1. Życie po Śmierci – Czym jesteśmy?

Czym jesteśmy?

 

Zapraszam do wysłuchania i badania nauczania pt. „Życie po Śmierci – cz.1 – Czym jesteśmy?”

 



 

Poniżej przedstawiam transkrypt tego nauczania.

Życie po Śmierci
część 1
Czym Jesteśmy?

 

 

119 Ministries chciałoby podziękować tym wszystkim, którzy bezpośrednio i pośrednio oferują badania, treść oraz oddźwięk, jakie doprowadzają do powstania tych serii nauczań.

Witam w kolejnym nauczaniu 119 Ministries. My wierzymy, że cała Biblia jest prawdziwa i ma bezpośrednie zastosowanie w naszym życiu. Jeśli chcielibyście wiedzieć więcej, w co wierzymy i co uczymy, odwiedźcie naszą stronę TestEverything.net. Mamy nadzieję, że spodoba się wam słuchanie i badanie tego nauczania.

Co się dzieje, gdy umieramy?

Czy istnieje świadomość po śmierci?

Czy idziemy do nieba?

Czy też śpimy aż do zmartwychwstania?

Czy piekło jest wieczne?

Czy też niegodziwi znikają?

CO MÓWI BIBLIA?

Seria – Życie po Śmierci Część 1 – CZYM JESTEŚMY?

Niektórzy utrzymują, że istnienie życia jest przypadkowe i bez boskiego celu. Pomyślcie o tym przez chwilę. Jest to niepokojąca myśl. Jeśli życie, jakim żyjemy, jest tylko tym, to nie ma nic bardziej przygnębiającego. W tym zawiera się idea, że ty i wszyscy inni istnieją teraz, tylko po to, by pewnego dnia nie istnieć, jako przypadkowy punkcik chwilowej świadomości. Koniec wszystkiego, to, co robimy, ma kulminację w wielkim ‘nic’. Tak, ludzie będą żyć po nas, ale jakie jest ich ostateczne przeznaczenie? Również staną się nicością. Wszystko zatem jest nicością. Salomon, o którym się mówi, że był najmądrzejszym, który żył, doszedł do podobnego wniosku, gdy chodzi o porzucenie Bożych dróg.

Eklezjastów 1:14
Widziałem wszystkie sprawy, jakie się dzieją pod słońcem, a oto wszystko jest marnością i gonitwą za wiatrem.

Salomon stwierdza, że bez Bożego wiecznego celu dla nas, życie jest marnością. Jest bez znaczenia, daremne lub bezużyteczne. Jest jak gonitwa za wiatrem. Lecz nasze istnienie oraz istnienie świata wokół nas, wymusza na logicznym umyśle zrozumienie, że życie nie jest przypadkiem. Jesteśmy stworzeni dla celu i dlatego życie nie chwilowym, bezcelowym przypadkiem. Lee Strobel tak to elokwentnie ujął:

Trwając w ateizmie, musiałbym uwierzyć, że nicość wytwarza wszystko, nie-życie wytwarza życie, przypadkowość wytwarza doskonałość, chaos wytwarza informację, nieświadomość wytwarza świadomość oraz brak rozumu wytwarza rozum. Ja po prostu nie mam tyle wiary.

Bez względu na perspektywę, wszyscy rozumiemy, że życie, jakim żyjemy… jest w rzeczywistości stanem warunkowym. Nikt się z tym nie kłóci. Życie kończy się śmiercią. Jednak w biblijnej wierze wiemy również, że śmierć nie jest końcem. Zostaliśmy stworzeni dla celu, jakim jest gloryfikowanie Boga, naszego najwyższego autorytetu, godnego wszelkiej czci. Jeśli zaakceptujemy, przyjmiemy i podążymy tym celem, nasze życie i cel rozciąga się w nieskończoność. W naszej wierze mamy nadzieję na wybawienie od śmierci.

Tytus 3:7
Abyśmy, usprawiedliwieni jego łaską, stali się dziedzicami zgodnie z nadzieją życia wiecznego.

Lecz co dokładnie dzieje się po śmierci? Z tymi, którzy są w wierze i z tymi, którzy jej zaprzeczają? Czego powinniśmy się spodziewać i kiedy? Celem tej serii nauczania jest pomoc tym, w biblijnej wierze, w osiągnięciu lepszego zrozumienia w kwestii odwiecznych pytań dotyczących życia po śmierci. Czy ci, z wiary, idą do nieba? Czy pozostali idą na karę wiecznego ognia do czegoś, co zwie się piekłem?

Biblia stwierdza, że zarówno ci z wiary, jak i nie z wiary, zmartwychwstaną. Po co potrzebne jest zmartwychwstanie, jak już umrzemy? Dlaczego ci, którzy nie są z wiary, również powstaną do życia? Jakiemu celowi ma to służyć? Czy ma to sens? Co się dzieje przy tych zmartwychwstaniach? Kiedy pojawią się te zmartwychwstania? Co stanie się po tych zmartwychwstaniach?

Różne odpowiedzi padają na te pytania, dyskutowane są różne pozycje wśród tych, którzy wierzą. Czy rozwiążemy tę debatę? Dla niektórych – tak; dla reszty – raczej nie. Mimo że będziemy starać się wyjaśniać wyraźnie, w co wierzymy, w kwestii życia po śmierci, zdajemy sobie sprawę, że to nauczanie nie rozwiąże sprawy dla wszystkich. Naszym celem jest wyczerpujące przedstawienie argumentów z każdej strony. Choć przedstawimy swoje wnioski, to mamy nadzieję, że przynajmniej każdy z was będzie na tyle wyposażony, by podjąć swoje decyzje w kwestii tego, w co wierzy. Proszę pamiętać, że to, co przedstawiamy w tej serii, to po prostu nasze obecne pojmowanie.

Ze względu na złożoność tego tematu, możemy kiedyś zmienić nasze zdanie lub wnioski w jakimś wybranym zagadnieniu, przekazanym w tej serii. Chociaż będą momenty, kiedy będziemy przedstawiać sprawy z całym przekonaniem, wnioski w tej serii i w tym temacie w żadnym przypadku nie są ostateczne. Próbujemy tu powiedzieć, że możemy się mylić. Zamierzamy systematycznie brnąć przez Pismo, by wyciągnąć każdy skrawek informacji, jaki może nam pomóc w opisaniu procesu i natury życia po śmierci. Czasami te skrawki informacji wydają się sprzeczne. Ale ponieważ może istnieć tylko jedna, spójna odpowiedź, będziemy wyjaśniać wszystkie biblijne argumenty w taki sposób, by otrzymać zgodność od Genesis do Objawienia. Będzie to żmudny proces, co jest widoczne w długości trwania tej serii nauczania.

W pierwszej części tej serii przedstawimy zarys różnych wniosków, związanych z tym tematem. Resztę serii poświęcimy, badając rozumowanie, jakie doprowadziło do takich wniosków. Po wstępie przejdziemy do początków, do stworzenia człowieka, by określić, czym jesteśmy, jako stworzone istoty. To pomoże nam w zdefiniowaniu kluczowych hebrajskich określeń, które będą nam służyć jako wzorce w późniejszej interpretacji.

WSTĘP

Seria ‘Życie po Śmierci’ składać się będzie z następujących części:

• Część 1 – Czym jesteśmy?

• Część 2 – Czym jest śmierć?

• Część 3 – Czym jest śmierć (kontynuacja)?

• Część 4 – Trudne wersety

• Część 5 – Trudne wersety (kontynuacja)

• Część 6 – Zmartwychwstanie sprawiedliwych

• Część 7 – Zmartwychwstanie na sąd

• Część 8 – Często zadawane pytania

Usilnie zachęcamy, byście nie wybiegali w przód, lecz byście oglądali tę serię w całości. Każda z części wiedzie do końcowych wniosków. Myślę, że pomoże, jeśli przedstawimy to, w co wierzymy lub wnioski dotyczące stawianych tu przez nas pytań. A następnie całą resztę serii poświęcimy na wyjaśnianie, jak doszliśmy do takich wniosków. Omówimy również trafne uwagi do naszych wniosków oraz to, jak można na nie odpowiedzieć. Oto większy obraz. I nie martwcie się. W tej serii omówimy wszystkie istotne fragmenty Pisma.

Gdy umieramy, wracamy do prochu. Śmierć lub powrót do prochu jest konsekwencją grzechu, co zaczęło się od Adama i Ewy. Wrócić do czegoś oznacza, że stajemy się tym samym stanem, jakim byliśmy przed życiem. Wracamy do tego, czym byliśmy, nim człowiek ożył. Wracamy do prochu, a duch Jahwe w nas, który dał nam życie, wraca do Niego.

Nim człowiek został stworzony, jako proch nie byliśmy samoświadomi ani nie mieliśmy świadomości. I jak mówi Jahwe, dokładnie do takiego samego stanu wracamy. Proch nie ma świadomości. Proch nie jest samoświadomy. Po śmierci wracamy do takiego stanu. Jest to prawdą dla osoby wierzącej i niewierzącej. Adam z Ewą nie istnieli przed życiem, my również. Wracamy do tego, czym byliśmy wcześniej. Do nicości. Do nie-życia. Do nieistnienia. Stajemy się niczym więcej niż proch, po jakim chodzimy. Bez ciała nie jesteśmy samoświadomi. Nie mamy świadomości. To grzech doprowadził nas do tej obietnicy śmierci.

Rozwiązaniem na śmierć (czyli powrót do prochu), dla nas, wierzących, jest obietnica zmartwychwstania do życia. Zmartwychwstanie jest jedynym rozwiązaniem na śmierć. Zmartwychwstanie jest jedynym rozwiązaniem, by nie powracać do prochu na wieczność. Taki jest cel zmartwychwstania. Zmartwychwstanie jest nadzieją, jaką mamy w wierze. Bez zmartwychwstania nie mamy nadziei na życie wieczne. Bez zmartwychwstania życie przestaje istnieć. Przyszłe zmartwychwstanie jest możliwe dzięki Mesjaszowi, Jaszua i Jego ofierze, jaka, poprzez łaskę, usunęła konsekwencję naszego grzechu. Dla tych, którzy nie znają hebrajskiego imienia naszego Mesjasza – Jaszua, informujemy, że jest On znany również pod transliteracją tego imienia jako Jezus. Wspominamy o tym, bo będziecie słyszeć nas, jak mówimy o naszym Mesjaszu, jak był oryginalnie zwany: Jaszua, a nie Jezus.

Po śmierci nie ma świadomości ani nie jesteśmy samoświadomi. I w konsekwencji nie ma poczucia czasu ani w ogóle poczucia czegokolwiek. Gdy umrzemy, następną rzeczą, jaką doświadczymy, będzie powstanie do życia wraz ze wszystkim z wiary przy pierwszym zmartwychwstaniu, z różnymi nagrodami, jakie się każdemu z nas należą. Ci, bez wiary, także będą musieli zmartwychwstać, by stanąć przed sądem, gdyż ktoś musi mieć jakąś formę świadomości po to, by usłyszeć i zrozumieć stawiane mu oskarżenia, oraz, by otrzymać karę, jaka nastąpi. Jedynym powodem na zmartwychwstanie niewierzących jest to, że muszą stanąć przed sądem.

Mamy dwa przypadki zmartwychwstań, oddzielonych szczególnym, proroczym, biblijnym okresem czasu 1000 lat. Pierwsze zmartwychwstanie pojawi się przy powrocie naszego Mesjasza, Jaszua. Przy pierwszym zmartwychwstaniu, wszyscy z wiary, którzy umarli, zostaną przywróceni do życia w nowym ciele, a także wszyscy wierzący, którzy wciąż żyją, również zostaną przemienieni do nowych ciał. To ‘nowe ciało’, choć wciąż będzie miało fizyczną postać, wydaje się, że będzie inne i lepsze, niż nasze poprzednie ciało. Zostanie stworzone, by trwać wiecznie i działać doskonale. W tym nowym ciele nasza natura będzie tylko pragnąć, by podążać za Torą, za Bożym Prawem lub Jego wolą dla człowieka. Ci, którzy mają udział w pierwszym zmartwychwstaniu, przy powrocie Jaszua, otrzymają pewne nagrody w oparciu o jakość swojej wiary w tym życiu. Potem wejdziemy w 1000-letni odpoczynek Szabatu, kiedy to Jaszua będzie fizycznie panował na Ziemi. Wiele nagród w tym przyszłym czasie będzie przeznaczonych dla zmartwychwstałych w wierze, w oparciu o to, jak dobrze wykonywaliśmy i uczyliśmy w tym życiu Tory, której sednem jest miłość. Jak dobrze rozumiałeś i stosowałeś Torę? Jak dobrze jej broniłeś i uczyłeś innych? Jak pomagałeś i wspierałeś narody, by uczyły się i stosowały Torę w wierze? Następnie, w naszych zmartwychwstałych ciałach, udamy się do Ziemi Obiecanej.

Przy pierwszym zmartwychwstaniu ostaną się niektórzy niewierzący, którzy przetrwają to, co nazywa się Wielkim Uciskiem i gniewem Jahwe. Nie będą oni mieć udziału w zmartwychwstaniu, ale będą stanowić ‘narody’. Izrael, jako centrum Królestwa Jahwe na Ziemi, przekazywał będzie światu Torę Jahwe i wzywał narody do słuchania i przestrzegania. Światłość lub Tora uda się do wszystkich narodów. W tym czasie ci, którzy przeżyli Wielki Ucisk i gniew, ale nie mieli udziału w pierwszym zmartwychwstaniu z powodu braku wiary, zaczną przychodzić do wiary. I choć będą istnieć w niezmartwychwstałych ciałach lub ciałach, jakie nie zostały przemienione, to wydaje się, że korzyści tego 1000-letniego okresu pozwolą im na dłuższe życie, choć śmierć wciąż będzie możliwa.

Pod koniec 1000-letniego okresu, gdy pojawi się drugie i ostatnie zmartwychwstanie, wciąż będą dwie niezmartwychwstałe grupy.

Grupa 1 – składa się z tych wszystkich, którzy nie wierzyli i umarli przez całą historię, gdyż jeszcze żaden niewierzący nie zmartwychwstał do tego momentu, lecz teraz zmartwychwstaną.

Grupa 2 – składa się z tych, którzy uwierzyli po pierwszym zmartwychwstaniu, lecz także umarli.

W czasie tego drugiego i ostatniego zmartwychwstania ci, którzy uwierzyli, ale umarli, zmartwychwstaną do nowych ciał. Ci, którzy uwierzyli, ale nie umarli, zostaną przemienieni do nowych ciał tak, jak ci z pierwszego zmartwychwstania. To, co stanie się z oboma grupami w drugim zmartwychwstaniu, jest zupełnie odmienne. Ci, którzy w całej historii, nie wierzyli i pomarli, zmartwychwstają teraz w drugim i ostatecznym zmartwychwstaniu. To sprawia, że mogą stanąć przed sądem.

Używając opisu Nowego Jeruzalem oraz proroczych wzorców, jakie widzimy w Arce Noego, to, co się objawia, jest raczej zdumiewające. Po 1000 latach przybywa Nowe Jeruzalem. Wszyscy wierzący, którzy są teraz zmartwychwstali, mogą wejść do Nowego Jeruzalem, jako typu arki. Ci, którzy nie wierzyli, również zmartwychwstali w drugim zmartwychwstaniu, lecz są poza Nowym Jeruzalem i czekają na sąd. Ci, którzy nie wierzyli, są osądzeni poza Nowym Jeruzalem. Tam jest płacz i zgrzytanie zębów, desperackie błaganie, by wejść w bezpieczeństwo Nowego Jeruzalem, lecz zamiast tego są wrzuceni do zewnętrznej ciemności. Światłość Jahwe rozświetla Nowe Jeruzalem. W naszych chwalebnych, czystych, zmartwychwstałych ciałach jesteśmy w stanie wytrzymać ogień czystej światłości Jahwe. Światłość emanuje z Nowego Jeruzalem i roztapia, i niszczy w przeogromnym żarze całe zepsucie niebios i ziemi, jakie są poza nim. To dotyczy też niewierzących, którzy zmartwychwstali na sąd wiecznej śmierci. Nazywa się to druga śmierć. Jest jak pierwsza śmierć, lecz bez możliwości przyszłego zmartwychwstania, jakie wybawia cię ze śmierci. Całe zepsucie grzechu jest spalone i pochłonięte przez ogień Jahwe. Jest to oczyszczenie. Niebiosa i ziemia są zniszczone, a śmierć pokonana. Potem zostają stworzone nowe niebiosa i ziemia, i zaczyna się wieczność w doskonale utrzymywanej wieczności. Jest tu wiele do przemyślenia. W waszych głowach kłębią się zapewne niezliczone pytania. A co z tym wersetem, a co z tamtym wersetem? Co z tą doktryną, co z tamtą? Nie wchodźcie w to, przynajmniej na razie. Jest wiele do omówienia w tej serii i większość jest dość fascynująca, przy omawianiu historycznych poglądów na temat życia po śmierci w biblijnej wierze. Zachowajcie spokój i studiujcie Biblię z nami. Mamy wiele do omówienia. Izajasz, prorok, kilkukrotnie wspomina, że koniec objawiony jest w początku.

