Historia Ezawa i Jakuba

Opowieść o Ezawie i Jakubie

**********************************************

**********************************************

Dzisiaj zajmiemy się następującą rzeczą, i zrezygnuję tu ze wszelkich grzeczności, i od razu przejdę do tematu, bo mam do omówienia wiele rzeczy, a troszkę nas dzisiaj czas goni. Będzie to przygotowanie do tego, co będziemy omawiać dziś wieczorem. A to, co będziemy wieczorem robić, to… będziemy mówić o rzeczach, o jakich nie powinniśmy publicznie rozmawiać. Czyli publicznie rozmawiać o religii i polityce. Ale wiecie, w moim zawodzie niewiele mi zostaje.

Omówimy sobie jednak część tych rzeczy, ale najpierw musimy sobie ustalić pewne zasady z Pisma. Jeśli byliście tu wczoraj po południu, to pamiętacie, że jeśli chcecie zrozumieć koniec, to musicie najpierw zrozumieć – początek. Gdy patrzyliśmy sobie na początek, nie tylko jako zapis tego, co wydarzyło się w historycznej przeszłości – tak to też jest to – ale także historii dzisiaj i tego, co wydarzy się w przyszłości. Gdyż w Izajaszu 46:9-10 Stwórca mówi: ja, Jahwe, oznajmiam koniec w początku. Co oznacza, że początek albo historia o początku tak de facto opowiada historię końca. Nie przepowiada końca – mówi historię końca.

Tak więc rozważaliśmy wczoraj 5 Mojżeszową, jak Izrael miał znaleźć się w pewnym miejscu, jak miał przestrzegać Jego instrukcji – Przykazań. I będąc w tym wybranym miejscu, robiąc to, co mieli robić, spełnialiby swój cel – byliby światłem dla narodów. I gdy tak szli do ziemi – pamiętacie, były tam trzy narody, z jakimi mieli się nie zadawać – Edom, Moab i synowie Ammona. I sugeruję wam, że po części, dlaczego im tak powiedział, jest to, iż w Edomie, Moabie i wśród synów Ammona byli ludzie, dla których Izrael miał być światłem. Zatem znaleźliby się tacy, którzy wychodziliby z ciemności do tej światłości. Przykładem niech będzie Rut, która pochodziła z Moabu. Ale to, do czego wczoraj nie doszliśmy, a co zaczniemy dzisiaj, tego wieczoru, to kolejny, prawdopodobny powód, dlaczego Stwórca powiedział im, by nie mieszali się z Edomem, Moabem i Ammonem, jest to, że jeśli byliby tym światłem, to przyciągaliby tych ludzi do tego światła. Lecz co, jeśli Izrael nie był tam, gdzie miał być, i nie czynił tego, co miał czynić? Wtedy właśnie te narody powstałyby i zaczęły nękać Izraela. Edom, Moab i synowie Ammona.

To jak się wydaje, a raczej jak Stwórca wymyślił te rzeczy to, że Izrael miał mieszkać tuż obok ludzi, dla których miał być światłem. Jednak gdy Izrael zaczął postępować jak te narody, wtedy te narody zaczęły nękać Izraela. Literalnie rzecz biorąc, byli oni cierniem w ich boku. Gdy po upadku, po zjedzeniu mieszanego owocu, Adamowi zostało powiedziane, że od teraz ziemia wydawać będzie ciernie i oset, to w języku hebrajskim widać tam pewnego rodzaju łącznik między pojęciami cierni i ostu – a Ezawem. Innymi słowy, Ezaw był kimś, dla kogo miałeś być światłem, lecz gdy zacząłeś zachowywać się jak Ezaw, wtedy – literalnie – Ezaw stanie się cierniem w twoim boku. Więc porozmawiamy sobie teraz o… Ezawie.

Otwórzmy sobie Genesis 25. Będę mówił raczej dość szybko, by omówić wszystkie punkty dzisiejszego poranka, byśmy nie musieli poświęcać na to całego dzisiejszego wieczoru. Jesteśmy w Genesis 25. Ze względu na czas nie będziemy tego czytać, skondensuję całą historię. Izaak poślubił kobietę o imieniu Rivka (Rebeka). Ona jest bezpłodna. Uściślając, jest ona bezpłodna od dwudziestu lat. Jest to dość istotne, gdyż to Izaak był tym, przez którego miało przedłużyć się przymierze, jakie Bóg zawarł z Abrahamem. Abraham miał powiedziane – w Izaaku będzie nazwane twoje nasienie. Jeśli więc Abraham ma być ojcem wielu narodów, i ma to iść przez Izaaka, i jeśli Izaak ożenił się z kobietą, która jest bezpłodna – mamy problem!! Mamy tam powiedziane, że Izaak wstawiał się za Rebeką i ona poczęła. Drogie panie, ona przez 20 lat była bezpłodna. 20 lat bezpłodna, po czym poczęła, zauważyła, że jest w ciąży. W tym momencie powinna szaleć z radości, czyż nie? Powinna być przeszczęśliwa. Co tam jest jednak powiedziane? Jest zaniepokojona, bo stwierdza, że coś dziwnego się w niej dzieje. I idzie się pytać Jahwe. Oto co Jahwe jej odpowiada: dwa narody rosną w twoim łonie. Przeczytajmy to sobie.

Genesis 25:23
Dwa narody są w twoim łonie i dwa ludy wyjdą z twego wnętrza. Jeden lud będzie mocniejszy niż drugi i starszy będzie służył młodszemu.

Więc to, co jej powiedziano, brzmi tak: Tę walkę, jaką czujesz w swoim łonie, to nie tylko dwoje dzieciaczków – to dwa narody. Chcę użyć takiego określenia – pomyślcie następująco – dwie natury. Gdy ty i ja narodziliśmy się na nowo z niezniszczalnego nasienia, którym jest Mesjasz, myśleliśmy sobie, że odtąd wszystko pójdzie gładko, prawda? Co jednak odkryliśmy, że się dzieje w nas każdego dnia? Walka! Toczy się w nas walka, czyż nie? Gdy po raz pierwszy przyszliśmy na ten świat, to z jaką naturą przyszliśmy na ten świat? Z cielesną naturą. Lecz zostaliśmy ponownie zrodzeni z tego niezniszczalnego nasienia. Prawda? I co musimy codziennie robić? Musimy krzyżować cielesną naturę.

Więc ona czuje, że w niej toczy się jakaś walka, a Stwórca mówi: tak, są w tobie dwa narody oraz dwie natury – to moje słowo – walczące w tobie. I o co oni prawdopodobnie walczą? Kto się pierwszy urodzi. Kto zdobędzie pierworództwo. Kto otrzyma błogosławieństwo. Prawdopodobnie o to się biją. Ale On kontynuuje i mówi jej dalej, że zostaną one oddzielone od jej ciała. Że nie będą żyć w zgodzie. Prawdę mówiąc, nie powinno im się dobrze razem żyć. Nie są oni przeznaczeni do koegzystencji. Jeden będzie mocniejszy od drugiego. To oznacza coś takiego, że nie będą rządzić w rodzinie obok siebie. Jeden zawsze będzie panował nad drugim. I jeśli ten drugi, który jest słabszy, zacznie się umacniać, to oznacza, że ten, który jest mocniejszy, zacznie się osłabiać. Jeden lub drugi będą nad sobą panować. Oni nie mogą współistnieć. Lecz na końcu starszy będzie służył młodszemu. Tak więc mamy walkę, ktoś zawsze wygrywa – to się może zmieniać w czasie – jednak na końcu to starszy będzie służył młodszemu. Będzie mu podległy. Tak mówi proroctwo.

