PEŁNIA POGAN – 6 (zakończenie)

Pełnia Pogan – część 6 i ostatnia.

 

Zapraszam do obejrzenia ostatniej części wykładu:

_____________________________________________________

__________________________________________________

 

Poniżej zamieszczam transkrypt z tego nauczania:

 

PEŁNIA POGAN – CZĘŚĆ 6

Chciałbym wrócić do obrazu, jaki widzimy w Mateuszu 17. Stoi tam Mesjasz, jest przemieniony, Jego twarz jaśnieje jak słońce, oni z Nim rozmawiają. Znajdujemy tam Mojżesza i Eliasza. I jak już wam mówiłem, wierzę, iż Mojżesz reprezentuje Torę. Lecz reprezentuje także naturalną gałąź z tej analogii z Rzymian 11. I jest tam Eliasz, reprezentujący Proroków. Obaj stanowią dwóch świadków poświadczających, że Jaszua jest Mesjaszem. Lecz Eliasz reprezentuje tę dziką gałąź. Tych, którzy nie urodzili się etnicznie Izraelem, lecz weszli do rodziny, zostali wszczepieni do rodziny. I nie widzimy tam, by Eliasz mówił co innego, niż Mojżesz. On nie zaprzecza Torze, że tak powiem. On nie wydaje innego rodzaju owocu, niż wydawał Mojżesz. Jeśli wolicie, razem stanowią jedno drzewo i będą wydawać owoc tego samego rodzaju.

Dzisiaj wielu wierzących zaczyna interesować się korzeniami swojej wiary. I choć wierzę, że jest parę odnóg w Ruchu Hebrajskich Korzeni, które zboczyły, to jednak to, co Bóg czyni, to rozbudza Swój lud. Fakt, nastał czas radowania się z Syjonu – tak, wyznaczony czas nadszedł – Twoi słudzy bowiem miłują jego kamienie i litują się nad jego prochem. Wracamy do korzeni tej wiary i łączymy się z Syjonem, z tym, czym jest Syjon. Ludzie pragną się tego uczyć i zaczynamy to pokazywać. Zaczynamy wydawać owoc – przestrzegamy Jego szabatów, przestrzegamy Jego Świąt, chcemy przestrzegać Jego instrukcji. I tak przy okazji, nie po to, BY zostać zbawionymi, ale dlatego, że JESTEŚMY zbawieni. W skrócie – wierzę, że owoc, jaki się pojawia, gdy szczep się przyjął, zaczyna się pojawiać. Pszenica – z przypowieści o pszenicy i kąkolu – która rosła na polu, zaczyna wydawać swój owoc. Zaczyna wypuszczać kłosy zboża.

Przez tak wiele stuleci wierzący w Mesjasza nie dostrzegali tych rzeczy. Lecz teraz zaczynamy je dostrzegać. I nie wierzę, że jest osoba lub jakieś miejsce, jakie możemy wskazać i powiedzieć: tu się to zaczęło, on to zaczął. Jest to coś, co zaczęło pojawiać się w sercach ludzi na całym świecie. I zaczyna się to rozprzestrzeniać coraz bardziej – można by powiedzieć. I przy okazji – gdyż wierzę, że to Bóg czyni i chce to dokończyć – dlatego przeciwnik chce się wkręcić i nasiać kąkolu wśród pszenicy.

Podsumuję to i powiem coś takiego. Wierzę, że to, czego doświadczamy, że ludzie wracają do korzeni swej wiary, jest jednym z największych znaków tego, że żyjemy w czasach odnawiania wszystkich rzeczy. I z tym chciałbym przejść do Amosa 9:11, gdzie prorok mówi coś takiego:

W tym dniu podniosę upadły przybytek Dawida i zamuruję jego wyłomy. Są tam wyłomy, pęknięcia, rzeczy, jakie poodpadały. On to naprawi. Wzniosę jego ruiny i odbuduję go, jak za dawnych dni.

Czyli oznacza to, że przywróci go do stanu, w jakim powinien być. Jest to inne określenie na odnowienie wszystkich rzeczy lub w szczególności upadłego przybytku Dawida. Podniesienie go i naprawienie wyłomów oznacza wzięcie tych dwóch, że tak powiem, płacht namiotu – bo jest tam przerwa, rozdarcie, dziura – czyli bierzecie te dwie płachty i łączycie je razem. Łączycie je razem. A kiedy to następuje? Cóż… On podnosi nas trzeciego dnia. Czyli trzeciego dnia On podnosi ten upadły przybytek Dawida, który leżał rozwalony. Mówi tu o połączonym Królestwie z jednym Królem. A co zapoczątkuje to zjednoczenie?

Wróćmy do Rzymian 11:25-27
Nie chcę bowiem, bracia, abyście nie znali tej tajemnicy – żebyście sami siebie nie uważali za mądrych – że zatwardziałość po części przyszła na Izrael, dopóki nie wejdzie pełnia pogan. I tak cały Izrael będzie zbawiony, jak jest napisane: Przyjdzie z Syjonu wybawiciel i odwróci bezbożność od Jakuba. A to [będzie] moje przymierze z nimi, gdy zgładzę ich grzechy.

Pierwszą rzeczą, jaką zauważam w tym wersecie, jest to, że Paweł mówi: hej, mamy tu pewną tajemnicę; jest tu coś, co było ukryte i zakryte aż do tego czasu; więc baczcie uważnie, nie chcę, byście byli ignorantami w tej tajemnicy; nie chcę, byście uważali się za mądrych – co, jak wierzę, mogło łączyć się ze sprawą: nie pozwólcie, by wasze dogmaty, wasze tradycje, a nawet wasza teologia zaślepiła was na to, co mamy tu objawiane. Tajemnica była ukryta, lecz teraz jest objawiana. I Paweł stara się ją objawić. Napomina nas, byśmy pamiętali – nie tylko ludzi sprzed 2000 lat, ale nas, ludzi, czytających to dzisiaj – nie pozwólcie, by wasze dogmaty, by wasze tradycyjne myślenie, nie pozwólcie, by wasza teologia stała się dla was tak istotna, by zaślepiła was na to, co Bóg tak naprawdę czyni. I mówi, że w kontekście tej tajemnicy, jaka jest objawiana, że ta ślepota, która dotknęła Izraela, zostanie odsunięta, gdy nadejdzie czas na Pełnię Pogan.

Przypomnijcie sobie Mateusza 16, byli tam ludzi, którzy przyszli do Mesjasza, prosząc Go o znak, choć On ukazał im już znaki. On im rzekł: potraficie rozpoznawać to, co dzieje się w świecie fizycznym, dlaczego nie potraficie rozpoznawać tego, co dzieje się w świecie duchowym? Dlaczego nie potraficie spojrzeć na znaki, jakie wam daję i wywnioskować z tego, że jest tu Mesjasz, że przyszło ku wam Królestwo Niebieskie. Dlaczego tego nie widzicie? Cóż, wydaje mi się, że dlatego – przynajmniej częściowo – pozwolili swoim dogmatom, swojej teologii, swoim tradycjom stanąć na drodze. Ok? To, co ich dotknęło, ta ślepota, na jaką cierpieli, może dotknąć dziś i nas. I prawdę mówiąc, wierzę, że do pewnego stopnia tak było przez wieki. Zaślepiło nas to na pewne prawdy, jakie zawsze były w Piśmie. Zatem, jeśli nasza ślepota zostanie zniesiona, jeśli zostanie uleczona lub jeśli nasze oczy zostaną otworzone – pamiętacie dwóch uczniów w drodze do Emaus? – ich oczy zostały otwarte, gdy przełamał macę. I gdy przełamał chleb, to jeśli mogę, jeśli wejdziecie do Słowa, które przyrównane jest do chleba, do treści życia, to jeśli przełamiecie ten chleb, naprawdę wejdziecie w Słowo, to co ono naprawdę mówi? A co nam mówiono, że ono mówi? Nasze oczy zostały otwarte. Musimy faktycznie być prowadzonymi przez Ducha, by widzieć, by zauważać, by postrzegać i rozumieć te rzeczy. Ok?

Do jakiej więc tajemnicy odnosi się tu Paweł? Cóż, musi wiązać się ze ślepotą. Ale sposób, w jaki to opisuje, jest taki – to częściowa ślepota – ja to traktuję nie jako całkowitą ślepotę, ale częściową ślepotę. Ta częściowa ślepota sprawia, że nie trzymasz się drogi. A to oznacza, że nie dostaniesz prawa jazdy. Oznacza to, że nie możesz jeździć, musisz mieć kogoś, kto cię wozi. I jesteś od nich zależny, by zabierali cię tam, gdzie chcesz. W rzeczywistości nie widzisz, gdzie powinieneś iść, więc musisz ufać, że oni znają drogę. Czasem może wiedzą, a czasem może nie wiedzą. Cóż, takie są skutki bycia częściowo ślepym. Mówi więc, że ślepota po części lub częściowa ślepota dotknęła Izraela, dopóki nie wejdzie Pełnia Pogan.

Spójrzmy teraz na to słowo, jakie przetłumaczono jako ‘pełnia‘. Co ono oznacza? Cóż, w rzeczywistości oznacza ono dopełnienie. Czyli częściowa ślepota dotknęła Izraela do czasu dopełnienia się Pogan. To stąd niektórzy zaczerpnęli ten pomysł, że mówimy tu o liczbach. Że jest pewna liczba, jaką zna Bóg – została wyznaczona z góry. I kiedy ta liczba pogan się dopełni i wejdą oni do Królestwa, to On usunie ich z drogi – dobra, powie, skończyłem z Poganami, teraz zajmę się Izraelem. Może ma to coś wspólnego z liczbami. Nie byłbym taki zarozumiały, by mówić, że absolutnie nie ma. Jednakże sądzę, że raczej ma to coś wspólnego z dochodzeniem do owocowania.

To powiedziawszy, ta Pełnia Pogan ma coś wspólnego z tą wszczepioną gałęzią, która wykonuje swoją robotę i prowokuje do zazdrości te naturalne gałęzie, dzięki czemu całe drzewo zaczyna wydawać owoc. Że gałąź, jaka została wszczepiona wbrew naturze, która wyszła z drzewa oliwnego, zaczyna wydawać swój owoc. To jest to dopełnienie – wydawanie owocu, robienie tego, co powinno, do czego zostało stworzone od samego początku.

Osobiście wierzę, że chodzi tu o coś więcej. Prawdę mówiąc, hebrajskim odpowiednikiem greckiego określenia, tłumaczonego jako ‘pełnia’, jest słowo ‘mila‘. Mem, lamed, alef – mila. Jest ono tym samym słowem, które oznacza wypełnić lub dopełnić. Mesjasz użył dokładnie tego samego słowa, gdy powiedział: nie sądźcie, iż przyszedłem zanegować Prawo i Proroków; nie, przyszedłem je wypełnić – mila. Wypełnić, sprawić, by czyniły to, do czego zostały przeznaczone. Sprawić, by nabrały pełnego znaczenia. Nie odrzucić je, nie pozbyć się ich, lecz doprowadzić je do zaowocowania. Doprowadzić je do miejsca, gdzie wydają owoc, jaki Bóg im przeznaczył w pierwszej kolejności. Takie by było znaczenie mila.

I wierzę, że dokładnie to Paweł stara się nam przekazać, gdy mówi na temat Pełni Pogan, dopełnieniu się pogan. Że dochodzą oni do pełni tego, co Bóg dla nich zamierzał. A co dla nich zamierzał? W 1 Mojż. 12 tak Bóg mówi Abrahamowi: w tobie będą błogosławione wszystkie narody (rodziny) ziemi. Będą w ciebie wszczepione. Będą wydawać taki sam owoc, jaki ty wydajesz. To oznacza pełnia.

W hebrajskim określenie poganie to gojim lub ha’gojim – ci poganie. Jeśli wzięlibyśmy określenie Pawła ‘Pełnia Pogan’ i przetłumaczyli to na hebrajski, to byłoby to mila ha’gojim. Określenie ‘wchodzić’ lub ‘być wchodzącym’ literalnie to powstać. Więc to, co mówił, to, że częściowa ślepota spotkała Izraela, dopóki nie powstała pełnia lub dopełnienie pogan. W haśle powstawanie chodzi o to, że pojawia się coś, co było zasadzone. Zaczyna się jego owocowanie. Zaczyna rozkwitać, zaczyna kwitnąć. Zaczyna robić to, co powinno robić. O to w tym chodzi.

I jeszcze raz – 1 Mojż. 12 – wszystkie rodziny ziemi będą wszczepione w Abrahama. A jeśli są wszczepione, to logiczne jest wnioskować, że powinny wydawać one ten sam owoc. Powinny wykonywać one dzieła (uczynki) Abrahama. A jakie są uczynki Abrahama? Mówiąc wprost, słuchał tego, co Bóg mówi i czynił to, co Bóg powiedział. A ponieważ uwierzył Mu i działał na podstawie tej wiary, Bóg policzył mu to jako sprawiedliwość. Słuchanie, co Bóg mówi i wykonywanie, co Bóg mówi.

Tak wielu wierzących, przez ogrom lat, nic nie wiedziało o tym, co napisał Mojżesz. I do pewnego stopnia, także to, co pisali prorocy. I że powinniśmy czynić te rzeczy. Powinniśmy działać na podstawie tych rzeczy i manifestować je. I jeszcze raz – nie po to, by być zbawionymi, ale jako wyraz tego, że jesteśmy zbawieni. Czyli pojawi się, powstanie Dopełnienie Pogan. Wszystko zacznie rozwijać się w kwiat. I przypominam, chodzi tu o pojęcie wydawania owocu. Ok.

Paweł nie wytrzasnął tego określenia z powietrza. Nie zerknął sobie pewnego dnia przez okno i nie zobaczył tam kogoś, kto szczepi drzewo, i stwierdził, oo… to wygląda dobrze. Chyba to wykorzystam, by pokazać, o co mi chodzi. Nie. Paweł był nieźle obeznany z wersetami z Tory, z wersetami z Proroków. Szkolony u stóp Gamaliela. I bardzo inteligentnym człowiekiem. Pisząc więc listy, by przekazać ludziom z pogan, jak oni pasują do tego planu, jaki Bóg ma od samego początku, w Rzymian 11 zaczął mówić o tym drzewie, o niewierze, o odłamanych gałęziach; i o tym, jak wy nie byliście częścią tej rodziny, ale teraz – zgadnijcie – dostaliście sposobność wejścia i stania się częścią tej rodziny. I kiedy pisze ten list – może pisze po łacinie, może pisze po grecku – lecz nawet jeśli pisze po grecku, to gwarantuję wam, że myśli po hebrajsku. To jego pierwszy język. Gdy więc pisze na temat Pełni Pogan, to używa tam tego określenia „mela ha’gojim”. Skąd go wziął?

Cóż… w 1 Mojż. 48 Jakub udaje się do Egiptu, gdzie spotyka się ze swoim synem Józefem. Poznaje tam swoich wnuków – Manassesa i Efraima. I według 1 Mojż. 48:5-6, każe podejść do siebie Manassesowi i Efraimowi, i adoptuje ich jako własnych synów. Stają się jak Ruben i Symeon – mówi. Są zliczani jako plemiona Izraela. Są jak pozostali synowie Jakuba. Są traktowani jako posiadający dziedzictwo. Są dziedzicami – jeśli wolicie – zgodnie z obietnicą. W pewnym sensie moglibyśmy powiedzieć, że to, co zrobił Jakub w 1 Mojż. 48, to wziął Manassesa i Efraima, i wszczepił ich w drzewo rodzinne. Ich ojciec był Hebrajczykiem, lecz ich matka była Egipcjanką. Przynajmniej częściowo wywodzili się z narodów (pogan). A jednak wciąga ich do drzewa rodzinnego. To są moi synowie – nie będzie żadnej różnicy między nimi a Rubenem i Symeonem. To bardzo, bardzo ważna sprawa. I potem gdy czytamy dalej opis, on ich będzie błogosławił. Ponieważ przygotowuje się do śmierci – i tak de facto dlatego Józef przyprowadził swoich synów do ojca, by ten mógł ich pobłogosławić. I czytamy dalej z 1 Mojż. 48:13-19, gdzie tak mamy powiedziane:

Potem Józef wziął obydwu i [postawił] Efraima po swojej prawej ręce, czyli po lewej stronie Izraela; a Manassesa po swojej lewej ręce, czyli po prawej stronie Izraela, i przyprowadził ich do niego. Izrael wyciągnął swoją prawą rękę, położył ją na głowę Efraima – prawa ręka symbolizuje moc i potęgę – położył ją na głowę Efraima, który był młodszy, a swoją lewą rękę na głowę Manassesa, umyślnie przekładając swoje ręce, choć pierworodny był Manasses. I błogosławił Józefowi, mówiąc: Bóg, przed którego obliczem chodzili moi ojcowie, Abraham i Izaak, Bóg, który mnie żywił od mej młodości aż do dziś; Anioł, który wybawił mnie ze wszelkiego zła, niech błogosławi tym chłopcom i niech będą nazywani od mego imienia i od imienia moich ojców, Abrahama i Izaaka, i niech się rozmnożą na ziemi. A gdy Józef zobaczył, że jego ojciec położył swoją prawą rękę na głowę Efraima, nie podobało mu się to. Wziął więc rękę swego ojca, aby ją przenieść z głowy Efraima na głowę Manassesa. I Józef powiedział do swego ojca: Nie tak, mój ojcze. Ten bowiem (Manasses) [jest] pierworodny, połóż swoją prawą rękę na jego głowę. Ale jego ojciec wzbraniał się i powiedział: Wiem, mój synu, wiem. Ten też stanie się ludem i on też urośnie, ale jego młodszy brat go przewyższy, a z jego potomstwa wyjdzie „mnóstwo narodów”.

Pierwszą rzeczą, jaką chcę tu powiedzieć, jest to: nie po raz pierwszy tu pierworodny nie otrzymał błogosławieństwa pierworodnego. Prawdę mówiąc, możemy się cofnąć aż na początek. Kain i Abel. Prawdopodobnie Kain urodził się pierwszy, potem Abel. Kto z nich jest sprawiedliwy, a kto niegodziwy? Cóż… pierworodny jest niegodziwy. To ten drugi, który się urodził, uważany jest za sprawiedliwego. Potem przechodzimy do Izaaka i Ismaela. Ismael jest pierworodnym, ale to pierworodny według ciała. To Izaak jest synem obietnicy, choć urodził się po Ismaelowi. W Izaaku będzie nazwane twoje nasienie. I ponownie, gdy dochodzimy do Ezawa i Jakuba, Ezaw jest pierworodnym – ale Ezawa odrzuciłem; umiłowałem Jakuba. I oczywiście to Jakub będzie znany jako Izrael.

Wracamy teraz do Jakuba, który miał syna imieniem Ruben, jednak kładzie on błogosławieństwo pierworodnego nie na Rubena, pierworodnego swego ciała, lecz na Józefa – pierworodnego miłości swego życia, Racheli. I teraz Józef przyprowadza swoich synów – i jest tam pierworodny – sądząc, że to on otrzyma błogosławieństwo i prawo pierworodnego. Nie – idzie ono do urodzonego po nim, do Efraima. Dotarło to do mnie kilka lat temu. Potem usłyszałem mojego dobrego przyjaciela, Brada Scotta, nauczającego o tym, który mówił: jeśli spojrzycie na te przykłady i spojrzycie na pierworodnego, to jest nim zawsze ten zły gościu. Niekoniecznie w każdym przypadku, ale wiecie – Kain, Ismael, Ezaw. Wydaje się, że to jakoś tego drugiego Bóg preferuje.

Oto, jaka jest różnica. Pierworodnym nie jest ten, w którego człowiek umieszcza swe nasienie, lecz pierworodnym jest ten, w którego Bóg umieszcza Swe nasienie – Swoje Słowo. Więc tutaj mamy kolejny przykład tego. Bóg ma dla Efraima cel. Jakub uspakaja Józefa – słuchaj, wiem, co robię. Wiem, że Manasses jest twoim pierworodnym. Ale wiem, co robię. Pobłogosławię Efraima.

Pomyślcie o tym w ten sposób, kiedy Józef był w Egipcie i ożenił się z córką kapłana Heliopolis, urodził mu się Manasses i nazwał go tak, gdyż oznacza to ‘zapomnieć‘. Gdyż mówił: zapomniałem o całym domu mego ojca. Czyli Manasses to zapominanie. Zapominanie o przeszłości, zapominanie o bólu, zapominanie o zdradzie. Zapominanie… zapominanie… Usuwanie tego z umysłu. Efraim. Nazwał go tak, gdyż Bóg rozmnożył mnie w ziemi mego utrapienia. Efraim oznacza płodny, urodzajny. I to nie w liczbie pojedynczej, ale w liczbie mnogiej. Innymi słowy, wiele (mnóstwo) owocu. I to dotyczy także przyszłości. Spoglądamy na przyszłość. Nie patrzę na przeszłość, zapominam o tych rzeczach; ale patrzę na przyszłość. Patrzę, by być płodnym. A tak przy okazji, jak oddajemy naszemu Ojcu w niebie cześć i honor? Przez wydawanie mnóstwa owocu. Jak więc Jakub mógł złożyć błogosławieństwo na tego, który reprezentuje zapominanie o domu swego ojca? On złożył błogosławieństwo na tym, którego imię oznacza ‘być płodnym, owocować’. I mówi o nim, że będzie on większy, niż ten starszy. A jego nasienie stanie się mnóstwem narodów. Hebrajskie wyrażenie, jakie w tej Biblii przetłumaczono jako ‘mnóstwo narodów’, to mela ha’gojim. Jest to to samo wyrażenie, jakiego użyłby Paweł w Rzymian 11, gdy mówi o Pełni Pogan lub dopełnieniu się pogan. Prawdę powiedziawszy mela ha’gojim pojawia się tylko raz w Tanachu. Dokładnie w 1 Mojż. 48, gdzie jest mowa o tym, jak Jakub kładzie błogosławieństwo na głowę Efraima. I mówi: w nim będzie mela ha’gojim, mnóstwo narodów lub – jeśli wolicie – Pełnia Pogan.

