ducha, który idzie do piekła. Nie ma dwóch duchów, jednego, który idzie do Jahwe i drugiego ducha, który szedłby do piekła. Rozprawimy się ze wszystkimi problemami, dotyczącymi idei wiecznej kary w mękach płonącego piekła, w późniejszej części serii. Duch każdego, kto umiera, wraca do Jahwe. A skoro duch nie może funkcjonować bez ciała, to duch nie ma świadomości w stanie śmierci. Czemuż by tak miało być? Po co potrzebowałby ciała, skoro ma świadomość? Po co potrzebne byłoby zmartwychwstanie, jeśli możemy świadomie istnieć jako istota duchowa? W tym odcinku nauczania rozważymy to bardzo dogłębnie. Wielu z tych, którzy uczą, że człowiek, w duchowej postaci, posiada świadomość po śmierci, kwestionują doktrynę, że zmarli są nieświadomi, co powszechnie zwie się ‘snem duszy’. Tacy twierdzą, że tylko ciało śpi w śmierci, a duch jest obudzony, albo w niebie, albo w piekle. Poważne rozpatrzenie takiego podejścia ukazuje niezrozumienie natury dwóch elementów człowieka, prochu + ducha, które stają się żywą duszą. Oczywiście stwarza to problemy. Bardzo często zamiennie używają duszy i ducha, mimo tego, że Biblia wyraźnie pokazuje różnicę między tymi dwoma. Spójrzmy na przykład na Heb 4:12

Słowo Boże bowiem jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne rozsądzić myśli i zamiary serca.

Stawy i szpik użyte są tutaj jako metafora. Kości zawierają szpik, tak samo żyjąca osoba, dusza lub nefesz zawiera ducha (ruach). Szpik znajduje się w kościach i stawach, tak jak duch/tchnienie Jahwe znajduje się w żyjącej osobie, duszy (nefesz). Jak już wspomnieliśmy, nasza część, która jest duchem, nasze niewidzialne ja wraca do Boga, który go dał.

Kaznodziei 12:7
Wtedy proch powróci do ziemi, jak nią był, a duch powróci do Boga, który go dał.

Ale czy to, że duch człowieka wraca do Jahwe, oznacza, że mamy świadomość jako duch? Nie. Wracamy do prochu. Proch nie ma świadomości. Proch nie jest ożywiony. Zrobimy na moment odskocznię w bok, zostańcie jednak z nami. W Piśmie Świętym istnieje pewna definicja śmierci, która zasługuje na dyskusję. Jak już mówiliśmy, śmierć pojawia się w Biblii bardzo wcześnie. Spójrzmy raz jeszcze na Gen 2:15-17, by zobaczyć pierwszą wzmiankę śmierci.

Jahwe, Bóg, wziął więc człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby go uprawiał i strzegł. I rozkazał Jahwe, Bóg człowiekowi, mówiąc: Możesz jeść do woli z każdego drzewa ogrodu, ale z drzewa poznania dobra i zła jeść nie będziesz, bo tego dnia, kiedy zjesz z niego, na pewno umrzesz.

Jahwe wyraźnie powiedział Adamowi, że umrze tego dnia, w którym zje z drzewa poznania dobra i zła. Rozdział później widzimy, jak Adam z Ewą jedzą ten zakazany owoc. Jednak nie umarli tego dnia. Czy Jahwe skłamał Adamowi w sprawie śmierci, jak to sugerował wąż Ewie w Ogrodzie? Albo czy Jahwe rzeczywiście miał na myśli ten sam dzień, w którym zjedzą owoc? W Gen 3:19 Jahwe oznajmia Adamowi jego fizyczne przeznaczenie:

W pocie czoła będziesz spożywał chleb, aż wrócisz do ziemi, gdyż z niej zostałeś wzięty, bo jesteś prochem i w proch się obrócisz.

Zatem tego dnia została obiecana Adamowi śmierć. To znaczy, dzień, kiedy Adam zjadł owoc, jest dniem, kiedy została mu obiecana śmierć. Śmierć była jego przyszłością. Dzień, w którym Adam zjadł owoc, był dniem, kiedy Adam na pewno umrze, lub innymi słowy, miał obiecane, że umrze. Od tej chwili życie miało stan końcowy. W podobny sposób Biblia często mówi, że ci, którzy nie są z wiary, nazywani są ‘martwymi’. A ci, którzy są z wiary, nazywani są ‘żywymi’. A jeszcze bardziej dezorientujące jest to, że ci, którzy ‘żyją’, w tym samym czasie nazywani są ‘umarłymi’. Przeciwna rzecz także jest prawdą, ci, którzy ‘umarli’, nazywani są ‘żywymi’. Pomieszane, co? Tak właśnie mówi Biblia, a zaczęło się to od Adama i Ewy. Trzymacie się? W tym odcinku serii ‘Życie po Śmierci’ przebadamy fragmenty Pisma odnoszące się do tego właśnie tematu.

1 Tym 5:5-6
Ta zaś, która rzeczywiście jest wdową i jest osamotniona, pokłada nadzieję w Bogu i trwa w prośbach i modlitwach we dnie i w nocy. Lecz ta, która oddaje się rozkoszom, jest martwa, chociaż żyje.

Paweł mówi tutaj, że wdowa, która żyje przyjemnościami, jest martwa, mimo iż jej życie fizyczne trwa. O co mu chodzi w tym stwierdzeniu? Jak ktoś może być martwy, choć wciąż żyje? W Kolosan 2:13 Paweł podsuwa nam odpowiedź:

I was, gdy byliście umarłymi w grzechach i w nieobrzezaniu waszego ciała, razem z nim ożywił, przebaczając wam wszystkie grzechy.

Paweł pisze tutaj, że osoba, która przekracza Boże Prawo, która jest grzesznikiem, jest martwa w takim stanie. Chociaż fizyczna śmierć jest jedną z konsekwencji grzechu, widać wyraźnie, że Paweł nie mówi w tym wersecie o fizycznej śmierci. Wspomniane jest tu także, że my, umarli, ożyliśmy, gdy wróciliśmy do Jahwe. W Efezjan 2:1-5 rozwija tę myśl:

I was ożywił, którzy byliście umarli w upadkach i w grzechach; w których niegdyś postępowaliście według zwyczaju tego świata i według władcy, który rządzi w powietrzu, który teraz działa w synach nieposłuszeństwa. Wśród nich i my wszyscy żyliśmy niegdyś w pożądliwościach naszego ciała, czyniąc to, co się podobało ciału i myślom, i byliśmy z natury dziećmi gniewu, jak i inni. Lecz Bóg, który jest bogaty w miłosierdzie, z powodu swojej wielkiej miłości, którą nas umiłował; i to wtedy, gdy byliśmy umarli w grzechach, ożywił nas razem z Chrystusem, gdyż łaską jesteście zbawieni.

Kto łamie Boże Prawo, popełnia grzech, gdyż grzech to łamanie Jego Prawa, Tory. Grzech jest tym, co wywołuje naszą śmierć. To jest to, co Paweł nazywa Prawem Grzechu i Śmierci.

Rzym 8:1-2
Dlatego teraz żadnego potępienia nie ma dla tych, którzy są w Mesjaszu, Jaszua, Gdyż prawo Ducha życia, które jest w Mesjaszu, Jaszua, uwolniło mnie od prawa grzechu i śmierci.

Czyli ci, którzy wciąż są pod przekleństwem za łamanie Bożego Prawa, są pod śmiercią. To chodzące umarlaki, jeśli wolicie. Ci, którzy są pod łaską, ofiarowaną nam przez wiarę, w Mesjaszu, Jaszua, nie są już pod prawem grzechu i śmierci, lecz otrzymali ducha życia. Jesteśmy ożywieni. To wszystko objawi się w nadchodzących zmartwychwstaniach. Ci z wiary powstaną do życia wiecznego. Ci, którzy nie są w wierze, powstaną, by otrzymać wyrok za swoje grzechy, jakim jest wieczna śmierć. To, co się stanie po zmartwychwstaniach, omówimy później. Na razie chcemy pokazać, że ci bez wiary, uważani są za żywych umarłych; zaś ci z wiary, uważani są za żywych. To wszystko odnosi się do obietnicy, jaką każda z tych grup może się na końcu spodziewać. Czasami mówi się o tym ‘duchowo martwi’ lub ‘duchowo żywi’. Definicja ta wprowadza trochę zrozumienia, lecz nie udaje jej się zobrazować, dlaczego żyjący niewierzący uważani są za umarłych, zaś ci z wiary uważani są za żywych. W rzeczywistości oznacza to, że ci z wiary mają obiecane życie wieczne, poprzez dzieło naszego Mesjasza, a ci, którzy nie wierzą, mają obiecaną wieczną śmierć.

Jan 17:3
A to jest życie wieczne, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i tego, którego posłałeś, Jaszua, Mesjasza.

1 Jana 5:20
… i dał nam rozum, abyśmy poznali prawdziwego Boga, i jesteśmy w tym prawdziwym, to jest w jego Synu, Jaszua, Mesjaszu. On jest prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym.

Poznanie prawdziwego Boga jest kluczem do życia wiecznego. Jednakże tu chodzi o coś więcej niż tylko zrozumienie idei Boga. Ci, którzy Go prawdziwie znają, słuchają Go. Demony wiedzą, kim jest Bóg, ale nie mają życia, bo się nie opamiętują, podporządkowując się autorytetowi i charakterowi stojącemu za Bożym Prawem. Pomyślcie o tym w taki sposób. Wiara to nie jest kwestia czyjegoś myślenia; czyjeś myślenie ma być ogarnięte czyjąś wiarą. Myślenie ogarnięte tą wiarą kieruje naszymi czynami i zachowaniem, czyli w podążaniu za Bożym Prawem. Z Bożego punktu widzenia ci, którzy nie chcą żyć zgodnie z Jego przykazaniami, są martwi, ponieważ ich nieprzebaczony grzech gwarantuje wieczną śmierć. Nie wierzą. Gdyby wierzyli, że Boże Słowo jest prawdą, to chcieliby wykonywać Boże Słowo. Nieskruszeni grzesznicy nie mogą mieć życia wiecznego. Jednak dzięki cudownej łasce Ojca, poprzez ofiarę Jaszua, możemy mieć obiecane życie wieczne, gdy się upamiętamy. Czyli jeszcze raz, gdy nie przyjęliśmy wiary, mamy obiecaną wieczną śmierć, jesteśmy wtedy uważani za umarłych, mimo że literalnie żyjemy. Gdy przyjmujemy wiarę, mamy obiecane życie wieczne, przechodzimy wtedy z ze śmierci do życia.

Rzym 6:11-13
Tak i wy uważajcie siebie za martwych dla grzechu, a żywych dla Boga w Jaszua, Mesjaszu, naszym Panu. Niechże więc grzech nie króluje w waszym śmiertelnym ciele, żebyście mieli mu być posłuszni w jego pożądliwościach. I nie oddawajcie waszych członków jako oręża niesprawiedliwości grzechowi, ale oddawajcie samych siebie Bogu jako ożywieni z martwych i wasze członki jako oręż sprawiedliwości Bogu.

Zostaliśmy ożywieni przez skruchę i przyjęcie pojednawczej ofiary naszego Mesjasza. Zostaliśmy pojednani z naszym Ojcem; mamy być teraz martwi dla grzechu. Jan mówi nam o jednym ze sposobów, w jaki możemy wiedzieć, że przeszliśmy ze śmierci do życia.

1 Jana 3:14
My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci. Kto nie miłuje brata, pozostaje w śmierci.

Mesjasz, Jaszua miał wiele rzeczy do powiedzenia o śmierci. Wiele z tego, co mówił, nie było rozumiane przez tych, do których mówił, i do dziś sprawia kłopoty. Spójrzmy na przykład, co powiedział jednemu z uczniów, gdy umarł mu ojciec.

Łuk 9:59-60
Do innego zaś powiedział: Pójdź za mną! Ale on rzekł: Panie, pozwól mi najpierw odejść i pogrzebać mego ojca. Lecz Jaszua mu odpowiedział: Niech umarli grzebią swoich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże.

Co Jaszua miał na myśli, mówiąc: niech umarli grzebią swoich umarłych? Gdy chodzi o życie, śmierć i wiarę, Jaszua powiedział Żydom, co następuje.

Jan 6:44-51
Nikt nie może przyjść do mnie, jeśli go nie pociągnie mój Ojciec, który mnie posłał. A ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: I wszyscy będą wyuczeni przez Boga. Każdy więc, kto słyszał od Ojca i nauczył się, przychodzi do mnie. Nie jakby ktoś widział Ojca, oprócz tego, który jest od Boga; ten widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto wierzy we mnie, ma życie wieczne. Ja jestem tym chlebem życia. Wasi ojcowie jedli mannę na pustyni, a poumierali. To jest ten chleb, który zstępuje z nieba, aby ten, kto go je, nie umarł. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś będzie jadł z tego chleba, będzie żył na wieki. A chleb, który ja dam, to moje ciało, które ja dam za życie świata.

Jak powiedział Jaszua, jeśli będziemy jeść chleb, który zstąpił z nieba, nie umrzemy. Ale umieramy, no nie? Ludzie z wiary umierają każdego dnia. Co to zatem oznacza? W tym momencie chcielibyśmy przedstawić jedną z najważniejszych rzeczy w tej serii nauczań, i oczywiście, wskazuje ona na powód oraz cel nadchodzących zmartwychwstań. Zrozumienie celu i konieczności zmartwychwstań jest kluczem do zrozumienia mechaniki i wniosków ‘życia po śmierci’. Jaszua powiedział, że każdy, kto wierzy, ma życie wieczne. Jaszua powiedział także, że wzbudzi tych z wiary w tym ostatnim dniu – chodzi o ten sam kontekst. Mówiąc to, Jaszua mówił, że musimy najpierw umrzeć, zanim zostaniemy wzbudzeni, po czym Jaszua kontynuował, mówiąc, że nie umrzemy. Czyli ci z wiary umrą, ale nie umrą. Pomieszane, co? Nic się nie martwcie, Żydzi też nie rozumieli. Żydzi kompletnie nie zrozumieli tego, co mówił tu Jaszua.

Jan 6:52-58
Żydzi więc sprzeczali się między sobą i mówili: Jakże on może dać nam swoje ciało do jedzenia? I powiedział im Jaszua: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeśli nie będziecie jeść ciała Syna Człowieczego i pić jego krwi, nie będziecie mieć życia w sobie. Kto je moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne, a ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Moje ciało bowiem prawdziwie jest pokarmem, a moja krew prawdziwie jest napojem. Kto je moje ciało i pije moją krew, mieszka we mnie, a ja w nim. Jak mnie posłał żyjący Ojciec i ja żyję przez Ojca, tak kto mnie spożywa, będzie żył przeze mnie. To jest ten chleb, który zstąpił z nieba. Nie jak wasi ojcowie jedli mannę, a pomarli. Kto je ten chleb, będzie żył na wieki.

Jaszua mówi, że my faktycznie umrzemy fizyczną śmiercią. To dlatego potrzebujemy fizycznego zmartwychwstania. To dlatego musimy zostać wzbudzeni. Oczywiście, jeśli nie umarlibyśmy fizycznie, nie potrzebowalibyśmy fizycznego zmartwychwstania. Tak więc faktycznie umrzemy. Pamiętajcie, gdy umrzemy, z powodu przekleństwa grzechu, stajemy się nieświadomym prochem. Taka jest biblijna definicja śmierci. Jednakże będąc w wierze, mamy obiecane niezbędne fizyczne zmartwychwstanie do życia wiecznego. A to stanie się w ostatnim dniu, gdy Jaszua powróci, o czym będziemy mówić nieco później. Chodzi o coś takiego, i jest to istotne we wszystkim, co będzie dalej. Jaszua mówi, że umrzemy, ale zostaniemy podniesieni lub zmartwychwstaniemy. I zmartwychwstając w tym, co zwie się pierwszym zmartwychwstaniem, będziemy uratowani/zbawieni od kolejnej śmierci.

Dodatkowo i to jest równie ważne, wzmianka o naszym życiu wiecznym wiąże się z ostatnim dniem – dniem, w którym zmartwychwstaniemy. Zmartwychwstanie wiąże się z życiem wiecznym. Zmartwychwstanie jest urzeczywistnieniem się naszego życia wiecznego. Czyli Jaszua mówi nam, że życie wieczne nie zaczyna się z chwilą naszej śmierci. Nie. Nasze życie wieczne zaczyna się wraz ze zmartwychwstaniem. Nieco później w tej serii rozwiniemy tę ważną myśl.

Druga śmierć, a o jakiej jest mowa, dotknie tych, którzy nie są z wiary. Ci, którzy nie są z wiary, również zmartwychwstaną z prochu w wyznaczonym czasie, ale ich zmartwychwstanie nie uratuje ich od tej kolejnej śmierci, która nazywana jest ‘drugą śmiercią’.