Izajasz 46:10
Zapowiadam od początku rzeczy ostatnie i od dawna to, czego jeszcze nie było. Mówię: Mój zamiar się spełni i wykonam całą swoją wolę.

To stwierdzenie ma wiele głębokich znaczeń, oto jedno z nich. Śmierć to tak de facto odwrócenie stworzenia. Czy ma to sens? Na początku zostaliśmy stworzeni z prochu, animowani do życia duchem Jahwe. Przekleństwo śmierci odwraca nasze stworzenie. Na końcu powracamy do naszego pochodzenia. My wracamy do prochu. Duch Jahwe powraca do niego. Ale… Dla tych z wiary, my stajemy się częścią nowego stworzenia, przywracającego wszystko do początku, sprzed grzechu. Poprzez zmartwychwstanie zostajemy zawróceni z naszego powrotu do prochu. Jest to nowy początek, istnienie bez grzechu i bez śmierci, z których to obu zostaliśmy wybawieni. Izajasz wiedzie nas do kolejnej części tego nauczania. Jak sugeruje Izajasz, by zrozumieć koniec, musimy zrozumieć początek.

NA POCZĄTKU – CZYM JESTEŚMY?

Aby rozpocząć, sugerujemy, byśmy zaczęli na początku… A gdzie jest początek? … Księga Genesis. I zanim spróbujemy zdecydować, dokąd idziemy, gdy umrzemy, może powinniśmy zrozumieć, czym jesteśmy… jako ludzie. Dla naszej wygody, wydarzenie naszego stworzenia opisane jest w Genesis, rozpocznijmy zatem na początku. Pierwszym krokiem w zrozumieniu dokąd idziemy, gdy umrzemy, jest zrozumienie, czym jesteśmy, gdy żyjemy. Ma to sens? W tym procesie objawiania natury życia po śmierci bardzo ważne jest zdefiniowanie określeń. By zrozumieć ten temat, musimy mówić tym samym językiem.

Księga Genesis była napisana po hebrajsku, musimy więc zacząć ten temat, patrząc na znaczenia po hebrajsku. Każdy późniejszy autor Pisma najprawdopodobniej także był Hebrajczykiem, zatem pojęcia ustanowione na początku, będą obowiązujące w pozostałej części Pisma, jakie będziemy omawiać.

Czyli jeszcze raz, pierwszym krokiem w zrozumieniu, dokąd idziemy, gdy umrzemy, jest zrozumienie tego, czym jesteśmy, gdy żyjemy. Czym jesteśmy?

Genesis 2:7
Wtedy Jahwe, Bóg ukształtował człowieka z prochu (afar) ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie (neszema) życia. I człowiek stał się żywą duszą (nefesz).

Na ekranie mamy tłumaczenie KJV, pokazujące, że hebrajskie słowo na duszę to nefesz. Z hebrajskiego dowiadujemy się:

Nefesz = afar + neszema.

Po polsku otrzymujemy:

Żywa istota (dusza) = proch + tchnienie.

Człowiek potrzebuje tchnienia (neszema) lub życia, po to, by żyć. Neszema literalnie znaczy tchnienie, ale to byłoby tylko fizyczne rozumienie. Czego zatem to hebrajskie określenie ‘tchnienie życia’ próbuje nas faktycznie nauczyć o tej cząstce człowieka? Spójrzmy na poniższe wyrażenia, określające śmierć:

• Oddał ducha.

• Wydał ostatnie tchnienie.

Skoro nieoddychanie równa się śmierci, prawdą będzie odwrotność. Dech, tchnienie równa się życie. Typowo tak właśnie interpretujemy Biblię, poprzez zachodnią perspektywę. Choć to, co powiedzieliśmy, jest prawdą, jednak ważniejsze jest, byśmy traktowali te hebrajskie słowa po hebrajsku, poprzez wschodnią perspektywę. Dojdziemy do tego za chwilę. Jeśli jesteście zainteresowani, jak ważne jest badanie Pisma poprzez hebrajską kontekstową i kulturalną perspektywę, polecamy nasze nauczanie „Hebrajska a grecka myśl”.

Musimy przyjrzeć się także Genesis 6:17, gdzie powtórzone jest określenie „dech życia”, lecz użyte jest hebrajskie słowo ‘ruach’, zamiast ‘neszema’. W opisie stworzenia człowieka te słowa są jakby zamienne i jest ku temu powód. Neszema jest często tłumaczone jako dech, a ruach jest często tłumaczone jako duch.

Genesis 6:17
A ja, oto ja sprowadzę potop wód na ziemię, aby wytracić wszelkie ciało, w którym jest tchnienie (ruach) życia pod niebem. Wszystko, co jest na ziemi, zginie.

Dlaczego hebrajskie słowa neszema (tchnienie) i ruach (duch) użyte są zamiennie w opisie stworzenia człowieka? Bo kiedy hebrajskie słowo neszema oznacza literalnie tchnienie, to hebrajskie słowo ruach, często tłumaczone jako duch, literalnie oznacza wiatr. Istnieje dla nich wspólny mianownik. Pomyślcie o tym przez chwilę. Język hebrajski w swoich środkach przekazu jest ukierunkowany na działanie. Użyjmy tego dla hebrajskiego słowa ruach – duch po polsku. Pomyślcie o wietrze. Wyobraźcie go sobie. Nie potraficie tego zrobić, prawda? Nie możecie zobaczyć wiatru, tak samo, jak nie możecie zobaczyć ducha. Jest to moc, jakiej nie możecie zobaczyć. Dmuchając, rusza lub ożywia drzewa, ale nie potraficie dostrzec wiatru, widzicie tylko oddziaływanie wiatru. Tylko to dostrzegacie, nie widzicie samego wiatru, ale efekty wiatru. To jest ruach. Nie możecie zobaczyć ruach, widzicie tylko efekty ruach.

Pomyślcie o dechu. To również jest moc, jakiej nie możecie zobaczyć. Gdy silnie dmuchniecie w kartę papieru przed wami, poruszycie nią, rusza się. Nie możecie dostrzec swego dechu, możecie dostrzec tylko jego efekty. Dech tworzy również słowa, a słowa wpływają na innych – pozytywnie lub negatywnie. Dech jest niezmiernie ważnym pojęciem hebrajskim, my go tu tylko dotykamy. Wdychacie i wydychacie. Nie widzicie go, ale daje to wam życie. W ten właśnie sposób ożywia was, aż wydacie ostatnie tchnienie.

Nie widzicie neszema, widzicie tylko efekty neszema. Nie widzicie ruach, widzicie tylko efekty ruach. Taka jest relacja między neszema i ruach. Nie możecie zobaczyć ducha lub ruach Jahwe, który ożywił nas z prochu do istoty żyjącej (nefesz). Widzicie tylko efekty, czyli ożywiony do życia proch. To właśnie nasze myśli i emocje ożywiają nas.

Dana nam, prochowi, zdolność do myśli i emocji została nam przekazana przez Jahwe. Nie wiemy, czy starożytni uważali tchnienie życia za literalne powietrze/tlen, jakie daje nam życie. Nie wiemy, czy istnieje tajemnicza iskra mocy lub energii w człowieku i zwierzęciu, jaką dał nam Jahwe, by dać nam życie. Obie rzeczy są możliwe. W każdym razie wydaje się, że używali tchnienia, wiatru itp., jako metafory dla duchowego pojęcia prochu ożywionego do życia. Oczywiście ważne jest, że to Bóg jest źródłem życia. Nikt z nas nie jest w stanie żyć, dopóki Bóg nie da mu tchnienia życia – to On czyni nas żywymi. Może idea powrotu ducha do Boga to idiom na określenie, że Bóg nas uśmierca. A może istnieje tajemnicza siła życiowa, jaką Bóg literalnie daje każdej żywej istocie. Nie jesteśmy pewni, jak to sobie wyobrażali autorzy biblijni. Jednak te rzeczy wydają się możliwe.

Dla celów tego nauczania najlepsze co możemy zrobić, to zbadać, co Pismo uczy na temat naszego ducha, nie ignorując wszakże innych możliwości definiowania celu oraz funkcji dechu życia. Gdy przestudiujemy w Piśmie naszego ducha, przynajmniej jedna rzecz na temat tchnienia życia staje się wyraźniejsza. Funkcjonalnie, nasz duch działa jako nasze centrum emocjonalne, albo temperament. Nie możemy widzieć naszego centrum emocjonalnego lub temperamentu, ale widzimy efekty czyjegoś centrum emocjonalnego albo temperamentu. Jest ono podobne do naszego nastawienia. Wzorzec naszego centrum emocjonalnego, temperamentu lub nastawienia, to ono określa nasz charakter. Ono kształtuje to, jak żyjemy naszym życiem; ono napędza i kieruje naszym życiem. Wiemy, że rośliny nie mają „dechu życia”, lecz człowiek i zwierzęta tak. Rzeczą charakterystyczną dla ludzi i zwierząt, w porównaniu do roślin, jest idea emocji, nastawienia, temperamentu oraz charakteru.

Przebadajmy Pismo, odnoszące się do naszego ducha, ducha w nas. Wymieniając je, pozwólcie, że będziemy rysować portret naszego ducha.

• Może być zaniepokojony

• Może być ożywiony

• Może być złamany

• Może być poruszony

• Może być zazdrosny

• Może być charakterem lub osobą

• Może mieć charakter lub temperament

• Może być jak energia lub witalność, siła motywująca

• Może być zasmucony

• Może być wzbudzony

• Może być utrapiony

• Może być zbuntowany

• Może nas pociągać do rozumienia rzeczy (Mieliście kiedykolwiek emocjonalne pragnienie, by zrozumieć Boże Słowo?)

• Może nas nawet przymuszać (Ma emocje takie jak duma, złość lub zazdrość – czy nie bywają one dla nas przeszkodą w zrozumieniu Bożego Słowa?)

• Może być skruszony

• Może być prawy – tak jak czyjeś nastawienie

• Może być też chętny – jak czyjeś nastawienie

• Może omdlewać – jak np. zbyt mocna emocja

• Może być porywczy

• Może być wyniosły

• Może być spokojny/opanowany

• Może być pokorny

• Może być cierpliwy lub chełpliwy

• Może być ubogi i skruszony

• Możemy podążać za nim

• Możemy go zmieniać lub odnawiać

• Został w nas uformowany przez Jahwe

• Możemy strzec naszego ducha

Sprawdźmy więc, czy uda nam się zrozumieć to nieco lepiej. Podczas gdy zachodni umysł widzi „dech” jako wymianę powietrza w płucach, starożytny hebrajski umysł bardzo często rozumiał neszema jako „tchnienie” i ruach jako „ducha” w zupełnie odmienny sposób, co widać u

Joba 32:8
Ale to duch w człowieku, tchnienie Wszechmogącego daje rozum.

Nasze zachodnie rozumienie tchnienia niezbyt łatwo przyswaja sobie ideę, że tchnienie może pomagać nam w rozumieniu i przyjmowaniu. Nasze zachodnie rozumienie dość łatwo może powiązać sobie nasze emocjonalne centrum i temperament z funkcją „umysłu”, podczas gdy hebrajskie myślenie łączy to z funkcją „tchnienia”. To „tchnienie” napędza lub zasila nasze życie. W tym wersecie dostrzegamy, że dany nam ruach lub neszema, sprawia, że rozumiemy. Nasz temperament i nastawienie mogą prowadzić nas do mądrości albo duch, który jest przeciwny Jahwe, może być w rzeczywistości przeszkodą w naszej wierze.

Idąc dalej, neszema wiąże się ze słowem szem, które jest hebrajskim słowem na ‘imię’. W swoim najbardziej podstawowym poziomie szem oznacza charakter i autorytet. Jest to niewidzialna potęga. Jest to coś, co napędza charakter oraz moc, stojąca za autorytetem. Nie da się zobaczyć czyjegoś charakteru lub autorytetu. Można dostrzec tylko efekty czyjegoś charakteru lub autorytetu. Więcej na ten temat znajdziecie w naszym nauczaniu „HaSzem – część 1 – Co jest w imieniu?”

Neszema w swoim rdzeniu wiąże się także ze słowem szema, słuchać. Pomyślcie. Nie potraficie zobaczyć, że ktoś was słyszy. Możecie zobaczyć jedynie efekty tego, że ktoś was słucha, obserwując, jak ta osoba reaguje na słowa uformowane waszym oddechem. Bardzo często 5 Mojż. 6:4-9 nazywamy ‘Szema’. Fragment ten literalnie rozpoczyna się od powiedzenia Izraelowi, by słuchali… szema. Co jednak ten fragment opisuje jako dowód słuchania? Posłuszeństwo! Dowodem na słuchanie Jahwe jest posłuszeństwo Jahwe. Nie potraficie obserwować słuchania, lecz potraficie obserwować posłuszeństwo. Dostrzegacie, jak to działa? Widzicie, jak to się wszystko łączy? To jest to niewidoczne pragnienie lub chęć Bożego Słowa, co sprawia, że mamy uszy do słuchania i wykonujemy to w posłuszeństwie. Zostańcie z nami, bo to do czegoś wiedzie.

Zatem Jahwe wziął nas z prochu i ożywił nas do życia poprzez Swego ruach lub neszema. Może niektórzy się zdziwią, ale zwierzęta też mają ruach/neszema. Zwierzęta także doświadczają emocji i mają temperament. On także napędza ich zachowanie i postępowanie, jak i u nas. Ożywia nas do czegoś większego niż tylko proch. Bez emocji i temperamentu, które nas scalają, nie jesteśmy niczym więcej od prochu. To właśnie neszema oraz ruach Jahwe, co nas ożywia. To tchnienie Jahwe nas ożywia. Ono daje nam moc. Duch człowieka jest niefizyczną częścią człowieka, to ‘ty’, którego nie widać, widać tylko jego efekty. Jest to ludzki odpowiednik Ducha Świętego, który jest charakterem i umysłem Boga. Jeszcze raz – musimy myśleć po hebrajsku.

Jan 3:8
Wiatr wieje, gdzie chce, i słyszysz jego głos, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd zmierza. Tak jest z każdym, kto się narodził z Ducha.

Być narodzonym z Ducha to być odrodzonym z Bożym umysłem… przyjąć Jego perspektywę, Jego myśli, Jego wolę, Jego charakter, Jego temperament, zamiast naszych myśli, perspektywy i woli. To są rzeczy, jakich nie widać. Czy naprawdę potraficie zobaczyć czyjeś emocje lub temperament? Nie. Ale bardzo często widać efekty czyichś emocji lub temperamentu w postępowaniu i słowach, jakie za nimi idą. Ogólnie nasz ruach, często zwany duchem, składa się z tych dwóch niewidzialnych rzeczy w nas, z naszych myśli i emocji. Wszystko, co jest niewidoczną mocą, w Biblii określane jest jako duch lub ruach… wiatr. Lecz nie da się zobaczyć emocji, prawda? Ale da się zobaczyć efekty emocji. Pomyślcie o tym przez moment. Na przykład, nie widzicie gniewu, jako czyjejś emocji, ale widzicie wyraz gniewu na czyjejś twarzy, lub w czyimś zachowaniu. Ujrzycie, jak Biblia używa tego hebrajskiego sposobu, gdy zobaczycie takie wyrażenie jak „duch zazdrości” (4 Mojż. 5:14). Nie ujrzycie emocji zazdrość. Ona jest niewidzialna. Jednakże ujrzycie efekty zazdrości w czyimś działaniu. Zazdrość to negatywna emocja, zamierzenie albo myśl, jaka może w nas zamieszkiwać. Nie da się fizycznie zobaczyć emocji, intencji i myśli, jak np. zazdrości, ale możecie zobaczyć ich efekty w naszych czynach.