Widzicie, nasienie Efraima – niekoniecznie oznacza to naturalne, fizyczne nasienie – ale nasienie Efraima, czyli ci, którzy wydają owoc tego nasienia, to jest ta Pełnia Pogan. To jest ta pełnia, o jakiej mówił Paweł. To jest to owocowanie drzewa, o jakim mówi w Rzymian 11. Lub ujmijmy to w ten sposób – to są ci, adoptowani do rodziny, zwącej się Izrael. Grają oni bardzo istotną rolę w Pełni Pogan. Eliasz gra bardzo istotną rolę w odnowieniu wszystkich rzeczy. Pomnażanie Efraima… tak na marginesie, jest to imię nadane Domowi Izraela. Wiele, wiele razy nazywa go Efraimem. Ta wszczepiona gałązka, ta dzika gałązka, która została wszczepiona wbrew naturze, odgrywa bardzo ważną rolę w odnawianiu wszystkich rzeczy. Bo gdy ta gałąź zaczyna dochodzić do swojej pełni, do owocowania i gdy zaczyna wydawać ten owoc, prowokuje pozostałe gałęzie do wydawania owocu, jakiego – tak się wydaje – do tej pory nie były w stanie wydawać.

Przypomnę, główny nurt chrześcijaństwa nie uważa się za cząstkę Izraela. I konsekwentnie, główny nurt chrześcijaństwa uważa, że Tora nie jest dla chrześcijan, że jest tylko dla Żydów. Konsekwencją tego jest to, że wierzący Żydzi – tu mam na myśli tych, którzy wierzą w Mojżesza, w to, co napisał, że jest jeden Bóg, niekoniecznie, że Jaszua jest Mesjaszem – oni nigdy nie zaakceptują Mesjasza, którego naśladowcy mówią, że On im powiedział, iż nie muszą przestrzegać tego, co napisał im Mojżesz. Oni nigdy nie zaakceptują Mesjasza, którego postrzegają, iż mówiłby ludziom, by odchodzili od Mojżesza lub od tego, co Mojżesz napisał w Torze. To było bardzo istotne w utrzymywaniu tych dwóch oddzielnie.

Wiecie, mówi się, że Ameryka została założona na judeo-chrześcijańskich wartościach, bo to, co znamy jako chrześcijaństwo – a przynajmniej jego rdzeń – ta prawda, jaka jest w chrześcijaństwie – nie te wszystkie rzeczy, jakie podochodziły po drodze – ale prawdziwa esencja tego, czym miało być chrześcijaństwo, wywiodło się z tego, czym miał być prawdziwy rdzeń judaizmu. Nie to wszystko, co oni podoczepiali po drodze, co ludzie pododawali i poodejmowali. Zrozumcie to, co mówię tutaj. To, co my nazywamy chrześcijaństwem, wywiodło się z tego, co świat nazywa judaizmem. Nie mówię tu o religiach. I nie mówię tu o ludzkich rzeczach. Mówię tu o głównym sednie.

Tak, jak Adam, który zasnął i Bóg wyjął z niego resztkę i uczynił z niej inne ciało. Lecz nigdy nie zamierzał, by te dwa ciała były oddzielne. Nigdy nie zamierzał, by żyły one osobnym życiem. On zawsze chciał, by zeszły się razem. On zawsze chciał, by było one jedno, po to, by mogły wydać owoc. By mogły wydać owoc. Bo w owocu jest nasienie. I tak rozprzestrzenia się życie.

Mamy więc kościół, który mówi, nie jesteśmy częścią Izraela. Nie musimy robić tego, co Bóg powiedział Izraelowi. A tu mamy Izrael, który mówi, że nigdy nie zaakceptuje Mesjasza, który mówiłby, że nie musisz czynić tego, co powiedział Mojżesz. Więc żyją sobie osobnym życiem. Coś więc musi się stać, jeśli obrzezanie i nieobrzezanie ma się kiedykolwiek zejść i stać jedno. Musimy teraz pamiętać, że jako wierzący w Mesjasza, jesteśmy zbawieni przez krew Mesjasza. Nie jesteśmy zbawieni przez nakazy i zakazy. A skoro jesteśmy zbawieni, są pewne drogi, według jakich powinniśmy żyć. I tu są nakazy i zakazy.

Są również inne sprawy, o jakich pisał Mojżesz. I na przykład Mojżesz pisał też o Mesjaszu. Mojżesz pisał o poganach, którzy zostaną wszczepieni w rodzinę Abrahama, która określana jest mianem ‘Izrael’. I to nie z powodu ich więzów krwi lub linii genealogicznej. Jedyna licząca się krew to krew Mesjasza.

Ok, to doprowadza mnie do takiej myśli. Jeśli częściowa ślepota dotknęła Izraela, aż wejdzie Pełnia Pogan, i jeśli, poprzez Mesjasza, ty i ja jesteśmy częścią Izraela, czy nie oznacza to, że my też jesteśmy częściowo ślepi? Zawsze patrzyliśmy na to, że jest tu mowa, iż to Żydzi nie widzą, kim jest Mesjasz, są na to ślepi. Ok, zgadzam się z tym. Oni, w większości, nie uznają Jaszua za Mesjasza. Są ślepi na Jego tożsamość. Lecz jest to częściowa ślepota. Jeśli więc nie dostrzegają oni tożsamości Mesjasza – bo na to są ślepi – co w takim razie dostrzegają? Oto opinia Billa. Widzą to, że powinni wykonywać rzeczy, jakie napisał Mojżesz. Że powinni robić rzeczy, a jakich Bóg powiedział: rób i nie rób. Co Bóg powiedział: nie czyń. Innymi słowy – przestrzegać Jego przykazań. Ok. To jeśli my jesteśmy częścią tej rodziny, również powinniśmy być częściowo ślepi. My oczywiście wiemy, kim jest Mesjasz. Widzimy to bardzo wyraźnie. Ale co jest tym, na co my moglibyśmy być zaślepieni? W mojej opinii – my jesteśmy ślepi na to, co oni widzą. A oni są ślepi na to, co my widzimy. Jeśli moglibyśmy zobaczyć to, co oni widzą, i nasze oczy zostałyby otwarte, i bylibyśmy pełni, to sprowokowałoby w nich, że dostrzegliby Tego, którego wcześniej nie widzieli.

Pełnia Pogan to coś takiego: gdy nasze oczy są otwierane na fakt, że tak, Jaszua jest Mesjaszem; a ponieważ jest Mesjaszem i ponieważ powiedział, jeśli Mnie miłujecie, przestrzegajcie Moich przykazań, zaczynamy przestrzegać tych przykazań. To sprawia, że naturalne gałęzie zaczynają widzieć to, czego nie widzieli, czyli tożsamość Mesjasza. Gdy (dzika) gałąź zaczyna owocować, wywołuje to w naturalnej gałęzi, że ona również zaczyna owocować. I ten szczep, do jakiego jesteśmy przyrównani, z reguły przyjmuje się trzeciego dnia. Tak się składa, że akurat żyjemy w trzecim proroczym dniu. Widzicie, przebudzenie jest tutaj. Jesteśmy ożywiani. Dochodzimy do odnawiania wszystkich rzeczy.

Pełnia Pogan nie jest tym samym, co czasy pogan. Czasy pogan to coś takiego, że te narody, które panują nad Izraelem, ich czas się kończy. A to daje narodziny przywracaniu Królestwa. I w środku tego, tworząc bardzo istotny składnik przywracania tego Królestwa, jest Pełnia Pogan. Dochodzenie do wydawania owocu tego, co Bóg ustanowił już dla nich na samym początku. Prowokowanie naturalnych gałęzi również do rozkwitu i owocowania. Przekazywanie życia. To właśnie odnawianie wszystkich rzeczy. To właśnie Pełnia Pogan. Ty, ja, inni, którzy dochodzą do zrozumienia, że CAŁE Boże Słowo jest dla WSZYSTKICH ludzi. I zaczynamy te rzeczy manifestować. Tu nie chodzi o bycie Żydem, gdyż Żydzi tego wszystkiego nie pojęli. Tu nie chodzi o próbowanie bycia chrześcijaninem, bo chrześcijanie też tego wszystkiego nie pojęli. To staranie się być jak On. I pamiętanie o tym, że Żydzi nie są naszymi przeciwnikami. Żydzi są naszymi braćmi. Proszę zauważyć, że nie judaizm, ale mężczyzna, kobieta, dziecko. I nawet, jeśli zostali odłamani z powodu niewiary, Bóg jest w stanie, i zapewne ponownie ich wszczepi. Gdy to się stanie, gdy tych dwoje się zejdzie i staną się jedno, to powstanie jedno Królestwo; powstanie jeden lud pod Jednym Królem. Musimy być więc tymi, którzy dostosowują się do korzenia, by wydawać owoc nasienia, by prowokować inne gałęzie, by widziały Tego, którego nie dostrzegały. Bo jeśli czynimy to, co powinniśmy czynić, dochodzimy do pełni tego, kim jesteśmy i wielkie rzeczy będą się dziać. I na końcu – oto co powiedział Paweł – cały Izrael zostanie zbawiony.

I wraz z tym chcę powiedzieć: dziękuję, że dołączyliście do mnie. Mam nadzieję, że w pewnym stopniu było to dla was błogosławieństwem, że czegoś się nauczyliście. I mamy nadzieję, że do zobaczenia wkrótce. Szalom.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – Pełnia-Pogan-6.pdf

Advertisements

PEŁNIA POGAN – 5

Pełnia Pogan – część 5

 

Zapraszam do wysłuchania piątej części nauczania pt. „Pełnia Pogan”.

*****************************************************

*****************************************************

 

Poniżej zamieszczam transkrypt z tego nauczania:

 

PEŁNIA POGAN – CZĘŚĆ 5

Chcę się wrócić i jeszcze raz podkreślić pewną rzecz. Gdy chodzi o to drzewo, o jakim Paweł wspomina w Rzymian 11, bardzo wyraźnie widać, że nie ma dwóch drzew – jest jedno drzewo! Nie ma drzewa Izraela i drzewa kościoła. Jest tylko drzewo, które reprezentuje Izraela. Nie tylko to, ale ponieważ mówi o tym, jak my, będąc dziką gałązką, jesteśmy wszczepieni wbrew naturze, i jak gałęzie, które zostały odłamane, mogą ponownie zostać wszczepione, wydaje mi się, że każdy, kto jest częścią rodziny, zwanej Izraelem, nieważne czy się urodzili etnicznie Izraelitami, czy nie, musi być wszczepiony do rodziny wiary. Innymi słowy, genetyka, rodowody, tego typu sprawy – cóż, nie powiem, że one nic nie znaczą – nie są one gwarancją, że znajdziesz się w Królestwie. Drzewo – Izrael – to rodzina wiary. Paweł wyraźnie to mówi. Stale i stale, i wciąż. Jeśli my jesteśmy w drzewie z powodu naszej wiary, a gałęzie zostały odłamane z powodu braku wiary, to aby zostać z powrotem wszczepiony, musisz zostać wszczepiony dzięki wierze, nie dzięki temu, kim byli twoja matka i twój ojciec. Czyli jeszcze raz, każdy, kto chce być uznany za część Izraela, musi zostać wszczepiony w drzewo. Osobiście widzę to drzewo upersonifikowane w Drzewie Życia, którym jest Mesjasz. Musimy więc być wszczepieni w Mesjasza. Nie ma nic, co by sugerowało, że kościół miałby pójść i zacząć swoje własne drzewo. Choć wierzę, że w swoich umysłach wielu ludzi dokładnie tak sądzi. Że tak powinno być i tak właśnie robią. Nie ma nic takiego, co by sugerowało, że kościół jest inną zasadzoną rośliną. Kościół, Boży ludzie, ci, którzy się na nowo narodzili, którzy przyszli do wiary w Mesjasza, są wszczepiani w już istniejące drzewo, zwące się Izrael. Gdyż jest tylko jedno drzewo. Jest tylko jedna rodzina.

Przejdźmy zatem do Efezjan 4 celem podkreślenia tych rzeczy. W wersetach 4-6 Paweł mówi:

Jedno [jest] ciało i jeden Duch, jak też zostaliście powołani w jednej nadziei waszego powołania. Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest; jeden Bóg i Ojciec wszystkich, który jest ponad wszystkimi, przez wszystkich i w was wszystkich.

Jeden! Nie dwa. Zatem ci, którzy trzymają się idei teologii zastąpienia, uważają, że kościół zastąpił Izraela, że Bóg skończył z Izraelem i teraz skierował Swoją uwagę na kościół. Oczywiście nie zgadzam się z tym. Nie powinniśmy się z tym zgadzać. Nie ma to żadnych biblijnych podstaw. Idea ta mówi, że tutaj jest jedna grupa ludzi, która ma jeden zestaw reguł, swoją własną drogę, jaka prowadzi do życia. A my jesteśmy tutaj, jako kościół (jeśli chcecie używać tego słowa), i mamy inną drogę, inny zestaw reguł, jakie prowadzą do życia. To również nie ma żadnych biblijnych podstaw. Jesteśmy częścią tego samego drzewa.

Paweł powiedział coś takiego, że dzika gałązka jest wszczepiana wbrew naturze. To sugeruje mi coś takiego: po pierwsze, jest to dzika gałązka oliwna. Nie jest to gałązka jabłka, nie jest to gałązka gruszy. Jest to gałązka oliwna. Po prostu zdziczała, wyrosła dziką. Robiła swoje rzeczy, nie była przycinana, nie była pielęgnowana. Rozrosła się, działała po swojemu. Wybrała własną drogę. A jednak, gdy chodzi o proces wszczepiania, ktokolwiek odcina tę gałąź z dzikiego drzewa, musi widzieć w tym coś wartościowego. Musi być jednak przystosowana do szlachetnego drzewa. Co sugeruje, że my, dzikie gałązki, musimy przejść jakiś nadnaturalny proces przemiany. To oczywiście nawiązuje do bycia ponownie narodzonym. Pierwsze i najważniejsze. Ale wierzę również, że chodzi tu o… cóż, jeśli jesteśmy częścią Izraela, jeśli to do tej rodziny zostaliśmy wszczepieni, to powinniśmy zachowywać się, jak ta rodzina się zachowuje. Robić, co zostało nakazane tej rodzinie robić. Nie możemy być czym innym. I prawdę mówiąc, Tora zakazuje mieszania gatunków. Jest to znane jako ‘kilajim‘, czyli zakaz przeciwko rzeczom, które są odrębnymi gatunkami – nie można ich mieszać razem. Rzeczy, jakie nie są przeznaczone do mieszania, powinno się trzymać osobno. 3 Mojż. 19:19; 5 Mojż. 22:9 mówią o tej sprawie. Zatem kilajim mówi o zabronionym mieszaniu. Nie miesza się rzeczy, o jakich Bóg powiedział, nie mieszaj. Nawet Paweł odnosi się do tego, kiedy w 2 Kor 6:14 mówi o fakcie, że ty i ja, wierzący, nie powinniśmy być w nierównym jarzmie. Jaką społeczność ma to światło z ciemnością albo Chrystus z Belialem.

Opierając się zatem na prawie mieszania różnych gatunków nasion i zakazach na tym nałożonych, rabinicznie jest rozumiane tak, że te zakazy dotyczą także szczepienia roślin i drzew. Innymi słowy, Tora jest przeciwko – jeśli mowa o rabinach – wszczepianiu, powiedzmy, gałęzi jabłoni w drzewo oliwne. Jeśli chcesz wszczepiać w drzewo oliwne, musisz mieć gałązkę oliwną. Aczkolwiek w naszym przypadku jest ona dzika. A zatem mieszanie dwóch różnych gatunków – i to jest sedno – jest zakazane!

Jak to się ma do tego, o czym tu mówimy? Ponieważ nie miesza się świętego i pospolitego, czystego i nieczystego, nie miesza się więc razem dwóch różnych gatunków drzew. Izrael nie miesza się z narodami. Izrael i poganie nie łączą się ze sobą. Izrael to powołany naród, oddzielony naród. Narody mają swoje drogi, robią swoje rzeczy. I Bóg mówi Swojemu ludowi, zwanemu Izrael, nie zachowuj się jak narody. Ty i ja zostaliśmy wszczepieni w tę rodzinę, zwącą się Izrael. Dlatego nie powinniśmy postępować jak narody. Powinniśmy postępować tak, jak Bóg poinstruował Swój lud, by się zachowywali. Gdyż nie możemy mieszać ze sobą dwóch różnych rzeczy. Próbuję tu powiedzieć coś takiego i ujmę to prosto i następująco: mieszanie kościoła pogan i przestrzegającego Tory Żyda, i próbowanie uczynić ich jednym, nie zadziała! Prawdę mówiąc, Bóg tego nawet nie chce. Dzika gałązka musi być przemieniona i dostosowana do szlachetnego drzewa. Musi się stać jedno z oryginalnym korzeniem.

Mówię tak, bo jak już sugerowałem lub wspominałem, wielu z głównego nurtu chrześcijaństwa uważa kościół za oddzielną jednostkę. Tam jest Izrael – oni mają swoje prawa, mają swoje zasady, muszą – wiecie – trzymać się praw żywieniowych, muszą przestrzegać szabatów. My tego nie musimy robić. My jesteśmy kościołem. Jesteśmy tutaj inną grupą ludzi. Bóg ma do nas zupełnie inne podejście. Takie jest myślenie wielu ludzi w głównym nurcie chrześcijaństwa. Czy jednak Biblia wspiera takie myślenie? Czy Biblia wspiera te dwie grupy ludzi, dwie drogi życia, a nawet dwa różne przeznaczenia, ale pod tym samym Królem? Jak mogą przyjść pod rządy Jednego Króla i mieć dwa różne zestawy reguł, dwie różne drogi życia, które prowadzą ich do dwóch różnych miejsc? Zatem dogmat, że kościół i Izrael to dwie różne rzeczy, nie wierzę, iż ma biblijne poparcie.

Według Szczepana, w Dz. Ap. 7, kościół był już na pustkowiu (pustyni). To, co my nazywamy kościołem, to ciało wierzących, którzy zostali powołani (wezwani). Cóż, tak właśnie nazywany był Izrael. I powtarzam, zostaliśmy wszczepieni w jedno drzewo. Jest więc jedno ciało, jeden duch, jeden chrzest, jest jeden Pan wszystkich – nie dwóch.

Galacjan 3:16 mówi: Abrahamowi i jego Nasieniu zostały dane obietnice. Nie nasionom. Nasieniu – jednemu – liczba pojedyncza. Pamiętajcie? Tora zabrania mieszania dwóch różnych nasion. Nie bierze się dwóch różnych gatunków nasion i nie łączy ich razem. Jest więc tylko Jedno nasienie Abrahama. Jeśli jesteście z wiary (w wierze), to jesteście nasieniem Abrahama. Nie miesza się więc tego z czymś innym. Dlatego – przypominam – gdy Paweł o tym mówi, nie mówi o dzikiej gałązce gruszy lub o dzikiej gałązce jabłoni. Mówi on o dzikiej gałązce oliwnej. Jest ona traktowana jako ten sam gatunek, jest po prostu dzika; nie jest to inna roślina. Bo gdy wszczepienie ma miejsce – i tu jest cel – tu jest powód stojący za wszczepieniem – a jest on taki, że kiedy wszystko zostanie powiedziane i uczynione, wszystkie gałęzie – dzikie i naturalne – one wszystkie będą wydawać ten sam owoc. One wszystkie będą wydawać oliwki. To nie będzie tak, że jedna gałązka (szlachetna) będzie wydawać oliwki, a ta druga gałązka tutaj, będzie wydawać jabłka i grejpfruty. Tak to nie będzie działać. One wszystkie mają wydawać ten sam owoc. Dlaczego? Bo one wszystkie wyszły z tego samego nasienia, nie nasion.

Chcę przez to wszystko powiedzieć, że jeśli jesteśmy w Mesjaszu, nie jesteśmy jakąś inną osobą, oddzieloną od rodziny wiary, zwaną Izraelem. Zostaliśmy do niej wszczepieni, staliśmy się częścią rodziny, którą Bóg nazywa Izraelem. A ponieważ jesteśmy z wiary, nikogo nie zamieniamy, lecz zajmujemy swoje miejsce. Zajmujemy swoje miejsce przy stole, zajmujemy swoje miejsce w Bożej rodzinie. Czyli Paweł dostrzegł to w tym samym wersecie z 1 Mojż. 12, co 2000 lat później, współczesny, XX- i XXI-wieczny rabin z Izraela również dostrzegł. Że w 1 Mojż. 12 wszystkie rodziny, wszyscy poganie na ziemi będą błogosławieni w Abrahamie. Literalnie – będą wszczepieni w Abrahama. Paweł to dostrzegł, więc w Gal 3:7-9 Paweł tak pisze:

Wiedzcie zatem, że [tylko] ci, którzy są z wiary, ci są synami Abrahama. A Pismo, które przewidziało, że Bóg z wiary będzie usprawiedliwiał pogan, wcześniej ogłosiło [ewangelię] Abrahamowi, mówiąc: W tobie będą błogosławione wszystkie narody. Tak więc ci, którzy są z wiary, dostępują błogosławieństwa wraz z wierzącym Abrahamem. I dalej w wersecie 29: A jeśli należycie do Mesjasza, to jesteście potomstwem Abrahama, a zgodnie z obietnicą – dziedzicami.