Obj 2:11
Kto ma uszy, niech słucha, co Duch mówi do kościołów: Ten, kto zwycięży, nie dozna szkody od drugiej śmierci.

Obj 20:6
Błogosławiony i święty ten, kto ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu. Nad nimi druga śmierć nie ma władzy, lecz będą kapłanami Boga i Chrystusa i będą z nim królować tysiąc lat.

Obj 20:14-15

A śmierć i piekło zostały wrzucone do jeziora ognia. To jest druga śmierć (jezioro ognia). I jeśli się ktoś nie znalazł zapisany w księdze życia, został wrzucony do jeziora ognia.

Obj 21:8
Ale bojaźliwi, niewierzący, obrzydliwi, mordercy, rozpustnicy, czarownicy, bałwochwalcy i wszyscy kłamcy będą mieli udział w jeziorze płonącym ogniem i siarką. To jest druga śmierć.

Ci z nas, którzy są z wiary, nie muszą martwić się tą drugą śmiercią. Pierwsze zmartwychwstanie ochrania nas przed drugą śmiercią, jaka czeka niewierzących. Zatem, jeśli nie będziemy żywi przy powrocie Jaszua, gdy doświadczymy natychmiastowej przemiany do naszych zmartwychwstałych ciał, to wszyscy, czy wierzymy, czy nie, umrzemy i wrócimy do prochu. Lecz jedynie ci z wiary nie doświadczą drugiej śmierci.

Jan 6:44-51
Nikt nie może przyjść do mnie, jeśli go nie pociągnie mój Ojciec, który mnie posłał. A ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: I wszyscy będą wyuczeni przez Boga. Każdy więc, kto słyszał od Ojca i nauczył się, przychodzi do mnie. Nie jakby ktoś widział Ojca, oprócz tego, który jest od Boga; ten widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto wierzy we mnie, ma życie wieczne. Ja jestem tym chlebem życia. Wasi ojcowie jedli mannę na pustyni, a poumierali. To jest ten chleb, który zstępuje z nieba, aby ten, kto go je, nie umarł. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś będzie jadł z tego chleba, będzie żył na wieki. A chleb, który ja dam, to moje ciało, które ja dam za życie świata.

Do jakiej śmierci odnosi się Jaszua, gdy mówi, że nie umrzemy? Do drugiej śmierci…

Obj 2:11
Kto ma uszy, niech słucha, co Duch mówi do kościołów: Ten, kto zwycięży, nie dozna szkody od drugiej śmierci.

To oznacza, że my faktycznie doświadczymy pierwszej śmierci (przy założeniu, że umrzemy, zanim powróci Jaszua). Jednak wszyscy, wierzący i niewierzący, powstaniemy z martwych z pierwszej śmierci. Jednak ci z wiary nie doświadczą drugiej śmierci – i to jest bardzo istotne. To o to, my, wierzący, się troszczymy. Niewierzący zmartwychwstaną z pierwszej śmierci, by zostać osądzonymi za swój grzech i doświadczyć drugiej śmierci, jako wyroku za sąd. Tak jak śmiercią, jaka nadeszła na świat w czasach Noego, była woda, tak drugą śmiercią, jaka przyjdzie na świat, będzie ogień. Wyjaśnimy to wszystko później. Istotą jest to, że NIE MA ratunku z drugiej śmierci. Druga śmierć jest ostateczna i wieczna. Gra skończona, nie ma istnienia. Definicja drugiej śmierci jest taka sama, jak pierwszej, której wszyscy doświadczamy. Jedyną różnicą jest to, że druga śmierć dla zmartwychwstałych niewierzących jest taka, że nie prowadzi ona do żadnego przyszłego zmartwychwstania. Jesteś umarły na wieki. Celem, jaki został dla nas stworzony, jest wieczne gloryfikowanie Jahwe.

Wracając do naszej metafory użytej w części 1, ci, którzy nie przyjmą tego stworzonego celu, w efekcie są oni wykasowani, tak jak zrobilibyście to z uszkodzonym programem komputerowym, który nie działa według stworzonego, dla niego, celu. Ta koncepcja była trudna do przyjęcia w I wieku, zwłaszcza że większość Żydów w I wieku była pod wielkim wpływem myśli greckiej o życiu pozagrobowym w formie jakiegoś ducha. Jaszua poświęcił temu trochę czasu, jednak jego słuchacze byli przepełnieni tym nauczaniem. Nie rozumieli oni pojęcia drugiej śmierci.

Jan 8:51-53
Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeśli ktoś będzie zachowywał moje słowa, nigdy nie ujrzy śmierci. Wtedy Żydzi powiedzieli do niego: Teraz wiemy, że masz demona. Abraham umarł i prorocy, a ty mówisz: Jeśli ktoś będzie zachowywał moje słowa, nigdy nie skosztuje śmierci. Czy ty jesteś większy od naszego ojca Abrahama, który umarł? I prorocy poumierali. Kim ty się czynisz?

W tym fragmencie Jaszua wyraźnie mówi, że ci, którzy zachowują Jego Słowo (Słowo Ojca – Jan 12:49), nigdy nie ujrzą śmierci. Oczywiste jest, że nie miał na myśli pierwszej śmierci, której wszyscy podlegamy, bo Żydzi poprawnie wykazali, że i Abraham, i prorocy poumierali. Mesjasz wyraźnie mówił tu o drugiej śmierci, ostatecznej śmierci, od jakiej nie ma powrotu. Tej śmierci, dzięki Bogu, nigdy nie ujrzymy, choć, niestety, wielu jej doświadczy. Gdy mówił do Saduceuszów o zmartwychwstaniu, to Jaszua mówił o żywych i umarłych.

Mat 22:29-32
A Jaszua im odpowiedział: Błądzicie, nie znając Pisma ani mocy Boga. Przy zmartwychwstaniu bowiem ani nie będą się żenić, ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie Boga w niebie. A co do zmartwychwstania umarłych, czy nie czytaliście, co wam zostało powiedziane przez Boga: Ja jestem Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba? Bóg nie jest Bogiem umarłych, ale żywych.

Niektórzy próbują używać Mat 22:32, by udowodnić, że Abraham, Izaak i Jakub są teraz żywi w niebie. Jednak, co też pokażemy w tej serii, stoi w sprzeczności z wieloma wyraźnymi fragmentami Pisma, które pokazują, że wierzący śpią obecnie w swych grobach. Bóg… przywołuje te rzeczy, których nie ma, tak jakby były. Co przez to rozumiemy? Co przez to rozumiał Paweł w Rzym 4:17? Pamiętacie, mówiliśmy wcześniej, że ci, którzy żyją, nazywani są umarłymi. Dlaczego? Gdyż nie wierząc, są na ścieżce do wiecznej śmierci, i dlatego że doświadczą drugiej śmierci. Nazywa się ich umarłymi, choć obecnie wciąż żyją, gdyż w ostateczności ich końcem będzie wieczna śmierć. Przypomnijcie sobie, pokazaliśmy, iż przeciwieństwo też jest prawdą, ci, którzy już umarli, nazywani są żywymi. Dlaczego? Gdyż będąc w wierze, byli na ścieżce prowadzącej do życia wiecznego, i dlatego że doświadczą zmartwychwstania do życia wiecznego. Mówi się o nich, że są żywi, choć naprawdę umarli, gdyż taki będzie ich ostateczny stan przy zmartwychwstaniu, będą wiecznie żyć. Stosując to teraz do Mat 22:32, Jaszua mógł pewnie mówić Saduceuszom, że Abraham, Izaak i Jakub żyją, gdyż ich zmartwychwstanie do życia wiecznego jest pewne, ze względu na ich wierne posłuszeństwo. Stwierdzenie Jaszua nie oznacza, że ci trzej już zmartwychwstali i gdzieś sobie żyją. Nikt jeszcze nie wziął udziału w pierwszym zmartwychwstaniu. Jaszua mówił to w kontekście przyszłych zmartwychwstań. To dlatego mówił o Abrahamie, Izaaku i Jakubie jak o żywych. Pamiętajcie, że do tamtego momentu nawet Jaszua jeszcze nie zmartwychwstał, a przecież jest on nazywany pierwociną zmartwychwstania. Jaszua jest pierwszym ze zmartwychwstałych do życia wiecznego, i wszyscy zmartwychwstali wierzący mogą zmartwychwstać dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Jaszua. Abraham , Izaak i Jakub jeszcze nie zmartwychwstali. Technicznie nie są bardziej żywi niż ci, którzy żyli, a których Jaszua nazywał umarłymi. Jest to metaforyczne i oznacza końcowy stan każdego z nich. Ci, którzy wierzą, zmartwychwstaną do życia wiecznego i stąd nazywani są żywymi. Ci, którzy nie wierzą, zmartwychwstaną na sąd kierujący ich na wieczną śmierć, i w konsekwencji, mimo, iż technicznie żyją, nazywani są umarłymi. Zatem Jaszua wyraźnie mówi, że choć ci, którzy uważają się za żywych, mogą być nazywani umarłymi, bo takim jest obiecane zmartwychwstanie na sąd, a w konsekwencji czeka ich druga i wieczna śmierć.

Kolejny przykład – Obj 3:1

A do anioła kościoła w Sardes napisz: To mówi ten, który ma siedem Duchów Boga i siedem gwiazd: Znam twoje uczynki, że masz imię, które mówi, że żyjesz, ale jesteś martwy.

Podobnie Abraham, Izaak i Jakub nazywani są żywymi, nie dlatego, że przebywają gdzieś jako świadome duchy, lecz dlatego, że mają obiecane zmartwychwstanie ku życiu. Oni są częścią planu życia wiecznego. Oni są żywi ze względu na obiecane zmartwychwstanie. Jeden z często cytowanych fragmentów o śmierci pochodzi z listu Pawła do Rzymian.

Rzym 6:23
Zapłatą bowiem za grzech jest śmierć, ale darem łaski Boga jest życie wieczne w Mesjaszu, Jaszua, naszym Panu.

1 Kor 15:3
Najpierw bowiem przekazałem wam to, co i ja otrzymałem, że Chrystus umarł za nasze grzechy, zgodnie z Pismem.

Pismo wyraźnie nam pokazuje, że zapłatą za grzech jest śmierć, i że Mesjasz, Jaszua, umarł za nasze grzechy. Wszyscy kiedyś staną na sądzie. Gdy zmartwychwstaniemy i staniemy na sąd, będziemy chronieni łaską i krwią Jaszua, i dzięki temu nie otrzymamy wyroku drugiej śmierci. Kiedy niewierzący zmartwychwstaną, celem stawienia się na sąd, czego wymaga sprawiedliwa Tora, nie będą chronieni łaską i usłyszą wyrok śmierci. Dla nich będzie to sytuacja, kiedy drugi raz umrą, i dlatego nazywa się to drugą śmiercią. Większość chrześcijańskiego świata wierzy, że ta ‘śmierć’ to wieczne tortury w ogniach piekielnych. Jednakże prosta logika powinna nam mówić, że taki scenariusz nie jest możliwy. Jeśli Mesjasz zapłacił za nas za grzech, to musiałby cierpieć karę, jaką my musielibyśmy cierpieć za nasze grzechy. Według Rzym 6:23 tą karą jest śmierć. Jednak tą ‘śmiercią’ nie mogą być ‘wieczne męki’, gdyż Mesjasz nie cierpi teraz w nieskończoność w wiecznie gorejącym piekle. Jaszua nie cierpiał za nas wiecznych mąk. Jaszua wziął za nas śmierć, On nie wziął za nas wiecznej męki. Jeśli Jaszua wziąłby na siebie wieczne męki, jako naszą karę za grzech, to logicznie patrząc, wciąż by był w wiecznie płonącym piekle, a tak nie jest. Jaszua umarł, jak my wszyscy umieramy. To jest kara, jaką poniósł za nas. Śmierć. Jaszua nie wziął za nas kary wiecznego piekła. Pomyślcie o tym tak: jeśli karą za grzech jest wieczne palenie się w piekle, to dlaczego Jaszua nie płonie wciąż w piekle, skoro to jest kara, jaką przyjął za nas? Dlaczego niewierzący mieliby ponieść większą karę, niż kara, jaką poniósł za nas Jaszua? Jaszua umarł, jaki i my wszyscy umieramy. Ponieważ Jaszua nie zasługiwał na śmierć, zmartwychwstał. On był jedyną, istniejącą osobą, która umarła, choć nie powinna, przynajmniej w świetle tego, co wymaga Tora Jahwe. To jest właśnie kara, jaką poniósł – śmierć! I dzięki śmierci Jaszua za nas i dzięki zmartwychwstaniu, gdyż w Nim nie było grzechu, my, wierzący, również możemy zmartwychwstać po naszej śmierci.

Rzym 6:5
Jeśli bowiem zostaliśmy z nim wszczepieni w podobieństwo jego śmierci, to będziemy też z nim wszczepieni w podobieństwo zmartwychwstania.

Przedstawiliśmy w tym zatem trochę mechaniki zmartwychwstania, jakie nadejdzie, przedstawiając jego wyraźną i głęboką istotę. Nie omówiliśmy wszystkich wersetów biblijnych, ukazujących zmartwychwstanie i co będzie po nim. Chcieliśmy pokazać wagę zmartwychwstania dla nas, wierzących, gdyż to zmartwychwstanie ratuje nas od drugiej śmierci, którą jest wieczna śmierć.

W nadchodzących odcinkach tej serii przedstawimy dwie rzeczy:

• będziemy dalej się skupiać na tym, co dzieje się między śmiercią a nadchodzącymi zmartwychwstaniami.

• będziemy dalej się skupiać na istocie zmartwychwstania jako środka, jakiego używa Jahwe, by nas wyratować od śmierci.

Na tym kończymy drugą część serii ‘Życie po Śmierci’. W tej chwili powinniście lepiej już rozumieć:

• zostaliśmy stworzeni z prochu + tchnienia Jahwe, które ożywia nas w nefesz lub duszę żyjącą.

• Śmierć jest powrotem w proch. Nie mamy świadomości, gdy jesteśmy umarli. Nasz duch wraca do Jahwe do czasu zmartwychwstania, gdy zostaniemy uczynieni nowymi.

• Dla wierzących przyszłe zmartwychwstanie przywraca nas do życia z pierwszej śmierci, zaś zmartwychwstanie niewierzących przyprowadza ich do życia, by stanęli przed drugą i wieczną śmiercią.

Część trzecia serii będzie się dalej skupiała na definicji śmierci, byśmy lepiej zrozumieli, co się dzieje lub nie dzieje między pierwszą śmiercią a zmartwychwstaniem. Dalej będziemy podkreślać wagę zmartwychwstania. Nieco później w tej serii przyjrzymy się bliżej zmartwychwstaniu wierzących i niewierzących, i opiszemy, co dzieje się po nich. W tej części zbadamy ideę Nieba i Piekła, i jaką grają one rolę, lub nie, w życiu po śmierci.

Mamy nadzieję, że to nauczanie było dla was błogosławieństwem.

Pamiętajcie, by wszystko badać.

Szalom.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – Czym-jest-śmierć-1.pdf

1. Życie po Śmierci – Czym jesteśmy?

Czym jesteśmy?

 

Zapraszam do wysłuchania i badania nauczania pt. „Życie po Śmierci – cz.1 – Czym jesteśmy?”

 



 

Poniżej przedstawiam transkrypt tego nauczania.

Życie po Śmierci
część 1
Czym Jesteśmy?

 

 

119 Ministries chciałoby podziękować tym wszystkim, którzy bezpośrednio i pośrednio oferują badania, treść oraz oddźwięk, jakie doprowadzają do powstania tych serii nauczań.

Witam w kolejnym nauczaniu 119 Ministries. My wierzymy, że cała Biblia jest prawdziwa i ma bezpośrednie zastosowanie w naszym życiu. Jeśli chcielibyście wiedzieć więcej, w co wierzymy i co uczymy, odwiedźcie naszą stronę TestEverything.net. Mamy nadzieję, że spodoba się wam słuchanie i badanie tego nauczania.

Co się dzieje, gdy umieramy?

Czy istnieje świadomość po śmierci?

Czy idziemy do nieba?

Czy też śpimy aż do zmartwychwstania?

Czy piekło jest wieczne?

Czy też niegodziwi znikają?

CO MÓWI BIBLIA?

Seria – Życie po Śmierci Część 1 – CZYM JESTEŚMY?