Gdy to będziemy omawiać, chcę, byście rozważyli, że nie jest tu mowa tylko o dwóch postaciach, które żyły tysiące lat temu. Gdyż koniec jest ogłoszony w początku. Werset 24 tak mówi: A gdy nadszedł czas porodu, okazało się, że w jej łonie były bliźnięta. I wyszedł pierwszy – wrzucę tu hebrajskie określenie – admoni. Admoni – czerwony. Mamy tu kogoś studiującego hebrajski? Kogokolwiek? Jeden… dwóch… dwóch i pół. Dla całej reszty mam informację. Gdy pójdziemy do Królestwa, to przepraszam, ale nie będziemy tam mówić po polsku. Mam takie podejrzenie, że kiedy Mesjasz nas wszystkich powita, to powie ‘Szalom’. Zapewne.

W każdym razie po hebrajsku powiedziane jest ‘admoni’. I rdzeniem tego słowa jest – dam. A ‘dam’ jest hebrajskim słowem na krew. I gdy do słowa krew dodamy jedną literkę, otrzymujemy ‘adam‘. Czyli po prostu Adam. Jeśli weźmiecie sobie słowo ‘krew’ i dodacie do niego literę ‘alef’, która, nawiasem mówiąc, reprezentuje Stwórcę, gdyż On jest panem, ‘aluf’ – zatem alef reprezentuje ‘aluf’, pana. Postawcie ją przy słowie krew i otrzymamy adam lub Adam. Bo kiedy tchnął w niego dech życia, stał się on żyjącym ‘nefesz’, stał się on żyjącą duszą – prawda? 3 Mojż. 17:11 mówi, że życie wszelkiego ciała jest we krwi. Gdy więc tchnął w niego dech życia – a życie wszelkiego ciała jest we krwi – to w tym stwierdzeniu zawiera się to, że kiedy Bóg tchnął w jego nozdrza, to nie tylko wpuścił powietrze do jego płuc, lecz także wtłoczył krew w tę nieożywioną formę. Skąd Adam wziął swoją krew? Zatem ‘dam’, krew łączy się z ‘adam’. Adam – człowiek, ludzkość. Wiąże się z tym kolejne określenie – adamah. Adamah – dodajemy tam kolejną literę hebrajską. I adamah oznacza ziemię, proch, glinę. Bo z czego został ukształtowany człowiek? Z prochu ziemi. Zatem te wszystkie określenia – dam (krew), adam (człowiek, ludzkość), adamah (ziemia) – są powiązane ze słowem ‘admoni‘. Admoni, co jest tutaj przetłumaczone jako czerwony. Innym tłumaczeniem może być rumiany, rudy.

Lecz co ja chcę, byście w tym zobaczyli to, że nie tylko jest on fizycznie czerwonawy lub rudy, lecz byście spojrzeli na to, jak na określenie teologiczne. Wiąże się ono z ideą krwi, z ideą człowieka. Lub użyjmy takich słów – ciało, cielesny, przyziemny. Ponieważ Ezaw reprezentuje tą ziemską, cielesną naturę, dlatego jest czerwony, jest admoni. Ale tam jest powiedziane również coś takiego: że był on cały pokryty owłosieniem jak szatą.

Wyobraźcie sobie Izaaka. Wasza żona od dwudziestu lat jest bezpłodna i nagle zachodzi w ciążę. Przechodzi przez całą ciążę i nadchodzi dla niej czas porodu… Jesteście na zewnątrz namiotu, krążycie niespokojnie, akuszerki są w namiocie i nagle słychać to klapnięcie w plecy, potem ten charakterystyczny płacz dziecka; mówisz: mam syna. Potem go wynoszą do ciebie i dają ci go na ręce, a ty: hej, co to? Jest tak owłosiony, jakby miał płaszcz na sobie. Ja bym się wystraszył. Coś bardzo podejrzanego dzieje się tutaj. Chodzi o to, że wyglądał on jak miniaturowy mężczyzna. Słowo, jakie przetłumaczono na owłosiony lub włochata szata – tak przy okazji jest także tłumaczone jako włochaty kozioł – to słowo to ‘sear‘. Sear – sin, ajin, resz. Sear – od tego słowa otrzymujemy następujące słowo: seir – jak w górze Seir. Słyszeliście to już wcześniej? To tam, gdzie Edom (Ezaw) będzie mieszkał. Góra Seir. Czyli Ezaw wskazuje na cielesny, ziemski, rudawy, krwawy, kozły – wszystkie tego typu rzeczy.

Potem jest powiedziane: A potem wyszedł jego brat, trzymając swą ręką za piętę Ezawa, więc nazwano go Jakow lub Jakub. Naprawdę nie mam czasu, by się tym zająć, jednak chcę powiedzieć, że stanowczo i kategorycznie nie zgadzam się z poglądem, iż Jakow lub Jakub oznacza uzurpator. W większości przypadków, gdy otworzycie leksykon, konkordancję lub słownik biblijny i poszukacie imienia Jakub, lub Jakow, to z boku – i jest tak pisane przez chrześcijańskich oraz żydowskich komentatorów – dodadzą, iż Jakub oznacza uzurpator. Całkowicie się nie zgadzam – i oto dlaczego. Dlatego, że rdzeniem słowa Jakow jest ‘akew‘, które oznacza słowo ‘pięta‘, p-i-ę-t-a. Istnieje hebrajska literka, zwąca się jod i to jod przedstawia rękę. Gdy weźmiecie literę przedstawiającą rękę, jod, i złączycie ją ze słowem ‘pięta‘, to otrzymacie Jakow lub Jakub. Co oznacza Jakub? Ręka na pięcie. A czemuż mieliby go tak nazwać? Bo tak się działo, gdy wychodził z łona swojej matki.