Czyli jeszcze raz. Paweł cytuje ten sam werset i rozdział z Genesis, który mówi o nasieniu Abrahama. W jaki sposób jest ono błogosławieństwem dla narodów świata i że tak naprawdę to zostaną one wszczepione w Abrahama. Czyni te same obserwacje, jakie poczynił rabin Ginsburg dwa milenia później. Jasno też podkreśla, że jeśli jesteś Mesjasza, jeśli się na nowo narodziłeś i należysz do Mesjasza, to jesteś nasieniem Abrahama, nie nasionami, jakby z wielu, ale jednym. I jesteście dziedzicami, zgodnie z obietnicą. Jaka obietnica? Ta, złożona Abrahamowi.

Jaka obietnica została złożona Abrahamowi? Cóż, było w niej coś takiego: będę ci błogosławił, twoje nasienie będzie liczne, jak gwiazdy na niebie, jak piasek na plaży; i dam tę ziemię tobie i twojemu nasieniu. Wszystkie obietnice dane Abrahamowi, myśmy odziedziczyli poprzez Mesjasza, bo jesteśmy częścią tej rodziny. Dodałbym do tego to: odpowiedzialność, jaka wiąże się z byciem nasieniem Abrahama, również została nam powierzona. Czynić dzieła Abrahama, że tak powiem.

Gdy mówimy o nasieniu Abrahama, co to oznacza? Cóż, traktuję to dość literalnie, że jesteśmy częścią rodziny, którą Bóg zwie Izraelem. Wiem, że się powtarzam, powtarzam i powtarzam, ale chcę bardzo jasno pokazać, gdzie tutaj stoimy i dlaczego w to wierzymy. Lecz przypatrzmy się najpierw fizycznym potomkom Abrahama. Najpierw będzie miał syna o imieniu Ismael. Potem będzie miał syna z Sary o imieniu Icchak lub Izaak. Ismael, według Pawła, jest synem z ciała. To wtedy, kiedy Abraham i Sara zmawiają się razem i stwierdzają, że pomogą Bogu dotrzymać Jego obietnicy. Idź więc do Hagar, Egipcjanki. Cóż… to nie był Boży plan i tak na marginesie, stworzyło to później konsekwencje, nie tylko dla Abrahama, Izaaka i tamtej rodziny wtedy. Te konsekwencje wciąż są żywe i dzisiaj, dla nas. Ale wracamy do sedna. Paweł jasno to przedstawia, że to Izaak jest synem obietnicy. Gdyż Abraham miał powiedziane: w Izaaku będzie twoje nasienie – nie nasienia – w Izaaku będzie nazwane twoje nasienie. Tak więc tu chodzi o obietnicę, tu chodzi o wiarę. Tu nie chodzi o ciało, nie o to, jak my możemy sprawiać pewne rzeczy. Czyli Izaak jest synem obietnicy. Izaak jest utożsamiany z nasieniem Abrahama.

Ale od Izaaka dochodzimy do Ezawa i dochodzimy do Jakuba. I mimo że Ezaw jest pierworodnym… tak przy okazji, technicznie rzecz biorąc, Ismael był pierworodnym Abrahama… lecz Ezaw, mimo że jest pierworodnym, kiedy się urodził, jego pięta była skierowana na głowę Jakuba. A Jakub złapał go za piętę, by, jak wierzę, ochronić swoją głowę od zmiażdżenia. To nie będzie Ezaw, którego Bóg wybierze. Powiedział On Racheli, że starszy, Ezaw, będzie służył młodszemu. Zatem to Jakub jest tym, którego wybiera Bóg. To Jakub jest tym, który, gdy ucieka przed Ezawem, w miejscu zwącym się Luz, tam objawia mu się Bóg i mówi: ja jestem Bogiem twojego ojca, Abrahama, ja jestem Bogiem twojego ojca, Izaaka. Ja zawrę z tobą Moje przymierze, będę cię strzegł, gdziekolwiek pójdziesz i przyprowadzę cię z powrotem do tej ziemi. Moją obietnicę złożę tobie i twojemu nasieniu. I oczywiście Jakub, gdy faktycznie powróci z Syrii, w przededniu spotkania ze swoim bratem, Ezawem, spotyka człowieka, który ma twarz Boga i siłują się ze sobą. I oczywiście wtedy – ja tak lubię na to patrzeć lub wolę tak na to patrzeć – Jakub rodzi się na nowo. Otrzymuje nowe imię. Nie będziesz się już nazywał Jakow (Jakub), ale będzie to Izrael, bo walczyłeś z Bogiem i z człowiekiem, i się ostałeś. Izrael. Rodzi się więc na nowo jako Izrael. Od tego momentu ma inny chód, gdyż będzie chodził, utykając przez resztę swoich dni. Kto dał mu taki charakterystyczny chód? Bóg mu go dał, człowiek, który miał twarz Boga. Widziałem Boga twarzą w twarz i przeżyłem. Bóg dał mu ten charakterystyczny chód, który identyfikuje go jako Izraela. Od tego momentu każdy, kto go widzi, będzie w stanie rozpoznać, kim on jest, przez to, jak chodzi. Czyli poprzez przestrzeganie Bożych instrukcji, przez chodzenie drogą, w jaki powinna to robić rodzina.

Czyli kiedy ty i ja rodzimy się na nowo z nasienia niezniszczalnego, to jest z Mesjasza, gdyż wszystkim, którzy Go przyjęli, dał moc, to jest prawo i możliwość stania się synami Boga. Paweł mówi, że jeśli należymy do Mesjasza, to jesteśmy nasieniem Abrahama. Co jest tożsamością nasienia Abrahama? Nie jest to Ismael, ale jest ono poprzez Izaaka. Nie jest to Ezaw, bo Ezawa odrzuciłem. Ale przez Jakuba, bo Jakuba umiłowałem. To Jakub narodził się na nowo jako Izrael. Kiedy wiadomość została przekazana Marii, że pocznie dziecko, to dziecko, które pocznie i urodzi, to Król Izraela. Taka jest właśnie tożsamość nasienia Abrahama.

Powtórzę raz jeszcze, dla upewnienia – tutaj nie ma dwóch drzew. Jest jedno. Jedyne dwa drzewa, jakie przychodzą mi na myśl, jakie są dla nas ważne do zapamiętania i podkreślenia, to dwa drzewa, jakie były na początku pośród Ogrodu. I tylko jedno z nich wiązało się z życiem. Drugie to… śmierć. Dlaczego? Bo były to dwie rzeczy zmieszane ze sobą, co spowodowało zepsucie, a to skutkowało śmiercią. Tak więc my jesteśmy wszczepiani tylko w jedno Drzewo. Jeśli chcecie, to można powiedzieć, że są dwie gałęzie. Ale te dwie gałęzie schodzą się razem i stają się jednym w Drzewie. A ponieważ wydają ten sam rodzaj owocu, oznacza to, że obie pochodzą z tego samego nasienia. Ta sama siła życiowa, jaka płynie z korzenia do pnia, popłynie też przez gałęzie, zarówno naturalną, jak i dziką. Ta sama siła życiowa płynie przez obie, gdyż ta siła życiowa pochodzi tylko z jednego źródła. Tylko z jednego!

Chcę teraz przejść do Efezjan, by podkreślić trochę to, o czym tu rozmawiamy, wersetami z Pisma. Paweł, pisząc w 2 rozdziale, wersety 12-13, 19, mówi tak:

Byliście w tamtym czasie bez Mesjasza – pamiętajcie, on właśnie powiedział, że niegdyś byliście poganami; byliście poganami, a kiedy byliście poganami… byliście w tamtym czasie bez Mesjasza, obcy względem społeczności Izraela i obcy przymierzom obietnicy, niemający nadziei i bez Boga na świecie. Tacy byliście kiedyś, gdy byliście poganami. Lecz teraz w Mesjaszu, Jaszua, wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Mesjasza. Przejdę teraz do wersetu 19, gdzie mówi: A więc nie jesteście już więcej obcymi i przybyszami, ale współobywatelami ze świętymi i domownikami Boga.

Jak to się stało, że przeszli od bycia poganami, obcymi przymierzom obietnicy, niebędącymi częścią wspólnoty Izraela, niemający nadziei, będąc obcymi przymierzom obietnicy? Jak są oni wprowadzeni? Dzięki temu, że Mesjasz zburzył ten mur rozdzielający. On zburzył ten rozdzielający mur. Ja rozumiem to tak, że zapewne odnosi się to do muru rozdzielającego, jaki stał w Świątyni lub na terenie Świątyni. Stał tam mur rozgraniczający, jaki oddzielał dziedziniec pogan od dziedzińca Izraela. Ja rozumiem to tak, że stał tam znak, który mówił poganom mniej więcej coś takiego: nie możecie iść dalej, doszliście wystarczająco daleko, tutaj jest koniec, jeśli przekroczycie tę linię i wejdziecie na dziedziniec, możecie zostać zabici. Oczywiście parafrazuję, ale takie było ogólne przesłanie.

Zatem każdy nie-Izraelita musiał pozostać na dziedzińcu pogan. Byli odcięci, byli oddzieleni, byli dalecy. Byli trzymani z dala, nie byli uważani za część wspólnoty Izraela. Co zatem zrobił Mesjasz, zgodnie z tym, co mówi Paweł? On zburzył ten mur rozdzielający. On go usunął. Jaki jest tego skutek? Teraz wy, którzy byliście daleko, nie mogliście podejść, przekroczyć tej linii, nie mogliście się zbliżyć do Stwórcy, nie mogliście zbliżyć się do Jego Domu – zgadnijcie? – teraz możecie. Teraz możecie podejść, możecie przekroczyć tę linię. Możecie zbliżyć się do Boga i możecie być teraz częścią wspólnoty Izraela. Możecie być uczestnikami przywilejów tej rodziny. Możecie być uczestnikami przymierzy obietnicy. Macie teraz nadzieję. I prawdę mówiąc, zburzenie tego muru podziału – Paweł mówi – skutkuje powstaniem jednego, nowego człowieka.

I faktycznie, w Efezjan 2:16 Paweł mówi, że On zburzył ten mur rozdzielający, by mógł wziąć tych, którzy uważani są za obrzezanie, to jest Izrael, Żydzi, ci, którzy etnicznie są Izraelem, i złączyć ich razem z tymi, którzy uważani są za nieobrzezanie, to jest nie-Izraelczycy, poganie. Więc to, co uczyni, to weźmie ich i uczyni z nich jedno ciało, i przedstawi ich Ojcu jako jedno ciało. Nie dwa odrębne ciała, ale jedno ciało. Taki jest cały powód zburzenia muru podziału.

Oczywiście przeczytaliśmy to… ale nie wzięliśmy tego do serca. Nie przetrawiliśmy tego i nie wyciągnęliśmy z tego odpowiedniego wniosku. A jest nim to – jest tylko JEDNO ciało. Nie ma dwóch odrębnych ciał. Nie ma dwóch żon tego samego męża. Nie ma dwóch różnych drzew, wydających swe odrębne owoce, które są zawsze rozdzielone, aż dojdziemy do momentu końca, kiedy to w jakiś cudowny sposób wszystko się dzieje i schodzimy się ze sobą. Nie sądzę, że o czymś takim tu mowa. Powiedziane jest, że Mesjasz, gdy został ukrzyżowany, pochowany i powstał z martwych, sprawił, że te dwa ciała stały się jednym. I po prawdzie po to przyszedł.

To doprowadza nas do kulminacji, że tak powiem, tego, o czym tu mówimy. A jest nią „Pełnia Pogan”. Na samym początku wspominałem wam, że niektórzy uważają, iż Pełnia Pogan mówi o tym, że tylko pewna określona liczba pogan ma wejść do Królestwa. Że Bóg ma w Swoim umyśle tylko określoną liczbę. I że kiedy ta określona liczba pogan zostanie zbawiona i znajdzie się na drodze do nieba, wtedy Bóg powie: dobra, ja was teraz wszystkich usunę z równania, po prostu zabiorę was z ziemi i skieruję teraz Swoją uwagę z powrotem na Izraela. Zacznę się z nimi rozprawiać i zobaczę, ilu z nich da się zbawić. Nie sądzę, że o coś takiego tu chodzi.

Wróćmy więc na chwilę do drzewa i zastanówmy się, co się musi stać z gałęzią, by mogła być na powrót wszczepiona w to drzewo. Po pierwsze, przynajmniej jak ja to rozumiem, w podtrzymującym drzewie musi zostać zrobione nacięcie. Muszą podejść do drzewa, w jakie chcą wszczepiać i muszą wziąć ostrze i zrobić nacięcie z boku drzewa. Chcę, byście przypomnieli sobie, że kiedy Jaszua wisiał na drzewie, oni mu coś takiego zrobili. Robi się więc nacięcie w głównym pniu drzewa. Potem bierze się gałąź, jaką chce się wszczepić w to drzewo i ją również się nacina. To nawiązuje nam do idei przymierza. Brit po hebrajsku. Brit pochodzi od słowa, które oznacza ciąć, nacinać. Czasami możecie słyszeć, jak ktoś mówi o nacinaniu przymierza, bo bardzo często przymierza, nie zawsze, ale bardzo często, są potwierdzane krwią. Nacina się więc bok drzewa, gdzie się chce wszczepić i nacina się gałąź, jaką chce się w to nacięcie wszczepić. Prawdę mówiąc, ta gałąź, jaką tam wszczepiacie – określenie to ‘sajon‘ lub ‘sijon‘ – s, a, j,o n – sajon. Ale oto co ono oznacza – spadkobierca. Dziedzic, następca. Bo widzicie, jeśli należycie do Mesjasza, to jesteście nasieniem Abrahama i dziedzicami – zgodnie z obietnicą. Bierze się więc dziedzica, nacinacie go i wsadzacie (sajon) tego dziedzica do oryginalnego pnia. Gdzie? Tam, gdzie było zrobione nacięcie. I jeśli spojrzycie na to z perspektywy Rzymian 11, to może to nacięcie jest zrobione przez fakt, że niektóre gałęzie zostały odłamane. Ponieważ nie wydają owcu, nie wierzą, są więc odłamane. Powstaje więc pewna rana w boku drzewa, bierzemy więc tego dziedzica, ten sajon i wszczepiamy go, wsadzamy tam, gdzie ta rana jest. Łączymy je razem.

Kilka lat temu byłem w Izraelu i grupą zwiedzaliśmy gaj oliwny. Był tam człowiek, hodowca oliwek, który pokazał nam cały proces. Pokazał nam, jak się wyciska oliwę. Rodzaje oliwek. Skąd wiemy, kiedy są dojrzałe. Tego typu rzeczy. Pojawiła się też kwestia wszczepiania. W czasie tej wizyty powiedziano mi, że jeśli chce się wszczepiać w drzewo, w drzewo oliwne, wszczepić z boku, to robi się cięcie, bierze się ‘sajon‘ czyli ‘dziedzica’ i przyczepia się go do boku tego drzewa oliwnego. Jeśli się przyjmie, to typowo trwa to 3 dni. Innymi słowy, gdy to czynisz, trzeciego dnia będziesz wiedział, czy szczepienie się przyjęło, czy nie. Bo tego dnia ta dzika gałązka, jeśli wolicie, zaczyna proces przystosowywania się do oryginalnego pnia. Przez pierwsze dwa dni może wyglądać jak gałąź, która została tu przyczepiona, ale faktycznie, tak naprawdę, nie jest częścią drzewa. Jednak trzeciego dnia naprawdę wiąże się z tym drzewem. Wiąże się z nim i jest przystosowywana do oryginalnego pnia. Człowiek ten powiedział nam również, że proces ten wywołuje leczenie w pniu, gdzie ta rana, że tak ujmę, była. Wywołuje uleczenie. Lub, jeśli mogę, pojednanie. Wywołuje także, w pozostałych gałęziach tego drzewa, pewnego rodzaju pobudzenie do wydawania więcej owoców. Bo prawdę mówiąc, po to się wszczepia. Chcesz zmusić drzewo do wydawania owocu. I do tego ten proces jest przeznaczony.

I dlatego pamiętajcie, Ozeasz 6 mówi nam, że po dwóch dniach On nas ożywi, a trzeciego dnia podniesie nas, byśmy żyli przed Jego obliczem. Mesjasz wisi na drzewie… ma rozcięty bok… i co reprezentuje to rozcięcie w Jego boku, gdzie była Jego rana? Reprezentuje możliwość, bym mógł być w Niego wszczepiony. Być wszczepionym w to, co On reprezentuje. W Drzewo Życia. W Bożą rodzinę, której jest głową. Ta rana, a potem Jego zmartwychwstanie trzeciego dnia, czynią możliwym, bym zajął swe miejsce przy stole rodzinnym i był traktowany w tej rodzinie jako dziedzic. Nie z powodu tego, kim jest lub byli moja matka i mój tata, ale z powodu tego, kim Mesjasz jest.

Jesteśmy w trzecim proroczym dniu i jestem przekonany, że szczep się przyjmuje. Niebawem wrócimy.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – Pełnia-pogan-5.pdf

PEŁNIA POGAN – 4

Pełnia Pogan – część 4

 

Zapraszam do wysłuchania kolejnego odcinka.

*************************************************

*************************************************

 

Poniżej zamieszczam skrypt z tego nauczania:

PEŁNIA POGAN – CZĘŚĆ 4

Wszystko, co czyni Ojciec, ma cel. Czytając sobie Biblię, widzimy taką scenę, czytamy taką rozmowę, i bardzo łatwo nam przejść przez to, nie zwracając na to baczniejszej uwagi. W Mateuszu 17, na Górze Przemienienia stoją tam Mojżesz i Eliasz. I tak wiele jest w tym zawarte. Dzieliłem się już z wami, że jest to obraz dwóch świadków i kim są ci dwaj świadkowie, w tym sensie, że jest to Tora oraz Prorocy. Nie twierdzę, że to Mojżesz będzie jednym z dwóch świadków z Objawienia 11. Ale twierdzę, że Mojżesz – to znaczy ktoś reprezentujący naturalną gałąź, nim będzie. I podobnie z Eliaszem. Jeśli Eliasz jest ’tiszbitą’, bo pochodzi od takich ludzi – a ludzie, od których pochodzi to obcy, cudzoziemcy, przychodnie; ale też tacy, którzy przyłączyli się do Boga Izraela, do ludu Izraelskiego, do Ziemi Izraelskiej. Oni – jeśli mogę – oni radują się w jej kamieniach i litują nad jej prochem. Reprezentuje on dziką gałąź, jaka jest wszczepiona w Mesjasza. Naturalna gałąź także tkwi w Mesjaszu. I te dwie jako jedno świadczą, że Jaszua jest Mesjaszem. Jestem przekonany, że Eliasz jest reprezentantem dzikiej gałęzi. On jest reprezentantem tych, którzy etnicznie nie narodzili się Izraelitami. Ale jednak nimi są, bo zapragnęli być i stać się częścią tej rodziny.

To przypomina nam o Rut i Naomi, o tym, jak Naomi przygotowuje się do powrotu do Izraela, do Betlejem. Jak Rut i Orpa mają powiedziane, by wróciły do swego ludu, a Rut odpowiada, nie, nie, gdzie ty pójdziesz, tam ja pójdę, twój lud będzie moim ludem, twój Bóg będzie moim Bogiem. I ta kobieta, która urodziła się w innych narodach, dodam w kazirodczych narodach, dołącza do Bożych ludzi i w konsekwencji staje się ona przodkinią króla Dawida, i syna Dawidowego, samego Mesjasza.

Tak więc jest to ważny obraz, jaki mamy malowany dla nas przy przemienieniu. Mamy tam przekazane stwierdzenie na temat ciała Mesjasza i tego, kim jest Izrael. Są to naturalne gałęzie, etniczni Izraelici, jednak muszą oni złączyć się z Mesjaszem, oraz ci, którzy etnicznie nie urodzili się Izraelitami, a mimo tego przyłączyli się do Mesjasza i w konsekwencji stali się częścią tej rodziny.

Rozumiejąc to, idźmy dalej do Mateusza 17 i spójrzmy na coś interesującego, co się pojawia. Gdy schodzą z góry po tym, jak został przemieniony, Uczniowie oczywiście zastanawiają się nad tym, co widzieli, i nad tego konsekwencjami, wiedząc z całą pewnością, że Jaszua jest Mesjaszem. Stoją przed małym teologicznym problemem, a jest nim… chwileczkę… znawcy Pisma, badacze proroctw, ich teolodzy powiedzieli, że zanim przyjdzie Mesjasz, muszą pojawić się te bóle porodowe, zwiastujące Mesjasza. A przed bólami porodowymi musi się pojawić prorok Eliasz, który przyjdzie i powie nam, że te rzeczy mają się wydarzyć. To oczywiście opiera się na proroctwie z Malachiasza 4.

Oto poślę wam Eliasza proroka, [zanim] przyjdzie [ten] wielki i straszny dzień Jahwe. On zwróci serca ojców ku synom, a serca synów ku ich ojcom, abym nie ukarał ziemi przekleństwem, gdy przyjdę.

Czyli opierając się na tym proroctwie, ówcześni badacze proroctw zinterpretowali to tak, że zanim przyjdzie Mesjasz, pojawi się Eliasz. Zatem, gdy schodzą z góry, zadają Mu takie pytanie w wersecie 11. O, przepraszam, pytają się Go, dlaczego uczeni mówią, że najpierw musi przyjść Eliasz? A Jego odpowiedź w wersecie 11 jest taka. Istotnie, najpierw przyjdzie Eliasz i wszystko odnowi. I potem dowiadujemy się, że mówił On o Janie Chrzcicielu. Jan Chrzciciel przyszedł w duchu i mocy Eliasza, ale ponieważ tamtejsi badacze proroctw i teolodzy mówili im, że trzeba spodziewać się tego Eliasza, ich teologia, ich interpretacja przeszkodziła im i nie byli w stanie dostrzec tego, co Bóg czynił tuż przed ich nosem. Więc mówi: Eliasz już przyszedł, po prostu tego nie dostrzegliście.