Niektórzy utrzymują, że istnienie życia jest przypadkowe i bez boskiego celu. Pomyślcie o tym przez chwilę. Jest to niepokojąca myśl. Jeśli życie, jakim żyjemy, jest tylko tym, to nie ma nic bardziej przygnębiającego. W tym zawiera się idea, że ty i wszyscy inni istnieją teraz, tylko po to, by pewnego dnia nie istnieć, jako przypadkowy punkcik chwilowej świadomości. Koniec wszystkiego, to, co robimy, ma kulminację w wielkim ‘nic’. Tak, ludzie będą żyć po nas, ale jakie jest ich ostateczne przeznaczenie? Również staną się nicością. Wszystko zatem jest nicością. Salomon, o którym się mówi, że był najmądrzejszym, który żył, doszedł do podobnego wniosku, gdy chodzi o porzucenie Bożych dróg.

Eklezjastów 1:14
Widziałem wszystkie sprawy, jakie się dzieją pod słońcem, a oto wszystko jest marnością i gonitwą za wiatrem.

Salomon stwierdza, że bez Bożego wiecznego celu dla nas, życie jest marnością. Jest bez znaczenia, daremne lub bezużyteczne. Jest jak gonitwa za wiatrem. Lecz nasze istnienie oraz istnienie świata wokół nas, wymusza na logicznym umyśle zrozumienie, że życie nie jest przypadkiem. Jesteśmy stworzeni dla celu i dlatego życie nie chwilowym, bezcelowym przypadkiem. Lee Strobel tak to elokwentnie ujął:

Trwając w ateizmie, musiałbym uwierzyć, że nicość wytwarza wszystko, nie-życie wytwarza życie, przypadkowość wytwarza doskonałość, chaos wytwarza informację, nieświadomość wytwarza świadomość oraz brak rozumu wytwarza rozum. Ja po prostu nie mam tyle wiary.

Bez względu na perspektywę, wszyscy rozumiemy, że życie, jakim żyjemy… jest w rzeczywistości stanem warunkowym. Nikt się z tym nie kłóci. Życie kończy się śmiercią. Jednak w biblijnej wierze wiemy również, że śmierć nie jest końcem. Zostaliśmy stworzeni dla celu, jakim jest gloryfikowanie Boga, naszego najwyższego autorytetu, godnego wszelkiej czci. Jeśli zaakceptujemy, przyjmiemy i podążymy tym celem, nasze życie i cel rozciąga się w nieskończoność. W naszej wierze mamy nadzieję na wybawienie od śmierci.

Tytus 3:7
Abyśmy, usprawiedliwieni jego łaską, stali się dziedzicami zgodnie z nadzieją życia wiecznego.

Lecz co dokładnie dzieje się po śmierci? Z tymi, którzy są w wierze i z tymi, którzy jej zaprzeczają? Czego powinniśmy się spodziewać i kiedy? Celem tej serii nauczania jest pomoc tym, w biblijnej wierze, w osiągnięciu lepszego zrozumienia w kwestii odwiecznych pytań dotyczących życia po śmierci. Czy ci, z wiary, idą do nieba? Czy pozostali idą na karę wiecznego ognia do czegoś, co zwie się piekłem?

Biblia stwierdza, że zarówno ci z wiary, jak i nie z wiary, zmartwychwstaną. Po co potrzebne jest zmartwychwstanie, jak już umrzemy? Dlaczego ci, którzy nie są z wiary, również powstaną do życia? Jakiemu celowi ma to służyć? Czy ma to sens? Co się dzieje przy tych zmartwychwstaniach? Kiedy pojawią się te zmartwychwstania? Co stanie się po tych zmartwychwstaniach?

Różne odpowiedzi padają na te pytania, dyskutowane są różne pozycje wśród tych, którzy wierzą. Czy rozwiążemy tę debatę? Dla niektórych – tak; dla reszty – raczej nie. Mimo że będziemy starać się wyjaśniać wyraźnie, w co wierzymy, w kwestii życia po śmierci, zdajemy sobie sprawę, że to nauczanie nie rozwiąże sprawy dla wszystkich. Naszym celem jest wyczerpujące przedstawienie argumentów z każdej strony. Choć przedstawimy swoje wnioski, to mamy nadzieję, że przynajmniej każdy z was będzie na tyle wyposażony, by podjąć swoje decyzje w kwestii tego, w co wierzy. Proszę pamiętać, że to, co przedstawiamy w tej serii, to po prostu nasze obecne pojmowanie.

Ze względu na złożoność tego tematu, możemy kiedyś zmienić nasze zdanie lub wnioski w jakimś wybranym zagadnieniu, przekazanym w tej serii. Chociaż będą momenty, kiedy będziemy przedstawiać sprawy z całym przekonaniem, wnioski w tej serii i w tym temacie w żadnym przypadku nie są ostateczne. Próbujemy tu powiedzieć, że możemy się mylić. Zamierzamy systematycznie brnąć przez Pismo, by wyciągnąć każdy skrawek informacji, jaki może nam pomóc w opisaniu procesu i natury życia po śmierci. Czasami te skrawki informacji wydają się sprzeczne. Ale ponieważ może istnieć tylko jedna, spójna odpowiedź, będziemy wyjaśniać wszystkie biblijne argumenty w taki sposób, by otrzymać zgodność od Genesis do Objawienia. Będzie to żmudny proces, co jest widoczne w długości trwania tej serii nauczania.

W pierwszej części tej serii przedstawimy zarys różnych wniosków, związanych z tym tematem. Resztę serii poświęcimy, badając rozumowanie, jakie doprowadziło do takich wniosków. Po wstępie przejdziemy do początków, do stworzenia człowieka, by określić, czym jesteśmy, jako stworzone istoty. To pomoże nam w zdefiniowaniu kluczowych hebrajskich określeń, które będą nam służyć jako wzorce w późniejszej interpretacji.

WSTĘP

Seria ‘Życie po Śmierci’ składać się będzie z następujących części:

• Część 1 – Czym jesteśmy?

• Część 2 – Czym jest śmierć?

• Część 3 – Czym jest śmierć (kontynuacja)?

• Część 4 – Trudne wersety

• Część 5 – Trudne wersety (kontynuacja)

• Część 6 – Zmartwychwstanie sprawiedliwych

• Część 7 – Zmartwychwstanie na sąd

• Część 8 – Często zadawane pytania

Usilnie zachęcamy, byście nie wybiegali w przód, lecz byście oglądali tę serię w całości. Każda z części wiedzie do końcowych wniosków. Myślę, że pomoże, jeśli przedstawimy to, w co wierzymy lub wnioski dotyczące stawianych tu przez nas pytań. A następnie całą resztę serii poświęcimy na wyjaśnianie, jak doszliśmy do takich wniosków. Omówimy również trafne uwagi do naszych wniosków oraz to, jak można na nie odpowiedzieć. Oto większy obraz. I nie martwcie się. W tej serii omówimy wszystkie istotne fragmenty Pisma.

Gdy umieramy, wracamy do prochu. Śmierć lub powrót do prochu jest konsekwencją grzechu, co zaczęło się od Adama i Ewy. Wrócić do czegoś oznacza, że stajemy się tym samym stanem, jakim byliśmy przed życiem. Wracamy do tego, czym byliśmy, nim człowiek ożył. Wracamy do prochu, a duch Jahwe w nas, który dał nam życie, wraca do Niego.

Nim człowiek został stworzony, jako proch nie byliśmy samoświadomi ani nie mieliśmy świadomości. I jak mówi Jahwe, dokładnie do takiego samego stanu wracamy. Proch nie ma świadomości. Proch nie jest samoświadomy. Po śmierci wracamy do takiego stanu. Jest to prawdą dla osoby wierzącej i niewierzącej. Adam z Ewą nie istnieli przed życiem, my również. Wracamy do tego, czym byliśmy wcześniej. Do nicości. Do nie-życia. Do nieistnienia. Stajemy się niczym więcej niż proch, po jakim chodzimy. Bez ciała nie jesteśmy samoświadomi. Nie mamy świadomości. To grzech doprowadził nas do tej obietnicy śmierci.

Rozwiązaniem na śmierć (czyli powrót do prochu), dla nas, wierzących, jest obietnica zmartwychwstania do życia. Zmartwychwstanie jest jedynym rozwiązaniem na śmierć. Zmartwychwstanie jest jedynym rozwiązaniem, by nie powracać do prochu na wieczność. Taki jest cel zmartwychwstania. Zmartwychwstanie jest nadzieją, jaką mamy w wierze. Bez zmartwychwstania nie mamy nadziei na życie wieczne. Bez zmartwychwstania życie przestaje istnieć. Przyszłe zmartwychwstanie jest możliwe dzięki Mesjaszowi, Jaszua i Jego ofierze, jaka, poprzez łaskę, usunęła konsekwencję naszego grzechu. Dla tych, którzy nie znają hebrajskiego imienia naszego Mesjasza – Jaszua, informujemy, że jest On znany również pod transliteracją tego imienia jako Jezus. Wspominamy o tym, bo będziecie słyszeć nas, jak mówimy o naszym Mesjaszu, jak był oryginalnie zwany: Jaszua, a nie Jezus.

Po śmierci nie ma świadomości ani nie jesteśmy samoświadomi. I w konsekwencji nie ma poczucia czasu ani w ogóle poczucia czegokolwiek. Gdy umrzemy, następną rzeczą, jaką doświadczymy, będzie powstanie do życia wraz ze wszystkim z wiary przy pierwszym zmartwychwstaniu, z różnymi nagrodami, jakie się każdemu z nas należą. Ci, bez wiary, także będą musieli zmartwychwstać, by stanąć przed sądem, gdyż ktoś musi mieć jakąś formę świadomości po to, by usłyszeć i zrozumieć stawiane mu oskarżenia, oraz, by otrzymać karę, jaka nastąpi. Jedynym powodem na zmartwychwstanie niewierzących jest to, że muszą stanąć przed sądem.

Mamy dwa przypadki zmartwychwstań, oddzielonych szczególnym, proroczym, biblijnym okresem czasu 1000 lat. Pierwsze zmartwychwstanie pojawi się przy powrocie naszego Mesjasza, Jaszua. Przy pierwszym zmartwychwstaniu, wszyscy z wiary, którzy umarli, zostaną przywróceni do życia w nowym ciele, a także wszyscy wierzący, którzy wciąż żyją, również zostaną przemienieni do nowych ciał. To ‘nowe ciało’, choć wciąż będzie miało fizyczną postać, wydaje się, że będzie inne i lepsze, niż nasze poprzednie ciało. Zostanie stworzone, by trwać wiecznie i działać doskonale. W tym nowym ciele nasza natura będzie tylko pragnąć, by podążać za Torą, za Bożym Prawem lub Jego wolą dla człowieka. Ci, którzy mają udział w pierwszym zmartwychwstaniu, przy powrocie Jaszua, otrzymają pewne nagrody w oparciu o jakość swojej wiary w tym życiu. Potem wejdziemy w 1000-letni odpoczynek Szabatu, kiedy to Jaszua będzie fizycznie panował na Ziemi. Wiele nagród w tym przyszłym czasie będzie przeznaczonych dla zmartwychwstałych w wierze, w oparciu o to, jak dobrze wykonywaliśmy i uczyliśmy w tym życiu Tory, której sednem jest miłość. Jak dobrze rozumiałeś i stosowałeś Torę? Jak dobrze jej broniłeś i uczyłeś innych? Jak pomagałeś i wspierałeś narody, by uczyły się i stosowały Torę w wierze? Następnie, w naszych zmartwychwstałych ciałach, udamy się do Ziemi Obiecanej.

Przy pierwszym zmartwychwstaniu ostaną się niektórzy niewierzący, którzy przetrwają to, co nazywa się Wielkim Uciskiem i gniewem Jahwe. Nie będą oni mieć udziału w zmartwychwstaniu, ale będą stanowić ‘narody’. Izrael, jako centrum Królestwa Jahwe na Ziemi, przekazywał będzie światu Torę Jahwe i wzywał narody do słuchania i przestrzegania. Światłość lub Tora uda się do wszystkich narodów. W tym czasie ci, którzy przeżyli Wielki Ucisk i gniew, ale nie mieli udziału w pierwszym zmartwychwstaniu z powodu braku wiary, zaczną przychodzić do wiary. I choć będą istnieć w niezmartwychwstałych ciałach lub ciałach, jakie nie zostały przemienione, to wydaje się, że korzyści tego 1000-letniego okresu pozwolą im na dłuższe życie, choć śmierć wciąż będzie możliwa.

Pod koniec 1000-letniego okresu, gdy pojawi się drugie i ostatnie zmartwychwstanie, wciąż będą dwie niezmartwychwstałe grupy.

Grupa 1 – składa się z tych wszystkich, którzy nie wierzyli i umarli przez całą historię, gdyż jeszcze żaden niewierzący nie zmartwychwstał do tego momentu, lecz teraz zmartwychwstaną.

Grupa 2 – składa się z tych, którzy uwierzyli po pierwszym zmartwychwstaniu, lecz także umarli.

W czasie tego drugiego i ostatniego zmartwychwstania ci, którzy uwierzyli, ale umarli, zmartwychwstaną do nowych ciał. Ci, którzy uwierzyli, ale nie umarli, zostaną przemienieni do nowych ciał tak, jak ci z pierwszego zmartwychwstania. To, co stanie się z oboma grupami w drugim zmartwychwstaniu, jest zupełnie odmienne. Ci, którzy w całej historii, nie wierzyli i pomarli, zmartwychwstają teraz w drugim i ostatecznym zmartwychwstaniu. To sprawia, że mogą stanąć przed sądem.

Używając opisu Nowego Jeruzalem oraz proroczych wzorców, jakie widzimy w Arce Noego, to, co się objawia, jest raczej zdumiewające. Po 1000 latach przybywa Nowe Jeruzalem. Wszyscy wierzący, którzy są teraz zmartwychwstali, mogą wejść do Nowego Jeruzalem, jako typu arki. Ci, którzy nie wierzyli, również zmartwychwstali w drugim zmartwychwstaniu, lecz są poza Nowym Jeruzalem i czekają na sąd. Ci, którzy nie wierzyli, są osądzeni poza Nowym Jeruzalem. Tam jest płacz i zgrzytanie zębów, desperackie błaganie, by wejść w bezpieczeństwo Nowego Jeruzalem, lecz zamiast tego są wrzuceni do zewnętrznej ciemności. Światłość Jahwe rozświetla Nowe Jeruzalem. W naszych chwalebnych, czystych, zmartwychwstałych ciałach jesteśmy w stanie wytrzymać ogień czystej światłości Jahwe. Światłość emanuje z Nowego Jeruzalem i roztapia, i niszczy w przeogromnym żarze całe zepsucie niebios i ziemi, jakie są poza nim. To dotyczy też niewierzących, którzy zmartwychwstali na sąd wiecznej śmierci. Nazywa się to druga śmierć. Jest jak pierwsza śmierć, lecz bez możliwości przyszłego zmartwychwstania, jakie wybawia cię ze śmierci. Całe zepsucie grzechu jest spalone i pochłonięte przez ogień Jahwe. Jest to oczyszczenie. Niebiosa i ziemia są zniszczone, a śmierć pokonana. Potem zostają stworzone nowe niebiosa i ziemia, i zaczyna się wieczność w doskonale utrzymywanej wieczności. Jest tu wiele do przemyślenia. W waszych głowach kłębią się zapewne niezliczone pytania. A co z tym wersetem, a co z tamtym wersetem? Co z tą doktryną, co z tamtą? Nie wchodźcie w to, przynajmniej na razie. Jest wiele do omówienia w tej serii i większość jest dość fascynująca, przy omawianiu historycznych poglądów na temat życia po śmierci w biblijnej wierze. Zachowajcie spokój i studiujcie Biblię z nami. Mamy wiele do omówienia. Izajasz, prorok, kilkukrotnie wspomina, że koniec objawiony jest w początku.

Izajasz 46:10
Zapowiadam od początku rzeczy ostatnie i od dawna to, czego jeszcze nie było. Mówię: Mój zamiar się spełni i wykonam całą swoją wolę.

To stwierdzenie ma wiele głębokich znaczeń, oto jedno z nich. Śmierć to tak de facto odwrócenie stworzenia. Czy ma to sens? Na początku zostaliśmy stworzeni z prochu, animowani do życia duchem Jahwe. Przekleństwo śmierci odwraca nasze stworzenie. Na końcu powracamy do naszego pochodzenia. My wracamy do prochu. Duch Jahwe powraca do niego. Ale… Dla tych z wiary, my stajemy się częścią nowego stworzenia, przywracającego wszystko do początku, sprzed grzechu. Poprzez zmartwychwstanie zostajemy zawróceni z naszego powrotu do prochu. Jest to nowy początek, istnienie bez grzechu i bez śmierci, z których to obu zostaliśmy wybawieni. Izajasz wiedzie nas do kolejnej części tego nauczania. Jak sugeruje Izajasz, by zrozumieć koniec, musimy zrozumieć początek.

NA POCZĄTKU – CZYM JESTEŚMY?