Prawdziwe pytanie brzmi – jeśli o mnie chodzi – dlaczego ma swoją rękę na pięcie brata? Oto moja opinia. Bo walczą w łonie o to, kto się pierwszy urodzi, kto zdobędzie pierworództwo i błogosławieństwo. Pojawia się więc Ezaw, ten, który jest ziemski, cielesny i tego typu rzeczy. I gdy wychodzi z łona, to zgadnijcie, gdzie jest jego pięta? Jest dokładnie nad głową tego, który wychodzi tuż za nim. Innymi słowy, jego pięta jest skierowana, by – potencjalnie – zdeptać głowę tego, któremu będzie później służył. Próbuję przekazać tu coś takiego, że już od samego początku istnienia Izraela istnieje ten przeciwnik, który pragnie zniszczyć Izraela. W Genesis 3:15 Bóg powiedział wężowi: ustanowię nieprzyjaźń między tobą i kobietą, między twoim nasieniem a jej nasieniem; ty ukąsisz je w piętę, ale ono skruszy twoją głowę swą piętą. Co więc od tamtego momentu próbuje czynić przeciwnik? Chce przekręcić tę decyzję. To on chce wziąć i zgnieść swoją piętą głowę sprawiedliwego nasienia. I gdy rodzi się Jakub, co to maleńkie dzieciątko robi? Wyciąga swoją rączkę, by osłonić swoją głowę przed piętą swego przeciwnika. Lub coś w tym stylu. W każdym razie nie oznacza ono uzurpator, bo nieco później zobaczymy, kto wysuwa takie oskarżenie, że Jakub jest uzurpatorem. Ezaw! To Ezaw jest oskarżycielem swojego brata.

Idźmy dalej. Czytamy: Izaak miał sześćdziesiąt lat, gdy oni mu się urodzili. A gdy dzieci urosły, Ezaw został człowiekiem biegłym w myślistwie i człowiekiem pola. Jakub zaś był człowiekiem spokojnym, mieszkającym w namiotach. Jest to idiomatyczne określenie na powiedzenie, że Jakub był pasterzem. Spójrzcie na ten obraz. Ezaw utożsamiany jest z kozłami. Jakub utożsamiany jest z owcami. Później będzie to bardzo ważne. Powróćmy jednak do Ezawa. Czytamy tam, że Ezaw był biegłym myśliwym. Czytając to, myślę sobie w swojej głowie: cóż, musiał być naprawdę dobry z łukiem i strzałą lub dzidą, lub czymkolwiek, co tam używał do polowania. Jeśli to wszystko, o co tu chodzi, to można by pomyśleć, po co to wspominać? Lecz jeśli się cofniemy i spojrzymy po hebrajsku, to hebrajskie określenie na ‘biegły myśliwy’ to ‘jodea cajid’. Jodea cajid. Jodea pochodzi od słowa jada, które oznacza ‘znać’. Czyli mieć w czymś dogłębną wiedzę. Gdy mamy powiedziane i Adam poznał swoją żonę i ona poczęła, określenie tam użyte to ‘jada‘ – mieć intymną wiedzę.

Powiedziane jest ‘jodea‘, że Ezaw miał intymną/dogłębną wiedzę w czymś. W ‘cajid‘, co przetłumaczono jako polowanie, lecz literalnie oznacza to stawiane pułapek. Że wiedział, jak stawiać pułapki. Wiedział, jak zastawiać pułapki – innymi słowy. Jest on zręcznym, biegłym myśliwym.

Czy są tu na sali jacyś myśliwi? Ok… ty?… jestem pod wrażeniem. Popraw mnie, jeśli się mylę. Gdy idziesz na jelenia, to z reguły nie czekasz do południa, by udać się do lasu, racja? Idziesz o 4:30 rano. A dlaczego? – Bo wciąż jest ciemno, prawda? Nosisz kamuflaż? Oczywiście, że zakładasz kamuflaż, idąc do lasu. Dlaczego? Bo chcesz się wtopić w środowisko. Idziesz pod osłoną ciemności, chcesz się wtopić w tło. Zapewne idziesz do miejsc, jakie już wybadałeś. Nie spacerujesz sobie bezcelowo po lesie. O, tutaj jest fajnie. Nie. Ty już wybrałeś sobie miejsce. Widziałeś ślady, że ten jeleń już tu był. Przygotowałeś już swoje miejsce. Zastawiłeś pułapkę. A może już nawet coś tam podrzuciłeś? Zakładasz swój kamuflaż, bo chcesz się wtopić w środowisko. Idziesz tam pod osłoną ciemności i kiedy wchodzisz do lasu to, czy wołasz tak: hej jeleniu… jestem tutaj? Chodź i weź to sobie? Nie, idziesz tam bardzo cicho, bo nie chcesz, by zwierzyna wiedziała, że jest w niebezpieczeństwie. Widzicie – z całym szacunkiem do myśliwych – polowanie jest odpowiednikiem zwiedzenia. Jest to zastawianie pułapki na twoją zwierzynę. Wtapianie się w tło. Nie chcesz ostrzegać zwierząt, że są w niebezpieczeństwie. Chcesz, by sobie myślały, iż wszystko jest tak, jak zawsze było.

I Ezaw jest naprawdę w tym dobry. Ezaw zna się na pułapkach, wie jak stawiać paści. Kochani, to nie jest tylko opis człowieka, który żył parę tysięcy lat temu. Jest to opis ducha. Chcecie zrozumieć koniec – to zrozumcie początek. Ezaw jest jodea cajid, on wie, jak zastawiać pułapki.

W 10 rozdziale Genesis, nie otwierajcie, ale 10 rozdział Genesis mówi nam o człowieku, zwącym się Nemrod. Powiedziane jest, że Nemrod zaczął być mocarzem na ziemi. Oraz że był mocarnym myśliwym przed Jahwe. I czytając to jako dzieciak, zastanawiałem się, cóż to tutaj oznacza. Czy był taki dobry w strzelaniu z łuku, że Bóg musiał wspomnieć: patrzcie, ten Nemrod jest niezłym myśliwym. Lecz potem, gdy zacząłem uczyć się hebrajskiego, to czytałem lub widziałem ten tekst, że mówi on – a Nemrod był mężnym myśliwym ‘lifne YHWH‘. Literalnie – w twarzy (wielce się stawiał) Jahwe. To samo określenie użyte jest wobec Koracha, który powstał i postawił się Mojżeszowi. Panowie, jeżeli inny facet stawia się wam (wchodzi wam w twarz), to co to oznacza? Że kwestionuje twój autorytet. Mówi – przeciwstawiam ci się. Więc gdy jest powiedziane, że Nemrod był potężnym myśliwym ‘lifne Jahwe‘, to kwestionował Jego autorytet. Widzicie, on zaczął być potężny na ziemi. On, jako pierwszy, jest wymieniony w Biblii, że posiada królestwo. Co oznacza, że kiedy zaczął być potężnym, to stawał się królem. A skoro jest król, to musi być królestwo. Ale jest jeszcze coś, czego potrzebujecie – poddanych! Potrzebujecie tych, którzy podporządkują swoją wolę waszej woli. Co on zatem zamierza robić? Jaka jest jego wola? – Buntować się przeciwko Wszechmocnemu.