Ale Eliasz przyjdzie i wszystko odnowi. I wiedząc, że najprawdopodobniej Eliasz nie był rodowitym Izraelitą, że jest on obrazem dzikiej gałęzi, która jest wszczepiona w korzeń, i że jest jednym z dwóch stojących tam i świadczących, że Jaszua jest Mesjaszem i Synem Żywego Boga, zauważcie, że to Eliasz jest wymieniony jako ten, który wszystko odnowi. Nie Mojżesz, nie naturalna gałąź, ale dzika gałązka, że tak powiem, gra tak ważną rolę w odnawianiu wszystkich rzeczy.

Pamiętacie drogę do Emaus, gdy weszli do domu, kiedy uczniom otworzyły się oczy, kiedy uświadomili sobie, że to Jaszua stoi przed nimi? Ich oczy otworzyły się wtedy, gdy On wziął i przełamał macę. A cóż to ma wspólnego z Eliaszem? Cóż, Żydzi wierzą, że Eliasz przyjdzie – przed strasznym dniem Jahwe, że przyjdzie przed bólami porodowymi Mesjasza, i że oznajmi nadejście Mesjasza. Wierzą też, że przyjdzie on podczas Paschy. Prawdę mówiąc, podczas każdego sederu paschalnego w każdym żydowskim domu i społeczności jest taki moment sederu, kiedy przerywają to, co robią, wtedy dzieci wstają od stołu, otwierają drzwi i śpiewają piosenkę zatytułowaną Elijahu HaNavi, Prorok Eliasz. Eliasz Gileadczyk, Eliasz tiszbita. Co tam śpiewają? – Czekamy na niego, bo jeśli on przyjdzie, to tuż za nim pojawi się Mesjasz. Czekają na Eliasza podczas Paschy. Przy ich stole czeka talerz, zastawa, puste krzesło dla Eliasza. Czekają więc, że Eliasz przyjdzie, usiądzie z nimi, przełamie z nimi macę, i to będzie oznaczać, że Mesjasz wkrótce się pojawi.

Lecz jeśli Eliasz jest dziką gałązką, jeśli Eliasz nie urodził się Izraelitą, ale przyłączył się do ludu Izraela, do Boga Izraela, to kogo wypatrują nasi żydowscy przyjaciele? Kogo się spodziewają, że przyjdzie i zasiądzie z nimi, dołączy do nich, by być z nimi jedno w tym wspólnym posiłku, i ogłosić nadejście Mesjasza? By przełamać z nimi macę, aby ich oczy otworzyły się na poznanie Mesjasza? Chcę zasugerować, że to ty i ja. Moim sednem tutaj jest to, że Mesjasz mówi – to Eliasz przyjdzie i wszystko odnowi.

Z Mateusza 17 dowiedzieliśmy się już, że Eliaszem niekoniecznie musi być ten Eliasz. To może być ktoś, kto przychodzi w duchu i mocy Eliasza. Czyli ci urodzeni pośród narodów, pośród pogan, którzy opuścili te pogańskie drogi i wierzenia, lecz przyłączyli się do Mesjasza, Jaszua; Mesjasza Izraela. Grają oni bardzo ważną rolę lub punkt w odnowieniu. Grają oni niesamowicie ważną rolę w odnowieniu wszystkich rzeczy, w odnowieniu Królestwa.

Jest sobie współczesny rabin, nazywa się Yitzhak Ginsburg. W mojej opinii jest intelektualnym geniuszem. W każdym razie czytałem wiele jego książek. Jest chyba jednym z największych współczesnych umysłów judaizmu. Dokonał fascynującego spostrzeżenia na temat pewnego wersetu z 1 Mojż. 12:3, który może nas zainteresować. Ten werset oczywiście mówi:

I będę błogosławił tym, którzy tobie będą błogosławić; a tych, którzy przeklinają ciebie, będę przeklinać. W tobie będą błogosławione wszystkie narody ziemi.

Nie tylko Izrael, ale w tobie, Abrahamie i w twoim nasieniu wszystkie narody ziemi, ludy, poganie, będą błogosławione. Mamy tu słowo, na jakim skupił się rabin Ginsburg, i dokonał tego spostrzeżenia. Tym słowem jest nivrechu – ve’nivrechu – które jest tłumaczone jako ‘będą błogosławione‘. Rabi Ginsburg zauważył, że to samo słowo używane jest w midraszach, gdy mowa w nich o szczepieniu roślin. Pozwólcie, że się upewnię, iż rozumiecie, co tu mówię. Bierze sobie jakieś żydowskie komentarze i w niektórych tych starożytnych pismach widzi, że niektórzy uczeni, autorzy z przeszłości używali tego określenia ve’nivrechu, które w 1 Mojż. 12:3 tłumaczone jest jako ‘będą błogosławione‘ i zauważa on, że oni łączyli to ze szczepieniem roślin. Wyciągnął więc wniosek, że 1 Mojż. 12:3 mówi tak, iż pewnego dnia poganie – poganie, ludzie z narodów – zostaną wszczepieni do Abrahama. Czyli staną się częścią rodziny Abrahama, następnie, zauważcie, staną się nasieniem Abrahama – ponieważ zostali wszczepieni. On dostrzega to już na samym początku.

Pamiętacie, Piotr wspomniał, że Bóg mówił o odnowieniu wszystkich rzeczy od chwili powstania świata. Rabi Ginsburg zauważył również i doszedł do wniosku, że to się wydarzy, że to zaowocuje, zostanie zrealizowane, gdy przyjdzie Mesjasz. Że Mesjasz przyjdzie i że poprzez Mesjasza narody, ludzie z narodów zostaną wszczepieni i staną się częścią Wspólnoty Izraela.

Muszę wam powiedzieć, że rabi Ginsburg nie był pierwszym rabinem, który doszedł do takiego wniosku. Był jeszcze jeden, szkolony u stóp starożytnego mędrca, imieniem Gamaliel, a jego imię to Raw Szaul. Znamy go jako Pawła, apostoła. On również doszedł do tego samego wniosku. W Rzymian 11 napisał, przeczytam wam wersety 17 i 24. Paweł zwraca się do tych, którzy pochodzą z narodów, z pogan. Mówi tak:

Ty, który byłeś dzikim drzewem oliwnym, zostałeś wszczepiony między nich. To jest między tych, którzy są szlachetnym drzewem oliwnym. Między nich, a nie zamiast nich! Nie zamieniając ich, lecz między nich… i stałeś się uczestnikiem korzenia i tłustości drzewa oliwnego. Werset 24 – ty zostałeś wycięty z dzikiego z natury drzewa oliwnego, a wbrew naturze zostałeś wszczepiony w szlachetne drzewo oliwne.

Rabi Ginsburg dokonał tego spostrzeżenia zaledwie kilka lat temu, względnie niedawno. Paweł dokonał tego spostrzeżenia 2000 lat temu. Jednakże to, o czym pisał Paweł, z czym próbował dotrzeć do tamtych ludzi w Rzymie, nie było nowe 2000 lat temu. To nie było nic nowego. Cytując mego przyjaciela, Brada Scotta, to było prawdziwe. To było coś, o czym już wcześniej mówiono. Mojżesz mówił już o tym w 1 Mojż. 12:3 – w tobie będą ‘wszczepione’ wszystkie narody ziemi. Staną się one częścią rodziny. Zaś żydowskie oczekiwania były takie, że Mesjasz przywróci Królestwo Izraelowi. Spodziewali się, że zakończy wygnanie i zbierze lud. A tu dowiadujemy się, że w judaizmie jest także taka nadzieja, że gdy przyjdzie Mesjasz, wszczepi On ludzi z narodów do Wspólnoty Izraela, by mogli się stać częścią tego szlachetnego drzewa oliwnego.

Przeczytam wam coś z książki, jaką mam, która opisuje, dlaczego Bóg wybrał drzewo oliwne, by pokazywać nam pewne obrazy. Cytuję:

Ze względu na swój potencjał życia ponad 1000 lat i ciągłego owocowania drzewo oliwne symbolizuje długowieczność i nieśmiertelność. Rozrasta się przez wypuszczanie pędów (lub gałęzi), zapewniając swoje przetrwanie, nawet gdy główny pień stanie się pusty. Potrafi znosić i wytrzymywać spore przeciwności i próby, i wciąż trwać. Stale wypuszcza nasiona, które wydają pędy (lub gałęzie), które później też wydadzą owoc, czyli wytworzą więcej nasion.

Taki jest zatem opis drzewa oliwnego. I być może dlatego Bóg wybrał drzewo oliwne, by było obrazem Jego ludu, Izraela. Gdyż musieli oni przejść i przezwyciężyć wiele trudności. Ale jest długowieczność. A misją jest ciągłe wypuszczanie pędów. Po hebrajsku to określenie brzmi szelach. Jest to jego rdzeń, postać czasownikowa. Wypuszczać pędy, wypuszczać gałęzie. Postać rzeczownikowa to szelijach – wysłany, posłany – my mówimy apostoł. Być tam posłanym i rozsiewać nasienie, by stale wydawać nasienie. Bo nasienie wytwarza owoc, a owoc wydaje jeszcze więcej nasienia. A to wytworzy więcej owocu, które wyda więcej nasienia. Tak właśnie działa drzewo oliwne. Tak to drzewo oliwne staje się emblematem Izraela. A dokładnie w Zachariaszu 4 mamy pewną wizję, w której prorok widzi menorę, siedmioramienny świecznik, obstawiony z obu stron przez dwie gałązki oliwne. I to stało się herbem współczesnego państwa Izrael. Dwie gałązki oliwne otaczające menorę, światło przybytku, świątyni – i to jest herbem Izraela.

Chodzi mi o to – gdy Paweł omawia szlachetne drzewo oliwne, odłamane gałęzie, wszczepienie itd., to, po pierwsze, nie wymyśla tego z powietrza. Nie wymyśla i nie tworzy sobie rzeczy po drodze. Jest to symbolika, jak była już w Tanachu. Co ważniejsze, Paweł jasno to wyjaśnia, Biblia to jasno wyjaśnia, że drzewem oliwnym, od jakiego odłamały się gałęzie, to Izrael. A gałęzie, jakie są wszczepiane w to drzewo oliwne, są wszczepiane do Izraela. Drzewem oliwnym nie jest kościół, jest nim Izrael.

A tak przy okazji, słowo kościół, to po prostu słowo. Uczyniliśmy z niego co innego, lecz jest to tylko słowo na opisanie społeczności, zgromadzenia Pańskiego – ekklezji – powołanych. W Dz. Ap. Szczepan mówi, że kościół – jeśli czytacie oryginał – był na pustkowiu. A nas uczą, że kościoła nie było do Dz. Ap., rozdział 2. Jak mógł kościół istnieć na pustkowiu? Cóż, dlatego że słowo kościół, wywodzące się od ekklezji, jest po prostu słowem, jakiego używamy w polskim na określenie Bożych powołanych, Jego zgromadzenie, Jego lud. Lecz biblijnie Jego ludzie są zidentyfikowani jako Izrael. A zatem drzewem oliwnym z Rzymian 11 nie jest kościół, to Izrael. Gałęzie zostały odłamane, by inne gałęzie mogły zostać wszczepione – w Izraela. Wydaje mi się, że to, co próbuję tu powiedzieć, mam nadzieję, że coś takiego tu mówię, to że Paweł uczył, iż ludzie, którzy nie są etnicznie Izraelem, zostali wszczepieni i stali się częścią rodziny, znanej jako Izrael. Nigdzie, w tym, co pisał Paweł, nie widzimy, ani nigdzie indziej w Piśmie nie widzimy, że ponieważ gałęzie zostały odłamane z jednego drzewa, możemy sobie iść i zasadzić własne drzewo., W Rzymian 11, w wersetach 13-20, czytamy tak:

Mówię bowiem do was, pogan. Na ile jestem apostołem pogan, chlubię się swoją służbą; Może [w ten sposób] wzbudzę zawiść w [tych, którzy są] moim ciałem i zbawię niektórych z nich. Jeśli bowiem odrzucenie ich stało się pojednaniem [dla] świata, czym [będzie] przyjęcie [ich], jeśli nie powstaniem z martwych do życia? Ponieważ jeśli zaczyn jest święty, [to] i ciasto, a jeśli korzeń jest święty, [to] i gałęzie. Jeśli zaś niektóre – nie wszystkie – niektóre z gałęzi zostały odłamane, a ty, który byłeś dzikim drzewem oliwnym, zostałeś wszczepiony między nich i stałeś się uczestnikiem korzenia i tłustości drzewa oliwnego – innymi słowy, stajesz się uczestnikiem tego samego drzewa, o jakim tu mówiłem – nie wynoś się nad gałęzie. Jeśli jednak się wynosisz, [wiedz, że] nie ty podtrzymujesz korzeń, lecz korzeń ciebie. Ale powiesz: Odłamane zostały gałęzie, abym ja został wszczepiony. Słusznie powiedziane, z powodu niewiary zostały odłamane, ty zaś trwasz przez wiarę. Nie pysznij się, ale się bój.

OK, pamiętajmy, że po pierwsze, Paweł nie mówi nam nic nowego, mówi nam coś prawdziwego. Coś, co było już ustanowione w Piśmie. Pamiętajmy również, że Paweł uczył się u stóp Gamaliela. Ten człowiek zna Torę, zna Proroków, zna Pisma z Biblii. Nie wymyśla więc tej idei z powietrza. Nie tworzy sobie nic po drodze. Prawdę mówiąc, w Jeremiaszu 11 widzimy wersety, które używają tych samych obrazów. To jest, gałęzie są odłamywane z drzewa oliwnego, z powodu niewiary. Jeremiasz 11:16-17 mówi:

Jahwe nazwał cię – mowa o Izraelu – Jahwe nazwał cię zielonym drzewem oliwnym, pięknym, [dającym] piękny owoc, [ale] wśród huku wielkiej burzy rozpalił nad nim ogień, połamane są jego gałęzie. Jahwe zastępów bowiem, który cię zasadził, zapowiedział przeciwko tobie to nieszczęście z powodu niegodziwości Domu Izraela i Domu Judy, którą popełniły na własną szkodę, aby mnie pobudzać do gniewu, paląc kadzidło Baalowi.

Czyli tutaj, w Jeremiaszu, odnosi się do Izraela, jako tego zielonego drzewa oliwnego. Oni odeszli, przestąpili Prawo. Ich niewiara doprowadziła do grzechu i dlatego niektóre gałęzie zostały odłamane.

Wracając się z tym do tego, co omawiał Paweł, zostawiło to miejsce, by inne gałęzie mogły zostać wszczepione. A to łączy się z 1 Mojż. 12, gdzie Bóg mówi do Abrahama: w tobie będą błogosławione lub wszczepione wszystkie narody ziemi. Zatem przypominam, te rzeczy, jakie omawiał Paweł, nie są nowymi pojęciami. On po prostu żyje w dniu i w czasie, gdy uświadamia sobie, hej, to jest to, po co przyszedł i co uczynił Mesjasz. To się właśnie dzieje. Te rzeczy, o jakich pisał Jeremiasz. Te rzeczy, o jakich pisał Mojżesz. Te rzeczy zaczynają się dziać i on dostrzega te rzeczy, on je rozpoznaje. Nie pozwala, by teologia jego poprzedniego życia przysłaniała mu wizję w tym, co czyni Bóg. A Bóg, przez Swego Ducha, daje mu objawienie tych rzeczy. I on teraz próbuje nam to wszystko wyjaśnić. Wraz z tym objawieniem pojawia się taka przestroga, takie ostrzeżenie dla tych z nas, którzy zostaliśmy wszczepieni – mówi – nie chełpcie się, nikogo nie zastąpiliście. Jesteście tutaj z powodu swojej wiary, więc nie wynoście się ponad gałęzie. To korzeń was podtrzymuje; wy niczego nie podtrzymujecie. Niczego nie zastąpiliśmy. I w wersetach 21-24 kontynuuje:

Jeśli bowiem Bóg nie oszczędził naturalnych gałęzi, wiedz, że i ciebie nie oszczędzi. Spójrz więc na dobroć i srogość Boga: srogość dla tych, którzy upadli, a dla ciebie dobroć – jeśli będziesz trwał w [Jego] dobroci. W przeciwnym razie ty też będziesz wycięty. Lecz i oni, jeśli nie będą trwali w niewierze, zostaną wszczepieni, gdyż Bóg ma moc ponownie ich wszczepić. Jeśli bowiem ty zostałeś wycięty z dzikiego z natury drzewa oliwnego, a wbrew naturze zostałeś wszczepiony w szlachetne drzewo oliwne, o ileż bardziej ci, którzy są [gałęziami] naturalnymi, wszczepieni zostaną w swoje własne drzewo oliwne!

Podsumuję to takimi słowami. Paweł właśnie zaprzeczył teologii zastąpienia. Kościół nie zastąpił Izraela. Kościół ma być częścią Izraela. Jak zatem możemy zastępować coś, czego mamy być częścią? Nie ma więc biblijnej podstawy na ostanie się teologii zastąpienia. Myśmy nikogo nie zastąpili. Paweł bardzo wyraźnie mówi, że wierzący w Mesjasza, bez względu na naszą etniczność, bez względu na kraj, w jakim się urodziliśmy, narodziliśmy się na nowo i poprzez Mesjasza staliśmy się częścią ‘tego’ narodu, rodziny, którą Bóg zwie Izrael. Bardzo mocno również podkreśla, że chociaż są gałęzie, które zostały odłamane z powodu niewiary, jeśli ich oczy się otworzą… jeśli maca zostanie złamana przez Eliasza – przez dziką gałąź – i otworzą się ich oczy, i wiara zakorzeni się w ich sercach, i uwierzą, to zgadnijcie, co? To z powrotem zostaną wszczepieni. Osobiście sądzę, iż nie powiedziałby tego, gdyby tak się miało nie stać. Gdyż Bóg ich nie odrzucił, On z nimi nie skończył. Gałęzie oliwne mogą zostać odłamane i drzewo oliwne może trwać uśpione przez lata. Może wyglądać na martwe, nic się na nim nie pojawia. A jednak, lata później, możliwe jest zrobić nacięcie i wszczepić je z powrotem w to drzewo. Paweł mówi, a przynajmniej mocno sugeruje, że tak się stanie. I przyrównuje to do powstania ze śmierci do życia, do zmartwychwstania, do podniesienia nas, byśmy mogli żyć przed Jego obliczem (w trzecim dniu).

Prawdę mówiąc, wiele proroctw mówi o wygnaniu i przyrównują to wygnanie do śmierci. I podobnie, odnowienie Królestwa do powstania z martwych. Podam wam kilka. Oczywiście Ozeasz 3:4-5.

Przez wiele dni bowiem synowie Izraela będą bez króla, bez księcia, bez ofiary, bez posągu, bez efodu i bez terafim. Potem synowie Izraela nawrócą się i będą szukać Jahwe, swego Boga, i Dawida, swego króla; a w ostatecznych dniach będą się bać Jahwe i Jego dobroci. I Jego dobroci. Pamiętajcie, co Paweł powiedział – jeśli będą trwać w Jego dobroci. A w ostatecznych dniach będą się bać Jahwe i Jego dobroci.

Pamiętacie, co Mojżesz powiedział? Kiedy to się stanie? W czasach ostatecznych. ‘Będą szukać Dawida, swego Króla’ nie odnosi się do rudawego pastuszka, który pokonał olbrzyma. Odnosi się to do syna Dawidowego, Mesjasza Króla. Znamy Go jako Jaszua. Czyli powiedziane jest, że po wielu dniach bez króla, bez świątyni, bycia martwym, pewnego dnia zostaną przywróceni. Pewnego dnia ożyją. Pewnego dnia wróci Królestwo i powstaną z martwych. I król zgromadzi wygnańców ze wszystkich innych narodów. On sprowadzi ich do ich własnej ziemi i będzie rządził i panował z Jerozolimy. Jaszua mówił o tym w Mat 24:30-31. Powiedział:

Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego. Wtedy będą lamentować wszystkie ludy ziemi i ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego na obłokach niebieskich z mocą i wielką chwałą. Pośle on swoich aniołów z potężnym głosem trąby i zgromadzą jego wybranych z czterech stron świata, od jednego krańca nieba aż do drugiego.

To zgromadzenie, zebranie jest przyrównane do zmartwychwstania umarłych. Jest pewna koncepcja w Tanachu, która uczy, że Izrael (lud) oraz ich Król (Mesjasz) idą równoległymi ścieżkami. I to prawda, bo jeśli się nad tym zastanowicie, to Mesjasz został zabity, umarł. Ale trzeciego dnia powstał z martwych. Izrael został rozproszony po narodach – martwy, jeśli wolicie. Bez świątyni, bez króla, że tak powiem. Duchowo mówiąc, są martwi. Ale On obiecał im, że ich wskrzesi z martwych, że zmartwychwstaną, że ich podniesie, by mogli żyć przed Jego obliczem. Kiedy? – Trzeciego dnia. Proroczo, ty i ja żyjemy w tych czasach. Powiedziane jest, że ich król zgromadzi ich. A gdy ich będzie zgromadzał, to jakby wołał ich z grobów. Widzimy to u Ezechiela 37:12-14.

Tak mówi Pan, Jahwe: ludu mój, oto otworzę wasze groby i wyprowadzę was z waszych grobów, i przyprowadzę was do ziemi Izraela. I poznacie, że ja jestem Jahwe, gdy otworzę wasze groby, mój ludu, i wyprowadzę was z waszych grobów. Włożę w was mojego ducha i ożyjecie, i osadzę was w waszej ziemi. I poznacie, że ja, Jahwe, to powiedziałem i uczyniłem – mówi Jahwe.