Aby rozpocząć, sugerujemy, byśmy zaczęli na początku… A gdzie jest początek? … Księga Genesis. I zanim spróbujemy zdecydować, dokąd idziemy, gdy umrzemy, może powinniśmy zrozumieć, czym jesteśmy… jako ludzie. Dla naszej wygody, wydarzenie naszego stworzenia opisane jest w Genesis, rozpocznijmy zatem na początku. Pierwszym krokiem w zrozumieniu dokąd idziemy, gdy umrzemy, jest zrozumienie, czym jesteśmy, gdy żyjemy. Ma to sens? W tym procesie objawiania natury życia po śmierci bardzo ważne jest zdefiniowanie określeń. By zrozumieć ten temat, musimy mówić tym samym językiem.

Księga Genesis była napisana po hebrajsku, musimy więc zacząć ten temat, patrząc na znaczenia po hebrajsku. Każdy późniejszy autor Pisma najprawdopodobniej także był Hebrajczykiem, zatem pojęcia ustanowione na początku, będą obowiązujące w pozostałej części Pisma, jakie będziemy omawiać.

Czyli jeszcze raz, pierwszym krokiem w zrozumieniu, dokąd idziemy, gdy umrzemy, jest zrozumienie tego, czym jesteśmy, gdy żyjemy. Czym jesteśmy?

Genesis 2:7
Wtedy Jahwe, Bóg ukształtował człowieka z prochu (afar) ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie (neszema) życia. I człowiek stał się żywą duszą (nefesz).

Na ekranie mamy tłumaczenie KJV, pokazujące, że hebrajskie słowo na duszę to nefesz. Z hebrajskiego dowiadujemy się:

Nefesz = afar + neszema.

Po polsku otrzymujemy:

Żywa istota (dusza) = proch + tchnienie.

Człowiek potrzebuje tchnienia (neszema) lub życia, po to, by żyć. Neszema literalnie znaczy tchnienie, ale to byłoby tylko fizyczne rozumienie. Czego zatem to hebrajskie określenie ‘tchnienie życia’ próbuje nas faktycznie nauczyć o tej cząstce człowieka? Spójrzmy na poniższe wyrażenia, określające śmierć:

• Oddał ducha.

• Wydał ostatnie tchnienie.

Skoro nieoddychanie równa się śmierci, prawdą będzie odwrotność. Dech, tchnienie równa się życie. Typowo tak właśnie interpretujemy Biblię, poprzez zachodnią perspektywę. Choć to, co powiedzieliśmy, jest prawdą, jednak ważniejsze jest, byśmy traktowali te hebrajskie słowa po hebrajsku, poprzez wschodnią perspektywę. Dojdziemy do tego za chwilę. Jeśli jesteście zainteresowani, jak ważne jest badanie Pisma poprzez hebrajską kontekstową i kulturalną perspektywę, polecamy nasze nauczanie „Hebrajska a grecka myśl”.

Musimy przyjrzeć się także Genesis 6:17, gdzie powtórzone jest określenie „dech życia”, lecz użyte jest hebrajskie słowo ‘ruach’, zamiast ‘neszema’. W opisie stworzenia człowieka te słowa są jakby zamienne i jest ku temu powód. Neszema jest często tłumaczone jako dech, a ruach jest często tłumaczone jako duch.

Genesis 6:17
A ja, oto ja sprowadzę potop wód na ziemię, aby wytracić wszelkie ciało, w którym jest tchnienie (ruach) życia pod niebem. Wszystko, co jest na ziemi, zginie.

Dlaczego hebrajskie słowa neszema (tchnienie) i ruach (duch) użyte są zamiennie w opisie stworzenia człowieka? Bo kiedy hebrajskie słowo neszema oznacza literalnie tchnienie, to hebrajskie słowo ruach, często tłumaczone jako duch, literalnie oznacza wiatr. Istnieje dla nich wspólny mianownik. Pomyślcie o tym przez chwilę. Język hebrajski w swoich środkach przekazu jest ukierunkowany na działanie. Użyjmy tego dla hebrajskiego słowa ruach – duch po polsku. Pomyślcie o wietrze. Wyobraźcie go sobie. Nie potraficie tego zrobić, prawda? Nie możecie zobaczyć wiatru, tak samo, jak nie możecie zobaczyć ducha. Jest to moc, jakiej nie możecie zobaczyć. Dmuchając, rusza lub ożywia drzewa, ale nie potraficie dostrzec wiatru, widzicie tylko oddziaływanie wiatru. Tylko to dostrzegacie, nie widzicie samego wiatru, ale efekty wiatru. To jest ruach. Nie możecie zobaczyć ruach, widzicie tylko efekty ruach.

Pomyślcie o dechu. To również jest moc, jakiej nie możecie zobaczyć. Gdy silnie dmuchniecie w kartę papieru przed wami, poruszycie nią, rusza się. Nie możecie dostrzec swego dechu, możecie dostrzec tylko jego efekty. Dech tworzy również słowa, a słowa wpływają na innych – pozytywnie lub negatywnie. Dech jest niezmiernie ważnym pojęciem hebrajskim, my go tu tylko dotykamy. Wdychacie i wydychacie. Nie widzicie go, ale daje to wam życie. W ten właśnie sposób ożywia was, aż wydacie ostatnie tchnienie.

Nie widzicie neszema, widzicie tylko efekty neszema. Nie widzicie ruach, widzicie tylko efekty ruach. Taka jest relacja między neszema i ruach. Nie możecie zobaczyć ducha lub ruach Jahwe, który ożywił nas z prochu do istoty żyjącej (nefesz). Widzicie tylko efekty, czyli ożywiony do życia proch. To właśnie nasze myśli i emocje ożywiają nas.

Dana nam, prochowi, zdolność do myśli i emocji została nam przekazana przez Jahwe. Nie wiemy, czy starożytni uważali tchnienie życia za literalne powietrze/tlen, jakie daje nam życie. Nie wiemy, czy istnieje tajemnicza iskra mocy lub energii w człowieku i zwierzęciu, jaką dał nam Jahwe, by dać nam życie. Obie rzeczy są możliwe. W każdym razie wydaje się, że używali tchnienia, wiatru itp., jako metafory dla duchowego pojęcia prochu ożywionego do życia. Oczywiście ważne jest, że to Bóg jest źródłem życia. Nikt z nas nie jest w stanie żyć, dopóki Bóg nie da mu tchnienia życia – to On czyni nas żywymi. Może idea powrotu ducha do Boga to idiom na określenie, że Bóg nas uśmierca. A może istnieje tajemnicza siła życiowa, jaką Bóg literalnie daje każdej żywej istocie. Nie jesteśmy pewni, jak to sobie wyobrażali autorzy biblijni. Jednak te rzeczy wydają się możliwe.

Dla celów tego nauczania najlepsze co możemy zrobić, to zbadać, co Pismo uczy na temat naszego ducha, nie ignorując wszakże innych możliwości definiowania celu oraz funkcji dechu życia. Gdy przestudiujemy w Piśmie naszego ducha, przynajmniej jedna rzecz na temat tchnienia życia staje się wyraźniejsza. Funkcjonalnie, nasz duch działa jako nasze centrum emocjonalne, albo temperament. Nie możemy widzieć naszego centrum emocjonalnego lub temperamentu, ale widzimy efekty czyjegoś centrum emocjonalnego albo temperamentu. Jest ono podobne do naszego nastawienia. Wzorzec naszego centrum emocjonalnego, temperamentu lub nastawienia, to ono określa nasz charakter. Ono kształtuje to, jak żyjemy naszym życiem; ono napędza i kieruje naszym życiem. Wiemy, że rośliny nie mają „dechu życia”, lecz człowiek i zwierzęta tak. Rzeczą charakterystyczną dla ludzi i zwierząt, w porównaniu do roślin, jest idea emocji, nastawienia, temperamentu oraz charakteru.

Przebadajmy Pismo, odnoszące się do naszego ducha, ducha w nas. Wymieniając je, pozwólcie, że będziemy rysować portret naszego ducha.

• Może być zaniepokojony

• Może być ożywiony

• Może być złamany

• Może być poruszony

• Może być zazdrosny

• Może być charakterem lub osobą

• Może mieć charakter lub temperament

• Może być jak energia lub witalność, siła motywująca

• Może być zasmucony

• Może być wzbudzony

• Może być utrapiony

• Może być zbuntowany

• Może nas pociągać do rozumienia rzeczy (Mieliście kiedykolwiek emocjonalne pragnienie, by zrozumieć Boże Słowo?)

• Może nas nawet przymuszać (Ma emocje takie jak duma, złość lub zazdrość – czy nie bywają one dla nas przeszkodą w zrozumieniu Bożego Słowa?)

• Może być skruszony

• Może być prawy – tak jak czyjeś nastawienie

• Może być też chętny – jak czyjeś nastawienie

• Może omdlewać – jak np. zbyt mocna emocja

• Może być porywczy

• Może być wyniosły

• Może być spokojny/opanowany

• Może być pokorny

• Może być cierpliwy lub chełpliwy

• Może być ubogi i skruszony

• Możemy podążać za nim

• Możemy go zmieniać lub odnawiać

• Został w nas uformowany przez Jahwe

• Możemy strzec naszego ducha

Sprawdźmy więc, czy uda nam się zrozumieć to nieco lepiej. Podczas gdy zachodni umysł widzi „dech” jako wymianę powietrza w płucach, starożytny hebrajski umysł bardzo często rozumiał neszema jako „tchnienie” i ruach jako „ducha” w zupełnie odmienny sposób, co widać u

Joba 32:8
Ale to duch w człowieku, tchnienie Wszechmogącego daje rozum.

Nasze zachodnie rozumienie tchnienia niezbyt łatwo przyswaja sobie ideę, że tchnienie może pomagać nam w rozumieniu i przyjmowaniu. Nasze zachodnie rozumienie dość łatwo może powiązać sobie nasze emocjonalne centrum i temperament z funkcją „umysłu”, podczas gdy hebrajskie myślenie łączy to z funkcją „tchnienia”. To „tchnienie” napędza lub zasila nasze życie. W tym wersecie dostrzegamy, że dany nam ruach lub neszema, sprawia, że rozumiemy. Nasz temperament i nastawienie mogą prowadzić nas do mądrości albo duch, który jest przeciwny Jahwe, może być w rzeczywistości przeszkodą w naszej wierze.

Idąc dalej, neszema wiąże się ze słowem szem, które jest hebrajskim słowem na ‘imię’. W swoim najbardziej podstawowym poziomie szem oznacza charakter i autorytet. Jest to niewidzialna potęga. Jest to coś, co napędza charakter oraz moc, stojąca za autorytetem. Nie da się zobaczyć czyjegoś charakteru lub autorytetu. Można dostrzec tylko efekty czyjegoś charakteru lub autorytetu. Więcej na ten temat znajdziecie w naszym nauczaniu „HaSzem – część 1 – Co jest w imieniu?”

Neszema w swoim rdzeniu wiąże się także ze słowem szema, słuchać. Pomyślcie. Nie potraficie zobaczyć, że ktoś was słyszy. Możecie zobaczyć jedynie efekty tego, że ktoś was słucha, obserwując, jak ta osoba reaguje na słowa uformowane waszym oddechem. Bardzo często 5 Mojż. 6:4-9 nazywamy ‘Szema’. Fragment ten literalnie rozpoczyna się od powiedzenia Izraelowi, by słuchali… szema. Co jednak ten fragment opisuje jako dowód słuchania? Posłuszeństwo! Dowodem na słuchanie Jahwe jest posłuszeństwo Jahwe. Nie potraficie obserwować słuchania, lecz potraficie obserwować posłuszeństwo. Dostrzegacie, jak to działa? Widzicie, jak to się wszystko łączy? To jest to niewidoczne pragnienie lub chęć Bożego Słowa, co sprawia, że mamy uszy do słuchania i wykonujemy to w posłuszeństwie. Zostańcie z nami, bo to do czegoś wiedzie.

Zatem Jahwe wziął nas z prochu i ożywił nas do życia poprzez Swego ruach lub neszema. Może niektórzy się zdziwią, ale zwierzęta też mają ruach/neszema. Zwierzęta także doświadczają emocji i mają temperament. On także napędza ich zachowanie i postępowanie, jak i u nas. Ożywia nas do czegoś większego niż tylko proch. Bez emocji i temperamentu, które nas scalają, nie jesteśmy niczym więcej od prochu. To właśnie neszema oraz ruach Jahwe, co nas ożywia. To tchnienie Jahwe nas ożywia. Ono daje nam moc. Duch człowieka jest niefizyczną częścią człowieka, to ‘ty’, którego nie widać, widać tylko jego efekty. Jest to ludzki odpowiednik Ducha Świętego, który jest charakterem i umysłem Boga. Jeszcze raz – musimy myśleć po hebrajsku.

Jan 3:8
Wiatr wieje, gdzie chce, i słyszysz jego głos, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd zmierza. Tak jest z każdym, kto się narodził z Ducha.

Być narodzonym z Ducha to być odrodzonym z Bożym umysłem… przyjąć Jego perspektywę, Jego myśli, Jego wolę, Jego charakter, Jego temperament, zamiast naszych myśli, perspektywy i woli. To są rzeczy, jakich nie widać. Czy naprawdę potraficie zobaczyć czyjeś emocje lub temperament? Nie. Ale bardzo często widać efekty czyichś emocji lub temperamentu w postępowaniu i słowach, jakie za nimi idą. Ogólnie nasz ruach, często zwany duchem, składa się z tych dwóch niewidzialnych rzeczy w nas, z naszych myśli i emocji. Wszystko, co jest niewidoczną mocą, w Biblii określane jest jako duch lub ruach… wiatr. Lecz nie da się zobaczyć emocji, prawda? Ale da się zobaczyć efekty emocji. Pomyślcie o tym przez moment. Na przykład, nie widzicie gniewu, jako czyjejś emocji, ale widzicie wyraz gniewu na czyjejś twarzy, lub w czyimś zachowaniu. Ujrzycie, jak Biblia używa tego hebrajskiego sposobu, gdy zobaczycie takie wyrażenie jak „duch zazdrości” (4 Mojż. 5:14). Nie ujrzycie emocji zazdrość. Ona jest niewidzialna. Jednakże ujrzycie efekty zazdrości w czyimś działaniu. Zazdrość to negatywna emocja, zamierzenie albo myśl, jaka może w nas zamieszkiwać. Nie da się fizycznie zobaczyć emocji, intencji i myśli, jak np. zazdrości, ale możecie zobaczyć ich efekty w naszych czynach.

To samo dotyczy pozytywnych emocji. To ruach. Czyli żyjąca istota (dusza, nefesz) ma swoje myśli, intencje i emocje. W pewnym stopniu jest to także ruach. Chcenie lub pragnienie jest duchem. Czymś, co jest niewidzialne, a motywuje cię do podjęcia działania. Niektóre tego przykłady to np. „duch wiary”. Duch wiary (2 Kor 4:13) to pragnienie lub motywacja, by chodzić w wierze, a nasza wiara jest w Słowie Bożym, czyli tym, co zostało napisane.

2 Kor 4:13
Mając zaś tego samego ducha wiary, jak jest napisane: „Uwierzyłem i dlatego przemówiłem”; my również wierzymy i dlatego mówimy.

Paweł wyjaśnia tutaj, że to nasze wewnętrzne pragnienie, zwane wiarą, jest motywacją lub chęcią do działania. Z powodu wewnętrznej wiary, jaka nim kieruje (niewidzialna siła), Paweł następnie mówi o tej wierze. Jest to hebrajski przykład na ruach. ‘Duch’ pochodzi od hebrajskiego słowa ruach i od greckiego słowa pneuma. Te słowa mogą również oznaczać ‘dech’ lub ‘wiatr’ – rzeczy, które podobnie jak duch, mogą być odczuwane, lecz ich nie widać. Przy stworzeniu dostaliśmy od Jahwe neszema lub ruach. Są to myśli i emocje, jakie nas ożywiają. Są nami. To coś, co moglibyśmy nazwać naszą świadomością.

Z powodu działań Adama i Ewy, to nasze sedno zostało zepsute. Nasze pragnienie nie było już pragnieniem Jahwe. Nasz duch nie jest już w 100% wolą Jahwe. To z powodu tego zepsucia mamy obiecane nowe serce i nowego ducha od Jahwe.

Eze 36:25-29
I pokropię was czystą wodą, i będziecie czyści. Oczyszczę was ze wszystkich waszych nieczystości i ze wszystkich waszych bożków. (Zauważcie tutaj, że potrzebujemy oczyszczenia. To istotne.) I dam wam nowe serce, i włożę nowego ducha do waszego wnętrza. (Zauważcie tutaj, że potrzebujemy nowe serce i nowego ducha. To również jest istotne.) Wyjmę serce kamienne z waszego ciała, a dam wam serce mięsiste. Włożę mego Ducha do waszego wnętrza i sprawię, że będziecie chodzić według moich ustaw i będziecie przestrzegać moich sądów, i wykonywać je. (Zauważcie tutaj, że jak przy opisie stworzenia człowieka, ponownie zostaje nam dany duch od Jahwe. Nowy duch, NIE ten sam duch.) Zamieszkacie w ziemi, jaką dałem waszym ojcom, będziecie moim ludem, a ja będę waszym Bogiem. (Zauważcie tutaj, że mamy powiedziane, kiedy to nastanie. Stanie się to przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych. Po nim wejdziemy do ziemi.) I wyzwolę was od wszystkich waszych nieczystości. (To wtedy zostaniemy oczyszczeni).