Chcę wam zasugerować, że jeśli ktoś taki jak Nemrod, który jest myśliwym – a pamiętajcie, że polowanie to sztuka zwodzenia – to sugeruję wam, że Nemrod nie zebrał wszystkich do budowy Babilonu przez mówienie im: słuchajcie, mam dość Jego autorytetu, Jego zasad i Jego nakazów – chcę się Mu zbuntować! Kto idzie ze mną? Z reguły to tak nie działa. Jak to więc Nemrod przeprowadza? Jak inni to robili na przestrzeni historii? Jak Adolfowi Hitlerowi udało się namówić Niemców do jego planu? SŁOWA… Przez bardzo przebiegłe, zręczne, subtelne… słowa. O ile wiadomo, Hitler nie wziął ani jednego Żyda i nie wsadził go osobiście do wagonu bydlęcego, by wysłać go do Oświęcimia. O ile wiadomo, osobiście nie wsadził ani jednego człowieka do komory gazowej. A jednak jest osobiście odpowiedzialny za śmierć 6 mln (Żydów) plus 5-6 mln innych ludzi, których nie lubił. Jak to zrobił? Słowami. Zręcznymi słowami. Zwodniczymi słowami. Mówił ludziom to, co chcieli słyszeć. A gdy im mówił i dał to, co chcieli, to potem oni mu dali to, co on chciał od nich.

Zerknijmy szybko do Jeremiasza 16. Jesteście wciąż ze mną? Jeremiasz 16:14-15. Dlatego oto nadchodzą dni, mówi Jahwe, że już nie będą mówić: Jak żyje Jahwe, który wyprowadził synów Izraela z ziemi Egiptu, Ale: Jak żyje Jahwe, który wyprowadził synów Izraela z ziemi północnej i ze wszystkich ziem, do których ich wygnał. I sprowadzę ich znowu do ich ziemi, którą dałem ich ojcom. To jest proroctwo, ale ono się jeszcze nie wypełniło. Jak wierzę, ono się spełnia, lecz jeszcze się nie wypełniło. Oto skąd wiem. Bo za parę tygodni świętować będziemy Pesach, Paschę. I gdy zasiądą do kolacji sederowej, to zgadnijcie co? Wciąż będą mówić: jako żyje Pan, który wyprowadził ich z ziemi Egiptu. Oni wciąż będą patrzeć na to, co On uczynił w Egipcie. Czyli nadchodzi dzień, kiedy powiedzą, nie że żyje Pan, który ich wyprowadził z ziemi Egiptu, ale że żyje Pan, który wyprowadził ich ze wszystkich ziem, do jakich ich rozproszył. To mi mówi, że takie coś się dopiero stanie; jest to przyszłościowe. Jesteście ze mną?

Mając to w pamięci, werset 16 mówi: Oto poślę po wielu rybaków, mówi Jahwe, i ci ich wyłowią. Innymi słowy, aby spełnić Swe słowo, by wypełnić Słowo, że zgromadzi wszystkich Swych ludzi ze wszystkich narodów, by sprowadzić ich z powrotem do ziemi ich ojców, i by to uczynić – a ponieważ zawsze działa przez ludzi – wyśle On rybaków. Gdy Mesjasz chodził wokół Jeziora Galilejskiego, powołując Swoich uczniów, to mówił: pójdźcie za mną, a uczynię was rybakami ludzi. Prawda? Wysłał więc rybaków. Później wysyła ich do Judei, Samarii i po krańce ziemi – by co robili? By wyławiali. Jakiej przynęty używali? Ewangelii. Dobrej Nowiny. Słowa. Czyż nie? Co odnajdywali? Byli tacy, co na to odpowiadali… byli tacy, co nie odpowiadali. Dwa tysiące lat później, do czego jesteśmy powołani? Do bycia rybakami ludzi. Jakiej przynęty używamy? Ewangelii. Co odkrywamy? Niektórzy ludzie odpowiadają, niektórzy nie.

I dlatego dalej jest powiedziane: (Jer 16:16-17) Potem poślę po wielu myśliwych, i ci ich upolują na każdej górze i na każdym pagórku, i w rozpadlinach skalnych. Moje oczy bowiem patrzą na wszystkie ich drogi. Nie są ukryte przed moim obliczem ani ich nieprawość nie jest zakryta przed moimi oczami. I ujmując to w kontekście, panie i panowie, gdy mówi te słowa, to nie ma na myśli świata. On mówi o swoich ludziach. Zrozumcie taką rzecz: pierwszą rzeczą, jaką zrobi, jest to, że najpierw wyśle rybaków. Lecz jeśli nie odpowiedzą rybakom, to wiecie, kogo pośle – myśliwych. Takich jak Nemrod. Kogoś, kto jest potężnym myśliwym przed Jahwe. Wiecie, ludzie, Nemrod nie polował na jelenie, on polował na ludzi. Polował na ludzi i używał zręcznych słów. Dlaczego to ważne? Bo jest powiedziane, że Ezaw też był biegłym myśliwym. Literalnie, że Ezaw wiedział, jak zastawiać pułapki.

Ale mamy tu coś, co namiesza wam w głowie. Spójrzcie na werset 28, gdzie jest powiedziane, że Izaak kochał Ezawa, bo jadał z jego łowu, Rebeka zaś kochała Jakuba. Oto pytanie, jakie mam. Jak to jest, że patriarcha Izraela, Izaak woli tego, którego Bóg odrzuca. Jakuba umiłowałem, Ezawa znienawidziłem (Mal 1:2-3). I przy okazji, nie dlatego, że Bóg sobie zdecydował, entliczek, pętliczek… ciebie lubię, ciebie nie. To nie o to chodzi. On odrzuca Ezawa, bo to Ezaw najpierw odrzuca Jego. Wróćcie do historii Kaina i Abla. Zanim Abel zostanie zamordowany przez swego brata, przynoszą oni swoje ofiary, i Abel ofiarowuje lepszą ofiarę niż Kain. Spochmurniała twarz Kaina i Bóg przychodzi do niego i mówi: Czemu spochmurniała twoja twarz? Wiesz, co robić. Jeśli będziesz dobrze czynił, czy nie przyjmę także twojej ofiary? To nie było tak, że Kain po prostu nie był lubiany przez Boga i urodził się, by być zły. Kain pierwszy odrzuca Boga. Dopiero potem Bóg zwraca się do Kaina i nakazuje mu czynić to, co dobre. A co Kain robi? Cóż, idzie do swego brata Abla i mówi mu, chodź ze mną na pole, bym cię tam mógł zabić. Czy sądzicie, że tak to wyglądało? Nie, on zastawił pułapkę. Zwabił go, by wyszedł na pole. A jak sądzicie, udało mu się zwabić go na pole? Słowem. Co potem zrobił? Tradycja mówi, że wziął narzędzie rolnicze – inne tradycje mówią, że kamień – i zatłukł swego brata na śmierć. Innymi słowy, oznacza to, że uderzył go w głowę. No wiecie, ‘głowę’ sprawiedliwego. Widzicie, on go zwabił.