Czyli co, mówi tu tylko o podnoszeniu umarłych ciał z grobów? Nie. Mówi tu o sprowadzeniu ich do ich własnej ziemi. Zostali rozproszeni po narodach, odcięci od Boga, że tak powiem. Bo zwrócili się do innych bogów, więc wysłał ich do innych narodów, by służyli bożkom z drewna i kamienia. Są martwi. Ale nadejdzie dzień, o jakim mówił Mojżesz, że zaczniecie szukać Jahwe, waszego Boga, tam, między tymi narodami. Stanie się to w czasach ostatecznych. Zaczniecie Go poszukiwać, On wspomni sobie o was. I, jak mówi tutaj Ezechiel, On ich wezwie z grobów, z ich wygnania. On ich przywróci do życia, oni powstaną z martwych. I jak się okazuje, mówiąc proroczo, stanie się to trzeciego dnia.

Jestem przekonany, że żyjemy w tym czasie. Minęły dwa dni. On nas ożywia. Żyjemy na progu tego, gdy On nas podniesie, byśmy żyli przed Jego obliczem. Szybko zbliżamy się do końca czasów pogan, gdy powie – dosyć! Osiągnęliście swój kres! Wasz kubek jest pełny! Proroctwo za proroctwem mówią nam, jak wstrząśnie narodami, jak złamie narody. I jak królestwa tego świata staną się królestwami naszego Boga i Jego Mesjasza. Wierzę, że jesteśmy u progu wydarzeń tych rzeczy.

Lecz jeszcze nie skończyliśmy. Wciąż mamy do pogadania o Pełni Pogan. Wrócimy do was za chwilę.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – Pełnia-Pogan-4.pdf

PEŁNIA POGAN – 3

Pełnia Pogan – cz. 3

 

Zapraszam do wysłuchania trzeciej części nauczania pt. „Pełnia Pogan”.

 

**************************************

**************************************

 

Poniżej zamieszczam transkrypt z tego nauczania.

PEŁNIA POGAN – CZĘŚĆ 3

Izrael od dawna spodziewał się, że przyjdzie Mesjasz i zakończy wygnanie. Wierzę, że pokazaliśmy, iż to oczekiwanie istnieje praktycznie od samego początku. Nawet Jakub sugeruje, że spodziewamy się Jaszua, czekamy na Twoje zbawienie, czekamy na odkupienie, kiedy nie będziemy już przechodniami, nie będziemy już mieszkać w obcych ziemiach. Jak wspominałem wcześniej, główny nurt chrześcijaństwa nie skupia się na tym aspekcie tego, co Mesjasz miał uczynić, mimo że Jaszua wyraźnie powiedział, bardzo pragnąłem was zgromadzić – takie było Jego pragnienie. I kiedy przyszedł i zawisnął na drzewie, i został pochowany, i zmartwychwstał, z całą pewnością zainicjował On proces, w którym nastąpi koniec czasów pogan. Kiedy nastąpi koniec wygnania i Królestwo zostanie przywrócone. W przeszłości nie stało się zgodnie z oczekiwaniami niektórych teologów judaizmu, ani nawet dzisiaj. Wydarzyło się to jednak zgodnie z Bożym planem. Bo Bożym planem było to, że umrze On, będzie cierpiał, że będzie odrzucony. Kamień, jaki odrzucili budowniczowie, stał się kamieniem węgielnym. Pan to czyni i jest to cudowne w naszych oczach. Zatem ta śmierć, pogrzeb, zmartwychwstanie, odrzucenie – to przesłanie płynące do narodów jest częścią planu Ojca, gdy chodzi o przywrócenie Królestwa. I prawdę mówiąc, gdy uczniowie zapytali Go, czy teraz masz zamiar przywrócić Królestwo? On odpowiedział, chcę, byście zostali napełnieni mocą Bożego Ducha i potem szli do Jerozolimy, Judei, Samarii i na końce świata, i byli Moimi świadkami. Dlaczego? Bo On wiedział, że to właśnie po narodach Jego lud został rozproszony. Macie tam iść i zabrać przesłanie dobrej nowiny o Królestwie – tam, między narody, bo tam są Moi ludzie; tam są rozproszeni. I będą ludzie, którzy usłuchają tego przesłania. Przesłania, że w wyznaczonym czasie wyjdą oni spomiędzy tych narodów i wrócą do ziemi. Oraz że zostanie przywrócone Królestwo. To wszystko jest wkalkulowane w plan Ojca.

Oto kolejna rzecz, jaką chcę, byście dostrzegli. Odnowienie Królestwa wiąże się z pojednaniem dwóch ludów i uczynienie ich jednym. Coś tam było sugerowane albo czytaliśmy coś, gdzie to było sygnalizowane. Zwłaszcza gdy czytaliśmy Jeremiasza. Z całą pewnością jest to integralną częścią przywracania królestwa Izraelowi. Wzięcie dwóch, tych dwóch różnych narodów i uczynienie ich jednym. Przeczytamy sobie z Jana 11, gdzie nawet Kajfasz nieświadomie do tego nawiązał. Czytamy:

Jan 11:49-52
A jeden z nich, Kajfasz, który był tego roku najwyższym kapłanem. Jeden z nich, czyli jeden z tych ludzi, którzy zastanawiali się, co należy zrobić z tym człowiekiem. Powiedział do nich: Wy nic nie wiecie i nie bierzecie pod uwagę, że pożyteczniej jest dla nas, żeby jeden człowiek umarł za lud, a żeby cały ten naród nie zginął. Oto, co powiedział Jan o Kajfaszu, kohenie. A nie mówił tego sam od siebie, ale będąc tego roku najwyższym kapłanem, prorokował, że Jaszua miał umrzeć za ten naród. A nie tylko za ten naród, ale też [po to], aby zgromadzić w jedno rozproszone dzieci Boże.

Czyli Jan wyraźnie pokazuje, że śmierć, pogrzeb i zmartwychwstanie Jaszua, tak, było z powodu narodu żydowskiego, z powodu Żydów – ale nie jedynie z powodu Żydów. Lecz, że zgromadzi On razem w jedno wszystkich Swoich ludzi, którzy są rozproszeni poza granice. Innymi słowy, On weźmie tych, którzy są rozproszeni po narodach, zgromadzi ich i połączy razem z ludem Judy. I tak dwa narody staną się jednym ludem. Co więcej, w Mat 15:24 Jaszua wskazał, kim byli ci ludzie, rozproszeni poza granicami. Gdyż powiedział: Jestem posłany tylko do owiec zaginionych z Domu Izraela. Po wszystkie te zagubione owce. Mesjasz przyszedł, by nie tylko umrzeć za nasze grzechy, nie tylko być pogrzebany, nie tylko zmartwychwstać – chociaż jest to zwieńczenie tego, po co tu przyszedł. I zapewne jest to najważniejsza rzecz w tym, po co przyszedł i zrobił. Bo dzięki temu, ty i ja, możemy się na nowo narodzić i stać się częścią rodziny wiary. Jednak częścią Jego misji było to, by znaleźć to, co zgubione i zebrać to, co zostało rozproszone. Do tego tak de facto nawiązuje w przypowieści o zagubionej owcy z Łukasza 16. Mówi tam o tym, że wy, gdybyście mieli owcę, która by odeszła, zgubiła się, czyż nie zostawilibyście 99 na pustkowiu i nie poszli szukać tej zagubionej owcy? Musimy tu coś zrozumieć. Tak, mowa tu o ludziach, którzy zgrzeszyli, poszli swoją drogą, muszą zostać odnalezieni, a On ich zbawia. Dokonuje tego Jego śmierć, pogrzeb i zmartwychwstanie. Tak, możemy zastosować tę przypowieść do tego. Jednak chcę wam zasugerować, że nie wspomina tu o zagubionych owcach w jakiś nonszalancki, taki od niechcenia, sposób. On nie opowiada tylko fajnej historii, by coś pokazać. On używa terminologii, która pobudza myślenie w umysłach tych, którzy słuchali tego, co mówił. Czyli tego, że Mesjasz przychodzi, by odszukać Swe zagubione owce.

Jest to rzecz, jaką omawiał prorok Ezechiel, lub Bóg poprzez proroka Ezechiela, który tak mówił – Eze 34:11-13, 16.

Tak bowiem mówi Pan, Jahwe: Oto ja sam będę szukać moich owiec i o nie pytać. Jak pasterz troszczy się o swoją trzodę, kiedy znajduje się wśród swoich rozproszonych owiec, tak ja będę troszczył się o moje owce i wyrwę je ze wszystkich miejsc, dokąd zostały rozproszone w dzień pochmurny i mroczny. Wyprowadzę je z narodów, zgromadzę je z ziem i przyprowadzę je do ich ziemi, i będę je pasł na górach Izraela nad strumieniami i po wszystkich zamieszkałych miejscach tej ziemi. I teraz werset 16. Będę szukał zagubionej i przyprowadzę spłoszoną, obwiążę [to, co] złamane, i posilę słabą.

Zatem to Mesjasz jest tym, który idzie szukać zagubionych owiec. Przyszedłem do zagubionych owiec Domu Izraela. Przyszedłem zgromadzić te, które zostały rozproszone. Jego śmierć, pogrzeb i zmartwychwstanie rozpoczęły ten proces. On wysyła uczniów do narodów, by byli Jego świadkami – mówi – by zabrali dobrą nowinę o królestwie pomiędzy narody. Bo tam są Moje owce. One są zagubione. A wy tam idźcie i dzielcie się z nimi dobrą nowiną, bo, widzicie, nasiona odkupienia są wysiewane. W wyznaczonym czasie ziarno wyrośnie i eksploduje owocowaniem. Wtedy powie, wystarczy, pora już zebrać owoc. Czas, by zebrać Moje zagubione owce.

W tym, co czytaliśmy u Jeremiasza, przyrównuje On Swój lud do owiec. I wspomina też fakt, że kiedy będą zebrane razem, nastąpi pojednanie dwóch grup. Dwie staną się jedną. Przeczytam wam Jer 50:4-6, który mówi.

W tych dniach i w tym czasie, mówi Jahwe, przyjdą synowie Izraela, a wraz z nimi synowie Judy; będą szli w płaczu i będą szukać Jahwe, swego Boga. Będą pytać o drogę na Syjon i [zwróciwszy] tam swoje twarze, [powiedzą]: Chodźcie i przyłączmy się do Jahwe wiecznym przymierzem, które nie ulegnie zapomnieniu. Mój lud był trzodą owiec zbłąkanych, ich pasterze wiedli ich na manowce, po górach ich rozegnali. Schodził z góry na pagórek, zapomniał o swoim legowisku.

Przeczytałem to, by podkreślić, że Jego lud to zagubione owce i On przychodzi, by odnaleźć te zagubione owce. Mówi i podkreśla również coś takiego, że zbierze dwie grupy i uczyni z nich jedną. Określi ich tutaj mianem dzieci Izraela i dzieci Judy, które zejdą się razem. Bo, powtarzam, musicie zrozumieć, że po śmierci Salomona synowie Izraela i synowie Judy zostali rozdzieleni. Mamy podzielone Królestwo. I znów podkreślę pytanie zadane Mesjaszowi w Dz. Ap. 1, czy to teraz przywrócisz Królestwo Izraelowi? Jest wyznaczony czas, by zlitować się nad Syjonem. A ten wyznaczony czas zbiega się ze zgromadzeniem Jego ludu spomiędzy narodów i uczynieniem z dwojga, jedno.

Przeczytam wam teraz, co Mojżesz miał do powiedzenia na ten temat. Zobaczymy tu, kiedy to zgromadzanie się pojawi i skąd ono zacznie nabierać kształtu. W 5 Mojż. 4:27-31 Mojżesz rzekł:

Jahwe rozproszy was między narodami i mało z was zostanie pośród narodów, do których Jahwe was zaprowadzi. Tam będziecie służyli bogom, dziełom ludzkich rąk, drewnu i kamieniowi, które nie widzą ani nie słyszą, nie jedzą ani nie wąchają. Jeśli jednak stamtąd – stamtąd – będziesz szukać Jahwe, swego Boga – spośród narodów – wtedy znajdziesz [Go], jeśli będziesz Go szukał całym swym sercem i całą swą duszą. Gdy znajdziesz się w ucisku i spotka cię to wszystko w ostatnich dniach, jeśli wtedy zawrócisz do Jahwe, swego Boga, i będziesz słuchał jego głosu; Ponieważ Jahwe, twój Bóg, jest miłosiernym Bogiem, nie opuści cię ani cię nie zniszczy, ani nie zapomni o przymierzu z twoimi ojcami, które im poprzysiągł.

Czyli ten fragment również nam mówi, że byli wypędzeni, byli tam rozproszeni, jak owce, tam, pośród narodów. Potem pojawi się pasterz i zbierze swoje zagubione owce. Gdzie je odnajduje? Pomiędzy narodami. I ważniejsze – gdzie one Go odnajdują? Tam, pomiędzy narodami. Kiedy Go odnajdą? W czasach ostatecznych! Gdy te wszystkie rzeczy zaczną się dziać. W czasach ostatecznych, gdy czasy pogan zbliżą się ku końcowi i Bóg przygotuje się do powiedzenia ‘daj‘ – wystarczy. I ustanowi to ograniczenie. Wtedy się to stanie, a oni będą pomiędzy narodami, gdy to się wydarzy. Jest jeszcze coś fascynującego dla mnie w tym, co tu przeczytaliśmy. Mojżesz powiedział: będziecie szukać Jahwe, waszego Boga i go znajdziecie, gdy będziecie Go szukać całym sercem i duszą.

Rdzeniem słowa przetłumaczonego jako ‘znaleźć Go’ jest ‘maca‘, i literuje się go mem, cade, alef. Maca. Jest fonetycznie zbliżone do tego słowa – maca(h). Mem, cadi, hej. A macamem, cadi, hej – to przaśny chleb, jaki jemy w czasie Święta Przaśników. Rozpoczynamy nim, gdy siadamy do spożycia Pesach, Paschy. Czemu o tym wspominam? W dniu zmartwychwstania dwóch uczniów Jaszua idzie do Emaus, dyskutując o wydarzeniach dnia. Spotykają obcego, który pyta ich, dlaczego są tacy smutni i o czym rozprawiają? Oni mówią, że Ten, którego uważali za Wyzwoliciela Izraela, został wydany poganom; ukrzyżowali Go. A dzisiejszego ranka słyszeli, że Jego ciała nie ma w grobie, i to już trzeci dzień. On zaś wspominał im, że wstanie trzeciego dnia, i po prostu zastanawiamy się, co się dzieje. Więc ten obcy mówi do tych dwóch: dlaczego jesteście tacy powolni w uwierzeniu w to, co wszyscy prorocy pisali. Czyż Mesjasz nie miał cierpieć tych rzeczy, a potem wejść do Swojej chwały? A potem, począwszy od Mojżesza i Proroków, zaczął im wszystko wyjaśniać, co zostało o Nim napisane. Gdy tak sobie idą dalej, dochodzą do swojego domu i wydaje się, że obcy zamierza iść dalej, więc oni namawiają Go, by wszedł do domu. I gdy weszli – pamiętacie, to dzieje się w czasie Święta Przaśników? – wzięli macę. I gdy On wziął macę, pobłogosławił i złamał tę macę, ich oczy się otworzyły. Czyż nasze serca nie pałały, gdy On mówił? Moja myśl? Istnieje fonetyczna relacja między słowem na przaśny chleb, macę, którą łamie Mesjasz i wtedy otwierają się oczy tych ludzi, i rozpoznają Go, a słowem, które tłumaczone jest jako ‘znaleźć‘, jakie użyte jest w 5 Mojż. 4. Że ludzie, pomiędzy narodami, będą służyć bożkom z drewna i kamienia, zaczną szukać Jahwe, zaczną Go usilnie poszukiwać, i oni Go ‘maca‘, znajdą, gdyż będą Go szukać z całego swego serca i całej swej duszy. Uważam to za bardzo interesujące, gdyż żyjemy w dniu i w czasie, pomiędzy narodami, w czasach ostatecznych, gdy tak wielu Jego ludzi zaczyna powracać do korzeni swojej wiary. Siadają sobie, biorą udział w Pesach, biorą sobie macę – coś, co jest dla nich bardzo obce – i łamią tę macę, dyskutując sobie nad cierpieniem Mesjasza, i widzą Go w zupełnie inny sposób. Widzą Go nie tylko jako chrześcijańskiego Zbawiciela, ale zaczynają postrzegać Go i rozumieć Go, i przyjmować Go jako Mesjasza Izraela. Takie coś się teraz dzieje. Dla mnie wiąże się to z tym, że czas na zlitowanie się nad Syjonem nadszedł. A Jego słudzy radują się jego kamieniami i litują nad jego prochem. To są znaki, że żyjemy w czasie, o jakim wspominał Mojżesz w 5 Mojż. 4. Żyjemy w czasie, gdy dominacja pogan i deptanie Izraela szybko zmierza ku końcowi, i rozpoczyna się przywracanie Królestwa Izraelowi.

Łącząc te dwie rzeczy razem, otrzymujemy to – Pełnię Pogan. Lecz zanim do tego przejdziemy, porozmawiajmy o czymś, co Piotr wspomina w Dz. Ap. 3, a jest to, że niebiosa przyjmą Mesjasza, że ukryją Mesjasza, jeśli wolicie, aż do czasu przywrócenia. Lub jak podają niektóre tłumaczenia, odnowienia wszystkich rzeczy. Gdy Piotr wspomina o tym w Dz. Ap. 3, to nieco wcześniej mówi tam o pokucie. By wasze grzechy zostały wykreślone. I potem mówi, by nadeszły czasy odświeżenia lub czasy odnowienia od obecności Pana. I by posłał wam Jaszua, Mesjasza, który był wam głoszony, którego niebiosa muszą przyjąć aż do czasu odnowienia wszystkich rzeczy. To, co chcę, byście tu zobaczyli, jest to, że proces, o jakim wspomina tu Piotr – upamiętanie – które prowadzi do przebudzenia, kończy się odnowieniem wszystkich rzeczy. Przywróceniem rzeczy do stanu, w jakim miały być. Przywróceniem rzeczy do ich zamierzonego stanu. Takiego, jak były pierwotnie. I jest tego wiele aspektów. Jednak pozostańmy w tym kontekście, że On przywróci Królestwo Izraelowi. Kiedy narody nie będą już panowały nad Izraelem i nad Bożym ludem. I by się tam dostać, musi nastąpić upamiętanie, które prowadzi do przebudzenia, które prowadzi do odnowienia. To dlatego w Dz. Ap. 1 Mesjasz częściowo mówi Swoim uczniom, idźcie do Jerozolimy, Judei, Samarii, aż na krańce świata, i bądźcie Moimi świadkami. Gdyż ludzie muszą się odwrócić od tych bożków z drewna i kamienia. Muszą się odwrócić od tych innych filozofii, jakie wzięli spomiędzy narodów i od wszystkiego, co te narody robią. Muszą się od tego odwrócić, skruszyć, by ich grzechy zostały wymazane, i wtedy ich odnowię. A gdy będę ich odnawiał, skończy się tym, że wszystkie rzeczy zostaną odnowione. To jest, Królestwo zostanie znów przywrócone i stanie się znowu jedno.

Ten proces odnawiania, o jakim mówi Piotr, jest nam także ukazany u Ozeasza 6. Przeczytam wam wersety 1 i 2.

Chodźcie i zawróćmy – tu mamy to nawrócenie (szuw). Od szuw pochodzi teszuwa, czyli nawrócenie. Chodźcie i zawróćmy do Jahwe, bo on [nas] poszarpał i on nas uzdrowi; uderzył, a opatrzy nasze [rany]. Kiedy On to uczyni? Cóż, Mojżesz powiedział, że w czasach ostatecznych. Oto jak przedstawia to Ozeasz. Ożywi nas po dwóch dniach, a trzeciego dnia wzbudzi nas i będziemy żyć przed jego obliczem.

Czyli po dwóch dniach mamy przebudzenie, które następuje po upamiętaniu, a w trzecim dniu On nas podniesie (wzbudzi) – tutaj mamy odnowienie – byśmy żyli przed Jego obliczem. Bo odnowienie wszystkich rzeczy to, że król siedzi na Swoim tronie i panuje z Syjonu, a Jego lud został na powrót zgromadzony, podniesiony, że tak powiem, by żyć w Jego obliczu. Zatem Ozeasz mówi tymi samymi słowy, co mówił Piotr. Zaś Piotr powtarza to, co mówił Ozeasz, że On nas uzdrowi, gdy wrócimy do Niego. A potem nas odnowi – powiedziane jest, że po dwóch dniach. Wierzę, że odnosi się to do faktu, że Mesjasz, który jest ziarnem pszenicznym, idzie do ziemi i umiera, by mogło z tego wyróść wiele owocu. Umarł jakieś 2000 lat temu. Zmartwychwstał jakieś 2000 lat temu. A u Pana dzień jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień. Oznacza to, że Mesjasz udał się do grobu i powstał z niego jakieś dwa dni temu. Proroczo patrząc, jesteśmy u końca tych dwóch dni i On nas odnawia.

Wyrosłem w kościele zielonoświątkowym i za mojego dzieciństwa przebudzenie (odnowienie) oznaczało, że przyjeżdżał do miasta jakiś człowiek i przez bity tydzień miał zwiastować co wieczór. Generalnie przez ten tydzień nie miałeś żadnego życia, bo musiałeś siedzieć w kościele. I dla mnie tym było przebudzenie. Jednak ożywienie to tchnięcie życia z powrotem w ciało, które jest uśpione, lub chore, lub martwe. Musi zostać ożywione. Gdy zbliżamy się do końca tego millenijnego dnia, jest dla mnie fascynujące, że to teraz ludzie, wierzący w Mesjasza, chrześcijanie zaczynają rozumieć, przyjmować i powracać do korzeni swojej wiary. I rozumieć, że całe Boże Słowo jest dla wszystkich Bożych ludzi. Chodźcie i powróćmy do Niego to także – chodźcie i powróćmy do Jego dróg. On nas odnawia. A to doprowadzi nas, do czego? Trzeciego dnia On nas podniesie, byśmy żyli przed Jego obliczem. Żyjemy na progu odnowienia wszystkich rzeczy. I przywrócenia Królestwa Izraelowi. Wracamy do Dz. Ap. 3, gdzie Piotr powiedział, że Bóg mówił o tym, odkąd powstał świat. A zatem oznacza to oczywiście, że mówił o tym od Księgi Genesis, od opisu stworzenia, od Ogrodu.