Otrzymamy nowego ducha. Otrzymamy nowe serce. Otrzymując nowego ducha, emocjonalnie będziemy pragnąć Jahwe i Jego Tory, Jego woli. Będziemy umotywowani, by służyć tylko Jahwe. Nasz temperament, nastawienie i charakter będą takie, jak Jahwe. To będzie napędzało całe nasze działanie i zachowanie. Otrzymując nowe serce, nasz umysł będzie odnowiony. Nasze myśli zsynchronizują się z wolą Jahwe, tylko z Jego wolą.

Starożytni Hebrajczycy traktowali serce (lew/lewaw) jako centrum naszego ja. Niektórzy z nas mogą traktować nasz mózg tak samo, jak starożytni Hebrajczycy traktowali naturę serca. Mózg tworzy nasze myśli. Nasze myśli (lew/lewaw) i emocje (ruach/neszema) nakazują działania naszemu ciału. Nasze emocje często kierują naszymi myślami i umysłem. Ujmując to po hebrajsku, nasz ‘ruach’ często rządzi naszym ‘lew’. Mają także podobne cechy. Nie możemy widzieć naszych myśli i emocji, ale możemy widzieć ich efekty w naszym działaniu… jak z wiatrem lub tchnieniem.

Weźmy ten proces oczyszczania i przyrównajmy go do metafory, jaką wszyscy znamy. Dobrym sposobem na pokazanie relacji między ciałem, duchem i umysłem, jest przyrównanie tego do systemu komputerowego. Ciało człowieka jest jak sprzęt komputerowy (procesor, płyta główna, dysk, głośniki, monitor itp.) To coś, co możesz widzieć, dotknąć i poczuć. Ludzki duch jest jak oprogramowanie, dane, przetwarzanie danych (jak np. system operacyjny, edytor tekstu, arkusz kalkulacyjny, przeglądarka itp.) Jest to kod komputerowy albo instrukcje. Widzisz komputer, ale nie widzisz danych, ich przetwarzania i programów. Możesz zobaczyć efekty danych, przetwarzania, programów poprzez fizyczny komputer.

Pójdźmy krok dalej. Nasz duch (ruach/nefesz) od Jahwe, który ożywił nas, proch, do życia, był kiedyś doskonały. Nasze ’emocjonalne motywacje i pragnienia’ były takie jak Jahwe. To kierowało naszymi myślami (lew/lewaw) i działaniem zgodnie z wolą Jahwe. Ale nasze ‘oprogramowanie’, że tak powiem, zepsuło się. To zepsuło esencję tego, kim jesteśmy – nasze dane i przetwarzanie – jeśli wolicie. Zaczęliśmy robić to, do czego nie byliśmy stworzeni. W komputerowym świecie wirusy zarażają programy. To psuje oprogramowanie. Myśmy przyjęli takiego wirusa, zwanego grzechem. Zaraził on i zepsuł naszego ducha.

Czyli, gdy Jahwe mówi, że potrzebujemy od Niego NOWEGO ducha i NOWE serce, to trzymając się naszej analogii, musimy odświeżyć nasz system operacyjny. Całe zło musi być skasowane, potrzebny nam nowy duch i nowe serce – system operacyjny. W efekcie usuwany jest wirus – grzech – który powodował, że nie wykonywaliśmy tego, do czego zostaliśmy stworzeni. I dla tych, którzy być może tego nie wiedzą, naszym celem jest wychwalanie i szanowanie autorytetu Jahwe, poprzez czynienie Jego woli. Taki jest cel człowieka. Musimy zostać oczyszczeni z tego wirusa. Musimy usunąć zepsucie. Potrzebujemy się zrestartować. Potrzebujemy zmartwychwstania.

Kiedy umieramy, nasze ciała przemieniają się w proch. Jednakże Jahwe zachowuje cząstkę nas, nasze myśli i emocje. Przechowuje to aż do czasu zmartwychwstania. Zostaje potem to oczyszczone i na nowo zainstalowane do naszego nowego ciała, jako nowe serce i nowy duch. 1 Kor 3:15 wskazuje nie tylko na dość ważne części tego procesu, ale także i większy tego obraz.

Jeśli zaś czyjeś dzieło spłonie, ten poniesie szkodę. Lecz on sam będzie zbawiony, tak jednak, jak przez ogień.

W ostateczności tylko te części w nas, które były czyste, które miały czystego Ducha Jahwe, czysty umysł, się ostaną. Wszystko inne będzie oczyszczone. Ulegnie spaleniu, skasowaniu. Zostanie oczyszczone z zepsucia grzechu. Mam nadzieję, że ta metafora była pomocna. Ta metafora ma niczego nie udowadniać, służy jedynie jako ilustracja. To Biblia ma być tym, co dowodzi.

Wciąż czeka nas mnóstwo cytowania Biblii, więc zostańcie z nami. Co się więc dzieje pomiędzy śmiercią a zmartwychwstaniem? Czego doświadczamy? Czy w ogóle doświadczamy czegokolwiek? Ciało bez ducha jest martwe. Ale co z naszym sercem i duchem, naszymi myślami i emocjami? Czy wciąż możemy coś doświadczać, gdy umrzemy? Gdy osoba umiera, jej dusza wraca do Boga, który ją dał. My siebie określamy poprzez nasze myśli i emocje, nasze serce i nasz umysł. Nasze ciało wraca do prochu, zaś Jahwe przechowuje naszego ducha.

Kaznodziei 12:7
Wtedy proch powróci do ziemi, jak nią był, a duch powróci do Boga, który go dał.

Bez żywego ciała do zamieszkania, ludzki duch nie ma świadomości, jest w stanie podobnym do snu. Nasze myśli i emocje milczą. Wracając do naszej metafory, rozważcie, że to, co wraca do Jahwe, to dane zgromadzone na dysku. Bez podłączonego komputera te dane milczą i nic nie robią. Spoczywają. Zasnęły i nic nie robią. Samo nasze ja wraca do Jahwe i nie będzie dla nas dostępne, dopóki nie zostaniemy uczynionymi nowymi przy zmartwychwstaniu. Gdy otrzymamy nowe, zmartwychwstałe ciała, wola Jahwe znów nas połączy z Jego duchem, lecz tym razem będziemy niezniszczalni. Można by powiedzieć, że Jahwe uruchomił program antywirusowy, który sprawia, że nasz system operacyjny chce i wykonuje Torę, na wieki. Będziemy mieć nowe serce i nowego ducha. Ale w międzyczasie, po śmierci, nie ma świadomości, gdyż nie ma ciała dla myśli i emocji, w jakim mogłaby przebywać i działać. Do tego czasu jesteśmy w spoczynku. Przeminęliśmy. To dlatego Biblia tak często mówi o śmierci, jak o śnie. Sen jest wtedy, gdy odpoczywamy. Ustajemy. Lecz we śnie mamy nadzieję na obudzenie się. Istnieje powód dla takiej metafory, gdy chodzi o obudzenie, lecz o niej będzie później.

W czasie zmartwychwstania Bóg wyśle duchy zmarłych by z powrotem zamieszkały swe ciała. W kolejnym odcinku tej serii, zatytułowanym „Czym jest śmieć”, przytoczymy wszystkie odpowiednie fragmenty Pisma. A na razie, gdy chodzi o ten odcinek serii, istotną rzeczą jest, byśmy pamiętali, czym jesteśmy.

Podsumowując… Proch + Tchnienie Życia = Żyjąca Istota (lub po hebrajsku nefesz). Nasz neszema lub ruach od Jahwe to emocjonalne centrum, które rządzi i kieruje naszymi myślami i czynami. W Biblii jest to często nazywane umysłem, sercem, duchem. Nasze serce i duch na początku były czyste, lecz zepsuły się. Co więcej, i co ważniejsze, Jahwe przechowuje to nasze ja od śmierci, byśmy, gdy zmartwychwstaniemy, wciąż byli sobą, z myślami, doświadczeniem, emocjami itp… Rzeczami, jakich nie widać, ale są nami. Potem nie będziemy już zepsuci, lecz oczyszczeni i doskonali. Jesteśmy po prostu oczyszczeni z wirusa grzechu, z nowym sercem i nowym duchem od Jahwe. Nasze myśli i emocje będą zgodne z wolą Jahwe. Będziemy chcieli i czynili tylko to, do czego zostaliśmy stworzeni, czyli chwalili naszego Ojca na wieki w uwielbieniu i posłuszeństwie. Będzie to naszą wieczną radością.

Gdy przejdziemy do Biblii, oto jest kilka kluczowych hebrajskich, greckich i polskich określeń, które będą później ważne:

BASAR / SOMA: Mamy ciało. To nasze fizyczne ja. To nasze mięśnie/mięso, nasze kości. To coś, co zmienia się w proch, gdy umieramy. Po hebrajsku nazywa się to basar; po grecku ciało zwie się soma, a ciało/mięso to sarks.

NESZEMA / RUACH / PNEUMA: Posiadamy ducha. Jest to niewidzialna siła ożywcza naszego ciała, składająca się z centrum emocjonalnego albo temperamentu. Napędza nawet lub zasila nasze myśli. Po hebrajsku neszema oznacza tchnienie. Ruach oznacza wiatr w hebrajskim, często tłumaczony jako duch. W opisie stworzenia człowieka i zwierząt ruach i neszema są powiązane i używane zamiennie. Pneuma oznacza dech po grecku i tak samo często tłumaczone jako duch.

LEV-LEWAW/ KARDIA: Serce lub umysł to centrum tego, kim jesteśmy w naszych myślach. Niektórzy z nas mogą traktować mózg w taki sam sposób, jak starożytni Hebrajczycy definiowali naturę serca. Jest to miejsce całej aktywności intelektualnej. W mózgu znajdują się nasze myśli, jednak na nasze serce lub umysł wpływa, a czasami całkowicie nim kontroluje nasz duch.

NEFESZ / PSYCHE: Dusza to połączenie ciała i ducha. To cała osoba: jej charakter, natura, talent, temperament, umysł oraz osobowość w niezbędnym wehikule żyjącego ciała. I najważniejsze, człowiek nie ma duszy – człowiek JEST duszą! Najczęściej tłumaczonym słowem ‘dusza’ w Starym Testamencie jest hebrajski rzeczownik nefesz i jego odmiany. To słowo jest również często tłumaczone jako ‘życie’. Odpowiadające mu greckie słowo psyche jest tłumaczone w Nowym Testamencie jako ‘dusza’, co często prowadzi do ogromnego zamieszania w tej sprawie. Z tego powodu, w tym nauczaniu, nie będziemy używać zamiennie słów ‘dusza’ i ‘duch’, co wielu często robi, nawet tłumacze Nowego Testamentu. Przy omawianiu wersetów NT, będziemy do tego często wracać, by wyjaśniać, co mówi grecki tekst, nie polskie tłumaczenie.

Byłoby ciężko poprawnie przedstawić ten temat, bez podkreślenia tych istotnych ram biblijnych. Gdy zignoruje się lub ominie te ramy, wtedy pojawia się niewłaściwe rozumienie natury życia po śmierci. Zrozumienie tych ram, określających, czym jesteśmy, bardzo wyraźnie rozjaśni to, co mówi Pismo o tym, co się dzieje, gdy umieramy.

Na tym zakończymy część 1 serii ‘Życie po Śmierci’. W części 2 tej serii wgłębimy się nie tylko w definicję śmierci, ale zaczniemy też omawiać, co się dzieje zaraz po śmierci.

Mamy nadzieję, że to nauczanie było dla was błogosławieństwem.

I pamiętajcie, by wszystko badać.

Szalom.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – Życie-po-Śmierci-czym-jesteśmy.pdf

Historia Ezawa i Jakuba

Opowieść o Ezawie i Jakubie

**********************************************

**********************************************

Dzisiaj zajmiemy się następującą rzeczą, i zrezygnuję tu ze wszelkich grzeczności, i od razu przejdę do tematu, bo mam do omówienia wiele rzeczy, a troszkę nas dzisiaj czas goni. Będzie to przygotowanie do tego, co będziemy omawiać dziś wieczorem. A to, co będziemy wieczorem robić, to… będziemy mówić o rzeczach, o jakich nie powinniśmy publicznie rozmawiać. Czyli publicznie rozmawiać o religii i polityce. Ale wiecie, w moim zawodzie niewiele mi zostaje.

Omówimy sobie jednak część tych rzeczy, ale najpierw musimy sobie ustalić pewne zasady z Pisma. Jeśli byliście tu wczoraj po południu, to pamiętacie, że jeśli chcecie zrozumieć koniec, to musicie najpierw zrozumieć – początek. Gdy patrzyliśmy sobie na początek, nie tylko jako zapis tego, co wydarzyło się w historycznej przeszłości – tak to też jest to – ale także historii dzisiaj i tego, co wydarzy się w przyszłości. Gdyż w Izajaszu 46:9-10 Stwórca mówi: ja, Jahwe, oznajmiam koniec w początku. Co oznacza, że początek albo historia o początku tak de facto opowiada historię końca. Nie przepowiada końca – mówi historię końca.

Tak więc rozważaliśmy wczoraj 5 Mojżeszową, jak Izrael miał znaleźć się w pewnym miejscu, jak miał przestrzegać Jego instrukcji – Przykazań. I będąc w tym wybranym miejscu, robiąc to, co mieli robić, spełnialiby swój cel – byliby światłem dla narodów. I gdy tak szli do ziemi – pamiętacie, były tam trzy narody, z jakimi mieli się nie zadawać – Edom, Moab i synowie Ammona. I sugeruję wam, że po części, dlaczego im tak powiedział, jest to, iż w Edomie, Moabie i wśród synów Ammona byli ludzie, dla których Izrael miał być światłem. Zatem znaleźliby się tacy, którzy wychodziliby z ciemności do tej światłości. Przykładem niech będzie Rut, która pochodziła z Moabu. Ale to, do czego wczoraj nie doszliśmy, a co zaczniemy dzisiaj, tego wieczoru, to kolejny, prawdopodobny powód, dlaczego Stwórca powiedział im, by nie mieszali się z Edomem, Moabem i Ammonem, jest to, że jeśli byliby tym światłem, to przyciągaliby tych ludzi do tego światła. Lecz co, jeśli Izrael nie był tam, gdzie miał być, i nie czynił tego, co miał czynić? Wtedy właśnie te narody powstałyby i zaczęły nękać Izraela. Edom, Moab i synowie Ammona.

To jak się wydaje, a raczej jak Stwórca wymyślił te rzeczy to, że Izrael miał mieszkać tuż obok ludzi, dla których miał być światłem. Jednak gdy Izrael zaczął postępować jak te narody, wtedy te narody zaczęły nękać Izraela. Literalnie rzecz biorąc, byli oni cierniem w ich boku. Gdy po upadku, po zjedzeniu mieszanego owocu, Adamowi zostało powiedziane, że od teraz ziemia wydawać będzie ciernie i oset, to w języku hebrajskim widać tam pewnego rodzaju łącznik między pojęciami cierni i ostu – a Ezawem. Innymi słowy, Ezaw był kimś, dla kogo miałeś być światłem, lecz gdy zacząłeś zachowywać się jak Ezaw, wtedy – literalnie – Ezaw stanie się cierniem w twoim boku. Więc porozmawiamy sobie teraz o… Ezawie.

Otwórzmy sobie Genesis 25. Będę mówił raczej dość szybko, by omówić wszystkie punkty dzisiejszego poranka, byśmy nie musieli poświęcać na to całego dzisiejszego wieczoru. Jesteśmy w Genesis 25. Ze względu na czas nie będziemy tego czytać, skondensuję całą historię. Izaak poślubił kobietę o imieniu Rivka (Rebeka). Ona jest bezpłodna. Uściślając, jest ona bezpłodna od dwudziestu lat. Jest to dość istotne, gdyż to Izaak był tym, przez którego miało przedłużyć się przymierze, jakie Bóg zawarł z Abrahamem. Abraham miał powiedziane – w Izaaku będzie nazwane twoje nasienie. Jeśli więc Abraham ma być ojcem wielu narodów, i ma to iść przez Izaaka, i jeśli Izaak ożenił się z kobietą, która jest bezpłodna – mamy problem!! Mamy tam powiedziane, że Izaak wstawiał się za Rebeką i ona poczęła. Drogie panie, ona przez 20 lat była bezpłodna. 20 lat bezpłodna, po czym poczęła, zauważyła, że jest w ciąży. W tym momencie powinna szaleć z radości, czyż nie? Powinna być przeszczęśliwa. Co tam jest jednak powiedziane? Jest zaniepokojona, bo stwierdza, że coś dziwnego się w niej dzieje. I idzie się pytać Jahwe. Oto co Jahwe jej odpowiada: dwa narody rosną w twoim łonie. Przeczytajmy to sobie.