Wracamy do Ezawa. Jak to jest, że patriarcha Izraela, ten, przez którego Bóg zamierza szerzyć Swoje przymierze, woli tego, którego Bóg odrzuca. Było to dla mnie interesujące pytanie. Chcielibyście poznać moją opinię? Powiedziane jest: ponieważ jadł z jego łowu. W języku polskim brzmi to tak, że powodem, dlaczego Izaak woli Ezawa, jest to, przy jego potrawie cieknie mu ślinka. Wydaje się, że coś takiego próbuje nam się tu wślizgnąć. Może, na jednym poziomie, tak jest. Lecz chcę, byście posłuchali, co mówi hebrajski lub co to literalnie oznacza z hebrajskiego, gdy jest powiedziane, że jadł z jego łowu. Powiedziane tam jest, że Izaak miłował Ezawa, bo ‘zdobycz’ była w jego ustach. A występujące tam słowo ‘zdobycz’ to cajid, co jest tym samym słowem, jakie wam czytałem, gdy jest mowa, że Ezaw był biegłym myśliwym – jodea cajid – literalnie, wiedział, jak stawiać pułapki. Innymi słowy, powiedziane tam jest, że Izaak miłował Ezawa, bo w jego ustach były pułapki. Rozumiecie, co wam właśnie powiedziałem? Innymi słowy, myśleliśmy sobie, że była mowa o ustach, to chodzi o usta Izaaka. A co powiedziecie na możliwość, że dodatkowo, poza tym, cośmy cały czas myśleli, że tekst ten mówi również, że pułapki były w ustach Ezawa? Widzicie, on jest zręcznym myśliwym; on wie, jak stawiać pułapki; wie, jak stawiać paści; wie, co powiedzieć.

Przeciwnik nie przychodzi w czerwonym płaszczu i z widłami. Ale jak wygląda? Jak anioł światłości. Gdy po raz pierwszy pojawia się w Genesis 3, to czego używa, by zwieść kobietę? Słów. Zręcznych słów. Czy Bóg nie powiedział, że możecie jeść ze wszystkich drzew w Ogrodzie? No… nie. Możemy jeść ze wszystkich drzew w Ogrodzie, poza jednym w środku ogrodu. Nie możemy go nawet dotknąć, bo umrzemy. Na pewno nie umrzecie… – co było oczywiście kłamstwem – lecz Bóg wie, że w dniu, gdy zjecie owoc z tego drzewa, to będziecie jak On, odróżniający dobro od zła – co okazało się, że było prawdą. Wiecie, jak to zrobił? Wziął coś, co było prawdą i wymieszał z czymś, co było fałszem. Widzicie, on jest ojcem kłamstwa. I jeśli się nad tym zastanowicie, to każde przekonywujące kłamstwo będzie zawsze zawierało cząstkę prawdy. Musi to być możliwe, musi brzmieć dobrze, być odczuwane, wyglądać dobrze. Przekona cię nawet, że to jest od Boga. Będzie to brzmiało wzniośle. Jednak przeciwnik i ci, przez których działa, nie powiedzą wam, co tak naprawdę mają na myśli, jaką pułapkę zastawili. Już od samego początku przeciwnik używał czegoś, co wydawało się dobre… bo jak sądzicie, jaką część owocu pokazał kobiecie? Nie pokazał jej złej części. Widzicie, przeciwnik jest iluzjonistą. Iluzjonista chce, byście patrzyli na tę rękę. Chce, byście patrzyli na chusteczkę lub czymkolwiek tam macha, co ma przyciągnąć waszą uwagę. I kiedy tam patrzycie (co jest jego celem)… Czemu chce, byście patrzyli na tę rękę? Bo nie chce, byście patrzyli na drugą. Nie chcecie, byście patrzyli na to, co faktycznie tam robi. Myślę, że mogę tu to powiedzieć na tej konferencji i Jo nie ma nic przeciwko temu. Od dłuższego czasu mówi się, patrzcie na Rzym, obserwujcie Rzym! Dlaczego? Bo nie chce, byście patrzyli na Babilon. Wróćcie na początek i znajdźcie mi Rzym na początku. Nie jesteście w stanie. A wiecie czemu? Bo go tam nie ma. Lecz wróćcie na początek, a znajdziecie tam Babilon. Jest iluzjonistą i chce, byście patrzyli na to, co wydaje się dobre, co wydaje się Boże, bo nie chce, byście patrzyli na złe zamiary.

Ezaw jest zręcznym myśliwym. Wie, jak zakładać sidła. Wydaje się, iż jest w tym tak dobry, że jego własny ojciec dał się złapać w pułapkę myślenia, myślenia, że Ezaw jest kimś, kim w rzeczywistości nie jest. Sugeruje nam to, że Ezaw kreował się na kogoś, kogo – jak sądził – jego ojciec chce widzieć. Lecz jeśli jest kozłem, oznacza to, że udaje, iż jest… owcą. Jeśli jest kąkolem, to udaje, że jest pszenicą. Jeśli jest przeciwnikiem, to powie: jestem chrześcijaninem.

Rebeka natomiast kochała Jakuba. Bo Rebeka wie o czymś, o czym nikt inny nie wie. (Gen 25:29) Pewnego razu przyrządził Jakub potrawę, a Ezaw przyszedł zmęczony z pola. Rzekł wtedy Ezaw do Jakuba: Daj mi, proszę, skosztować nieco tej – i oto co tu jest powiedziane po hebrajsku: ha·a·Dom ha·a·Dom. Słowo wymawiane jest dokładnie tak samo jak ‘adam’ lub ‘Adam’, ale oznacza ono – (to) czerwone czerwone. Pożąda ciała. Pożąda tych rzeczy, jakie odnoszą się do ziemskiej, cielesnej natury. Daj mi, proszę, skosztować nieco tej oto – ha’adom ha’adom – czerwonej potrawy, bo jestem zmęczony. Dlatego nazwano go Edom. Gdybym wziął hebrajskie słowo ‘adam’ i dodał do niego jedną literkę waw, to otrzymam ‘edom‘. Nie bez przyczyny nazwany jest Edom. Dlatego że reprezentuje tę ziemską, cielesną, pożądliwą naturę, która musi być zaspokajana.

(Gen 25:31-32) Na to rzekł Jakub: Sprzedaj mi dzisiaj twoje pierworodztwo. A Ezaw rzekł: Oto jestem bliski śmierci… Zadam wam takie pytanie: Czy faktycznie umierał? Nie. Wmówił sobie jednak, że ten cielesny apetyt jest tak silny, że jeśli w tej chwili nie zjem tej potrawy, to umrę. …na cóż mi więc pierworodztwo? Do czego się on tu odnosi? Do odpowiedzialności, jaka idzie w parze z pierworództwem. By nieść tę obietnicę, to przymierze, jakie Stwórca wszechświata zawarł z Abrahamem i jego nasieniem. I oto jak Ezaw postrzega swoje dziedzictwo – nic ono dla mnie nie znaczy. Nic nie znaczy. To, co święte, co uświęcone, co cenne, i co jego ojciec szanuje – on nie cierpi i pogardza. Mówię tu, że Ezaw nienawidzi tego, co jego ojciec szanuje. Ezaw pogardza swoim dziedzictwem. Nic dla niego nie znaczy. Znaczy dla niego tyle, co miska zupy. Zatem Ezaw jest tą osobą, ludem, narodem, mentalnością lub jakiekolwiek słowo tu sobie wstawicie, która spojrzy na dziedzictwo, na to, co było cenne dla ojców i powie: to nic dla mnie nie znaczy; mam pragnienia, jakie muszę zaspokoić teraz, w tej chwili, inaczej umrę. Mam nadzieję, że śledzicie to ze mną, gdyż nie mówimy tu tylko o człowieku, który żył tysiące lat temu. Mówimy o początku, byśmy mogli zrozumieć, co dzieje się dzisiaj. Jesteście ze mną?