To samo dotyczy pozytywnych emocji. To ruach. Czyli żyjąca istota (dusza, nefesz) ma swoje myśli, intencje i emocje. W pewnym stopniu jest to także ruach. Chcenie lub pragnienie jest duchem. Czymś, co jest niewidzialne, a motywuje cię do podjęcia działania. Niektóre tego przykłady to np. „duch wiary”. Duch wiary (2 Kor 4:13) to pragnienie lub motywacja, by chodzić w wierze, a nasza wiara jest w Słowie Bożym, czyli tym, co zostało napisane.

2 Kor 4:13
Mając zaś tego samego ducha wiary, jak jest napisane: „Uwierzyłem i dlatego przemówiłem”; my również wierzymy i dlatego mówimy.

Paweł wyjaśnia tutaj, że to nasze wewnętrzne pragnienie, zwane wiarą, jest motywacją lub chęcią do działania. Z powodu wewnętrznej wiary, jaka nim kieruje (niewidzialna siła), Paweł następnie mówi o tej wierze. Jest to hebrajski przykład na ruach. ‘Duch’ pochodzi od hebrajskiego słowa ruach i od greckiego słowa pneuma. Te słowa mogą również oznaczać ‘dech’ lub ‘wiatr’ – rzeczy, które podobnie jak duch, mogą być odczuwane, lecz ich nie widać. Przy stworzeniu dostaliśmy od Jahwe neszema lub ruach. Są to myśli i emocje, jakie nas ożywiają. Są nami. To coś, co moglibyśmy nazwać naszą świadomością.

Z powodu działań Adama i Ewy, to nasze sedno zostało zepsute. Nasze pragnienie nie było już pragnieniem Jahwe. Nasz duch nie jest już w 100% wolą Jahwe. To z powodu tego zepsucia mamy obiecane nowe serce i nowego ducha od Jahwe.

Eze 36:25-29
I pokropię was czystą wodą, i będziecie czyści. Oczyszczę was ze wszystkich waszych nieczystości i ze wszystkich waszych bożków. (Zauważcie tutaj, że potrzebujemy oczyszczenia. To istotne.) I dam wam nowe serce, i włożę nowego ducha do waszego wnętrza. (Zauważcie tutaj, że potrzebujemy nowe serce i nowego ducha. To również jest istotne.) Wyjmę serce kamienne z waszego ciała, a dam wam serce mięsiste. Włożę mego Ducha do waszego wnętrza i sprawię, że będziecie chodzić według moich ustaw i będziecie przestrzegać moich sądów, i wykonywać je. (Zauważcie tutaj, że jak przy opisie stworzenia człowieka, ponownie zostaje nam dany duch od Jahwe. Nowy duch, NIE ten sam duch.) Zamieszkacie w ziemi, jaką dałem waszym ojcom, będziecie moim ludem, a ja będę waszym Bogiem. (Zauważcie tutaj, że mamy powiedziane, kiedy to nastanie. Stanie się to przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych. Po nim wejdziemy do ziemi.) I wyzwolę was od wszystkich waszych nieczystości. (To wtedy zostaniemy oczyszczeni).

Otrzymamy nowego ducha. Otrzymamy nowe serce. Otrzymując nowego ducha, emocjonalnie będziemy pragnąć Jahwe i Jego Tory, Jego woli. Będziemy umotywowani, by służyć tylko Jahwe. Nasz temperament, nastawienie i charakter będą takie, jak Jahwe. To będzie napędzało całe nasze działanie i zachowanie. Otrzymując nowe serce, nasz umysł będzie odnowiony. Nasze myśli zsynchronizują się z wolą Jahwe, tylko z Jego wolą.

Starożytni Hebrajczycy traktowali serce (lew/lewaw) jako centrum naszego ja. Niektórzy z nas mogą traktować nasz mózg tak samo, jak starożytni Hebrajczycy traktowali naturę serca. Mózg tworzy nasze myśli. Nasze myśli (lew/lewaw) i emocje (ruach/neszema) nakazują działania naszemu ciału. Nasze emocje często kierują naszymi myślami i umysłem. Ujmując to po hebrajsku, nasz ‘ruach’ często rządzi naszym ‘lew’. Mają także podobne cechy. Nie możemy widzieć naszych myśli i emocji, ale możemy widzieć ich efekty w naszym działaniu… jak z wiatrem lub tchnieniem.

Weźmy ten proces oczyszczania i przyrównajmy go do metafory, jaką wszyscy znamy. Dobrym sposobem na pokazanie relacji między ciałem, duchem i umysłem, jest przyrównanie tego do systemu komputerowego. Ciało człowieka jest jak sprzęt komputerowy (procesor, płyta główna, dysk, głośniki, monitor itp.) To coś, co możesz widzieć, dotknąć i poczuć. Ludzki duch jest jak oprogramowanie, dane, przetwarzanie danych (jak np. system operacyjny, edytor tekstu, arkusz kalkulacyjny, przeglądarka itp.) Jest to kod komputerowy albo instrukcje. Widzisz komputer, ale nie widzisz danych, ich przetwarzania i programów. Możesz zobaczyć efekty danych, przetwarzania, programów poprzez fizyczny komputer.

Pójdźmy krok dalej. Nasz duch (ruach/nefesz) od Jahwe, który ożywił nas, proch, do życia, był kiedyś doskonały. Nasze ’emocjonalne motywacje i pragnienia’ były takie jak Jahwe. To kierowało naszymi myślami (lew/lewaw) i działaniem zgodnie z wolą Jahwe. Ale nasze ‘oprogramowanie’, że tak powiem, zepsuło się. To zepsuło esencję tego, kim jesteśmy – nasze dane i przetwarzanie – jeśli wolicie. Zaczęliśmy robić to, do czego nie byliśmy stworzeni. W komputerowym świecie wirusy zarażają programy. To psuje oprogramowanie. Myśmy przyjęli takiego wirusa, zwanego grzechem. Zaraził on i zepsuł naszego ducha.

Czyli, gdy Jahwe mówi, że potrzebujemy od Niego NOWEGO ducha i NOWE serce, to trzymając się naszej analogii, musimy odświeżyć nasz system operacyjny. Całe zło musi być skasowane, potrzebny nam nowy duch i nowe serce – system operacyjny. W efekcie usuwany jest wirus – grzech – który powodował, że nie wykonywaliśmy tego, do czego zostaliśmy stworzeni. I dla tych, którzy być może tego nie wiedzą, naszym celem jest wychwalanie i szanowanie autorytetu Jahwe, poprzez czynienie Jego woli. Taki jest cel człowieka. Musimy zostać oczyszczeni z tego wirusa. Musimy usunąć zepsucie. Potrzebujemy się zrestartować. Potrzebujemy zmartwychwstania.

Kiedy umieramy, nasze ciała przemieniają się w proch. Jednakże Jahwe zachowuje cząstkę nas, nasze myśli i emocje. Przechowuje to aż do czasu zmartwychwstania. Zostaje potem to oczyszczone i na nowo zainstalowane do naszego nowego ciała, jako nowe serce i nowy duch. 1 Kor 3:15 wskazuje nie tylko na dość ważne części tego procesu, ale także i większy tego obraz.

Jeśli zaś czyjeś dzieło spłonie, ten poniesie szkodę. Lecz on sam będzie zbawiony, tak jednak, jak przez ogień.

W ostateczności tylko te części w nas, które były czyste, które miały czystego Ducha Jahwe, czysty umysł, się ostaną. Wszystko inne będzie oczyszczone. Ulegnie spaleniu, skasowaniu. Zostanie oczyszczone z zepsucia grzechu. Mam nadzieję, że ta metafora była pomocna. Ta metafora ma niczego nie udowadniać, służy jedynie jako ilustracja. To Biblia ma być tym, co dowodzi.

Wciąż czeka nas mnóstwo cytowania Biblii, więc zostańcie z nami. Co się więc dzieje pomiędzy śmiercią a zmartwychwstaniem? Czego doświadczamy? Czy w ogóle doświadczamy czegokolwiek? Ciało bez ducha jest martwe. Ale co z naszym sercem i duchem, naszymi myślami i emocjami? Czy wciąż możemy coś doświadczać, gdy umrzemy? Gdy osoba umiera, jej dusza wraca do Boga, który ją dał. My siebie określamy poprzez nasze myśli i emocje, nasze serce i nasz umysł. Nasze ciało wraca do prochu, zaś Jahwe przechowuje naszego ducha.

Kaznodziei 12:7
Wtedy proch powróci do ziemi, jak nią był, a duch powróci do Boga, który go dał.

Bez żywego ciała do zamieszkania, ludzki duch nie ma świadomości, jest w stanie podobnym do snu. Nasze myśli i emocje milczą. Wracając do naszej metafory, rozważcie, że to, co wraca do Jahwe, to dane zgromadzone na dysku. Bez podłączonego komputera te dane milczą i nic nie robią. Spoczywają. Zasnęły i nic nie robią. Samo nasze ja wraca do Jahwe i nie będzie dla nas dostępne, dopóki nie zostaniemy uczynionymi nowymi przy zmartwychwstaniu. Gdy otrzymamy nowe, zmartwychwstałe ciała, wola Jahwe znów nas połączy z Jego duchem, lecz tym razem będziemy niezniszczalni. Można by powiedzieć, że Jahwe uruchomił program antywirusowy, który sprawia, że nasz system operacyjny chce i wykonuje Torę, na wieki. Będziemy mieć nowe serce i nowego ducha. Ale w międzyczasie, po śmierci, nie ma świadomości, gdyż nie ma ciała dla myśli i emocji, w jakim mogłaby przebywać i działać. Do tego czasu jesteśmy w spoczynku. Przeminęliśmy. To dlatego Biblia tak często mówi o śmierci, jak o śnie. Sen jest wtedy, gdy odpoczywamy. Ustajemy. Lecz we śnie mamy nadzieję na obudzenie się. Istnieje powód dla takiej metafory, gdy chodzi o obudzenie, lecz o niej będzie później.

W czasie zmartwychwstania Bóg wyśle duchy zmarłych by z powrotem zamieszkały swe ciała. W kolejnym odcinku tej serii, zatytułowanym „Czym jest śmieć”, przytoczymy wszystkie odpowiednie fragmenty Pisma. A na razie, gdy chodzi o ten odcinek serii, istotną rzeczą jest, byśmy pamiętali, czym jesteśmy.

Podsumowując… Proch + Tchnienie Życia = Żyjąca Istota (lub po hebrajsku nefesz). Nasz neszema lub ruach od Jahwe to emocjonalne centrum, które rządzi i kieruje naszymi myślami i czynami. W Biblii jest to często nazywane umysłem, sercem, duchem. Nasze serce i duch na początku były czyste, lecz zepsuły się. Co więcej, i co ważniejsze, Jahwe przechowuje to nasze ja od śmierci, byśmy, gdy zmartwychwstaniemy, wciąż byli sobą, z myślami, doświadczeniem, emocjami itp… Rzeczami, jakich nie widać, ale są nami. Potem nie będziemy już zepsuci, lecz oczyszczeni i doskonali. Jesteśmy po prostu oczyszczeni z wirusa grzechu, z nowym sercem i nowym duchem od Jahwe. Nasze myśli i emocje będą zgodne z wolą Jahwe. Będziemy chcieli i czynili tylko to, do czego zostaliśmy stworzeni, czyli chwalili naszego Ojca na wieki w uwielbieniu i posłuszeństwie. Będzie to naszą wieczną radością.

Gdy przejdziemy do Biblii, oto jest kilka kluczowych hebrajskich, greckich i polskich określeń, które będą później ważne:

BASAR / SOMA: Mamy ciało. To nasze fizyczne ja. To nasze mięśnie/mięso, nasze kości. To coś, co zmienia się w proch, gdy umieramy. Po hebrajsku nazywa się to basar; po grecku ciało zwie się soma, a ciało/mięso to sarks.

NESZEMA / RUACH / PNEUMA: Posiadamy ducha. Jest to niewidzialna siła ożywcza naszego ciała, składająca się z centrum emocjonalnego albo temperamentu. Napędza nawet lub zasila nasze myśli. Po hebrajsku neszema oznacza tchnienie. Ruach oznacza wiatr w hebrajskim, często tłumaczony jako duch. W opisie stworzenia człowieka i zwierząt ruach i neszema są powiązane i używane zamiennie. Pneuma oznacza dech po grecku i tak samo często tłumaczone jako duch.

LEV-LEWAW/ KARDIA: Serce lub umysł to centrum tego, kim jesteśmy w naszych myślach. Niektórzy z nas mogą traktować mózg w taki sam sposób, jak starożytni Hebrajczycy definiowali naturę serca. Jest to miejsce całej aktywności intelektualnej. W mózgu znajdują się nasze myśli, jednak na nasze serce lub umysł wpływa, a czasami całkowicie nim kontroluje nasz duch.

NEFESZ / PSYCHE: Dusza to połączenie ciała i ducha. To cała osoba: jej charakter, natura, talent, temperament, umysł oraz osobowość w niezbędnym wehikule żyjącego ciała. I najważniejsze, człowiek nie ma duszy – człowiek JEST duszą! Najczęściej tłumaczonym słowem ‘dusza’ w Starym Testamencie jest hebrajski rzeczownik nefesz i jego odmiany. To słowo jest również często tłumaczone jako ‘życie’. Odpowiadające mu greckie słowo psyche jest tłumaczone w Nowym Testamencie jako ‘dusza’, co często prowadzi do ogromnego zamieszania w tej sprawie. Z tego powodu, w tym nauczaniu, nie będziemy używać zamiennie słów ‘dusza’ i ‘duch’, co wielu często robi, nawet tłumacze Nowego Testamentu. Przy omawianiu wersetów NT, będziemy do tego często wracać, by wyjaśniać, co mówi grecki tekst, nie polskie tłumaczenie.

Byłoby ciężko poprawnie przedstawić ten temat, bez podkreślenia tych istotnych ram biblijnych. Gdy zignoruje się lub ominie te ramy, wtedy pojawia się niewłaściwe rozumienie natury życia po śmierci. Zrozumienie tych ram, określających, czym jesteśmy, bardzo wyraźnie rozjaśni to, co mówi Pismo o tym, co się dzieje, gdy umieramy.

Na tym zakończymy część 1 serii ‘Życie po Śmierci’. W części 2 tej serii wgłębimy się nie tylko w definicję śmierci, ale zaczniemy też omawiać, co się dzieje zaraz po śmierci.

Mamy nadzieję, że to nauczanie było dla was błogosławieństwem.

I pamiętajcie, by wszystko badać.

Szalom.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz to nauczanie w pliku pdf – Życie-po-Śmierci-czym-jesteśmy.pdf

Koniec Wieku – Co dzieje się po śmierci?

Poniżej przedstawiam materiał wideo oraz skrypt z wykładu z cyklu “Koniec Wieku”, zatytułowanego Co dzieje się po śmierci?

Video:

Skrypt nauczania:

Wykład z cyklu – Koniec Wieku

Co dzieje się po śmierci?

Pomódlmy się i zacznijmy, poprośmy Ojca, by namaścił to nauczanie.

Boże Ojcze, przychodzę do Ciebie i proszę, by to Twoje słowa były wypowiadane przeze mnie w tym najważniejszym kazaniu. Ojcze, tak naprawdę nie ma ważniejszego kazania, niż to, co dzieje się z nami po śmierci. Ojcze, szukanie odpowiedzi na to pytanie doprowadziło niektórych do ateizmu, niektórych do wiary w jakiegoś Boga, który o nic nie dba. Ojcze, modlę się w Twoim imieniu, by wszystko, co wychodzi z moich ust, było od Ciebie, by to, co będzie ze mnie wychodzić, było namaszczone i przyprawione Twoją miłością, Twoim Duchem i Twoim Słowem. Boże, dziękuję Ci za Twe Słowo, które nam dałeś jako drogowskaz, jako znak. Ojcze, jak coś, co jest absolutnie nienaruszalne, nawet pośród sztormu. Dziękuję Ojcze, że w tym świecie, na tej pustyni, pełnej dróg, biegnących w różnych kierunkach, że to, Twoje Słowo jest ścieżką, Boże, wiodącą prosto do Twego tronu. Boże, prosimy Cię dzisiaj, byś rozświetlił nasze umysły, nasze serca. W Twoim imieniu. Amen.