Genesis 25:23
Dwa narody są w twoim łonie i dwa ludy wyjdą z twego wnętrza. Jeden lud będzie mocniejszy niż drugi i starszy będzie służył młodszemu.

Więc to, co jej powiedziano, brzmi tak: Tę walkę, jaką czujesz w swoim łonie, to nie tylko dwoje dzieciaczków – to dwa narody. Chcę użyć takiego określenia – pomyślcie następująco – dwie natury. Gdy ty i ja narodziliśmy się na nowo z niezniszczalnego nasienia, którym jest Mesjasz, myśleliśmy sobie, że odtąd wszystko pójdzie gładko, prawda? Co jednak odkryliśmy, że się dzieje w nas każdego dnia? Walka! Toczy się w nas walka, czyż nie? Gdy po raz pierwszy przyszliśmy na ten świat, to z jaką naturą przyszliśmy na ten świat? Z cielesną naturą. Lecz zostaliśmy ponownie zrodzeni z tego niezniszczalnego nasienia. Prawda? I co musimy codziennie robić? Musimy krzyżować cielesną naturę.

Więc ona czuje, że w niej toczy się jakaś walka, a Stwórca mówi: tak, są w tobie dwa narody oraz dwie natury – to moje słowo – walczące w tobie. I o co oni prawdopodobnie walczą? Kto się pierwszy urodzi. Kto zdobędzie pierworództwo. Kto otrzyma błogosławieństwo. Prawdopodobnie o to się biją. Ale On kontynuuje i mówi jej dalej, że zostaną one oddzielone od jej ciała. Że nie będą żyć w zgodzie. Prawdę mówiąc, nie powinno im się dobrze razem żyć. Nie są oni przeznaczeni do koegzystencji. Jeden będzie mocniejszy od drugiego. To oznacza coś takiego, że nie będą rządzić w rodzinie obok siebie. Jeden zawsze będzie panował nad drugim. I jeśli ten drugi, który jest słabszy, zacznie się umacniać, to oznacza, że ten, który jest mocniejszy, zacznie się osłabiać. Jeden lub drugi będą nad sobą panować. Oni nie mogą współistnieć. Lecz na końcu starszy będzie służył młodszemu. Tak więc mamy walkę, ktoś zawsze wygrywa – to się może zmieniać w czasie – jednak na końcu to starszy będzie służył młodszemu. Będzie mu podległy. Tak mówi proroctwo.

Gdy to będziemy omawiać, chcę, byście rozważyli, że nie jest tu mowa tylko o dwóch postaciach, które żyły tysiące lat temu. Gdyż koniec jest ogłoszony w początku. Werset 24 tak mówi: A gdy nadszedł czas porodu, okazało się, że w jej łonie były bliźnięta. I wyszedł pierwszy – wrzucę tu hebrajskie określenie – admoni. Admoni – czerwony. Mamy tu kogoś studiującego hebrajski? Kogokolwiek? Jeden… dwóch… dwóch i pół. Dla całej reszty mam informację. Gdy pójdziemy do Królestwa, to przepraszam, ale nie będziemy tam mówić po polsku. Mam takie podejrzenie, że kiedy Mesjasz nas wszystkich powita, to powie ‘Szalom’. Zapewne.

W każdym razie po hebrajsku powiedziane jest ‘admoni’. I rdzeniem tego słowa jest – dam. A ‘dam’ jest hebrajskim słowem na krew. I gdy do słowa krew dodamy jedną literkę, otrzymujemy ‘adam‘. Czyli po prostu Adam. Jeśli weźmiecie sobie słowo ‘krew’ i dodacie do niego literę ‘alef’, która, nawiasem mówiąc, reprezentuje Stwórcę, gdyż On jest panem, ‘aluf’ – zatem alef reprezentuje ‘aluf’, pana. Postawcie ją przy słowie krew i otrzymamy adam lub Adam. Bo kiedy tchnął w niego dech życia, stał się on żyjącym ‘nefesz’, stał się on żyjącą duszą – prawda? 3 Mojż. 17:11 mówi, że życie wszelkiego ciała jest we krwi. Gdy więc tchnął w niego dech życia – a życie wszelkiego ciała jest we krwi – to w tym stwierdzeniu zawiera się to, że kiedy Bóg tchnął w jego nozdrza, to nie tylko wpuścił powietrze do jego płuc, lecz także wtłoczył krew w tę nieożywioną formę. Skąd Adam wziął swoją krew? Zatem ‘dam’, krew łączy się z ‘adam’. Adam – człowiek, ludzkość. Wiąże się z tym kolejne określenie – adamah. Adamah – dodajemy tam kolejną literę hebrajską. I adamah oznacza ziemię, proch, glinę. Bo z czego został ukształtowany człowiek? Z prochu ziemi. Zatem te wszystkie określenia – dam (krew), adam (człowiek, ludzkość), adamah (ziemia) – są powiązane ze słowem ‘admoni‘. Admoni, co jest tutaj przetłumaczone jako czerwony. Innym tłumaczeniem może być rumiany, rudy.

Lecz co ja chcę, byście w tym zobaczyli to, że nie tylko jest on fizycznie czerwonawy lub rudy, lecz byście spojrzeli na to, jak na określenie teologiczne. Wiąże się ono z ideą krwi, z ideą człowieka. Lub użyjmy takich słów – ciało, cielesny, przyziemny. Ponieważ Ezaw reprezentuje tą ziemską, cielesną naturę, dlatego jest czerwony, jest admoni. Ale tam jest powiedziane również coś takiego: że był on cały pokryty owłosieniem jak szatą.

Wyobraźcie sobie Izaaka. Wasza żona od dwudziestu lat jest bezpłodna i nagle zachodzi w ciążę. Przechodzi przez całą ciążę i nadchodzi dla niej czas porodu… Jesteście na zewnątrz namiotu, krążycie niespokojnie, akuszerki są w namiocie i nagle słychać to klapnięcie w plecy, potem ten charakterystyczny płacz dziecka; mówisz: mam syna. Potem go wynoszą do ciebie i dają ci go na ręce, a ty: hej, co to? Jest tak owłosiony, jakby miał płaszcz na sobie. Ja bym się wystraszył. Coś bardzo podejrzanego dzieje się tutaj. Chodzi o to, że wyglądał on jak miniaturowy mężczyzna. Słowo, jakie przetłumaczono na owłosiony lub włochata szata – tak przy okazji jest także tłumaczone jako włochaty kozioł – to słowo to ‘sear‘. Sear – sin, ajin, resz. Sear – od tego słowa otrzymujemy następujące słowo: seir – jak w górze Seir. Słyszeliście to już wcześniej? To tam, gdzie Edom (Ezaw) będzie mieszkał. Góra Seir. Czyli Ezaw wskazuje na cielesny, ziemski, rudawy, krwawy, kozły – wszystkie tego typu rzeczy.

Potem jest powiedziane: A potem wyszedł jego brat, trzymając swą ręką za piętę Ezawa, więc nazwano go Jakow lub Jakub. Naprawdę nie mam czasu, by się tym zająć, jednak chcę powiedzieć, że stanowczo i kategorycznie nie zgadzam się z poglądem, iż Jakow lub Jakub oznacza uzurpator. W większości przypadków, gdy otworzycie leksykon, konkordancję lub słownik biblijny i poszukacie imienia Jakub, lub Jakow, to z boku – i jest tak pisane przez chrześcijańskich oraz żydowskich komentatorów – dodadzą, iż Jakub oznacza uzurpator. Całkowicie się nie zgadzam – i oto dlaczego. Dlatego, że rdzeniem słowa Jakow jest ‘akew‘, które oznacza słowo ‘pięta‘, p-i-ę-t-a. Istnieje hebrajska literka, zwąca się jod i to jod przedstawia rękę. Gdy weźmiecie literę przedstawiającą rękę, jod, i złączycie ją ze słowem ‘pięta‘, to otrzymacie Jakow lub Jakub. Co oznacza Jakub? Ręka na pięcie. A czemuż mieliby go tak nazwać? Bo tak się działo, gdy wychodził z łona swojej matki.

Prawdziwe pytanie brzmi – jeśli o mnie chodzi – dlaczego ma swoją rękę na pięcie brata? Oto moja opinia. Bo walczą w łonie o to, kto się pierwszy urodzi, kto zdobędzie pierworództwo i błogosławieństwo. Pojawia się więc Ezaw, ten, który jest ziemski, cielesny i tego typu rzeczy. I gdy wychodzi z łona, to zgadnijcie, gdzie jest jego pięta? Jest dokładnie nad głową tego, który wychodzi tuż za nim. Innymi słowy, jego pięta jest skierowana, by – potencjalnie – zdeptać głowę tego, któremu będzie później służył. Próbuję przekazać tu coś takiego, że już od samego początku istnienia Izraela istnieje ten przeciwnik, który pragnie zniszczyć Izraela. W Genesis 3:15 Bóg powiedział wężowi: ustanowię nieprzyjaźń między tobą i kobietą, między twoim nasieniem a jej nasieniem; ty ukąsisz je w piętę, ale ono skruszy twoją głowę swą piętą. Co więc od tamtego momentu próbuje czynić przeciwnik? Chce przekręcić tę decyzję. To on chce wziąć i zgnieść swoją piętą głowę sprawiedliwego nasienia. I gdy rodzi się Jakub, co to maleńkie dzieciątko robi? Wyciąga swoją rączkę, by osłonić swoją głowę przed piętą swego przeciwnika. Lub coś w tym stylu. W każdym razie nie oznacza ono uzurpator, bo nieco później zobaczymy, kto wysuwa takie oskarżenie, że Jakub jest uzurpatorem. Ezaw! To Ezaw jest oskarżycielem swojego brata.

Idźmy dalej. Czytamy: Izaak miał sześćdziesiąt lat, gdy oni mu się urodzili. A gdy dzieci urosły, Ezaw został człowiekiem biegłym w myślistwie i człowiekiem pola. Jakub zaś był człowiekiem spokojnym, mieszkającym w namiotach. Jest to idiomatyczne określenie na powiedzenie, że Jakub był pasterzem. Spójrzcie na ten obraz. Ezaw utożsamiany jest z kozłami. Jakub utożsamiany jest z owcami. Później będzie to bardzo ważne. Powróćmy jednak do Ezawa. Czytamy tam, że Ezaw był biegłym myśliwym. Czytając to, myślę sobie w swojej głowie: cóż, musiał być naprawdę dobry z łukiem i strzałą lub dzidą, lub czymkolwiek, co tam używał do polowania. Jeśli to wszystko, o co tu chodzi, to można by pomyśleć, po co to wspominać? Lecz jeśli się cofniemy i spojrzymy po hebrajsku, to hebrajskie określenie na ‘biegły myśliwy’ to ‘jodea cajid’. Jodea cajid. Jodea pochodzi od słowa jada, które oznacza ‘znać’. Czyli mieć w czymś dogłębną wiedzę. Gdy mamy powiedziane i Adam poznał swoją żonę i ona poczęła, określenie tam użyte to ‘jada‘ – mieć intymną wiedzę.

Powiedziane jest ‘jodea‘, że Ezaw miał intymną/dogłębną wiedzę w czymś. W ‘cajid‘, co przetłumaczono jako polowanie, lecz literalnie oznacza to stawiane pułapek. Że wiedział, jak stawiać pułapki. Wiedział, jak zastawiać pułapki – innymi słowy. Jest on zręcznym, biegłym myśliwym.

Czy są tu na sali jacyś myśliwi? Ok… ty?… jestem pod wrażeniem. Popraw mnie, jeśli się mylę. Gdy idziesz na jelenia, to z reguły nie czekasz do południa, by udać się do lasu, racja? Idziesz o 4:30 rano. A dlaczego? – Bo wciąż jest ciemno, prawda? Nosisz kamuflaż? Oczywiście, że zakładasz kamuflaż, idąc do lasu. Dlaczego? Bo chcesz się wtopić w środowisko. Idziesz pod osłoną ciemności, chcesz się wtopić w tło. Zapewne idziesz do miejsc, jakie już wybadałeś. Nie spacerujesz sobie bezcelowo po lesie. O, tutaj jest fajnie. Nie. Ty już wybrałeś sobie miejsce. Widziałeś ślady, że ten jeleń już tu był. Przygotowałeś już swoje miejsce. Zastawiłeś pułapkę. A może już nawet coś tam podrzuciłeś? Zakładasz swój kamuflaż, bo chcesz się wtopić w środowisko. Idziesz tam pod osłoną ciemności i kiedy wchodzisz do lasu to, czy wołasz tak: hej jeleniu… jestem tutaj? Chodź i weź to sobie? Nie, idziesz tam bardzo cicho, bo nie chcesz, by zwierzyna wiedziała, że jest w niebezpieczeństwie. Widzicie – z całym szacunkiem do myśliwych – polowanie jest odpowiednikiem zwiedzenia. Jest to zastawianie pułapki na twoją zwierzynę. Wtapianie się w tło. Nie chcesz ostrzegać zwierząt, że są w niebezpieczeństwie. Chcesz, by sobie myślały, iż wszystko jest tak, jak zawsze było.

I Ezaw jest naprawdę w tym dobry. Ezaw zna się na pułapkach, wie jak stawiać paści. Kochani, to nie jest tylko opis człowieka, który żył parę tysięcy lat temu. Jest to opis ducha. Chcecie zrozumieć koniec – to zrozumcie początek. Ezaw jest jodea cajid, on wie, jak zastawiać pułapki.

W 10 rozdziale Genesis, nie otwierajcie, ale 10 rozdział Genesis mówi nam o człowieku, zwącym się Nemrod. Powiedziane jest, że Nemrod zaczął być mocarzem na ziemi. Oraz że był mocarnym myśliwym przed Jahwe. I czytając to jako dzieciak, zastanawiałem się, cóż to tutaj oznacza. Czy był taki dobry w strzelaniu z łuku, że Bóg musiał wspomnieć: patrzcie, ten Nemrod jest niezłym myśliwym. Lecz potem, gdy zacząłem uczyć się hebrajskiego, to czytałem lub widziałem ten tekst, że mówi on – a Nemrod był mężnym myśliwym ‘lifne YHWH‘. Literalnie – w twarzy (wielce się stawiał) Jahwe. To samo określenie użyte jest wobec Koracha, który powstał i postawił się Mojżeszowi. Panowie, jeżeli inny facet stawia się wam (wchodzi wam w twarz), to co to oznacza? Że kwestionuje twój autorytet. Mówi – przeciwstawiam ci się. Więc gdy jest powiedziane, że Nemrod był potężnym myśliwym ‘lifne Jahwe‘, to kwestionował Jego autorytet. Widzicie, on zaczął być potężny na ziemi. On, jako pierwszy, jest wymieniony w Biblii, że posiada królestwo. Co oznacza, że kiedy zaczął być potężnym, to stawał się królem. A skoro jest król, to musi być królestwo. Ale jest jeszcze coś, czego potrzebujecie – poddanych! Potrzebujecie tych, którzy podporządkują swoją wolę waszej woli. Co on zatem zamierza robić? Jaka jest jego wola? – Buntować się przeciwko Wszechmocnemu.

Chcę wam zasugerować, że jeśli ktoś taki jak Nemrod, który jest myśliwym – a pamiętajcie, że polowanie to sztuka zwodzenia – to sugeruję wam, że Nemrod nie zebrał wszystkich do budowy Babilonu przez mówienie im: słuchajcie, mam dość Jego autorytetu, Jego zasad i Jego nakazów – chcę się Mu zbuntować! Kto idzie ze mną? Z reguły to tak nie działa. Jak to więc Nemrod przeprowadza? Jak inni to robili na przestrzeni historii? Jak Adolfowi Hitlerowi udało się namówić Niemców do jego planu? SŁOWA… Przez bardzo przebiegłe, zręczne, subtelne… słowa. O ile wiadomo, Hitler nie wziął ani jednego Żyda i nie wsadził go osobiście do wagonu bydlęcego, by wysłać go do Oświęcimia. O ile wiadomo, osobiście nie wsadził ani jednego człowieka do komory gazowej. A jednak jest osobiście odpowiedzialny za śmierć 6 mln (Żydów) plus 5-6 mln innych ludzi, których nie lubił. Jak to zrobił? Słowami. Zręcznymi słowami. Zwodniczymi słowami. Mówił ludziom to, co chcieli słyszeć. A gdy im mówił i dał to, co chcieli, to potem oni mu dali to, co on chciał od nich.