(Gen 25:33-34) Jakub rzekł: Przysięgnij mi dzisiaj. I przysiągł mu, i sprzedał pierworodztwo swoje Jakubowi. Wtedy Jakub podał Ezawowi chleb i ugotowaną soczewicę, a on jadł i pił. Potem wstał i odszedł. Tak wzgardził Ezaw pierworodztwem. Wzgardził odpowiedzialnością, jaka została mu przekazana przez jego ojców. Przehandlował to, co było święte na pospolite. Po tym jak zjadł posiłek, co stanie się kilka godzin później? Znów będzie głodny. I co zrobi, by zaspokoić to pragnienie? Co teraz przehandluje? Najważniejszą rzeczą dla Ezawa, ponieważ jest ziemski, ponieważ jest cielesny, najważniejszą rzeczą dla niego jest to – moje pragnienia muszą być zaspokojone. I jeśli będę musiał, zastawię pułapkę, po to, by zaspokoić te potrzeby. A on jest w tym naprawdę, naprawdę dobry.

Przejdźmy teraz do rozdziału 27. I jak wiecie, Rebeka wie coś, czego nikt inny nie zna. Co to jest? To, że choć jeden zawsze będzie panował nad drugim, co jest to postanowione z góry, że starszy, czyli Ezaw, który ma ziemską, cielesną naturę, będzie służył młodszemu. Kiedy więc usłyszała, jak Izaak powiedział do Ezawa, idź i upoluj jakąś dziczyznę, a potem wróć i przygotuj mi smaczną potrawę, jaką moja dusza lubi, bym ci potem błogosławił, zanim umrę. Ona to usłyszała, po czym pobiegła do Jakuba, mówiąc: dobra, idź szybko i weź dwa małe koźlątka, przynieś je tutaj a ja ugotuję potrawę i zaniesiesz ją swemu ojcu. Będziesz udawał Ezawa, abyś to ty był pobłogosławiony, zanim umrze. Możemy dywagować, czy zrobiła to w ten sposób, czy inny, jednak idzie o to, że ona wiedziała coś, czego inni nie wiedzieli, a czas jest krótki.

Jeśli przeczytacie sobie historię – ze względu na czas my tego nie zrobimy – to zobaczycie, że Jakub opiera się, by robić to, co matka mu każe robić. Co mówi mi, że to było wbrew jego naturze, by zwodzić. To było wbrew jego naturze, by być oszustem i uzurpatorem. (Gen 27:11-12) I broni się, mówiąc, jestem gładkim mężczyzną, mój brat jest owłosiony. Ojciec może mnie dotknąć, a gdy mnie dotknie – to zgadnijcie – wtedy stanę się w jego oczach oszustem i ściągnę na siebie klątwę. Ona mu odpowiada, pozwól, że ja się o to będę martwić. Jeśli będzie przekleństwo, ja je przyjmę; ty zrób, co ci powiedziałam. Idzie więc, a oni biorą skórę tego koźlęcia i kładą ją na Jakuba, który jest spokojnym człowiekiem, mieszkającym w namiotach – co jest idiomatycznym określeniem na bycie pasterzem lub związanym z owcami. Innymi słowy, Ezaw, który kojarzony jest z kozłami, wydaje się, że udaje bycie… owcą. I mamy teraz faceta związanego z owcami, i on będzie udawał, że jest… kozłem.

Widzicie, kiedy przebywamy z kozłami, kiedy przestajemy być światłością dla narodów, i kiedy zaczynamy postępować jak narody, to tym ludziom tam będzie naprawdę ciężko rozróżnić między owcami i kozłami. Bo jeśli wpuścisz kozły, kiedy przestaniesz uważać i wpuścisz kozły lub kąkol, to zgadnij, nim się spostrzeżesz, owce zaczną zachowywać się jak kozły. W tej chwili mamy kulturę kozłów i wiecie, co robią? Ogromnie naciskają na Jego ludzi, by zachowywali się jak one. I zgadnijcie, co dzieje się z wieloma z Jego ludzi? Zaczynają zachowywać się jak one, zamiast mówić, nie! Nie, nie zrobię tego. Mamy więc mnóstwo owiec, które wyglądają jak kozły. I zastanawiam się, czy to nie ma coś wspólnego z powrotem Mesjasza, kiedy ten będzie musiał oddzielić owce od kozłów. Nie możemy być światłem dla narodów, jeśli postępujemy jak narody.

Zatem przychodzi. Znacie historię. Gdy ją czytacie, to oczywiście Izaak jest nieco podejrzliwy. Czy naprawdę jesteś moim synem Ezawem? Jestem. Po czym Izaak mówi coś bardzo dla mnie dziwnego. Genesis 27:21-22 mówi coś takiego: Potem Izaak powiedział do Jakuba: Zbliż się, proszę, abym cię dotknął, mój synu, czy ty jesteś moim synem Ezawem, czy nie. Jakub podszedł więc do swego ojca Izaaka, który dotknął go i powiedział: Głos jest głosem Jakuba, ale ręce są rękami Ezawa. Tu nie chodzi o proste stwierdzenie, wiesz, brzmisz jak mój syn Jakub, lecz twoje ręce są rękami Ezawa. I może – podkreślam może – mamy tu podpowiedziane coś więcej. I by to zobaczyć, musimy spojrzeć na werset 20. Izaak zapytał swego syna: Jakże tak szybko to znalazłeś, mój synu? A on odpowiedział: To Jahwe, twój Bóg, sprawił, że mi się udało. Innymi słowy, gdy mówi, że to jest głos Jakuba, to może mówi: ty mówisz jak lub twe słowa są słowami Jakuba, ale w dotyku jesteś Ezawem. To, co wychodzi z twoich ust, brzmi jak Jakub, ale dlaczego wyglądasz, czuć cię, a nawet pachniesz jak Ezaw? Nie mamy czasu się w to zagłębiać.