Jednym aspektem tego, jaki znajdujemy na początku, na jakim chcę się skupić to – Adam i kobieta. Jak Adam został uformowany z prochu ziemi, Bóg tchnął w jego nozdrza dech życia i stał się on duszą żyjącą. Potem Bóg stwierdził, że niedobrze być człowiekowi samemu, więc uczynię mu pomoc – dokładnie przeciwną pomoc – tak jest napisane. Nagido po hebrajsku – jego przeciwieństwo. Gdy do tego dochodzi, sprawia, że Adam zapada w sen i gdy on śpi, wyciąga z jego boku żebro – ‘resztka Adama’ wychodzi z jego boku – i z tego żebra czyni kobietę. Potem przedstawia kobietę Adamowi. Kiedy Adam ją widzi, mówi, kość z mojej kości, ciało z mego ciała. Mojżesz to komentuje i mówi, z tego powodu opuści człowiek swego ojca i matkę, i przyłączy się do żony, i tych dwoje stanie się jednym ciałem. A kiedy staną się jednym ciałem, kiedy dwa przeciwieństwa, mimo że są tego samego gatunku – a to jest istotna sprawa – gdyż Adam szukał pośród wszystkich zwierząt, jakie zostały stworzone, nazywając je po imieniu, ale – Biblia mówi – nie znalazł tam pomocy. Bo to musi być ten sam gatunek. Nie można mieszać dwóch różnych gatunków. Jest to istotna sprawa, o jakiej porozmawiamy później. Ona jest inna, ona pochodzi z niego. Ona jest stworzona z ‘resztki’, jaka z niego pochodzi, ale jest inna, jest przeciwieństwem. Jest mu przeciwna w wielu rzeczach, ale chodzi o to, że tych dwoje staje się jednym. I w konsekwencji są w stanie wydać życie.

Co nam to zatem mówi o odnowieniu wszystkich rzeczy? Cóż, jeśli rozważycie, że Bóg uformował naród, zwący się Izrael, który notorycznie przysypiał – mówiąc duchowo – podczas jednej z takich drzemek, gdy Jaszua chodził po ziemi, oni nie potrafili, lub nie chcieli uznać w Nim Mesjasza. Musiał być więc wzięty na drzewo. Gdy wisiał na drzewie, rozcięto Mu bok, gdy przebiła Go włócznia, i wypłynęła krew i woda. On zmarł na tym drzewie, został położony w grobie i trzeciego dnia zmartwychwstał. A następnie, już po tym, mówi Swoim uczniom, by szli do Jerozolimy, Judei, Samarii i po krańce świata, i byli Jego świadkami. Widzicie, była resztka pomiędzy tym pokoleniem, która uwierzyła, że jest On Mesjaszem. Wyszli oni z tego ludu i udali się do narodów. I z ich świadectwa uformowało się inne ciało. Historycznie jest ono znane jako kościół. Podczas gdy tym drugim jest Izrael. I już od wielu stuleci te dwa ciała żyją przeciwnym życiem. Są sobie przeciwne na wiele sposobów, ale nadchodzi czas, gdy te dwa zejdą się razem i staną się jednym. I wszystkie rzeczy zostaną odnowione. Wtedy dopiero rozpocznie się prawdziwe życie. Pojawi się owoc, gdy te dwa staną się jedno. To jest tylko jeden z przykładów, jak od samego początku Bóg Ojciec mówił o odnowieniu.

Pokażę wam kolejny przykład obrazu, jaki próbuję tu namalować. Jest on wzięty z Mateusza 17. Jest to wtedy, gdy Jaszua zabrał Piotra, Jakuba i Jana na wysoką górę i został przed nimi przemieniony. Biblia mówi, że Jego oblicze jaśniało jak słońce, a Jego szaty były białe jak światło. Stoją tam z Nim Mojżesz i Eliasz. Rozmawiają z Nim. Piotr jest przepełniony sceną rozgrywającą się przed nimi i mówi, dobrze nam tu być, postawimy ‘sukka‘ dla Ciebie, dla Mojżesza i dla Eliasza. A potem pojawia się głos, mówiący z chmury i mówi: Piotrze – to moje tłumaczenie – zamilcz, to jest Mój syn, macie Go słuchać! Gdy upadli na twarz, podszedł do nich Mesjasz i mówi, nie chcę, abyście się bali. Oni spoglądają w górę i oczywiście On już jest taki, jaki był. Nie jest przemieniony. Ale widzieli tę wizję. Ten obraz rysuje nam bardzo ważny portret takiej myśli, a jest nią – dwóch schodzi się razem w jedno. Oni skupiają się na Mesjaszu, Jaszua. Mojżesz – wiemy, kim on jest. Znamy jego pochodzenie. Eliasz – wiemy o nim; znamy, co jest o nim napisane. Ale są to dwaj świadkowie, że Jaszua jest Mesjaszem, że jest Synem Boga. Mojżesz i Eliasz. Oni są obrazem dwóch świadków. Wszystko musi się opierać na dwóch lub trzech świadkach. Jest tam Mojżesz, by świadczyć i jest Eliasz, by świadczyć. A co więcej, Mojżesz reprezentuje Torę. Oczywiście – on ją napisał – albo Bóg mu ją dyktował, by ją napisał. Eliasz reprezentuje proroków. Czyż Mesjasz nie miał wycierpieć tych rzeczy? – pytał się uczniów po drodze do Emaus. Począwszy od Mojżesza i proroków zaczął im wyjaśniać wszystko, co zostało o Nim napisane. Czyli Mojżesz jest Torą, świadczącą, że Jaszua jest Mesjaszem. Eliasz, reprezentujący proroków, świadczy, że Jaszua jest Mesjaszem.

Ale chcę z tym pójść krok dalej. Wiemy, że etnicznie Mojżesz jest Izraelitą, był z plemienia Lewiego. Znamy imię jego ojca, wiemy, kim był; znamy, kim była jego matka. Etnicznie jest Izraelitą. Ale o Eliaszu nie mamy takiej informacji. Nie wiemy, kim była jego matka; nie wiemy, z jakiego plemienia pochodzi. I prawdę mówiąc, mamy powody wierzyć, że nie urodził się on Izraelitą, że urodził się pomiędzy narodami. Dlaczego to mówię? Bo w 1 Król. 17:1, mówiącym o Eliaszu, przedstawiającym nam Eliasza, mówi nam, że był on Tiszbitą, mieszkańcem Gileadu. Po hebrajsku jest tam powiedziane: był on hatiszbi (Tiszbitą), mitoszawe (z mieszkańców). lecz jeśli spojrzycie na słowo toszaw, toszawe, przetłumaczone jako mieszkańcy, tak naprawdę oznacza ono to: obcy, przechodzień, rezydent, cudzoziemiec. Innymi słowy, Eliasz był ’tiszbitą’, nie dlatego, bo stamtąd pochodził, ale z powodu tego, od kogo pochodził. Eliasz był tiszbitą, bo wywodził się z rezydentów, obcych, przechodniów, cudzoziemców, ludu spośród narodów, które dołączyły do Izraela. A co ważniejsze – do Boga Izraela. Czyli tam, na górze, stoją nie tylko Mojżesz i Eliasz, Torę i proroków świadczących, że On jest Mesjaszem. Ale mamy tam naturalną gałązkę i mamy dziką gałązkę, schodzące się razem do korzenia, świadczące, że On jest Mesjaszem.

Wrócimy do was za chwilę.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – Pełnia-Pogan-3.pdf

PEŁNIA POGAN – 2

PEŁNIA POGAN – 2

 

Zapraszam na drugą część nauczania dotyczącego „Pełni Pogan”.

Materiał wideo:

*************************************************

*************************************************

 

Poniżej zamieszczam transkrypt z tego nauczania:

PEŁNIA POGAN – CZĘŚĆ 2

Chociaż Jaszua nie uczynił rzeczy, jakich teolodzy Jego dni spodziewali się, że uczyni. Albo może powinniśmy ując to w ten sposób, nie uczynił tego w sposób, w jaki wielu współczesnych Mu teologów spodziewało się, że uczyni. Przyszli do Niego, prosząc Go o znak, po tym, jak dał im wiele znaków tego, że jest Mesjaszem. I chociaż było wielu, którzy nie uznawali lub nie chcieli uznać Go za Mesjasza, jest wielu, których to uczyniło. Ale nawet wśród tych, którzy wierzyli, że był Mesjaszem, mieli pewne oczekiwania po Nim lub od Niego, gdyż wiedzieli, że był Mesjaszem. Gdy byli na Górze Oliwnej, w Dz. Ap. 1:6, tuż przed jego wstąpieniem do Ojca, mają pewne oczekiwanie, więc zadają Mu pytanie. Pytają się: czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraelowi? Chodzi mi o to, że to pytanie było bardzo logiczne. Gdyż prorocy zapowiedzieli, że nadejdzie dzień, kiedy królestwo zostanie przywrócone, kiedy wszyscy wygnańcy zostaną zgromadzeni. Pytają się Go więc, gdyż oczywiście wiedzą, że jest Mesjaszem – jeśli były jakieś wątpliwości przed Jego śmiercią, pogrzebem i zmartwychwstaniem, to te wątpliwości teraz zniknęły – czy to teraz przywrócisz na nowo Królestwo Izraelowi? Jego odpowiedź dla nich była następująca. Słuchajcie, nie chcę, byście skupiali się na tym. Czas jeszcze nie nadszedł. Ojciec to wszystko ma pod kontrolą. On ten czas wyznaczył w Swoim autorytecie. Wy idźcie na świat i bądźcie mi świadkami. Taka była Jego odpowiedź. Ale to, na czym chcę się tu skupić to, że nie powiedział On, że Królestwo nie zostanie przywrócone. On tylko powiedział, że Ojciec ustanowił ten czas w Swoim autorytecie. Jest ustalony czas, kiedy On powie, już dosyć dla czasów pogan, teraz jest czas, by Królestwo zostało przywrócone. Jest czas, by okazać przychylność Syjonowi, by Syjon nie był dłużej deptany przez pogan.

Pamiętając o tym, chcę udać się do Psalmu 102:13-18 i przeczytać o tym wyznaczonym czasie.

Powstaniesz i zmiłujesz się nad Syjonem, bo czas, byś się nad nim zlitował, gdyż nadszedł czas wyznaczony. Twoi słudzy bowiem miłują jego kamienie i litują się nad jego prochem; A poganie będą się bać imienia Jahwe i wszyscy królowie ziemi – twojej chwały; Gdy Jahwe odbuduje Syjon i ukaże się w swojej chwale; Przychyli się do modlitwy opuszczonych i nie pogardzi ich modlitwą. Zapiszą to dla przyszłego pokolenia – literalnie mamy tu po hebrajsku słowo, oznaczające ostatnie pokoleniezapiszą to dla przyszłego pokolenia, a lud, który ma być stworzony, będzie chwalić Jahwe.

Czyli w tych wersetach z Psalmu 102:13-18 widzimy, że faktycznie jest wyznaczony czas, by ulitować się nad Syjonem. I stanie się równolegle z wyznaczonym czasem, kiedy czasy pogan się zakończą. Mówi – już wystarczy. Ten czas, by ulitować się nad Syjonem – Mesjasz zapewniał o tym Swoich uczniów w Dz. Ap. 1:6 – Ojciec ma go w Swoim autorytecie. To się stanie. Jest to już wcześniej ustalony czas. A w międzyczasie idźcie i bądźcie moimi uczniami.

Jest jeszcze coś innego w Psalmie 102, co uważam za bardzo istotne i są to następujące słowa: Twoi słudzy bowiem miłują jego kamienie. Oto w jaki sposób ja bym to przetłumaczył. Jego słudzy czują więź z Syjonem. Oni wiedzą, że Syjon to nie tylko miejsce. Syjon to ludzie. Gdy ludzie udają się do Izraela lub gdy ja zabieram grupy do Izraela, to ma się okazje do porozmawiania z ludźmi na temat odczuć, tego, co czują. I nie jestem w stanie powiedzieć, ile razy ludzie mówili, wiesz co, czuję się jak w domu; czuję, że coś mnie tu łączy. I nie byli to Żydzi. Z tego, co wiemy, nie byli etnicznie Izraelczykami. Lecz o jaką więź chodzi? Cóż, numer jeden to jest wyznaczony czas, by zlitować się nad Syjonem. I w tym wyznaczonym czasie Boży słudzy – niekoniecznie oznacza to, że są oni etnicznie Izraelitami – ale jest ustalony czas, kiedy Jego słudzy radują się w jego kamieniach, łączą się z Syjonem, czują to przyciąganie, czują tę więź z Jerozolimą, z Syjonem, z Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba, jako Bogiem Izraela, nie tylko Bogiem kościoła. Kiedy więc Jego słudzy zaczynają wyczuwać tę więź, a potem widzimy przejawy tej więzi z Syjonem, to jest to znakiem tego, że ten wyznaczony czas już nadszedł. Żyjemy więc w czasie, gdy Boży ludzie odczuwają tę więź. Czują pociąg do Izraela. Czują więź z ziemią, z ludźmi, z językiem, zwyczajami biblijnymi. Czegoś takiego nie było sto lat temu. Moja babcia nie opowiadała mi o żadnej z tych rzeczy. Szczerze, moja mama nie mówiła mi o żadnej z tych rzeczy, gdy chodzi o chęć łączenia się z korzeniami naszej wiary. Jednak przez ostatnie 25-30 lat, może nieco dłużej – jakkolwiek długo to trwało – jest oczywiste, że coś się dzieje pośród ciała wierzących. Że jest grupa ludzi pośród ciała, która czuje tę więź tak mocno, jak nigdy dotąd. Dlaczego tak się dzieje? Niektórzy ludzie próbują mówić, że jest to chwilowa moda. Nie wierzę w to. Wierzę, że jest to znakiem, iż wyznaczony czas nadszedł. Czas na ulitowanie się nad Syjonem, gdy Jego ludzie, Jego słudzy czują więź z Syjonem i radują się jego kamieniami, oraz litują się nad jego prochem.

Celem, dla którego to wspominam, jest odpowiedź na pytanie, jakie zadałem wcześniej: co inicjuje koniec czasów pogan, który zbiega się równocześnie z przywróceniem królestwa Izraelowi? Wierzę, że to, co nazywamy Ruchem Hebrajskich Korzeni, niektórzy nazywają to Mesjańskim Ruchem – nie obchodzi mnie, jak to chcecie nazywać – ale ta fascynacja, jaką wielu wierzących ma teraz odnośnie do Syjonu, do Jerozolimy, do ziemi, do języka, do ludzi, do rzeczy z Pisma, które Bóg nakazał czynić Swoim ludziom, o których nic nie wiedzieliśmy przez tak długi czas, teraz, wydaje się, że nie możemy się nimi nasycić. Wierzę, że jest to bardzo ważny element tego, o czym tu rozmawiamy, gdyż odnosi się do wypełnienia się czasów pogan; do tego, że cały Izrael będzie zbawiony; oraz do Pełni Pogan. Lecz porozmawiamy o tym nieco później.

To, na czym chciałbym skupić się teraz, to koniec wygnania; sprowadzenie wygnańców na powrót do Ziemi. Współczesna judaistyczna definicja Mesjasza jest taka, że będzie on przyszłym królem Dawidowym, który będzie rządził Izraelem w czasach powszechnego pokoju. Oczywiście wierzą, że jest człowiekiem, którego wybrał Bóg, bardzo sprawiedliwym człowiekiem, itd., itd. Będzie panował w czasach powszechnego pokoju i wszyscy wygnańcy Izraela zostaną zgromadzeni. Nazywają to odkupieniem. Oczywiście odkupienie Jakuba następuje po czasach ucisku Jakuba. Inną nazwą ucisku Jakuba są bóle porodowe Mesjasza. Po hebrajsku – Chevlei Mesziach. Nasz Mesjasz, Jaszua odniósł się do tego. Mówił o tych oczekiwaniach, o tym, że będą bóle porodowe. Napomknęliśmy o tym wcześniej w Łukaszu 21, gdzie mówi o znakach na słońcu, księżycu i gwiazdach, o kłopotach na ziemi oraz na morzu, o ryczących falach. O znakach na ziemi, o rzeczach, dziejących się na ziemi. Lecz potem dodaje, gdy zobaczycie, że to się zacznie dziać, podnieście swoje głowy. Dlaczego? Bo geula, geula jest blisko, wasze wybawienie jest bliskie. Tak więc jest prawda w tym wierzeniu, że będą bóle porodowe, i te bóle przyniosą wybawienie. Jaszua mówi, że to odkupienie depcze po piętach tym wszystkim destrukcyjnym rzeczom. Zatem mój wniosek jest taki, że zgromadzenie wygnańców Izraela i rozproszonej Judy kończy wygnanie. To zawsze było i jest bardzo ważnym znakiem, może rozwojem, wydarzeniem, jakkolwiek to nazwać, lecz oczekuje się, że to Mesjasz będzie tym, który tego dokona. On będzie tym, który zbierze wygnańców.

Jest wiele fragmentów, które o tym mówią. Przeczytam zaledwie kilka. Zacznę od Izajasza 11:11-12, 16.

Stanie się też w tym dniu, że Pan ponownie wyciągnie swą rękę, aby wykupić resztkę swego ludu, który pozostanie, z Asyrii i Egiptu, z Patros i Chus, z Elamu i Szinearu, i z Chamat, i wysp morskich. I podniesie sztandar dla narodów, i zgromadzi wygnańców z Izraela, a rozproszonych z Judy zbierze z czterech krańców ziemi. I werset 16, który mówi: Tak powstanie droga dla resztki jego ludu, który pozostanie z Asyrii, jak powstała dla Izraela w tym dniu, kiedy wychodził z ziemi Egiptu.

To był jeden fragment Pisma, który mówił o tym, jak zgromadzi On wszystkich Swoich ludzi ze wszystkich narodów ziemi, do jakich zostali rozproszeni. Pozwólcie, że przeczytam wam z Jeremiasza 23, wersety 5-8.

Oto nadchodzą dni, mówi Jahwe, w których wzbudzę Dawidowi sprawiedliwą Latorośl i będzie panować Król, i będzie mu się szczęściło; będzie wykonywał sąd i sprawiedliwość na ziemi. Oczywiście mowa tu o Królu Mesjaszu. Za jego dni Juda będzie zbawiona, a Izrael będzie mieszkał bezpiecznie. A to jest jego imię, którym będą go nazywać: JAHWE NASZĄ SPRAWIEDLIWOŚCIĄ. Dlatego oto nadejdą dni, mówi Jahwe, że nie będą mówić już: Jak żyje Jahwe, który wyprowadził synów Izraela z ziemi Egiptu; Ale: Jak żyje Jahwe, który wyprowadził i który sprowadził potomstwo domu Izraela z kraju północnego i ze wszystkich krajów, do których rozpędziłem ich, i będą mieszkać w swojej ziemi.

Czyli mamy tu powiedziane, że w czasach, gdy Mesjasz będzie rządził i panował, Izrael będzie zbawiony i Juda zostanie zgromadzona; i że sprowadzi ich do ich własnej ziemi. Gdzie byli aż do tego momentu? Pomiędzy narodami. Jeśli wolicie, byli pod piętą Ezawa. Byli deptani przez pogan. Lecz gdy Mesjasz powróci i przywróci Królestwo, zakończy On wygnanie. Powie – już wystarczy! Czasy pogan się skończyły. Mosze ben Majmon, który był znany lepiej jako Rambam, był średniowiecznym mędrcem. Napisał on 13 zasad żydowskiej wiary. Nie twierdzę, że zgadzam się ze wszystkimi, lecz mówię tylko, że napisał tych 13 zasad wiary, które każdy Żyd powinien przyjąć i się ich trzymać. Pośród nich jest wiara, że przyjdzie Mesjasz i przywróci Królestwo Dawidowi. Oczywiście opiera się to na tym, co już wcześniej powiedzieli prorocy. Że kiedy przyjdzie Mesjasz i przywróci Królestwo, odbuduje Świątynię i zbierze wygnańców. Zgromadzi rozproszonych i zakończy to wygnanie. I według Majmonidesa to są podstawowe elementy wiary. Innymi słowy, jeśli w nie nie wierzysz, to w jego oczach nie jesteś Żydem. Jeszcze raz, to nie jest żadne naciąganie. Jest coś, co nawet uczniowie Jaszua na Górze Oliwnej spodziewali się, że uczyni. Czy teraz, w tym czasie, przywrócisz królestwo Izraelowi?

Przypominam, w tamtym czasie i od jakiegoś czasu, królestwo było podzielone. Salomon umiera, do władzy dochodzi Roboam. Próbuje bardziej uciskać ludzi. Dziesięć północnych plemion się odłamuje, namaszczają swojego króla i żyją swoim życiem. Zaczynają czcić bożki. Przychodzą Asyryjczycy i biorą ich na wygnanie. I tak było od tamtego momentu. I kiedy uczniowie siedzieli na Górze Oliwnej z Jaszua, spodziewali się, że zbierze wygnańców. Ty jesteś Mesjaszem, nie ma co tego wątpliwości. Chodzi o to, że tylko Mesjasz mógł zebrać i zjednoczyć naród, i podnieść zburzony namiot Dawida. Zadają Mu więc bardzo logiczne pytanie.