Zerknijmy szybko do Jeremiasza 16. Jesteście wciąż ze mną? Jeremiasz 16:14-15. Dlatego oto nadchodzą dni, mówi Jahwe, że już nie będą mówić: Jak żyje Jahwe, który wyprowadził synów Izraela z ziemi Egiptu, Ale: Jak żyje Jahwe, który wyprowadził synów Izraela z ziemi północnej i ze wszystkich ziem, do których ich wygnał. I sprowadzę ich znowu do ich ziemi, którą dałem ich ojcom. To jest proroctwo, ale ono się jeszcze nie wypełniło. Jak wierzę, ono się spełnia, lecz jeszcze się nie wypełniło. Oto skąd wiem. Bo za parę tygodni świętować będziemy Pesach, Paschę. I gdy zasiądą do kolacji sederowej, to zgadnijcie co? Wciąż będą mówić: jako żyje Pan, który wyprowadził ich z ziemi Egiptu. Oni wciąż będą patrzeć na to, co On uczynił w Egipcie. Czyli nadchodzi dzień, kiedy powiedzą, nie że żyje Pan, który ich wyprowadził z ziemi Egiptu, ale że żyje Pan, który wyprowadził ich ze wszystkich ziem, do jakich ich rozproszył. To mi mówi, że takie coś się dopiero stanie; jest to przyszłościowe. Jesteście ze mną?

Mając to w pamięci, werset 16 mówi: Oto poślę po wielu rybaków, mówi Jahwe, i ci ich wyłowią. Innymi słowy, aby spełnić Swe słowo, by wypełnić Słowo, że zgromadzi wszystkich Swych ludzi ze wszystkich narodów, by sprowadzić ich z powrotem do ziemi ich ojców, i by to uczynić – a ponieważ zawsze działa przez ludzi – wyśle On rybaków. Gdy Mesjasz chodził wokół Jeziora Galilejskiego, powołując Swoich uczniów, to mówił: pójdźcie za mną, a uczynię was rybakami ludzi. Prawda? Wysłał więc rybaków. Później wysyła ich do Judei, Samarii i po krańce ziemi – by co robili? By wyławiali. Jakiej przynęty używali? Ewangelii. Dobrej Nowiny. Słowa. Czyż nie? Co odnajdywali? Byli tacy, co na to odpowiadali… byli tacy, co nie odpowiadali. Dwa tysiące lat później, do czego jesteśmy powołani? Do bycia rybakami ludzi. Jakiej przynęty używamy? Ewangelii. Co odkrywamy? Niektórzy ludzie odpowiadają, niektórzy nie.

I dlatego dalej jest powiedziane: (Jer 16:16-17) Potem poślę po wielu myśliwych, i ci ich upolują na każdej górze i na każdym pagórku, i w rozpadlinach skalnych. Moje oczy bowiem patrzą na wszystkie ich drogi. Nie są ukryte przed moim obliczem ani ich nieprawość nie jest zakryta przed moimi oczami. I ujmując to w kontekście, panie i panowie, gdy mówi te słowa, to nie ma na myśli świata. On mówi o swoich ludziach. Zrozumcie taką rzecz: pierwszą rzeczą, jaką zrobi, jest to, że najpierw wyśle rybaków. Lecz jeśli nie odpowiedzą rybakom, to wiecie, kogo pośle – myśliwych. Takich jak Nemrod. Kogoś, kto jest potężnym myśliwym przed Jahwe. Wiecie, ludzie, Nemrod nie polował na jelenie, on polował na ludzi. Polował na ludzi i używał zręcznych słów. Dlaczego to ważne? Bo jest powiedziane, że Ezaw też był biegłym myśliwym. Literalnie, że Ezaw wiedział, jak zastawiać pułapki.

Ale mamy tu coś, co namiesza wam w głowie. Spójrzcie na werset 28, gdzie jest powiedziane, że Izaak kochał Ezawa, bo jadał z jego łowu, Rebeka zaś kochała Jakuba. Oto pytanie, jakie mam. Jak to jest, że patriarcha Izraela, Izaak woli tego, którego Bóg odrzuca. Jakuba umiłowałem, Ezawa znienawidziłem (Mal 1:2-3). I przy okazji, nie dlatego, że Bóg sobie zdecydował, entliczek, pętliczek… ciebie lubię, ciebie nie. To nie o to chodzi. On odrzuca Ezawa, bo to Ezaw najpierw odrzuca Jego. Wróćcie do historii Kaina i Abla. Zanim Abel zostanie zamordowany przez swego brata, przynoszą oni swoje ofiary, i Abel ofiarowuje lepszą ofiarę niż Kain. Spochmurniała twarz Kaina i Bóg przychodzi do niego i mówi: Czemu spochmurniała twoja twarz? Wiesz, co robić. Jeśli będziesz dobrze czynił, czy nie przyjmę także twojej ofiary? To nie było tak, że Kain po prostu nie był lubiany przez Boga i urodził się, by być zły. Kain pierwszy odrzuca Boga. Dopiero potem Bóg zwraca się do Kaina i nakazuje mu czynić to, co dobre. A co Kain robi? Cóż, idzie do swego brata Abla i mówi mu, chodź ze mną na pole, bym cię tam mógł zabić. Czy sądzicie, że tak to wyglądało? Nie, on zastawił pułapkę. Zwabił go, by wyszedł na pole. A jak sądzicie, udało mu się zwabić go na pole? Słowem. Co potem zrobił? Tradycja mówi, że wziął narzędzie rolnicze – inne tradycje mówią, że kamień – i zatłukł swego brata na śmierć. Innymi słowy, oznacza to, że uderzył go w głowę. No wiecie, ‘głowę’ sprawiedliwego. Widzicie, on go zwabił.

Wracamy do Ezawa. Jak to jest, że patriarcha Izraela, ten, przez którego Bóg zamierza szerzyć Swoje przymierze, woli tego, którego Bóg odrzuca. Było to dla mnie interesujące pytanie. Chcielibyście poznać moją opinię? Powiedziane jest: ponieważ jadł z jego łowu. W języku polskim brzmi to tak, że powodem, dlaczego Izaak woli Ezawa, jest to, przy jego potrawie cieknie mu ślinka. Wydaje się, że coś takiego próbuje nam się tu wślizgnąć. Może, na jednym poziomie, tak jest. Lecz chcę, byście posłuchali, co mówi hebrajski lub co to literalnie oznacza z hebrajskiego, gdy jest powiedziane, że jadł z jego łowu. Powiedziane tam jest, że Izaak miłował Ezawa, bo ‘zdobycz’ była w jego ustach. A występujące tam słowo ‘zdobycz’ to cajid, co jest tym samym słowem, jakie wam czytałem, gdy jest mowa, że Ezaw był biegłym myśliwym – jodea cajid – literalnie, wiedział, jak stawiać pułapki. Innymi słowy, powiedziane tam jest, że Izaak miłował Ezawa, bo w jego ustach były pułapki. Rozumiecie, co wam właśnie powiedziałem? Innymi słowy, myśleliśmy sobie, że była mowa o ustach, to chodzi o usta Izaaka. A co powiedziecie na możliwość, że dodatkowo, poza tym, cośmy cały czas myśleli, że tekst ten mówi również, że pułapki były w ustach Ezawa? Widzicie, on jest zręcznym myśliwym; on wie, jak stawiać pułapki; wie, jak stawiać paści; wie, co powiedzieć.

Przeciwnik nie przychodzi w czerwonym płaszczu i z widłami. Ale jak wygląda? Jak anioł światłości. Gdy po raz pierwszy pojawia się w Genesis 3, to czego używa, by zwieść kobietę? Słów. Zręcznych słów. Czy Bóg nie powiedział, że możecie jeść ze wszystkich drzew w Ogrodzie? No… nie. Możemy jeść ze wszystkich drzew w Ogrodzie, poza jednym w środku ogrodu. Nie możemy go nawet dotknąć, bo umrzemy. Na pewno nie umrzecie… – co było oczywiście kłamstwem – lecz Bóg wie, że w dniu, gdy zjecie owoc z tego drzewa, to będziecie jak On, odróżniający dobro od zła – co okazało się, że było prawdą. Wiecie, jak to zrobił? Wziął coś, co było prawdą i wymieszał z czymś, co było fałszem. Widzicie, on jest ojcem kłamstwa. I jeśli się nad tym zastanowicie, to każde przekonywujące kłamstwo będzie zawsze zawierało cząstkę prawdy. Musi to być możliwe, musi brzmieć dobrze, być odczuwane, wyglądać dobrze. Przekona cię nawet, że to jest od Boga. Będzie to brzmiało wzniośle. Jednak przeciwnik i ci, przez których działa, nie powiedzą wam, co tak naprawdę mają na myśli, jaką pułapkę zastawili. Już od samego początku przeciwnik używał czegoś, co wydawało się dobre… bo jak sądzicie, jaką część owocu pokazał kobiecie? Nie pokazał jej złej części. Widzicie, przeciwnik jest iluzjonistą. Iluzjonista chce, byście patrzyli na tę rękę. Chce, byście patrzyli na chusteczkę lub czymkolwiek tam macha, co ma przyciągnąć waszą uwagę. I kiedy tam patrzycie (co jest jego celem)… Czemu chce, byście patrzyli na tę rękę? Bo nie chce, byście patrzyli na drugą. Nie chcecie, byście patrzyli na to, co faktycznie tam robi. Myślę, że mogę tu to powiedzieć na tej konferencji i Jo nie ma nic przeciwko temu. Od dłuższego czasu mówi się, patrzcie na Rzym, obserwujcie Rzym! Dlaczego? Bo nie chce, byście patrzyli na Babilon. Wróćcie na początek i znajdźcie mi Rzym na początku. Nie jesteście w stanie. A wiecie czemu? Bo go tam nie ma. Lecz wróćcie na początek, a znajdziecie tam Babilon. Jest iluzjonistą i chce, byście patrzyli na to, co wydaje się dobre, co wydaje się Boże, bo nie chce, byście patrzyli na złe zamiary.

Ezaw jest zręcznym myśliwym. Wie, jak zakładać sidła. Wydaje się, iż jest w tym tak dobry, że jego własny ojciec dał się złapać w pułapkę myślenia, myślenia, że Ezaw jest kimś, kim w rzeczywistości nie jest. Sugeruje nam to, że Ezaw kreował się na kogoś, kogo – jak sądził – jego ojciec chce widzieć. Lecz jeśli jest kozłem, oznacza to, że udaje, iż jest… owcą. Jeśli jest kąkolem, to udaje, że jest pszenicą. Jeśli jest przeciwnikiem, to powie: jestem chrześcijaninem.

Rebeka natomiast kochała Jakuba. Bo Rebeka wie o czymś, o czym nikt inny nie wie. (Gen 25:29) Pewnego razu przyrządził Jakub potrawę, a Ezaw przyszedł zmęczony z pola. Rzekł wtedy Ezaw do Jakuba: Daj mi, proszę, skosztować nieco tej – i oto co tu jest powiedziane po hebrajsku: ha·a·Dom ha·a·Dom. Słowo wymawiane jest dokładnie tak samo jak ‘adam’ lub ‘Adam’, ale oznacza ono – (to) czerwone czerwone. Pożąda ciała. Pożąda tych rzeczy, jakie odnoszą się do ziemskiej, cielesnej natury. Daj mi, proszę, skosztować nieco tej oto – ha’adom ha’adom – czerwonej potrawy, bo jestem zmęczony. Dlatego nazwano go Edom. Gdybym wziął hebrajskie słowo ‘adam’ i dodał do niego jedną literkę waw, to otrzymam ‘edom‘. Nie bez przyczyny nazwany jest Edom. Dlatego że reprezentuje tę ziemską, cielesną, pożądliwą naturę, która musi być zaspokajana.

(Gen 25:31-32) Na to rzekł Jakub: Sprzedaj mi dzisiaj twoje pierworodztwo. A Ezaw rzekł: Oto jestem bliski śmierci… Zadam wam takie pytanie: Czy faktycznie umierał? Nie. Wmówił sobie jednak, że ten cielesny apetyt jest tak silny, że jeśli w tej chwili nie zjem tej potrawy, to umrę. …na cóż mi więc pierworodztwo? Do czego się on tu odnosi? Do odpowiedzialności, jaka idzie w parze z pierworództwem. By nieść tę obietnicę, to przymierze, jakie Stwórca wszechświata zawarł z Abrahamem i jego nasieniem. I oto jak Ezaw postrzega swoje dziedzictwo – nic ono dla mnie nie znaczy. Nic nie znaczy. To, co święte, co uświęcone, co cenne, i co jego ojciec szanuje – on nie cierpi i pogardza. Mówię tu, że Ezaw nienawidzi tego, co jego ojciec szanuje. Ezaw pogardza swoim dziedzictwem. Nic dla niego nie znaczy. Znaczy dla niego tyle, co miska zupy. Zatem Ezaw jest tą osobą, ludem, narodem, mentalnością lub jakiekolwiek słowo tu sobie wstawicie, która spojrzy na dziedzictwo, na to, co było cenne dla ojców i powie: to nic dla mnie nie znaczy; mam pragnienia, jakie muszę zaspokoić teraz, w tej chwili, inaczej umrę. Mam nadzieję, że śledzicie to ze mną, gdyż nie mówimy tu tylko o człowieku, który żył tysiące lat temu. Mówimy o początku, byśmy mogli zrozumieć, co dzieje się dzisiaj. Jesteście ze mną?

(Gen 25:33-34) Jakub rzekł: Przysięgnij mi dzisiaj. I przysiągł mu, i sprzedał pierworodztwo swoje Jakubowi. Wtedy Jakub podał Ezawowi chleb i ugotowaną soczewicę, a on jadł i pił. Potem wstał i odszedł. Tak wzgardził Ezaw pierworodztwem. Wzgardził odpowiedzialnością, jaka została mu przekazana przez jego ojców. Przehandlował to, co było święte na pospolite. Po tym jak zjadł posiłek, co stanie się kilka godzin później? Znów będzie głodny. I co zrobi, by zaspokoić to pragnienie? Co teraz przehandluje? Najważniejszą rzeczą dla Ezawa, ponieważ jest ziemski, ponieważ jest cielesny, najważniejszą rzeczą dla niego jest to – moje pragnienia muszą być zaspokojone. I jeśli będę musiał, zastawię pułapkę, po to, by zaspokoić te potrzeby. A on jest w tym naprawdę, naprawdę dobry.

Przejdźmy teraz do rozdziału 27. I jak wiecie, Rebeka wie coś, czego nikt inny nie zna. Co to jest? To, że choć jeden zawsze będzie panował nad drugim, co jest to postanowione z góry, że starszy, czyli Ezaw, który ma ziemską, cielesną naturę, będzie służył młodszemu. Kiedy więc usłyszała, jak Izaak powiedział do Ezawa, idź i upoluj jakąś dziczyznę, a potem wróć i przygotuj mi smaczną potrawę, jaką moja dusza lubi, bym ci potem błogosławił, zanim umrę. Ona to usłyszała, po czym pobiegła do Jakuba, mówiąc: dobra, idź szybko i weź dwa małe koźlątka, przynieś je tutaj a ja ugotuję potrawę i zaniesiesz ją swemu ojcu. Będziesz udawał Ezawa, abyś to ty był pobłogosławiony, zanim umrze. Możemy dywagować, czy zrobiła to w ten sposób, czy inny, jednak idzie o to, że ona wiedziała coś, czego inni nie wiedzieli, a czas jest krótki.

Jeśli przeczytacie sobie historię – ze względu na czas my tego nie zrobimy – to zobaczycie, że Jakub opiera się, by robić to, co matka mu każe robić. Co mówi mi, że to było wbrew jego naturze, by zwodzić. To było wbrew jego naturze, by być oszustem i uzurpatorem. (Gen 27:11-12) I broni się, mówiąc, jestem gładkim mężczyzną, mój brat jest owłosiony. Ojciec może mnie dotknąć, a gdy mnie dotknie – to zgadnijcie – wtedy stanę się w jego oczach oszustem i ściągnę na siebie klątwę. Ona mu odpowiada, pozwól, że ja się o to będę martwić. Jeśli będzie przekleństwo, ja je przyjmę; ty zrób, co ci powiedziałam. Idzie więc, a oni biorą skórę tego koźlęcia i kładą ją na Jakuba, który jest spokojnym człowiekiem, mieszkającym w namiotach – co jest idiomatycznym określeniem na bycie pasterzem lub związanym z owcami. Innymi słowy, Ezaw, który kojarzony jest z kozłami, wydaje się, że udaje bycie… owcą. I mamy teraz faceta związanego z owcami, i on będzie udawał, że jest… kozłem.