Zatem akcja się toczy i on go błogosławi. Błogosławi Jakuba – co i tak powinno było się wydarzyć. Pierworództwo i błogosławieństwo były przeznaczone, były dane Jakubowi, gdy ten wciąż był w łonie matki. Widzicie, Ezaw sądzi, że Jakub ma coś, co w pierwszym rzędzie nigdy nie należało do Ezawa. W każdym razie Jakub wychodzi i jest powiedziane, że praktycznie zaraz potem Ezaw wraca z pola i przygotowuje potrawę. Potem udaje się do swego ojca i werset 32 mówi: Jego ojciec Izaak zapytał go: Kim jesteś? A on odpowiedział: Jestem twoim synem, twoim pierworodnym, Ezawem. Wtedy Izaak bardzo się przeraził i zapytał: Kto? A gdzie jest ten, co ułowił zwierzynę i przyniósł mi, a ja jadłem ze wszystkiego, zanim ty przyszedłeś, i błogosławiłem mu? Będzie więc błogosławionym. A gdy Ezaw usłyszał słowa swego ojca, podniósł donośny krzyk pełen goryczy i powiedział swemu ojcu: Błogosław też i mi, mój ojcze. A on mu powiedział: Twój brat podstępnie przyszedł i wziął twoje błogosławieństwo. I to jest prawdą. Jakub przyszedł z podstępem. Tu nie ma się z czym kłócić. I Izaak to teraz wie. Izaak wie, że Jakub podstępnie przyszedł i zabrał błogosławieństwo. Gen 27:36. Ezaw powiedział: Czy nie słusznie nadano mu imię Jakow (Jakub)? Podszedł mnie bowiem już dwukrotnie: wziął moje pierworództwo, a teraz zabrał moje błogosławieństwo. Czy jest co złego w tym stwierdzeniu? To kłamstwo! Lecz jak każde przekonywujące kłamstwo, zawiera odrobinę prawdy. Bo Izaak dobrze wie, że Jakub podstępem zdobył błogosławieństwo. Opierając się na tekście, nie ma powodu, by wierzyć, że Izaak zna szczegóły, jak Jakub zdobył pierworództwo. Widzicie więc, jak sprytny, jak przebiegły, jak dobry jest naprawdę Ezaw w zastawianiu pułapek. Wykorzystuje okoliczność, że Izaak wie coś, co jest prawdą i dodaje coś, co nie jest prawdą, by próbować przekonać swego ojca, że jest to prawdą. Tka sieć, by wysunąć takie oskarżenie: słusznie nazwałeś go Jakow, bo on mnie podszedł.

Mnóstwo ludzi, mnóstwo chrześcijan, a także mnóstwo rabinów wciąż znajduje się pod zaklęciem słów Ezawa. Gdyż wciąż uważają, że Jakub oznacza uzurpator. Moim głębokim przekonaniem, panie i panowie, jest to, że to właśnie jest powodem, dlaczego tak wielu tak zwanych chrześcijan opowie się i wesprze Palestyńczyków, a Izraelczyków nazwie okupantami, agresorami, i będzie wzywać do zakończenia izraelskiego apartheidu. Bo wciąż są pod zaklęciem tego stwierdzenia, że Jakow jest uzurpatorem. A to oznacza, że Izrael jest uzurpatorem, oszustem, kłamcą, to on jest wrogiem – w każdym razie to oni ukrzyżowali naszego Pana. To oni są oszustami. Wszyscy oni są pod czarem Ezawa. Czuję się, jakbym był teraz Zielonoświątkowcem. Po tej całej reprymendzie… Mam jednak nadzieję, że słyszycie, co mówię. Mam nadzieję, że dostrzegacie to, co próbuję wam pokazać. Że to Ezaw wtapia się w środowisko, bo nie chce, byście wiedzieli, że to on; nie chce, byście widzieli, kim naprawdę jest. On chce bronić tego stwierdzenia – to ja jestem skrzywdzony, to ja jestem zraniony, to ja jestem wykorzystany, to ja jestem oszukany. I dzieje się tu coś takiego – oskarża on swego brata o to, w czym sam jest winny. To on jest oszustem, to on jest zwodzicielem, to on jest zręczny z zastawianiu pułapek. No bo jestem…

Spójrzcie, ludzie, co się teraz dzieje na świecie. Przyjrzyjcie się temu, co ma się wydarzyć za parę tygodni. Ezaw zna się na pułapkach. Oto, w co wierzę: pułapka została zastawiona. Nie tylko dla narodu Izraela. Panie i panowie, to ma wymiar globalny. Pułapka została zastawiona na Bożych ludzi na całym świecie. Jest bardzo zręczna, dokonana poprzez słowa. Oferuje ci to, co chcesz. I oferuje ci to, co chcesz usłyszeć. Tutaj pokazuje ci coś mieniącego i błyskotliwego, coś dobrego, bo nie chce, byś patrzył na drugą rękę. On jest zręcznym myśliwym. I spójrzcie, co mu odpowiada na wiedzę o tym, że stracił błogosławieństwo. (Gen 27:37-38) Izaak odpowiedział Ezawowi: Ustanowiłem go panem nad tobą i wszystkich jego braci dałem mu za sługi, i zapewniłem mu zboże i wino. Cóż więc mogę dla ciebie zrobić, mój synu? I Ezaw powiedział do swego ojca: Czy masz tylko jedno błogosławieństwo, mój ojcze? Błogosław także i mnie, mój ojcze. I Ezaw podniósł głos i zapłakał. Jest mu przykro, jest zrozpaczony, jest oszalały, bo utracił rzeczy. Bo utracił to, co uważał, że należy do niego – rzeczy, stada, bydło, materialne błogosławieństwo, jakie idzie w parze z byciem synem Izaaka.

Porównajcie to z tym, jak odpowiedział na odpowiedzialności, jakie wiązały się z byciem synem Izaaka. Widzicie, on chciał błogosławieństwo, lecz nie chciał odpowiedzialności. Ale widzicie, nie otrzymacie błogosławieństwa, dopóki nie przyjmiecie odpowiedzialności. Widzicie, jest tylko jedna droga, co prowadzi do życia i niewielu ją znajduje. Jest to wąska brama i wąska ścieżka. I prawdę mówiąc, to słowo może oznaczać – uciążliwa. To nie jest zabawa. Gdyby była zabawna, wszyscy by to robili. Gdyby to była zabawa organizować takie konferencje… Lecz chcę, byście zauważyli, że droga, jaka prowadzi do życia, jest także tą, jaka prowadzi do błogosławieństwa. Bo położyłem dziś przed tobą życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierz więc życie. Ale wybierając życie, wybierasz także błogosławieństwo.

Tak więc Ezaw chce błogosławieństwo, chce rzeczy, ale nie chce odpowiedzialności, jaka idzie z tym w parze. »Panie, pomóż mi to powiedzieć.« Ezaw chce darmowej antykoncepcji, ale nie chce odpowiedzialności – by iść i pracować. Ezaw chce swego iPada, swego iPoda, swojego Internetu i tego typu rzeczy, chce opieki zdrowotnej, chce tych wszystkich korzyści, chce wszystkich błogosławieństw związanych z byciem w tej prosperującej ziemi, ale nie chce odpowiedzialności, jaka została mu przekazana przez jego ojców. Nic go ta spuścizna nie interesuje. A w rzeczywistości gardzi dziedzictwem ojców. Nienawidzi tych rzeczy, jakie jego ojciec szanuje. Gardzi swoim pochodzeniem. On po prostu chce rzeczy. A gdy ich nie może dostać, dostaje szału i mówi: jak tylko pogrzebię swego ojca, zabiję Jakuba.