Mamy tu teraz coś, co moim zdaniem, jest często przeoczane. Bo dokładnie coś takiego Jaszua chciał zrobić. Pozwólcie, że przeczytam wam z Mat 23:37-39.

Jeruzalem, Jeruzalem, które zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy są do ciebie posłani! Posłuchajcie – Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, tak jak kokoszka gromadzi swe kurczęta pod skrzydła, a nie chcieliście! To wy nie chcieliście tego, ja tego chciałem! Oto wasz dom zostanie wam pusty. Mówię wam bowiem: Odtąd nie ujrzycie mnie, aż powiecie: Błogosławiony, który przychodzi w imieniu Jahwe.

Chciałem o tym wspomnieć, ponieważ wielokrotnie w głównym nurcie chrześcijaństwa panuje błędne przekonanie na temat tego, po co przyszedł Mesjasz. Tak – przyszedł umrzeć za nasze grzechy, byśmy się mogli na nowo narodzić. Oczywiście! Ale przyszedł też, by zebrać wygnańców Izraela. To stanowi część Jego dzieła i misji, jako Mesjasza by zebrać tych Swoich ludzi, którzy zostali rozproszeni poza granice. I jest tu posłany – to właśnie pragnąłem uczynić. Ale do ludzi, do których przemawia, mówi – lecz wy nie chcieliście! Po czym dodaje – nie zobaczycie Mnie już, aż powiecie, błogosławiony, który przychodzi w imieniu Jahwe. Jest to cytat Psalmu 118, który łączy się z tym, że Boży ludzie wołają, mówiąc – zbaw nas!

Co mówił Paweł w Rzymian 11? Nadchodzi dzień, kiedy cały Izrael zostanie zbawiony. To zbiega się w czasie z Pełnią Pogan. Co, tak się składa, zbiega się z końcem czasów pogan. To się wydarzy! Ale chciałem wam pokazać, że to pragnął uczynić Mesjasz, ale oni nie chcieli. Widzicie, oni nie mogli, nie chcieli rozpoznać w Nim Mesjasza. Może dlatego, że nie uczynił tego tak, jak oni sądzili, że powinien to uczynić lub kiedy powinien to uczynić. I ponownie, wierzę, że ich teologia grała olbrzymią rolę w rozmywaniu ich duchowego postrzegania. Umieli rozróżniać rzeczy, dziejące się w fizycznym świecie, lecz nie umieli rozróżniać tego, co się dzieje duchowo. Ich teologia, ich tradycje zaślepiły ich. Zaślepiły ich na to, co Bóg czynił tuż przed ich oczami. Nie dostrzegli, że On przyszedł, by to uczynić, że faktycznie przyszedł, by zebrać wygnańców. Tu mamy coś, o czym zbyt często nie rozmawiamy. Czyli to, że chrześcijanie nie uświadamiają sobie, że przyszedł zebrać wygnańców Izraela. Oni, my nie widzimy tego, jako części tego, po co przyszedł Mesjasz. Jak mówiłem, patrzymy na Mesjasza, jako tego, który przyszedł z nieba, przyjął postać człowieka, poszedł na krzyż, zmarł na krzyżu, został pochowany w grobie i zmartwychwstał. I sprawił, że nasze grzechy mogą być odpuszczone i możemy pojednać się z Bogiem. I oczywiście, On to wszystko uczynił. Mocno wierzę, że to był główny powód, dla którego przyszedł. Lecz przyszedł także, według Jego własnego świadectwa, nie po to, by zanegować Torę i Proroków, lecz by je wypełnić lub w pełni pokazać, co Tora i Prorocy pisali. Śmierć na drzewie, pogrzeb i zmartwychwstanie – to było olbrzymią częścią tego. Lecz powodem, dlaczego umarł na drzewie, był pochowany w grobie i zmartwychwstał, jest także to, żeby mógł zgromadzić wygnańców Izraela. Gdyż znaczna część Tory, znaczna część Proroków, o czym On wspominał, mówi o zbieraniu wygnańców, o końcu dominacji pogan nad ludem Izraela. Jest to coś, o czym wprost mówią Prorocy. Jest to też coś, co jest sygnalizowane lub podpowiadane w rzeczach, jakie czytamy w Tanachu.

Podam wam przykład, o co mi chodzi. I skupimy się na Dawidzie. Oczywiście Dawid to pastuch, który stał się królem Izraela. Człowiekiem według Bożego serca. Ale musimy też zrozumieć, że Dawid jest obrazem Mesjasza, który jest określany mianem Ben Dawid lub Synem Dawida. Wielokrotnie Mesjasz spacerował sobie i jacyś ludzie siedzieli przy drodze i wołali: Ben Dawid, Ben Dawid, Synu Dawida, Synu Dawida, zmiłuj się nade mną. A On na to odpowiadał. Syn Dawida to tytuł mesjanistyczny. Dawid jest wzorem Mesjasza. Ok, to wiedzie nas do takiej myśli. Walka Dawida z Goliatem jest obrazem Mesjasza przynoszącego koniec wygnania. Imię Goliat (Galijat) – to gimel, lamed, jod, taw. Galijat lub Goliat. Prawdę mówiąc, łączy się on z hebrajskim słowem ‘galut‘. A galut to hebrajskie słowo na wygnanie.

Goliat jest olbrzymim człowiekiem. Wielkiej postawy. Nie powinienem mówić ‘wielkim człowiekiem’ lecz wielkiej postury. On jest obrazem wygnania. On jest obrazem narodów depczących pod nogami Izraela. Pamiętacie z historii, że przez jakieś 40 dni Goliat wyzywał armie Izraela. Wyzywał je do walki z nim. A obóz Izraelski się boi, gdyż ten olbrzym, ten bojownik, jak jest nazwany, wyzywa ich, lub metaforycznie on ich depcze. Tak przy okazji, ten Goliat nigdy nie jest określany jako Nefilim. Sądzę, że jest ważne, by o tym wspomnieć, ponieważ wielu ludzi sądzi, że z tego powodu, iż był wysoki, miał coś wspólnego z Nefilim. Ale nigdy nie jest nazwany Nefilim. Może… możliwe… są jakieś sugestie, że gdzieś tam pochodzi od Nefilim. Tradycja żydowska uczy, że był on potomkiem Orpy, Moabitki. Ale, w każdym razie, nie jest nazwany Nefilim. Jest nazwany ‘giborom‘. Gibor – potężny człowiek, silny człowiek, waleczny człowiek, człowiek wojny, bojownik. W taki sposób jest określany, ale jak mówiłem, jest on obrazem galut, wygnania. Jego fizyczna postać de facto nie jest ogromna. Nie ona jest oznaką jego wielkości. Prawdę mówiąc, jeśli nie jest Nefilim, nie jest referim, jeśli jest po prostu człowiekiem wielkiej postury, to może jest kimś, kto został dotknięty ułomnością fizyczną, zwaną gigantyzmem. O ile rozumiem, ten stan ma coś wspólnego z przysadką mózgową. Rośniesz i rośniesz, i rośniesz. Innymi słowy, rośniesz poza normalne ograniczenia, jakie Bóg ustanowił dla ludzi i ich rozmiarów. Idzie to trochę dalej, przekracza tę granicę, ale nie jest to dobra rzecz, bo stwarza wszelkiego rodzaju problemy fizyczne. I jednym z fizycznych problemów, jaki stwarza, jest to, że ma tendencję do osłabiania czyjegoś wzroku. I prawdopodobnie Goliat cierpi na coś takiego. Mimo że ma posturę ogromnych rozmiarów, narzucającą się, przerażającą, to ma pewną słabość. Prawdopodobnie ma jakąś słabość i są ludzie, którzy uważają, że ponieważ cierpi na to i jego wzrok w jakiś sposób jest osłabiony, dlatego ma kroczącego przed nim nosiciela tarczy, by w pewnym stopniu kierował, gdzie ma pójść, gdyż nie widzi zbyt dobrze.

Ale chciałbym, byście zobaczyli taką rzecz. Oto ten ogromny człowiek, wspaniały, straszny, przerażający, naśmiewa się z Izraela, jest obrazem wygnania, ale ma wrodzoną słabość. Wydaje się silny i potężny, ale ma przysłowiową piętę Achillesa. I chcę się upewnić, że to dostrzegacie. Gdyż w pewien sposób Goliat, zwłaszcza gdy spojrzymy na tę wrodzoną słabość, łączy się z obrazem tego straszliwego i przerażającego człowieka, jaki widzi Nebokadnezar w Danielu 2. Gdyż obraz posągu Nebokadnezara jest również obrazem narodów, które depczą nogami Izraela. Posąg Nebokadnezara jest obrazem wygnania. Z powodu Babilonu, Medów, Persów, Greków, Rzymian itd. To są wszystko narody, które uciskały i deptały Izrael, począwszy od Babilonu. Tak na marginesie, Biblia mówi nam, że Goliat miał sześć łokci i piędź wzrostu, a posąg sześćdziesiąt łokci wysokości i sześć łokci szerokości. Pomyślałem, że to interesujące. Także posąg Nebokadnezara, mimo że jest straszną, przytłaczającą, imponującą postacią, ma wrodzoną słabość, ma piętę Achillesową. Tak de facto są to stopy, żelazo zmieszane z gliną, palce – żelazo zmieszane z gliną, i pięta na stopie. To jest jego słabość. Wydaje się mocny, lecz glina jest jego słabością. Gdyż glina jest do tego przylepiona. A teraz coś bardzo interesującego, jak uważam, na temat stóp i palców z Daniela 2. Żelaza zmieszanego z gliną garncarską. Po hebrajsku użyte tam określenie to ‘chasaf difechar‘. Określa to glinę garncarską. Chasaf. Chasaf to słowo łączące się z Esaw. Esaw to Ezaw. Mamy więc fonetyczną więź między gliną w posągu z Daniela 2 i imieniem Ezaw. Pamiętacie, że to wygnanie nazywa się galut edom. Wygnanie Edomu, który odnosi się do Ezawa. Pięta Ezawa skierowana, by podeptać. Posąg z Daniela, stopy i palce, żelazo zmieszane z gliną, to ostatnie ludzkie królestwo, które próbuje skierować swoją stopę, swoją piętę, by podeptać Bożych ludzi, by powstrzymać przywrócenie Królestwa Izraelowi, aby się pojawiło. Jest to ciekawe, że mamy takie połączenia w tych drobnych podpowiedziach i sugestiach.

Wracamy teraz do Dawida. Jest on obrazem Mesjasza i idzie zmierzyć się z tym strasznym człowiekiem, który urąga Izraelowi i chce go podeptać. Widzi Dawida i mówi – czy ja jestem psem, że posyłacie na mnie młodzieniaszka? Tak przy okazji, pies nie jest miłym określeniem. Odnosi się do pogan z izraelskiego punktu widzenia. Mówi, wiecie co, nakarmię waszym ciałem ptaki niebieskie oraz bestie polne. A Dawid odbija to ku niemu i mówi, wiesz co, to się nie wydarzy. Sprawię, że to twoje ciało stanie się pokarmem dla ptaków niebieskich i bestii polnych. To interesujące, gdyż podczas ostatecznej bitwy pomiędzy Mesjaszem Izraela i narodami Bóg mówi, że wyda armie narodów na pokarm dla ptaków niebieskich i na pokarm dla bestii polnych. Dawid wychodzi więc na spotkanie z Goliatem. I co niesie? Kij pasterski. Laskę. A także pięć gładkich kamieni, jakie zabrał z małego strumyka, który płynie w wyniku deszczy. Zimowych deszczów, które spływają przez dolinę Elah. Bierze te kamienie i bierze kij, i idzie zmierzyć się z Goliatem. Z galutem, obrazem wygnania.

Wracamy do Daniela 2. Do posągu, jaki Nebokadnezar widział w swoim śnie, który zinterpretował mu Daniel. Daniel mówi mu także coś takiego: widziałeś kamień, który bez udziału rąk odłamał się od góry, który nadleciał i uderzył w najsłabszy punkt posągu. Uderzył posąg w stopy, żelazo zmieszane z gliną, częściowo mocne, częściowo słabe. I ponieważ kamień uderzył posąg w najsłabsze miejsce, cały posąg się zawalił i rozsypał w proch. Przyszedł wiatr, rozwiał go i nic z niego nie zostało. Dzięki temu mamy koniec wygnania, koniec czasów pogan. Oraz następujące odnowienie Królestwa Izraela. Dawid wychodzi i uderza Goliata kamieniem. On go nie zabił tym kamieniem, on go ogłuszył. Gdzie go uderzył? W jego najsłabsze miejsce. On go ogłuszył, potem on upadł, następnie wziął miecz Goliata i odciął mu głowę. To go zabiło. A w śnie, jaki miał Nebokadnezar, który wytłumaczył mu Daniel – pamiętacie? Głową jest Babilon. Więc odciął mu głowę, tę część, która była odpowiedzialna, która zapoczątkowała wygnanie, że tak powiem – on ją odciął. Wszystkie te obrazy mają nam przekazać, że to Mesjasz, Syn Dawida przyjdzie i zakończy wygnanie. Mesjasz przyjdzie – mówi Psalm 2 – i uderzy narody rózgą, kijem pasterskim, żelazną rózgą i pokruszy je na kawałki jak naczynia garncarskie. No wiecie, gliniane naczynia. Kończy więc ucisk narodów. Deptanie butami Izraela i ustanawia Swoje Królestwo na Syjonie.

Wiecie, kiedy Dawid został zabrany na pole bitewne, pasł sobie owce ojca. Owce, które chronił przed niedźwiedziem i lwem. Przeczytajcie u Daniela 4, że Mesjasz jest Dobrym Pasterzem, że troszczy się i ochrania Swe owce. I że zgromadza Swoje owce.

Zakończę ten odcinek taką myślą. Od dawnych czasów Izrael oczekuje na przyjście Mesjasza, Syna Dawidowego, by ogłosił koniec wygnania. Tego wyczekują. By skończyło się wygnanie, by naród Izraela został zebrany i umieszczony w swojej ziemi. By skończyły się czasy pogan i by Jakub został odkupiony. Jest to znaczną częścią tego, co jest napisane w Torze i u Proroków. I Jaszua przyszedł to wypełnić.

Gdy Jakub błogosławił swego syna Dana, powiedział coś takiego – 1 Mojż. 49:18

Oczekuję (właściwie – spodziewam się) twego zbawienia, liszuatecha, Jahwe.

Oto co literalnie tam jest powiedziane: Spodziewam się Twojego Jaszua.

Wrócimy do was później.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – Pełnia-pogan-2.pdf

PEŁNIA POGAN – 1

PEŁNIA POGAN – 1

Zapraszam do wysłuchania nauczania pod tytułem „Pełnia Pogan”.

Poniżej zamieszczam skrypt z tego nauczania:

Pełnia Pogan – 1

Witam wszystkich, jestem Bill Cloud i zapraszam was na nauczanie, które nazwaliśmy – „Pełnia Pogan”. Jeśli chciałbym dodać podtytuł, to byłoby to – Koniec Wygnania i Przywrócenie Królestwa. Chciałem zrobić to nauczanie, gdyż kilka lat temu miałem sposobność przemawiania na pewnej konferencji na Florydzie. Dość duża konferencja z wieloma głosicielami proroctw gdzie mówiłem na temat ‘Pełni Pogan’. I to właśnie nauczanie, które zaczęło tam krążyć – i skracając historię – otrzymało wiele pozytywnego oddźwięku, zwłaszcza od ludzi, którzy próbowali zrozumieć, dlaczego, my, wierzący, pragniemy wrócić do korzeni naszej wiary. I dla wielu ludzi było ono pomocne w tym zrozumieniu. Widząc, że wygłosiłem to tak wiele lat temu i otrzymawszy tak wiele pozytywnego oddźwięku, pomyślałem, że trzeba by z tym pójść do studia i porządnie to nagrać. Stąd to dzisiejsze nauczanie „Pełnia Pogan”.

Sposób, w jaki to rozpoczniemy, to porozmawiamy i podyskutujemy krótko o pewnej sprawie, jaką znajdujemy w Biblii, a dokładnie w opisie stworzenia. Rzecz jest następująca. Aby człowiek mógł żyć, przeżyć, rozwijać się, Bóg musi ustanowić granice dla pewnych rzeczy. Są pewne granice, jakie ustanawia On w niektórych aspektach Swojego stworzenia. I ta rzecz jest sugerowana w wyrażeniu, o przepraszam, w tytule ‘El Szaddaj‘, nadanym Bogu. Jest to imię, jeśli chcecie tak to nazwać, choć w mojej opinii jest to bardziej tytuł. W każdym razie ‘Szaddaj‘ – szin, dalet, jod – zawiera słowo, które wiąże się z tym pojęciem, o jakim rozmawiamy. Tym słowem jest – dalet, jod – daj, które oznacza ‘wystarczająco’. Czyli wracając, jeśli człowiek ma żyć, istnieją pewne aspekty Jego stworzenia, kiedy musi powiedzieć, dobra, tu już wystarczy. Poszedłeś wystarczająco daleko, to są granice i nie możesz pójść dalej za nie. Na przykład mówi do morza, możesz dojść do tyle, ale nie możesz przekroczyć tej granicy, jaką On ustanawia. Mówi ‘daj‘, wystarczy. Rabiniczne komentarze przyrównują to zwłaszcza do stworzenia ziemi. Łączą to z pojedynczym punktem na ziemi, takim, które nazywają ewan szatija. Ewan to kamień, szatija to kamień węgielny. Mówią oni, że jest to miejsce, gdzie stał Stwórca i z tego właśnie miejsca zaczęła pojawiać się ziemia. Prawdę mówiąc, słowo szatija nie oznacza fundamentu, lecz wyrastać. Mówią oni, że w miejscu, gdzie się to zaczęło, miała stanąć świątynia, a dokładnie miała tam spocząć Arka Przymierza, gdzie sam Bóg miał zasiąść. Jest tam więc – nie mówię, że tak dokładnie było – mówię, że taka jest tradycja, że gdy zaczyna On tworzyć ziemię, stoi w tym miejscu. Z tego więc miejsca wszystko zaczyna wyrastać. Jak mówiłem szatija, co się tłumaczy jako fundament, to tak naprawdę coś, co wyrasta. Czyli tradycja mówi, że z tego miejsca pojawiła się ziemia. I gdy się pojawia, jak fontanna tryskająca z ziemi, zaczyna się ona rozrastać, rozlewać. Gdy się zaczyna rozrastać, zaczyna nabierać kształtów, aż Bóg powiedział ‘daj‘, już wystarczy. Cóż, przypominam, że to tylko tradycja, ale jest tu ciekawa rzecz do rozważenia, że Bóg ustanawia granice. Myśl ta mówi nam, że ziemia, pojawiając się, zaczyna się rozrastać i nabierać kształtu. Gdy osiąga odpowiedni rozmiar, gdy osiąga odpowiednią masę, wtedy Bóg mówi – wystarczy. Gdyż w tym właśnie momencie jest dokładnie taką, jaką powinna być. Jest teraz w stanie utrzymać życie tak, jak On to postanowił.

Kilka lat temu przeczytałem książkę Hugh’a Ross’a zatytułowaną ‘Odcisk Boga‘. Prawdę powiedziawszy, musiałem ją przeczytać dwa, trzy razy, zanim zacząłem rozumieć niektóre rzeczy, o jakich tam mówił. Jedną z rzeczy, jaką wyciągnąłem z tej książki, jest to, że wszechświat znajduje się w delikatnej równowadze rozmiarów, odległości, tych wszystkich sił, które czynią życie możliwym. Gdyby pojawiły się odchylenia w równowadze sił, rozmiarów, odległościach między planetami itp., jeśli byłyby takie odchylenia, życie nie byłoby możliwe. Byłby chaos. Jest zatem jakaś prawda w idei, gdy Bóg mówi ‘wystarczy’. Albo, jeśli chcecie spojrzeć na to w ten sposób, gdy ziarno zostaje zasiane w ziemi i wypuszcza korzenie, i wypuszcza gałęzie itd., to celem tego, zamierzeniem tego jest wydanie owocu. A gdy wyda owoc, wtedy – wystarczy. O to w tym chodziło.

Mówiąc teraz w wymiarze proroczym: wierzę, że żyjemy w dniu i czasie, gdy rzeczy, jakie zostały zainicjowane setki… tysiące lat temu, zaczynają nabierać kształtów. Obie, dobre i złe, że tak powiem. Ale wierzę, że żyjemy w proroczych czasach, gdzie zaczyna pojawiać się owoc. I wierzę, że zbliżamy się do czasu, gdy Bóg powie – wystarczy! Przypowieść o pszenicy i kąkolu z Mateusza 13 mówi w zasadzie, że Bóg sieje ziarno, które wyrasta na pszenicę, jednakże pojawia się inne nasienie, które jest wsiane między pszenicę i ono też wyrasta. W końcu nadchodzi czas, gdy oba mają wydać swoje spodziewane owoce. Pojawiają się ich spodziewane owoce. I gdy oba wydają swoje oczekiwane owoce, to w pewnym sensie można powiedzieć, że Bóg mówi – wystarczy. I wtedy wysyła żniwiarzy. Moim sednem w tym wszystkim, gdy teraz zaczynamy, jest to, że chcę powiedzieć, iż wierzę, że żyjemy w czasie, gdy pojawiają się rzeczy, obie – dobre i złe, które się wypełniają – pszenica wydaje swój owoc, kąkol również wydaje swój owoc. I jesteśmy w tym momencie, gdy Bóg mówi, dobra, rzeczy się teraz zmienią, gdyż ten etap procesu, to czas, gdy mówi On – wystarczy. Mówimy tu teraz w szczególności o ‘Pełni Pogan‘, a także o czymś, co się z tym wiąże – o czasach pogan. I tu zaczniemy.