Widzicie, kiedy przebywamy z kozłami, kiedy przestajemy być światłością dla narodów, i kiedy zaczynamy postępować jak narody, to tym ludziom tam będzie naprawdę ciężko rozróżnić między owcami i kozłami. Bo jeśli wpuścisz kozły, kiedy przestaniesz uważać i wpuścisz kozły lub kąkol, to zgadnij, nim się spostrzeżesz, owce zaczną zachowywać się jak kozły. W tej chwili mamy kulturę kozłów i wiecie, co robią? Ogromnie naciskają na Jego ludzi, by zachowywali się jak one. I zgadnijcie, co dzieje się z wieloma z Jego ludzi? Zaczynają zachowywać się jak one, zamiast mówić, nie! Nie, nie zrobię tego. Mamy więc mnóstwo owiec, które wyglądają jak kozły. I zastanawiam się, czy to nie ma coś wspólnego z powrotem Mesjasza, kiedy ten będzie musiał oddzielić owce od kozłów. Nie możemy być światłem dla narodów, jeśli postępujemy jak narody.

Zatem przychodzi. Znacie historię. Gdy ją czytacie, to oczywiście Izaak jest nieco podejrzliwy. Czy naprawdę jesteś moim synem Ezawem? Jestem. Po czym Izaak mówi coś bardzo dla mnie dziwnego. Genesis 27:21-22 mówi coś takiego: Potem Izaak powiedział do Jakuba: Zbliż się, proszę, abym cię dotknął, mój synu, czy ty jesteś moim synem Ezawem, czy nie. Jakub podszedł więc do swego ojca Izaaka, który dotknął go i powiedział: Głos jest głosem Jakuba, ale ręce są rękami Ezawa. Tu nie chodzi o proste stwierdzenie, wiesz, brzmisz jak mój syn Jakub, lecz twoje ręce są rękami Ezawa. I może – podkreślam może – mamy tu podpowiedziane coś więcej. I by to zobaczyć, musimy spojrzeć na werset 20. Izaak zapytał swego syna: Jakże tak szybko to znalazłeś, mój synu? A on odpowiedział: To Jahwe, twój Bóg, sprawił, że mi się udało. Innymi słowy, gdy mówi, że to jest głos Jakuba, to może mówi: ty mówisz jak lub twe słowa są słowami Jakuba, ale w dotyku jesteś Ezawem. To, co wychodzi z twoich ust, brzmi jak Jakub, ale dlaczego wyglądasz, czuć cię, a nawet pachniesz jak Ezaw? Nie mamy czasu się w to zagłębiać.

Zatem akcja się toczy i on go błogosławi. Błogosławi Jakuba – co i tak powinno było się wydarzyć. Pierworództwo i błogosławieństwo były przeznaczone, były dane Jakubowi, gdy ten wciąż był w łonie matki. Widzicie, Ezaw sądzi, że Jakub ma coś, co w pierwszym rzędzie nigdy nie należało do Ezawa. W każdym razie Jakub wychodzi i jest powiedziane, że praktycznie zaraz potem Ezaw wraca z pola i przygotowuje potrawę. Potem udaje się do swego ojca i werset 32 mówi: Jego ojciec Izaak zapytał go: Kim jesteś? A on odpowiedział: Jestem twoim synem, twoim pierworodnym, Ezawem. Wtedy Izaak bardzo się przeraził i zapytał: Kto? A gdzie jest ten, co ułowił zwierzynę i przyniósł mi, a ja jadłem ze wszystkiego, zanim ty przyszedłeś, i błogosławiłem mu? Będzie więc błogosławionym. A gdy Ezaw usłyszał słowa swego ojca, podniósł donośny krzyk pełen goryczy i powiedział swemu ojcu: Błogosław też i mi, mój ojcze. A on mu powiedział: Twój brat podstępnie przyszedł i wziął twoje błogosławieństwo. I to jest prawdą. Jakub przyszedł z podstępem. Tu nie ma się z czym kłócić. I Izaak to teraz wie. Izaak wie, że Jakub podstępnie przyszedł i zabrał błogosławieństwo. Gen 27:36. Ezaw powiedział: Czy nie słusznie nadano mu imię Jakow (Jakub)? Podszedł mnie bowiem już dwukrotnie: wziął moje pierworództwo, a teraz zabrał moje błogosławieństwo. Czy jest co złego w tym stwierdzeniu? To kłamstwo! Lecz jak każde przekonywujące kłamstwo, zawiera odrobinę prawdy. Bo Izaak dobrze wie, że Jakub podstępem zdobył błogosławieństwo. Opierając się na tekście, nie ma powodu, by wierzyć, że Izaak zna szczegóły, jak Jakub zdobył pierworództwo. Widzicie więc, jak sprytny, jak przebiegły, jak dobry jest naprawdę Ezaw w zastawianiu pułapek. Wykorzystuje okoliczność, że Izaak wie coś, co jest prawdą i dodaje coś, co nie jest prawdą, by próbować przekonać swego ojca, że jest to prawdą. Tka sieć, by wysunąć takie oskarżenie: słusznie nazwałeś go Jakow, bo on mnie podszedł.

Mnóstwo ludzi, mnóstwo chrześcijan, a także mnóstwo rabinów wciąż znajduje się pod zaklęciem słów Ezawa. Gdyż wciąż uważają, że Jakub oznacza uzurpator. Moim głębokim przekonaniem, panie i panowie, jest to, że to właśnie jest powodem, dlaczego tak wielu tak zwanych chrześcijan opowie się i wesprze Palestyńczyków, a Izraelczyków nazwie okupantami, agresorami, i będzie wzywać do zakończenia izraelskiego apartheidu. Bo wciąż są pod zaklęciem tego stwierdzenia, że Jakow jest uzurpatorem. A to oznacza, że Izrael jest uzurpatorem, oszustem, kłamcą, to on jest wrogiem – w każdym razie to oni ukrzyżowali naszego Pana. To oni są oszustami. Wszyscy oni są pod czarem Ezawa. Czuję się, jakbym był teraz Zielonoświątkowcem. Po tej całej reprymendzie… Mam jednak nadzieję, że słyszycie, co mówię. Mam nadzieję, że dostrzegacie to, co próbuję wam pokazać. Że to Ezaw wtapia się w środowisko, bo nie chce, byście wiedzieli, że to on; nie chce, byście widzieli, kim naprawdę jest. On chce bronić tego stwierdzenia – to ja jestem skrzywdzony, to ja jestem zraniony, to ja jestem wykorzystany, to ja jestem oszukany. I dzieje się tu coś takiego – oskarża on swego brata o to, w czym sam jest winny. To on jest oszustem, to on jest zwodzicielem, to on jest zręczny z zastawianiu pułapek. No bo jestem…

Spójrzcie, ludzie, co się teraz dzieje na świecie. Przyjrzyjcie się temu, co ma się wydarzyć za parę tygodni. Ezaw zna się na pułapkach. Oto, w co wierzę: pułapka została zastawiona. Nie tylko dla narodu Izraela. Panie i panowie, to ma wymiar globalny. Pułapka została zastawiona na Bożych ludzi na całym świecie. Jest bardzo zręczna, dokonana poprzez słowa. Oferuje ci to, co chcesz. I oferuje ci to, co chcesz usłyszeć. Tutaj pokazuje ci coś mieniącego i błyskotliwego, coś dobrego, bo nie chce, byś patrzył na drugą rękę. On jest zręcznym myśliwym. I spójrzcie, co mu odpowiada na wiedzę o tym, że stracił błogosławieństwo. (Gen 27:37-38) Izaak odpowiedział Ezawowi: Ustanowiłem go panem nad tobą i wszystkich jego braci dałem mu za sługi, i zapewniłem mu zboże i wino. Cóż więc mogę dla ciebie zrobić, mój synu? I Ezaw powiedział do swego ojca: Czy masz tylko jedno błogosławieństwo, mój ojcze? Błogosław także i mnie, mój ojcze. I Ezaw podniósł głos i zapłakał. Jest mu przykro, jest zrozpaczony, jest oszalały, bo utracił rzeczy. Bo utracił to, co uważał, że należy do niego – rzeczy, stada, bydło, materialne błogosławieństwo, jakie idzie w parze z byciem synem Izaaka.

Porównajcie to z tym, jak odpowiedział na odpowiedzialności, jakie wiązały się z byciem synem Izaaka. Widzicie, on chciał błogosławieństwo, lecz nie chciał odpowiedzialności. Ale widzicie, nie otrzymacie błogosławieństwa, dopóki nie przyjmiecie odpowiedzialności. Widzicie, jest tylko jedna droga, co prowadzi do życia i niewielu ją znajduje. Jest to wąska brama i wąska ścieżka. I prawdę mówiąc, to słowo może oznaczać – uciążliwa. To nie jest zabawa. Gdyby była zabawna, wszyscy by to robili. Gdyby to była zabawa organizować takie konferencje… Lecz chcę, byście zauważyli, że droga, jaka prowadzi do życia, jest także tą, jaka prowadzi do błogosławieństwa. Bo położyłem dziś przed tobą życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierz więc życie. Ale wybierając życie, wybierasz także błogosławieństwo.

Tak więc Ezaw chce błogosławieństwo, chce rzeczy, ale nie chce odpowiedzialności, jaka idzie z tym w parze. »Panie, pomóż mi to powiedzieć.« Ezaw chce darmowej antykoncepcji, ale nie chce odpowiedzialności – by iść i pracować. Ezaw chce swego iPada, swego iPoda, swojego Internetu i tego typu rzeczy, chce opieki zdrowotnej, chce tych wszystkich korzyści, chce wszystkich błogosławieństw związanych z byciem w tej prosperującej ziemi, ale nie chce odpowiedzialności, jaka została mu przekazana przez jego ojców. Nic go ta spuścizna nie interesuje. A w rzeczywistości gardzi dziedzictwem ojców. Nienawidzi tych rzeczy, jakie jego ojciec szanuje. Gardzi swoim pochodzeniem. On po prostu chce rzeczy. A gdy ich nie może dostać, dostaje szału i mówi: jak tylko pogrzebię swego ojca, zabiję Jakuba.

Ezaw, panie i panowie, żyje i ma się dobrze. To myślenie, ta mentalność – chcę rzeczy, ale nie chcę odpowiedzialności. Panie i panowie, mówcie, co chcecie o ojcach założycielach tego kraju, ale – co, mam nadzieję, było to wczoraj bardzo jasno i wyraźnie pokazane – mimo tego, że nie byli ludźmi doskonałymi, bo nikt nie jest sprawiedliwy, ani jeden, to jednak wierzyli w doskonałe zasady. A te doskonałe zasady zawarte są w tej księdze. I to, co się naprawdę dzieje, panie i panowie, to nie tylko atak na Konstytucję Stanów Zjednoczonych, to jest głębsze, to atak na tę oto księgę tutaj. To o to biega. Widziałem ten nonsens „my jesteśmy 99%”. Okupujcie to, okupujcie tamto. Wiecie czemu okupują Wall Street? Bo to Jego ludzie nie okupowali. Bo nie strzegliśmy, pozwoliliśmy wejść kozłom, pozwoliliśmy wejść kąkolowi. Zaczęliśmy postępować jak kąkol, jak kozły i teraz za to płacimy.

Mam jeszcze jedną rzecz do podzielenia się z wami. To wszystko jest tak naprawdę wstępem do tego, co będziemy omawiać wieczorem. Gdyż musimy zrozumieć te rzeczy, aby, gdy będę wam pokazywał pewne sprawy, fakty, liczby i rzeczywistość, jaka obecnie się dzieje, wtedy, mam nadzieję, dostrzeżecie połączenia. Ale na razie wróćmy do rozdziału 27. Mamy tam lament o utracone rzeczy. Tu nie ma nic o dziedzictwie ani o pierworództwie. Spójrzcie, co mówi Izaak w odpowiedzi na błaganie Ezawa o błogosławieństwo. Gen 27:39-40. Twoje mieszkanie będzie z żyznej ziemi i z rosy nieba z góry. A będziesz żył z twego miecza i będziesz służył twemu bratu. Ale gdy stanie się, że będziesz panował – tutaj tłumaczenia mogą być różne, ale powiedziane tam jest – Ale gdy stanie się, że się zniecierpliwisz, zrzucisz jego jarzmo z twojej szyi. Czyje jarzmo z jego szyi? Jarzmo Jakuba. Gdy się zniecierpliwisz, zrzucisz jarzmo Jakuba z twojej szyi. Co tu Izaak mówi? Bo pamiętajcie, oni nie mogą współistnieć. Nie mogą panować obok siebie. Jeden będzie zawsze panował nad drugim. Tak przy okazji, patrząc globalnie, gdy spojrzycie na świat, to kto rządzi, Jakub czy Ezaw? Ok… Lecz na końcu starszy będzie służył młodszemu. Bo gdy Mesjasz powróci, Ezawa nie będzie, prawda? Lecz do tego czasu wciąż toczy się to współzawodnictwo. Tu mamy słowa, jakie Izaak powiedział Ezawowi. I powiem to prostym polskim. Będziesz żył ze swego miecza. Będzie miał zapewnione ziarno, wino i te wszystkie rzeczy. Lecz będziesz żył ze swego miecza. Lecz gdy będziesz pełen cierpień, gdy będziesz rozżalony, wtedy będziesz miał sposobność, by zrzucić jego jarzmo ze swojego karku. Jaki mamy wniosek w tym stwierdzeniu? Wtedy będziesz miał sposobność włożyć twoje jarzmo na jego kark. Ujmijmy to w ten sposób. On ma pierworództwo, on ma błogosławieństwo, i dopóki będzie chodził wart tego pierworództwa i tego błogosławieństwa, będziesz mu służył. Lecz jeśli kiedykolwiek zacznie postępować jak ty, jeśli będziesz rozżalony, jeśli nie będzie chodził godnie tego pierworództwa i błogosławieństwa, i wracając do tego, co mówiliśmy wczoraj, jeśli nie jest w tym miejscu, gdzie powinien, jeśli nie robi tego, co powinien, jeśli nie jest solą, jeśli nie jest światłością, wtedy ty będziesz żałował, Ezawie, i wtedy złamiesz jego jarzmo ze swego karku i to ty będziesz miał okazję włożyć mu twoje jarzmo na jego kark.

Chciałbym wam, ludzie, zasugerować, że globalnie, to Ezaw prowadzi show – że tak to ujmę. Lecz chciałbym spojrzeć na ten naród nieco dogłębniej. To moja opinia – stanowcza, niezłomna – że na przestrzeni zwłaszcza ostatnich miesięcy, choć można by się cofnąć latami, a nawet dekadami, jest to bardzo widoczne, w bardzo dramatycznym wydaniu, wierzę całym sercem, że to, co widzimy, iż dzieje się z tym narodem to, że Ezaw zrzuca jarzmo ze swojego karku. I jeśli zrzuca jarzmo ze swojego karku, co zamierza zrobić? Zamierza narzucić jarzmo na kark Jakuba. Jeśli się tak dzieje, to dlaczego się tak dzieje? Dlaczego Stwórca, dlaczego nasz Ojciec w Niebie pozwala Ezawowi zrzucić jarzmo Jakuba ze swojego karku i pozwala Ezawowi narzucić jego jarzmo na kark Jakuba? Przychodzi mi na myśl tylko jedna rzecz. Po pierwsze Ezaw ma żal. Dlatego że Jakub, Jego lud, nie czynił tego, co powinien był czynić. I jeśli pozwala On Ezawowi nałożyć jarzmo na kark Jego ludu, to przygniecie ich to na kolana. Bo przecież nie jest powiedziane – jeśli ci ludzie, którzy nie są nazwani Moim imieniem – ale Moi ludzie, jeśli Moi ludzie, którzy nazwani są Moim imieniem, ukorzą się, będą szukać Mego oblicza, modlić się; i odwrócą się od swoich złych dróg – i pamiętajcie, złych nie musi oznaczać gwałtu, morderstwa, chaosu – wystarczy po prostu nie być na swoim miejscu, nie robić tego, co powinieneś, nie być solą, nie być światłem. Pamiętajcie, jeśli sól straci swoją słoność, jest wyrzucana i co? Deptana piętami. To jedna z rzeczy, jaka się dzieje, ludzie.

Dziś wieczorem pokażę wam pewne rzeczy, które to potwierdzą. Ale zostawię was z tym, że nie mamy tracić serca, bo nasz Ojciec panuje i nie ma niczego, co czyni lub na co pozwala, co nie jest w najlepszym interesie Jego ludu. On mówi – Nebokadnezar jest Moim sługą. A Nebokadnezar zniszczył Jerozolimę i rozwalił Świątynię. Zabrał skarby świątynne do Babilonu i umieścił w domu swego boga. Czemu tak zrobił? By sprowadzić Jego lud na kolana, sprowadzić ich do pokory, sprowadzić ich do nawrócenia. A z nawrócenia przywieść ich do odnowienia.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz ten artykuł w pliku pdf – Historia-Ezawa-i-Jakuba.pdf