Ezaw, panie i panowie, żyje i ma się dobrze. To myślenie, ta mentalność – chcę rzeczy, ale nie chcę odpowiedzialności. Panie i panowie, mówcie, co chcecie o ojcach założycielach tego kraju, ale – co, mam nadzieję, było to wczoraj bardzo jasno i wyraźnie pokazane – mimo tego, że nie byli ludźmi doskonałymi, bo nikt nie jest sprawiedliwy, ani jeden, to jednak wierzyli w doskonałe zasady. A te doskonałe zasady zawarte są w tej księdze. I to, co się naprawdę dzieje, panie i panowie, to nie tylko atak na Konstytucję Stanów Zjednoczonych, to jest głębsze, to atak na tę oto księgę tutaj. To o to biega. Widziałem ten nonsens „my jesteśmy 99%”. Okupujcie to, okupujcie tamto. Wiecie czemu okupują Wall Street? Bo to Jego ludzie nie okupowali. Bo nie strzegliśmy, pozwoliliśmy wejść kozłom, pozwoliliśmy wejść kąkolowi. Zaczęliśmy postępować jak kąkol, jak kozły i teraz za to płacimy.

Mam jeszcze jedną rzecz do podzielenia się z wami. To wszystko jest tak naprawdę wstępem do tego, co będziemy omawiać wieczorem. Gdyż musimy zrozumieć te rzeczy, aby, gdy będę wam pokazywał pewne sprawy, fakty, liczby i rzeczywistość, jaka obecnie się dzieje, wtedy, mam nadzieję, dostrzeżecie połączenia. Ale na razie wróćmy do rozdziału 27. Mamy tam lament o utracone rzeczy. Tu nie ma nic o dziedzictwie ani o pierworództwie. Spójrzcie, co mówi Izaak w odpowiedzi na błaganie Ezawa o błogosławieństwo. Gen 27:39-40. Twoje mieszkanie będzie z żyznej ziemi i z rosy nieba z góry. A będziesz żył z twego miecza i będziesz służył twemu bratu. Ale gdy stanie się, że będziesz panował – tutaj tłumaczenia mogą być różne, ale powiedziane tam jest – Ale gdy stanie się, że się zniecierpliwisz, zrzucisz jego jarzmo z twojej szyi. Czyje jarzmo z jego szyi? Jarzmo Jakuba. Gdy się zniecierpliwisz, zrzucisz jarzmo Jakuba z twojej szyi. Co tu Izaak mówi? Bo pamiętajcie, oni nie mogą współistnieć. Nie mogą panować obok siebie. Jeden będzie zawsze panował nad drugim. Tak przy okazji, patrząc globalnie, gdy spojrzycie na świat, to kto rządzi, Jakub czy Ezaw? Ok… Lecz na końcu starszy będzie służył młodszemu. Bo gdy Mesjasz powróci, Ezawa nie będzie, prawda? Lecz do tego czasu wciąż toczy się to współzawodnictwo. Tu mamy słowa, jakie Izaak powiedział Ezawowi. I powiem to prostym polskim. Będziesz żył ze swego miecza. Będzie miał zapewnione ziarno, wino i te wszystkie rzeczy. Lecz będziesz żył ze swego miecza. Lecz gdy będziesz pełen cierpień, gdy będziesz rozżalony, wtedy będziesz miał sposobność, by zrzucić jego jarzmo ze swojego karku. Jaki mamy wniosek w tym stwierdzeniu? Wtedy będziesz miał sposobność włożyć twoje jarzmo na jego kark. Ujmijmy to w ten sposób. On ma pierworództwo, on ma błogosławieństwo, i dopóki będzie chodził wart tego pierworództwa i tego błogosławieństwa, będziesz mu służył. Lecz jeśli kiedykolwiek zacznie postępować jak ty, jeśli będziesz rozżalony, jeśli nie będzie chodził godnie tego pierworództwa i błogosławieństwa, i wracając do tego, co mówiliśmy wczoraj, jeśli nie jest w tym miejscu, gdzie powinien, jeśli nie robi tego, co powinien, jeśli nie jest solą, jeśli nie jest światłością, wtedy ty będziesz żałował, Ezawie, i wtedy złamiesz jego jarzmo ze swego karku i to ty będziesz miał okazję włożyć mu twoje jarzmo na jego kark.

Chciałbym wam, ludzie, zasugerować, że globalnie, to Ezaw prowadzi show – że tak to ujmę. Lecz chciałbym spojrzeć na ten naród nieco dogłębniej. To moja opinia – stanowcza, niezłomna – że na przestrzeni zwłaszcza ostatnich miesięcy, choć można by się cofnąć latami, a nawet dekadami, jest to bardzo widoczne, w bardzo dramatycznym wydaniu, wierzę całym sercem, że to, co widzimy, iż dzieje się z tym narodem to, że Ezaw zrzuca jarzmo ze swojego karku. I jeśli zrzuca jarzmo ze swojego karku, co zamierza zrobić? Zamierza narzucić jarzmo na kark Jakuba. Jeśli się tak dzieje, to dlaczego się tak dzieje? Dlaczego Stwórca, dlaczego nasz Ojciec w Niebie pozwala Ezawowi zrzucić jarzmo Jakuba ze swojego karku i pozwala Ezawowi narzucić jego jarzmo na kark Jakuba? Przychodzi mi na myśl tylko jedna rzecz. Po pierwsze Ezaw ma żal. Dlatego że Jakub, Jego lud, nie czynił tego, co powinien był czynić. I jeśli pozwala On Ezawowi nałożyć jarzmo na kark Jego ludu, to przygniecie ich to na kolana. Bo przecież nie jest powiedziane – jeśli ci ludzie, którzy nie są nazwani Moim imieniem – ale Moi ludzie, jeśli Moi ludzie, którzy nazwani są Moim imieniem, ukorzą się, będą szukać Mego oblicza, modlić się; i odwrócą się od swoich złych dróg – i pamiętajcie, złych nie musi oznaczać gwałtu, morderstwa, chaosu – wystarczy po prostu nie być na swoim miejscu, nie robić tego, co powinieneś, nie być solą, nie być światłem. Pamiętajcie, jeśli sól straci swoją słoność, jest wyrzucana i co? Deptana piętami. To jedna z rzeczy, jaka się dzieje, ludzie.

Dziś wieczorem pokażę wam pewne rzeczy, które to potwierdzą. Ale zostawię was z tym, że nie mamy tracić serca, bo nasz Ojciec panuje i nie ma niczego, co czyni lub na co pozwala, co nie jest w najlepszym interesie Jego ludu. On mówi – Nebokadnezar jest Moim sługą. A Nebokadnezar zniszczył Jerozolimę i rozwalił Świątynię. Zabrał skarby świątynne do Babilonu i umieścił w domu swego boga. Czemu tak zrobił? By sprowadzić Jego lud na kolana, sprowadzić ich do pokory, sprowadzić ich do nawrócenia. A z nawrócenia przywieść ich do odnowienia.

tłumaczenie – Bogusław Kluz

Pobierz ten artykuł w pliku pdf – Historia-Ezawa-i-Jakuba.pdf