Dobra, zaczynamy i zaraz na pierwszy strzał, niektórzy z was tutaj będą zaniepokojeni tym nauczaniem. Ponieważ niektórzy z was wychowali się w takim środowisku, które ma zupełnie odmienne wnioski, niż te, które chcę wam przekazać o tym, co dzieje się po śmierci. I jak mówiłem w modlitwie, uważam, że nie ma ważniejszego tematu od tego: co dzieje się po śmierci. Dlaczego? Ponieważ pośród tysiąca innych tematów teologicznych, to ten właśnie jest na samym szczycie, chyba najważniejszy. Dlaczego? Ponieważ, jeśli odpowiedź na to pytanie brzmi – nic, to co tydzień marnujemy swój czas, każdy dech, służąc Bogu, który nie istnieje. Lecz jeśli odpowiedź na to pytanie brzmi – tak, na pewno coś jest po śmierci, że staniemy przed Bożym tronem. Wtedy musimy mieć na to odpowiedź i nie tylko to, istotne jest, byśmy znali szczegóły, jak to wszystko wygląda. Tak więc zaczynamy od takiego pytania: Niektórzy mówią: co mnie to obchodzi? Jest mnóstwo ludzi, którzy ziewają na ten temat i mówią, chwila, jestem wierzący i wierzę w Jezusa, co mnie obchodzi, co dzieje się po śmierci. Co będzie, to będzie. Literalnie, to tak jakbyśmy stanęli przed królem, np. jako Estera i nie mieli pojęcia, co on lubi, jakie zapachy lubi, o czym lubi rozmawiać. Całe to jej przygotowanie… jeśli nie znacie historii, to przeczytajcie sobie, a zobaczycie. Historia opowiada, że Estera nie wiedziała, co król lubi, więc poszła do królewskiego sługi, pytając, słuchaj, ufam ci, cokolwiek każesz mi zrobić, cokolwiek każesz mi ubrać, zrobię wszystko, co mi każesz, abym zadowoliła króla. Jej przeznaczenie, cała jej przyszłość zależała od odpowiedzi, jaką uzyska, gdy wejdzie przed oblicze króla. Wszystko do tego momentu – gdy już stoi przed królem, to jest albo martwa, albo będzie żyć. Cała jej przyszłość zależała od poprzedniego roku, od jej przygotowań, bo tyle to trwało. W podobny sposób, wszystko to, co wydarzy się w przyszłości, całkowicie zależy od tego, co robimy tutaj teraz. Wszystko… słuchajcie, my mówimy tu o wieczności! Pozwólcie, że zobrazuję wam, jak długo trwa wieczność. Taka mała analogia… wyobraźcie sobie, że cała Ziemia składa się tylko z piasku. Od jej środka, aż po same krańce – nic, tylko piasek. Pomyślcie o plaży i o piasku, zwykła, pojedyncza plaża, niecały kilometr. Ile ziarenek piasku tam jest? Niewiarygodna ilość. I wyobraźcie sobie teraz całą Ziemię wypełnioną tylko piaskiem. Co milion lat jakiś ptaszek przylatuje gdzieś z kosmosu, ląduje na naszej planecie… co milion lat, i bierze jedno ziarenko piasku z Ziemi. Gdy zniknie cała Ziemia, nic nie zostało, to dopiero pierwsza minuta wieczności. Tak więc wszystko, co tu robimy, od tego będzie zależało, jak będziemy żyć w Milenium i w wieczności. Tak więc, jeśli wszystko, co tu robimy, ma znaczenie, to nie sądzicie, że powinniśmy znać dwie rzeczy: co powinniśmy robić i jak wygląda ta druga strona? Dziś chcemy się skupić na tym momencie tuż po śmierci, gdy umieramy, do momentu, gdy Mesjasz powróci – o tym przedziale czasu będziemy dziś rozmawiać. I miejmy nadzieję, że uzyskamy parę odpowiedzi. Numer jeden, dlaczego nas to powinno interesować – bo jest to w Biblii. W sporej części Pisma jest mowa o tym, co dzieje się po śmierci.

Beniamin Franklin – uwielbiam ten cytat – „W tym świecie nie ma nic pewnego, poza śmiercią i podatkami!” Ale się z nim nie zgadzam, powinno to brzmieć – nie ma nic pewnego poza podatkami i śmiercią. To idzie w takiej kolejności. Oto kilka pytań, na jakie musimy dziś odpowiedzieć. Numer jeden: Czy jesteśmy sądzeni zaraz po śmierci? To ważne pytanie. Numer dwa: czy ludzie już teraz płoną w piekle? Na to pytanie też odpowiemy. Numer trzy: kiedy ma miejsce sąd przed wielkim, białym tronem? Może już się wydarzył? Niektórzy ludzie tak mówią. Musimy się dowiedzieć. Gdzie ludzie udają się zaraz po śmierci? Gdzie jest to miejsce, dokąd idą ludzie zaraz po śmierci? Jest to niebo, piekło, czyściec, jakieś pole golfowe? – Nie wiem. Choć to mi się podoba… Kiedy powróci Mesjasz i dlaczego? Sorry, ale nie znam dat, nie podam ich wam. Nasza służba się tym nie zajmuje. Ale porozmawiamy o tym, o czasach, kiedy to się stanie. Podstawa numer 1 – posłuchajcie Pisma –

Heb 6:1-2
Dlatego pominąwszy podstawy nauki o Chrystusie, przejdźmy do (sprawy) doskonałości, nie kładąc znów fundamentu z (prawd) o odwróceniu się od martwych czynów i zawierzeniu Bogu, z nauki o obmywaniach (chrzest), o nakładaniu rąk, o zmartwychwstaniu i o sądzie wiecznym.

Tutaj autor Hebrajczyków, najprawdopodobniej Paweł, mówi nam, że to są podstawy – a my mamy przejść do dojrzałości. Że to rzeczy dla niemowlaków – nakładanie rąk, wiara w Boga, instrukcje na temat chrztów (liczba mnoga)? Nakładanie rąk, to podstawy, a spójrzcie tu – zmartwychwstanie umarłych i sąd wieczny – to podstawy, to doktryna numer jeden. Czyli dziś mamy przedszkole. Może dojdziemy do klasy I, zależy, jak szybko pójdziemy. Według Pawła, to elementarne podstawy. A Paweł będzie gdzieś sobie tam ziewał i mówił: naprawdę? Tyle lat już służę i muszę was uczyć takich rzeczy? A czemu? Bo wszystko mamy źle poukładane. Według mnie jakieś 90% chrześcijan nie zna podstawowej doktryny – tego, co dzieje się po śmierci. A Biblia mówi, że to ważne, lepiej, żebyś to wiedział, to materiał z klasy I. Natychmiastowy sąd po śmierci? To pytanie numer 1, na jakie wpierw odpowiemy. Co się dzieje, czy jesteśmy natychmiast… Kto z was był na pogrzebie, a na pogrzebach zawsze mówią coś takiego, nieważne kto to był, mógł to być Hitler, a osoba, która prowadzi pogrzeb, tak zawsze mówi, chwała Bogu, on już jest w lepszym miejscu. Babcia teraz patrzy na nas z góry, wiemy, że jest w lepszym miejscu. Choć wiemy, że była najzłośliwszą osobą, którą znaliśmy na Ziemi. Ale ona jest teraz w lepszym miejscu. Ilu słyszało coś takiego? Albo nawet uśmiechnęło się, gdy prowadzący mówił coś takiego, wiedząc, że kłamie prosto w oczy. Porozmawiamy o tym, czy babcia patrzy na nas z góry? Co dzieje się po śmierci? Czy jesteśmy zaraz sądzeni? Po pierwsze musimy zrozumieć, z czego jesteśmy zbudowani? Kim jesteśmy? W chrześcijaństwie jest wiele zamieszania w tym temacie Jesteśmy ciałem, duszą, duchem? Czy mamy ducha, czy mamy duszę? Jaka w ogóle różnica pomiędzy duszą i duchem? Jak to będzie wyglądać na sądzie? Czy masz ducha, gdy idziesz do nieba? O co tu chodzi? Oto jak to działa. Po pierwsze, na zewnątrz ciebie – to ta łatwiejsza część – weźcie rękę i złapcie drugą rękę, ściśnijcie, to nie jest wasza dusza. To wasze ciało. OK? To jedno mamy załatwione. Jestem pewien, że każda religia to ma. Na zewnątrz ciebie jest twoja powłoka, twoje narzędzie. Jak to mogę nazywać instrumentem? Każdy coś śpiewa, coś grać. A Bóg chce, byśmy byli społecznością, jak orkiestra, której chce. To twe zewnętrze, twoja powłoka. Wewnątrz powłoki znajduje się dusza. Tym, kim naprawdę jesteś, to twoja dusza. Twoja dusza zdefiniowana jest jako twój umysł, twoja wola i twoje emocje. Tak mówi Pismo. Samo centrum tego, kim jesteś, o tutaj, to twój duch. Duch – chcę użyć do tego Pisma, ale w tej chwili pokażę wam perspektywę z lotu ptaka, 10 km nad ziemią, gdzie twój duch, to twoja elektrownia. Duch to ta część ciebie, która sprawia, że jesteś żywy. Jeśli usuniesz akumulator z samochodu, to on nie zapali. Duch tak naprawdę pochodzi od Boga. Jest to koncept, o jakim niewiele się mówi – choć powinno się mówić – a jednak ilu z was, gdy pierwszy raz usłyszało ewangelię, coś się stało, gdzieś tam wgłębi nas. Wiecie, co to było? Biblia nazywa to – głębia woła głębię. Wiedzieliście, że gdyby człowiek nie miał ducha, to by nie istniał? Nawet byśmy nie żyli. Dwa. To Boży Duch, część iskry, jak to wolimy nazywać, ta mała część, ten mały ogienek, który jest w środku, który sprawia, że wszystko staje się żywe, to literalnie, na poziomie naukowym, światło. Bez światła nie ma energii, ponieważ cała energia we wszechświecie – nauka zaczyna to rozumieć – bierze się ze światła. Wszystko. Twoje serce, każda pojedyncza informacja, cała informacja, jaka przepływa przez twoje ciało, dzieje się światłowodowo, dzięki światłu. Czyż to nie cudowne? Każda reakcja chemiczna tuż, zanim się stanie, wysyła informację, poprzez światło. Zabierzcie światło, a zniknie energia. To nie powinno mieć sensu, ponieważ Bóg jest… czym? Jest światłem (światłością). Zabierzcie światło i macie ciemność. Macie śmierć. Duch jest tym, co was napędza. Człowiek nie posiada duszy. Człowiek jest duszą. Nie jesteś ciałem, nie jesteś duchem. Według Pisma jesteś żyjącą ‘nefesz‘. Skąd to wiemy? 1 Mojż. 2:7 to mówi.

Mamy takie równanie: dech + dusza = życie.

Dech Boga + dusza = życie.

Dusza bez Bożego dechu nie istnieje. Tak więc koncept wiecznej duszy jest niemożliwy, nie działa.

1 Mojż. 2:7
Wtedy Jahwe Bóg ukształtował człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia (neszamah). I człowiek stał się żywą duszą (nefesz).

Zatem człowiek leżał na ziemi i był po prostu ciałem, dopóki Jahwe nie tchnął swego dechu w człowieka i wtedy człowiek stał się żywą (żyjącą duszą). Jakie jest przeciwieństwo żywej duszy? Martwa dusza. Co prawie brzmi jak oksymoron. Ponieważ to tak nie działa, bo (dusza) albo jest żywa, albo nie istnieje. To nie tak, że Bóg ma gdzieś tam jezioro z duszami i w jakiś nadprzyrodzony sposób spuszcza je na dół do ciała, gdy się rodzi. To tak nie działa! Dusza jest stworzona z dechu (tchnienia) Bożego, gdy wchodzi w tego człowieka. Jest momentalnie tworzona. W łonie, ponieważ kobieta, mówiąc obrazowo, oddycha tchnieniem Boga, który dostaje się do krwiobiegu i w momencie dziecko staje się żywe. Już w momencie poczęcia, już wtedy pojawia się życie. I jeśli widzieliście poród dziecka, niesamowita rzecz dzieje się, gdy wychodzą, … zanim zapłaczą, biorą głęboki wdech. Im większy wdech, tym dłuższy krzyk. W naszym domu, nasze dziecko, gdy dzieje się coś niedobrego, wiemy, że jeśli doliczymy do czterech, zanim ona zacznie płakać, to będzie wielka sprawa. Wygląda to tak… wiecie, jak zły, wielki wilk, który chce zdmuchnąć wasz dom. On nie umieścił duszy wewnątrz ciała. On umieścił Swój dech w duszy i ta stała się żywa. Ma to dla was sens? Czyli podstawa jest taka – On nie umieścił duszy wewnątrz ciała. Dusza nie jest czymś żywym. On umieścił Swój dech wewnątrz duszy i wtedy ona stała się żywa. Dobra, idziemy dalej. Jego dech, duch.

1 Mojż. 7:22
Wszystko, co miało w nozdrzach tchnienie życia, wszystko, co żyło na suchym lądzie, zginęło.

To mówi nam, że nawet w królestwie zwierząt Boże światło, Jego dech, jest w środku każdej żyjącej istoty. Wszystko, co żyje, żyje dzięki Jego światłu. A nawet poza światem zwierząt. Wiecie, że lubię naukę. Co jest pierwszą rzeczą potrzebną dla roślin, aby przetrwały? Światło! Jeśli weźmiecie światło, co się stanie? Zabierzcie światło roślinom, a będziecie musieli iść do sklepu, by kupić sztuczne, plastikowe. Kto z was już takie ma w domu? Są łatwiejsze w podlewaniu, co? Ale tak się dzieje, gdy zamienimy prawdziwe kwiaty na plastikowe. Co się dzieje w Bożym Królestwie? Boży ludzie stają się coraz bardziej sztuczni, ponieważ dostają coraz mniej światła. Im więcej światła mamy, tym więcej przemiany tlenu w nas, i tak właśnie powinno wyglądać życie. Przyjmujemy światło i robimy to, co powinniśmy robić. Jego dech to Jego duch.

Job 34:14-15 tak mówi:
Gdyby wziął z powrotem do siebie swojego ducha i ściągnął w siebie swoje tchnienie, to by od razu zginęło wszelkie ciało i człowiek wróciłby do prochu.

Panie i panowie, to nie dusza jest żywa. Jeśli zabierzecie z człowieka dech Boga lub ducha Bożego, to nic nie zostanie, ciało i kości opadną na ziemię, jesteście martwi. Ateiści, tak na wszelki wypadek, powinni podziękować Stwórcy, który tam może być, ponieważ to dech tego Stwórcy pozwala im Go przeklinać. Nawet o tym nie wiedzą, Boży Duch i dech Boga, tam jest napisane, że jeśli On je weźmie, to jesteś martwy. Nic nie istnieje. Chce wam przez to pokazać moc tego dechu Boga. To nie gra słów. ‘To’ wszystko trzyma razem.

Job 33:4
Duch Boży stworzył mnie, a tchnienie Wszechmocnego daje mi życie.

Zastanówcie się nad tym przez chwilę. Oddychamy Bożym tchnieniem. Wiem, że to tlen. Ale jak myślicie, kto to stworzył? O tym też pomyślcie. A co jeśli Bożym tchem jest tlen? Co, jeśli umieścił On tlen na tej planecie i to, czym oddychamy, to tak naprawdę On? To utrzymuje nas przy życiu.

Przyp. 18:14
Duch człowieka zniesie jego chorobę, ale któż zniesie strapionego ducha?

Job 32:8
Lecz duch, który jest w człowieku, i tchnienie Wszechmocnego czynią ich rozumnymi.