Przez wieki poganie lub powinienem powiedzieć pogańskie narody, panowały nad Izraelem, rządziły Izraelem. Co ważniejsze, Boży ludzie byli rozproszeni po świecie. Byli nasiani między tymi narodami, że tak to ujmę. Jednak gdy chodzi o wygnanie, to według proroków, nadejdzie czas i miejsce, kiedy Bóg powie – już dosyć, wystarczy. Będzie czas, gdy wygnanie się zakończy. A gdy wygnanie się skończy i On zacznie zbierać wszystkich swoich ludzi, którzy są rozproszeni pośród narodów, w tym czasie zostanie przywrócone Królestwo Izraela. Mamy więc to, że kończą się czasy pogan i wchodzi Pełnia Pogan. Gdyż te dwie grupy to nie to samo. Gdy więc skończą się czasy pogan, gdy Bóg mówi – wystarczy, już dosyć, równocześnie zostaje przywrócone Królestwo Izraela. Przeczytajmy więc Łukasza 21, zwłaszcza to, co Jaszua ma do powiedzenia o czasach pogan.

Łuk 21:20-24
A gdy zobaczycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wtedy wiedzcie, że jej spustoszenie jest bliskie. Wówczas ci, którzy są w Judei, niech uciekają w góry, a ci, którzy są wewnątrz [miasta], niech wyjdą, a ci, którzy są na wsi, niech do niego nie wchodzą. Będą to bowiem dni pomsty, aby się wypełniło wszystko, co jest napisane. Lecz biada brzemiennym i karmiącym w tych dniach! Będzie bowiem wielki ucisk w tej ziemi i gniew nad tym ludem. I polegną od ostrza miecza, i będą uprowadzeni w niewolę między wszystkie narody.

To jest więc czas, gdy narody panują nad nimi. Zostają oni wsiani i rozproszeni wśród narodów. a Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż dopełnią się czasy pogan. Czyli jeszcze raz, podkreślmy tu sobie coś. Jest czas pogan i Mesjasz nam mówi, że w tych czasach pogan Jerozolima będzie deptana. Ludzie będą rozproszeni po narodach. To nie jest coś, co się zaczęło w czasach Mesjasza. Właściwie zaczęło się stulecia wcześniej, gdy Północne Królestwo Izraela poszło na wygnanie. Zostali rozproszeni wśród narodów i w konsekwencji mamy tak zwane ‘zagubione plemiona Izraela’. Oczywiście Juda poszła do niewoli babilońskiej, ale powrócili. Lecz gdy Mesjasz pojawił się tutaj, pokolenie później Jerozolima faktycznie została otoczona przez wrogów. Od tego czasu Jerozolima była deptana przez pogan. A Boży ludzie zostali rozproszeni po świecie.

Chciałbym powiedzieć coś więcej o tym określeniu ‘deptana’. Mówi On, że Jerozolima lub Syjon – pozwólcie, że tak to określę – Syjon będzie deptany lub deptany butami przez pogan. Przez określony czas. Ma on swoją granicę. Ma on swoją granicę, bo gdyby jej nie było, Boży lud by zniknął, nie przeżyłby. By mogli oni przeżyć, musi On ustalić granice dla czasów pogan. Jednak aż do tego momentu Jerozolima jest deptana. Jest pewne miejsce w Piśmie, gdzie Mesjasz mówi, że powinniśmy być światłem. My, Jego ludzie. Że powinniśmy być solą. Lecz jeśli sól straci swój smak, to nie nadaje się do niczego i jest wyrzucana na ulicę. I dodaje – i jest deptana butami. I chociaż mówi to w odniesieniu do Swego ludu, to wierzę, że można odnieść tę zasadę do narodu, do Izraela, jeśli wolicie. Będą deptani butami. A dlaczego? Bo stracili swój smak, nie wypełniają swojego zadania. Są jak ta sól, co straciła swój smak i jest wyrzucona na drogę i deptana butami przez pogan. Choć tego nie mówi, taki jest wniosek, że to będą poganie, narody, które będą ich deptać swoimi butami.

W Izajaszu 5 Bóg przyrównuje Izraela do Swojej winnicy. A Judę do rozkosznego szczepu. On zasadza winnicę, umieszcza w niej wszystko, co potrzebuje do przeżycia, do wydania owocu – taki jest cel. Lecz gdy przychodzi, by zebrać winogrona, nie znajduje tam dobrych. Znajduje tylko gorzkie. I dlatego w Izaj 5:3-5 mówi coś takiego:

Teraz więc, mieszkańcy Jerozolimy i mężczyźni Judy, rozsądźcie, proszę, między mną a moją winnicą. Co jeszcze należało uczynić dla mojej winnicy, czego dla niej nie uczyniłem? Dlaczego, gdy oczekiwałem, że wyda [dobre] winogrona, wydała ona dzikie winogrona? Oto oznajmię wam, co uczynię dla mojej winnicy: rozbiorę jej płot i będzie spustoszona [spalona], zniszczę jej ogrodzenie i będzie zdeptana.

Tutaj ponownie mamy tę rzecz, że Boży lud, naród będzie deptany; będą deptani butami. I ponownie. Przez kogo? Przez pogan. Bo jest pewien okres, jaki ustanowił Bóg, by poganie deptali Syjon. Tak na marginesie, Syjon to nie tylko miejsce. Co ważniejsze, Syjon to naród. Pozwala On więc poganom, by deptali Jego winnicę. W Danielu 8 prorok mówi o tym, jak świątynia będzie deptana przez mały róg, mówiąc zapewne o Antychryście. Moglibyśmy wymieniać inne fragmenty Pisma, gdzie Boży ludzie będą deptani przez narody. Dlaczego? Bo nie wypełnili swego zadania. Bo nie byli solą, jaką mieli być. Bo nie byli światłością, do jakiej zostali powołani. Pozwala więc narodom, by ich deptali butami. Lecz… jest tego granica. Jest określony czas, gdy mówi – ok, już wystarczy.

Chciałbym pójść z tym tematem deptania krok dalej. I wierzę, że deptanie butami Jerozolimy, Syjonu, winnicy itd., nawiązuje do ‘wojny pięta‘. Jest to rabiniczne określenie nadane sprawie, kiedy Jakub i Ezaw są w ciągłej walce ze sobą. To, co zaczęło się w 1 Mojż. 25 w łonie Rebeki, trwa aż do dziś. Poprzez potomków Jakuba, poprzez potomków Ezawa. I przy okazji wierzę, że nie dotyczy to tylko fizycznych potomków ich obu, ale jeśli wolicie, duchowych potomków. W każdym razie mamy tę wojnę pięty. I odnosi się to do faktu, że kiedy urodził się Ezaw i tuż po nim urodził się Jakub, rączka Jakuba trzymała pietę Ezawa. Przez lata wierzyłem, że powodem tego było to, że pięta Ezawa była skierowana, by kopnąć w głowę Jakuba, miażdżąc tę głowę, w konsekwencji niszcząc Izraela. Wiąże się to też z proroctwem z 1 Mojż. 3:15 o wrogości pomiędzy kobietą i wężem oraz ich potomstwem. Co to ma wspólnego z byciem deptanym? Cóż, pięta Ezawa jest w pozycji, by podeptać, że tak powiem, głowę Jakuba, Izraela. Ma to prorocze implikacje tego, co nastąpi stulecia później, gdy Boży ludzie nie będą wypełniać swego zadania. Pięta Ezawa, że tak powiem, będzie kierowana, by nadejść i kopnąć. Będą pod jego piętą. To wiedzie mnie do tego: większość żydowskich badaczy odnosi się do obecnego wygnania, to jest do tego, że plemiona zostały rozproszone po narodach, a ci z Judy, którzy żyją wśród narodów, nazywają to wygnanie ‘rzymskim wygnaniem‘, lub po hebrajsku ‘galut edom‘. Galut oznacza wygnanie, Edom oczywiście odnosi się do narodu, czyli do potomków od Ezawa. Innymi słowy, wierzą oni, że to obecne wygnanie ma na sobie imię Ezawa. To znaczy, w jakiś sposób wiąże się z Ezawem. O takim połączeniu pierwszy raz wspomniał Rambam. Przynajmniej według tego, co ja czytałem, mimo że nie ma bezpośredniego dowodu, iż Edom to Rzym. To powiedziawszy, w judaizmie panuje mocne przekonanie, że Rzym lub zachodnia cywilizacja, a nawet jeszcze lepiej, że chrześcijaństwo to Edom. Nie chcę się tu wdawać w dyskusję czy tak jest, czy nie. Chcę tylko powiedzieć, że to szczególne wygnanie łączy się z Ezawem. Powodem, dlaczego uważam to za interesujące, jest to, że jest tam wojna pięty. Bycie deptanym przez narody. Bycie pod piętą Ezawa, że tak powiem. Chociaż Eben Ezra uważał, że Rzym nie ma połączenia z Edomem, to jednak sądził, że to wygnanie to ‘galut edom‘. Ale to dlatego że Edom pierwszy się radował, gdy Żydzi zostali wygnani, a ludzie zostali rozproszeni po zniszczeniu Świątyni. Uważam to za interesujące, gdyż tak właśnie postąpiłby Ezaw. Cieszyłby się z upadku Jakuba. Pamiętajcie, Ezaw był tym, który chciał zabić Jakuba. Nieważne, skąd wzięła się ta idea lub co jest jej podstawą, stwierdza ona, że to obecne wygnanie wiąże się z Ezawem. Przynajmniej w myśli judaizmu, w umysłach Żydów. I takie jest moje sedno tutaj, że ta pięta jest wykorzystywana tutaj do deptania ich. Edom musi jednak zrozumieć coś takiego: Jakub zostanie wyzwolony i wraz z wyzwoleniem Jakuba nastąpi upadek Ezawa. Jest mnóstwo proroctw na ten temat. Innymi słowy, nadejdzie czas, gdy Jakub nie będzie już pod piętą Ezawa, że tak to ujmę. Bóg powie – już dosyć. Ezaw zostanie zniszczony. Edom będzie zniszczony, a Jakub będzie wyzwolony.

Wracając do wersetu z Łuk 21:24, gdzie Mesjasz mówi o czasach pogan, greckim słowem na czasy jest kairos. Kairos. I oznacza ono ustalony lub wyznaczony czas, ustalony lub wyznaczony okres. Jeszcze raz, wspominam o tym, by podkreślić, że jest pewien ustanowiony przedział czasu. Że jest pewna granica dla okresu pogan. On się skończy. Bóg to już ustanowił. A wraz z końcem czasów pogan następuje koniec wygnania. W tym momencie zacznie On zbierać wszystkich Swoich ludzi spośród wszystkich narodów i sprowadzi ich do ich ziemi. Gdy więc kończy się jeden okres, zaczyna się inny. Koniec czasów pogan rozpoczyna początek czasów mesjanistycznych. Zostanie przywrócone Królestwo Izraela. Królestwo, które zostało podzielone od czasów Salomona, od jego śmierci, gdy jego syn Jeroboam przejął władzę, kiedy naród został podzielony na Północ i Południe, wtedy zaczęli oni podążać za innymi bogami i przyszli Asyryjczycy, którzy rozproszyli Północne Królestwo na cztery wiatry. Wspominaliśmy już, że Juda dostała się do niewoli, druga Świątynia została zniszczona a ludzie rozproszeni. To wszystko się skończy. Bóg zbierze wszystkich Swoich ludzi. Powie On – już dosyć, to wszystko się ma skończyć. On ich wszystkich zgromadzi i odbuduje Królestwo.

I oto, do czego teraz przejdziemy. Co inicjuje koniec czasów pogan? Cóż… szerszą odpowiedzią na to jest przyjście Mesjasza. Zaś bóle porodowe, jakie pojawiają się przed przyjściem Mesjasza, które są wspomniane w Łukaszu 21, tuż po tym, jak mówi On o wypełnieniu się czasów pogan, i mówi, że będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, i innych różnych rzeczach. Po czym dodaje, gdy to wszystko zacznie się dziać, spójrzcie do góry, podnieście swoje głowy, gdyż wasze odkupienie jest bliskie. Mamy więc w Piśmie wskazówki, rzeczy, jakich powinniśmy wyglądać, byśmy wiedzieli, że zbliżamy się do tego czasu, gdy czas, jaki został przeznaczony dla pogan, zbliża się do końca i jesteśmy na progu ery mesjańskiej. Czyli jeszcze raz – co inicjuje koniec czasów dla pogan? Wiele wspólnego mają z tym znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach. Wiele wspólnego mają z tym mesjanistyczne bóle porodowe. Lecz to wszystko prowadzi nas od odkupienia Jakuba, gdy cały Izrael będzie zbawiony, jak to mówi Rzymian 11.

Tak na marginesie Rzymian 11 i określenie, że ‘cały Izrael będzie zbawiony’, czyli odkupiony, zbiega się z tym, co Paweł nazywa ‘Pełnią Pogan‘. Przez wiele lat ludzie debatowali, co to określenie oznacza; co ma na myśli pod słowami ‘Pełnia Pogan’. Pozwólcie, że przeczytam wam:

Rzym 11:25-26
Nie chcę bowiem, bracia, abyście nie znali tej tajemnicy – żebyście sami siebie nie uważali za mądrych – że zatwardziałość po części przyszła na Izrael, dopóki nie wejdzie pełnia pogan. Tu mamy to wyrażenie. I tak cały Izrael będzie zbawiony, jak jest napisane: Przyjdzie z Syjonu wybawiciel i odwróci bezbożność od Jakuba.

To w tych wersetach tutaj Paweł używa określenia ‘Pełnia Pogan’ i łączy to z tym, że cały Izrael będzie zbawiony. Są tacy, którzy uważają, że za ‘pełnię’ uważa on to, iż tylko pewna określona liczba pogan wejdzie do Królestwa. Że to jest dopełnienie, że to jest Pełnia Pogan. I gdy ta określona liczba pogan wejdzie do Królestwa, wtedy Bóg powie – dobra, skończyłem z poganami, teraz zrobię coś takiego – ponownie skupię się na Izraelu – innymi słowy, na Żydach. Z tamtymi skończyłem, teraz zacznę z tymi. Niektórzy ludzie sądzą, że to właśnie oznacza ‘Pełnia Pogan’. Lecz mówią przez to, choć tego nie wypowiadają, że poganie, którzy wchodzą do Królestwa, nie mają nic wspólnego z Izraelem. Muszę się z respektem nie zgodzić z takim stwierdzeniem. Niekoniecznie z tą określoną liczbą ludzi, lecz z faktem, iż rozdziela to tych, którzy są z narodów i wchodzą do Królestwa z tym, że Izrael jest zbawiony. Gdyż wierzę, że ci, którzy nie są etnicznie Izraelem i wchodzą do Królestwa, mają wszystko wspólne z tym, że Izrael jest zbawiony. A to, że cały Izrael będzie zbawiony, ma wszystko wspólne z końcem czasów pogan. Po prostu musimy, jak sądzę, cofnąć się na początek i ponownie przeanalizować naszą interpretację Biblii, i zbadać to, co się dzieje, gdy zaczyna nabierać to kształtów.

I mając to w pamięci, przejdziemy teraz do Mateusza i przeczytamy 16:1-3.

Podeszli faryzeusze i saduceusze i wystawiając go na próbę, prosili, aby pokazał im znak z nieba. A on im odpowiedział: Gdy nastaje wieczór, mówicie: [Będzie] pogoda, bo niebo się czerwieni. Rano zaś: Dziś [będzie] niepogoda, bo niebo się czerwieni i jest zachmurzone. Obłudnicy, wygląd nieba umiecie rozpoznać, a znaków tych czasów nie możecie?

Pierwszą rzeczą, jaka nasuwa mi się tutaj, na temat tego tekstu jest to, że ludzie, do których się zwraca, nie są ignorantami Pisma. Prawdę mówiąc, znają Pismo. To są ludzie, którzy oddawali chwałę w Świątyni. My tylko czytamy o tym książki, słyszymy nauczania, ale nie mamy jej – oni ją mieli. Mogli do niej chodzić i bezpośrednio celebrować. Znali oni język hebrajski, znali język Biblii. Rzeczy, jakie my staramy się zrozumieć – oni je znali. A jednak nie byli w stanie rozpoznać Mesjasza, stojącego tuż przed nimi. Oni znali, co prorocy powiedzieli o Mesjaszu, a On stoi tuż przed nimi i oni nie mogli lub nie chcieli Go rozpoznać. Czyli Mesjasz zwraca się do tych hipokrytów i mówi, wiecie co, potraficie rozpoznawać rzeczy, jakie dzieją się w świecie fizycznym. Potraficie obserwować te rzeczy i wyciągać na ich podstawie prawidłowe wnioski na temat rzeczy, jakie dzieją się w fizycznym świecie. Jak to jest, że nie potraficie rozróżniać rzeczy, jakie dzieją się w świecie duchowym.

Dzieją się tu teraz pewne rzeczy, znaki są oczywiste, gdybyście zwracali na nie uwagę, gdybyście mieli serce, by wyczuwać te rzeczy. Takie więc rzeczy mówił do nich – przynajmniej w moim odczuciu – lecz zawiera się w tym także taka myśl, taka idea: dlaczego nie potrafili oni rozróżnić, rozpoznać tych duchowych rzeczy? Wierzę, że z powodu swoich tradycji, swoich zwyczajów, po części z powodu swojej teologii. To one nie pozwalały im dostrzec tych rzeczy. Musimy zrozumieć, że teologia to studiowanie Boga i niekoniecznie równoważna jest prawdzie. Dlatego że studiowanie Boga opiera się na ludzkiej opinii. Oczywiście nie potępiam tu teologii czy teologów lub coś w tym stylu. Mówię tylko, że teologia to studiowanie Boga. Jako wierzący przez ostatnie 25-30 lat moja teologia zmieniła się w ciągu tych lat. Moje studiowanie Boga sprawiło, że dziś widzę rzeczy inaczej, niż widziałem je 25-30 lat temu. Tak więc jeszcze raz, teologia niekoniecznie jest równoważna Bożemu Słowu. Jest to studiowanie Boga. I – tutaj moje sedno – czasami nasza teologia może przeszkadzać nam w zobaczeniu, co Bóg faktycznie robi. I wierzę, że w pewnym stopniu, dokładnie takie coś dzieje się tutaj, w Mateuszu 16. Oni chcą, by dał im znak. A On dał już im znaki. Dał im mnóstwo znaków. Znaki, jakie Mesjasz był w stanie tylko wykonać. A oni wciąż nie chcieli Go uznać. Nie potrafili duchowo dostrzec, co tutaj się dzieje. Może dlatego, że nie czynił tego w ten sposób, w jaki oni sądzili, że to się będzie działo. W sposób, w jaki ich teologia nakazywała to czynić. W sposób, w jaki ich interpretacja Pisma mówiła, że to się będzie dziać. Wierzę, że grało to wielką rolę w tym, dlaczego nie mogli lub nie chcieli rozpoznać w Nim Mesjasza.

Jest tutaj coś bardzo ważnego w tym, co my wszyscy musimy zrozumieć. Dotyczy nas to dzisiaj. Gdy chodzi o Słowo, wypełni się ono, jak zostało napisane. Niekoniecznie, jak zostało zinterpretowane. Tak więc moim wnioskiem tutaj, gdy dochodzimy do końca tego odcinka, jest to, że nie powinniśmy pozwolić naszej teologii rozminąć się z tym, co Bóg czyni. Ludzkie tradycje czynią Boże Słowo nieudolnym. Rozmywają nasz obraz, nie potrafimy rozróżniać. Wiem, że interpretujemy Pismo z tym światłem, jakie mamy. Ale gdy idziemy drogą w próbowaniu zrozumienia, wglądu, rozróżnienia, co Bóg czyni, czy to, co myślimy, że zrozumieliśmy, zaczyna się objawiać, nie do końca w harmonii z tym, co mówi tekst, to musimy być w stanie odłożyć ten aspekt teologii na bok i pozwolić Bożemu Słowu być prawdą. Czyli to, co próbuję tu powiedzieć, to coś takiego, że ‘Pełnia Pogan‘ ma wszystko wspólne Izraelem, będącym zbawionym. ‘Pełnia Pogan‘ nie jest odłączona od tego, jak Bóg działa z Izraelem, lecz jest tego integralną częścią. Izrael oraz ludzie, którzy przyszli do Mesjasza z narodów, to nie są dwie, różne grupy. Tak to było interpretowane w przeszłych czasach. Lecz moim zamiarem jest pokazanie wam poprzez Pismo, że tak naprawdę nie ma dwóch grup ludzi, nie ma dwóch odrębnych zasad, nie ma dwóch równoległych ścieżek – jest tylko jedna. Jest tylko jeden lud, tylko jedna droga, tylko jeden naród, nazywający się Izrael. A ‘Pełnia Pogan’ to bardzo ważny czynnik w tym, że cały Izrael będzie zbawiony.

Wrócimy do was później.

tłumaczenie i synchronizacja – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – Pełnia-Pogan-1.pdf

Nowy Rok Biblijny 2019 i daty Świąt Wiosennych

Właśnie zaczął się Nowy Rok Biblijny – Aviv 1.

 

Daty Wiosennych Świąt Jahwe są następujące:

8 kwietnia – 1 Aviv (Nowy Rok)

21 kwietnia (wieczorem)- Pascha – 14 Aviv

22 kwietnia – Przaśniki (1-szy dzień) – Wielki Szabat

28 kwietnia – Przaśniki (7-my dzień) – Wielki Szabat

28 kwietnia – także Pierwociny

****

16 czerwca – Szawuot, Pięćdziesiątnica, Święto Tygodni – Szabat

 

(proszę pamiętać, że biblijny dzień zaczyna się wieczorem poprzedniego dnia)