Oto kilka myśli, na jakie trafiłem, gdy się przygotowywałem. Gdy rodzi się człowiek, to rodzi się z Bożym dechem, który pozwala jego fizycznemu ciału ożywić się. Ale pomyślcie o tym… Jaszua rozmawia z faryzeuszami, ze swoimi ludźmi, z uczniami z I wieku, i mówi: słuchajcie, musicie się na nowo narodzić, dopóki nie przyjmiecie Mnie, nie możecie się na nowo narodzić. O czym On im tam opowiada? A co, jeśli tam jest coś więcej, niż tylko metafora i jakaś figura retoryczna? Co, jeśli Bóg jest najwyższym naukowcem i mówi coś, co jest rzeczywiste? Opowiem wam o tym. Kto zna Rzymian 7, gdzie Paweł opisuje walkę między ciałem a duchem? Mówi on, we mnie toczy się wojna. O co? O to, co che robić i czego nie chce robić? Wiem, że to brzmi tak nieco dziwnie… ale to, kim jesteś fizycznie, twoje ciało, twój umysł, twoje emocje, czyli twoja dusza, i kiedy przychodzisz do ugody z Bogiem, przyjmujesz Mesjasza jako twego zbawcę, to Biblia mówi, że rodzisz się na nowo. A gościu w Nowym Testamencie pyta: jak dziecko może się ponownie narodzić? Czy ma wejść z powrotem do łona matki? Nie. To, co się dzieje, to rodzi się człowiek duchowy. Po raz pierwszy. Dzieje się coś takiego, twój umysł, twoja wola i emocje tego kim jesteś bez Chrystusa, kiedy zostajesz zbawiony, pojawia się prawdziwe stworzenie, które jest stworzone w tym momencie. Jest to doświadczenie nowego narodzenia. Nie wierzę, by to był język opisowy. Wierzę, że to literalny język. W wyniku tego pojawia się wieczna istota, duszy zostaje dane życie wieczne. Biblia mówi, że pojawia się nowe stworzenie. Nie wierzę, że to język opisowy. Wierzę, że literalnie są tam dwie osoby, jeśli tak wolicie, walczące teraz o to samo miejsce, w tej skorupie, co się zwie ciało. Mamy cielesną duszę, która chce, byś robił wszystko według niej. Jest dumna, egoistyczna, chciwa, pożądliwa itd. I mamy nowe dziecko-duszę albo dziecko-ducha, które rośnie w tobie, które ma umysł Boga, wolę Boga, pragnienia Boga i walczy z tym, co nazywamy ciałem. Czy to ma dla was sens? Oto co się dzieje. Gdy usuniemy ten obrazowy język z naszej drogi i tę chrześcijańską wygodę nowego narodzenia i naprawdę przyjmiemy to literalnie, to wtedy, jeśli nie będziesz karmić tego nowego stworzenia, to ono nie pokona tego starego człowieka. Jest to zupełnie nowy poziom, gdy Biblia mówi, że człowiek nie będzie żył tylko chlebem, ale każdym słowem, które wychodzi z ust Boga. Co, jeśli nie będzie karmione tym słowem? A co, jeśli mówi, że to stworzenie, które się narodziło na nowo i jest w środku, nie jest karmione chlebem, lecz karmi się Moim słowem. A jeśli nie dasz mu Mego słowa, w czystej postaci, to umrzesz. To było dla mnie jak objawienie albo jak obraz – gdyż uwielbiam obrazy, to, jak pokonać grzech w moim życiu. To naprawdę jest wojna. Pomiędzy dwoma osobnikami, które żyją we mnie. Jeden – to stary człowiek, drugi – to nowy. Mamy już tę terminologię, po prostu nigdy nie wzięliśmy jej poważnie. Kiedy tchnął pierwszy raz, zacząłeś oddychać w fizyczny sposób. A kiedy tchnął drugi raz, wtedy stałeś się wieczny. I to właśnie ta wieczna osoba, która w tobie żyje – jeśli Go poznałeś – walczy przeciwko temu drugiemu człowiekowi. Jeśli jesteśmy duszą, to czym jest duch? Co dzieje się z duchem? Psalm 104:29 dokładnie mówi, co się dzieje, gdy umieramy.

Psalm 104:29
Lecz gdy ukrywasz swe oblicze, trwożą się; gdy odbierasz ich ducha, giną i wracają do swego prochu.

Eklezjastów 12:7 mówi w ten sposób:
A proch wróci do ziemi, skąd powstał, zaś duch wróci do Boga, który go dał.

Natychmiast po śmierci, gdy cię kładą do ziemi, gdy wydałeś ostatni oddech, ta elektrownia, czyli Boży płomień, wraca do Niego, gdyż do Niego należy. Duch człowieka wraca do Boga, skąd się pojawił. Czy to ma dla was sens? Twoja dusza – zupełnie inna sprawa. Twoja dusza nie wraca do Boga, skąd by przyszła, to duch wraca do Boga, skąd się pojawił. To Jego Duch, to Jego moc. Możecie powiedzieć, chwila, jeśli człowiek ma w sobie Bożego ducha, to po co mu potrzebny Duch Święty, gdy zostaje zbawiony? Jest nieaktywny, jest po prostu baterią, elektrownią. Nie ma tam stworzenia. Ta elektrownia to jak akumulator w samochodzie. Nie siedzisz na tej baterii z nadzieją, że uda ci się wybrać dziś do kina. Może cię literalnie ‘kopnąć’. Nie. Nowe stworzenie jest jak ten samochód, który startuje na akumulatorze. Tak samo Boży duch w człowieku jest jak akumulator. I gdy przyjmiesz moc, gdy przyjmiesz Jaszua jako Pana i Zbawiciela, uznasz, że jesteś grzesznikiem i Go potrzebujesz, to daje ci zupełnie nowy samochód, wraz z akumulatorem, do którego ten akumulator był przeznaczony. Oto poparcie na natychmiastowy sąd. Porozmawiamy o tym prawdopodobnie najważniejszym i najpopularniejszym fragmencie Pisma, nam danym, który popiera tezę natychmiastowego sądu. Może już o tym fragmencie pomyśleliście, gdy zacząłem o tym mówić. Łukasz 23. Jaszua wisi na krzyżu.

Łukasz 23:43
I powiedział mu: Zapewniam cię, dziś będziesz ze Mną w raju.

Bez wątpienia najpopularniejszy werset wykorzystywany, by udowadniać, że zaraz po śmierci odbywa się sąd. Patrz Jim, tu jest powiedziane, ‘zapewniam cię, dziś będziesz ze Mną w raju.’ Mówi to złodziejowi wiszącemu na krzyżu: dziś będziesz ze mną w raju. Chwila… przerwa… Tak powiedziano po polsku. W językach semickich nie ma interpunkcji. Przeczytajmy to raz jeszcze, bo to wszystko zależy, gdzie umieścimy przecinek. Umieśćmy ten przecinek w innym miejscu i zobaczymy, co wyjdzie. I powiedział mu: Zapewniam cię dziś, że będziesz ze Mną w raju. Widzicie, jeśli postawicie przecinek przed ‘dziś’, radykalnie się zmienia, a jeśli postawicie po, też radykalnie się zmienia. Jedno mówi – dziś będziesz ze Mną w raju, a drugie mówi – dziś ci to mówię, że kiedyś w przyszłości będziesz ze mną w raju. Przecinki są ważne, wiecie czemu? Bo możemy powiedzieć: zjedzmy dziadka! Widać, że boi się takiego stwierdzenia. Ale jeśli postawimy tam przecinek, to mamy: zjedzmy, dziadku! Widzicie, wszystko rozbija się o przecinki. One ratują życie! Upewnijcie się, że umieszczacie przecinki we właściwych miejscach. Jako fakt wiemy, że on tego dnia nie poszedł do nieba. Nie muszę wam tego mówić, Biblia wam to powie.

Jan 20:17 mówi:
Jezus jej na to: Nie trzymaj Mnie już, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca; to jest po tym jak powstał z martwych; idź raczej do moich braci i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego, do Boga mego i Boga waszego.

Tutaj, tuż po zmartwychwstaniu, Jaszua – jak go nazywamy po hebrajsku, mówi nam, że nie poszedł jeszcze do nieba. To mówi nam jedną z dwóch rzeczy. Albo w Łukaszu raj to zupełnie inne miejsce niż niebo, albo przecinek znajduje się po słowie ‘dziś’. Jeśli raj jest tym samym, co niebo, to przecinek znajduje się po słowie ‘dziś’. Mówił po prostu: dzisiaj ci to mówię, że będziesz ze mną w raju. Albo druga opcja jest taka, że raj to zupełnie inne miejsce niż niebo, a przecinek będzie przed słowem ‘dziś’, i mówił tak: mówię ci, dziś będziesz ze mną w raju. Dowiedzmy się. Jeśli nie poszedł do nieba, gdy umarł, to gdzie poszedł?

Efez 4:9 nam to mówi.
A to, że wstąpił, cóż innego oznacza, niż to, że i zstąpił do niższych części ziemi?

Czyli zanim Jaszua powstaje z martwych, On tak naprawdę zstępuje do niższych części ziemi. Autor nie ma na myśli grobu, autor nie ma na myśli… cokolwiek to było ten grób, tymczasowego miejsca pochówku, gdzie przywalony był kamień do wejścia. To nie były te niższe części ziemi. To określenie oznaczało faktyczne niższe miejsca ziemi, można na to się natknąć w całym Tanachu.

1 Piotr 3:19 mówi tak:
w którym też poszedł i ogłosił duchom w więzieniu tym, które niegdyś były nieposłuszne, gdy Bóg cierpliwie czekał za dni Noego, kiedy budowano arkę, w której nieliczni, to jest osiem dusz, zostało ocalonych przez wodę;

Dowiadujemy się tutaj, że Jaszua – w duchu – bo oczywiście nie jest teraz w ciele, w ciele, które umarło – tam jest właśnie powiedziane ‘w duchu’, Jaszua idzie do miejsca, gdzie są uwięzieni ludzie, i w tym miejscu ogłasza zwycięstwo nad grobem. Pismo mówi nam, ludziom, do których jest skierowane, o ludziach, którzy zginęli w czasach Noego, którzy byli nieposłuszni. Kontynuujmy… Werset 19 mówi: I zwiastował tym duszom, które były trzymane w Szeolu, tutaj mamy powiedziane, gdzie poszedł, tym, które od początku nie dały się przekonać za dni Noego, gdy cierpliwy Bóg nakazał, by zbudowano arkę, mając nadzieję na ich upamiętanie; tylko osiem dusz weszło i przeżyło dzięki wodzie. To był ten sam werset, ale z wersji aramejskiej. Język aramejski mówi nam i wstawia to w oryginalny język, i zamiast więzienia jest tam szeol, nazywa to więzienie szeolem, tym samym miejscem, jak nazywa to Tanach. Mówi o tym w kółko i w kółko. Raj nie jest niebem.

2 Kor 12:2
Znam człowieka w Chrystusie – to mówi Paweł – który przed czternastu laty — czy to w ciele, nie wiem, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie — został porwany aż do trzeciego nieba.

Zatrzymajmy się tu na chwilę. Musimy zrozumieć, że w I wieku niebiosa definiowali następująco. Pierwszym niebem była nasza atmosfera nad Ziemią. Drugim niebem były gwiazdy w kosmosie. Trzecie niebo to sam Bóg. To były niebiosa niebios, trzecie niebo lub doskonałe niebo. Tak więc mówi o tym, co my tradycyjnie nazywamy niebem. Tutaj mamy kluczowe słowo w języku greckim – ‘i’ – werset 3. Oddzielony od poprzedniego. I znam takiego człowieka – czy w ciele, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie; Który został porwany do raju i słyszał niewypowiedziane słowa, których człowiekowi nie wolno mówić. Ci, którzy nie są zaznajomieni z językami semickimi, powiedzieliby, że mówi o tym samym miejscu. Że niebo i raj to tak naprawdę to samo miejsce. Wręcz przeciwnie, mamy tu problem, bo inaczej mówiłby tą samą rzecz dwa razy. Nie miałoby żadnego sensu mówić coś takiego: znam człowieka, czy to było w ciele, czy nie – nie wiem – który został pochwycony do trzeciego nieba i znam człowieka, czy to było w ciele, czy nie – nie wiem – który został pochwycony do nieba lub raju. Nie ma sensu mówić tak dwa razy. Natomiast ma doskonały sens, jeśli wiesz, że niebo i raj to dwa odrębne miejsca. Są to wtedy dwa różne zdania. To dlatego używa tam słowa ‘i’, ‘oraz’. Nie łączy się to z poprzednim zdaniem, są to dwa oddzielne wydarzenia. John Wesley tak powiedział: John Wesley nauczał, że raj to nie niebo. W kazaniu pt. ‘Bogacz i Łazarz’ powiedział: Raj to nie niebo. Jest to (jeśli możemy pozwolić sobie na takie słowa) przedpokój nieba, gdzie dusze sprawiedliwych pozostają do czasu wielkiego sądu, aż wejdą do chwały. Wgłębimy się w to za chwilę, przy czytaniu Pisma, bo może wielu z was nie zastanawiało się nad tym. Wierzę jednak, że na koniec Boże Słowo samo się obroni. Po hebrajsku raj to ‘pardes’. Odbijemy tu na chwilę, bo chcę wam coś fajnego pokazać. Pe, resz, dalet, samech. Literalnie w paleo-hebrajskim oznacza to: Jeśli wiecie, to każda litera miała swoje znaczenie 4000 lat temu. Gdy weźmiecie każdą literę i odczytacie jej znaczenie w paleo-hebrajskim, oto co będzie znaczyło ‘raj’: Pe – to usta, resz – to głowa, lider, początek, dalet – to otwarte drzwi, a samech – to odpocząć, oprzeć się. Gdy to razem złożymy, ‘raj’ oznacza: Usta przywódcy otwierają drzwi do odpocznienia. Mężowie – tym właśnie powinniście być dla swoich żon i rodzin. Usta głowy domu powinny otwierać drzwi do Szabatu. Do wiecznego odpocznienia, otworzyć drzwi na szalom, otworzyć drzwi na pokój. Tym właśnie jest raj. Jeśli to rozłożymy bardziej, starożytni mędrcy mówią, że są 4 poziomy interpretacji biblijnej. Powodem, dlaczego wam o tym mówię, nie jest tylko fascynacja tym – wierzę, że jest to prawdziwe, że jest to cudowne, gdy to wszystko połączymy. Są 4 poziomy. Pierwszy nazywa się pszat – literalne, proste znaczenie tekstu. Jezus zapłakał. Nie śmiał się. Bardzo proste. To literalne znaczenie tekstu. Remez – aluzja, wskazówka – od tego pochodzą przypowieści. To wtedy, gdy czytacie Nowy Testament i jest tam ‘podpowiedź’. Może autor cytuje Stary Testament, ale cytuje tylko pewną frazę, to jest tą wskazówką, że kiedy pójdziecie do Starego Testamentu, do którego się odnosi, jest to aluzja do czegoś innego, co łączy się z tym, co próbuje powiedzieć. Próbuje wyciągnąć coś z tamtego fragmentu, by pokazać, co jest istotne w tym fragmencie. Podam wam przykład, jak może to działać w waszym życiu. Wiecie, co to są świadectwa, każdy je ma. Coś się wydarzyło w waszym duchowym życiu, coś wydarzyło się dzisiaj, i wyciągacie jakiś werset, który łączy się z tym, co się dziś wydarzyło, nawet jeśli ten fragment nie ma nic wspólnego z tym, co dziś tobie przydarzyło. Ale dla was jest wtedy ważny. Nazywa się to remez. Mówicie świadectwo i w tym świadectwie cytujecie fragment, który oryginalnie nie ma takiego znaczenia, ale dziś łączy się z waszym życiem. To jest ta aluzja. Następne to drasz. Na przykład midrasz (po hebrajsku), studiowanie Biblii. Coś takiego, że bierzecie jakiś fragment, rozkładacie go… ja myślę to… a ja myślę to… to mówi mi o tym… i macie cztery różne znaczenia dla jednego fragmentu Pisma, które są osobiste dla każdego w grupie. To nie cztery różne interpretacje – bo to zupełnie coś innego. Ale cztery, różne, osobiste znaczenia. To zwie się drasz. Galacjan 4 to świetny przykład Abrahama i Sary. Powiedziane jest, że to dzieci obietnicy. Jest to całkowity ‘drasz’ na temat oryginalnego Abrahama i Sary, bo gdy ta oryginalna historia miała miejsce, to nie miała nic wspólnego z tym, co Paweł pisał w Galacjan 4. U niego łączy się to osobiście w tym, jak to widzi. I ostatni to sod – jest to mistyczny poziom Pisma. Ilu wie, że Biblia jest bogata w mistyczne rzeczy, których my nie rozumiemy? Nadnaturalne zasady. Księga Objawienia. Proroctwa. To wszystko mistyczne. Siedmiogłowe smoki, jakieś bestie, dziwne rzeczy… Jest to poziom ‘sod’. Starożytni mędrcy, rabini hebrajscy powiedzieliby, że jeśli zrozumiałbyś wszystkie cztery poziomy Biblii, to byłbyś w raju, ponieważ rozumiałbyś Słowo Boże w całej jego pełni. Każde znaczenie, każdą interpretację. To dlatego studiujemy Biblię. Czytam ją. To dlatego pragniemy zrozumieć te rzeczy, jakich się uczymy. Dlaczego? Ponieważ im więcej rozumiemy, tym więcej raju sprowadzamy na ziemię. W I wieku raj kojarzył się z ogrodem Eden. To za chwilę będzie istotne. Wróćmy do tego, co popiera natychmiastowy sąd. Historia o Łazarzu i bogaczu. Łukasz 16:19-31. Nie będę tego czytał, nie ma czasu. Wszyscy znacie tę historię. Jest pewien bogacz i jakiś sługa. Obaj umierają, obaj znajdują się w ‘tym’ miejscu. Bogacz znajduje się w miejscu męki, a Łazarz jest na łonie Abrahama. Między nimi jest ogromna przepaść. Bogacz błaga Jaszua (Abrahama) o wodę. Mówi: słuchaj, mam 5 braci, oni muszą się dowiedzieć o tym miejscu, jakie ono straszne. Jeśli mnie wzbudzisz z martwych, pójdę i z nimi porozmawiam, a uwierzą w ciebie. Jaszua (Abraham) odpowiada: mają Mojżesza i proroków, jeśli im nie wierzą, to jak uwierzą facetowi, którego wzbudziłem z martwych? Nie wiem jak wy, ale ja chyba bym uwierzył komuś, kto wstał z martwych. Ostatecznie Jaszua i tak patrzy na ich serca i mówi, że serca jego braci są tak twarde, że serca ludzi są tak twarde, mają przed sobą ewangelię, całe Pismo o Mnie mówi, gdyby czytali i zrozumieli, to by wiedzieli, że ja jestem Chrystusem. Ale chcemy się skupić tutaj na pytaniu: co się tu dzieje? Czy Jaszua faktycznie podaje przykład z życia, z tym, co dzieje się po śmierci? To natychmiast stałoby w opozycji do całej reszty Pisma, które absolutnie nie uczy, że jesteś sądzony zaraz po śmierci. Co się zatem tu dzieje, spośród tych wszystkich przypowieści, jakie Jaszua daje? Dlaczego ta wydaje się taka realistyczna? W pewnym sensie ona jest, ale pamiętajcie, to było popularne, On tego nie wymyślał, to były popularne przypowieści, jakie opowiadało się w I wieku. OK? Zaraz do tego dojdę. Łazarz i bogacz. Po pierwsze – przypowieści mają ilustrować pewne zasady w duchowym nauczaniu. Nie mają one uczyć teologii. Przeznaczone są dla zasad. Gdy swoim dzieciom opowiadam historie biblijne, są tak rozbudowane, że są tam lukrowane pączki. Ale to nie znaczy, że Jaszua jadł lukrowane pączki. OK? Oznacza to, że dodaję coś do historii, do duchowego nauczania. Nie pytajcie mnie, co pączki mają wspólnego z duchowym nauczaniem, bo nic nie mają. Po prostu naciąga się opowieść, by miała dla nich sens na ich poziomie. To właśnie Jaszua robi z nami dorosłymi. Jaszua pokazywał, że bogactwo i status nie sprawia, że masz przychylność Boga. To był główny punkt tej przypowieści. Jaszua ostrzegał przywódców religijnych, by słuchali Mojżesza i proroków, i nawrócili swe twarde serca w stronę biednych i potrzebujących. Badacze przyznają, że to była popularna historyjka w czasach Jaszua. Oto cytat Edmunda Flood’a na ten temat:

Kolejny raz Jezus wykorzystuje coś z doświadczenia swoich słuchaczy. Tym razem jest to popularna historyjka. Jak to zawsze czynili pisarze i artyści, ubrał On istniejące materiały ku Swoim celom […] W tej historii Jezus nie chciał mówić o życiu pozagrobowym. Nie opowiadał Swoim słuchaczom, co stanie się w przyszłości, kiedy umrą. To było tylko tło ku temu, co chciał przekazać. Lub ujmując inaczej, rekwizytem na scenie opowieści.

Tak więc wziął coś, co było im znane i próbował nauczyć zasad. Że jeśli spojrzysz na biednego i tak go potraktujesz, i nie będziesz słuchał Mojżesza ani proroków, to skończysz na odwrót, niż sobie myślisz. Myślisz, że znajdziesz się na łonie Abrahama – przy okazji, istnieje powód, dlaczego to powiedział, bo każdy szczycił się tym, że jest dzieckiem Abrahama, lub związany z Abrahamem. Wielu mówiło: nasz ojciec, Abraham. Tak więc chciało się być synem Abrahama. A On im na to: nie, nie, to żebrak tak naprawdę wyląduje na łonie Abrahama, a nie wy! Takie było przesłanie tej historii. Czego się więc z niej nauczyliśmy? Łono Abrahama to nie niebo. Mamy uwierzyć, że to jest prawdziwe miejsce, a nie analogia? Pomyślcie o tym: jedna kropla wody wystarczy facetowi płonącemu w ogniu i drugie, jeśli to są tortury w ogniu, to on nawet potrafi mówić. Nie wiem jak wy, ale większość ludzi palonych na stosie, co zdarza się nawet dzisiaj, po drugiej stronie świata, nie są w stanie nic robić, jak tylko wyć. Ale według pewnych nauczycieli biblijnych mamy wierzyć, że historia Łazarza jest prawdziwa i rzeczy dzieją się faktycznie. To się nie dzieje, to nie jest rzeczywistość. Ma opowiadać duchowe zasady. Po pierwsze, i dowodem na to jest to, że słowem na piekło jest tutaj ‘hades’, nie ‘gehenna’. Dlaczego to istotne? Ponieważ hebrajskim odpowiednikiem na grecki ‘hades’ jest ‘szeol’. Gehenna to ogniste piekło. Dwa różne greckie słowa. Jeśli bogacz poszedł do ognistego piekła, to autor użyłby ‘gehenna’. Nie użył ‘gehenna’, bo czytał Biblię i wiedział, że ludzie idą do miejsca zwanego ‘szeol’. Gehenna to ogniste piekło, choć de facto to wysypisko poza Jeruzalem, gdzie palili swoje śmieci. Ogień palił się cały czas w wielkiej dolinie, zaraz za miastem. Oto dalsze dowody na to, że ludzie nie są teraz w niebie. Babcia, dziadkowie, każdy, kto umarł – nikogo nie ma w niebie. Nawet król Dawid nie znajduje się teraz w niebie. Skąd to wiemy?

Dz. Ap. 2:29 i 34
Mężowie bracia, mogę swobodnie mówić do was o patriarsze Dawidzie, że umarł i został pogrzebany, a jego grobowiec znajduje się u nas aż po dzień dzisiejszy. (34) Gdyż nie Dawid wstąpił na niebiosa, lecz… Chrystus.

Jeśli macie mało, to Daniela też nie ma w niebie.

Daniel 12:13
Lecz ty idź swoją drogą, aż do końca; i spoczniesz, i powstaniesz do swojego dziedzictwa u kresu dni.

Zatem powiedziano Danielowi, by poszedł spocząć, a potem powstanie. Chwila, jeśli każdy jest osądzony po śmierci, to z pewnością powinien być w niebie – taką miałbym nadzieję. Prorok Izajasz nie jest w niebie.

Izaj 26:19
Twoi umarli ożyją, powstaną wraz z moim martwym ciałem. Powstań i śpiewaj, ty, który leżysz w prochu, gdyż twoja rosa jest jak rosa ziół, a ziemia wypluje zmarłych.

Jeśli sprawiedliwi martwi są teraz w niebie, to dlaczego ziemia musi wydać sprawiedliwych, zmarłych w ogóle? Dlaczego będą wśród nich Daniel, Izajasz, król Dawid? Jeśli tego mało, sam Samuel nie jest w niebie. Wiemy o tym z 1 Sam 28:3-19. Kiedy Saul udaje się do wróżki w Endor, bo chce wiedzieć, co się dzieje, co ma robić, przebiera się (po tym, jak wyrzuca wszystkie wróżki i wróżbiarzy z Jeruzalemu), znajduje jedną, a Samuel jest martwy (był jego prorokiem) i odszedł do Boga, przychodzi do tej wiedźmy z Endor i mówi, no, hmm, chcę, byś mi sprowadziła takiego gościa, Samuela, bo chcę mu zadać pytanie. Wyczarowuje więc Samuela z martwych. I co się dzieje? Saul spotyka się z Samuelem. Ona widzi wychodzącego Samuela i werset 19 mówi tak: Ponadto wyda Jahwe Izraela wraz z tobą w ręce Filistynów – zatem odpowiada mu na pytanie i mówi, umrzesz – jutro ty i twoi synowie znajdziecie się razem ze mną. Czyli Saul i synowie znajdą się z Samuelem – martwi – w szeolu. Bo tak właśnie mówi tekst, on został wyczarowany z szeolu, z miejsca zmarłych. Nikt nie jest w niebie. Wyjaśnia to Jan 3:13.

Jan 3:13.
A nikt nie wstąpił do nieba, tylko ten, który zstąpił z nieba, Syn Człowieczy, który jest w niebie.

Panie i panowie, jak to możliwe, że wychowaliśmy się w kościołach i nauczyliśmy się, że kiedy ludzie umierają, to natychmiast idą albo do nieba, albo do piekła, kiedy Jan wyraźnie nam tłumaczy, że nikt nigdy nie dostał się do nieba? Ani król Dawid, ani Saul, ani Samuel, ani Izajasz, ani Daniel. Wszyscy. Wszyscy są martwi i czekają na zmartwychwstanie. A co z Mojżeszem i Eliaszem? Mojżesz i Eliasz, to, że zostali przemienieni i byli tam z Jaszua, nie oznacza, że byli w niebie. Inaczej mamy problem, bo Jan musiałby kłamać w tym, że nikt nie poszedł do nieba. Jednak mówi nam to dokładnie to samo, co wydarzyło się z czarownicą z Endor, która wyczarowała Samuela w fizycznej postaci. Jahwe może to przecież robić, kiedy tylko zechce. I to uczynił. Ponieważ Jaszua był tam w Swoim uwielbionym ciele, a Mojżesz i Eliasz po Jego obu stronach. Jahwe może robić to, co chce. I jeśli chce zrobić wyjątek, to z pewnością może. Jednak Pismo jest bardzo wyraźne – nie idziemy do nieba, gdy umieramy, jeśli jesteśmy sprawiedliwi. Kolejne poparcie na natychmiastowy sąd – tak przy okazji, są tylko trzy takie w całej Biblii. Zbudowaliśmy całą doktrynę na trzech, nieprawidłowo zrozumianych fragmentach. Oto jeden, który wypowiada Paweł.

2 Kor 5:8
Mamy jednak ufność i wolelibyśmy raczej wyjść z ciała i zamieszkać u Pana.

Z pewnością brzmi to tak, jakby mówił o niebie, ale to tylko przypuszczenie, że być z Panem, można tylko w niebie. Tak jakby Bóg nie był wszędzie cały czas. Chcę wam powiedzieć i pokazać, że gdzie jest Samuel, Daniel, król Dawid, gdzie jest każda sprawiedliwa osoba, która odeszła, tam jest i Pan. Jego obecność jest w tamtym miejscu. Idziemy dalej. To nie jest obecność w niebie. Paweł to wiedział. Będąc uczniem Gamaliela, musiał nauczyć się Tory słowo w słowo. A on był pilniejszy niż pozostali uczniowie. To nie jest tak, że on nigdy wcześniej nie przeczytał Tory ani Proroków, że nie wiedział, on to znał, znał na pamięć. Dlatego nie mówi ‘być w niebie’, lecz ‘zamieszkać u Pana’. Gdzie są te wszystkie dusze? Gdzie one są? Słownik Stronga, numer 7585 – Szeol. Starotestamentowe określenie miejsca zmarłych, nawet słownik nam to mówi, miejsce bez powrotu, bez Bożej chwały, wymieniają tu wszystkie określenia z Pisma, niegodziwi są tam zesłani na karę, sprawiedliwi nie są porzuceni, co znaczy, że tam nie pozostaną, miejsce zesłania, ogromnego znikczemnienia w grzechu. Nawet w definicji Stronga mamy dwudzielność. Inaczej mamy problem, ponieważ mówi ona, że szeol to świat podziemny, do szeolu idą zmarłe dusze – niegodziwych i sprawiedliwych. Są tam niegodziwcy i są tam sprawiedliwi. Ale sprawiedliwi nie są tam zapomniani. Mamy tu problem, bo twierdzimy, że wszyscy sprawiedliwi i wszyscy niegodziwi idą do tego samego miejsca. A jeśli przywołamy historię Łazarza i bogacza, wygląda jakby były tam dwa przedziały. I sugeruję, że tak właśnie jest. Dlatego ta część z historii o Łazarzu i bogaczu jest prawdziwa, i dlatego była ona popularna, bo oni to wiedzieli, to było popularne. Jaszua nie odbiegał daleko w tej przypowieści. O mój Boże, w szeolu są dwa przedziały, nigdy o tym nie słyszałem. Nie. Na czym oni się skupiali? Na tym zawstydzeniu, jakie im sprawiał. Bo zamieniał ich role. Oni myśleli, że słudzy pójdą do miejsca niegodziwych, a wielcy, cudowni itd., faryzeusze, pójdą na łono Abrahama. To była popularna teologia, jaką już znali, że te przedziały są oddzielone.

Lecz zanim pójdę dalej, pozwólcie, że zapytam: czy wszystkie dusze są świadome? Mówimy o tym praktycznie cały czas. Czy tylko sama dusza zasnęła? To teoria numer jeden – nic nie wiemy, jesteśmy po prostu zaśnięci. Bóg wie, że ja z tym nie mam problemu. Nie mam problemu, by zyskać odrobinę więcej snu. Znając swoje szczęście, umarłbym tuż przed przyjściem Mesjasza i pospałbym tylko z 10 minut, co jest normą w moim domu. Teoria numer dwa – dusze są świadome. Porozmawiajmy o tym. Jeśli otworzylibyście księgę Enocha, jest to apokryf i nie mówię, że należy do Biblii, ale jest ciekawa, bo w tej pozabiblijnej księdze mamy fajny opis tego, co widział Enoch, niebiosa, podział piekła. Podaje szczegółowy opis tych przedziałów w piekle. Mówi, że jest tam wiele przedziałów. Gdy rozmawia z jednym z aniołów, pyta się go, co to jest? Odpowiada, tu dostają się wszystkie dusze. Jest wiele przedziałów, niektóre dla sprawiedliwych, oraz wiele dla nieprawych. Były jakieś 4 przedziały, 3 dla nieprawych, jeden dla sprawiedliwych. Powiedziane jest, że te przedziały były oddzielone wielkimi przepaściami z rzeką, było też światło znajdujące się nad przedziałem dla sprawiedliwych. W tym przedziale dla sprawiedliwych był spokój i znajdowała się tam obecność Pańska. Po drugiej stronie panował chaos, ciemność, płacz i zgrzytanie zębów. Dlaczego ktoś miałby wyć i zgrzytać zębami? Nie dlatego, że płoną w gorącej siarce, ale dlatego, że wiedzą, co przeoczyli, i wiedzą, co nadchodzi. Ja też bym płakał, gdybym wiedział, jaka ostateczna kara dla mnie nadchodzi. Gdybym wiedział, że zawaliłem i nie ma sposobu, by to naprostować.

Job 14:12 tak mówi:
Tak człowiek, gdy się położy, nie wstanie; dopóki niebo nie przeminie, nie ocuci się i nie obudzi się ze swojego snu.

Tak więc te dusze są w głębokim odpoczynku. Choć wierzę, że są świadome. Inaczej Samuel nie mógłby powstać. Enoch mówi, że słyszał duszę Abla, wołającego jakby na sali sądowej, że jego brat go zamordował i że chce za to odpłaty.

Job 14:13-14 mówi:
Obyś mnie ukrył w krainie umarłych (szeolu), schował mnie, aż uśmierzy się twój gniew, wyznaczył mi kres, a potem wspomniał na mnie! Gdy człowiek umiera, czy znowu ożyje? Przez wszystkie dni mojej służby będę oczekiwał, aż nadejdzie zmiana.

W mgnieniu oka.

Psalm 16:9-10
Dlatego cieszy się moje serce i raduje się moja chwała, a moje ciało będzie spoczywać w nadziei. Nie zostawisz bowiem mojej duszy w piekle (w hebrajskim jest szeol) ani nie dopuścisz swemu Świętemu doznać zniszczenia.

Jest to psalm mesjański, który dowodzi, że nawet gdy Mesjasz umrze, Jego ciało nie dozna zepsucia. Teologicznie rzecz ujmując, mamy dwa zmartwychwstania. Teraz porozmawiamy o tych dwóch zmartwychwstaniach.

Jan 5:28-29
Nie dziwcie się temu, bo nadchodzi godzina, w której wszyscy, którzy są w grobach, usłyszą jego głos; I ci, którzy dobrze czynili, wyjdą na zmartwychwstanie [do] życia, ale ci, którzy źle czynili, na zmartwychwstanie [na] potępienie.

Z zewnątrz może wydawać się, że to dzieje się w tym samym czasie. Tak nie jest. A wiemy to z kolejnego fragmentu, jaki za chwilę przeczytam. Ale, panie i panowie, wielu ludzi zna Jana 5. Wiele razy to słyszeliśmy. A jednak, jak to możliwe, że wychowaliśmy się w kościołach, które uczą, że idziemy natychmiast do nieba, gdy tutaj mamy powiedziane, że usłyszymy Jego głos w grobie? A oni na to, nie, nie, nie, tu Bóg sprowadza z powrotem ciała. Mam nadzieję, że nie! Kto na to powie amen? Ci, którzy wierzą w tę doktrynę – to fałszywa doktryna! W mojej Księdze. Nie chcę tego samego ciała. Po drugie, twoje fizyczne ciało, które zgnije na proch, nie będzie miało uszu. Nie będzie w stanie słyszeć w grobie. Lecz gdy wiecie, że tamto słowo grób, można przetłumaczyć na szeol ze Starego Testamentu, to wiecie dokładnie, o czym mówi, bo teologia Jana jest z Pisma. Widzicie, on nie czyta swojej własnej książki, ale ma tam ‘tak mówi Pan’. On czytał hebrajskie Pismo, które my zwiemy Starym Testamentem. Stamtąd ma swoje doktryny, a ta doktryna mówi, że wszyscy idą do szeolu, czasem zwą to grób, do czasu zmartwychwstania do życia oraz zmartwychwstania ku potępieniu. Wejdźmy w to nieco głębiej.

Dz. Ap. 24:15
Mając nadzieję w Bogu, że będzie zmartwychwstanie, którego i oni oczekują, zarówno sprawiedliwych, jak i niesprawiedliwych.

Łuk 14:14
A będziesz błogosławiony, bo nie mają ci czym odpłacić, ale otrzymasz odpłatę przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych.

Mamy zmartwychwstanie. Jaszua zmartwychwstał jako pierwociny. Dlatego nazywany jest Pierwociną Zmartwychwstałych, bo reszta się jeszcze nie wydarzyła. 1 Kor 15:12-24 Spójrzmy na to szybko, bo uważam, że to warte przeczytania.

1 Kor 15:12-24
A jeśli się o Chrystusie głosi, że został wskrzeszony z martwych, jak [mogą] niektórzy pośród was mówić, że nie ma zmartwychwstania? Jeśli bowiem nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie został wskrzeszony. Jeśli bowiem nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie został wskrzeszony. A jeśli Chrystus nie został wskrzeszony, to daremne [jest] nasze głoszenie, daremna też wasza wiara. I okazuje się, że jesteśmy fałszywymi świadkami Boga, bo świadczyliśmy o Bogu, że wskrzesił Chrystusa, którego nie wskrzesił, jeśli umarli nie są wskrzeszani. Jeśli bowiem umarli nie są wskrzeszani, to i Chrystus nie został wskrzeszony. A jeśli Chrystus nie został wskrzeszony, daremna [jest] wasza wiara i nadal jesteście w swoich grzechach. Tak więc i ci, którzy zasnęli w Chrystusie, poginęli. Jeśli tylko w tym życiu mamy nadzieję w Chrystusie, jesteśmy ze wszystkich ludzi najbardziej nieszczęśliwi. Tymczasem jednak Chrystus został wskrzeszony z martwych i stał się pierwszym plonem tych, którzy zasnęli. Metafora na umarłych, którzy umarli wcześniej. Skoro bowiem śmierć [przyszła] przez człowieka, przez człowieka [przyszło] też zmartwychwstanie umarłych. Jak bowiem w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni. Ale każdy w swojej kolejności, Chrystus jako pierwszy plon, potem ci, którzy należą do Chrystusa, w [czasie] jego przyjścia. Widzicie, jakie to szczegółowe? Tu nie pisze zaraz po tym, jak umrzecie, ale powiedziane jest, że zmartwychwstaniecie, gdy On przyjdzie. A potem będzie koniec, gdy przekaże królestwo Bogu i Ojcu, gdy zniszczy wszelką zwierzchność oraz wszelką władzę i moc.

Widzimy tu chronologię, chronologiczny porządek, Paweł mówi nam, że Chrystus pierwszy umiera i zmartwychwstaje, potem wszyscy inni powstaną z martwych, sprawiedliwi, przy Jego powtórnym przyjściu. Idźmy dalej, by dowiedzieć się nieco więcej. Po pierwsze, wszyscy znamy ten werset –

Jan 14:3.
A gdy odejdę (Jaszua) i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, żebyście, gdzie ja jestem, i wy byli.

Nie chcę się naśmiewać, ale z mojej perspektywy jest to strasznie żenujące, że przez całe swoje życie chodziłem na pogrzeby i mówiłem ludziom, że kiedy umrą, to babcia jest w niebie, że zmarli sprawiedliwi wierzący w Jaszua, są w niebie. A tu sam Jezus mówi swoim uczniom, którzy chyba byli bliżej niego, niż my, mówi, że idzie przygotować dla nich miejsce, a kiedy wróci, to ich weźmie. Dlaczego miałby iść, przygotować im miejsce, jeśli oni zaraz tam będą? On mówi – gdy wrócę, to was wezmę. Potrzebuję trochę czasu, by przygotować wasze mieszkania. Czyli zmarli powstaną – 1 Tes 4:16. Bardzo popularny werset, jaki ludzie łączą z pochwyceniem. I dobrze.

1 Tes 4:16
Gdyż sam Pan z okrzykiem, z głosem archanioła i [dźwiękiem] trąby Bożej zstąpi z nieba, a zmarli w Mesjaszu powstaną pierwsi.

Tu to macie – zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Tak więc babcia, która kochała Pana, nie może być w niebie i zmartwychwstać z grobu w tym samym czasie. Już to ustaliliśmy – nowe ciało nie powstaje ze starego ciała. Nie może, bo krew i ciało nie mogą być w niebie. On nie wzbudzi twojego ciała – i Bogu dzięki! Kiedy są te zmartwychwstania? Kiedy mają miejsce? To istotne pytania. Objawienie 20 mówi nam dokładnie, kiedy te zmartwychwstania mają miejsce. … I ożyli, i królowali z Chrystusem tysiąc lat. Czyli wiemy już, że zmartwychwstanie sprawiedliwych, którzy umarli w Chrystusie, zdarzy się, gdy Mesjasz przyjdzie. Gdy zobaczymy Go przychodzącego na chmurach, zmarli w Chrystusie powstają pierwsi, a jeśli będziesz żył, gdy przyjdzie, to zostaniesz „pochwycony” – twoja dusza zostanie wzięta z twojego ciała, twoje ciało pada na ziemię, dusza wraca do Boga, tam, skąd przyszła, przepraszam, chodzi o ducha wracającego do Boga, a dusza natychmiast jest przemieniona przy Jaszua. Otrzymujemy nowe chwalebne ciało. A co z pozostałymi zmarłymi? To jest tylko zmartwychwstanie sprawiedliwych, gdy On przyjdzie. Przeczytajmy… od Obj 20:4. … I ożyli, i królowali z Chrystusem tysiąc lat (w Millenium). A inni z umarłych nie ożyli, aż się dopełniło tysiąc lat. To jest pierwsze zmartwychwstanie. Czyli kontekst jest taki, że kiedy przyjdzie Mesjasz, pierwsze zmartwychwstanie jest dla tych, którzy umarli w Chrystusie. Potem mamy 1000 lat. Błogosławiony i święty ten, kto ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu. Nad nimi druga śmierć nie ma władzy, lecz będą kapłanami Boga i Chrystusa i będą z nim królować tysiąc lat. A gdy się skończy tysiąc lat, szatan zostanie wypuszczony ze swego więzienia. I wyjdzie, aby zwieść narody z czterech krańców ziemi. Tak przy okazji, tym więzieniem tutaj jest to, o czym mówiliśmy wcześniej, szeol. Tak więc zmarli i niegodziwi, którzy są teraz w grobach, w tym przedziale szeolu dla niegodziwych, i jeśli im się wydaje, że już teraz mają się źle, to poczekajcie, aż pojawi się tam Szatan, będzie tam przez tysiąc lat. (9) I wyszli na szerokość ziemi, otoczyli obóz świętych i miasto umiłowane. Zstąpił jednak ogień od Boga z nieba i pochłonął ich. A diabeł, który ich zwodził, został wrzucony do jeziora ognia i siarki, gdzie [jest] bestia i fałszywy prorok. I będą męczeni we dnie i w nocy na wieki wieków. I mamy sąd przed wielkim białym tronem. I zobaczyłem wielki biały tron i zasiadającego na nim, sprzed którego oblicza uciekła ziemia i niebo, i nie znaleziono dla nich miejsca. Czyli mamy coś takiego, gdy Jaszua przychodzi, jest zmartwychwstanie sprawiedliwych, mija tysiąc lat, Szatan jest zwolniony z więzienia, zwodzi narody, Bóg przychodzi w ogniu, wszystkich ich niszczy, wrzuca Szatana do ognistego jeziora. On nie jest pierwszym, który został wrzucony do jeziora ognia. On jest trzeci. Pierwszymi w jeziorze ognia są bestia i fałszywy prorok. A ilu z nas było uczonych, że jeśli nie przyjmiesz Jezusa, to gdy umrzesz, zostaniesz wrzucony do ognistego jeziora. Tak się nie dzieje. Jest to kłamstwo, nie jest to prawdą. Bestia i fałszywy prorok są pierwszymi osobami, które idą do jeziora ognia. A potem Szatan, pod koniec tysiącletniego okresu. Idźmy dalej – tak nam mówi: I zobaczyłem umarłych, wielkich i małych, stojących przed Bogiem, i otwarto księgi. Otwarto też inną księgę, księgę życia. Dygresja – tam jest więcej niż tylko jedna księga, zauważyliście to? To nie tylko księga życia. Są i inne księgi. Jedna z nich to księga uczynków. Każde słowo, jakie wypowiedziałeś, każdy czyn, jaki zrobiłeś, zostały zapisane – i dzieje się to teraz. Księga życia to tylko imiona. Jeśli twoje znalazło się w Księdze Baranka, to dostaniesz się do królestwa, jakie nadejdzie. Wszystko inne to twoja nagroda, to jak spędzisz tą wieczność. Myślenie – obym się tylko tam dostał; świetną rzeczą jest znaleźć się w Księdze Baranka, ale niestety są tu pewne poziomy bezpieczeństwa, jeśli dostałeś się do tej księgi, to za nią jest kolejny poziom, zupełnie nowy sąd, Nie wiem jak wy, ale leciałem kiedyś do Izraela, razem z kumplem Gregiem znaleźliśmy się przy bramkach bezpieczeństwa, miałem na sobie długi trencz, biznesowy strój, czapkę do baseballa. Byłem strasznie zmęczony, była 11:30 w nocy, byłem pierwszy w kolejce przy kontroli bezpieczeństwa, było strasznie późno, a tam stoi pani oficer – stała, wiecie, jak taki brytyjski oficer. A ja, jak to ze mną, pozwoliłem sobie na żart. Zły pomysł! To był śmieszny żart. Mój kumpel się zaśmiał, ja też się roześmiałem, bo ona tego nie zrobiła. A kiedy w końcu otworzyła bramkę, co nastąpiło jakąś godzinę później, zostałem osobiście odeskortowany, do tej specjalnej, krótkiej kolejki dla ludzi z wielką gębą. Spędziłem tak godzinę i pół, gdy wyciągali każde moje ubranie, moją golarkę, rozkręcili tą golarkę śrubokrętem, pooglądali ją… byłem tak wykończony, a mój kumpel się śmieje ze mnie i przejeżdża sobie spokojnie walizeczką… cześć, Jim. W końcu – byłem tak podekscytowany – zapięli moją walizkę, o, dzięki, Boże. Ciągnę walizkę, a oficer do mnie, czy może udać się pan ze mną? Przed chwilą przeszedłem przez kontrolę bezpieczeństwa. To była druga linia bezpieczeństwa. W tym miejscu zdejmuję swoje ubranie. To nie żart. Kontrola osobista. Poważnie? Mam zdjąć koszulę? Nie macie tych elektronicznych różdżek? Źle, że to powiedziałem. Wielkie gęby spędzają mnóstwo czasu na lotniskach. Przeszedłem przez to, ubrałem się – chwała Bogu – biorę swe rzeczy i idę… Pan pozwoli ze mną… Nie! To chyba nie dzieje się naprawdę! Nie jestem terrorystą! To tylko golarka. Tym razem było to mnóstwo pytań. Chcieli wiedzieć, czemu noszę cicit. Co to nosisz? Czemu nosisz sznureczki? Ja im na to: nie jesteście Żydami? Nie wolno tak mówić. Mówię, że to cicit. A ona pyta się, jakby ich nigdy nie widziała na oczy – a przecież jesteśmy w Izraelu. Jest pan Żydem? – Nie. Nie wolno tak mówić. To dlaczego nosi pan cicit, skoro nie jest pan Żydem? Musiałem powiedzieć coś na kształt 20-minutowego kazania, wyjaśniając, dlaczego noszę cicit. Pan pozwoli ze mną… Chciałem wam przez to pokazać, że choć dostałem się do pierwszego stanowiska, musiałem przejść przez kilka dodatkowych, zanim mnie w końcu wpuścili. Panie i panowie, tak samo, gdy staniemy przed Bogiem, to nie będzie tylko kolejka dla sprawiedliwych. Jest kilka bramek bezpieczeństwa. I w zależności od tego, jak żyłeś, jakie było twoje podejście, duma, pokora, poziomy i relacje między tym wszystkim, zależeć będzie, gdzie zamieszkasz, jak będziesz żył, jaka będzie twoja nagroda. Nie wiem jak wy, ale ja nie chcę się tylko tam dostać – wieczność to strasznie długo. Czytamy dalej – Obj 20:13. I wydało morze umarłych, którzy w nim byli, również śmierć i piekło wydały umarłych, którzy w nich byli. I zostali osądzeni każdy według swoich uczynków. Zauważyliście to? Nie według tego, czy wierzył w Jezusa, czy też nie. To zupełnie co innego. Jesteś sądzony zgodnie z twoimi uczynkami. Ci, którzy wychowali się w chrześcijaństwie – tu nie chodzi o uczynki. Bardzo przepraszam… ale tu rozchodzi się o uczynki! Nie, żeby się dostać, tu faktycznie nie ma uczynków, by się dostać, ważne jest, kogo znasz. Tu chodzi o mego Ojca. Widzicie, mogą mnie ciągać po sądach, bo nie poznali mego Ojca. Do mego Ojca należy ten sąd. Mój Ojciec jest ostatecznym sędzią! – czy powiecie amen? Wchodząc do sądu, ważne jest, kogo znasz. Twoja nagroda zależna jest od tego, co zrobiłeś, a nie kogo znasz. Już kończymy, werset 14. A śmierć i piekło zostały wrzucone do jeziora ognia. To jest druga śmierć. I jeśli się ktoś nie znalazł zapisany w księdze życia, został wrzucony do jeziora ognia. Oto co się tu dzieje – sam szeol wrzucony jest do ognistego jeziora. Zostaje zniszczony. Dlaczego? Przed chwilą wyszły z niego wszystkie dusze – nie ma powodu, by istniał. Śmierć nie istnieje. Jeśli więc śmierć nie istnieje, bo ludzie już więcej nie umierają, to sam szeol, sam hades nie ma powodu do istnienia. Tak więc ono samo zostaje zniszczone w jeziorze ognia.

Rzym 8:22
Wiemy bowiem, że całe stworzenie razem jęczy i razem cierpi w bólach [rodzenia] aż dotąd. A nie tylko [ono], ale i my, którzy mamy pierwsze plony Ducha, i my sami w sobie wzdychamy, oczekując usynowienia, odkupienia naszego ciała.

Pragniemy nowego ciała. Kiedy się to więc stanie? Kiedy dostaniemy nowe ciała?

Psalm 16:9
Dlatego cieszy się moje serce i raduje się moja chwała, a moje ciało będzie spoczywać w nadziei. Nie zostawisz bowiem mojej duszy w szeolu ani nie dopuścisz swemu Świętemu doznać zniszczenia.

Czytaliśmy to wcześniej. Kiedy nastąpi odkupienie ciała? Kiedy otrzymamy nowe, chwalebne ciała?

Tak mówi 1 Kor 15:50-51
To zaś mówię, bracia, że ciało i krew nie mogą odziedziczyć królestwa Bożego ani to, co zniszczalne, nie odziedziczy tego, co niezniszczalne. Oto oznajmiam wam tajemnicę: Nie wszyscy zaśniemy, ale wszyscy będziemy przemienieni; Zabrzmi bowiem [trąba], a umarli zostaną wskrzeszeni niezniszczalni, a my zostaniemy przemienieni.

On mówi dalej, ale chcę wam tu pokazać to: są ludzie, którzy wierzą, że ciało powstanie z martwych – ono nie powstanie z martwych! Ciało to powłoka, która jest zniszczalna. Dlatego mówi, że zniszczalne nigdy nie dostanie niezniszczalnego. Twoje ciało nie może odziedziczyć tego, gdyż jest zniszczalne. Dostaniemy coś zupełnie nowiutkiego. W jednej chwili, w mgnieniu oka, na ostatnią trąbę. Zabrzmi bowiem [trąba], a umarli zostaną wskrzeszeni niezniszczalni, a my zostaniemy przemienieni. Pomówmy o czymś takim: jest wiele doświadczeń pozagrobowych. Są filmy na ten temat. Niebo jest prawdziwe. O małym chłopcu, który idzie do nieba, widzi swoich dziadków, widzi tam przeróżne rzeczy. Nie chcę na was wpływać, ale tak nie jest. Panie i panowie, nie możemy słuchać Hollywoodu, nie możemy budować teologii na ośmiolatkach, nie możemy budować teologii na przeżyciach. Budujemy teologię na Bożym Słowie i tylko na Bożym Słowie. Nieważne jak rzeczywiste, jak emocjonalne są rzeczy. Liczy się to, co mówi Boże Słowo, ponieważ w niego wierzymy. Nie twierdzę, że oni nie mieli takich przeżyć. Nie twierdzę, że nie wierzą oni w to, że były prawdziwe. Nie twierdzę nawet, że ich przeżycia nie były prawdziwe. Ale twierdzę, że Bóg mógł im dać wizję… prorocy byli zabierani do trzeciego nieba, widzieli tam niewysłowione rzeczy. Byli w raju i słyszeli rzeczy, jakich nie da się wypowiedzieć, i nie mogli mówić. Nie twierdzę, że nie widział albo nie odczuwał tych rzeczy, ale zapewniam was, to, co doświadczył, to nie było niebo. Nie ma żadnych drzew, nie ma tych różnych… no wiecie… Posłuchajcie, to było miejsce zmarłych, dusz sprawiedliwych. Cokolwiek doświadczył, Bóg mu pozwolił tego doświadczyć, ale to nie było to właściwe miejsce. Czy ma to sens? Musimy być ostrożni także i w tym: Biblia mówi, że diabeł może przyjść jako anioł światłości. Kim jest anioł światłości – on właśnie nim był. Pomyślcie naukowo o mechanice. Szatan ma zdolności do przeobrażenia się na poziomie molekularnym, DNA, pojawić się przed tobą jako anioł Boga. Czy myślicie, że może wywołać wizję, która może wydawać się od Boga, a nie być od Boga? Myślicie, że może sprawić, by posąg płakał? By krew wypływała z boku posągu Jezusa na krzyżu? Oczywiście! Jeśli sam może się przemienić na poziomie molekularnym, to z pewnością może manipulować rzeczami na tej ziemi. Wiemy, że czyni to cały czas. Czy więc niebo jest prawdziwe? Oczywiście! Czy film jest prawdziwy? Niech Bóg to osądzi. Choć mówię wam, że Biblia mówi coś przeciwnego. Dziadek nie spaceruje sobie po niebie. Podsumowanie. Gdy ludzie umierają, nie są natychmiast osądzani. Nikt nie jest natychmiast osądzony na wieki. Jest taki ‘przed’-osąd, który wysyła cię albo do szeolu nieprawych, gdzie czekasz na sąd, albo do miejsca prawych, oczekujących sądu. To jedyny sąd, jaki dzieje się w tym momencie. Twoje uczynki nie są osądzone, ostateczny sąd przed wielkim białym tronem się jeszcze nie wydarzył, jest to po prostu oddzielenie owiec od kozłów. Nikt jeszcze nie poszedł do nieba. Nikt jeszcze nie wpadł do ognistego piekła. Każdy idzie do poczekalni, zwanej szeolem, czekając albo na pierwsze zmartwychwstanie, albo na drugie zmartwychwstanie. Szeol jest podzielony na przedziały dla sprawiedliwych i dla grzesznych. Sprawiedliwym duszom, przy śmierci, zostaje dana nieśmiertelność i pokój, gdy czekają na sąd, gdy czekają na powstanie z martwych. Otrzymuje pokój, płynie tam rzeka w tej wielkiej przepaści – to z historii o Łazarzu i bogaczu – jest światło. Przywdziewają nieśmiertelność (nowe ciała) przy zmartwychwstaniu, podczas Jego przyjścia. Pierwsze zmartwychwstanie ma miejsce podczas powtórnego przyjścia Chrystusa. Bestia i fałszywy prorok są pierwszymi osobami wrzuconymi do jeziora ognia – gdy Mesjasz powróci. Drugie zmartwychwstanie – niegodziwych – ma miejsce, gdy minie 1000 lat panowania Mesjasza. Wtedy to dopiero Szatan jest wrzucony do ognistego jeziora. Potem odbywa się Wielki Sąd przed białym tronem. Każdy, kto nie znalazł się w Księdze Życia Baranka, także zostaje wtrącony do jeziora ognia. Pozwólcie mi tu coś wtrącić. Nie wiemy, czym jest jezioro ognia. Nie mamy pojęcia, czym może być to ogniste jezioro. Kiedy Jan widzi jezioro ognia, to co on widzi? Coś, co wygląda jak jezioro ognia. Jedną rzecz, jaką przy szukaniu, dowiedziałem się z tych poza biblijnych książek, jest to, że to samo jezioro ognia występuje w księdze Enocha. Pyta się anioła, co to jest, jakby ten wieczny ogień? Wydaje się, że ten ogień nigdy nie gaśnie, wygląda to jak morze ognistego szkła. A anioł wypowiada te tajemnicze słowa, które mnie aż cofnęły, na zupełnie inny poziom myślenia. Mówi, że ten ogień to światłości niebieskie. Aniołowie z nieba. Myślę sobie, o mój Boże, to ma całkowity sens. Kto pamięta, kiedy oni wyszli z Egiptu, co ich prowadziło w nocy? Kolumna ognia. Większość z nas myśli sobie, że to tylko kolumna ognia, aż zrozumiemy, że to był sam Jahwe Zastępów. Jahwe Zastępów! Przywódca Bożej armii pośrodku, otoczony Swoimi aniołami, które krążyły tak szybko, że ich miecze, które są mieczami ognia, wydawały się być kolumną ognia. Ta sama rzecz ze słupem chmury za dnia. To nic innego jak światłości niebieskie. Skąd o tym wiemy? Co się stanie, gdy Jaszua powróci? Będzie otoczony, czym? Cumulusami? Łał, fajnie. Biblia mówi, że jest to chmura, wielka chmura świadków. Są to aniołowie Najwyższego Boga, którzy ochraniają swojego przywódcę. Jest powiedziane, że On przybędzie na Zastępach Niebieskich. To tylko taka teoria. Nie mówię, że jest to pewna ewangelia. Ale dla mnie, to wszystko się układa, jako możliwość tego, co się dzieje, czym jest ten ogień. A przy okazji – co wychodzi z Bożego tronu? Boży ogień. Co stało się z dwoma synami Aarona, gdy przynieśli przed Niego nieczysty ogień? Co się stało? Wyszedł ogień! Z naszej perspektywy, wyszedł ogień i ich zabił. Czy był to faktycznie ogień? A może byli to aniołowie Boga, którzy strzegli tronu? Płomienie ich mieczy błysnęły i cięły, co mogło wyglądać jak ogień. A może to był prawdziwy ogień? Nie wiem, ale jest to możliwe, że jest tak wiele zastępów niebieskich, by strzec Boga, iż jezioro ognia, w tym przypadku, to mogą być światłości aniołów niebieskich, którzy literalnie niszczą dusze ludzkie, choć wydaje się, że to ogień. A w rzeczywistości jest to wojna dusz ludzkich, które są niszczone przez aniołów Boga. Gdyż jest powiedziane, nie bójcie się ludzi, którzy mogą zabić tylko ciało. Lecz bójcie się Boga, który może zniszczyć i ciało, i duszę w piekle. Jest tam słowo unicestwić, ale to zupełnie inny temat. Czy ma to dla was sens? Uczycie się czegoś? Powstańcie, zakończymy. Jeszce chwila. Bóg nas wezwał, byśmy poznali prawdę. Prawda może zrobić tylko jedno – uwolnić nas. Ale musimy znać te rzeczy. Musimy wiedzieć dokładnie, co dzieje się po śmierci. Wiecie czemu? Ponieważ naszym zadaniem jest przekazywanie ewangelii. Nie wiem jak wy, ale mówiąc ewangelię, nie chcę kłamać. Chcę znać fakty. Na ateistycznych stronach internetowych wyśmiewają się z chrześcijan z tego powodu. Śmieją się z nas, bo nie znamy nawet podstaw. Oni to czytają i to widzą, że nikt nie jest jeszcze w niebie, a my nie wiemy tych rzeczy. A to my powinniśmy być tymi, którzy starają się im powiedzieć o naszym Panu.

Ojcze, przychodzimy do Ciebie i dziękujemy Ci, Boże za dzisiejszy wieczór. Ojcze, dziękuję Boże, że dałeś nam okazję, by Cię poznać. Ojcze, Boże, dziękuję Ci, że całe życie, jakim żyjemy, żyjemy dla Ciebie. Ale przyjdzie dzień, kiedy umrze każda dusza. Choć bardzo wierzymy, że będziemy żyć, aż do setki, Boże, statystyki pokazują nam, że ludzie w tym pomieszczeniu nie przeżyją 5 lat. To tylko statystyki, Boże. Niektórzy wcześniej. Ojcze, wołam dziś do Twego ludu, jeśli słyszysz mój głos i nie znasz Mesjasza, nie wiesz, kim jest Chrystus, i mówisz, pastorze Jim, wiem, że jeśli dziś umrę, to nie wiem, czy będę w ziemi żywych, nie będę wśród sprawiedliwych; będę wśród nieprawych. Jeśli to dotyczy ciebie i wiesz, że to twoja sposobność, że to twój czas, by coś zmienić. Wierzę, że ktoś słyszy mój głos, kto potrzebuje poznać Jaszua. I oddać Mu swe życie. Aby pewnego dnia być zaliczonym wśród zmartwychwstania sprawiedliwych. Z pochylonymi głowami, z zamkniętymi oczami, chcę wam zadać pytanie, jeśli to ty, jeśli nie znasz Mesjasza, i wiesz, że dziś jest dzień, gdy czujesz, że twoje serce bije w piersi, że musisz oddać swoje życie Chrystusowi, to podnieś rękę, abym się z tobą modlił. Jeśli jest ktoś tutaj, kto nie zna Pana, to twoja szansa, twój dzień, twoja godzina. Nie będę długo czekał, a nie chcę zakończyć spotkania na taki temat, bez dania ci możliwości do poznania Go. Czy jest ktoś? Dziękuję. Czy ktoś jeszcze? Jeśli jesteś dziś w domu, chcę ci zadać dwa pytania. Numer jeden – czy znasz Go? Nie w głowie, intelektualną wiedzą, bo wielu stanie kiedyś przed tronem z nadzieją dostania się do nieba, jak faryzeusze – Marek 7 – a Pan spojrzy ci w oczy, mówiąc, odejdź ode Mnie, nigdy cię nie znałem. Jego nie interesuje, jak wiele wiesz o Nim, jak wiele znasz teologii, Biblii. Jego obchodzi to, czy Go znasz. Pytanie numer jeden – czy znasz Go osobiście? Czy masz z Nim osobistą relację? Czy z Nim rozmawiasz, chodzisz? Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć ‘tak’, to możesz nie mieć w sobie Ducha żyjącego Boga, możesz nie być narodzony na nowo. Poproś, by wszedł do twego serca. Numer dwa – jak żyjesz dla Niego? Dla Boga, któremu służysz. Czy żyjesz, ucząc się o Nim? Czy uczysz się o Nim, by żyć, jak On chce, by miłować bliźnich, jak siebie samego? Boga nie interesuje, ile wiesz. Jego interesuje, jak bardzo troszczysz się o stworzenie, które dał wokół ciebie. Jeśli podniosłeś dziś rękę albo to oglądasz i chcesz się modlić, Boże, Ojcze, przychodzę do Ciebie, proszę, byś wybaczył mój grzech. Wiem, że grzech oddziela mnie od Ciebie. A ja nie chcę być od Ciebie oddzielony. Wierzę, że Twój syn Jaszua został posłany, by zapłacić za mój grzech. Proszę Cię, byś teraz wszedł w moje życie i przebaczył mi mój grzech. Uczyń mnie nowym stworzeniem. Modlę się, byś mnie wziął i uczynił ze mnie tego, kim powinienem być. Przebacz mi moją przeszłość. Proszę cię, byś mnie wziął do mojej przyszłości. W imieniu Jaszua. Amen. Zachęćmy tego młodego człowieka, który dziś oddał życie Chrystusowi. Końcowa modlitwa. Ojcze, tak bardzo Ci dziękujemy, że jesteś dobry. Jesteś dobrym, potężnym Bogiem. Dziękuję Ojcze, że nie zostawisz nas w grobie. Dziękuję Ojcze, że na Twój głos, na Twój dźwięk powstaniemy, Panie. Spotkamy Ciebie, będziemy mieć nowe ciała. I będziemy mieć sposobność służenia Ci na wieczność. Oddając Ci wszystko to, kim jesteśmy i kim będziemy. Ojcze, wołamy i wzdychamy do Ciebie w tej chwili, bo Cię potrzebujemy. Ojcze, nie uciskaj nas ponad to, co możemy znieść. Modlę się teraz o tych, którzy cierpią. Byś ich wspierał, kochał ich, dał im wzrost. Ojcze, modlę się o tych, którzy są teraz w ucisku, byś ich zachęcał i wspomagał, by przeszli następną dolinę. I modlę się, by na końcu okazało się, że jesteśmy tymi mądrymi, że będziemy armią, po jaką warto przyjść. I wszyscy mówią, amen.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

A tu można pobrać to nauczanie jako plik pdf – Koniec wieku – Co dzieje się po śmierci?